IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mount Sinai Hospital

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Henrik Mikaelson


Liczba postów : 14
Join date : 22/04/2018
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Mount Sinai Hospital   Czw Cze 07, 2018 9:31 pm

[ZDJECIE]
[OPIS MIEJSCA]


* * *
Ostatnie zlecenie nie było najłatwiejsze. Na całe szczęście, akurat drań na którego polował, idealnie pasował do typu ofiar jakie do tej pory zgładził. Parszywa menda społeczna, winna wszystkich swoich przewinień, obrzydliwy wrzód społeczny, który na całe szczęście skutecznie wytępił jak najgorszą zarazę. Patrzył na krew zabitego mężczyzny z głodem w oczach, ale nie zamierzał się tykać takich ochłapów. Nawet psy nie jedzą byle czego, a on sam znaczył o wiele więcej niż jakiś kundel. Zapach i widok szkarłatnej cieczy, uświadomiły mu jednak jak bardzo potrzebuje teraz się pożywić. Wyszarpał bez problemu jedno ostrze z gardła martwego celu i wytarł niedbale juchę w koszulkę trupa, zanim zaciągnął na głowę czarny kaptur, ukrywający w cieniu jego twarz. Wiedział gdzie powinien się wybrać, więc wychodząc przez okno na dach, zaczął skakać z jednego na drugi aby dostać się w okolice szpitala. Nie potrzebował teraz więcej ofiar, potrzebował za to krwi. Wiedział, że muszą mieć jakiś bank, aby pomóc podczas możliwej transfuzji, zamierzał z tych zapasów skorzystać.
Budynek na całe szczęście był publiczny i nie należał do nikogo, nie został więc powstrzymany przez brak zaproszenia. Wsunął się przez okno na ostatnim piętrze, wybijając je owiniętą peleryną ręką, dodatkowo osłoniętą rękawicą z utwardzonej skóry. Czasem lubił działać retro.
Od razu skierował się za zapachem, wprost do sterylnego miejsca przechowywania krwi. Właśnie tam zdjął kaptur, pakując trzy woreczki do przenośnej torby, a jeden rozrywając kłami, aby uciszyć ten piekący, coraz bardziej dokuczliwy głód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Agathe Klempner


Liczba postów : 11
Join date : 28/04/2018

PisanieTemat: Re: Mount Sinai Hospital   Nie Cze 10, 2018 3:44 pm

Tego dnia nie miała urwania głowy w pracy, co zdarzało się niezwykle rzadko. Operacja za operacją. Tak wyglądał typowy dzień w szpitalu. Od rana do wieczora, a nawet i dłużej. Dokumentacja, odprawy. Zajęcie się szczególnymi przypadkami. Agathe w wolnej chwili z reguły przesiadywała w swoim gabinecie na trzecim piętrze, uzupełniała papiery, w między czasie coś zagryzała albo pomagała na innych oddziałach w miarę swoich możliwości. Tak było i teraz. Doktor Klemner zaproponowała lekarzowi odpowiedzialnemu za gospodarkę krwią w MSH, a co za tym idzie - za Szpitalny Bank Krwi , że uda się sprawdzić stan przechowywanej krwi. Przełamywała się coraz większe granice w swej słabości, chciała czuć, że ma władze na tym co robi, bez względu na to, ile krwi będzie na widoku. Niektórzy ludzie nie pojmowaliby tego, co robi Agathe. Porzuciliby pracę, która jest dla nich niewygodna i pewnym wyzwaniem. Samodzielne zamawianie tej drogocennej cieczy przez poszczególne oddziały na których leżą pacjenci, u których występuje potrzeba wykonania transfuzji byłoby niezmiernie kłopotliwe, szczególnie w tak wielkim szpitalu, gdzie takie przypadki zdarzają się dość często. Dlatego w wielu szpitalach tworzone są Banki Krwi. I to nic dziwnego, że i w tym się znajdował.
Wysiadła z windy na ostatnim piętrze. Z listą pod pachą udała się do pomieszczenia, gdzie woreczki z krwią były przechowywane w chłodniach medyczny, na myśl przywodzących lodówki na kółkach z w pełni przeszklonymi drzwiami. Otworzyła drzwi. Zamknęła je za sobą, odwróciła się, a widok, który ją uraczył, sprawił, że zaniemówiła i stała tak przez moment w dezorientacji. Błyskawicznie doszła do siebie i zaraz cofnęła się do wyjścia, kompletnie nie wiedząc co powinna zrobić w tym przypadku. Jakiś obcy mężczyzna rozrywał zębami woreczek z krwią. To musiał być jakiś psychopata, ba, uciekinier z ośrodka psychiatrycznego...! Ale jak niby miałby się tu dostać? Nikt nie przepuściłby tego dziwnie ubranego mężczyzny do tej części budynku.
- Co pan tu do cholery wyprawia?! Dzwonie na policje. - Nie odrywając wzroku od wampira sięgnęła dłonią do kieszeni fartucha, by wyciągnąć telefon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Henrik Mikaelson


Liczba postów : 14
Join date : 22/04/2018
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Re: Mount Sinai Hospital   Czw Cze 21, 2018 9:25 am

Nie spodziewał się, że ktoś przyjdzie. Jego zmysły szalały, drażnione przez tak wiele bijących serc, ludzi którzy pachnieli każdy inaczej. Było to dosłownie otępiające, nie wiedział co się dzieje, ale czy to było ważne? Najważniejsze, że głód przestał mu dokuczać, aż tak. Mógł się skupić na czymś innym, na przykład na odgłosach, które się wybijały ponad inne dźwięki. Drgnął lekko, błyskawicznie wyciągając ukryty nóż, gotowy nim rzucić w intruza. Widząc jednak lekarkę, pozbył się broni. Taką mógł usunąć gołymi rękami, rozrywając ją na pół jeśli będzie trzeba.
Pojawił się niemal od razu przed nią, patrząc w jej oczy swoimi niezwykle hipnotyzującymi tęczówkami. Policja nie była wyzwaniem, ale kiedy nie musiał - nie zabijał. A policję by musiał. Jak nic.
- Nie dzwonisz. - Patrzył jej głęboko w oczy, wywierając wpływ na kobietę, naciskając jej umysł, jak to miał w zwyczaju kiedy chciał coś załatwić pokojowo. Wiedział, że teraz nie zadzwoni, chyba że jest wyjątkowo silnym telepatą, albo umie stawiać bariery w swoim umyśle. Nie podejrzewał aby tak robiła, więc była zdana na jego łaskę.
- To co tu się dzieje, będzie dla Ciebie całkiem normalne. - Dodał, dopiero po tym kończąc na nią wpływać, kiedy wrócił się pakować, wycierając jeszcze trochę krwi ze swoich ust.
- Kim jesteś? - Zapytał jeszcze, ciekawy jak ma na imię jego ofiara, którą zamierzał później zabrać na deser. Tym razem już nie używał wpływu, więc mogła odpowiedzieć jeśli chciała, jeśli nie, zostanie Anonimową Ofiarą i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Agathe Klempner


Liczba postów : 11
Join date : 28/04/2018

PisanieTemat: Re: Mount Sinai Hospital   Czw Cze 21, 2018 12:35 pm

Gdy zobaczyła broń wycofała się bardziej do drzwi.To już z pewnością musiał być psychopata, morderca czy kto go tam wie. Nie miała zamiaru dać się zabić, ale nie ukrywajmy. Nie posiadała dosłownie żadnych, najmniejszych zdolności bojowych. Prędzej zrobiłaby sobie krzywdę uderzeniem w czyjąś twarz, robiąc sobie przy tym coś z dłonią. Była lekarzem. Po co miałaby ćwiczyć sztuki walki, używanie broni białej czy bycie frajerem z łukiem? To tylko marnotrawstwo czasu, który przeznaczała do wiele innych zajęć. No i miała też pracę, która wymagała poświęcenia.
Nie wiedząc czemu nie potrafiła oderwać wzroku od oczu nieznajomego intruza. Przez moment usiłowała bezskutecznie oderwać się od nich lecz nie była w stanie. Chwilę walczyła z nim. Koniec końców nie zajęło to długo i powoli schowała telefon do torebki. Dla nikogo ta sytuacja nie byłaby normalna. A już w szczególności dla personelu medycznego. Nikt jednak nie miał zamiaru tu zaglądać bez większej potrzeby.
- Doktor Agathe Klempner - odpowiedziała niemal od razu, jakby już z automatu. Dziennie wiele razy musiała się przedstawiać i było to już dla niej rutyną. Nie myślała o tym, gdy odpowiadała.
Uspokojona kobieta przyjrzała się mężczyźnie. Krew na jego ustach. Drobne odłamki szkła przyczepione tu i ówdzie do stroju.
- Potrzebuje pan pomocy? - Nie była pewna w jaki sposób się tutaj dostał. Po tych drobnych wskazówkach mogła wywnioskować, że prawdopodobnie oknem. Stała wyprostowana, gotowa udzielić pomocy wampirowi. O ironio losu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Henrik Mikaelson


Liczba postów : 14
Join date : 22/04/2018
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Re: Mount Sinai Hospital   Nie Cze 24, 2018 1:31 am

Wiedział, że mu nie ucieknie. Nie spotkał jeszcze osoby, która nie będąc czarownicą, mogła się mu oprzeć. Możliwe, że przez to zbytnio ufał swoim możliwościom, stając się łatwym do pokonania celem, ale...naprawdę miał powody aby pozostać arogantem w tej kwestii, zwłaszcza jeśli mowa o posiadaniu zdolności. Poza tym, nadal był zdecydowanie nadczłowiekiem, nawet jeśli martwym przy okazji. Nie przyjmował więc do wiadomości, że tak po prostu mogło się nie udać wpływanie na umysł lekarki. Na całe szczęście, tym razem nie musiał odkrywać, że nie jest jedynym niesamowitym na tym świecie.
- Agathe Klempner...niemka? - Uniósł odruchowo brew. Niemcy od dawna mieli u niego wyjątkowe traktowanie, jakby nie patrzeć, wiele przeszedł z przedstawicielami tej narodowości. Od walki podczas Drugiej Wojny, aż do dołączenia do nazistowskiej organizacji, o dumnej nazwie HYDRA. Podziwiał tych ludzi, ich oddanie i determinację, której tak często brakowało Amerykanom. Możliwe, że dzięki swojemu pochodzeniu, Helga Agathe mogła nawet poczuć się odrobinę bezpieczniej.
- ...pomocy? - Teraz on sam poczuł się zaskoczony. Przyjrzał się jej uważniej, jakby oceniał czy nie uszkodził jej mózgu przypadkiem. Wyglądał na kogoś kto potrzebuje pomocy albo pchać się w kolejne przysługi? Nawet jeśli nie, nadal nie spodziewał się, że kiedykolwiek ktoś zapyta o coś takiego jego. Jakby nie patrzeć, wychowany został w egoistycznym świecie, gdzie nikogo nie obchodziło nic, co dotyczyło innej osoby. Nie rozumiał takich gestów, takiej chęci ratowania świata. Oparł się bokiem o chłodnię, kiedy był już spakowany. - Nie...Nie potrzebuję pomocy. - dodał zaraz, wychodząc z tego chwilowego szoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Agathe Klempner


Liczba postów : 11
Join date : 28/04/2018

PisanieTemat: Re: Mount Sinai Hospital   Pią Cze 29, 2018 10:59 pm

Co prawda Helga Agathe nigdy nie walczyła podczas drugiej wojny światowej, nie zabijała z okrzykiem ''Hail Hydra'' na ustach...ba! Nigdy w życiu nie zabiłaby człowieka. Nawet przez myśl by jej to nie przeszło, gdyby znalazła się w niebezpieczeństwie (jak teraz swoją drogą, tyle, że nie jest go świadoma). Starałaby się nawet pomóc osobie, która chciałaby wysłać ją na tamten świat, gdyby została ranna. Taka była już rola lekarza. Niesienie pomocy potrzebującym. Niemal identycznie do facetów w obcisłych rajtuzach. Chociaż jej skromnym zdaniem medycyna przykładała się bardziej do ratowania ludzkości od pseudo bohaterów. W jednym Henrik miał racje. Niemcy byli charakterni. Potrafili dowodzić, mieli to w genach. Dążyli nieugięcie do swych celów. Wierność. Agathe miała te wszystkie cechy i nie dało się tego ukryć, gdy wchodziło się na salę operacyjną.
- Owszem, Niemka. - Potwierdziła dodatkowo skinięciem głowy, nie czując potrzeby do dodawać cokolwiek więcej. Mikaelson przyglądając jej się nie mógł dostrzec żadnych wspomnianych urazów głowy. Agathe wyglądała na całkiem poważną, ale z całą pewnością nie zestresowaną czy aż nadto poważną. W końcu...zaistniała sytuacja była całkowicie normalna. Codziennie ktoś włamuje się przez okno do szpitalnego banku krwi i pije ją na oczach personelu oraz lekarzy. Co niby było w tym dziwnego? Dzień jak każdy inny. Podeszła spokojnie bliżej mężczyzny. Tym razem to ona uważnie przyglądała się, by stwierdzić czy oby na pewno wszystko w porządku. Była lekarzem. To leżało w jej obowiązkach.
- Jak pan się tu dostał? I jeśli można, wolałabym wiedzieć z kim rozmawiam. - Miała co do tego swoje przypuszczenia, biorąc pod uwagę kawałki szkła, ale nic nie szkodzi by je potwierdzić. Szkoda tylko, że mogło się to dla niej niekoniecznie przyjemnie skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mount Sinai Hospital   

Powrót do góry Go down
 
Mount Sinai Hospital
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: