IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Kapitana na Brooklynie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 419
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Lis 28, 2017 6:57 pm

Ot mieszkanie na Brooklynie, małe, ale przytulne z wykładziną (podobno jankesi lubią wykładzinę). Jest kanapa, adapter przy którym jest masa płyt, głównie piosenkarek z dwudziestolecia międzywojennego i klasyki. Znajdzie się też jedna Michaela Jacksona i Queen "bo to coś co trzeba mieć". Poza nim muzykę można puszczać z małego radyjka, stojącego na oknie, w kuchni. Telewizor jest, ale nawet nie podłączony do gniazdka. Na ścianach obrazy, nie jego, ale innych ulicznych rysowników oraz zdjęcia jego bliskich i znajomych, większość czarno-białe fotografie. Poza tym w jednym kącie stoi taboret i paleta do malowania, z której Steve korzysta by się utrzymać. Salon połączony jest z kuchnią wyspą kuchenną. Przy wyspie stoi stół, przy którym na raz jeść mogą dwie osoby, tu akurat jest typowy do bólu sprzęt jak lodówka z kuchnią, z przewagą dań robionych "na szybko" bo cholera wie kiedy go wezwą. Poza tym sypialnia, którą lwią część zajmuje duże łóżko, oraz mniejsza szafa z lustrem. Poza tym łazienka. Z kafelkami, prysznicem, śmierdzącym chlorem kiblem i szafeczką z horroru na przybory za lustrem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 419
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 6:15 pm

Steve wrócił do mieszkania i na miejscu rozluźnił krawat. To wszystko było szalone. Najpierw dowiedział się, że siostra jego najlepszego przyjaciela żyje sobie w ciele młodej kobiety i pracuje dla TARCZY, a potem informacje o jakiś chorych zwyrodnialcach, którzy eksperymentują na ludziach. Co jeszcze może się wydarzyć w tym dniu?
Ściągnął z siebie odświętne odzienie, pakując je z powrotem do odpowiedniego pokrowca. Tyle łez i potu ten materiał jeszcze nie wchłonął i wołał o wizytę w pralni. Z ulgą wcisnął się w bardziej wygodne dresy oraz podkoszulek. Następnym razem będzie musiał się ubrać inaczej. I zgadać się jakoś z Becią... przypomniał sobie, że przecież nie spytał gdzie ona mieszka, albo czy ma jakiś numer telefonu. Wydał z siebie jęk, uderzając się dłonią w twarz.
Będzie musiał więc złapać Phila i mieć nadzieję, że przynajmniej te dane nie będą mieściły się w kategorii "ściśle tajne".
Rozciągnął ramiona, uświadamiając sobie, że nie ma zielonego pojęcia co ze sobą teraz zrobić. Spojrzał w stronę ściennego zegara, ale ten niemiłosiernie wolno odmierzał sekundy. Może powinien pomalować? Odwróci uwagę od tego wszystkiego i będzie dobrze.
Wyciągnął szkicownik wraz z ołówkami i zaczął nieobowiązująco kreślić jakiś kształt. Po chwili uświadomił sobie, że z tego owalu może wyjść twarz i zaraz zaczął nad tym pracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 49
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 6:18 pm

Kapitan skupiony na malowaniu pewnie nie zauważył, jak tuż za oknem przed drzwiami od jego klatki schodowej zatrzymuje się luksusowy samochód. Jakby tak elegancki pojazd wart sporo dolarów nie był wystarczający do przykucia uwagi okolicznych mieszkańców biedniejszej dzielnicy, to z wnętrza pojazdu po chwili wyłonił się sam Tony Stark. Chyba w całym świecie nie było osoby, która nie znałaby tego zadufanego w sobie bufona miliardera i geniusza, który odkrył się także jako superbohater w niezniszczalnej zbroi.
Szatyn zdjął przyciemniane okulary i spojrzał na budynek z odrazą. Chociaż nie należał do najgorszych, to w piwnych oczach był jedynie obdrapaną dziurą zabitą dechami, która groziła zawaleniem się. Nie dowierzał, jak ktokolwiek może mieszkać w czymś takim, a już tym bardziej bohater narodowy. Ale w sumie ruina pasowała do takiego dinozaura, jak Kapitan. Parsknął na równie opłakany stan blondyna, kiedy spotkał go pierwszy raz. Prychnął do swoich myśli i ruszył do wejścia chowając okulary w kieszeni modnie skrojonego garnituru czując za sobą ciekawskie spojrzenia. Gdyby nie przyszedł tutaj w ważnych sprawach, to najpewniej rozdałby kilka autografów, na razie ludzie musieli się zadowolić ukradkowymi zdjęciami jego wspaniałej osoby.
Wszedł na klatkę i znów się skrzywił. Ciemno, brudno i obskurnie. Nawet jeśli klatka wcale nie odbiegała od normalnych, znajdujących się w okolicy. Spojrzał na telefon upewniając się co do numeru lokalu i w kilku susach był na odpowiednim piętrze. Zapukać? Przecież był Tonym Starkiem! A jednooki gnom pewnie już doniósł, kogo ma się blondyn spodziewać, więc bez skrępowania pociągnął za klamkę. A skoro była otwarta to tylko upewnił się, że czekano na jego wspaniałą osobę.
- Kochanie, wróciłem! Jest już obiad? – zawołał od progu rozglądając się po tym stereotypowym mieszkaniu plebejskiej rodzinki z dzieckiem, której mąż dzielnie haruje każdego dnia na utrzymanie żony i potomka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 419
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 6:29 pm

Szkic zaczął powoli nabierać kształtów i powoli między kreskami Steve zaczął rozpoznawać znajome kształty. Tutaj mocniej zarysował linię szczęki, tu poprawił kształt oka... z kartki coraz dokładniej patrzyła na niego Rebecca Barnes. W jego wyobraźni już była uśmiechnięta, patrząc na niego radośnie, a w oczach pojawił się znajomy blask... gdy rozmyślenia o szkicu przerwało mu pojawienie się niespodziewanego gościa. Na szarpnięcie za klamkę natychmiast się poderwał, odrzucając szkicownik i przechodząc za kanapę. A powinien był zamknąć drzwi.
Widok nieznajomego mężczyzny wprowadził go w osłupienie, a sam Rogers zmarszczył brwi.
- Kim pan jest? - spytał oburzony takim zachowaniem. Zmarszczył brwi biorąc się pod boki.
- Chyba pomylił pan piętra. - Niespecjalnie zwracał uwagę na bogatych ludzi, nawet jeśli niektórzy uważali że wypadałoby. Dla niego nie miało to znaczenia, ani nie specjalnie ciągnęło do magazynów plotkarskich. Był zajęty odnajdywaniem starych kontaktów i próbami zorientowania się w nowym społeczeństwie. Choć twarz Starka wydawała mu się dziwnie znajoma.
- Czy powinienem pana znać? - spytał niepewnie, licząc na uściślenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 49
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 6:38 pm

Stark za to nadrabiał pewnością i świadomością działań za nich oboje. Kiedy Steve stał osłupiony tym nagłym pojawieniem się gościa, Tony śmiało oglądał sobie nie tylko mieszkanie, ale to co znajdowało się na sztaludze i na koniec skupiając się na gospodarzu, który chyba w końcu wyrwał się z letargu i postanowił jakoś zareagować. Co prawda jego reakcja tylko rozbawiła milionera, który zaśmiał się tym jakże ugrzecznionym zdaniem. Naprawdę? Nawet jakby tu wpadł oddział terrorystów, to Kapitan Ameryka grzecznie by ich poprosił o wyjście myśląc, że pomylili piętra?
- Dostałem informacje, że tutaj miałem znaleźć kapitana Stevena Rogersa, ale może faktycznie pomyliłem piętra? Nie wyglądasz mi na bohatera narodowego, raczej niespełnionego artystę… Mam nadzieję, że przyjęli cię na ASP, bo chyba drugiego Hitlera nasza Ziemia nie zniesie. – Takt? Jakieś granice moralności? Nie, zdecydowanie tego brakowało Starkowi. Pomimo przytemperowania jego charakteru po porwaniu, to nadal był tym samym bezczelnym cynikiem, który nic nie robił sobie z uczuć innych. Nie przesadzał oczywiście musząc jednak chociaż trochę dbać o reputacje, ale z drugiej strony jego reputacją było bycie zwyczajnie ponad prawem i normami społecznymi.
Na jego pytanie zaśmiał się i wskazał na siebie.
- Och, jestem jedyną osobą, którą musisz znać! – Powiedział entuzjastycznie olśniewając rozmówcę markowym uśmiechem śnieżnobiałych zębów, po czym rozłożył dłonie. – Jestem Tony Stark. Geniusz, miliarder, filantrop, playboy, a… no i bohater. Kiedy ostatnio się widzieliśmy, ja błyszczałem w swojej zbroi, a ty chodziłeś w obdartych ubraniach, wyglądając gorzej od menela stojącego pod monopolowym. Chociaż przyznam, że teraz wyglądasz o niebo lepiej. – dodał sekundę później lustrując od stóp do głów postać blondyna przed nim. – Nie tak dobrze jak ja, ale jednak lepiej od tamtego koszmarku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 419
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Wto Paź 16, 2018 9:44 pm

Informacje się zgadzały, choć porównanie do Hitlera było ostatnią rzeczą której się spodziewał. Oburzony takim potraktowaniem podparł się pod boki i zmarszczył groźnie brwi, gotów wyrazić swoje niezadowolenie wyrzucając Starka za drzwi. Nie zrobił tego jednak, dając mu się przedstawić.
- A więc to ty pomogłeś wtedy mnie i Philowi? Dziękuję. - Pomimo złości wywołanej zachowaniem Tony'ego, Steve jednak czuł się w obowiązku podziękować za uratowanie życia. W końcu, gdyby nie on ledwo odmrożony Kapitan i wiecznie młody Coulson byliby teraz pokarmem dla rybek zamieszkujących wybrzeże Wyspy Wolności. - Wcześniej nie mieliśmy okazji dłużej porozmawiać. - I naprawdę zaczynał doceniać ten fakt.
Potarł twarz, odetchnął głęboko i policzył do dziesięciu. Dałeś sobie radę ze Starkiem seniorem, poradzisz sobie i z juniorem.
- Co więc sprowadza geniusza, playboya, filantropa i tak dalej do mojego skromnego mieszkania? - Chciał być miły, ale mimo wszystko w ton wkradła mu się odrobinę ironiczna nuta. Bogaci ludzie często drażnili go swoim obyciem, a raczej jego brakiem. A Tony Stark zaczynał mu udowadniać, że nie jest typem wiele różniącym się od innych jego pokroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 49
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Pią Paź 19, 2018 5:11 pm

Witamy w XXI wieku, tutaj jakiekolwiek żarty o Hitlerze były całkiem zabawne. Aż śmiesznie będzie patrzeć, jak Kapitan postanowi włączyć w końcu czarci sprzęt w postaci laptopa i przejrzeć diabelski wymysł, jakim jest Internet. Jeszcze mu serce stanie od tych wszystkich rzeczy, które teraz ludzie wymyślają i wrzucają do ogólno dostępnej sieci. Zaś sam Stark, jakże dumny ze swojego porównania, nawet nie przejął się marsową miną rozmówcy i jakby nigdy nic wrócił do rozmowy.
- Nie ma za co, w końcu to robota bohaterów! Ale nie dziękuje jeszcze. Będziesz miał okazje mi się odwdzięczyć. – To drużyny nie zbiera się tak, bo ludzie wiszą ci jakiś dług i dzięki temu możesz ściągnąć do współpracy? Dziwne! Nie, żeby faktycznie Tony miał zamiar stosować szantaż emocjonalny, ale nikogo jeszcze nie zabiła odrobina humoru? A ma je całkiem spore, za to raczej daleko mu do swego rodzaju zabójczych żartów. Każdy doceniał ograniczone kontakty ze Starkiem do absolutnego minimum. Nawet Pepper czasami miała go już dość. I Cap mógł być pewien, Tony robił wszystko, aby przebić swojego ojca. Na każdej płaszczyźnie!
- Mamy okazje za to teraz. – Że niby blondyn miałby być zajęty? Cokolwiek to jest, to może poczekać. W końcu on miał o wiele ważniejsze tematy do obgadania, a za czas Rogersa może zapłacić. Cena nie grała roli, choć czy spotkanie idola sprzed lat nie wlicza się w te sztampowe „bezcenne”? Rany, to brzmi jak dobry fragment do reklamy…
„Dwa kubki kawy: 25 dolarów, Ciasto w najlepszej cukierni: 40 dolarów, Balkonik: 1000 dolarów, Spotkanie weterana w lateksie z II Wojny Światowej: bezcenne.
Za wszystko inne zapłacisz kartą MasterCard.”
– Kompletuję drużynę. Takich superkolesi, co będą wspólnie walczyć ze złem. I, uwaga, postanowiłem łaskawie przyjąć cię do niej. – odparł odwracając się do Kapitana dumnie wypinając pierś. Zaraz jednak odrobinę spuścił z tonu, jakby cała bucerę na moment odstawiając na bok i stając prosto po prostu spojrzał na Kapitana z iskrami zapału w oczach. Chociaż zaczął bardzo w swoim stylu, a drużyna jest mu obcym pojęciem, to… Naprawdę liczył na współpracę ze Stevenem. Wierzył, że ta ekipa może wiele zmienić, a na pewno Kapitan Ameryka będzie kimś, kto może do niej wiele wnieść.
- To jak, wchodzisz w to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 419
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Pon Paź 29, 2018 3:45 pm

Wolał nie podłączać się aktualnie do globalnej sieci, chyba że w poszukiwaniu koniecznych informacji. Niby super komputery TARCZY nie stanowiły dla niego problemów, ale niekiedy pralka znajdująca się w piwnicy budynku okazywała się czarną magią.
- Będę? - spytał zdziwiony, podążając wzrokiem za mężczyzną, który nie dość że zaczął obrażaniem go, to teraz wyraźnie czegoś od niego chciał. Nie żeby to nie było oczywiste, Steve zdołał się zorientować, że osoby typu Starka raczej nie wpadają komuś do mieszkania aby poplotkować o sztuce nowoczesnej.
Nie skomentował tego narzucenia się, bo szczęśliwie dla Starka faktycznie nie robił w aktualnym momencie niczego ważnego. Tymczasem Tony w końcu powiedział co go sprowadza i najpierw coś wewnątrz Steve'a kazało się sprzeciwić. Stracił zbyt wielu przyjaciół podczas walk Drugiej Wojny Światowej, nie chciał aby to miało miejsce również teraz. Jednak z drugiej strony, walka w drużynie nie była taka zła. Może udałoby im się nawiązać mocniejszą relację i...
- Ilu osobom przede mną już to proponowałeś? - Wolał nie zgadzać się od razu. Nigdy nie wiesz kiedy multimiliarder wyciągnie kontrakt i nieświadomie podpiszesz umowę z diabłem, w którym sprzedajesz swoją duszę albo zgadzasz występować tylko w spódniczkach.
Niezależnie od odpowiedzi, już wiedział, że podjął decyzję.
- Wchodzę w to. - To było oczywiste.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 49
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Nie Lis 04, 2018 10:34 am

Ludzie, lepiej od razu zabierzcie mu mikrofalówkę czy płytę indukcyjną! Może Stark nie powinien chcieć kawy, bo jeszcze Rogers będzie gotowy postawić czajnik elektryczny na gazie, aby zagotować wody?! I proszę się nie śmiać, bo ten człowiek byłby zdolny coś takiego powiedzieć na głos. I jeszcze nie mieć przy tym wyrzutów sumienia. Proszę państwa, oto geniusz, miliarder i w przyszłości jeden z największych herosów Ziemi! Jest czym szpanować przy Marsjankach…
Tony miał naprawdę ogromne braki w kontaktach z innymi ludźmi. Nawet jeśli minęło już tyle czasu od jego zostania Iron Manem, starał się być lepszym także człowiekiem, to brakowało mu znajomości działania zdrowych relacji. Niestety, ale sama Pepper, Happy czy Rhodey nie wystarczali, aby nauczyć go pewnych wzorców zachowań, które były odpowiednie do utrzymania dobrych relacji. A przynajmniej takich, aby ktoś nie chciał cię zabić widząc cię czy nawet słuchając cię przez minutę. Albo to i Tony nie bardzo chciał się uczyć… To jakby wymagało od niego zmienienia charakteru, albo co gorsza, bycia miłym!! A nie, moment, to przecież dwie i te same rzeczy. Ludziom musiało po prostu starczać, że chce ich ratować. I to wbrew przypuszczeniom, wcale nie z powodu egoistycznych pobudek czy chęci zdobycia jeszcze większej popularności.
- Świetnie! – aż klasną w dłonie i wyciągnął zza pazuchy marynarki cyrograf wraz z wiecznym piórem, które nie miało tuszu, bo podpisujący musiał nakłuć końcówką swoje ciało, aby krew pozwoliła mu się podpisać pod paktem z diabłem. Cieszył się naprawdę szczerze z jego zgody. Co prawda sam nie wiedział jak to wyjdzie, ale dwie osoby w grupie, to już jakiś dobry początek. No, a reszta osób była jedynie kwestią czasu, bo w końcu kto by odmówił jego urokowi?
- Jesteś pierwszy, to takie… wyróżnienie. Było cię najłatwiej znaleźć z proponowanych przez Jarvisa osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 419
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Pon Lis 12, 2018 6:23 pm

Nie no, mikrofalówka nie jest aż taka straszna. Ekspres do kawy jest dużo gorszy, kuchenkę ma na gaz, a i tak głównie żywi się w jakiś pomniejszych lokalach gastronomicznych, bo zwykle nie ma czasu gotować. W sumie szkoda, poćwiczyłby robienie czegoś więcej niż przygotowanie żołnierskich racji żywnościowych.
Nieokrzesanie Starka aż za bardzo rzuciło mu się w oczy, ale nie mógł nic na to poradzić. Przynajmniej na razie. Mimo to, cicho liczył, że pomimo początkowo irytującego zachowania, może ubrany w stalowe gacie mężczyzna nie okaże się aż tak złym wybrankiem serca towarzyszem we wspólnych próbach ratowania świata. Jakby nie patrzeć, był bohaterem, co więcej dosyć sławnym bohaterem, a Steve miał u niego już dług wdzięczności. Dlatego był w pewien sposób zobligowany do dania mu dodatkowej szansy. Choć póki co, Stark dostawał 2/10 jeśli chodzi o chęć do dalszej współpracy i tylko aparycja ratowała go przed minusowymi punktami.
- Pierwszym, który nie wyrzucił cię za drzwi? - Może i był reliktem z przeszłości, ale czasem również potrafił być złośliwy. Może nie w takim stopniu jak Tony, bo żeby go pobić Steve musiałby mieć swoją empatię na minusie, względnie być wściekłym, ale przynajmniej się starał.
- Kto jeszcze jest na tej liście? - Spoważniał, nie chcąc się już przepychać w konkurencji, której nie miał szans wygrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 49
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Pon Lis 12, 2018 7:11 pm

Tony był bogaty i jak każdy, kto miał pieniądze, nie czuł się zobowiązany do dbania o uczucia innych. Owszem, zaczął bardziej interesować się ludźmi dookoła. Ich dobrem materialnym, statusem czy bezpieczeństwem, ale w kontaktach międzyludzkich nadal stawiał się nad innymi. Ale ten stereotyp, że ludzie z elity nie przejmują się innymi nie wziął się znikąd. Tak więc dla plebsu mógł być nieokrzesany i zadufany w sobie, ale wśród innych z wyższych sfer mógł uchodzić za człowieka sukcesu, ambitnego i śmiało idącego do przodu z uniesioną głową. Coś takiego było nawet lepiej widziane. Nie mógł pozwolić sobie na wchodzenie na głowę ze swoją uprzejmością! Kto wie, jak szybko by dał się stłamsić zaczynając przepraszać. Zapędziłby się dodatkowo w kolejne problemy z depresją żałując czegokolwiek, za co miałby przepraszać. Znał swoją wartość i nie musiał się przejmować opinią innych, a już tym bardziej kajać przed kimkolwiek. Takim właśnie człowiekiem był, ciągle wspinającym się do góry, aby nie musieć patrzeć na innych z dołu. Wystarczyło mu to w kontaktach z ojcem… Można więc powiedzieć, że leczył swoje kompleksy, ale nie przyznałby się do tego. Gdyby kazać mu wyjaśnić, dlaczego nadal się wywyższa, dlaczego ciągle gorzej traktuje innych, to na pewno umiałby na to odpowiedzieć. Po pierwsze, ludzie potrzebowali wzorców. Czy to stereotypowych, czy też po prostu ciekawych. Tony Stark był kimś, kim każdy chciałby być. Pewnym siebie, ambitnym i inteligentnym, który jest ponad innymi. Dla zwykłych ludzi to było coś! Nierealny do osiągnięcia ideał, do którego damy wzdychały, a panowie pragnęli osiągnąć ten sam poziom. Był niczym mit! A przynajmniej starał się za kogoś takiego uchodzić, jednocześnie podbijając ten wizerunek w mediach. Po drugie, to jego samego robiło ciekawszym człowiekiem. Był barwnym charakterem, który przyciągał uwagę. Czuł się po prostu lepiej będąc kimś innym niż pozostali ludzie. Ludzie będą o nim mówić, jeśli będzie o czym mówić. Ktoś nijaki i mdły nie jest dobrze postrzegany. A nieważne jak o tobie mówią, ważne jest, ze mówią! Jest tematem plotek wśród zwykłych śmiertelników zapewniając im rozrywkę w ich szarym życiu.
- A niech mnie! W twoich czasach wiedzieli już co to sarkazm?! –  spytał z teatralnym zaskoczeniem nawet trochę nie będąc dotkniętym uwagą Kapitana, którą puścił mimo uszu wykorzystując jedynie do własnego kontrataku. Zaraz jednak przeszedł do dalszej części, czyli ekspozycji potencjalnych ofiar członków.
Wyciągnął zza pazuchy marynarki niewielką kostkę, którą postawił na stoliku przed Kapitanem i za pomocą zegarka uruchomił hologram pokazując pierwszą osobę. Wysoką zielono skóra kobieta o imponujących mięśniach.
- Jennifer Walters aka She Hulk. –  zaprezentował i postanowił obejść wysepkę kuchenną, aby dostać się do sprzętu umożliwiającego mu zrobienie sobie kawy. Że niby jest tu pierwszy raz i nie powinien się tak rządzić? Bitch, please! W międzyczasie pojawiały się kolejne slajdy zielonej twardzielki. – Normalnie jest prawniczką, ale jednocześnie walczy ze złem i występkiem w Kalifornii dzięki supersile i ogromnej wytrzymałości. Jej moce są wpływem wymieszania się jej krwi z krwią jej kuzyna, kojarzysz pewnie – Bruce Banner. Nie? Och, musisz kiedyś poznać Hulka! Choć on jest mniej skory do współpracy. Za to ona… Ona może być całkiem dobra do drużyny. –  robiąc dalej kawę pokazał kolejny slajd-hologram z blondynką w pelerynie. – Nazywają ją Solargirl. Jak na dziewczynę bez maski trudno ją zidentyfikować. –  nastawił wody i rzucił kolejnymi slajdami bohaterki walczącej z Gravitonem.
- Choć jest dziewczyną, to nie ma gustu łącząc niebieski z czerwonym, ale jest silna i szybka. No i strzela laserami z oczu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 419
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Nie Lis 18, 2018 12:38 pm

Matko święta, jeden tekst, a dostajesz od Starka cholerną biografią psychologiczną. Oczywiście skróconą i dotyczącą bardzo niewielkiej części tej wspaniałej i bogatej, nie tylko materialnie, osoby. Normalnie, bym olała to wyflaczanie się, ale Steve patrzyłby na mnie z wyrzutem, więc dajcie mi tam kilka minut, ogarnę to.
Dobra, podsumowując: kolejna rzecz łącząca Steve'a z Tonym, choć w kompletnie inny sposób niż obaj by zakładali. Stark dążył do tego aby za taki wzorzec uchodzić, kiedy Rogers... cóż, otrzymał ten status trochę z automatu. Najpierw propagandówka, gdzie sprawiał radość dzieciom i zapisywał się w ich pamięci jako wielki i ważny bohater, później naprawdę walczył i starał się na ten tytuł zasłużyć. Swoją drogą, całkiem nieźle mu szło nie patrzcie na tę fabu w przeszłościówce z Redziem, to po prostu problemy przy pracy. No a później wypadek z samolotem, kiedy przyszło mu zamarznąć na X lat, a ludzie dorobili mu swoistą legendę. Co właściwie dla Steve'a było cholernie toksyczne, bo musiał teraz albo wpasowywać się w narzucony mu odgórnie kształt, a jak nie, to spam listami w stylu "ZNISZCZYŁEŚ MI DZIECIŃSTWO".
- Ironia jest znana od starożytności, sarkazm z kolei jest tylko jej złośliwą odmianą. - uprzejmie mu wyjaśnił, w trosce o poziom wiedzy swojego rozmówcy. Z kolei Tony wyciągnął kolejny przedmiot, który skojarzył się Steve'owi z niedawno widzianą zabawką - kostką Rubika. Mniej przyjemnym skojarzeniem był Tesseract. Miał już spytać jaki związek ma przedmiot z przedstawianiem kolejnych członków, gdy Tony wykorzystał zegarek, aby odpalić urządzenie. Zaskoczony cofnął się o krok, patrząc na hologram zdumionym spojrzeniem. Na tyle zaintrygowało go to widowisko, że pozwolił Tony'emu na szarogęsienie się w swojej kuchni. Wysłuchał uważnie jego opisu She Hulk.
- Zdajesz sobie sprawę, że mogłeś mnie po prostu poprosić abym zrobił ci kawę? - zerknął na niego kątem oka, nim pojawiło się zdjęcie kolejnej postaci. Tę jednak już kojarzył.
- Znam ją. Była wtedy w dokach. - przypomniał sobie, gdy rozstali się wtedy by łapać złoczyńców. Nie zdołał z nią dłużej porozmawiać, nad czym bardzo żałował.
- Więc chcesz zaproponować udział tym dwóm. Komuś jeszcze? - stanął bokiem by mieć oko i na Starka, i na kostkę, gdyby ta nagle zechciała zmieniać rzeczywistość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 49
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Pią Lis 23, 2018 9:16 am

Naprawdę bardzo niewielkiej części, bo na pewno o Starku można mówić godzinami. No, a przynajmniej on mógłby o sobie gadać godzinami, a to jeszcze pomijając te najważniejsze rzeczy osobowości… Ale może kiedyś doczeka się własnej biografii, na przykład napisanej przez Pepper? Na pewno byłaby bardziej subiektywna i rzetelna w opisywaniu każdego jego fragmentu charakteru. Mogłaby pewnie za to dostać nawet nagrodę Pulitzera! Albo w ogóle nagrodę Nobla w dziedzinie literatury oraz fizjologii i medycyny. W końcu kto nie chciałby wiedzieć o nim więcej? Dostać się do materiałów im nieznanych i ukazujących jego prawdziwe wnętrze zranionego dziecka.
Bo ile by nie udawał napuszając się i rozdmuchując swoje ego, to wcale nie miał tak łatwo. Jakby mało było tego, że żył w cieniu ojca, to jeszcze notorycznie był porównany właśnie do krystalicznie cudownego Kapitana Ameryki. I to przez własnego ojca! Wręcz błagał, cokolwiek by istniało nad ludźmi, żeby Rogers właśnie nie był perfekcyjny. Żeby miał swoje ludzkie wady i udowodnił mu, że to właśnie on, Iron Man, może być lepszym bohaterem. Może nie walczącym w wojnie, ale przecież Cap nie był jedynym obrońcą świata przed Hitlerem! Mógł jednak udowodnić sobie, że faktycznie większość rzeczy o Pasiasto-gwiazdkowym kolesiu jest wymysłem osób od komiksów. A jak lepiej sobie tego nie udowadniać będąc w jednej drużynie z nim i widząc, jak nieudolnie prosi jego o pomoc?!
- Najwyraźniej umieli się nią posługiwać, ale nie do końca wyłapywać u innych. – odparł zrezygnowany tym tłumaczeniem mu oczywistości. Tak, Tony to wiedział! Wbrew pozorom miał naprawdę sporą wiedzę, nie tylko z przedmiotów ścisłych. Choć ta naiwność była całkiem zabawna! I tym bardziej udowadniała Starka, że to dobry pomysł brać Capa do drużyny, aby móc sobie pokpić z jego osoby, która bez innych chyba by została zeżarta.
Parsknął na ten gest odsunięcia się od hologramu nawet nie czując wstydu, że bawi go dziadek bojący się współczesnej elektroniki. Na szczęście postanowił jednak nie komentować tego słownie, aż dziw, i skupił się na swojej prezentacji. Jednocześnie szukając kawy, bo o ile czajnik łatwo zauważył, to reszta wymagała przetrząśnięcia szafek. Ale po raz kolejny nie przeszkadzało mu panoszyć się po cudzym domu i zglądać w różne zakamarki. Tym bardziej, kiedy gospodarz nie miał zamiaru go złapać za fraki i wyrzucić za drzwi.
- Zdaję, ale zaglądanie ci po szafkach jest bardziej fascynujące. Zresztą, ja już wiem kogo chce mieć w drużynie, a ty powinieneś zobaczyć o kim mowa. – Zaczął wzruszając ramionami, ale drugą część mówiąc już bardziej poważnie podając jako jednak odpowiednio autentyczny argument.
W końcu znalazł wszystko co potrzebował i wpakował do kubka, wcześniej wąchając kawę, aby sprawdzić bardziej jej stan używalności. Mógł pić coś taniego, byleby było kawą i nie miało pleśni.
- Dokładnie! – przytaknął na wspomnienie ich przelotnego spotkania. Poniekąd głównie dlatego ją zapamiętał.
- Och, to dopiero początek. Pierwsza linia czyli tanki. Takie tarcze! – powiedział zalewając kawę i wymieszał kilka razy. Zanim wrócił do dalszych wywodów powąchał aromatyczny napar na razie pobudzając się kofeiną w ten sposób. – Ale jak wiadomo w walce potrzebna jest jeszcze pomoc osób zapewniających leczenie. Wiadomo jak to bywa w walkach, czasem może się oberwać! A moja pomoc przedmedyczna to raczej za mało, dlatego następne są… - kliknął coś znów na zegarku i hologram się zmienił. Tym razem widoczna była białowłosa, młoda dziewczyna w ekscentrycznym ubraniu walcząca z piekielnymi psami. – Clea Strange. Wyszukałem na facebooku! Jest jak to sama mówi czarodziejką. Na pewno wystarczy na pomoc… - kolejną osobą była brunetka walcząca z chaotyczną kobietą o długich, niebieskich włosach na środku ulicy. – Witchress. Też czarodziejka. – sprezentował obie kobiety pozwalając Kapitanowi zaznajomić się z ich wizerunkami i ocenić ich przydatność w walce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 419
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Nie Gru 02, 2018 6:34 pm

Oby napisała tę biografię po jego śmierci, bo inaczej Stark może się sfochać i jeszcze bardziej zamknąć w sobie. Aczkolwiek na pewno byłby z tego niezły bestseller. Co prawda na Nobla raczej nie ma co liczyć, Pepper nie wydaje się aż tak zdolna literacko... chociaż kto wie. Sekretarka Starka posiadała naprawdę ogromne umiejętności, tak więc machnięcie dzieła wartego nagrody Nobla w nowej dziedzinie również mogłaby się wydarzyć.
Nie był perfekcyjny i gdyby Steve wiedział co Howard naopowiadał Tony'emu na jego temat naprawdę czułby się... głupio. Nigdy nie uważał się za kogoś kogo warto naśladować. Miał swoje wady i problemy, które niestety duża część społeczeństwa zdawała się nie dostrzegać. Na przykład "jesteś Steve Rogers, Kapitan Ameryka, jakie ty możesz mieć problemy?!" . No i kolejna rzecz podchodząca pod wadę - naiwność. Nie podejrzewał Starka o chęć udowodnienia sobie, że jest od niego lepszy. Aktualnie zachowanie Tony'ego wskazywało mu na coś zupełnie innego.
Iron Man zdecydowanie miał na nazwisko "Stark" bo patrząc na niego, niejednokrotnie nasuwało mu się wspomnienie Howarda. Tak samo bystry, nie tylko w kwestii intelektu, wygadany, miał w sobie "to coś", dzięki czemu jeszcze Steve nie wywalił go na zewnątrz. I nie tylko dlatego, że akurat naprawdę podobała mu się opcja tworzenia większej drużyny superbohaterów.
- No dobrze. - Zaakceptował więc panoszenie się w swojej kuchni, na rzecz projektorka i wyświetlanych obrazków.
- Nie przypominają ani czołgów, ani tarcz, właściwie to naprawdę ładne kobiety. - Sprzeciwił się tak przedmiotowemu traktowaniu współczłonkiń.
Obejrzał nagrania z czarodziejkami. Owszem, zawsze podobały mu się magiczne występy, ale te tutaj przechodziły o poziom wyżej.
- Te panie to raczej nie wyciągają królików z kapeluszy. - Podsumował jedno z nagrań. Coś jednak zaczynało mu tu nie pasować.
- Czy naprawdę w XXI wieku branżę superbohaterską zdominowały kobiety? - Nie żeby mu to przeszkadzało zawsze czuł ogromny pociąg do silnych, władczych lasek, które wiedzą czego chcą. Taka rola pantofla, ale czuł się trochę nieswojo, że w drużynie jedynymi mężczyznami miał być tylko on i Tony. Może to głupie, a gdyby powiedział to na głos zeżarłaby go nie jedna nazi feministka, ale był przyzwyczajony do bardziej męskich zespołów i trochę przerażała go opcja bycia w defensywie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 49
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   Nie Gru 16, 2018 7:43 am

Przy jego pracy bohatera, to nawet Pepper nie będzie musiała długo czekać na swój bestseller. I jest to kobieta o wielu talentach, pewnie nawet o połowie z nich nie jest wiadome Starkowi, ale ktoś, kto ma takiego szefa musi być naprawdę biegły we wszystkim. I właściwie umrze nie tylko z powodu roli Iron Mana, ale połączonej z nią jego infantylnością i zbyt wielkim zaufaniem do planowania oraz polegania na maszynach. Choć do tej pory całkiem dobrze wychodziła mu walka z przestępcami, to na pewno kwestią czasu było, jak znajdzie silniejszego przeciwnika, na którym jego dotychczasowe sztuczki nie zrobią wrażenia. Wtedy zdecydowanie i on i świat będą potrzebowali grupy super ludzi gotowych bronić Ziemi.
Na szczęście dla Kapitana, raczej Tony nie ma w zwyczaju dzielenia się własnymi problemami i rozterkami. Woli w sobie ukrywać wszelkie problemy i przenosić jedynie gniew na innych wokoło, co oczywiście kończy się kolejnymi niechęciami wobec jego osoby. Ale kogo by to obchodziło? Jemu nie zrobi się przykro, jeśli ktoś go nie lubi… Przeważnie. I jeśli akurat nie pije. Zresztą, nawet jeśli się go nie lubiło, to szanowało jego pracę, a to wystarczało Starkowi. Podziw! Choć porównanie go do ojca odebrałby raczej negatywnie. Trudno mu to stwierdzić, bo ojca słabo znał, ale mimowolnie powiela jego zachowanie, choć wcale nie chce być jak on. Chce być kimś lepszym! Co prawda z tym już wychodzi różnie…
- Wiem! – odparł zaskakująco szybko bardziej doceniając drugą część zdania odnośnie urody kobiet. Ale czy naprawdę ktokolwiek spodziewałby się, że nie jest to najważniejsze kryterium według Starka? No, poza Kapitanem, który dopiero poznaje swojego przyszłego partnera. – I tak się tylko mówi. Ze względu na wytrzymałość. – wyjaśnił spokojnie pierwszą część. Supermoce pozwalały mieć coś takiego bez potrzeby wyglądania jak żywy czołg, choć oczywiście Hulk i Thor jako stereotypy nie byli źli pod tym względem. Oczywiście jednak damy prezentowały się lepiej.
- W XXI wieku, Steve, mogę ci mówić Steve? Otóż w XXI wieku, Steve, kobiety stały się bardzo silne. Chcą być doceniane tak samo jak mężczyźni i stawiane na nimi z równi. Są wyzwolone i dumne ze swojej płci, co chcą pokazywać na każdym kroku. To wręcz cudowny zabieg PRowy! No i są estetycznie ładne trafiając w moje gusta atrakcyjności płci przeciwnej. – po całym tym jakże błyskotliwym i na pewno przekonującym nie jednego, co do odpowiedniego dobrania kobiet do zespołu musiał dorzucić drobną wzmiankę, o co jeszcze, lub tak naprawdę, chodzi w takim zestawieniu.
- Chcesz jeszcze posłuchać o rolach dystansowych? – spytał po czym upił niewielki łyk czarnego naparu, który własnoręcznie przygotował i zaaprobował jego smak w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dom Kapitana na Brooklynie   

Powrót do góry Go down
 
Dom Kapitana na Brooklynie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Brooklyn-
Skocz do: