IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 79
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   Sro Maj 16, 2018 7:08 pm

- To takie nie fair… - wybełkotał Stark siedząc pod ścianą w swojej pracowni z rozłożonymi nogami i patrząc tępo przed siebie spode byka. Jakby tuż przed nim był owy obiekt jego irytacji, który doprowadził go do tego stanu. A przynajmniej doprowadził do tego, że znów zgubił się w ilości tolerowanego alkoholu, bo to on był winowajcą obecnego położenia inżyniera. I butelka whisky do połowy pusta w jego rękach była zaledwie minimalnym procentem tego, co zdołał już wypić.
Zmierzwione włosy, mętny wzrok, czerwony nos i policzki, a do tego wymiętoszona koszula i jeansy. Sam Tony jednak nie zwracał większej uwagi na swój wygląd, nawet na brak butów i skarpetek, bo o wiele bardziej pochłonięty był własnymi myślami. Mieszaniną irytacji, gniewu, oburzenia i zwykłej bezradności. A to wszystko wywołane jedną rzeczą – zazdrością.
Kto by pomyślał? A jednak, ten milioner, geniusz, playboy i filantrop żałował, że nie ma czegoś, co ma ktoś inny. Możliwe, że to nie zżerałoby go tak bardzo, gdyby odnosiło się do kogoś innego. Właściwie mógłby zazdrościć tego znacznej części osób, ale sama myśl, że chciałby to samo narodziła się przy spotkaniu konkretnej osoby.
Wczoraj rano był umówiony na zwykłe, biznesowe spotkanie. Oczywista rzecz, a czasem nawet trzyma się ustalonego planu dnia i faktycznie żyje ze świadomością posiadania firmy… Nawet jeśli akurat to spotkanie najbardziej mógł odpuścić, to nie lubił przegapiać okazji do wytykania Osbornowi jego wad. Tak! Owe spotkanie było z nikim innym, jak Normanem Osbornem, prezesem firmy Oscorp. Tony lubił mu wypominać wiele rzeczy, ale tym razem, ten całkiem nieźle się odgryzł. Właściwie Stark sam był sobie winny, kiedy jego wzrok za długo zawisł na Harrym. Pierworodny syn przyszedł uczyć się fachu od ojca, aby w przyszłości móc przejąć udziały w firmie i zarządzać nią równie dobrze. Dziedzictwo, które nie zostanie zmarnowane, a przekazane w rodzinne ręce, tak jak i Howard oddał jemu swoje imperium.
To nie uszło uwadze Normana, który dał mu prztyczka wspominając, w sarkastyczny dla siebie sposób, że chociaż są w podobnym wieku, to Norman już dorobił się spadkobiercy swojej fortuny. Kogoś o wiele bardziej wartościowego od całego zysku Stark Industries. Och, jakże Howard byłby zawiedziony, że jego firma wpadnie w obce ręce…
Pierwszy raz od dawna krew się zagotowała w Tonym. Pierwszy raz dotarła do niego niewygodna prawda. Zignorował resztę spotkań i zaszył się w swojej pracowni pijąc. Najpierw szklankę na uspokojenie, potem drugą, a na koniec butelkę za butelką dla zalania żalu.  


Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 384
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   Sro Maj 16, 2018 8:33 pm

Informacja o tym, że Tony wrócił wcześniej zaskoczyła Steve'a. Ale z racji faktu, że geniusz był osobistością dość ekscentryczną, uznał że pewnie naszło go na jakieś super hiper ulepszenie do zbroi, które musiał wprowadzić koniecznie teraz. Więc nie zainteresował się, póki Jarvis nie powiedział mu, że Pan Stark zdecydowanie przesadza z alkoholem. Pewnie dla SI było ciężkie tak bezczelnie skapować swojego twórcę, ale koniec końców wreszcie się przełamał by poinformować tę bardziej odpowiedzialną część drużyny o incydencie w pracowni.
Tak więc Steve, wycierając ręce z olejnej farby, wszedł do środka pracowni, szukając głównego poszkodowanego. Dzięki pomocy Jarvisa udało mu się go znaleźć całkiem szybko.
- Tony - wyrwało mu się zmartwione westchnienie nim podszedł bliżej do mężczyzny, przykucajac przed tym obrazem nędzy i rozpaczy.
- co się stało? - zapytał o powód tego pijackiego szału. Może i Tony lubił wypić ale nie robił tego bez okazji. A nie wyglądał na takiego co świętował coś miłego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 79
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Re: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   Czw Maj 17, 2018 5:55 pm

Wśród Avengersów każdy wiedział, że Tony ma swoje dziwactwa i czasami trudno za nim nadążyć. Uważał się za wizjonera, futurystę i nic dziwnego, że maluczkim umysłom trudno było zrozumieć jego tok pojmowania. Normalnie umiał porzucić wszystko dla nauki, dla kolejnego dzieła, które zrewolucjonizuje świat. Nawet praca w firmie schodziła na boczne tory, kiedy akurat do głowy wpadał mu jakiś pomysł. Coś, co musiał natychmiast wykonać, a co może przysłużyć się światu dużo lepiej, wedle jego mniemania, niż jego nudna korporacyjna praca.
Tym jednak razem do pracowni wcale nie zagnał go twórczy ciąg. Zaszył się tutaj, bo nie było nikogo, kto wchodziłby sobie tutaj ot tak. Nikt też nie zaglądał bojąc się przeszkodzić mu rozmyślanie nad jakimiś udoskonaleniem. Mógł pobyć w swej samotni nie niepokojony żadnymi osobami, a właśnie samotności potrzebował do picia i użalania się nad sobą. Bo właśnie to robiła ta kulka nieszczęść, którą Rogers znalazł w kącie.
W całym swym geniuszu Tony zapomniał o swoim SI, które miało nie tylko cięty język po twórcy, ale i sporą ilość empatii po innych członkach Avengers, z którymi przyszło mu współpracować. To właśnie tym kierował się Jarvis powiadamiając Rogersa w sprawię nie tylko samego nadużycia alkoholu, ale troską o niskie samopoczucie swojego kreatora.
Drgnął słysząc dopiero głos obok siebie. Mocniej zacisnął dłonie na butelce i odwrócił się patrząc na Rogersa z niedowierzaniem, jakby był martwy i nagle pojawił się przed nim byt z krwi i kości. Zamrugał przypominając sobie gdzie jest, ale po chwili na nowo zalały go emocje związane z powodem swojego picia. Skrzywił się jak zbity psiak i przechylił się w kierunku Kapitana rozkładając ręce, ale chyba nie obliczył dobrze jego odległości i swojego zachwiania.
- To takie niesprawiedliwe! On nie zasługuje… - zawył na nowo rozdrapując swoje problemy, których jak na razie… Steve niestety nie miał jak poznać.


Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 384
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   Pon Maj 21, 2018 12:16 pm

Steve jeszcze nie miał okazji dowiedzieć się, że to ego, którym Stark popisywał się na co dzień łatwiej zdmuchnąć niż domek z kart ułożony przez Hulka. Choć po zdmuchnięciu go nie okazywał się wściekły potwór, chcący rozerwać cię na strzępy.
Kapitan westchnął ciężko, od razu próbując Tony'emu zabrać butelkę dla dorosłych dzieci, nie chcąc by kontynuował swój brzydki proceder. Picie kojarzyło mu się z ojcem, który nie potrafił sobie poradzić z problemami, jakie przeżywali w Ameryce. Wierzył jednak wciąż, że ojciec nie był złym człowiekiem. Tony też nie był zły. Dlatego musiał zrobić wszystko, by ta historia się nie powtórzyła. Szczególnie, że pijany pan Rogers jedynie mógł zniszczyć swoją rodzinę, pijany Stark miał ciut większy arsenał i możliwości.
- Tony, nie powinieneś tyle pić... - uklęknął przed nim, gdy ten wyciągnął do niego ręce, lecąc prosto w jego stronę. Zaskoczony Rogers natychmiast go złapał i objął, przyciągając do siebie, aby ułatwić mu zasmarkanie i zapłakanie T-shirtu użalanie się nad sobą.
- Kto nie zasługuje? Czego? Dlaczego jest niesprawiedliwe? - tyle pytań, tak mało odpowiedzi, a jedyna osoba która może ich udzielić, właśnie jest w stanie nie do rozmawiania. Może Jarvis by wiedział co doprowadziło Starka do takiego stanu? Steve spojrzał w sufit, jakby licząc że SI powie co i jak, czy może uznało, że Rogers wywróży to sam ze stanu Tony'ego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 79
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Re: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   Sob Maj 26, 2018 12:59 pm

Wbrew temu, na kogo Tony kreuje się niemal każdego dnia, prawda jest zupełnie inna. Pewnie kilka osób śmiało mogłoby wysunąć tezę, że właśnie za maską tego aroganckiego biznesmana kryje się wrażliwy mężczyzna zraniony w przeszłości. I chociaż sam Tony jest pierwszym do obalania tego i walenia taką ilością sarkazmu, że szybko człowiekowi odechciewa się współczucia mu dzięki takim myślom, to gdzieś w głębi jest to najszczersza prawda, której sam do siebie nie dopuszcza. Przeważnie, bo chociaż nie zawsze dawał po sobie tego pokazywać, to łatwo było właśnie rozgrzać w nim te wątpliwość i niepewność do własnej osoby. Alkohol natomiast zwielokrotniał efekty i doprowadzał w nadmiarze właśnie do takiego stanu załamania. A jak na złość często lubił po niego sięgać, bo z początku dawał względne zapomnienie.
Miał coś odpowiedzieć, że przecież nie wypił dużo, że jest duży i umie się kontrolować, albo coś jeszcze…ale w ostateczności machnął na to ręką nie umiejąc zebrać myśli w odpowiednie słowa i dał sobie odebrać alkohol w zamian za Rogersa, którymi ręce sobie zajął. No, a przynajmniej na chwilę, po do butelki prędzej lub później wróci i będzie się domagał jej zwrotu.
- On! – jęknął jakby to miało tłumaczyć wszystko. Niestety nie chodziło tutaj o jednego z antagonistów Atomówek, ale chwilowo Starkowi nawet przez gardło nie chciało przejść to nazwisko. Nie miał nic, gdy chodziło o mówienie pełnym imieniem Harry’ego, ale myśl, że wymieniałby Normana, już przyprawiała go o konwulsje. – On w ogóle go nie szanuje… Jest jak Howard! Byłbym o wiele lepszym ojcem od niego! – czy Tony byłby lepszym ojcem od Howarda czy od owego „niego” nie było tak proste do wyciągnięcia z tego zdania. Jarvis chociaż chciałby pomóc Rogersowi, to niestety ze swoim procesorem nie pojmował zachowania swojego twórcy.


Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 384
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   Pon Maj 28, 2018 4:28 pm

Steve był właśnie tym człowiekiem, który najczęściej łapał się na tym, że współczuł Starkowi, by zaraz mu to przeszło na rzecz zirytowania lub zniesmaczenia. Rekord Tony'ego wynosił trzy minuty i nawet Rogers poczuł się tym zażenowany.
Mimo to, jeszcze nie złamał swoich superbohaterskich postanowień i Stark pozostał w jednym kawałku, czyli nie mogło być tak źle jakby być mogło. Teraz aktualnie również budził w Kapitanie mieszane uczucia, bardziej skłaniając jednak do współczucia. Rogersowi zwyczajnie było potwornie przykro patrzeć na tego genialnego i wspaniałego (nawet jeśli powiedzenie mu tego w twarz od razu sprawiało, że chciał odwołać wszystkie słowa) mężczyznę w takim stanie.
Tony dał sobie zabrać butelkę, jest progres, Steve odłożył ją jak najdalej aktualnie mógł, skupiając się głównie na Tonym i jego rozpaczy. Objął go w pasie, podnosząc się z nim do pionu.
- Pora abyś poszedł do pokoju, a teraz mi spokojnie wszystko wyjaśnisz - wyjaśnił łagodnie, trzymając go mocno, żeby nie uciekł i pozwalając na sobie zawisnąć. Ruszył ze Starkiem prosto do jego komnat windy, z której pomocą mógł dostać się na piętro Iron Mana.
- Określenie "On" naprawdę niewiele mi mówi - dalej starał się przemawiać łagodnie i nie zachęcać Tony'ego do reakcji alergicznej i zmiany tematu. Choć w aktualnym stanie, to kwestia czasu kiedy Steve pozna wszystkie szczegóły, nawet takie których znać by nie chciał.
Wspomnienie Howarda trochę poruszyło Rogersa. Pamiętał go jeszcze z czasów wojny i chyba nigdy nie pomyślałby, że tamten mężczyzna mógłby nie nadawać się aż tak na rodzica. Choć... nie, mógł się tego spodziewać, patrząc po sposobie bycia Howarda. Ale w tamtych czasach rozważania o tym jakim kto będzie ojcem, nie przychodziły mu do głowy. Wolał się skupiać na praniu po ryjach nazistów.
- Ciężko mi stwierdzić, skoro wciąż nie wiem o kim mówisz. - Ale coś zaczynało świtać. Jakkolwiek Steve niezbyt interesował się wielkim światem, tak ważnych biznesmenów w okolicy Tony'ego posiadających dzieci było niewielu. Ale za cholerę nie mógł sobie teraz żadnego przypomnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Red Skull
( ͡卐 ͜ʖ ͡卐)

Liczba postów : 79
Join date : 20/03/2017

PisanieTemat: Re: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   Sob Cze 02, 2018 2:04 pm

To i tak był rekord, bo Stark starał się od razu wybijać ludziom z głowy współczucie. Nie był już dzieckiem, aby litować się nad jego żałością, był dojrzałym mężczyzną i nie potrzebował od nikogo tak żałosnego uczucia. Może kiedyś potrzebował czegoś, co w młodym wieku mógł nazwać troską, ale obecnie starał się z całych sił ją odpychać, a pomagał w tym jego odpychający charakter. Wykreował się na dumnego i samowystarczalnego. Osobę, za którą każdy się ogląda i to inni pragnął jego atencji, bo on innych ma w nadmiarze. I to atencji, której głównym motorem jest podziwianie go. Może czasem chciał usłyszeć zapewnienie, że jest genialny, ale nie oszukujmy się, przeważnie sam siebie zapewniał w swojej wspaniałości i to wystarczało. Przeważnie. Bo czasami zdarzały mu się chwilę zwątpienia. Słabości, takiej jak ta, w której obecnie uczestniczy Kapitan.
- Nie chce… - wybełkotał przelewając się przez silne ramiona blondyna, ale nie mając wystarczająco siły, ani samozaparcia do stawiania znacznego oporu. Jedyne co go trzymało w laboratorium to grawitacja, która jednak przegrywała z mięśniami Rogersa, który i tak zaciągnął go do windy. A skoro tak, to sam Tony się poddał z dalszym werbalnym stawianiem się.
- Głupi… – skomentował jedynie powtarzanie, że blondyn nie wie o kim mowa. Jak on mógł nie wiedzieć o kim mowa?! Przecież to było tak oczywiste! No naprawdę, nie trzeba było być geniuszem, ale najwyraźniej Kapitan Ameryka jako kupa seksownych mięśni nie umiała wystarczająco szybko nadążać za tokiem rozumowania jego oświeconego umysłu. – Mówię o Osbornie. – sapnął wypluwając ostatnie słowo z całym jadem, jakie pasowało do tego zgobliniałego dziada. Na nowo przeszły go spazmy, kiedy zdenerwowany przypomniał sobie po co pił. Pił! Nagle całkiem trzeźwo poderwał się stając na chwiejnych nogach i wyszarpując Rogersowi w poszukiwaniu dookoła alkoholu. – Gdzie moja butelka? Chce moją butelkę! Rogers, co ty zrobiłeś?! – wybełkotał agresywnie machając energicznie rękoma, co jeszcze mniej pomagało mu zachować równowagę.



Sznurki w tył, sznurki w przód
Marionetki wprawiam w ruch i znów tak tańczą jak im gram


Tańczcie więc, bawcie się i swobodą cieszcie się
Nikt z was nie musi myśleć sam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 384
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   Wto Cze 05, 2018 1:06 pm

Między litością, a współczuciem podobno jest ta różnica, że w litości znajduje się jeszcze pogarda. Na razie Steve Tonym nie gardził, choć jeszcze tego brakuje by Stark sobie kupił kota. Albo od razu całe schronisko. Choć właściwie, na co ci koty jeśli masz na utrzymaniu żywą baterię gamma i bóstwo z Asgardu.
- Osbornie? - w sumie, to logiczne Hammer nie zdołałby doprowadzić Tony'ego do takiego stanu. Szybko dodał dwa do dwóch. Porównanie do Howarda... brak szacunku... och, musiało chodzić o Harry'ego.
- Więc... twierdzisz że Norman nie docenia swojego syna? - zasugerował rozwiązanie, które przyszło mu z tego sumowania do głowy, gdy Tony przypomniał sobie o alkoholu. Natychmiast teraz wyciągnął ręce, łapiąc go żeby przestał się miotać i nie wygrzmocił się na ziemię.
- Tony, przestań. Tony! Nie dostaniesz alkoholu, wypiłeś już za dużo. - skarcił go. No doprawdy, czasem ze Starkiem jak z dzieckiem, aż dziw że jego butelka z whisky nie ma smoczka - A teraz albo pójdziesz ze mną grzecznie, albo wezmę cię jak Shrek Fionę - zagroził, nawiązując do niedawno nadrabianego z Hawkeyem filmu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]   

Powrót do góry Go down
 
Zróbmy sobie synka! [Stark i Rogers]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: