IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Kapitana na Brooklynie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 407
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Lis 28, 2017 6:57 pm

Ot mieszkanie na Brooklynie, małe, ale przytulne z wykładziną (podobno jankesi lubią wykładzinę). Jest kanapa, adapter przy którym jest masa płyt, głównie piosenkarek z dwudziestolecia międzywojennego i klasyki. Znajdzie się też jedna Michaela Jacksona i Queen "bo to coś co trzeba mieć". Poza nim muzykę można puszczać z małego radyjka, stojącego na oknie, w kuchni. Telewizor jest, ale nawet nie podłączony do gniazdka. Na ścianach obrazy, nie jego, ale innych ulicznych rysowników oraz zdjęcia jego bliskich i znajomych, większość czarno-białe fotografie. Poza tym w jednym kącie stoi taboret i paleta do malowania, z której Steve korzysta by się utrzymać. Salon połączony jest z kuchnią wyspą kuchenną. Przy wyspie stoi stół, przy którym na raz jeść mogą dwie osoby, tu akurat jest typowy do bólu sprzęt jak lodówka z kuchnią, z przewagą dań robionych "na szybko" bo cholera wie kiedy go wezwą. Poza tym sypialnia, którą lwią część zajmuje duże łóżko, oraz mniejsza szafa z lustrem. Poza tym łazienka. Z kafelkami, prysznicem, śmierdzącym chlorem kiblem i szafeczką z horroru na przybory za lustrem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 407
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 6:15 pm

Steve wrócił do mieszkania i na miejscu rozluźnił krawat. To wszystko było szalone. Najpierw dowiedział się, że siostra jego najlepszego przyjaciela żyje sobie w ciele młodej kobiety i pracuje dla TARCZY, a potem informacje o jakiś chorych zwyrodnialcach, którzy eksperymentują na ludziach. Co jeszcze może się wydarzyć w tym dniu?
Ściągnął z siebie odświętne odzienie, pakując je z powrotem do odpowiedniego pokrowca. Tyle łez i potu ten materiał jeszcze nie wchłonął i wołał o wizytę w pralni. Z ulgą wcisnął się w bardziej wygodne dresy oraz podkoszulek. Następnym razem będzie musiał się ubrać inaczej. I zgadać się jakoś z Becią... przypomniał sobie, że przecież nie spytał gdzie ona mieszka, albo czy ma jakiś numer telefonu. Wydał z siebie jęk, uderzając się dłonią w twarz.
Będzie musiał więc złapać Phila i mieć nadzieję, że przynajmniej te dane nie będą mieściły się w kategorii "ściśle tajne".
Rozciągnął ramiona, uświadamiając sobie, że nie ma zielonego pojęcia co ze sobą teraz zrobić. Spojrzał w stronę ściennego zegara, ale ten niemiłosiernie wolno odmierzał sekundy. Może powinien pomalować? Odwróci uwagę od tego wszystkiego i będzie dobrze.
Wyciągnął szkicownik wraz z ołówkami i zaczął nieobowiązująco kreślić jakiś kształt. Po chwili uświadomił sobie, że z tego owalu może wyjść twarz i zaraz zaczął nad tym pracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Tony Stark


Liczba postów : 45
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 6:18 pm

Kapitan skupiony na malowaniu pewnie nie zauważył, jak tuż za oknem przed drzwiami od jego klatki schodowej zatrzymuje się luksusowy samochód. Jakby tak elegancki pojazd wart sporo dolarów nie był wystarczający do przykucia uwagi okolicznych mieszkańców biedniejszej dzielnicy, to z wnętrza pojazdu po chwili wyłonił się sam Tony Stark. Chyba w całym świecie nie było osoby, która nie znałaby tego zadufanego w sobie bufona miliardera i geniusza, który odkrył się także jako superbohater w niezniszczalnej zbroi.
Szatyn zdjął przyciemniane okulary i spojrzał na budynek z odrazą. Chociaż nie należał do najgorszych, to w piwnych oczach był jedynie obdrapaną dziurą zabitą dechami, która groziła zawaleniem się. Nie dowierzał, jak ktokolwiek może mieszkać w czymś takim, a już tym bardziej bohater narodowy. Ale w sumie ruina pasowała do takiego dinozaura, jak Kapitan. Parsknął na równie opłakany stan blondyna, kiedy spotkał go pierwszy raz. Prychnął do swoich myśli i ruszył do wejścia chowając okulary w kieszeni modnie skrojonego garnituru czując za sobą ciekawskie spojrzenia. Gdyby nie przyszedł tutaj w ważnych sprawach, to najpewniej rozdałby kilka autografów, na razie ludzie musieli się zadowolić ukradkowymi zdjęciami jego wspaniałej osoby.
Wszedł na klatkę i znów się skrzywił. Ciemno, brudno i obskurnie. Nawet jeśli klatka wcale nie odbiegała od normalnych, znajdujących się w okolicy. Spojrzał na telefon upewniając się co do numeru lokalu i w kilku susach był na odpowiednim piętrze. Zapukać? Przecież był Tonym Starkiem! A jednooki gnom pewnie już doniósł, kogo ma się blondyn spodziewać, więc bez skrępowania pociągnął za klamkę. A skoro była otwarta to tylko upewnił się, że czekano na jego wspaniałą osobę.
- Kochanie, wróciłem! Jest już obiad? – zawołał od progu rozglądając się po tym stereotypowym mieszkaniu plebejskiej rodzinki z dzieckiem, której mąż dzielnie haruje każdego dnia na utrzymanie żony i potomka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 407
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 6:29 pm

Szkic zaczął powoli nabierać kształtów i powoli między kreskami Steve zaczął rozpoznawać znajome kształty. Tutaj mocniej zarysował linię szczęki, tu poprawił kształt oka... z kartki coraz dokładniej patrzyła na niego Rebecca Barnes. W jego wyobraźni już była uśmiechnięta, patrząc na niego radośnie, a w oczach pojawił się znajomy blask... gdy rozmyślenia o szkicu przerwało mu pojawienie się niespodziewanego gościa. Na szarpnięcie za klamkę natychmiast się poderwał, odrzucając szkicownik i przechodząc za kanapę. A powinien był zamknąć drzwi.
Widok nieznajomego mężczyzny wprowadził go w osłupienie, a sam Rogers zmarszczył brwi.
- Kim pan jest? - spytał oburzony takim zachowaniem. Zmarszczył brwi biorąc się pod boki.
- Chyba pomylił pan piętra. - Niespecjalnie zwracał uwagę na bogatych ludzi, nawet jeśli niektórzy uważali że wypadałoby. Dla niego nie miało to znaczenia, ani nie specjalnie ciągnęło do magazynów plotkarskich. Był zajęty odnajdywaniem starych kontaktów i próbami zorientowania się w nowym społeczeństwie. Choć twarz Starka wydawała mu się dziwnie znajoma.
- Czy powinienem pana znać? - spytał niepewnie, licząc na uściślenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Tony Stark


Liczba postów : 45
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 6:38 pm

Stark za to nadrabiał pewnością i świadomością działań za nich oboje. Kiedy Steve stał osłupiony tym nagłym pojawieniem się gościa, Tony śmiało oglądał sobie nie tylko mieszkanie, ale to co znajdowało się na sztaludze i na koniec skupiając się na gospodarzu, który chyba w końcu wyrwał się z letargu i postanowił jakoś zareagować. Co prawda jego reakcja tylko rozbawiła milionera, który zaśmiał się tym jakże ugrzecznionym zdaniem. Naprawdę? Nawet jakby tu wpadł oddział terrorystów, to Kapitan Ameryka grzecznie by ich poprosił o wyjście myśląc, że pomylili piętra?
- Dostałem informacje, że tutaj miałem znaleźć kapitana Stevena Rogersa, ale może faktycznie pomyliłem piętra? Nie wyglądasz mi na bohatera narodowego, raczej niespełnionego artystę… Mam nadzieję, że przyjęli cię na ASP, bo chyba drugiego Hitlera nasza Ziemia nie zniesie. – Takt? Jakieś granice moralności? Nie, zdecydowanie tego brakowało Starkowi. Pomimo przytemperowania jego charakteru po porwaniu, to nadal był tym samym bezczelnym cynikiem, który nic nie robił sobie z uczuć innych. Nie przesadzał oczywiście musząc jednak chociaż trochę dbać o reputacje, ale z drugiej strony jego reputacją było bycie zwyczajnie ponad prawem i normami społecznymi.
Na jego pytanie zaśmiał się i wskazał na siebie.
- Och, jestem jedyną osobą, którą musisz znać! – Powiedział entuzjastycznie olśniewając rozmówcę markowym uśmiechem śnieżnobiałych zębów, po czym rozłożył dłonie. – Jestem Tony Stark. Geniusz, miliarder, filantrop, playboy, a… no i bohater. Kiedy ostatnio się widzieliśmy, ja błyszczałem w swojej zbroi, a ty chodziłeś w obdartych ubraniach, wyglądając gorzej od menela stojącego pod monopolowym. Chociaż przyznam, że teraz wyglądasz o niebo lepiej. – dodał sekundę później lustrując od stóp do głów postać blondyna przed nim. – Nie tak dobrze jak ja, ale jednak lepiej od tamtego koszmarku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 407
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 9:44 pm

Informacje się zgadzały, choć porównanie do Hitlera było ostatnią rzeczą której się spodziewał. Oburzony takim potraktowaniem podparł się pod boki i zmarszczył groźnie brwi, gotów wyrazić swoje niezadowolenie wyrzucając Starka za drzwi. Nie zrobił tego jednak, dając mu się przedstawić.
- A więc to ty pomogłeś wtedy mnie i Philowi? Dziękuję. - Pomimo złości wywołanej zachowaniem Tony'ego, Steve jednak czuł się w obowiązku podziękować za uratowanie życia. W końcu, gdyby nie on ledwo odmrożony Kapitan i wiecznie młody Coulson byliby teraz pokarmem dla rybek zamieszkujących wybrzeże Wyspy Wolności. - Wcześniej nie mieliśmy okazji dłużej porozmawiać. - I naprawdę zaczynał doceniać ten fakt.
Potarł twarz, odetchnął głęboko i policzył do dziesięciu. Dałeś sobie radę ze Starkiem seniorem, poradzisz sobie i z juniorem.
- Co więc sprowadza geniusza, playboya, filantropa i tak dalej do mojego skromnego mieszkania? - Chciał być miły, ale mimo wszystko w ton wkradła mu się odrobinę ironiczna nuta. Bogaci ludzie często drażnili go swoim obyciem, a raczej jego brakiem. A Tony Stark zaczynał mu udowadniać, że nie jest typem wiele różniącym się od innych jego pokroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Tony Stark


Liczba postów : 45
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Yesterday at 5:11 pm

Witamy w XXI wieku, tutaj jakiekolwiek żarty o Hitlerze były całkiem zabawne. Aż śmiesznie będzie patrzeć, jak Kapitan postanowi włączyć w końcu czarci sprzęt w postaci laptopa i przejrzeć diabelski wymysł, jakim jest Internet. Jeszcze mu serce stanie od tych wszystkich rzeczy, które teraz ludzie wymyślają i wrzucają do ogólno dostępnej sieci. Zaś sam Stark, jakże dumny ze swojego porównania, nawet nie przejął się marsową miną rozmówcy i jakby nigdy nic wrócił do rozmowy.
- Nie ma za co, w końcu to robota bohaterów! Ale nie dziękuje jeszcze. Będziesz miał okazje mi się odwdzięczyć. – To drużyny nie zbiera się tak, bo ludzie wiszą ci jakiś dług i dzięki temu możesz ściągnąć do współpracy? Dziwne! Nie, żeby faktycznie Tony miał zamiar stosować szantaż emocjonalny, ale nikogo jeszcze nie zabiła odrobina humoru? A ma je całkiem spore, za to raczej daleko mu do swego rodzaju zabójczych żartów. Każdy doceniał ograniczone kontakty ze Starkiem do absolutnego minimum. Nawet Pepper czasami miała go już dość. I Cap mógł być pewien, Tony robił wszystko, aby przebić swojego ojca. Na każdej płaszczyźnie!
- Mamy okazje za to teraz. – Że niby blondyn miałby być zajęty? Cokolwiek to jest, to może poczekać. W końcu on miał o wiele ważniejsze tematy do obgadania, a za czas Rogersa może zapłacić. Cena nie grała roli, choć czy spotkanie idola sprzed lat nie wlicza się w te sztampowe „bezcenne”? Rany, to brzmi jak dobry fragment do reklamy…
„Dwa kubki kawy: 25 dolarów, Ciasto w najlepszej cukierni: 40 dolarów, Balkonik: 1000 dolarów, Spotkanie weterana w lateksie z II Wojny Światowej: bezcenne.
Za wszystko inne zapłacisz kartą MasterCard.”
– Kompletuję drużynę. Takich superkolesi, co będą wspólnie walczyć ze złem. I, uwaga, postanowiłem łaskawie przyjąć cię do niej. – odparł odwracając się do Kapitana dumnie wypinając pierś. Zaraz jednak odrobinę spuścił z tonu, jakby cała bucerę na moment odstawiając na bok i stając prosto po prostu spojrzał na Kapitana z iskrami zapału w oczach. Chociaż zaczął bardzo w swoim stylu, a drużyna jest mu obcym pojęciem, to… Naprawdę liczył na współpracę ze Stevenem. Wierzył, że ta ekipa może wiele zmienić, a na pewno Kapitan Ameryka będzie kimś, kto może do niej wiele wnieść.
- To jak, wchodzisz w to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   

Powrót do góry Go down
 
Dom Kapitana na Brooklynie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Brooklyn-
Skocz do: