IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 410
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Sro Maj 16, 2018 8:55 pm

Ot mieszkanie na Brooklynie, małe, ale przytulne z wykładziną (podobno jankesi lubią wykładzinę). Jest kanapa, adapter przy którym jest masa płyt, głównie piosenkarek z dwudziestolecia międzywojennego i klasyki. Znajdzie się też jedna Michaela Jacksona i Queen "bo to coś co trzeba mieć". Poza nim muzykę można puszczać z małego radyjka, stojącego na oknie, w kuchni. Telewizor jest, ale nawet nie podłączony do gniazdka. Na ścianach obrazy, nie jego, ale innych ulicznych rysowników oraz zdjęcia jego bliskich i znajomych, większość czarno-białe fotografie. Poza tym w jednym kącie stoi taboret i paleta do malowania, z której Steve korzysta by się utrzymać. Salon połączony jest z kuchnią wyspą kuchenną. Przy wyspie stoi stół, przy którym na raz jeść mogą dwie osoby, tu akurat jest typowy do bólu sprzęt jak lodówka z kuchnią, z przewagą dań robionych "na szybko" bo cholera wie kiedy go wezwą. Poza tym sypialnia, którą lwią część zajmuje duże łóżko, oraz mniejsza szafa z lustrem. Poza tym łazienka. Z kafelkami, prysznicem, śmierdzącym chlorem kiblem i szafeczką z horroru na przybory za lustrem.

~***~

Steve spojrzał z zadowoleniem na powstający obraz. Pejzaże nigdy nie były jego mocną stroną, ale akurat namalowanie ulicy przed jego domem okazało się całkiem ciekawym doświadczeniem, choć robione było z pamięci.
Przyjemny, spokojny dzień jakich w życiu bohatera nie jest za dużo. Tylko czekać aż zaraz pojawi się jakiś mutant, chcący rozwalać okolicę i siać terror. Ale póki co cieszmy się spokojem, ciszą i grą "Jeziora Łabędziego" z gramofonu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 81
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Czw Maj 17, 2018 6:19 pm

Kapitan skupiony na malowaniu pewnie nie zauważył, jak tuż za oknem przed drzwiami od jego klatki schodowej zatrzymuje się luksusowy samochód. Jakby tak elegancki pojazd wart sporo dolarów nie był wystarczający do przykucia uwagi okolicznych mieszkańców biedniejszej dzielnicy, to z wnętrza pojazdu po chwili wyłonił się sam Tony Stark. Chyba w całym świecie nie było osoby, która nie znałaby tego zadufanego w sobie bufona miliardera i geniusza, który odkrył się także jako superbohater w niezniszczalnej zbroi.
Szatyn zdjął przyciemniane okulary i spojrzał na budynek z odrazą. Chociaż nie należał do najgorszych, to w piwnych oczach był jedynie obdrapaną dziurą zabitą dechami, która groziła zawaleniem się. Nie dowierzał, jak ktokolwiek może mieszkać w czymś takim, a już tym bardziej bohater narodowy. Ale w sumie ruina pasowała do takiego dinozaura, jak Kapitan. Parsknął na równie opłakany stan blondyna, kiedy spotkał go pierwszy raz. Prychnął do swoich myśli i ruszył do wejścia chowając okulary w kieszeni modnie skrojonego garnituru czując za sobą ciekawskie spojrzenia. Gdyby nie przyszedł tutaj w ważnych sprawach, to najpewniej rozdałby kilka autografów, na razie ludzie musieli się zadowolić ukradkowymi zdjęciami jego wspaniałej osoby.
Wszedł na klatkę i znów się skrzywił. Ciemno, brudno i obskurnie. Nawet jeśli klatka wcale nie odbiegała od normalnych, znajdujących się w okolicy. Spojrzał na telefon upewniając się co do numeru lokalu i w kilku susach był na odpowiednim piętrze. Zapukać? Przecież był Tonym Starkiem! A jednooki gnom pewnie już doniósł, kogo ma się blondyn spodziewać, więc bez skrępowania pociągnął za klamkę. A skoro była otwarta to tylko upewnił się, że czekano na jego wspaniałą osobę.
- Kochanie, wróciłem! Jest już obiad? – zawołał od progu rozglądając się po tym stereotypowym mieszkaniu plebejskiej rodzinki z dzieckiem, której mąż dzielnie haruje każdego dnia na utrzymanie żony i potomka.


Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 410
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Pon Maj 21, 2018 11:19 am

Cholera, trzeba zapamiętać że puszczanie "Jeziora Łabędziego" zawsze kończy się stuporem. Steve nie zwracał specjalnie uwagi na to co aktualnie dzieje się na ulicy, jego dom znajdował się przy ruchliwej drodze, więc panikowanie na dźwięk każdego auta groziło hodowaniem sobie obsesji.
Gwałtowne szarpnięcie za klamkę do jego drzwi sprawiło, że spojrzał zaskoczony w ich stronę. Zamrugał gwałtownie i nawet jego superżołnierskie odruchy potrzebowały chwili by ogarnąć co się właśnie wydarzyło. Przyjrzał się nieznanemu mężczyźnie. Nie przypominał on lokatora tego typu kamienic, no ale kto bogatemu zabroni. Nie puszczając przyborów zdecydował się odpowiedzieć.
- Przepraszam pana, chyba pomylił pan piętra - powiedział uprzejmie. Próbował sobie przypomnieć czy gdzieś widział tego człowieka. Wydawał się znajomy, jego głos również, ale Steve'owi brakowało kontekstu. Może po prostu widział go jako sąsiada, choć gdy jego mózg spróbował wstawić tego człowieka na obskurnej klatce schodowej, czuł się jak w surrealistycznym śnie. Nie, to chyba nie to.
- Przepraszam też, ale czy powinienem pana znać? - dodał też zaraz mniej pewnie, znów uważnie mu się przyglądając. No gdzie tego typa widział...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 81
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Sob Maj 26, 2018 12:58 pm

 Stark za to nadrabiał pewnością i świadomością działań za nich oboje. Kiedy Steve stał osłupiony tym nagłym pojawieniem się gościa, Tony śmiało oglądał sobie nie tylko mieszkanie, ale to co znajdowało się na sztaludze i na koniec skupiając się na gospodarzu, który chyba w końcu wyrwał się z letargu i postanowił jakoś zareagować. Co prawda jego reakcja tylko rozbawiła milionera, który zaśmiał się tym jakże ugrzecznionym zdaniem. Naprawdę? Nawet jakby tu wpadł oddział terrorystów, to Kapitan Ameryka grzecznie by ich poprosił o wyjście myśląc, że pomylili piętra?
- Dostałem informacje, że tutaj miałem znaleźć kapitana Stevena Rogersa, ale może faktycznie pomyliłem piętra? Nie wyglądasz mi na bohatera narodowego, raczej niespełnionego artystę… Mam nadzieję, że przyjęli cię na ASP, bo chyba drugiego Hitlera nasza Ziemia nie zniesie. – Takt? Jakieś granice moralności? Nie, zdecydowanie tego brakowało Starkowi. Pomimo przytemperowania jego charakteru po porwaniu, to nadal był tym samym bezczelnym cynikiem, który nic nie robił sobie z uczuć innych. Nie przesadzał oczywiście musząc jednak chociaż trochę dbać o reputacje, ale z drugiej strony jego reputacją było bycie zwyczajnie ponad prawem i normami społecznymi.
Na jego pytanie zaśmiał się i wskazał na siebie.
- Och, jestem jedyną osobą, którą musisz znać! – Powiedział entuzjastycznie olśniewając rozmówcę markowym uśmiechem śnieżnobiałych zębów, po czym rozłożył dłonie. – Jestem Tony Stark. Geniusz, miliarder, filantrop, playboy, a… no i bohater. Kiedy ostatnio się widzieliśmy, ja błyszczałem w swojej zbroi, a ty chodziłeś w obdartych ubraniach, wyglądając gorzej od menela stojącego pod monopolowym. Chociaż przyznam, że teraz wyglądasz o niebo lepiej. – dodał sekundę później lustrując od stóp do głów postać blondyna przed nim. – Nie tak dobrze jak ja, ale jednak lepiej od tamtego koszmarku.


Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 410
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Pon Maj 28, 2018 6:46 pm

Gdyby wpadli do niego terroryści, to na widok broni Steve zareagowałby od razu chronieniem się. Właściwie, prędzej spodziewał się tutaj szwadronu terrorystów, niż gościa w ekstra drogim garniaku. Już nawet wbijający przez okno Fury, który jakby nigdy nic otrzepywałby się ze szkła i przekazywał Rogersowi kolejne informacje o nowym przeciwniku nie zdziwiłby go tak bardzo jak ten oto mężczyzna.
Za to na komentarz mężczyzny Steve się zmieszał. Porównania do Hitlera nie spodziewał się zupełnie, choć może powinien to w końcu XXI wiek.
- Tak, to jestem ja i... czy pan mnie właśnie porównał do Hitlera? - zmarszczył brwi w gniewie. Aktualnie miał ochotę dać temu typowi w mordę. Naszedł go w jego własnym domu, obraża, porównuje do Hitlera... gdyby Steve gorzej się kontrolował pewnie Stark musiałby się udać do szpitala by nastawiali mu szczękę. Dlatego więc odłożył pędzel i paletę z farbkami na stojący obok taboret, nie chcąc ich niepotrzebnie zniszczyć gdy w gniewie niekontrolowanie zacisnąłby ręce.
- ... Aha. - Dość skromne stwierdzenie jak na sposób w jaki przedstawił się Tony, ale Steve wciąż czuł się urażony. Dla niego Hitler i jego zbrodnie oraz jego sługusy były wciąż świeżą sprawą i takie żarty triggerowały go mocno.
- Cieszę się, że nie rażę już pańskiego poczucia estetyki - próby odpowiadania na podobnym poziomie chyba nie były najlepszym pomysłem, ale Steve mimo wszystko chciał chociaż spróbować. Wolał to bardziej niż milczącą zgodę na obrażanie.
- W każdym razie... skoro już pan wszedł... kawy, herbaty? - ruszył w stronę aneksu, nie spuszczając jednak ze Starka wzroku.
- I właściwie, czegoś konkretnego pan ode mnie chce, czy po prostu przejeżdżał pan i akurat tak się złożyło, że mieszkałem w okolicy? - Odpowiedź była racze z góry oczywista, ale Steve wolał nie ryzykować. Ludzie, którzy mieli wszystko potrafili zachowywać się naprawdę dziwnie i powód przyjścia do jego mieszkania mógł mieć jeszcze głupsze lub dziwniejsze podłoże niż to które podsunął Steve.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 81
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Sob Cze 02, 2018 2:03 pm

W obecnych czasach lepiej nikomu nie ufać, bo każdy może się okazać uzbrojonym po zęby terrorystą. Co prawda zbroja Tony’ego jeszcze nie składała się z nanobotów, ale już jego zegarek potrafił być zabójczą bronią. No, może jednak repulsory nie były aż tak zabójcze, ale potrafiły nieźle poobijać każdego! A to tylko przedsmak tego, jak dziwne indywidua chodziły po tej planecie… Naprawdę, lepiej uważać na każdego. Ale pewnie rady o tym, aby ograniczyć zaufanie do innych Tony zostawi sobie na inną chwilę. Niezbyt przejęty urażeniem gospodarza kontynuował pomijając retoryczne pytanie. Tak, porównał go. Nie żył w tych czasach, były dla niego nawet odległe, a co za tym idzie nie widział problemów z wykorzystywaniem takich żartów.
- Kawy. – wybór był prosty i prawie poczuł się urażony zaoferowaniem mu herbaty. Ale no tak, powinien mieć nieco cierpliwości dla staruszka, którego wyrzuciło w inne czasy i nie nadrabia najważniejszych rzeczy. Tak, rzeczy takich jak życie Tony’ego Starka! Brzmi jakby było coś ważniejszego od niego?
- Nie przejeżdżałbym przez takie zadupie, nie wiem niby dokąd miałbym mieć po drodze przez to… - wzdrygnął się ostentacyjnie, po czym sprawdził palcami ilość kurzu na półce i dopiero wtedy odwrócił się do Rogersa. – Jestem człowiekiem biznesu i zawsze przychodzę z jakimś interesem. Jestem pewien, że ci się spodoba. To jak, chcesz posłuchać? – spytał ironicznie oczywiście uznając, że dostanie odpowiedź twierdzącą, więc przeszedł do reszty dialogu spoglądając po rzeczach w kuchni z nieskrywanym zdegustowaniem. – Kompletuję drużynę. Takich superkolesi, co będą wspólnie walczyć ze złem. I, uwaga, postanowiłem łaskawie przyjąć cię do niej. – odparł odwracając się do Kapitana dumnie wypinając pierś.


Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 410
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Wto Cze 05, 2018 11:09 am

Steve jeszcze nie miał okazji bliżej poznać zamaskowanych terrorystów wbijający ci nagle na chatę, ale po tym spotkaniu ze Starkiem chyba bardziej będzie przykładać uwagę do tego by zamykać drzwi do mieszkania.
Wolał jednak na razie puścić Tony'emu w niepamięć jawne obrażanie, póki nie wie po co ten do niego przyszedł.
- Rozpuszczalnej czy zwykłej? - wstawił wodę na kawę i herbatę dla siebie. Sam nie pijał kawy, jego układ nerwowy już i tak świetnie sobie radził z trzymaniem go w ciągu dnia i nocy w pełni sił, a dodatkowa porcja kofeiny raczej mogła tu tylko zaszkodzić. Ale na wszelki wypadek, gdyby pojawiali się goście, którzy nie chcą jednocześnie zrobić z właściciela mieszkania sera szwajcarskiego, miał dwa rodzaje kawy u siebie.
- Słodzisz? I chcesz mleka? - a podręczmy niewiedzą na temat życia Tony'ego Starka oraz jego perypetii żywieniowych. I jest czysto, Steve dbał by w jego domu był porządek, skoro ma chwilę wolnego.
- Brooklyn zadupiem? - zrozumiałby jakby chodziło o farmę Clinta, ale... Brooklyn? Jeden z okręgów Nowego Jorku? Uniósł wysoko brwi, patrząc z powątpiewaniem na Tony'ego. Czy on na pewno był zdrowy? A potem usłyszał propozycję i dostał odpowiedź - na pewno nie wszystkie klepki miał w odpowiednim miejscu. Złożył ręce w piramidkę, patrząc prosto na "człowieka biznesu".
-Żebyśmy się dobrze zrozumieli: chcesz bym był w twojej drużynie superbohaterów. Czy pozostałych członków również na wstępie obrażasz i porównujesz do nazistowskich wodzów? To jakiś twój test? - Nie mógł sobie darować kompletnie tej obrazy, przynajmniej na razie. Westchnął ciężko, zalewając kawę i herbatę wodą - Ilu już masz członków?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Tony Stark


Liczba postów : 47
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Nie Sie 05, 2018 5:24 pm

No, na pewno powinien. Co prawda terrorystów zamknięte drzwi nie powstrzymają przed wejściem, ale takiego Starka na przyszłość już tak. No, a przynajmniej na tak długo, aby Steve miał okazje jakoś mentalnie przygotować się to tak emocjonującego spotkania. No dobrze, pewnie nikt nigdy nie byłby przygotowany na to, co go czeka podczas rozmowy z tym osobliwym biznesmenem…
- Zwykłej. – poinformował gospodarza i chwilę poczekał aż ten wróci z kuchni. Mimo wszystko, milej mu się rozmawiało mając go blisko siebie i kiedy ten nie był czymś zajęty. To jakby on mógł nie okazywać szacunku swoim rozmówcom, kiedy coś robił mówiąc do nich, ale nigdy nie było na odwrót.
- Łyżeczka cukru i bez mleka. Lubię kiedy moja kawa jest czarna niczym dusza Fury’ego. – dodał żartobliwie, chociaż wątpliwe, aby Steven miał możliwość to zrozumieć. Pewnie jeszcze naiwnie wierzył w to, jaki to z szefa Tarczy jest dobry człowiek, czy coś!
Jakoś niezbyt przejął się zdziwieniem Kapitana. I co jak co, ale dla Starka bardziej liczył się Manhattan pełen biurowców, a nie sypialnia wszystkich tych korposzczurków. Zbył zaś samo zdziwienie tym, że Kapitan po prostu wielu rzeczy nie rozumie. Był nowy w tym świecie i nie można było go o nic winić.
- Na razie jesteś pierwszym. Czuj się wyróżniony! – powiedział to z takim entuzjazmem, że naprawdę Cap powinien się cieszyć, że dostąpił takiego zaszczytu. Ewentualnie możliwości pouczenia Starka, że to nie tak rozmawia się z ludźmi… Będzie mógł uchronić innych przed swoim losem!
- Ale mam listę potencjalnych bohaterów. Chociaż przyznam, że z tobą u boku będzie lepiej wyglądać nagabywanie ich. – Kapitan niczym Pierwsza Dama miał robić dobre wrażenie, co w sumie nie było takie głupie. Ile osób bardziej zaufałoby jemu, a nie Starkowi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 410
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Pon Sie 06, 2018 7:45 pm

Pewnie Starka też na długo by takie drzwi nie powstrzymały, chyba tylko nieobecność właściciela w domu. Ale zamykać zacznie, przynajmniej wtedy będzie o kilka sekund szybciej przygotowany na nagłe wpadnięcie do środka.
Gdy napary były gotowe postawił kubek uchem w stronę Tony'ego i skupił się na jego odpowiedzi, samemu grzejąc dłonie o własny.
- Ale pierwszy który chciał z tobą na ten temat rozmawiać czy pierwszy na liście osób, którym chciałeś zaproponować współpracę? - Nie mógł sobie po prostu odpuścić tej drobnej złośliwości.
- Kogo? - Zastanawiało go, komu jeszcze Tony planuje wbić do domu, obrazić go i próbować potem ratować sytuację. Ale z drugiej strony, myśl że miałaby powstać konkretna grupa bohaterów, która miałaby ratować świat, napawała optymizmem. A Steve zaczął doceniać sam koncept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Tony Stark


Liczba postów : 47
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Pon Sie 13, 2018 7:17 pm

Prawdopodobnie wtedy zapukałby bardziej dobitnie. Stojąc w czerwono-złotym garniturze. W końcu stać go, aby zapłacić za zniszczone drzwi, czy adwokata mogącego go uratować od ponoszenia winy za naruszenie cudzej prywatności. Wybacz, Kapitanie, ale jeszcze nie zmienił się aż tak bardzo… Oczywiście wszystko przed nim, a w przyszłości kto wie? Może faktycznie zrozumie jak działa egzystowanie z innymi ludźmi? W taki normalny sposób! Na razie jednak trzeba było go znosić takim, jaki jest. Bohaterem, ale jeszcze zbyt nadętym.
Spojrzał na kubek i zakręcił nim powoli sprawdzając konsystencje cieczy w środku. Oczywiście mógłby narzekać na jakoś czy cenę, ale nie! Kawa była jedną z tych rzeczy, na którą nigdy nie narzekał. Nie wolno wybrzydzać na kawę! Chyba, że jest cienką lurą. Ale na szczęście to mu teraz nie groziło. Odstawił na razie kubek pozwalając mu ostygnąć i skupił się na Kapitanie najwyraźniej zainteresowanym jego planem. Przynajmniej trochę! Zignorował oczywiście kąśliwe pytanie i klasną w dłonie entuzjastycznie.
- Więc się zgadzasz? – najwyraźniej udział w tej grupie był koniecznością, aby poznać jej sekrety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 410
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Pon Sie 20, 2018 2:47 pm

Wtedy też Steve raczej zamiast miłej konwersacji, próbował spuścić mu manto. Zdecydowanie nie lubił, gdy ktoś rozwalał mu drzwi, nawet jeśli chodziło o coś ważnego. Głównie dlatego, że ciągnęło to za sobą poważne koszta, a to z kolei jeszcze większe uzależnienie finansowe od TARCZY. A to była ostatnia rzecz na jaką Rogers miał teraz ochotę.
Pierwszy raz natomiast widział taką radość na obliczu mężczyzny. Zastanowił się czy na pewno jest to dobry pomysł, ale w końcu uznał, że lepszego pomysłu nie było.
- Dobrze, zgadzam się. A teraz chcę więcej konkretów z twojej strony. - Miał nadzieję, że za szybko nie pożałuje tak łatwo rozpoczętej współpracy. Narrator profetyczny, jednak wie swoje i Steve powinien się cieszyć ze stalowych nerwów. Albo wręcz vibranniowych, patrząc na ich wytrzymałość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Tony Stark


Liczba postów : 47
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Sob Sie 25, 2018 4:49 pm

Kto by pomyślał, że ich wojnę mógłby rozpocząć tak błahy powód. Szczególnie, że akurat w tym przypadku Stark nawet byłby gotowy ponieść finansowe obciążanie za naprawę drzwi i ewentualne opłacenie lokalu, w którym Steven chciałby mieszkać na czas naprawy szkód. No ale oczywiście i tak wszystkiego można uniknąć, jeśli tylko Tony dostałby klucz od mieszkania. To by ułatwiło życie… No, na pewno Starkowi. Licząc, że po propozycji Żelaznego Mściciela, relikt drugiej wojny światowej nadal będzie mieszkał tutaj, a nie w przygotowanym dla domniemanej grupki bohaterów domostwie, przystosowanym do ich wszelkich potrzeb i wygód.
Może i Stark nie był najlepszą opcją na tworzenie grupy?
Nie jeden mógłby pomyśleć, że robi to tylko dla własnej zachciewajki. Że dzięki temu zdobędzie większy prestiż i uznanie, a przy tym popularność. Przy okazji także jako założyciel i główny fundator będzie mógł sterować ową grupką do własnych celów i wedle własnego widzi mi się. Tak, właśnie to mogło przychodzić do głowy komuś, kto tyle słyszał o nim z kolorowych gazet. Ale akurat w tym czasie nic takiego nie chodziło mu po głowie. Naprawdę miał marzenie stworzyć zorganizowaną grupę gotową walczyć w imię sprawiedliwości z przestępczością wymykającą się zwykłej policji. Nie minęło tak dużo czasu od jego zostania Iron Manem i gdzieś ciągle tkwiły w nim te utopijne wizje świata posiadającego superbohaterów mogących bronić niewinnych w każdej chwili. A pewnie i tak brylantem w tej koronie miał być Kapitan Ameryka. Dzięki niemu na pewno jego marzenie by się ziściło, bo… szczerze wątpił, by ktokolwiek byłby na tyle szalony by faktycznie do niego ot tak dołączyć bez podejrzeń. Dlatego tez na przytaknięcie rozpromienił się. Naprawdę szczerze uśmiechnął się i było widać, jak kamień spada mu z serca. Oczywiście to nie będzie za częsty widok, który Cap będzie mógł podziwiać w swojej karierze jako Avenger.
- Jasne! – wyciągnął z kieszeni niewielkie pudełko i położył na stoliku przed Rogersem po czym jednym puknięciem uruchomił hologram prezentujący na błękitnej poświacie w powietrzu unoszący się obraz, a na nim pierwszego kandydata.
- Jego pseudonim to Hawkeye. Korzysta ze staroświeckiej broni, łuku i nie ma żadnych super mocy, ale nadrabia sprytem, zwinnością i przeszkoleniem w Tarczy. – sprezentował pierwszego z domniemanych bohaterów czekając na reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 410
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   Pią Sie 31, 2018 9:13 pm

Nie był pewien, czy chciałby aby Tony miał klucze do jego mieszkania. Choć z drugiej strony, już ustaliliśmy, że zmieniłoby to tylko sposób wejścia do środka. Jakkolwiek zawał, gdy zmęczony Steve wraca do mieszkania, a tu Stark, który już na niego czeka.
Choć, Tony przynajmniej nie chce go zabić. Chyba. Miał nadzieję? Nie no, w końcu chciał być bohaterem, prawda?
Sposób w jaki Tony uśmiechnął się na jego odpowiedź, sprawił, że na twarzy Steve'a również pojawił się uśmiech, a on sam nastawił się bardziej optymistycznie. Może faktycznie Tony po prostu zrobił to co dla Rogersa było niedostępne. Myśl, że dzięki tej współpracy będzie mógł pomagać ludziom jeszcze nawet bardziej poszerzyła jego uśmiech. Przyjął bardziej otwartą postawę, biorąc się pod boki i z uwagą obserwując to co Tony robi.
- Ciekawa zabawka. - Sam Steve preferował w wielu sprawach staromodne rozwiązania, jak gazety, drukowane książki, ale zdarzało mu się doceniać nowinki technologiczne. Nawet jeśli sam nie wyobrażał sobie siebie korzystających z takowych na co dzień. Jakoś myśl, że sam miałby wyciągać pudełko, w którym byłby jakieś informacje... nie był do tego przekonany.
Szczerze, Tony nie przestawał go zadziwiać. A może nawet i zawstydzać, bo Steve był przekonany, że kolejnym kandydatem będzie jakiś tank siłacz o ogromnej wytrzymałości, a tu proszę. Przyglądał się chwilę podsuniętemu obrazowi. Ciężko było mu stwierdzić, co myśli na temat Hawkeye'a, bo jeszcze nie miał z tym agentem przyjemności.
- A poza nim? - chciał wiedzieć ile osób Tony zamierza w to, na razie, zaangażować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]   

Powrót do góry Go down
 
A co powiesz na to żebyśmy stworzyli drużynę? [Steve&Tony]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: