IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Vendetta [Tony, Tasha i Wanda]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 81
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Vendetta [Tony, Tasha i Wanda]   Wto Maj 15, 2018 6:13 pm

 Jedna z wielu ulic Nowego Jorku. Niby tętniąca życiem, okupowana przez wiele ludzi i ciesząca się typowym zgiełkiem dużego miasta, a jednocześnie spokojna. Jak na standardy Złotego Jabłka panował tutaj pokój, bez inwazji kosmitów, apokalipsy wywołanej deszczem meteorytów, ragnaroku z wężem Midgardu zjadającym wszystko dookoła… To był typowy dzień wielkiej metropolii.
Do czasu…
Wybuch tuż za rogiem skupił zgromadzonych do obejrzenia się w tamtym kierunku. Po chwili dosłownie z budynku wybiegł ktoś ubrany w szary skafander biegnąc kolejno przez samochody i ludzi. Ktoś chyba nawet w tłumie krzyknął „duch!”, co nie uciekło mikrofonom w stroju postaci, która po chwili wyłoniła się zza budynku, przez który przebiegł mężczyzna.
- Patrz, nawet cię znają. – rzucił rozbawiony do siebie nie spuszczając z oczu postaci. Zdecydowanie za dużo komentował na głos, ale w jego własnej zbroi jedynie Jarvis go słyszał, a on nie oceniał. – Ale czas skierować reflektory na prawdziwą gwiazdę!
Czerwono-złota zbroja od razu wzbudziła zainteresowanie i niektórym nawet unormowała oddech. Oto przybył bohater, sam Iron-Man! Jakże więc bać się czegokolwiek? Ludzie są bezpieczni, a przy okazji mogą z bliska zobaczyć niesamowitego miliardera, geniusza i playboya w swoim szykownym garniturze.  
Chyba to nie był idealny dzień dla tych kilku kierowców, którzy w obawie o uderzenie Ducha hamowali gwałtownie i rozbijali tworząc niezły karambol. Stark musiał natychmiast powstrzymać uciekiniera w czym pomógł mu krótki impuls elektromagnetyczny. Przestępca zrozumiał atak, kiedy uderzył w kolejny samochód nie mogąc przez niego przejść. Poderwał się i już zwyczajnie chciał przeskoczyć nad maską, ale silny cios repulsorem w plecy powalił go całkowicie na ziemię wytrącając z rąk niewielkie pudełeczko.
- Kolejny dzień uratowany, a to dzięki niesamowitemu mnie! – pochwalił się lądując na asfalcie i unosząc przyłbice pozując od razu do kilku zdjęć ciekawskich gapiów, którzy tylko czekali na ciekawsze ujęcia. Nie odwracając wzroku od gawiedzi, strój na ramieniu wyłonił mały pocisk, który poszybował w kierunku podnoszącego się przestępcy i oplótł go ciężką siatką.
- W tym mieście żaden przestępca nie ma szans ze mną! – dodał kierując wzrok na jedną z kamer wymierzoną w niego nadal błyszcząc zasłużonym uznaniem.



Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Widow
Cichociemna

Liczba postów : 58
Join date : 19/12/2016

PisanieTemat: Re: Vendetta [Tony, Tasha i Wanda]   Czw Maj 24, 2018 3:51 pm

Tak właściwie to dzień wcale nie był taki nietypowy, nawet kiedy nastąpił wybuch. Takie sytuacje w Nowym Jorku działy się już chyba co tydzień, czasami z dodatkową dawką kosmitów, więc bardziej to spokój na ulicach był dziwny. Tym bardziej dla kogoś z TARCZY. Człowiek po wodującym Helicarrierze, atakujących kosmitach i innych dziwactwach przyzwyczajał się do atakowanego miasta, po prostu robiąc co trzeba, nawet jeśli nie było się wielkim superbohaterem, o którym wiedziała cała ludzkość, z której część cię wychwalała, a druga chciała twojej śmierci. Normalna sprawa.
Nie potrzeba było dużo czasu, żeby ktoś z TARCZY zjawił się na miejscu (czujne oko Fury’ego obserwuje wszystko) i tym kimś była Natasha Romanoff, która miała zająć się przestępcą. Podczas gdy jedni pławili się w świetle reflektorów, inni musieli zajmować się brudną robotą, zostając w cieniu. Nie żeby Natashy to przeszkadzało. Nie chciała być na miejscu Tony’ego, występując przed kamerami. Te nie tylko ją krępowały, ale też wolała żyć dalej w ukryciu. Niech Stark sobie zbiera wszelkie pochwały, jej to nie przeszkadzało, a nawet przyzwyczaiła się do tego, że musi sprzątać po innych. Faceci…
Wywróciła oczami na popisy Starka. Oczywiście, że zwykłe zajęcie się przestępcą nie wchodziło w grę. Dobrze, że w ogóle go złapał, bo tym bardziej musiałaby ratować sytuację (choć miałaby okazję go ochrzanić za to, nie żeby i tak tego nie planowała, a ten pewnie i tak dalej będzie robił wszystko po swojemu). Teraz był czas na nią, żeby odstawić przestępcę do więzienia. Musiała przyznać, że przynajmniej odwracał uwagę sobą od niej i nie musiała się bawić z odganianiem fotoreporterów. Tych nie znosiła.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 81
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Re: Vendetta [Tony, Tasha i Wanda]   Sob Maj 26, 2018 1:40 pm

Tony zajmował się tylko tą brudniejszą częścią – łapaniem zbira. Prawdopodobnie mógłby zrobić własne więzienie i zajmować się resocjalizacją pochwyconych kryminalistów w prywatnym zakładzie penitencjarnym, ale podobno to by źle wyglądało? Coś o prywatnej kolekcji trofeów czy coś… Nie za bardzo słuchał Pepper pod tym względem. W sumie prawie zawsze jej nie słuchał. Na razie jednak zajmował się zbieraniem glorii sławy z jakże widowiskowego przedstawienia na środku ulicy. To właśnie nim zajmowała się cała gawiedź i nikogo już nie interesowało, że za ich pieniądze z podatków Tarcza łaskawie zbiera śmieci, które nie powinny nigdy zagrażać niewinnym obywatelom.
Szczęście Starkowi dopisywało, chociaż sam uważa, że to zawsze są jego cudowne zdolności taktyczne, i Ghost został złapany. Z czego oczywiście sam bohater był dumny i miał zamiar chwalić się tym jeszcze przez najbliższy czas. A że akurat już udało mu się z publicznością w postaci zwykłego plebsu, postanowił i oznajmić o tym, jakże niedoinformowanej, Czarnej Wdowie, którą akurat zauważył.
- Natasha! – zawołał melodyjnie już po chwili dolatując do rudowłosej agentki najpewniej teraz całą uwagę zebranych koncentrując na niej. Tak, może mu potem za to podziękować! Byleby sobie kolan za mocno nie zdarła od tych pokłonów. – Jaka niespodzianka cię tutaj widzieć. Czyżby Fury już cię zdegradował do roli osoby zbierającej jego śmieci?



Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Widow
Cichociemna

Liczba postów : 58
Join date : 19/12/2016

PisanieTemat: Re: Vendetta [Tony, Tasha i Wanda]   Sob Cze 02, 2018 11:10 pm

O ile samo łapanie zbirów, przez Tony’ego, Natashy nie przeszkadzało, tak już fakt, że potem musieli się zajmować pojmaniem ich, bo Stark koniecznie chciał pobłyszczeć przed kamerami, był bardziej problematyczny dla niej. Nawet bardzo. Zawsze musieli sprzątać po nim i jeszcze często nie było to tylko zajęcie się tym kogo złapał, ale też naprawa czegokolwiek, co zdążył po drodze rozwalić. Tym razem wyglądało na to, że wszystko poszło dosyć gładko, ale i tak nie zamierzała być pobłażliwa wobec jego zachowania. Szkoda tylko, że to i tak nic nie da.
Natasha rozmawiała z innym agentem, kiedy Stark postanowił skupić uwagę całej tej ciekawskiej zgrai też na niej. Zamorduje go jeszcze za to. Póki co kazała agentowi odprowadzić zbira do quinjetu, a sama zwróciła się ku Tony’emu, krzyżując ręce na piersiach. Z jej twarzy nie trudno było wyczytać dezaprobatę połączoną ze wściekłością. Czyli standardowy wyraz twarzy, który przybierała w obecności Starka.
- Gdybyś łaskawie posprzątał chociaż po sobie to nie byłoby mnie tutaj. Ewentualnie dał się nam zająć tym całkowicie - warknęła na niego. Rozejrzała się po otaczających ich ludziach, którzy jej niesamowicie przeszkadzali. - Jeśli ci się zebrało na pogawędki, może jednak moglibyśmy być z dala od tego tłumu - syknęła, mając nadzieję, że albo się stąd wyniosą, albo pozbędzie się tłumu. Ale na co ona liczyła. Przecież to był Tony Stark. Oczywiście, że będzie się pławił w blasku reflektorów. Czemu akurat ona musiała to znosić?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Tony Stark


Liczba postów : 47
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Vendetta [Tony, Tasha i Wanda]   Nie Sie 05, 2018 6:14 pm

Mógłby wymyślić, jak w strój wpasować kilka par kajdanek, aby ułatwić zadanie Tarczy, ale raczej po walce z nim przestępcy nie myśleli za bardzo o ucieczce, bo byli zbyt fioletowi… A to że robił przy tym sporo bałaganu? Cóż, najważniejsze było złapać przestępcę, nie? A przy okazji zrobienie widowiskowego show czasami wiązało się z niewielkimi zniszczeniami. Ale żadnemu postronnemu cywilowi nie działa się krzywda! To chyba powinno też być ważne. Jeśli dla Tashy był problematyczny, to on uważał Tarczę za zbędną, bo bez jego dawania im zajęcia mogliby w ogóle nie istniej. Podatki wielu ludzi szły by na o wiele lepsze cele!
Jak się domyślał, nim jeszcze Wdowa skierowała na niego to mordercze spojrzenie, nie zaskarbił sobie jej przychylności tym skupieniem na niej ciekawskiego oka kamery. Cóż, patrzenie jednak na wściekłą jak osa rudą było jedynie przyjemnością. Niemal wewnątrz skręcał się ze śmiechu widząc jej oczy pełne dezaprobaty i wściekłości. Naprawdę powinien dorosnąć, a nie zajmować się tak głupimi żartami. No ale na nieszczęście dla Tasi ten dzień jego dojrzałości pod tym względem jeszcze nie nastał i musiała cieszyć się obecnością jego, jak i kamer oraz gapiów.
- Ciebie także cudownie widzieć! – powiedział promieniejąc entuzjazmem, niczym nie zrażony jej oziębłym tonem, chociaż nie była to niewinna radość. Raczej bezczelna słodycz psująca zęby i przyprawiająca o cukrzycę. No i w przeciwieństwie do innych bohaterów, Starka było po prostu stać na tę bucere. – Oj daj spokój… Gdybym wam go zostawił, to w życiu byście go nie złapali. – odparł na jej pierwsze zarzuty z całkowitą pewnością. W końcu co ta Tarcza miała? No, na pewno nie miała Niesamowitego Iron Mana! - A gdybym nie pozwalał wam sprzątać, to by wam się za bardzo nudziło i jeszcze by was rozwiązali czy cos… - dodał przejęty losem organizacji, chociaż teatralny wyraz twarzy niemal krzyczał, jak bardzo by się tym nie przejął. – A uwierz, ja bym cię znów na swoją sekretarkę nie przyjął. – dodał już całkowicie poważniejąc po czym spojrzał na tłum i znów na zmieszaną nim Natashę. Machnął ręką i odwrócił się do ludzi rozganiając ich.
- No już, koniec tego dobrego. Teraz czas na państwowe sprawy, które są zbyt tajne dla ludzi nie związanych z wojskiem. No, chyba że mowa o najlepszym konsultancje Tarczy, czyli mnie! – oczywiście musiał dodać komplementy dla swojej osoby, a jeśli kogoś nie przekonało pokojowe oddelegowanie, to gdzieś w tle nadal krążyli uzbrojeni Tarczownicy, którzy mogliby niezbyt miło pozbyć się gawiedzi, a tego nikt ze zwykłych przechodniów ryzykować już nie chciał.
- Nie musisz się martwić, wyglądasz zjawiskowo nawet w kamerach. – zapewnił ją, odwracając się do niej, kiedy ludzie już się rozeszli zostawiając ich samych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Vendetta [Tony, Tasha i Wanda]   

Powrót do góry Go down
 
Vendetta [Tony, Tasha i Wanda]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: