IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2008] Harvard

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Shulkie


Liczba postów : 85
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: [2008] Harvard   Nie Lis 05, 2017 11:49 am

Była tu już IV rok. Za jakiś czas kończyła szkołę i będzie mogła samodzielnie zacząć pracę w kancelarii adwokackiej. To brzmiało jak marzenie, którego tak kurczowo trzymała się przez wiele lat swojego życia. Więc czemu sama myśl o tym napawała ją przerażeniem?
Szła korytarzem, przyciskając do swojej piersi trzy książki, które musiała skserować aby mieć dostęp do materiału. Kto to widział, żeby te wszystkie książki były tak diabelnie drogie?! I żeby uczelnie miały tylko kilka na stanie. Westchnęła ciężko, starając się unikać konfrontacji z innymi użytkownikami korytarza. Nie wiedziała jak zareaguje, czy w ogóle sobie poradzi. Ale musiała, MUSIAŁA, sobie poradzić. Ten drań zapłaci za to co zrobił jej matce, co zrobił jej ojcu. Ona zadba o to by pożałował swej zbrodniczej drogi.
Westchnęła ciężko zadzierając głowę i przez chwilę obserwując sufit korytarza... co poskutkowało, że na kogoś wpadła.
- Przepraszam! Przepraszam! - zawołała spanikowana, w pośpiechu zbierając książki z podłogi, zawstydzona i słysząc nieprzyjemne warknięcie od osoby, która ją wyminęła. Czuła się jak w jakiejś parodii życia w highschoolu. Teraz brakuje żeby przyklęknął przed nią na kolano najprzystojniejszy chłopak na całym uniwersytecie, posłał jej uroczy uśmiech, stwierdził, że jest słodka w swojej nieśmiałości i zaprosił na kawę. Ona oczywiście wtedy nie wierzyłaby w jego zainteresowanie, twierdząc że jest zbyt beznadziejna dla niego, ale on będzie ją zapewniać, że pasuje do niej idealnie... ech, chciałoby się co?
Phi, nie wiem o czym mówisz!
Nie marzyłaś o wielkiej, spełnionej miłości?
Marzyło mi się jedynie przyskrzynienie kolesia, który zniszczył życie mojego ojca! Tu nie ma miejsca na miłość1
Postaram się zapamiętać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matt Murdock


Liczba postów : 7
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Nie Lis 05, 2017 2:50 pm

Murdock po niedawnym przeniesieniu się z najlepszym przyjacielem na Harvard miał pewne problemy z odnajdywaniem się. Nie tylko był nowy, ale i niewidomy, co podwójnie pozwalało mu gubić się w bezkresnych korytarzach renomowanej szkoły. A na dodatek jego przyjaciel postanowił wykorzystać tak świetną okazję do wycięcia mu numeru i zabraniu laski, którą na chwilę oparł o umywalkę, kiedy chciał umyć ręce po wyjściu z toalety. Prawdopodobnie z łatwością dogoniłby uciekającego Foggy’ego, ale nie mógł wzbudzać sensacji aż tak świetną kondycją i orientacją w terenie. Nelson dostrzegał w tym żarcie świetne źródło radości, które jakoś umykało wzrokowi Murdocka.
Nie mogąc nic jednak na to poradzić po prostu po omacku ruszył do swojego pokoju udając całkowitą ślepotę i brak pojęcia, w którą stronę w ogóle powinien iść. Był jak dziecko we mgle… A jakoś chyba nikt nie kwapił się mu pomóc, najwyraźniej jeszcze nie rozumiejąc, że jest naprawdę niewidomy.
Ślepy los najwyraźniej uwziął się nie tylko na niego, ale i na przypadkowym osobniku, bo zaraz po tym jak wpadła na niego Jennifer, wpadł na niego i Matt. Ten drugi chyba nie miał w sobie tyle uroku osobistego, co kobieta, bo zamiast warknięcia w jego, stronę został złapany za przód koszuli i z obelgą rzucony niefortunnie wprost na klęczącą nad książkami szatynkę.
- Bardzo przepraszam! – powiedział od razu w kierunku osoby, od której niemiło się odbił i wylądował na podłodze. Był gotowy znosić wszelkie ciosy, tylko dla zachowania obietnicy złożonej ojcu, ale nie chciał, aby ktokolwiek inny był przy tym krzywdzony. – Nic ci nie jest? – spytał dla pewności i podniósł się klęcząc obok niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 85
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Sro Lis 08, 2017 8:42 pm

Ledwo próbowała podnieść się z książkami, kiedy znów znalazła się na podłodze, za sprawą Matta. Książki znów runęły na ziemię, a dziewczyna usiadła, mrugając gwałtownie powiekami, aby nie pozwolić sobie na płacz. Wściekłego randoma odprowadziła wzrokiem odrobinę zszokowanym, ale nie miała w sobie wystarczającej odwagi by powiedzieć mu co myśli. Brakowało jej zielonego power upa, aby pozwalać sobie na takie chore rzeczy, jak asertywne powiedzenie co myśli o popychaniu ludzi słabszych od siebie.
- Nic mi nie jest. A tobie nic się nie stało? - co prawda, nie służyła jako specjalnie wygodny amortyzator, ale troska pozostała troską. Pozostała na klęczkach i odrobinę się wychylając pozbierała wszystkie książki, znów intensywnie mrugając. Cholera, nie może płakać bo ktoś na nią popchnął jakiegoś chłopaka! Nie miała pięciu lat! Ale mimo wszystko, poczuła się nagle tak okropnie bezsilna... to uczucie towarzyszyło jej życiu bardzo często. Właściwie, odkąd mama zginęła w wypadku, a ona chyba tylko cudem uniknęła poważnych obrażeń, co rusz łapała się na dziwnej niemocy, niepozwalającej jej naa działanie. Miała tak w szkole, podczas rozmów z kolegami, w domu gdy obserwowała swojego zmarnowanego przez obsesję ojca i chyba nigdy jej to nie opuści.
- Ugh, doprawdy... - napływ wściekłości na nieszczęsnego randoma nie potrafił jej przejść przez gardło. Podniosła się, szybko, pomagając mu wstać najprościej jak się da czyli podstawowe wystawienie ręki. Nie bardzo wiedziała jak konkretnie zacząć rozmowę z nowo poznanym, a właściwie wepchniętym na nią gwałtem, chłopakiem. Przerażenie złapało ją żelaznym uściskiem za kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matt Murdock


Liczba postów : 7
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Sob Lis 11, 2017 9:30 am

Naprawdę nie chciał, aby nieznajoma poczuła się źle przez to, że ojciec nauczył go jedynie przyjmować ciosy, a nie je zadawać. Gdyby wiedział, że wpadnie akurat na biedną i bezbronna duszę to postarałby się upadać… nieco bardziej w bok. Cóż, musiał niestety jakoś żyć dalej z tą hańbą i próbować naprawić jakoś image w oczach nowej koleżanki. Co nie szło mu najlepiej, bo udając niewidomego nie mógł chwycić za jej dłoń, której teoretycznie nie widział.
- Nie, nic… - odparł pogodnie i podniósł się sam poprawiając okulary o czerwonych szkiełkach. Odruchowo chciał rozejrzeć się za laską, ale dopiero po chwili przypomniał sobie, że jakiś czas temu jego uczynny przyjaciel mu ją w żartach zabrał. Westchnął więc ciężko skupiając wzrok gdzieś w kierunku skąd dochodził głos kobiety.
- Straszny buc… Ale w każdej szkole się tacy zdarzają. Przynajmniej w liceum… Och! Jestem Matt. – przedstawił się czując w potrzebie podania swojego imienia. Oczywiście wyczuł jej strach, szybsze bicie serca i nadmierne pocenie się. Postanowił więc rzucić naprawdę najgorszym z żartów:
– Matthew Murdock, ale wolę Matt. To tak na wypadek, jakbyś jednak chciała mnie pozwać o odszkodowanie za odniesione straty moralne. – Był przecież sam na wydziale prawa! I chyba w ogóle był w okolicy tegoż wydziału, wiec najpewniej spodziewać się tu innych przyszłych prawników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   

Powrót do góry Go down
 
[2008] Harvard
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: