IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cliff Rosswell, the true enemy of humanity

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Cliff Rosswell
Dobry Samarytanin

Liczba postów : 146
Join date : 26/02/2017
Skąd : Waszyngton

PisanieTemat: Cliff Rosswell, the true enemy of humanity   Czw Mar 23, 2017 10:54 pm

Metryka:

Imię/Imiona i Nazwisko:
Cliff Rosswell (właść. Cliff Torstein Stangard-Rosswell)

Płeć:
Mężczyzna

Wiek:
38 lat

Pochodzenie:
Jego matka była Norweżką, a ojciec jest Amerykaninem z rodowodem niemieckim. Urodził się w Oslo, a wychował się na przedmieściach Waszyngtonu.

Profesja:
Brak. Tuła się po świecie polując na ludzi, nie podejmuje się typowo ludzkich prac. W sumie żadnych prac się nie podejmuje.

Wzrost:
W "ludzkiej" postaci
200 cm
Jako Gigant
20 metrów

Waga:
W "ludzkiej" postaci
110 kg
Jako Gigant
40 ton

Pseudonim/Tajna Tożsamość:
Nie miał nigdy fałszywej tożsamości, którą dłużej by trzymał, więc nie ma sensu żadnej wypisywać.

A jak chodzi o pseudonimy "artystyczne", to najpopularniejsze z nich to: The Giant i The Devourer.

Przynależność:
Złoczyńcy. Nadal luźno powiązany z arcyniemiłą firmą ojczulka.

Słabości:
Elektryczność - największa achillesowa pięta Olbrzyma. Nie ważne, czy chodzi o broń energetyczną, magię elektryczności, moce związane z genem X czy zwykłą burzę - rani go to znacznie bardziej niż cokolwiek innego. Chociaż to też nie jest tak, że jedno wyładowanie wystarczy by go zabić, nie nie. W ludzkiej formie nawet lepiej od człowieka reaguje na paralizatory, gdzie dopiero za trzecim razem zostanie obezwładniony. (Jednak już za pierwszym razem będzie go bardzo boleć poparzone miejsce, i przez wystarczający czas na oddalenie się będzie miał trudności z pogonią.) Zatem sporymi dla niego zagrożeniami są: Thor, Storm czy Doctor Stange. Warto również dodać, że prąd spowalnia jego regenerację aż trzykrotnie.

Z ciekawostek można dodać, że podczas burzy zawsze zdaje się być zaniepokojony oraz jest dużo mniej skłonny do bezczelnych zachowań lub do walki. Jeżeli nie jest w budynku, bardzo często na czas burzy chowa się.

Lód/Zimne temperatury - Olbrzym znosi maksymalnie temperaturę -15 stopni bez żadnego ocieplanego ubrania. Jest stosunkowo wrażliwy na lód, a ta wrażliwość rośnie w wypadku nastania furii. Nie jest to jednak tak efektywne jak elektryczność, lód też nie spowalnia jego regeneracji. Bardzo niebezpieczne są jednak kawałki magicznego lodu, jeśli te przebiją jego ciało i w nim utkwią – głównie z powodu, iż te nie zaczynają często topnieć. Stosunkowo łatwo  to może doprowadzić do wyziębienia organizmu.

Szał - w ten stan może popaść z dwóch przyczyn: głodu lub skrajnego gniewu. W tym stanie kieruje się jedynie chęcią pożerania i niszczenia, czasami jeszcze instynktem samozachowawczym. Na ten czas jest jedynie zwierzęciem, prawdopodobnie nie zdałby nawet tzw. "testu lustra". Innymi słowy traci on świadomość, i bardzo często nie pamięta swoich ataków szału.

Jednak nie traci świadomości do końca. Wstrzyma się przed zaatakowaniem ważnej mu osoby (Finalnie to jednak zrobi), a czasami będzie się powstrzymywał całkiem długo. Zdarza się też, że wykazuje przebłyski inteligencji, ale to już stosunkowo rzadko. Warto dodać, że w stanie szału potrafi trwać nawet 5 dni.


Głód - brak innych potrzeb fizjologicznych niestety musi mieć pewną cenę. Konkretnie musi dużo jeść, a 3 dni bez jedzenia to jego maksymalna wytrzymałość w tej kwestii, a po dwóch dniach ledwo się już czołga. (Jednak jakby ktoś przeszedł obok, to pewnie znalazłby siły, by wyrwać tej osobie kawał mięsa.) Głód może być przyczyną jego wpadnięcia w szał.

Śmiertelność - nie grozi mu śmierć ze starości, ale nie jest nie do zabicia. Choć jest to dość trudne. Konkretnie nie przeżyje jeśli zostanie zniszczony jego mózg, lub zostanie wyrwany mu ważny organ pokroju serca czy żołądka. (Przy dwóch ostatnich to jest szansa przeżycia, jak szybko uzyska zaawansowaną pomoc medyczną.) Poza tym ma też innej maści słabości.

Oczy i części nieosłonięte - o ile jego skóra jest naprawdę wytrzymała, to jego oczy już nie. Chociaż co prawda jego gałki oczne mogą więcej znieść od ludzkich, to nadal warto w nie strzelać lub oblać kwasem. Poza tym gdy otworzy pysk, to dobrą strategią jest strzelanie właśnie tam.

Kwasy żrące - co prawda muszą być dość silne, i jego skórze dużej krzywdy nie zrobią. Ale od środka... to już co innego. Jeśli zostanie poważnie poparzony, to nawet przez 3 dni nie będzie mógł bezboleśnie jeść. W najgorszym wypadku nie będzie mógł w ogóle jeść, co może się dla niego skończyć śmiercią.

Rtęć - nie jest to substancja, która może go zabić, ale uprzykrzyć życie już tak. Jeśli będzie miał kontakt fizyczny z zbyt dużą jej ilością, to może zachorować. A wówczas traci siły witalne, przez co może nawet mieć małe problemy w skręceniem karku dorosłemu mężczyźnie. Co prawda ta choroba u niego trwa maksymalnie 4 dni, jednak może mu poważnie uprzykrzyć życie.

O ile niewielka ilość rtęci nie wystarczy by zachorował, to wystarczy, by doznał halucynacji. Może zobaczyć właściwie wszystko, ale wizje oszukują każdy jego zmysł. Działa to od 2 postów do całej tury.


Fizjonomia:
   Pierwsze na co zwrócisz uwagę, to na pokaźny wzrost Cliffa – Nawet jak nie porusza się w swoim prawdziwym wzroście prawie zawsze góruje nad ludźmi, niejedną osobę przewyższając nawet o głowę lub o pół. Jest on oprócz tego dobrze zbudowany, widać doskonale wypracowane mięśnie i posiada niezwykle atletyczną budowę ciała, porównywalną do takiej jaką posiada Kapitan Ameryka. Ma również idealne męskie proporcje, widoczne są szerokie barki oraz stosunkowo wąskie biodra, innymi słowy jego sylwetki z inną niż męska nie da się pomylić. Jego skóra na całym ciele jest gładka, oprócz tego jasna, przypominająca tą jaką szczycą się rodowici Norwegowie albo Szwedzi. Porusza się nierzadko swobodnie, wykonując jednak nierzadko dość specyficzne pozy i zdarza mu się poruszać z sporą gracją.
       
            Jego twarz, w kształcie diamentu, jest wyraźnie młoda i można pomyśleć jedno – Życie jeszcze przed nim. Posiada dobrze zaznaczony podbródek i kości policzkowe, a jego policzki są gładkie i pozbawione owłosienia, zawsze jego twarz jest dokładnie ogolona. Bardzo często jego usta są skrzywione w szelmowski, z lekka tajemniczy uśmiech który niewątpliwie dodaje mu swoistego uroku.  Jego oczy, które można uznać za piękne są barwy niebieskiej. Jednakże niezwykle często przybierają one barwę szkarłatnej czerwieni, przy czym białka wówczas sprawiają wrażenie nieco "wyschniętych". Boki i tył głowy ma przycięte na bardzo krótko, jednak włosy na górze są dość długie i zaczesane na prawo. Są na tyle długie, że czasami opadają na prawe oko.

                      Cliff nosi się w zasadzie jak mu dusza zagra. Nie posiada jednak stałego stylu ubioru, gdyż czasami ubiera się luźno, a czasami elegancko - zależy to od widzimisię Giganta. Preferuje nierzadko typowo młodzieżowe ubrania, nie jest to jednak regułą. Jednak bardzo rzadko zakłada ubiór naśladujący wojskowy, przesadnie oficjalny (Garnitury) lub niepasujący do współczesnych czasów. Aczkolwiek zdarzało mu się łazić w strojach podobnych do tych, jakie nosili mężczyźni w latach 40'stych.


Cechy Charakteru:
Ludzki Cliff
Przede wszystkim warto zaznaczyć, że Cliff swego czasu był buntownikiem. Przyczyną tego były geny i, a jakże, mieszkanie prawie że samemu. Przez to nie podporządkowywał  się nikomu, łamał zasady i za pomocą siły z łatwością wymuszał dominację u innych dzieci. Nauką się nie przejmował, gdyż nie potrzebował się uczyć z prostego powodu - pamiętał wszystko z lekcji, więc nie musiał się na niej skupiać. Dochodzi do tego fakt, że ostatecznie i tak był ustawiony do końca życia(Niestety, tylko w teorii). Jednak gdzieś w wieku 18-stu lub 19-stu lat przestał łamać w tym stopniu zasady, dojrzewając już nieco. Co prawda nie zawsze do końca respektował prawo, to jednak nie czuł szczególnej potrzeby jak wcześniej, żeby te prawa łamać.

Blondyn niegdyś lubował się w dręczeniu innych. Nigdy nie zrobił nikomu nic poważnego, ale tzw."kujony i lamusy" miały wyjątkowo przechlapane, gdy akurat chodzili do tej samej szkoły co Cliff. Był to typowy najpopularniejszy chłopak w szkole, który grał najlepiej w rugby i wolał użyć pięści zamiast mózgu. Zmieniło się to jednak gdy ukończył 15 lat, gdy przestały mu się podobać takie praktyki. Wówczas po pewnych przemyśleniach kategorycznie skończył z bullyingiem, przy czym zmusił innych podobnych mu chuliganów do tego samego działania - nie rzadko stosując niezawodny argument pięści. Kłamstwem by było stwierdzenie, że nagle zaczął lubić mało popularne osoby, ale od pamiętnej wieści jedynie rzucał pogardliwe spojrzenia i był stosunkowo gburowaty. Jednak i to stosunkowo szybko się zmieniło, choć nadal obracał się w tych samych kręgach co wcześniej.

Jedno należy nadmienić - był ekstrawertykiem, który kochał imprezy i spotkania z ludźmi. Bardzo często przekładał je nad szkołę, a czasem zdarzały się tygodnie, gdzie poza "baletami" nie robił nic. (No, nie licząc opieki nad bratem, ale o tym za chwilę.) Był on typową duszą towarzystwa, zaskakiwał poczuciem humoru i był bardzo rozrywkowy. Uchodził za zakręconego ryzykanta, co ostatecznie było dobrą opinią o nim.  Poza imprezami bardzo uwielbiał sport; Rosswell był świetny w rugby, piłce nożnej, koszykówce, pływaniu i lekkoatletyce, a dwa pierwsze sporty były jego pasją i sposobem na stres. Ćwiczenia były dla niego niezmierną przyjemnością.

Miał jednak inne zainteresowania. Między innymi była to biologia, w tym genetyka. Chociaż bardziej chodziło o naukę o dziedziczeniu cech, genach i chromosomach niż grzebaniu w nich, co mu się średnio podobało. Interesował się też bardzo kulturą krajów skandynawskich, głównie za sprawą tego, że jego matka była Norweżką. (Choć nie czuł się Norwegiem, jednak nie czuł też przywiązania do USA.) Poza tym często się uczył i dowiadywał różnych informacji, jednak często poza programem. Przez to był znacznie mądrzejszy od wielu Amerykanów, a nie ma go nawet porównywać do tych, co na mapie nie umieją wskazać Europy lub myślą, że jest to jeden kraj. Był też bardzo zainteresowany wieloma filozofiami, a nawet obecnie widać echo tego zainteresowania.

Ciężko powiedzieć, czy rzucał lepiej piłką czy dziewczyny. Chociaż potrafił być naprawdę wartościowym przyjacielem, to nigdy nie był dobrym chłopakiem. Nie traktował żadnego związku na poważnie, a zrywał z bidulkami pod byle powodem... a czasami nawet tego powodu nie było. Przykro mu bywało jedynie w momentach, gdy akurat krzywdził jakąś przyjaciółkę, jednak nawet wtedy nie próbował się zakochiwać. Te przelotne i luźne (Z jego strony) związki wybił sobie z głowy mając 19 lat. Choć nadal zawierał przelotne znajomości (Jednak rzadziej), to starał się nie robić nikomu nadziei.
 
Warto wspomnieć o ogromnej miłości, jaką darzył swojego brata. Chociaż on sam to określał tylko jako braterskie stosunki, to bardziej przypominało to czasami niemal ojcowskie uczucie. Zawsze o Doriana się troszczył, bronił go przed silniejszymi i dyskryminacją. Pomagał mu też walczyć z brakiem pewności siebie. Tylko młodszy brat mógł być powodem, dla którego Cliff zrezygnowałby z imprezy lub jakiejś innej zabawy. Byłby gotów zrobić dla niego wszystko, nie ważne, ile by go to kosztowało. Ironicznym jest fakt, że uczył go wartości które sam miał gdzieś i to właśnie dzięki niemu Dorian nauczony został sumienia, podczas gdy…. Cliff miał je spaczone, i ujawniało się rzadko. Nie chciał jednak, żeby brat poszedł jego ślady. Nigdy i przenigdy.

A teraz czas na jego faktycznie mroczniejszą część osobowości. Bo o ile po osiągnięciu pewnej dojrzałości przestał łamać prawo przy każdej okazji, to nigdy nie wykształciło się w nim do końca sumienie. Właściwie poza nielicznymi przyjaciółmi i bratem, to nikt nie umiał wzbudzić w nim poczucia winy. Ciężko byłoby go nazwać jednogłośnie złym, jednak miał sporo cech socjopaty z powodu tego, że mógł właściwie wszystko. Był zdolny zrobić dziurę pomiędzy oczami komuś nieznajomemu, nie czując po fakcie zbytnio wyrzutów sumienia – jednak zabijanie nie sprawiałoby mu przyjemności, nie zrobiłby tego też bez powodu. Nie popierał robienia tortur na ludziach, choć nigdy nie oponował zbyt stanowczo przeciwko eksperymentom z dziedziny inżynierii genetycznej.

Nie można go jednak nazwać kimś, kto był pozbawiony choćby spaczonej moralności. Nie pozwalał krzywdzić dzieci, ani na nich eksperymentować. Im najbardziej próbował pomóc w trudnych okolicznościach. Nie pozwoliłby także do rozpętana pandemii na skalę światową, nie pochwalał także wypuszczanie eksperymentów z firmy ojczulka „na spacer”. Sam jeśli eksperymentował, robił to bezboleśnie i nigdy nie było to przesadnie okrutne, jak na taką w ogóle czynność. Rzadko jednak przykładał rękę do robienia potworów, częściej badał ich genom oraz prowadził ogólne badania. Choć nie, żeby faktycznie pozostawał bez jakiejkolwiek winy.

Cliff jako potwór...
Cliff jako potwór jest istotą inną od człowieka, zarówno pod względem działania jego organizmu, możliwości, ale i usposobienia, mentalności oraz działania mózgu. Jest istotą jednocześnie prostą i skomplikowaną, gdzie dominują w nim zwierzęce, okrutne instynkty, głód oraz resztki, dosłownie strzępki dawnej, ludzkiej osobowości.

Przede wszystkim warto się skupić na mentalności Cliffa. Nie zadaje on pytań egzystencjalnych oraz nie posiada żadnych aspiracji ani ambicji. Przestał potrzebować towarzystwa i dawno przestał się skupiać na wszystkim, co nie jest "tu i teraz". Żyje zupełnie innym życiem od człowieka - można rzec, że bez zmartwień i trosk. Skupia się przede wszystkim na potrzebie i chęci spożywania ludzkiego mięsa w absurdalnych ilościach, co jak na razie mu się bezproblemowo udaje. Nie interesuje go osiadły tryb życia - stale się przemieszcza i nie umiałby prowadzić życia chodząc do pracy lub do szkoły. Jednak ma pewien instynkt terytorialny, nie pozwala wchodzić na swoje tymczasowe rewiry i bardzo surowo traktuje tych, którzy naruszają jego przestrzeń osobistą bez jego zgody. Poza tym kieruje się instynktem samozachowawczym i w niewielu sytuacjach walczyłby aż do śmierci. A konkretnie to są: walka o życie lub wolność.

Do ludzi ma specyficzny stosunek. Jest on połączeniem protekcjonalnej pobłażliwości, braku szacunku i nienawiści. Nie respektuje wartości ludzkiego życia, i o ile nie zabija bez powodu(Jednak nie, żeby o ten było mu ciężko.), to nigdy nie miał oporów przed błyskawiczną dekapitacją człowieka. Uważa ludzi za gatunek słaby i uwielbia rozprawiać o ich słabościach, dając do zrozumienia, jak bardzo przedstawicielami tego gatunku gardzi. Zarazem brzydzą i śmieszą go takie ludzkie (Według niego) uczucia jak miłość, przyjaźń, zaufanie czy nadzieja. Nie potrafi zrozumieć ulotnego piękna i marzeń ludzi. Poza tym bawi go ludzkie cierpienie, co pokazuje fakt jego cynicznego komentowania jęków i krzyków błagalnych jego ofiar. Dodatkowo jest wobec ludzi nieufny, i kooperowałby z nimi tylko w naprawdę skrajnej sytuacji. Poza tym nie lubi naukowców i nimi pomiata znacznie chętniej, niż innymi ludźmi. Jest to spowodowane tym, że wykonano na nim szereg eksperymentów po mutacji.

Bezczelność i arogancja to drugie i trzecie imiona Rosswella. Nie szanuje przestrzeni osobistej istot słabszych od niego i uwielbia niszczyć innym psychikę, w ten lub inny sposób. Lubi w sposób cyniczny i sarkastyczny komentować wszystko, tak samo nie ma oporów przed okrutnymi i wyjątkowo kpiącymi żartami z wszystkiego dookoła. Nie szanuje też uczuć, czy własności innych. Bierze co chce, nie zważając na cierpienie drugiej strony. Za to warto dodać jego ogromną mściwość, zwłaszcza wobec ludzi.

Devourer ma specyficzny pogląd na szacunek. Mianowicie jego respektem cieszą się tylko te istoty, które mogą sprawiać dla niego zagrożenie. Wobec takich osób spuszcza z tonu i wykazuje się większym szacunkiem, co jednak nie znaczy, że jest przesadnie miły. Nie, nie - choć zdecydowanie milszy niż wobec ludzi. Wobec istot, które są zdolne przeżyć jego atak, ale nie są dla niego zagrożeniem lub nie wzbudzają jego poczucia głodu to ma typowo neutralny stosunek. Te pierwsze okazy traktuje trochę jak niegroźne ciekawostki. Z kolei jednostki słabe, ale przydatne jednostki może zacząć trzymać blisko siebie i je po prostu wykorzystywać. Zależy od sytuacji.

Cliff to świetny aktor i manipulator, często używa swoich zdolności do mamienia napotkanych ludzi. Te zdolności wraz z jego geniuszem czasem stanowią gorszą broń od jego siły. Kłamstwo przychodzi dla niego z łatwością, choć nie potrzebuje szczególnej potrzeby, żeby zakłamywać rzeczywistość dookoła. Jak ktoś wie, kim jest naprawdę, to wówczas rzadko owija w bawełnę i jasno daje do zrozumienia swój stosunek wobec ludzi.

Rzadko się zdarza, żeby za kimś przepadał. Jednak nawet i ten cud jest w stanie się zdarzyć. Jednak blondyn bardzo rzadko okazuje pozytywne uczucia, a często wręcz przeciwnie - do bliskich osób często bywa niemiły i nieprzyjemny jak wobec innych. Czasem wobec tych osób jest nawet jeszcze gorszy. Jednak jakoś się martwi o te osoby, nie pozwala by działa im się krzywda ani nic złego. Można dodać, że wobec tych osób ukazuje czasami swoją wstydliwą, nieśmiałą, a nawet o zgrozo - nieco bardziej ludzką stronę samego siebie.

Pogląd na temat działalności jego ojca i niego samego obecnie jest… specyficzny. Przestał bezpośrednio ingerować w te sprawy, nadal jednak ma pewne powiązania. Nadal natyka się jednak na Umbrellę, czasami zawdzięczał jej życie. Pożeracz  wielokrotnie organizację wyśmiał słownie, jednak na swój sposób zachowuje pewną pokorę. Wiedząc po prostu, że nie chce ryzykować życiem. Jest jednak odpowiedzialny za śmierć kilku naukowców, a także co cenniejszych potworów. Z tego powodu relacja ta może wydawać się dla wielu nieoczywista i niejasna, a wszystko zostaje między nieprzejednanym Dariusem a okrutnym, gardzącym wszystkim Cliffem.  Prawda jest taka, nikomu nie znana, że Olbrzym nadal nienawidzi własnego ojca. A ich relacje są skrajnie napięte, wiszące niejednokrotnie na włosku.

Choć pamięta swoje dawne życie, to nie lubi o nim rozmawiać. Wydawać się może, że nim gardzi, i cieszy się, że już dawno go nie prowadzi. Jednak gdy spotyka osoby związane z jego dawnym życiem, to nierzadko wydaje się wstrząśnięty na ich widok, i jest mniej skory do zabijania ich. (Co nie znaczy, że nie potrafi tego zrobić.) Zawsze rozmawia z takimi osobami przed uśmierceniem ich, co ukazuje pewien wewnętrzny rozłam u Olbrzyma. Zdarza mu się tęsknić za ludzkim życiem, pewnymi osobami, a zwłaszcza za pewną, bardzo konkretną osobą. Są to jednak sporadyczne sytuacje, a obecnie pozostało niemal echo niegdysiejszego żalu. Nikt jednak nie wie co by się stało, gdyby nastały odpowiednie "bodźce"...

Akta Biograficzne:

Spokój, sielski spokój…
Cliff urodził się 38 lat w Oslo temu jako syn Dariusa Rosswella, bogatego właściciela korporacji Umbrella i Norweżki Kari Stangard-Rosswell, niemal świeżo upieczonej żony mężczyzny. Warto dodać, że od mężczyzny sporo młodszej. Niestety kobieta przy porodzie zmarła, z powodu komplikacji poporodowych. Jeśli być szczerym, ojciec młodego blondyna, jako pełnoprawny socjopata nie rozpaczał. Jednak nadał mu drugie imię po jej świętym pamięci ojcu, jak i dał mu łączone nazwisko. Może to jakiś dowód, że ten zimny potwór miał kiedyś uczucia? Nikt nie wie.

Dzieciństwo przeżył w Waszyngtonie, w willi ojca. Darius dawał młodemu właściwie wszystko, oprócz dwóch rzeczy. Dwóch, na pozór oczywistych rzeczy. Miłości i czasu. To przez to w blondynie nigdy się nie ukształtowało właściwe sumienie, a powstała jedynie jego okaleczona wersja. Rozpoczął bardzo prędko znęcanie się nad innymi dziećmi, dobierając do towarzystwa swoją „świtę”. A to się miało toczyć przez wiele lat.

W wieku pięciu lat  zdarzyło się coś, co wywróciło życie Cliffa do góry nogami. Narodziny młodszego brata.W wyniku jednego z tych przelotnych związków ojca, tym razem z Francuzką, która się po narodzinach dzieckiem nie interesowała. Chłopczyk na imię miał Dorian. Nie przyjął tego faktu z nienawiścią, a jedynie… odczuł pewną dziwną radość. Nie było to tym samym uczuciem, jakie doświadczał gdy zjadł pyszne lody lub dostał fajną zabawkę. Nie, to było coś znacznie głębszego. Gdy tylko młodzik podrósł, szybko zaczął się nim dość często opiekować. Początkowe uczucie radości z posiadania  braciszka, szybko zmieniło się w silne uczucie, graniczące z miłością rodzicielską.

W szkole zawsze był tym najpopularniejszym chłopakiem, który był najlepszym sportowcem i do którego dziewczyny najbardziej lgnęły. Często był kapitanem szkolnych drużyn rugby, i nierzadko wygrywał z drużynami wszelkie zawody. Z  powodu doskonałego umysłu i świetnej pamięci nie potrzebował się uczyć, żeby prześcigać wszystkie prawie osoby w szkole.  Jednak z dziwnego powodu odmawiał propozycji, żeby mógł przeskoczyć kilka klas – zależało mu na kontakcie z rówieśnikami. Był wyjątkowym ekstrawertykiem, i to właśnie on urządził pierwszą domówkę w szkole. To on królował na parkietach i to on obtańczył wszystkie najładniejsze dziewczyny. Nie trzeba chyba dodawać, że prawiczkiem przestał być mając ledwie 14 lat. Cóż… kto bogatemu zabroni?

Notorycznie łamał prawo, jednak policja albo go nie mogła złapać, albo wymigiwał się dzięki sporym wpływom ojca. A to czasami osiągało apogeum. Kupował nielegalne substancje, często brał tez udział w walkach ulicznych. A jednak gdy był pomiędzy szesnastym a siedemnastym rokiem życia zaczął dojrzewać psychicznie. Skończył kategorycznie z znęcaniem się nad słabszymi, zabronił nawet innym to robić. Z kolei o ile nie przestał łamać prawa, przestał to robić aż tak często i przestało go ciągnąć do łamania przepisów tylko temu, bo to są przepisy.

Jego relacje z bratem można rzec, że były świetnym stanie. Chociaż wiele osób trafnie zauważało, że Cliff Doriana traktuje trochę bardziej jak syna niż brata. W wieku 15 lat młodszy brat blondyna zaczął powodować dziwne zjawiska, w tym psując różne rzeczy. Sporo czasu Rosswell nie wierzył, że ten nie ma na to wpływu, lecz zmienił zdanie, gdy to zobaczył na własne oczy. Korzystając z faktu, że rezydencja miała własne laboratorium (Cliff o jego istnieniu dowiedział się przypadkiem) zaczął badać skrupulatnie brata. Przez długi czas szukanie czegokolwiek w jego genomie zdawało się nie mieć końca. Jednak odkrył, że genom jego brata ciągle mutuje i jego kariotyp był naprawdę dziwny. Na prośbę brata zarywał wówczas dnie i noce, aż nie stworzył środka, które zastopowało dalsze mutacje i zakończyło dalsze dziwne zjawiska. Dorian jednak musiał środek stale przyjmować, żeby powstrzymywać dziwne zmiany. Dopiero wiele lat później Cliff się zorientował, że mieszkał pod jednym dachem z mutantem.

W wieku 19 lat ukończył szkołę średnią, gdzie zdecydował studiować na Harvardzie, na wydziale Inżynierii Genetycznej. Niechętnie się rozstał z kilkoma przyjaciółmi, z bratem niekoniecznie chciał się rozstawać. Więc…zabrał go z sobą, a przepisanie do innej szkoły problemem nie  było. Po raz kolejny – kto bogatemu zabroni? Jednak nie były to pożegnania z Waszyngtonem na długo, bo… ukończenie studiów, z tytułem doktora zajęło mu jakieś 2 lata. Na Harvardzie poznał jednak kilku przyjaciół, a najważniejsi nazywali się Kim Ha-Kyung i Landon Stevens(Kolejno z Korei Południowej i Australii), z którymi na długo jeszcze utrzymywał częsty kontakt. Jednak już wtedy ojciec postanowił uwikłać go w firmę.



Nauka może być zwiastunem doskonałych przemian, może być zwiastunem katastrofy
Ojciec chyba zastanowił się sto razy i wypił wiele butelek whisky, nim postanowił wcielić Cliffa w zbrodnicze działania firmy. Ostatecznie podjął decyzję. Jednak mimo obaw, Rosswell bywał bardziej zaciekawiony lub znudzony, niż przerażony eksperymentami firmy. Sam szybko wdział kitel, prowadząc badania. Jednak warto tę część historii, nim doszło do przemiany w Olbrzyma streścić przez ukazanie jedynego wpisu z pamiętnika, który założył:

„Już minęło pięć lat, od kiedy dołączyłem do Umbrelli. Dość…pracowite pięć lat.

Szybko zostałem wsadzony w laboratorium. Eksperymentowałem już wcześniej, jako genetyk. Badałem przedziwny, ale… tak piękny genom Doriana. Od tamtego czasu jednak minęło sporo czasu, i się tym genem już nigdy nie bawiłem. Jedynie dalej pomagam swojemu bratu w opanowywaniu tego cholerstwa.

Jako naukowiec bawiłem się może z dobre dwa lata.  Z perspektywy czasu uważam je za nudne. W przeciwieństwie do Michaela Weskera, tego dziwaka, aż tak nie pasjonuje mnie mieszanie w genomie. Bardziej skupiałem się na zachowaniu tych obiektów i na badaniu ich zmodyfikowanego genomu. Jednak mój wynalazek, jakim jest wirus A (skrót od Atrocity. Nigdy nie byłem dobry w wymyślaniu nazwy, cholera.) będzie zawsze powodować moją dumę. Więcej się poświęcałem jednak wirusowi T, choć to bez sensu. Powstał i tak dawno, mieli wiele lat na obserwowanie jego działania.

Osiągnąłem jako naukowiec to co chciałem, znudził mnie kitel.

Potem powróciłem już w pełni do dawnego życia imprezowicza. Dobry rok, może trochę więcej. 15 miesięcy w porywach.

A potem ten dziwny incydent w małym miasteczku Bearfield City, gdzieś blisko Kordylierów na ich południowych odcinkach. Prawie odcięte od świata, z powodu gęstych lasów dookoła. Uzaleznione od naszej firmy. BYŁO uzależnione, bo ta idiotka, Excella Dallas dała się zainfekować i rozszalała rozniosła dwa wirusy – Tyrant i Savage. Wbiłem się w specjalną jednostkę Umbrelli, która miała ewakuować cywili. A tak przynajmniej mieliśmy powiedzieć tumanom niskich rangą.  W rzeczywistości chodziło o odzyskanie ważnych dokumentów i walizki z cennymi probówkami. No, ten cyrk trwał dobry tydzień. Aż kazaliśmy tę budę wyjebać  w powietrze. Może jakby ocalałych można było liczyć choćby w setkach, to skupiałbym się na akcji ratunkowej. Ale ja na swojej drodze znalazłem 17-stu, ewakuowałem jakieś 7 osób. Stare dzieje…

Zakotwiczyłem się w tej jednostce po pewnym czasie. (Nazywa się U.B.C.S. Muszę potem sprawdzić, co ten skrót właściwie znaczy.)  Jednostka paramilitarna, ale nigdy nie dałem na siebie włożyć pełnego umundurowania. Dość często odwiedzaliśmy  różne porzucone już bazy naszej firmy, które albo naturalizowaliśmy albo zostawialiśmy je same sobie. Nieszczęśliwi ci, którzy do nich się dostali i nie byli z naszych szeregów. Jednak nigdy oddziały wysyłane w takie miejsca nie wracały w całości.

Nawet dostałem własne laboratorium, po kimś takim. Dobre trzy lata temu, 4 kwietnia Gdzieś na Alasce, a ja rozwaliłem większość komór z stworami. Tylko ja wiem, jak tam dostać się bez zostania pożartym lub bez wystrzelania setek magazynków.

Chyba jedyne uwagi miejsce to willa Ashfordów, mieszcząca się na północy Anglii. Szalejący w posiadłości i laboratoriach podziemnych wirus T-Neo zrobił swoje, nie ma co. Tam chyba właśnie musiałem strzelać do najbardziej irytującego stwora w świecie, jednej żywej Ashfordównej – Victorii. A myślałem, że obejdzie się bez rozlewu krwi… jedyne co mnie zastanawia to fakt, że przemieniła się za pomocy wirusa A. Nadal nie wiem do końca, jak mi go wykradziono. Warto dodać, że nie była tak groteskowo inna od człowieka jak ofiary wirusa T czy S. Po prostu była ogromna i strasznie silna. Myślałem, że na ludzi inaczej działa niż na zwierzęta, bo tylko na nich testowałem.

Rzuciłem tę robotę w cholerę półtorej roku temu. Już miałem dość po wizycie ostatnio w jednej z opuszczonych fabryk Firmy. Boże, ile dzieci tam było. Za dużo.

Myślałem, że zwymiotuję.

Na szczęście nikt nie próbował mieszać w to mojego brata. Ale wszyscy wiedzą, że byłby jedynie zagrożeniem dla firmy. A ja nie dopuściłbym do tego,żeby mu się coś stało. Nigdy.

Ostatnia moja zabawa z żołnierzykami mojego ojca miała w zapomnianym przez świat zadupiu,Angoli. Lepszego miejsca nie mogli wybrać na przetestowanie nowego wirusa? Devil został rozprzestrzeniony wokół jakiejś wsi, ale coś poszło nie tak. Absolutnie nie tak. Zostali wykryci przez S.H.I.E.L.D.  a ognisko działania,no cóż…stłamszone. Chociaż nikt nie był takim debilem, żeby umieszczać naszego loga gdziekolwiek, to musimy… a raczej oni muszą się pilnować. A niech do diabła idą. Choć chciałem gołymi rękami udusić Steve’a Birkina, ale tego zestrzelili. Czemu każdy, kto zmutuje i nie straci świadomości, ma się za Boga? Nie zrozumiem nigdy.

Ostatnio moje życie wiedzie się całkiem nieźle. Imprezy za imprezami,a sprawy firmy ojca mnie nie nękają., Choć mam kiedyś przejąć tę cholerną działalność. Psiakość. A jak chodzi o Doriana, ten wyraźnie nie zamierza iść w ślady ojca. Ech, ja mam jedynie nadzieję, że wybierze sobie jakiś sensowny zawód.

Pracuję też nad wirusem A i dopracowałem nową wersję. Jednak przyjmowanie na siebie tej próbki nie było mądrym pomysłem…czuję czasami tak silny głód, że prawie zaatakowałem przechodnia. Coś się dzieje, ale mam wrażenie, że jest coś nie tak. Bywa, że czuję silny ból w płucach. Ale co to może oznaczać?”
Przepoczwarzenie się i nowe życie

W wieku 26 lat zaczęły dziać się z Cliffem niepokojące zmiany. Zaczął odczuwać niepohamowany głód,i choć nie wiedział, to jego układ pokarmowy zdawał się rozrastać. Rosła też jego siła, ale z tego nie zdawał sobie sprawy. Jednak zmiany całkowicie zmieniły tor, gdy ugryzł go jeden z zakażonych szczurów, który był istną galerią dokonań firmy jego ojca. Przez trzy dni dopadał go silny światłowstręt, był wyjątkowo agresywny. Z powodu podejrzeń chciano go nawet zamknąć, aż nagle…nie zmutował. Nie rozrósł się nagle do tych rozmiarów, działo się to stopniowo. Na początek opanował go szał i zyskał sporą siłę, po czym stopniowo rósł. Niestety, gdy jeszcze dało się go pokonać, wykorzystywano zbyt słabą broń i szybko rozrósł się do aktualnych rozmiarów.

Starł filię Umbrelli w której akurat wtedy był w proch i pył. Popadł w  pierwszy szał w życiu, ale po siedmiu godzinach został unieszkodliwiony przez oddział U.B.C.S.. Z powodu, iż musieli go mocno zranić, znalazł się pod aparaturą. Wszyscy myśleli, że Rosswell utracił świadomość i stał się zwierzęciem. Mylili się. Nie był jednak tą samą osobą. Zdążyli jednak wykonać szereg eksperymentów, który spowodował, że późniejsza nienawiść do ludzi była większa, niż mogłaby być gdyby ich nie wykonano. Poza tym żywił potem niechęć do naukowców, jak i do ojca.

Jedynie dostał swoistą wyprawkę w postaci bransolety zmieniającej rozmiar, oraz spodni wraz z „skarpetobutami”, które miały zmieniać rozmiar wraz z Olbrzymem. Szybko zniknął z publicznego życia, a jego ojciec na własne życzenie  ogłosił wprost – ten pełny życia Cliff po prostu zginął w czasie wspinaczki na Mount Everest.
 
Szybko ukształtował się nowy światopogląd Giganta. Zaczął on skrajnie gardzić ludźmi twierdząc, że są jedynie skazą planety. Całkowicie porzucił też ludzką tożsamość i ludzkie życie, a przypieczętowaniem to było, jak pożarł pewnego nieznajomego w okolicach swojego domu… tym "nieznajomym" był jego przyjaciel, Landon. Wbrew pozorom, czuł poczucie winy. To było jednak przypieczętowanie tego, kim miał się stać.

Od tamtego czasu przemierzył niemal wszystkie stany w USA, zwiedził spore części obu Ameryk, przemierzy Syberię i góry Ural. Niejednokrotnie znalazł się w Europie, Afryce i Azji. Żyje życiem wędrownego drapieżnika, ale dzięki pewnej dozie sprytu nadal nie został wykryty. Kontakt z ojcem ma sporadyczny, z kolei z bratem i dawnymi znajomymi – jest całkowicie zatarty. Większość relacji jakie do tej pory zbudował są oparte na nienawiści lub wyzysku.
Potencjał Bojowy:

Siła: 6/6/7
Wytrzymałość: 7/7/8
Szybkość: 3/3/10 - ludzka forma, 4/4/10 - naturalna forma
Zręczność: 4/4/6
Zdolności Bojowe: 3/5/5

Regeneracja: 5/5/7


Celność: 3/4/6
Inteligencja: 4/4/5
Kontrola Mocy: 4/4/5


Punkty Reputacji i Sława: -10, anonimowy


Wyposażenie:

Broń:
Brak. Może i Cliff potrafi się pewnymi posługiwać, ale żadnej nie trzyma przy sobie.Bo ludzka broń jest dla plebsu.
Pancerz:
Nie używa.
Plecak/Ekwipunek Podręczny:
Zdarza się, że coś przy sobie posiada - jednak nie licząc pieniędzy (W każdym przypadku zagrabionych), są to przypadki sporadyczne. Poza pieniędzmi nierzadko są to sfałszowane dokumenty. Nie licząc...

Zawsze ma sobie żółtą bransoletę, która umożliwia mu zmianę rozmiaru między ludzkim a swoim naturalnym. Często ma też kombinezon na dolne części ciała, który rozrasta się wraz z nim. (W tym jeszcze coś w rodzaju "skarpetobutów".)
Przechowalnia:
Jego "przechowalnie" to często porzucone kryjówki, gdzie zostały porzucone różne przedmioty. Czasami znaleźć tam można pieniądze, czasami jakieś zwykłe przedmioty a czasami są to przedmioty drogocenne. Jednak nawet jeśli, są to przedmioty porzucone.
Lokum:
Brak stałego, jednak w różnych miejscach miał chwilowe kryjówki. Czasami wynajmuje na krótko mieszkania lub pokoje w hotelach, czasami zamieszkuje pustostany, porzucone rezydencje (Lub rezydencje należące do jego uśmierconych już ofiar) lub najzwyklejsze groty i jaskinie. Nigdy nie był zbyt wybredny w tej kwestii.

Dawniej była to rezydencja Rosswelów w Waszyngtonie.

Pieniądze:
Ich ilość jest zmienna, jednak przez częste atakowanie majętnych ofiar, nierzadko jest to sporawa sumka jak na istotę żyjącą jedną nogą w ludzkim społeczeństwie.



Moce:
Z powodu licznych mutacji na wpływ eksperymentów stał się dużo silniejszy, szybszy ale też i większy - osiąga aż 20 metrów w naturalnym wzroście. Jednak nawet w "ludzkiej formie" przewyższa ludzkie istoty, przez co nierzadko jest skrajnie niebezpieczny.

Siła
Zdaje się być jedną z jego czołowych zdolności. Jego siła w jego prawdziwej formie osiąga niemal boski poziom 100 ton, co pozwala mu na konkurowanie z takimi istotami jak Sentry, Thor, Hulk czy Ant Man. Jednak z oczywistych powodów jego ciosy są bardziej destrukcyjne od innych "stutonowców". Chociaż korzystanie z maksymalnego udźwigu nie sprawia mu problemów to nigdy nie wykazywał większej siły. Dzięki swojej ogromnej sile potrafi tworzyć rozpadliny za pomocą tupnięcia nogą, czy kratery za pomocą uderzenia pięścią. Potrafi wykonywać również destrukcyjne podmuchy wiatru przy pomocy zamachu ręką, to "tylko" naruszy dość poważnie szkielet wieżowca. Nie spowoduje jednak jego zawalenia. (Jednak wybije sporo szyb, niektórzy ludzie też wypadliby z okien.) Siła nacisku jego szczęk jest identyczna jak ta, jaką posiada w rękach. *Tyczy się obu form.)

W ludzkich rozmiarach jego siła też przewyższa ludzką. Potrafi on unieść aż 12 ton, jednak to jest jego skraj wytrzymałości i lepiej, żeby nie unosił wiele więcej niż 10 ton. Potrafi z łatwością oderwać głowę za pomocą ruchu ręki lub rzucić z sporą siłą samochodem.

Skocznosć - dzięki silnym nogom może skakać na spore dystanse. W prawdziwej formie jest to aż 100 metrów w dal i 45 metrów wysokości. W ludzkiej formie jest to 10 metrów w dal i 5 metrów w górę.
Trwałość
Poza konkretnymi materiałami zranić jest go ciężko; bardzo dobrze znosi nawet kaliber czołgowy czy też średniego rozmiaru rakiety, a karabiny przeciwpancerne nie robią na nim szczególnego wrażenia. Dodatkowo umie znieść bez krzyku uderzenie istoty tak samo silnej jak on. Nie znaczy to co prawda, że nie robią te ciosy na nim wrażenia, jednak zdecydowanie ataki fizyczne do jego słabości nie należą.

W "ludzkiej postaci" też posiada godną podziwu wytrzymałość. Potrafi znosić bez większych problemów ciosy ze strony istoty pokroju Spider Mana i umiałby znieść aż 45 sekund skoncentrowanego naporu karabinu maszynowego. Zdolny by był jednak też znieść krótką serię z karabinu przeciwpancernego. Z kolei z pistoletu trzeba byłoby w jedno miejsce strzelać z uporem maniaka, by coś mu się stało.

Niewrażliwość na ogień - tak, to warto zauważyć. Jest on odporny nie tylko na skrajnie wysokie temperatury, ale i ogień nie sprawia na nim żadnego wrażenia. Tak samo jest nawet z magicznym ogniem, który działa na niego aż pięciokrotnie słabiej niż teoretycznie powinien. Co prawda inne odmiany magicznego ognia działają lepiej, jednak i tak słabiej - nawet ogień istot z piekła nie robi na nim szczególnego wrażenia. Może nawet i zrani, ale o zabicie byłoby bardzo ciężko.

Odporność na trucizny i choroby - tradycyjne trutki i różne choroby nie robią na nim wrażenia, chociaż te pierwsze mogą mu zepsuć walory smakowe człowieka. Jeśli zaś chodzi o choroby, to jedynie bardzo silne wirusy lub ewentualnie magiczne schorzenia mogą na nim wywrzeć wpływ. Co ciekawe przez krótki czas może być nosicielem chorób takich jak gorączka krwotoczna czy AIDS. Jednak jego układ odpornościowy i tak zabije odpowiedzialne bakterie lub wirusy w szybkim czasie.  Warto również dodać, że nie imają się go pasożyty - strawi takie byty jak tasiemce czy glisty ludzkie, a pijawki lub kleszcze nie dadzą rady przebić jego skóry. Warto dodać, że jego skóry nie dadzą rady przebić słabe wampiry. (Aczkolwiek silniejsze zrobią to bez większych problemów, a takowych mieć na pewno nie będą Dracula i Varnae.)

Regenerowanie ran
Regeneracja u Cliffa jest dość specyficzna. W normalnym wypadku regeneruje się nieco szybciej od człowieka, jednak tylko trzykrotnie szybciej. Szybciej mu krzepnie krew, nawet w ciągu walki, jednak nie zregeneruje silnych ran.

Za to jego regeneracja jest bardzo duża, gdy śpi. Jeśli się odpowiednio naje, to może zajść w "leczniczy sen", który może trwać nawet... tydzień. W tym stanie może uleczyć nawet naprawdę paskudne obrażenia.  

Kondycja
Jest ona dużo lepsza niż u człowieka, oczywiście o ile jest najedzony. W takim wypadku może biec nieprzerwanie nawet 7 godzin. Jednak po takim biegu zmuszony byłby ponownie się najeść. Solidnie się najeść.
Szybkość/ Zwinność

Właściwy Cliff
W swojej naturalnej formie jest szybszy, niż powinny wskazywać na to jego rozmiary. Może on osiągnąć prędkość 175 km/h, jednak do takiej musi się trochę rozpędzić. Dodatkowo przy takiej prędkości ma problemy z nagłym skręcaniem, dodatkowo nie dałby rady nagle się zatrzymać - głównie z powodu własnego ciężaru.

Bardziej optymalna prędkość wynosi 140 km/h,gdzie skręcanie stanowi dla niego mniejszą przeszkodę. Nagłe hamowanie także jest możliwe, chociaż niekoniecznie przyjemne.

Niestety (dla ludzi stety), jego zwinność nie jest w tak doskonałym stanie jak w jego ludzkiej formie. Jest zdolny uniknąć sporego pocisku rakietowego(jednak takiego, który nie zdołał się do końca rozpędzić. Chyba, że z rozsądnej odległości.) , ciosu Ant-Mana czy czegoś podobnego. Nie dałby też rady skoczyć idealnie na ręce.

Ludzki Cliff

W ludzkich rozmiarach jego możliwości nie zwiększyły się stanowczo od czasów bycia człowiekiem. Utrzymywanie prędkości 45km/h nie jest dla niego problemem szczególnym, jednak nie potrafi wykazać się większą prędkością.

Jego zwinność stoi na sporym poziomie. Potrafi skakać po drzewach z małpią zwinnością, umie unikać ciosów przeciętnych agentów S.H.I.E.L.D. Potrafi również skoczyć tak, by wylądować idealnie na rękach, a z rąk wylądować na nogach - nie potrafi jednak wykonać pełnego salta. Nie da rady także unikać strzałów z pistoletu lub karabinów.

Zmysły
Dzięki różnym eksperymentom posiada zmysły lepiej rozwinięte od ludzkich, co nierzadko przydaje się Cliffowi w polowaniu. A oto te, które są lepiej rozwinięte niż u ludzi:

Smak - który jest naprawdę dobrze rozwinięty. Jest on dużo czulszy od ludzkiego (Co ciekawe, dużo intensywniej odczuwa smak ludzkiego mięsa i innych pochodnych tego gatunku), przez co między innymi ma większe smakowe doznania.

Nie jest to jednak tego jedyne zastosowanie. Z smaku potrafi wywnioskować wiele rzeczy, na przykład np. polizanie skóry pozwala mu stwierdzić z ogromną skutecznością, czy ktoś akurat go nie okłamuje(Nawet jak ten ktoś jest dodatkowo zestresowany z innej przyczyny, niż takiej, że kłamie - chodzi o wyczucie potu, a także poczucie, że skóra drga z nerwów. Jednak musi polizać skórę w odpowiednim miejscu.)Dodatkowo niemal zawsze po spróbowaniu rzeczy umie określić, czym ta faktycznie jest.


Wzrok - jest on lepszy w pewnym stopniu od ludzkiego. Widzi więcej szczegółów i detali, jednak nie jest to na szczególnym poziomie. Jednak za to widzi dobrze po zmroku.

Słuch - jest on na tyle dobry, że potrafi prowadzić rozmowę z człowiekiem w swoich prawdziwych rozmiarach, stojąc nawet 20 metrów od niego. W ludzkiej postaci potrafi usłyszeć skradanie się nawet trzy metry za nim.

Węch - gdyby nie jeden szczegół, to nie różniłby się ten od najlepszego ludzkiego węchu. A mianowicie, jest szczególnie wyczulony na zapach krwi - a rannego człowieka umie wyczuć aż z kilometra w naturalnej postaci, zaś z odległości 150 metrów w ludzkiej formie.

Równowaga - bardziej rozwinięta jak u ludzi, przez co zrzucić go na ziemię jest stosunkowo ciężko. Jednak dla chcącego nic trudnego, a wystarczy nawet mniejsza siła od jego własnej. Chociaż dość daleko mu do poziomu Spider-Mana, to jest w stanie względnie spokojnie chodzić po rusztowaniu.


Długowieczność
Od czasu mutacji jego proces starzenia się bardzo spowolnił lub zatrzymał. Fizycznie nie jest ani trochę starszy od czasu zmutowania.

Działanie giganciego organizmu:
Oprócz różnych mocy po eksperymentach również jego organizm działa inaczej. Oto cechy, które sprawiają, że blondyn działa wyraźnie inaczej od człowieka.

Cechy Cliffa jako drapieżnika:

Mięsożernosć - od czasu stania się Olbrzymem, Rosswell dobrze trawi tylko mięso i inne pokarmy pochodne od zwierząt.. Pokarm roślinny i grzyby w surowej postaci są dla niego bardzo szkodliwe, z kolei przegotowane lub inaczej przerobione są dla niego bezwartościowe. Poza tym, nawet jeśli takie rzeczy są przegotowane, to w za dużych ilościach mogą spowodować silne niestrawności - w skrajności Olbrzym zachoruje na kilka dni, przy czym będzie w najgorszym wypadku aż o połowę słabszy.

Kły - jako drapieżnik Cliff posiada większe i ostrzejsze kły. Jego pozostałe uzębienie też bardziej przypomina to u drapieżników, ale na pierwszy rzut oka mało kto by to wychwycił w jego olśniewającym uśmiechu. Zwłaszcza, że kły blondyna się chowają i nie zawsze widać je w całej okazałości. Jeśli jest w stanie szału,to kły są niemożliwe do ukrycia, a wystają nawet, jak ma zamkniętą paszczę.

Pazury - te objawiają się jedynie w stanie szału, a wyglądają jak długie, czarne i zwierzęce pazury. Są całkiem ostre i zdolne są przebijać nawet solidne pancerze, jednak jak wspomniane było - objawiają się one rzadko. Jednak jeśli już są, to są bardzo przydatne w walkach z tak dużymi wrogami jak on.

Inne cechy:

Wyższa temperatura ciała – a jest ona odczuwalna samym dotykiem ręki. Jego temperatura ciała wynosi 40 stopni Celsjusza, więc jest sporo cieplejszy od człowieka.

Hegemonia układu pokarmowego - przez liczne mutacje do życia potrzebuje jedynie pożywienia. Tym samym nie musi spać, pić czy oddychać. Dodatkowo układ pokarmowy zajmuje u niego więcej miejsca w tułowiu niżeli u człowieka. Żołądek jest dużo większy, przez co też Cliff potrzebuje więcej jedzenia. Spowodowane jest to jednak też faktem, że obecnie blondyn potrzebuje ogromu substancji odżywczych.

Układ krwionośny - jego serce jest proporcjonalnie większe od ludzkiego. Jego krew działa zgoła inaczej od ludzkiej, a konkretnie odpowiada za rozprowadzanie substancji odżywczych po ciele. Dzięki temu by odzyskać stosunkowo szybko siły w stanie głodu wystarczy mu jedynie solidny kawał mięsa. Poza tym też może stracić więcej krwi, żeby nie zemdleć - aż 2,5 litra. (Cliff w 2 metrowej postaci ma w żyłach 7,5 litra krwi. To z powodu większej ilości żył.)

Układ oddechowy - ... a raczej brak jego większości odcinków. Zachował tylko te, które pozwalają mu na mówienie. Po płucach posiada jedynie kilka obumarłych nerwów i  kilka kawałków wyschniętego mięsa. Jak to wiadomo, nieużywany narząd zanika. Zatem to z tego powodu płuca Giganta skrajnie obumarły.

Warto dodawać, że Cliff oprócz swojego normalnego głosu potrafi wydawać budzące grozę ryki, skrzeki i piski. Potrafi również mówić głosem, który bardziej brzmi jak warczenie niż mowa ludzka. Zwłaszcza to słychać w sytuacjach, gdzie blondyn jest wściekły. Warto również dodać, że może mówić bez przerwy , bez "utraty tchu".

Mózg - ten ma inną budowę od ludzkiego, przez co ma zupełnie inne potrzeby i motywy. Przez to również ma nieludzką mentalność. Co ciekawe ma popsute połączenia między płatem czołowym a resztą mózgu. Posiada zwiększone obszary odpowiadające za prymitywne instynkty, zwłaszcza tzw. mózg gadzi. Za to obszary związane z świadomością ma lekko upośledzone.

Mózg Rosswella potrzebuje głównie substancji odżywczych, innymi słowy nie potrzebuje tlenu ani innych substancji. Jednak około co tydzień powinien przespać 10-15 godzin, gdyż kilka dni po tygodniu bez snu dostaje napadów agresji, a potem zaczynają się te same problemy co u ludzi po odstawieniu snu. Warto dodać, że rzadziej od ludzi ma marzenia senne.

Umiejętności:


Walka wręcz - jako jeszcze człowiek był doskonale uzdolniony w ulicznej walce. Przez liczne kursy zna również różne chwyty i słabe punkty. Z sztuk walki to najbardziej opanował takie jak: boks tajski, kick-boks, capoeira i podstawowe ruchy z  karate lub taek-won-do. Dodatkowo bardzo często łączy tradycyjne zdolności walki z typowo zwierzęcym rzucaniem się i używaniem kłów.

Intelekt/Charyzma/Uzdolnienia - blondyn jest geniuszem, co ukazuje fakt, że z natury łatwo przychodzi mu nauka, łączenie faktów i dedukcja. Chociaż Rosswell używa rzadziej intelektu, nie pordzewiał on. Ukazuje go w planach polowań oraz nierzadko podczas walki. Poza tym doskonale ukazuje charyzmę podczas stosowania tzw. "wojny psychologicznej", gdzie czasami potrafi doprowadzić nawet najbardziej opanowaną osobę na skraj furii, przez co ta gorzej myśli. Potrafi jednak też zjednywać sobie ludzi, posiadając przy tym doskonale zdolności aktorskie. Miałby zadatki na przywódcę, gdyby nie jego brak ambicji.

Przede wszystkim jest doskonałym genetykiem, znającym się zwłaszcza na inżynierii genetycznej. Posiada jednak szeroki zakres wiedzy ogólnej, co prawda nieco pordzewiałej z powodu upływu lat, ale jednak. Dodatkowo potrafi całkiem sprawnie grzebać w elektronice i zna się ogólnie na technologii, choć to nie jest poziom geniuszu MODOKa czy Tony'ego Starka. Poza tym zna się też dobrze na mitologii greckiej i nordyckiej.

Poliglotyzm - oprócz rodowitego angielskiego zna również: hiszpański, rosyjski, norweski i francuski. Te języki zna biegle w mowie i piśmie.

Walka bronią  
Jeśli chodzi o bronie w walce wręcz to poradziłby sobie jedynie z krótkimi ostrzami jak noże, sztylety czy puginały. Niegdyś świetnie strzelał z broni palnej, jednak obecnie ta umiejętność pordzewiała. Nadal jednak potrafi obsłużyć broń palną, choć nie lubi jej używania. Ogólnie nie przepada za korzystaniem z broni. "Nie lubi", czy nawet "nienawidzi" to eufemizmy w tej kwestii, i korzysta w naprawdę wyjątkowych sytuacjach.  Kiedyś, dawno temu, jego celność była na naprawdę doskonałym poziomie - jednak pomimo dobrego wzroku ta się przytępiła. Nadal nie jest najgorzej, ale dużo dalej mu do strzelca wyborowego niż kiedyś.

Informacje::
- Nadal posiada powiązania z Umbrellą. A to oznacza kilka faktów. Przede wszystkim, nadal ma dostęp do zaawansowanego sprzętu i broni biologicznej. W razie potrzeby może liczyć na fanty od korporacji ojca, z czego jednak często nie korzysta.  A, właśnie… gatki zmieniające rozmiar też są od tej właśnie firmy.

- Warto również dodać co innego. W razie ciężkich obrażeń, może liczyć na pomoc medyczną przy odrobinie szczęścia. Firma jego ojca posiada aparaturę podtrzymującą życie idealnie dostosowaną do Olbrzyma. Zależy to jednak od okoliczności.


Ciekawostki::

- Chociaż dawno przestał czytać, to jednak czasami nawiązuje do poglądów znanych myślicieli i filozofów. Często wówczas co prawda wyśmiewa te osobistości, warto jednak to zauważyć.

- Ma specyficzny sposób mówienia. Czasami potrafi długi czas mówić wyrafinowanym lub specjalistycznym językiem, żeby... zaraz palnąć salwą przekleństw. Dodatkowo jak na osobę o stosunkowo prymitywnym myśleniu lubi dość sporo mówić, jednak jego słowa to często krytyka wszystkiego wokół.

- Lubi śpiewać, co można czasami zauważyć.

- Niezwykle lubi strzelać palcami. Często to robi, a wygląda to dokładnie tak.




Ostatnio zmieniony przez Cliff Rosswell dnia Sob Cze 17, 2017 11:35 am, w całości zmieniany 15 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Cliff Rosswell
Dobry Samarytanin

Liczba postów : 146
Join date : 26/02/2017
Skąd : Waszyngton

PisanieTemat: Re: Cliff Rosswell, the true enemy of humanity   Czw Mar 23, 2017 10:55 pm

No dobra, słucham. Co ograniczać, a czego nie? Wytknąć mi wszystko. A co do słabości, jeszcze jakieś wymyślę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 175
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: Cliff Rosswell, the true enemy of humanity   Pią Mar 24, 2017 5:49 pm

1. "W wieku 15 lat młodszy brat blondyna zaczął powodować dziwne zjawiska, w tym psując różne rzeczy. Sporo czasu Rosswell nie wierzył, że ten nie ma na to wpływu, lecz zmienił zdanie, gdy to zobaczył na własne oczy. Korzystając z faktu, że rezydencja miała własne laboratorium (Cliff o jego istnieniu dowiedział się przypadkiem) zaczął badać skrupulatnie brata."

"Miałem ledwie sześć lat i badałem przedziwny, ale… tak piękny genom Doriana."


Te dwa zdania się wykluczają.


2. "Przez trzy dni dopadał go silny światłowstręt, był wyjątkowo agresywny. Z powodu podejrzeń chciano go nawet zamknąć, aż nagle…nie zmutował.

Starł filię Umbrelli w której akurat wtedy był w proch i pył. Popadł w  pierwszy szał w życiu, ale po siedmiu godzinach został unieszkodliwiony przez oddział U.B.C.S.. Z powodu, iż musieli go mocno zranić, znalazł się pod aparaturą. Wszyscy myśleli, że Rosswell utracił świadomość i stał się zwierzęciem. Mylili się. Nie był jednak tą samą osobą. Zdążyli jednak wykonać szereg eksperymentów, który spowodował, że późniejsza nienawiść do ludzi była większa, niż mogłaby być gdyby ich nie wykonano. Poza tym żywił potem niechęć do naukowców, jak i do ojca.

Jedynie dostał swoistą wyprawkę w postaci bransolety zmieniającej rozmiar, oraz spodni wraz z „skarpetobutami”, które miały zmieniać rozmiar wraz z Olbrzymem. Szybko zniknął z publicznego życia, a jego ojciec na własne życzenie  ogłosił wprost – ten pełny życia Cliff po prostu zginął w czasie wspinaczki na Mount Everest."


Tu jest trochę... chaos. Powinieneś po pierwsze napisać, w jaki sposób zmutował. W późniejszej części tekstu jest nagle wspomniane o ubraniach dopasowujących się do rozmiaru, ale wcześniej nie ma nic o przemianie w Giganta.


3. Zbyt wysokie statystyki. Cliff to normalnie człowiek-orkiestra. I ma supermoce, i inteligencję, i zwinny bardzo, i równie szybki, i celność dodatkowo świetna, że o sile i wytrzymałości nie wspomnę. No i jeszcze regenerację ma, a kontrola mocy na wysokim poziomie. Wiem, że niektórych statów nie ma sensu obniżać, bo wtedy cały koncept postaci poszedłby do kosza, jednak to już trochę przesada.
Szczególnie jak do tego wszystkiego się doda wyostrzone zmysły. To trochę wygląda, jakbyś chciał w tę postać wrzucić wszystko, co tylko się da. (I jak do tego JESZCZE się doda, że jego organizm potrzebuje tylko pożywienia, nic innego).


4. Na jakiej zasadzie działa ocenianie prawdomówności przez smak?



A NEW WORLD HAS

OPENED FOR ME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 175
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: Cliff Rosswell, the true enemy of humanity   Nie Mar 26, 2017 8:33 pm



Ranga: Anonimowy
Punkty: 0



A NEW WORLD HAS

OPENED FOR ME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 360
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Cliff Rosswell, the true enemy of humanity   Sob Sie 26, 2017 8:27 pm

Punkty reputacji: -10
Fabuła: Warsztat mechanika aka gruzowisko
Dokonanie mordu na właścicielu warsztatu mechanicznego, zniszczenie jego mienia oraz potyczka z She Hulk i Ghost Riderem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Cliff Rosswell, the true enemy of humanity   

Powrót do góry Go down
 
Cliff Rosswell, the true enemy of humanity
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Formalności postaciowe :: Zbiór Kart Postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: