IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2008] Harvard

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: [2008] Harvard   Nie Lis 05, 2017 11:49 am

Była tu już IV rok. Za jakiś czas kończyła szkołę i będzie mogła samodzielnie zacząć pracę w kancelarii adwokackiej. To brzmiało jak marzenie, którego tak kurczowo trzymała się przez wiele lat swojego życia. Więc czemu sama myśl o tym napawała ją przerażeniem?
Szła korytarzem, przyciskając do swojej piersi trzy książki, które musiała skserować aby mieć dostęp do materiału. Kto to widział, żeby te wszystkie książki były tak diabelnie drogie?! I żeby uczelnie miały tylko kilka na stanie. Westchnęła ciężko, starając się unikać konfrontacji z innymi użytkownikami korytarza. Nie wiedziała jak zareaguje, czy w ogóle sobie poradzi. Ale musiała, MUSIAŁA, sobie poradzić. Ten drań zapłaci za to co zrobił jej matce, co zrobił jej ojcu. Ona zadba o to by pożałował swej zbrodniczej drogi.
Westchnęła ciężko zadzierając głowę i przez chwilę obserwując sufit korytarza... co poskutkowało, że na kogoś wpadła.
- Przepraszam! Przepraszam! - zawołała spanikowana, w pośpiechu zbierając książki z podłogi, zawstydzona i słysząc nieprzyjemne warknięcie od osoby, która ją wyminęła. Czuła się jak w jakiejś parodii życia w highschoolu. Teraz brakuje żeby przyklęknął przed nią na kolano najprzystojniejszy chłopak na całym uniwersytecie, posłał jej uroczy uśmiech, stwierdził, że jest słodka w swojej nieśmiałości i zaprosił na kawę. Ona oczywiście wtedy nie wierzyłaby w jego zainteresowanie, twierdząc że jest zbyt beznadziejna dla niego, ale on będzie ją zapewniać, że pasuje do niej idealnie... ech, chciałoby się co?
Phi, nie wiem o czym mówisz!
Nie marzyłaś o wielkiej, spełnionej miłości?
Marzyło mi się jedynie przyskrzynienie kolesia, który zniszczył życie mojego ojca! Tu nie ma miejsca na miłość1
Postaram się zapamiętać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Nie Lis 05, 2017 2:50 pm

Murdock po niedawnym przeniesieniu się z najlepszym przyjacielem na Harvard miał pewne problemy z odnajdywaniem się. Nie tylko był nowy, ale i niewidomy, co podwójnie pozwalało mu gubić się w bezkresnych korytarzach renomowanej szkoły. A na dodatek jego przyjaciel postanowił wykorzystać tak świetną okazję do wycięcia mu numeru i zabraniu laski, którą na chwilę oparł o umywalkę, kiedy chciał umyć ręce po wyjściu z toalety. Prawdopodobnie z łatwością dogoniłby uciekającego Foggy’ego, ale nie mógł wzbudzać sensacji aż tak świetną kondycją i orientacją w terenie. Nelson dostrzegał w tym żarcie świetne źródło radości, które jakoś umykało wzrokowi Murdocka.
Nie mogąc nic jednak na to poradzić po prostu po omacku ruszył do swojego pokoju udając całkowitą ślepotę i brak pojęcia, w którą stronę w ogóle powinien iść. Był jak dziecko we mgle… A jakoś chyba nikt nie kwapił się mu pomóc, najwyraźniej jeszcze nie rozumiejąc, że jest naprawdę niewidomy.
Ślepy los najwyraźniej uwziął się nie tylko na niego, ale i na przypadkowym osobniku, bo zaraz po tym jak wpadła na niego Jennifer, wpadł na niego i Matt. Ten drugi chyba nie miał w sobie tyle uroku osobistego, co kobieta, bo zamiast warknięcia w jego, stronę został złapany za przód koszuli i z obelgą rzucony niefortunnie wprost na klęczącą nad książkami szatynkę.
- Bardzo przepraszam! – powiedział od razu w kierunku osoby, od której niemiło się odbił i wylądował na podłodze. Był gotowy znosić wszelkie ciosy, tylko dla zachowania obietnicy złożonej ojcu, ale nie chciał, aby ktokolwiek inny był przy tym krzywdzony. – Nic ci nie jest? – spytał dla pewności i podniósł się klęcząc obok niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Sro Lis 08, 2017 8:42 pm

Ledwo próbowała podnieść się z książkami, kiedy znów znalazła się na podłodze, za sprawą Matta. Książki znów runęły na ziemię, a dziewczyna usiadła, mrugając gwałtownie powiekami, aby nie pozwolić sobie na płacz. Wściekłego randoma odprowadziła wzrokiem odrobinę zszokowanym, ale nie miała w sobie wystarczającej odwagi by powiedzieć mu co myśli. Brakowało jej zielonego power upa, aby pozwalać sobie na takie chore rzeczy, jak asertywne powiedzenie co myśli o popychaniu ludzi słabszych od siebie.
- Nic mi nie jest. A tobie nic się nie stało? - co prawda, nie służyła jako specjalnie wygodny amortyzator, ale troska pozostała troską. Pozostała na klęczkach i odrobinę się wychylając pozbierała wszystkie książki, znów intensywnie mrugając. Cholera, nie może płakać bo ktoś na nią popchnął jakiegoś chłopaka! Nie miała pięciu lat! Ale mimo wszystko, poczuła się nagle tak okropnie bezsilna... to uczucie towarzyszyło jej życiu bardzo często. Właściwie, odkąd mama zginęła w wypadku, a ona chyba tylko cudem uniknęła poważnych obrażeń, co rusz łapała się na dziwnej niemocy, niepozwalającej jej naa działanie. Miała tak w szkole, podczas rozmów z kolegami, w domu gdy obserwowała swojego zmarnowanego przez obsesję ojca i chyba nigdy jej to nie opuści.
- Ugh, doprawdy... - napływ wściekłości na nieszczęsnego randoma nie potrafił jej przejść przez gardło. Podniosła się, szybko, pomagając mu wstać najprościej jak się da czyli podstawowe wystawienie ręki. Nie bardzo wiedziała jak konkretnie zacząć rozmowę z nowo poznanym, a właściwie wepchniętym na nią gwałtem, chłopakiem. Przerażenie złapało ją żelaznym uściskiem za kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Sob Lis 11, 2017 9:30 am

Naprawdę nie chciał, aby nieznajoma poczuła się źle przez to, że ojciec nauczył go jedynie przyjmować ciosy, a nie je zadawać. Gdyby wiedział, że wpadnie akurat na biedną i bezbronna duszę to postarałby się upadać… nieco bardziej w bok. Cóż, musiał niestety jakoś żyć dalej z tą hańbą i próbować naprawić jakoś image w oczach nowej koleżanki. Co nie szło mu najlepiej, bo udając niewidomego nie mógł chwycić za jej dłoń, której teoretycznie nie widział.
- Nie, nic… - odparł pogodnie i podniósł się sam poprawiając okulary o czerwonych szkiełkach. Odruchowo chciał rozejrzeć się za laską, ale dopiero po chwili przypomniał sobie, że jakiś czas temu jego uczynny przyjaciel mu ją w żartach zabrał. Westchnął więc ciężko skupiając wzrok gdzieś w kierunku skąd dochodził głos kobiety.
- Straszny buc… Ale w każdej szkole się tacy zdarzają. Przynajmniej w liceum… Och! Jestem Matt. – przedstawił się czując w potrzebie podania swojego imienia. Oczywiście wyczuł jej strach, szybsze bicie serca i nadmierne pocenie się. Postanowił więc rzucić naprawdę najgorszym z żartów:
– Matthew Murdock, ale wolę Matt. To tak na wypadek, jakbyś jednak chciała mnie pozwać o odszkodowanie za odniesione straty moralne. – Był przecież sam na wydziale prawa! I chyba w ogóle był w okolicy tegoż wydziału, wiec najpewniej spodziewać się tu innych przyszłych prawników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Wto Lis 21, 2017 5:34 pm

Zrobiło jej się trochę głupio gdy nie skorzystał z wysuniętej przez nią ręki. Zabrała ją szybko natychmiast, jakby nigdy jej tu nie było, starając się nie okazać zbyt gwałtownie własnego zażenowania.
- Jennifer. Jennifer Walters. - wyjaśniła poprawiając z policzka kosmyk włosów, który wysunął jej się z upięcia.
- I nie, nie zamierzam. Nic mi się nie stało. Książkom też nie, więc pani bibliotekarka nie powinna chcieć mnie rozszarpać. - cicho się zaśmiała delikatnie przysuwając palce do ust, choć nie bardzo jej było do śmiechu.
- A skoro o zadośćuczynieniu mowa, nic ci się nie stało? Nie jestem najlepszą poduszką amortyzującą. - jest postęp, choć nie skorzystał z wysuniętej dłoni, to jeszcze jej nie ofukał i chce rozmawiać. Widzę przyszłość dla tej relacji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Sro Gru 06, 2017 8:27 pm

Zrobiło mu się przez chwilę przykro, ale zdawał sobie sprawę, że kiedy tylko na jaw wyjdzie jego kalectwo, to kobieta zrozumie i poczuje się nieco lepiej uświadamiając sobie dotychczasowe czyny Matta. Uśmiechnął się więc tylko delikatnie, kiedy się przedstawiła. Nie widział dokładnie, ale miał wrażenie, że i tym razem Foggy będzie mu jęczeć o znajdywaniu najładniejszych dziewczyn…
- Całe szczęście. W razie czego pokryłbym ich koszty. – Wiedział jak drogie potrafią być szkolne materiały. Chociaż sam nie był milionerem, to nie chciał zrzucać kosztów na niewinną osobę z powodu własnej winy. To byłoby bardzo nie fair, chociaż najpewniej jedynym winnym powinien być tutaj niezbyt uprzejmy kolega z wydziału. Swoją drogą, byłoby szkoda, gdyby ktoś go nauczył sprawiedliwości wymierzając srogą karę. I to zgodnie z zasadą oko za oko.
- Bywałem gorzej poobijany. – Rzucił enigmatycznie przechylając nieco głowę. Podczas lekcji ze Stickiem, który nie był łagodnym mistrzem nie raz obrywał przez niedoświadczenie, lub nieuwagę. Siniaków miał o wiele więcej niż teraz! A wbrew przypuszczeniom Jennifer, była naprawdę miękka. Jednak powiedzenie tego na głos chyba nie byłoby najtaktowniejszym stwierdzeniem.
- I nadal jest mi głupio z powodu tego, co się stało. Może w ramach rekompensaty dasz się chociaż zaprosić na kawę? – spytał nieśmiało. Kawa była bardzo neutralna, a naprawdę chciał jakość zadość uczynić ową nieprzyjemną sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Sob Gru 09, 2017 4:10 pm

Poczuje się lepiej, a zarazem zbeszta się, że nie pomyślała o tym. Choć normalnym jest niespodziewanie się anormalności u kogoś innego. I zdecydowanie by się z oceną swojej urody nie zgodziła, ale traumy i kompleksy preShulkie to temat na osobną rozmowę. Choć pewnie wylezą z niej po jakimś czasie.
- To dość rzadkie książki, ale chyba znosiły już gorsze traktowanie niż upadek z wysokości. - zerknęła na poklejone taśmą leciwe strony, dzięki którym kolejne pokolenia mogły cieszyć się zgromadzoną w nich wiedzą.
- Na szczęście, mam już kserokopie, więc mogę je spokojnie oddać na miejsce spoczynku. - a stamtąd weźmie je kolejna para rąk. Na początku miała mentalny problem, czy to aby nie jest kradzież, ale po przewertowaniu kilku stron innych książek, zajrzenia do internetu oraz w końcu posiadanych kserokopii dała się przekonać, że robi to zgodnie z prawem. Jaka ulga.
- Jeszcze raz przepraszam. - splotła ręce mocniej na książkach, starając się ukryć jak bardzo przejmuje się tym, że jej rozmowa z innym człowiekiem (i to mężczyzną, MĘŻCZYZNĄ) nie zakończyła się w ciągu dwóch minut i jest kontynuowana dalej. Zaproszenie na kawę było czymś zaskakującym, choć każda inna osoba pewnie by się tego spodziewała.
- J-jasne! Z-znaczy... - odkaszlnęła. No dalej, Jen, nie pokazuj, że jesteś zdesperowaną samotniczką z przymusu otoczenia! - Nie będę miała nic przeciwko temu. Chyba... chyba będzie miło się lepiej poznać? - dlaczego język musiał zawodzić ją w takim momencie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Wto Gru 26, 2017 5:11 pm

Nie miał nic przeciwko zdesperowanym samotniczkom! Znaczy, póki nie próbowały same go usidlić związując i zamykając w swojej piwnicy. Jen jednak na taką psychopatkę nie wyglądała, a wiedział co mówi. Znał się na ludziach i umiał przejrzeć na wylot każdego. A na poważnie, to pomagało mu w tym jej zaplątanie głosowe, które uważał za zabawne, ale i całkiem urocze.
- Ale oczywiście możemy pójść najpierw do biblioteki. Jestem nowy i sam z chęcią dowiedziałbym się gdzie to jest. O, przy okazji mogę ci pomóc trzymać książki. – nerwowo poruszył głową ostentacyjnie sprawdzając ilość tomów i szacując ich wagę. – O ile tylko ty mnie tam poprowadzisz. – zaśmiał się nie zauważając, że to zdanie miało podwójne znaczenie, z czego drugiego nieświadoma kobieta nie zdawała sobie teraz sprawy. Chociaż mogła się jedynie domyślać różnicy między zaprowadziła, a poprowadziła…  Szkoda jednak by było, aby książki znów wylądowały na ziemi, kiedy o coś się potknie. O co było trudno, ale jednak było to możliwe.
- I nie masz za co przepraszać. Ważne, że nikomu z nas się nic nie stało. Powiedziałbym, że ironicznie nawet bardzo dobrze, że na ciebie wpadłem. Co prawda szkoda, że tak dosłownie, ale mam okazję cie poznać! To całkiem pozytywny skutek. – przyznał otwarcie. Chyba mówił nieco za dużo, ale musiał nadrabiać za nią, aby jakoś zachować równowagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Pią Sty 05, 2018 7:54 pm

Oj tam, czasem takie piwnice są całkiem fajnie urządzone! Są kolorowe lampki, drewniany stół i masa pejczy... opcjonalnie pracownia do wycinki narządów. Ale to w niczym nie przeszkadza, w niczym!
I phi, gdybyś miał jej poziom kompleksów i nieumiejętność komunikacji z innymi ludźmi, to też byś się zapętlił!
No do jasnej cholery... czy mogłabyś przestać dyskutować z innym userem w białej strefie? Ona służy do opisywania czynności postaci, nie twoich rozmyślań.
Aaa, słyszę głosy! W ogóle, jak się tu dostałaś, przecież ty jeszcze nie istniejesz! Sio, sio!
To, że nie ma mnie fabularnie, nie oznacza, że możesz sobie bezkarnie działać. Skup się na tym co dzieje na fabule i przestań jazgotać o niczym!
Ech, nawet nie można pokminić nad wartością porwań przez szare myszki.
- O-och, jeśli byłbyś tak miły... - wow, nie ucieka póki może! Shulkie łap go, łap!
*groźne paczenie jest groźne*
...
- Jasne, oczywiście pokażę ci gdzie to jest... znaczy zaprowadzę. I jeśli mógłbyś wziąć te dwa... - nie chciała obciążać go całością, nie była jak te śliczne pannice w highschoolu, które wszystkie tomy oddawały swoim zauroczonym przydupasom! Choć Matt nie był zauroczonym przydupasem jeszcze.
- Heh, ja właściwie również się cieszę. Nieczęsto mam okazję rozmawiać z osobami ze szkoły nie licząc wymuszonej konwersacji w związku z zajęciami. - no, przyznawaj się bardziej jak bardzo jesteś samotna i bez znajomych, może to on pokaże ci piwnicę z koteczkami?
Jeszcze jeden tekst, nawiązujący do piwnicy, koteczków w piwnicy i dziwnych czynności W PIWNICY to zrobię ci realną krzywdę.
Niby co? To ja tu piszę!
Zabiorę wenę.
NO EJ! Jesteś podobno bohaterką! ... ale taki mały, jeden żarciko nawiązanie?... nie? Och, no dobra!
- Dlatego zawsze fajnie jest poznać kogoś nowego! Nawet jeśli nasze pierwsze spotkanie było dosyć bolesne. - delikatnie wzięła go za rękę, ciągnąc w kierunku biblioteki, narzucając dość szybkie tępo, ale może Matt się nie wywali. Może.
Gdy dotarli do biblioteki, PreShulkie zatrzymała się, pokazując podwójne drzwi, których Matt nie widzi, ale z tego co ogarnęłam, Jen jeszcze nie wie, że on nie widzi.
-To tutaj! - popchnęła jedno skrzydło i podeszła w stronę bibliotekarki, której oddała wszystkie książki łącznie z nazwiskiem. Sama przy okazji odwracając się na chwilę do Matta z uśmiechem, aby sprawdzić czy przypadkiem nie rozgląda się po sporych zbiorach. Ona sama popadała w zachwyt za każdym razem gdy tu wchodziła. Tyle wspaniałych książek tylko czekało aby je przeczytać!
- W razie czego, mogę ci jeszcze raz pokazać drogę tutaj. - wyjaśniła widocznie podekscytowana, ale mówiąc już szeptem pod czujnym wzrokiem bibliotekarki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Pon Sty 29, 2018 8:49 pm

Lepiej nie podpadać She Hulk, więc jako user wolał sobie darować prowadzenie dalszego dialogu na białym tle. Jakby nie patrzeć, faktycznie był on do opisów dotyczących postaci.
I to, że nie uciekał nie oznaczało, że chce wchodzić w jakieś związki. Poważne lub te mniej obecnie nie były przez niego brane pod uwagę, bo nie miał w zwyczaju łatać złamanego serca kimś innym. Było to nie w jego stylu i zwyczajnie nie fair wobec osoby, która miałaby się stać potencjalną partnerką. A przecież ledwo przetrwał rozstanie z Electrą. Właśnie od uczucia do niej starał się uciec na Harvard. Jakżeby nawet mógł myśleć o innych kobietach w tych kategoriach, kiedy miał tak nierealny ideał w pamięci? No, prawie ideał... Wątpił jednak, aby kiedykolwiek spotkał jeszcze drugą tak elektryzującą kobietę.
Oczywiście nie miał nic do Jen, ale chyba podświadomie szukał bardziej szalonej parterki, mającej w sobie mrok, który tkwił i w nim. A obecna Jennifer nie wróżyła tak ekscytujących przeżyć. Zresztą przyszła Shulkie też nie? Była pewniejsza siebie i odważniejsza, ale przy tym dobra. Bez tej skazy, która paliła jego duszę i powoli zmieniała Matta w Daredevila. Nie miało to jednak wpływu na ich przyjaźń, która jak się okaże przetrwa zarówno czas, jak i odległość dzielącą NY od LA.
Wziął książki i chyba nie miałby problemów z całym stosem zasłaniającym mu drogę. W końcu... I tak jej nie widział! Ale miło ze strony dziewczyny, że jednak postanowiła nie wykorzystywać aż tak nowego kolegi.
- Nie brzmisz jakbyś tego nie lubiła... – przyznał tonem psychoanalityka. Nie każdy musiał być otoczony wianuszkiem przyjaciół, ale już od początku Jen wydawała się szarą, wyobcowaną z życia publicznego uczennicą. To... nie wróżyło dobrze jej karierze adwokackiej. – Wiesz, jeśli wstydzisz się rozmawiać z ludźmi, to możesz robić jak ja... Po prostu ich nie widź. Jeśli nie będziesz widziała ich twarzy i mimiki, to będziesz mniej stresowała się ich reakcją. - To bardzo mądre porady, Matt. Po prostu jesteś kolejnym ślepym mistrzem!
Kiedy zatrzymali się przed biblioteką pociągnął nosem i pokręcił głową wyłapując najbardziej istotne dźwięki. Całą drogę uważał na wszystko, co miało mu pomóc się dostać do tego miejsca, a pamięć miał naprawdę dobrą, więc pokręcił przecząco głową.
- Nie, raz wystarczy. Dziękuje. – Odpowiedział szeptem rozglądając się tym razem po wnętrzu i nasłuchując. Musiał wyglądać... Bardzo dziwnie. Ale przyzwyczaił się do dziwnych spojrzeń, chociaż wtedy wiele ludziom wokoło tłumaczyła laska ściskana w rękach.
Poprawił okulary i odwrócił twarz w kierunku swojej towarzyszki, jakby faktycznie patrzył na nią zza czerwonych szkiełek. Chyba nie planowała brać już nic więcej z biblioteki.
- Zatem teraz do miejsca, gdzie da radę kupić kawę. – oświadczył z uśmiechem. Dla studenta nie było większej świętości aniżeli pobudzająca kofeina pomagająca rozruszać szare komórki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Sro Lut 07, 2018 4:30 pm

Dlaczego nie możesz być taka jak user Matta?
Ponieważ wtedy byłoby nudno. I aww, nawet w poszukiwaniu nowej połówki, oboje wyraźnie poszukują kogoś, kogo będą mogli naprawiać. Choć Shulkie jeszcze była przed tym okresem, gdy poszukuje tru luffa, a bardziej zastanawia się nad tym jak udupić znienawidzonych mafiozów. Bo w końcu uczucia jeśli już mają się pojawiać, to dopiero przypadkiem.
- Nigdy specjalnie nad tym nie myślałam... - przyznała szczerze na jego stwierdzenie - Ale nie widzę powodów by na siłę szukać towarzystwa z ludźmi, którzy ewidentnie nie nadają na moich falach. - czasem czuła się naprawdę wyobcowana, gdy słuchała rozmów koleżanek z roku. Jasne, to nie amerykańska gimbaza, ale jej przejęta po ojcu obsesja nie ułatwiała sprawy w relacjach. A nadawanie o tym jak funkcjonują gangi w LA, chyba nawet zagorzałych, przyszłych adwokatów by zanudziło.
- Ale przecież ponad połowa informacji podczas rozmowy płynie z komunikacji niewerbalnej. Trudno jest więc ją ignorować, skoro często daje więcej niż słowa. - zmarszczyła brwi, odrobinę wydymając usta, gdy słuchała jego ślepej rady. To zdecydowanie nie było coś, co mogłoby jej pomóc.
- W sumie, na kampusie jest tylko jedno miejsce, gdzie sprzedają naprawdę dobrą kawę, która nie smakuje jakby ktoś ci do niej napluł. - poinformowała go, gdy tylko opuścili bezkresną ciszę biblioteki, przerywaną tylko szuraniem kartek.
- Ale między nim, a biblioteką jest spory kawałek terenu.. chyba, że pójdziemy skrótem! - pstryknęła palcami, z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Sob Lut 24, 2018 10:09 pm

Czy miał zamiar naprawiać swoją drugą połówkę? Próbował w przypadku Elektry, ale chyba to prędzej on by się poddał temu mrokowi. Każdy dzień nawet go przybliżał ku całkowitemu zanurzeniu się w ciemności swojej osobowości. Chociaż gdzieś tam wciąż utrzymywał się na powierzchni, to mało prawdopodobne, aby jego serce skradła osoba mogąca mu pomóc. Prędzej ktoś równie zepsuty, co i on, aby mogli się nawzajem trzymać z głową nieco ponad taflą zła. Dlatego Jones to idealny wybór!
I chociaż Matt nie szuka miłości, zazwyczaj to ona sama się przylepiała do niego, tak jeszcze nie ma ambicji karać przestępców swoją żelazną pięścią (haha) sprawiedliwości (hahaha). Ale na wszystko w życiu przyjdzie czas. Skoro żadne nie planuje kariery przestępcy, to prawie na pewno ich los w końcu się odmieni dzięki prawdziwej miłości. Tak to leciało w bajkach?
- Chyba to mało prawdopodobne, aby na cały uniwersytet było tak mało osób tobie podobnych? - nie wydawała się… inna. Może szara myszka, ale na pewno nie na tyle outsiderka, aby faktycznie być wyalienowana przez społeczeństwo lub sama się od niego odcinać.
- Bo ja wiem? Chociaż ciebie nie widzę, to jakoś nie czuje uciekających pięćdziesięciu procent informacji. – uśmiechnął się do niej, ale zza okularów trudno było dostrzec czy patrzy na nią, czy może jednak faktycznie gdzieś za nią. I chyba wydało się, że nie do końca wszystko widzi tak wyraźnie, jak ona. Nie, żeby kiedykolwiek miał zamiar ukrywać ten fakt!
- Skrót? Warto na pewno będzie go zobaczyć. – dodał entuzjastycznie. Byleby to nie było jakieś skakanie po murkach, chociaż na pewno wyglądałoby to przekomicznie, gdyby ciągnęła za sobą o wiele lepiej wysportowanego ślepca przez płoty. O wiele gorzej wyglądałoby wychodzenie z krzaków…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Pią Mar 09, 2018 2:28 pm

Tak już było, że łatwiej było ulec niż trzymać się twardo swoich zasad. Ćpun prędzej wciągał swojego partnera w nałóg niż ten dawał radę wymusić na nim wyjście na prostą. Niestety, nie każdy miał wystarczającą wolę walki ze swoimi demonami.
Pytanie tylko, czy facet którego widzisz pierwszy raz w życiu to jest najlepszy materiał na tru luffa na całe życie? No ale, im mniej wiesz tym lepiej śpisz, czy coś takiego.
- Wiem jak to brzmi ale... to pewnie też moja wina, że niespecjalnie staram się szukać. Jakoś tak... nigdy nie czułam takiej potrzeby. - Właściwie, to samoczynnie się blokowała. Póki Trask żył albo przynajmniej stał na szczycie swojej mafijnej kompanii, przyszła She Hulk nie chciała ryzykować. Miała swój cel, który najpewniej będzie pochłaniał dużo jej osobistego czasu, pieniędzy i zdrowia. Tu nie było miejsca na przyjaźń i tego typu ryzyko. Nawet jeśli by się przydała. Na jego słowa drgnęła.
- Nie widzisz? W sensie... jesteś niewidomy? - obejrzała się na jego rozmówcę, przyglądając mu się uważnie przez chwilę. Faktycznie, ciemnych okularów raczej nie nosił tylko dlatego, że dawały plus dwadzieścia do lansu nawet w momencie przebywania pod dachem. Niemniej, sama Jennifer, poczuła się głupio. To dlatego nie skorzystał z podanej mu dłoni, zwyczajnie nie widział!
-Spokojnie, jest całkiem prosty i nawet nie będziemy musieli iść przez trawnik. - to nie tak, że przestudiowała cały plan budynków szkolnych wraz z głównymi trasami i wszelką maścią skrótami... po prostu... po prostu lubi tam kawę i sprawdzała różne trasy i już. O.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Pon Mar 19, 2018 5:43 pm

W przypadku Elektry i Matta to było coś więcej… Coś o wiele głębszego od porównywania tego do zwykłej relacji ćpuna i osoby chcącej jej pomóc. Ale niestety jeszcze nie jest dane zobaczyć ślepcowi więcej z prawdy odnośnie jego i panny Natchios. Na to miał przyjść dopiero czas gdzieś w przyszłości. Dość odległej od tego momentu.
- Chyba nie jest to wymóg, więc nie masz się o co obwiniać. - postarał się ją jakoś pocieszyć. Nie wiedział nic o jej pobudkach, ale wierzył, że miała i tak jeszcze dużo czasu na jakieś stworzenie zdrowych relacji. No, a przynajmniej jakichkolwiek relacji, a już tym bardziej kontaktów. Te bywały bardzo potrzebne w ich zawodzie i chociaż czasami zahaczały o kolesiostwo i działanie na granicy prawa, to bywały niezbędne w dowiedzeniu się czegoś więcej na korzyść własnego klienta. Jakkolwiek ciężko by się nie pracowało, to świat rządził się swoimi odwiecznymi prawami i bez tak zwanych pleców można było wylądować z ręką w nocniku. Trzeba było nawet niekiedy udawać przyjaźń, aby otrzymać niezbędne materiały. Oczywiście… każdy i tak działał według własnego kodeksu moralnego.
- Nie inaczej. – Zamachał wolną dłonią przed oczami bez najmniejszego wpływu na jego mimikę. Mało to przekonujące, ale faktycznie był niewidomy. I o ile po szkolnych korytarzach poruszanie się nie było takie trudne, w końcu podłoga była wszędzie tak samo równa, to obawiał się swoich zwyczajnych zdolności przemieszczania się poza sterylnym teren. Tak czy inaczej musiał więc zdradzić jej ten mały mankament.
- Całe szczęście. Bez laski chodzenie po nierównym terenie bywa uciążliwe. Gdyby nie ty, to pewnie nawet teraz wpadałbym co chwilę na ściany. – Nie musiała go trzymać, aby przemieszczał się za jej głosem. Ta odrobina rozmowy wystarczała mu, aby jakoś dotrzymał kroku bez nadmiernego robienia szkód sobie i otoczeniu. I nie miałby nic przeciwko jej przestudiowaniu mapy… To wydawało się bardzo mądre i gdyby nie był niewidomy pewnie sam by to zrobił. Zawsze lepiej wiedzieć gdzie biec i czy uciekając nie wpadnie się przypadkowo w ślepy zaułek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Czw Maj 17, 2018 2:32 pm

Niemniej, byleby charakter naszego Męczennika pozwolił mu wytrwać tyle pokus od najemniczki z Grecji. Choć ja nie mogę się wypowiadać, bo nie wiem nic na temat relacji na linii Elektra - Matt.
Ale za to już shippujesz Jones z Mudrockiem i głupio ci shipować dwa na raz.
Dokładnie.
Choć "shippujesz" to za dużo powiedziane, po prostu cieszysz się szczęściem tych dwóch postaci... O ile w przypadku Jessici można mówić o szczęściu, patrząc po tym na czym konkretnie opierała się jej relacja z Luke'iem
No co? Przynajmniej ona widzi gdzie siada, to może ten związek ma jakąś przyszłość.
Słysząc jego odpowiedź w kwestii bycia niewidomym, po prostu przyłożyła gwałtownie rękę do twarzy, załamana faktem, że nie zauważyła.
- Naprawdę, strasznie cię przepraszam - jak większa część społeczeństwa, gdy stykała się z innością, od razu przechodziła do wstydu - Nie pomyślałam o tym, przecież nosisz ciemne okulary w budynku, no mogłam lepiej to przemyśleć, no jaka wtopa... - zaczęła nadawać trochę bez ładu i składu, czując narastające w niej z tego powodu zdenerwowanie.
- W każdym razie... - powiedziała, próbując odciągnąć uwagę od swojego skrępowania i zmienić tor rozmowy - Musimy iść tędy... y... znaczy w prawo... czy powinnam ci jakoś pomóc? - fabryka wstydu ładuje do pełna. Czuła ogromny dyskomfort na świadomość, że nie ma zielonego pojęcia jak powinna postępować z osobą niewidomą, ani czy nie jest zbyt narzucająca się lub po prostu raniąca. No naprawdę, Los ją kochał: najpierw utrata marzeń o tańczeniu w wypadku, a teraz jak już wpadł na nią jakiś chłopak to był ślepy. Cóż, przynajmniej uniknie komentarzy na temat tego jak wygląda.
- I co się stało z twoją laską? - choć była dopiero początkującą prawniczką, potrafiła wyłapać już takie drobne niezgodności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   Czw Lip 26, 2018 7:09 pm

Dobrych par nigdy dość.
Na razie jednak daleko było Mattowi do poznania Jessici. Nawet do zostania mścicielem patrolującym nocą miasto w dziwnym ubraniu z rogami mu było daleko. Na razie cieszył się spokojnym życiem studenta. Korzystał z tych spokojnych chwil, póki jego świat nie postanowił oszaleć i pchnąć go w ciekawe życie zamaskowanego bohatera. No, o ile spokojnym można nazwać chodzenie bez swojej laski… O ile nie robiło mu to problemu, to o wiele trudniej pozwalało zachować brak treningów Sticka.
Słysząc jak jej dłoń uderza w twarz mimowolnie uśmiechnął się rozbawiony. Oczywiście w żaden sposób nie miał w zamiarze kpić z niej, ale ta reakcja była zabawna i pewnie równie zabawnie wyglądała, gdyby mógł ją widzieć.
- Nic się nie stało. – od razu postanowił jakoś poprawić jej nastrój. Wyczuł, że taka gafa dość mocno odbiła się na jej pewności siebie i znów zwinęła się zażenowana czymś takim. A było to niepotrzebne! Nie chciał, aby czuła się jakoś nieswojo, a taka pomyłka nie była niczym złym.
- To nawet mi schlebia, że nie pomyślałaś o mnie od razu jak o ślepym krecie. Znaczy, że nie jest ze mną aż tak źle, jeśli chodzi o radzenie sobie samemu. – uśmiechnął się pokrzepiająco. Czasami zapominał jak ludzie źle czują się w obecności ślepca i tracą rozum i próbują na siłę zachowywać się „dobrze”. O wiele przyjemniej rozmawiało mu się z Jen, kiedy ta nie wiedziała, ale prędzej czy później i tak by się dowiedziała.
- Skoro już wiesz, to mogę złapać cię pod rękę? Będzie mi na pewno wygodniej niż iść za twoim głosem. – odparł starając się ułatwić jej jakoś podróż ze ślepcem. Przy okazji wcale nie korzystając z tego, że może obmacywać przymilać się do ładnej dziewczyny i nie będzie w tym nic dziwnego!
- Mój kolega uznał, że zabawnie będzie mi ją zabrać. – Jeśli Matt korzystał ze studenckiego życia, to Foggy robił to naprawdę mocno. W końcu gdzie i kiedy indziej będzie mógł się wyszaleć ten hipis, jak nie na studiach? I nie miał mu za złe tego „żartu”. Może faktycznie czasami radził sobie bez laski zbyt dobrze i jego przyjaciel to zauważył?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2008] Harvard   

Powrót do góry Go down
 
[2008] Harvard
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: