IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stary magazyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 619
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Stary magazyn   Sob Lis 03, 2018 7:25 pm

Stary betonowy blok z dużym placem na którym mogą zatrzymywać się samochody, znajdujący się na granicy Harlem i Hell's Kitchen. Budynek posiada małe okna prawie przy krawędzi dachu. Znajdują się w nim cztery bramy wyłożone blachą falistą, w których jest stanie zmieścić się półciężarówka.
Szary blok oraz wszystkie wejścia pokrywa masa napisów wykonanych przy użyciu farby w spreju.
W środku znajduje się kilka pomieszczeń oddzielonych od siebie ścianami lub zamykanymi od góry metalowymi bramami.
Z pozoru nic godnego uwagi.


Ostatnio zmieniony przez Pani Kar dnia Sob Gru 01, 2018 11:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Luke Cage


Liczba postów : 6
Join date : 02/06/2018

PisanieTemat: Re: Stary magazyn   Pią Lis 09, 2018 11:52 am

Luke sam nie wiedział co do diabła go podkusiło aby to zrobić. Może prosząca mina Popa, gdy wspominał o dzieciakach z ich dzielnicy, które znów robiły rzeczy, przez które traciły szansę na normalne życie? Tak, to raczej na pewno wina Popa i długu jaki Luke u niego miał.
Niemniej, był tutaj, na pograniczu dwóch dzielnic, patrząc na szary blok, które przesłuchane przez niego osoby wskazały jako miejsce winowajców całego procederu. Nic jednak interesującego się nie działo, a on sam miał co do tego mieszane uczucia.
Czy na pewno chciał narażać się dla bandy dzieciaków, które nie miały wystarczająco pomyślunku... wspomnienie spojrzenia Popa ostudziło jego zapał. Westchnął ciężko, opierając się o siatkę i przyglądając się budynkowi. Poczeka tu chwilę, czy będzie działo się coś dziwnego, wkroczy. To brzmiało jak dobry plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Danny Rand


Liczba postów : 14
Join date : 23/04/2018

PisanieTemat: Re: Stary magazyn   Sro Lis 14, 2018 11:53 pm

Danny bardzo dużo i często spacerował po mieście. Niektórzy mogliby się śmiać, że stać go było na takie hobby, bo firma prowadzona przez jego przyjaciół prosperowała i zarabiała wystarczająco dużo, aby on niczym innym nie musiał się martwić. Pewnie mieli racje! Nie nadawał się do papierkowej pracy i wolał to zostawiać Joy i Wardowi, co pewnie zresztą było im na rękę. Jednak jego chodzenie nie było całkowicie bezcelowe. Poza napawaniem się zmianami, poza chłonięciem nowej atmosfery miasta nie błądził w chmurach i dość uważnie przyglądał się okolicy nie tylko dostrzegając postęp ostatnich piętnastu lat. Zauważał także mało istotne szczegóły, jak czasami będący bardzo oblegany magazyn normalnie wyglądający na opuszczony. Po krótkim rozeznaniu okazało się iż budynek formalnie był opuszczony, ale jeszcze kilka spacerów w tej okolicy utwierdziło go w przekonaniu, że jednak ktoś używa go do własnych interesów. I jak się domyślał, nie do końca legalnych.
Były to jedynie domysły, ale we wszystko mogło być zamieszane Hand, które prowadziło na terenie miasta nielegalne interesy. Czyżby kolejny port dla Madame Gao? Jeśli nie, to nie zaszkodzi, jak i tak zapuka do drzwi i grzecznie wypyta obecnych tam o kilka rzeczy. Nie wyłapał żadnego harmonogramu prac, ale liczył na łut szczęścia pojawiając się w okolicy i chwilę przyglądając terenowi z oddali. Może nawet lepiej, jakby nie było żadnej dostawy? Zawsze lepiej walczyć z małą ilością przeciwników. Szczególnie, kiedy walczysz w pojedynkę, bo nawet bycie nieśmiertelną bronią go nie uchroni wtedy.
Nagle dostrzegł jakąś postać w mroku. Choć czarnoskóry mężczyzna bardzo dobrze zlewał się z otoczeniem, to nie umknął bystremu spojrzeniu Iron Fista. Nie wyglądał jednak na kogoś z chroniących teren. Nie wyglądał także na żadnego biznesmena mającego interes w tym… cokolwiek się tutaj robiło. Czyżby przypadkowy przechodzień? Zaraz mogło się tutaj zrobić naprawdę nieciekawie i lepiej, aby nikt postronny nie kręcił się w pobliżu. A szczególnie z kamerą. Nie potrzebował rozgłosu nagraniami jego walk. Wystarczyła mu ostatnia na ulicy ze złodziejem ze sklepu jubilerskiego. Tutaj chciał pozbyć się innych świadków niż zbiry, którym pewnie i tak nie uwierzyłby, że poturbował ich przedsiębiorca, Danny Rand. Nasunął mocniej kaptur szarej bluzy na głowę i pochylając głowę ruszył do przodu, aby stanąć przed Lukiem, samemu nie rzucając się w oczy możliwym ochroniarzom z wnętrza szarego budynku.
- Tutaj nie jest bezpiecznie, lepiej wracaj do domu. – powiedział stanowczo i poważnie nie podnosząc zbytnio głowy. Nie przejął się tym jak komicznie musiała wyglądać scena, gdzie biały chłopak pouczał starszego i bardziej rozrośniętego mężczyznę, który kolorem skóry bardziej pasował do pogranicza Harlemu i Hell’s Kitchen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Luke Cage


Liczba postów : 6
Join date : 02/06/2018

PisanieTemat: Re: Stary magazyn   Sro Lis 21, 2018 5:44 pm

Obserwowanie otoczenia nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy i oparty o ścianę Luke zaczynał się tym wszystkim powoli nudzić. Jedynie fakt, że odsłużył swoje w wojsku i policji, więc miał całkiem dobrze rozwiniętą cierpliwość jeśli chodzi o zasadzki. Mimo to, dał się rozproszyć i skupiony wyłącznie na mrugającej na placu lampie zauważył Danny'ego dopiero, gdy ten przed nim stanął.
Zaskoczony spojrzał na mężczyznę, wyraźnie taksując go wzrokiem w milczeniu.
- Z nas dwóch, to raczej ty powinieneś się stąd zabrać w takim razie. - Wepchnął ręce w kieszenie i spojrzał na mężczyznę z góry.
Nie wyglądał mu na kogoś doświadczonego przez życie, podejrzewał nawet, że gdyby zostawić go na pięć minut w Harlemie, to niewiele by mógł potem z niego zbierać.
- To nie miejsce dla chłopców, tu się niedługo może zacząć prawdziwa rozróba. - wyjaśnił mu, odpychając się od ściany i starając się przybrać obojętnie-groźny wyraz twarzy. Zwykle wystarczało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 28
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Stary magazyn   Sro Lis 21, 2018 8:45 pm

Życie Matta nie było łatwe. Pogodzenie kariery adwokata i zamaskowanego stróża prawa trudno było ze sobą pogodzić, ale jakoś żadnej z tych rzeczy nie chciał sobie odpuszczać. Nie umiał. Chciał pilnować przestrzegania prawa, osiągnąć coś w życiu, bronić niewinnych i jednocześnie być przy tym zadowolony, a każda z tych karier mu to zapewniała. Mógł łapać złoczyńców, a potem stawać po stronie ofiary i korzystać z każdego artykułu dla zamknięcia ich za kratkami lub ustawić innego rodzaju zadośćuczynienia. Sprawiedliwość w każdej możliwej formie… Ojciec byłby z niego dumny. Przynajmniej z kariery za dnia. To co robił teraz choć było satysfakcjonujące i pomocne dla bezbronnych, to wiązało się z ryzykiem. Stratą życia, stratą zdrowia, zarwanymi nocami i innymi niebezpieczeństwami skierowanymi w jego bliskich. Dla niektórych skrajna głupota, która jednak go napędzała. Pozwalała mu poczuć, że żyje! Wstyd się przyznawać, ale po prostu lubił bić złych ludzi. Ranić tych, których ranią innych. Leczyć ich własnych lekarstwem. Wiedział, że było to potworne, ale póki nie przekraczał tej cienkiej granicy, póki nie zabijał, to nie musiał się martwić o swoją duszę. Nie był czysty, ale nie był mordercą. Czerwień rękawic, to jedyna, którą chciałby widzieć na rękach. Każda inna… Chyba by go zabiła.
Jednak umiał nad sobą panować i nadal być bohaterem. Diabłem Stróżem z Hell’s Kitchen, jak go kiedyś nazywały gazety zanim dostał oficjalny przydomek Daredevil. I to właśnie teraz robił, był obrońcą… Bohaterem, który dba o życie innych, kiedy oni sami o nie nie umieją zadbać. A trudno, aby mieli, gdy w obiegu była trucizna robiącego z każdego drugiego Kingpina. Przynajmniej pod względem siły, bo szef tego wszystkiego na pewno był jeden. A on miał zamiar go złapać, tak samo jak złapał Fiska. Ale by dorwać się do grubej ryby, musiał wpierw wypytać o nią małe szprotki. Dlatego przedzierając się przez mroki nocy wybrał dogodną pozycję w pobliżu magazynu, gdzie miał być niebezpieczny towar i poczekać na kogoś do pytania.
Zostając w mrokach dostrzegł dwie osoby niedaleko placu. Wytężył słuch i odległość, która dla normalnego człowieka byłaby niemożliwa do podsłuchania, dla niego nie stanowiła żadnej przeszkody. Miał wrażenie, że zna głos niższego z nich, ale nie umiał go dopasować, dlatego dalej przysłuchiwał się ich konwersacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 619
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Stary magazyn   Sob Gru 01, 2018 11:13 pm

Panowie zajmowali się rozmową, dotyczącą troski bohaterów o cywili. Niemniej, nim któryś z nich zdołał dojść do jakiegokolwiek porozumienia, do magazynu podjechała biała półciężarówka. Nie posiadała żadnych oznaczeń, ale tablice rejestracyjne wskazywały, że przybyła naprawdę długą drogę przez paręnaście stanów zanim dotarła do Nowego Jorku.
Druga brama od lewej zaczęło otwierać się, a ze środka wyszło troje ludzi. Dwoje z nich, uzbrojonych w Glocki, choć z tej odległości ciężko stwierdzić jakie konkretnie, zaczęło badać otoczenie. Z kolei trzeci sprawdzał coś z kierowcą półciężarówki.
Tymczasem tył półciężarówki otworzył się i wysiadło z niej kolejnych dwóch mężczyzn, uzbrojonych w karabiny "kałasznikow", którzy przywitali się ze swoimi kolegami z Glockami i razem rozejrzeli się, czy nikt ich nie widzi. Jeden z nich zauważył jednak Luke'a i Danny'ego, Matt w dalszym ciągu pozostawał dla nich niewidoczny.
- Ej, wy! - krzyknął podchodząc bliżej i podnosząc swój karabin, który groźnie błyszczał w świetle latarni.

Kolejka:Danny, Luke, Matt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Danny Rand


Liczba postów : 14
Join date : 23/04/2018

PisanieTemat: Re: Stary magazyn   Nie Gru 09, 2018 1:38 pm

Nie był aż tak niski, aby trudno go było dostrzec nawet z poziomu wzroku czarnoskórego mężczyzny, ale jeśli naprawdę dopiero wtedy dostrzegł Danny’ego, to Luke powinien się cieszyć, że jednak blondyn nie miał złych intencji. Choć zrozumiałe, by przy jego niezniszczalnej skórze trudno było czuć strach do kogoś, kto nie chodzi z wyrzutnią rakiet przewieszoną przez ramie, a PBF w przeciwieństwie do gier nie usuwa logiki na rzecz płynności gry pozwalając wyjąć taką z kieszeni jak w GTA… Jednak współczesność miała ogromny arsenał potencjalnie zabójczej broni, nawet dla kogoś potencjalnie nie do zranienia. Nie musiał za wiele wiedzieć o cywilizacji obecnie, aby domyślać się, jak wygląda prawda, i że są ludzie źli posiadający broń przeciwko nawet całej pozostałej ludzkości.  A wliczając w broń nie miał na myśli tylko maszyn, ale i ludzi posiadających moce pozwalające tworzyć rzeczy niesamowite, nawet bardziej niewiarygodne od smoka. Zresztą, sam był tego dowodem nosząc miano broni K’un-Lun.
- To groźba? – spytał przechylając nieco głowę w bok. Pierwsze słowa zabrzmiały, jakby go ostrzegał nie dlatego, że sam jest bohaterem… Właściwie, dopiero po chwili przyszło mu do głowy, że Luke wcale nie stał tu bez powodu i mógł być we wszystko zamieszany, ale trochę za późno było na wycofanie się. A jeśli faktycznie miał coś wspólnego, to on już go zmusi do powiedzenia mu, co wie! A nazwanie go chłopcem jeszcze bardziej go sfrustrowało i tym bardziej nie miał zamiaru odchodzić. Nie był dzieckiem. Już dawno przestał nim być. Choć czasami jego zachowanie temu przeczyło…
- Słuchaj no… - zadarł głowę chcąc spojrzeć na rozmówcę, ale wtedy dobiegł go dźwięk dużego samochodu, który postanowił się zatrzymać. Odwrócił spojrzenie w bok nie tracąc czujności na stojącym obok mężczyźnie gotowy się bronić, gdyby chciał wykorzystać rzekomą nieuwagę. Przelotnie spojrzał na rejestracje, jakoś nie był fanem motoryzacji, ale wystarczało mu, że nie są one nowojorskie. Potem przeniósł wzrok na uzbrojonych mężczyzn i zacisnął dłonie w pięści. Oni już na pewno musieli coś wiedzieć! Stanął bardziej pewnie, ale pomimo skupienia na zbliżającej się walce wyłapał to „wy” i udało mu się je połączyć z mężczyzną obok. Najwyraźniej sam nie był tutaj jednym z ich ludzi, co jednak w żaden sposób nie uspokoiło Danny’ego. Zrobił krok w kierunku mężczyzny z bronią chcąc zasłonić sobą Luke’a.
- Lepiej dla ciebie, abyś odłożył karabin. – odezwał się spokojnie unosząc dłoń, w każdej chwili gotowy naładować ją chi i obronić się przed pociskami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Luke Cage


Liczba postów : 6
Join date : 02/06/2018

PisanieTemat: Re: Stary magazyn   Sob Gru 15, 2018 2:59 pm

Sęk w tym, że Luke nie zdawał sobie sprawy z tego, że broń, która mogłaby go zranić w ogóle istnieje. Każde jego dotychczasowe spotkanie z bronią palną czy białą kończyło się tylko najwyżej nieprzyjemnym mrowieniem, w najgorszych sytuacjach siniakami, których nie dało się zobaczyć na skórze, ale mięśnie bolały. Tak więc Luke czuł się zaskakująco pewny swego jeśli chodzi o odporność w kwestii obrażeń. A na pewno był bardziej odporny niż ta owca próbująca udawać smoka przed jego twarzą.
- Ostrzeżenie. To nie jest bezpieczna okolica. - Żadna z dzielnic do nich nie należała, więc ich styk był granicą godną tej dzielącej Koreę Północną od Południowej. Tylko zamiast wysoko rozwiniętego "raju" Korei Południowej trafiałeś po prostu do drugiej Korei Północnej, zarządzanej przez kogoś innego.
Sam Danny może nie wyróżniał się wybitnie strojem nie latał z gołą klatą i smokiem na wierzchu, ale Luke'owi wystarczyły dwa rzuty okiem by zauważyć, że jego strój jest nowy i, choć prosty, markowy.
Na zaczęcie zdania przez Danny'ego tylko uniósł brew, świadomie jeszcze bardziej go prowokując, gdy również usłyszał warkot silników. Poderwał głowę do góry, obserwując ciężarówkę i ignorując w tym momencie Iron Fista. Który zdecydował się jawnie bohaterzyć. Luke przewrócił oczyma.
- Typowe. - Teraz wszędzie było pełno niedzielnych superbohaterów, którzy zakładali trykot i biegli na miasto ratować biednych i uciśnionych. Sęk w tym, że Luke może i był biedny, ale na pewno nie uciśniony. Podniósł się od ściany stając obok Randa by w razie czego pchnąć go na ziemię, żeby móc w razie czego przyjąć potencjalny ostrzał na siebie.
- Radzę się go posłuchać, póki jeszcze masz szansę. - Nie będzie przecież powtarzać kwestii jak jakiś przydupas, co to, to nie.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Stary magazyn   

Powrót do góry Go down
 
Stary magazyn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Manhattan :: Harlem-
Skocz do: