IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uliczka za barem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Gość
Gość


PisanieTemat: Uliczka za barem   Pon Mar 20, 2017 2:25 pm

Wystarczy skręcić w prawo za barem i od razu znajdziesz się w tutaj, w miejscu gdzie latarnie świecą jakby trochę lżej niż na głównej ulicy, a jednych ludzi jakich możesz tu znaleźć to ci, którzy byli zbyt pijani, żeby odróżnić własne łóżko od chodnika albo po prostu zamieszkali gdzieś w jakimś kącie, bo nie było innego miejsca. Stoi też kilka samochodów, ale nikt rozważny nie zostawia swojego pojazdu w takim miejscu, bo zazwyczaj kończy się to utratą kilku części lub całego samochodu.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Pon Mar 20, 2017 2:25 pm

/Początek.

Czy dało się być bardziej wkurwionym niż Dean w momencie rozstania z Katherine? Raczej nie. Nie dosyć, że obdarowała go garścią okrojonych informacji o jego rodzinie, czego totalnie się nie spodziewał, bo przez całe życie myślał, że wszyscy zginęli, to jeszcze ukradła mu jego Dziecinkę i nie zapowiadało się na to, żeby szybko ją odzyskał. Na domiar złego, złapanie Pierce było podobno ostatnią szansą na odpokutowanie jego wszystkich wybryków, żeby nie dostał opieprzu roku i najprawdopodobniej zawieszenia na czas nieokreślony.
Gdy udało mu się ochłonąć z wściekłości, wiadomość o rodzinie porządnie go dobiła. Nie wiedział co ma z tym zrobić i w pierwszej chwili chciał biec do swoich przełożonych i wygarnąć im kłamstwo, wymachując przy tym pięściami. Później doszedł jednak do wniosku, że nie ma pewności czy oni na pewno o tym wszystkim nie wiedzieli. Musiał się więc najpierw upewnić, jednak nie wiedział od czego zacząć. Nie mógł nikomu o tym powiedzieć, bo znowu zapewne przekroczyłby swoje uprawienia, samochodu nie miał, co bardzo mu przeszkadzało, a ponadto zadręczał się myślami o tym, że ta jędza może coś w Chevy uszkodzić. Zrezygnowany i bez żadnego planu postanowił wybrać się do baru, a z tego względu, że w humorze był kiepskim, to i pozwolił sobie na większą ilość alkoholu. Wystarczyło kilka godzin, żeby jakiś inny uczestnik imprezy wydawał mu się zbyt gburowaty albo nieładnie zaczepiał kobiety i stało się. Dał mu w ryj i to kilka razy, ale jak się okazało stały bywalec miał tu wiele znajomości, więc Dean nie miał szans na pobicie całego baru, a bardzo chętnie by próbował! Dostał kilka razy na otrzeźwienie, a potem wyrzucili go za drzwi z wyraźnym poleceniem "nie pokazywania się tutaj więcej". Kiedy pojawił się na pustej i ciemnej ulicy, westchnął głośno z cichym i zrezygnowanym jęknięciem, bo uświadomił sobie, że ma rozciętą wargę. Skręcił w prawo w jakąś uliczkę i splunął śliną z mieszaną z krwi.
-Sukinkot. - warknął pod nosem.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Pon Mar 20, 2017 5:06 pm

/Początek!

Katherine posiadła już kilka lat temu pewną pomocną umiejętność. Potrafiła tak śledzić ofiarę, by ta nie była nawet świadoma zagrożenia ze strony brunetki. Obserwowanie poczynań agenta T.A.R.C.Z.Y były zagrożeniem i wyzwaniem. Czyli wszystkim tym, co Pierce lubiła najbardziej. W dodatku, obserwowanie całkiem przystojnego jegomościa nie mogło być ciężką pracą. Właściwie nie spuszczanie jego tyłka z oka można było określić przyjemnym obowiązkiem. Wiedziała gdzie polazł, więc spokojnie wróciła do domu, aby wziąć Impalę i zaparkować nią niedaleko baru. Nudząc się, wlazła na maskę gdzie zaczęła czytać jakiś szmatławiec mówiący o jakichś tam, mało ważnych dla niej wydarzeniach. Od projektu Lebiediewa , nie czytała absolutnie nic co byłoby ciekawe i nie nużące po pierwszych dwóch stronach.
Czekała sobie całkiem cierpliwie aż wreszcie raczy się pojawić Winchester. W międzyczasie skończyła gazetę, oparła się wygodnie o przednią szybę Impali i ukryła kluczyki do samochodu. Jak można było przewidzieć - skrytką został jej biustonosz.
- Mamusia nie nauczyła, aby się poprawnie wysławiać, panie Winchester? - Uniosła brew, może nawet nieco ironicznie, patrząc na mężczyznę. Zdecydowanie miała wyśmienity humor i chciała go wykorzystać maksymalnie, bawiąc się z Deanem w ich ostatnio wspólną grę. Nie spisał nikt zasad, ale i tak było fajnie.
- Tęskniłeś za mną? - Uśmiechnęła się szeroko i zsunęła swój zgrabny tyłek z Impalki, żeby spojrzeć wprost na sponiewieranego Winchestera.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Pon Mar 20, 2017 5:37 pm

Drgnęła mu powieka, kiedy usłyszał głos, którego zdecydowanie się nie spodziewał, a ponadto mówiący takie słowa. Szczególnie teraz, kiedy męczyły go wieści na temat rodzinki, które dostał od Katherine. Skrzywił się, wyprostował jakby chciał pokazać, że to że go boli to nic a nic. Może i nie były to wielkie uszkodzenia, ale bycie w pełni sił zawsze wygląda lepiej. Za nim jeszcze usłyszał jej głos miał zamiar wrócić do baru i próbować go pokonać! To dopiero byłaby zasługa, oczywiście do momentu wezwania policji. Pewnie by dał radę w normalnych okolicznościach, w końcu była agentem, a ponadto był dużo silniejszy niż zwykły człowiek. Teraz był dość pijany, rozchwiany emocjonalnie, a na dodatek bliski do wpadnięcia na jakiś brawurowy pomysł.
Zanim coś powiedział, jego wzrok z Pierce szybko przeniósł się na czarne, lśniące cudeńko, za którym Dean tak tęsknił. Całkowicie ignorując kobietę, zbliżył się do samochodu chwiejnym krokiem, pochylił się i położył rękę na przód maski.
- Hey, sweetheart. - powiedział prawie, że szeptem i zdecydowanie to było dziwne. Rzadko kiedy można było spotkać kogokolwiek, kto tak zachowuje się względem samochodu. Podniósł się i spojrzał na Pierce. - Mam nadzieję, że nie zmuszałaś jej do słuchania Taylor Swift. - uniósł brew i westchnął.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Wto Mar 21, 2017 6:47 pm

Cóż mogła zrobić brunetka? Dała mu chwilę czasu na przywitanie się z samochodem, co chyba powinno być wyjątkowo niepokojące. Może to jakieś car-porno? Cokolwiek? A może każdy facet tak miał? Niemniej, jak można nie zwrócić uwagi na KATHERINE?! Na inną kobietę można, ale Katherine? Prychnęła niezadowolona.
- Mogę zacząć jeśli bardzo chcesz. Co powiesz na... - wyciągnęła telefon, przesuwając po nim zadbanym paznokciem i zaraz coś wstukując w wyszukiwarkę.- Blank Space? - dokończyła poważnie, zaraz blokując urządzenie i przenosząc wzrok na Deana.
- Chill, słońce. Nie będę siebie zmuszać do słuchania tego wycia. - Uśmiechnęła się promiennie, zaraz podchodząc do niego. Jej obcasy rytmicznie zastukały o nawierzchnię uliczki, a ona sama podparła się pod boki, patrząc na niego wyczekująco.
- Skończyłeś się z nią bawić? Ciągle tu jestem i wymagam atencji. - Wydęła niezadowolona usta, lekko mrużąc oczy. No, cmon! Ona kontra jakiś samochód. Jak można wybrać maszynę w takiej sytuacji?
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Wto Mar 28, 2017 8:34 pm

Spojrzał na nią z lekko dezaprobatą, widząc doskonale co robi kobieta. Nie pierwszy raz spotykał taki typ i nie ostatni. Inna sprawa mieć takiego kogoś w łóżku, ale żeby ściągnąć sobie ją na głowę w takim momencie, to nie wróżyło nic dobrego. Podsumowując. That girl is a problem. Chciała go powkurzać i sprawdzić gdzie kończy się jego cierpliwość. Problem był w tym, że jego cierpliwość dawno się skończyła i resztki moralności powstrzymywały go przed tym, żeby nie wyciągnąć klamki i strzelić jej w kolano. Wywrócił oczami.
- Sądząc po twoich zdolnościach, sądziłem, że wybierzesz bardziej koszmarną metodę torturowania mnie muzyką Tylor Swift. - przechylił trochę głowę. Czy on przypadkiem nie miał kiedyś takiego koszmaru? Może Katherine już dawno obrała go sobie za cel i wsadzała mu do głowy teledyski Nicki Minaj albo sceny z High School Musical, w których Dean był główną gwiazdą. Mogłaby zrobić coś takiego? Jego wewnętrzne ja było bardzo poważne w tym momencie.
Oh, może przynajmniej miała dobry gust muzyczny? To się liczy w tych czasach, szczególnie dlatego. Może gdyby nie musiał jej złapać i ogólnie nie byłaby wrzodem, to nie wypuściłby jej z łóżka co najmniej przez dwa dni. Na dłuższy pobyt pewnie musiałby załatwić jej knebel.
- Nie chcesz, żebym zaczął bawić się z tobą. - mruknął, to że był pijany wcale nie robiło z niego potulnego kotka. Zrobił krok w jej stronę i wysunął ku niej rękę. - Kluczyki. - powiedział stanowczo i nie widział innego zakończenia tego spotkania. - Kluczyki albo zafunduje ci uroczą przejażdżkę w bagażniku, a punktem docelowym będzie baza T.A.R.C.Z.Y.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Czw Mar 30, 2017 8:07 pm

Pytanie kto byłby szybszy z tym strzelaniem. Kilka razy w przeszłości już do siebie mierzyli. Cóż za wspaniała para! Katherine poprawiła włosy eleganckim ruchem dłoni, w którym nie było za dużo przesady. Wszystko wyglądało raczej naturalnie i wyrafinowanie.
- Wolisz to słyszeć ciągle? Na okrągło, na okrągło...przez kilka godzin? Aż będziesz mieć ochotę wbić sobie w mózg rozżarzony pręt by się ocknąć z tego koszmaru? - Z każdym słowem zbliżała się do niego, aż dotknęła jego tors, uśmiechając się przy tym uroczo. Zauważyła jakiś czas temu, że jej koszmary na niego nie działają, ale nie miała zamiaru mu zdradzać tego małego defektu. Niech myśli, że Katherine może wpędzić go w paskudne koszmary.
- Chcesz ode mnie kluczyki do tego samochodu? - Spojrzała na Impalę, zaparkowaną za sobą. Zamyśliła się na moment i oblizała usta, patrząc zaraz Deana.
- Wiesz...zabawa z tobą jest urocza. Chcesz kluczyki, weź sobie je. - Uniosła lekko ręce. Skrytka w biustonoszu była zabawnym pomysłem. Katherine była ciekawa czy on w ogóle na to wpadnie. Jeśli tak, zawsze mogła mu je zabrać, jeśli nie...GAME ON!
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Czw Mar 30, 2017 8:50 pm

Nie chciałby być skazany na wieczne słuchanie muzyki Taylor Swift, ale na pewno były gorsze rzeczy na tym świecie, prawda? Na przykład porwanie i torturowanie przez Hydrę albo brak szarlotki w obrębie 10 km wokoło niego! Po to właśnie miał Impalkę, żeby mu tak smutno nie było samemu, a jak już by było, to wtedy mógłby sobie szybko podjechać po ciasto ewentualnie po piwo i bekonowe przekąski. Rozmarzył się na myśl o burgerze. Z chęcią by jakiegoś zjadł.
- Mam ochotę wbić sobie rozżarzony pręt w mózg zawsze, kiedy się odzywasz. - wzruszył ramionami na wizję ciągłej tortury taką muzyką. Co prawdą była to wizja przerażająca, ale już wystarczająco wystawił się na żarty. Obserwował dokładnie kobietę, która zbliżała się do niego. Zmrużył przez dosłownie chwilę oczy, w momentu kiedy dotknęła jego torsu przekonany, że może zafunduje mu jakieś senne woodoo, jednak nic takiego się nie wydarzyło.
Wziął głęboki wdech. Nie miał siły na durne zabawy z Katherine, był pijany, chciał swój samochód, a na dodatek chętnie przyjąłby jeszcze większą dawkę informacji na temat jego rodziny, ale kiedy usłyszał jej słowa wiedział, że na łatwą drogę nie ma szans. Przymknął oczy, pokiwał powoli głową w dół i w górę, a potem uśmiechnął się do Katherine w ten swój zawadiacki sposób. Sekundę później przybrał poważny wyraz twarzy, a można nawet powiedzieć, że był nieźle wkurzony i złapał Pierce za dłoń i przyciągnął do siebie. Odwrócił ją tak, że dotykała plecami jego torsu, jednocześnie trzymając jej wygiętą wzdłuż kręgosłupu rękę, a drugą dłonią złapał ją za ramię. Może ich umiejętności walki były na bardzo wysokim poziomie i Katherine była w tym bardzo dobra, ale Dean miał coś czego jej brakowało, a była tym nadludzka siła.
- Chciałem grzecznie, ale masz ostatnią szansę na zmianę finału tego spotkania. - warknął jej do ucha zanurzając twarz w jej gęstych lokach. - Mam propozycję i sądzę, że na pewno się dogadamy jeśli przestaniesz się tak... zachowywać. - dodał trochę spokojniejszym głosem. Nie żeby nie podobało mu się zachowanie Kasieńki. Lubił takie kobiety, ale w tym momencie za bardzo grała mu na nerwach.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Pią Mar 31, 2017 4:12 pm

HYDRA przy Kasiuni to było absolutnie nic. HYDRA głównie torturowała psychicznie, Katherine się bardziej skupiała na aspekcie psychicznym, przez co było nawet śmiesznej! Zaśmiała się cicho, widząc minę mężczyzny. Dean był jak uroczy, zagubiony szczeniaczek. Kasiuni się to podobało niezmiernie. Normalnie, gdyby mogła, wywiązałaby mu na szyi śliczną czerwoną kokardkę! Nawet by zabrała go do domu i się nim zajęła. O, byłaby taką świetną i kochaną opiekunką dla Deana. Gdyby nie fakt, że kilka razy próbował ją złapać.
- Deaan. Deaan. Dean. To było takie do przewidzenia. - pokręciła głową lekko, kiedy przycisnął ją do siebie mocno. Niby miał większą siłę, ale Katherine miała szpilki. Wbiła jedną w jego stopę, poruszając jeszcze nogą, aby wbić bardziej boleśnie obcas.
- Chcesz zmienić finał tego spotkania? Na moich warunkach. - Dodała chłodniej, próbując ponownie przebić się przez jego tarczę w umyśle. Denerwowała ją jej obecność.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Sob Kwi 01, 2017 12:15 pm

Prawdziwymi torturami byłoby zrobienie z Deana szczeniaczka. Czerwona kokarda? Nie ma mowy. Chociaż może dostawałby bekonowe przekąski? To na pewno sprawiłoby, że Winchester miałby moment zawahania przed taką opcją. Oczywiście końcowym wynikiem byłoby oburzenie, ale i tak nie da się przejść obojętnie obok mięsnych przekąsek i nieważne czy jesteś psem czy Deanem.
I może nawet sobie zdawał sprawę, że trochę ze szczeniaczka miał, w końcu na niektóre kobiety dział tylko i wyłącznie taka taktyka, ale sam przed sobą by się nigdy nie przyznał, bo przecież był groźnym, niebezpiecznym agentem, dla którego liczy się tylko Impala i alkohol.
A wcale to nie było tak, że chciał ją zabić! Po prostu zadanie dostał, miał ją złapać i tyle w temacie. To nie było nic personalnego, osobiście nie uważał, że Katherine powinna być złapana, T.A.R.C.Z.A. powinna sobie wreszcie uświadomić, że na tym świecie jest o wiele więcej niebezpieczeństw, na które nie zwracają uwagi. Wampiry są tego świetnym przykład i lekka obsesja mężczyzny na ich punkcie.
- Pewnie często ci się to zdarza, w końcu jest irytująca. - skomentował uwagę dotyczącą bycia przewidywalnym. Nie umiał czasami zapanować nad gniewem, skończyła mu się cierpliwość, był pijany, a ona była taka i r y t u j ą c a. No musiał coś zrobić i ewidentnie musiało to być coś o wiele grzeczniejszego niż przeciągnięcie jej śliczną buźką po asfalcie.
Gwałtownie wypuścił powietrze nosem, kiedy wbiła mu obcas w stopę. Że też akurat dzisiaj nie ubrał swoich typowych motocyklowych butów, przez które taka szpilka zrobiła by mu niewiele. - Kurwa. - warknął i szybkim ruchem odsunął ją trochę od siebie i obrócił, że teraz patrzyli sobie prosto w czy. Wiedział, że na pewno będzie tego żałował, ale w tym momencie nie miał innego wyjścia jak chociaż wysłuchanie jakie warunki wymyśliła sobie Pierce. Pewnie dogadaliby się bez tej całej szopki, ale po co? Czy wszystkie kobiety musiały takie być? Komplikować sytuację jak tylko się da? Westchnął zrezygnowany. - Jestem otwarty na propozycję. - powiedział spokojnym głosem i puścił ją.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Sro Kwi 05, 2017 6:33 pm

Dostawałby i bekonowe przekąski i dużo kasieńkowej miłości, a to już coś i powinien to zaakceptować zamiast wydziwiać. O. Nie zna życia ten, kto nie nosił czerwonej, uroczej kokardy. Kasia znalazłaby mu taką ładną i uroczą. Byłby zadowolony. Poza tym...bekonowe przekąski i piwo w komplecie! Tylko brać.
Kiedy się uwolniła z jego silnych, męskich i jakże pociągających ramion, spojrzała na niego uważnie, podpierając się pod boki.
- Mam wrogów, Deannie-Weannie. Sporo wrogów, którzy zabrali mi coś na czym zależy nam obydwojgu. - Uśmiechnęła się słodko, dotykając jego pierś. Pogłaskała go powoli, myśląc nad czymś.
- Chcesz Impalę i informacje...ja chcę coś co mi ktoś ukradł... Wybierasz się w najbliższej przyszłości do Rosji, słońce? - Uśmiechnęła się szeroko do mężczyzny, klepiąc jego twarde mięśnie powoli.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Sro Kwi 05, 2017 8:35 pm

Dokładnie tak. Wystarczyło tylko powiedzenie, że odzyska Impalę, a na dodatek Katherine podzieli się z nim informacjami na temat jego rodziny, żeby eksplodował mu mózg. No dobra, nie do końca tak, ale w tym momencie zaczęło targać nim dziwne uczucie, że znowu wybierze coś, co nie za bardzo zadziała w porozumieniu Dean Winchester - T.A.R.C.Z.A., ale z tego względu, że był osobą, która rzadko martwiła się o swoje położenie, a bardziej raczej o swoje przekonania i o rzeczy, które są dla niego ważne, był gotów to poświęcić. Wiedział, że góra bardzo się wkurzy, że kolejny raz przekracza swoje kompetencje, nie stosuje się do rozkazów i tym bardziej robi coś wbrew całej organizacji. Nic jednak nie było tak ważne jak jego rodzina i był gotów poświęcić wszystko, nawet jeśli miałaby to być jakaś plotka.
- Zależy nam obydwojgu? - uniósł brew, nie mając pojęcia o co może jej chodzić. Nie mógł wyobrazić sobie nic, co mogłoby ich łączyć. NAWET kiedy Kasieńka zachowywała się przy nim tak zmysłowo. Mieli przecież dobić targu, a ona go rozpraszała.
- Jaki masz plan? - zapytał. Nieważne jak brawurowy by nie był Dean już wiedział, że się na to zgodzi. Rosja? Pewnie. Co prawda póki był na służbie to T.A.R.C.Z.A. obserwowała go bardzo uważnie i pewnie też, wtedy kiedy miał wolny czas. Na przykład teraz. Rozejrzał się wokoło jakby naprawdę to miało być coś poważnego, ale potem znowu spojrzał na Kasieńkę. Mógłby ją złapał i zaprowadzić tam gdzie było TARCZA powiedziała, że jest jej miejsce i mieć wszystko z głowy. Możliwość uczestnictwa w "większych" i "poważniejszych" misjach jak kiedyś, prawie wolną rękę i inne możliwości. Ale był Deanem Winchesterem więc musiał zrobić wszystko na przekór, postawić w obliczu zagrożenia swoją karierę i wolność oraz dowiedzieć się co tak naprawdę wydarzyło się z jego rodziną. W takim wypadku mógł wybierać się nawet na Karaiby.
Powrót do góry Go down
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Czw Kwi 06, 2017 6:51 pm


Właściwie całe zdarzenie, przez powagę rozmowy i kuszenie przez iście diabelską najemniczkę, może zostać śmiało niezauważone przez Deana i Katherine. Złocisty błysk ledwo mignął między ścianami budynku. Bardziej widoczne jego działanie można było zobaczyć po napisie "EXIT", migającym na zapleczu baru, które nagle się wyłączyło. Tak samo Dean, jeśli nie wyjął ze swojego ucha alertowanika TARCZY, mógł usłyszeć nieprzyjemny i niecodzienny szum. Niemniej po chwili znów wszystko było tak, jak powinno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Sob Kwi 08, 2017 7:18 pm

Kobieta czekała cierpliwie na jakąkolwiek decyzję ze strony Deana. Nie spieszyła się nigdzie ani go nie popędzała.W końcu znowu robił coś wbrew SHIELD. Tym razem dla korzyści ich obojga. Średnio w tej chwili obchodziło ją czy to zgodne z prawem czy nie. Obydwoje czegoś chcieli, a owe coś było na wyciągnięcie ręki. W końcu, co znaczy kilku typów z Rosji przeciw tej dwójce?
- Owszem. Akta. Mają takie, które mogą spodobać się tobie i takie, które należą do mnie. Zabierzemy je, wrócimy do kraju i każde pójdzie w swoją stronę. To chyba...dobra propozycja? - uśmiechnęła się lekko, nie mając przynajmniej na razie ochoty go oszukiwać. Teraz mogła mu odpuścić. Do ich zabawy można wrócić w każdej chwili przecież. Mogli zacząć na nowo już wkrótce. Może zaraz po powrocie wrócić do zabawy w kotka i myszkę?
- Na początku dostać się do Rosji, potem... coś się zaimprowizuje.- Uśmiechnęła się znowu, kątem oka zauważając migający neon, który zaraz zgasł. Nie przejęła się nim. Jeśli coś się dzieje, niech bohaterowie ruszą dupska.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Nie Kwi 09, 2017 11:18 am

Propozycja wydawała się okej. Może plan nie był jakiś dopracowany, co podświadomie Deanowi przeszkadzało tylko dlatego, że T.A.R.C.Z.A. zawsze go uczyła, że wszystko trzeba mieć przemyślane. Sam raczej nigdy nie należał do tych co dokładnie planują swoje kroki i próbują przewidzieć niebezpieczeństwo. Brawura była jego znakiem rozpoznawczym. Jednak w tej sytuacji uważał, że to nie byle co i nie miał zamiaru wszystkiego spierdolić tylko dlatego, że o czymś nie pomyśleli.
- Zgoda. - powiedział krótko. Już sobie wyobrażał co za to go czeka. Może wsadzą go do więzienia? Albo odbiorą status agenta na zawsze? A może powiedzą mu coś w stylu "Czemu nic nie powiedziałeś? Powiedzielibyśmy Ci jakie akta wziąć dla nas."Kto to wie? Teraz jednak nie było to ważne.
Na szczęście Deana ominęły nieprzyjemne szumy, bo kilka godzin wcześniej wkurzony na cały świat postanowił bardzo stanowczo odłożyć alertownik na stolik w swoim mieszkaniu. Jego uwagę skupił na sobie migający neon. Jako agent i mimo wszystko dobry człowiek zastanawiał się czy przypadkiem nie ma to związku z czymś większym. Skarcił się za to w myślach i stwierdził, że pewnie jest zbyt pijany.
- Ty prowadzisz. - powiedział bardzo chłodno i wyrafinowanie, jakby wcale nie sprawiało mu to dużego dyskomfortu. Dawać komukolwiek prowadzić swoją dziecinkę? I to jeszcze jej? Cóż, sytuacja wymagała poświęceń. Bał się po prostu, że zrobi jej krzywdę w takim stanie.  Podszedł do samochodu i wsiadł od strony pasażera. Poczekał, aż Kasieńka zasiądzie za kierownicą, na co patrzył z wielkim bólem wypisanym na twarzy. - Motel? Moje mieszkanie? - wiedział jak to brzmi, ale oboje wiedzieli, że teraz mają ważniejsze sprawy na głowie, niż to co wszystkim przyszło do głowy. - Nie jestem fanem planów, ale przydałby się na odrobinę lepszy niż ten twój. - dodał.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   Nie Kwi 09, 2017 5:17 pm

Nie było na co patrzeć. Neon jak to neon. Lubił od czasu do czasu zgasnąć, a Kasia nie spojrzała nawet na tajemniczą smugę, po prosu jej nie rejestrując jako coś ważnego. Nowy Jork miał od cholery bohaterów. Niech się tym ktoś zajmie. Będzie śmiesznie, jak to mówili. Rozerwą się czy coś i może Spider-Man przestanie być zakałą miasta.
Uśmiechnęła się szeroko, słysząc jego słowa. Więc mają deal. Świetnie, teraz tylko plan. Chociaż jej plan był dobry, lepiej nie pchać się do gniazda żmij bez czegoś...lepszego. Lepiej rzucić komuś w twarz asem z rękawa niż patrzeć jak ktoś rzuca w ciebie byle królem, a ty nie możesz zripostować.
Wyciągnęła kluczyki ze stanika i spojrzała na mężczyznę, poprawiając włosy i zaraz wsiadając na miejsce kierowcy. Poprawiła lusterko, specjalnie to robiąc, żeby Dean widział jak zmienia rzeczy w jego Impalce.
- Nie, słońce. Mój dom. Kiedy idziesz na wojnę, musisz się uzbroić. - Spojrzała na niego, zaraz włączając silnik i wycofując z uliczki samochód. Pokazanie domu mężczyźnie nie było dla niej żadnym problemem. Gdyby chciał sprowadzić tam innych agentów, jej pewno już by tam nie było.

//ZT X2
Powrót do góry Go down

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Uliczka za barem   

Powrót do góry Go down
 
Uliczka za barem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: