IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Once upon a time in a bar [Sombra & McCree]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 95
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Once upon a time in a bar [Sombra & McCree]   Wto Sie 28, 2018 10:47 pm

Spory bar, w którym można się napić, ale też zagrać w bilard albo karcianki. Hazard to spora część tego miejsca, a co za tym idzie i różne bójki. Ogólnie miejsce, które przyciąga sporo podejrzanych typów.
Dokładniejszy opis dam, kiedy to się przeniesie na fabułę. Może też dodam obrazki.




Późne godziny to była idealna pora dla Camili do życia. Uwielbiała, kiedy na zewnątrz zaczynał panować mrok. Choć może w Nowym Jorku nie jest to odpowiednie określenie, bo tam nawet w nocy, spora część miasta żyje. I dlatego też Sombra nawet się nieźle zaaklimatyzowała w tym mieście. Może to nie był Meksyk, który był na swój własny sposób piękny, ale przynajmniej nie musiała się obawiać, że całe życie zniknie dookoła niej, kiedy ona postanowi wyjść z domu. Oczywiście, czasami jest to jak najbardziej potrzebne, nawet dla niej, ale jednak, kiedy potrzebuje samotności, przebywa zamknięta u siebie. Za to gdy nachodzi ją spotkać kogoś nowego, wtedy właśnie rusza na miasto. Nowy Jork to idealne miejsce nawet do tego, bo tam z łatwością możesz zapoznać kogoś nowego, a następnego dnia zapomnicie o sobie. Sombra zazwyczaj dowiadywała się jeszcze czegoś więcej o takiej osobie, bo co jeśli ta okaże się jednak ciekawa, ale i tak kończyło się to tym, że okazywała się nudna i nieciekawa.
Dzisiaj trafiło na jeden z jej ulubionych barów. Miejsce… dosyć specyficzne, zwłaszcza, że kręciło się tu sporo podejrzanych osób i niczym niezwykłym było, kiedy ktoś nagle wyciągał broń i zaczynał ci grozić, bo właśnie ograłeś go w bilard lub coś innego. Nie przeszkadzało to jednak w miłym spędzeniu czasu. No i mieli świetne drinki, warte swojej ceny. Sombra kojarzyła już nawet niektórych stałych klientów, wiedząc oczywiście więcej niż powiedzieliby. Sama zaczynała być tutaj stałym bywalcem, bo tutaj mimo wszystko nie musiała obawiać się o wpadnięcie, bo każdy z obecnych w barze miał na sumieniu mniejsze lub większe grzeszki.
Weszła do baru, nie zwracając uwagi na wszystkie osoby, które spojrzały na nią. O ile kobiety często tutaj zaglądały, nie zmieniało to faktu, że inni musieli i tak spojrzeć. Czasami działało to też w odwrotną stronę, w końcu nikt niczego nie zabraniał, a niektórzy faceci też przyciągali wzrok. W każdym razie, jeśli było się tutaj nie pierwszy raz, było już się przyzwyczajonym do takiego sposobu „przywitania”. Zresztą, sama Camila nieraz wykorzystywała okazję i specjalnie nawet przed przyjściem zadbała o perfekcyjny wygląd, byle przyciągnąć czyjąś uwagę i dostać darmowego drinka albo dwa. Nawet dzisiejszego dnia to zrobiła. Co z tego, że nie miała problemu z kasą? Zawsze milej, kiedy to druga osoba coś ci stawia. No i przyjemnie było patrzeć jak ktoś traci dla niej głowę.
Póki co jednak sama kupiła sobie drinka, po czym wybrała miejsce przy jednym ze stolików. Nie było może ono w jakimś bardzo widocznym punkcie w lokalu, ale i tak mogła bez problemu obserwować, co się dzieje w barze. W końcu przyjemnie móc widzieć, co się dzieje. Nieważne czy to jakieś hazardowe gry, czy, co ciekawsze, bójki, które dosyć często się wywiązywały w tym miejscu. Ale co się dziwić, kiedy wpuścisz do swojego lokalu wyjątkowe jednostki. Samej Sombrze jednak to nie przeszkadzało, bo było to naprawdę ekscytujące móc je oglądać, a że sama w nich nie brała udziału to co za problem. Do czasu takich atrakcji, musiała sobie sama znaleźć zajęcie, dlatego też otworzyła swój laptop, stawiając go na stoliku i przeglądając to, co ją interesowało, popijając od czasu do czasu swojego drinka.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Czarna Pantera


Liczba postów : 9
Join date : 19/04/2018
Skąd : Afryka dzika, dawno odkryta

PisanieTemat: Re: Once upon a time in a bar [Sombra & McCree]   Czw Wrz 13, 2018 6:53 pm

Ciężki zapach był częścią tego miejsca. Duszne od dymu nikotynowego i ostre od oparu alkoholi, ale właśnie to najbardziej podobało się Jessemu w tym lokalu. Właśnie ten klimat nie dla wymuskanych panienek, a prawdziwych twardzieli, którzy nie przejmowali się brakiem luksusów. Wystarczyła łycha, cygaro i jakaś lekka melodia grana w tle na pianinie czy gitarze. A najpewniej w obecnych czasach zapętlana na odtwarzaczu płyta Johnny’ego Casha… Nie ujmowało to jednak miejscu, które od razu po wejściu uderzało tym klimatem speluny, do której wchodzili tylko ci gotowi. Pewni swego, albo nie mający już nic do stracenia faceci gotowi na wszystko. Zarówno na odpoczynek przy szklance whisky, jak i mordobicie przy szklance whisky! Tutaj wszystko było możliwe, a to jeszcze bardziej kusiło do zajścia tutaj. W końcu żyjący chwilą kowboj nie dbał o to, co przyniesie mu los. Po prostu brał to, co mu się oferuje… Zarówno zadymę jak i spokój. Chociaż oczywiście zadyma zawsze była lepsza!
I chyba na nią się zapowiadało, kiedy przy jednym ze stolików oświetlonym wiszącą lampą w żółtawym abażurze podniosły się krzyki. A jakże, krzyki skierowane były do już podchmielonego kowboja, która palił sobie spokojnie cygaro i patrzył jak mężczyzna przed nim rzuca się o kolejną przegraną partię w pokera. Dobra passa sprzyjała Jessemu, co najwyraźniej nie spodobało się tracącemu pieniądze i zaczął zarzucać oszustwo partnerowi w partyjce. Co oczywiście było bzdurą, bo pomimo swojego zawodu, to nigdy w kartach nie oszukiwał! Chyba dlatego też tak często bywał ogrywany. Tym razem akurat los mu sprzyjał i jakoś musiało się oczywiście spaprać. O ile Jessemu przeszkadzałaby burda. Uwielbiał tłuc się po ryju, chociaż w tym przypadku wolał trochę zarobić i odkuć się za ostatnie przegrane. No ale najwyraźniej nie było mu dane, bo mężczyzna nie odpuszczał.
- Powstrzymaj swoje konie, koleżko! – odezwał się w końcu unosząc spokojnie dłonie i obdarzając go pijackim uśmiechem spod ronda szerokiego kapelusza. – Raz na wozie, raz pod wozem. Akurat mam farta i nie ma co się spinać. – dodał rozbawiony, co jeszcze bardziej rozwścieczyło mężczyznę. Chyba miał dość uprzejmości i chciał sięgnąć po swoją broń, aby zagrozić kpiącemu, ale zanim dotknął kabury padł strzał. Jesse podniósł głowę lustrując zaskakująco trzeźwym spojrzeniem mężczyznę, a w jego prawej dłoni znajdował się już rewolwer. Nie bez powodu nazywali go najszybszym! Mężczyzna przed nim musiał tamować krwawiącą dłoń, w którą wbił się jeden z naboi kowboja. Ten tylko westchnął widząc, jak inni sięgają po broń. Schował swoją i uniósł dłonie.
- Rany, co za burza w szklance wody. Przecież to tylko gra. – mruknął do siebie i postanowił zebrać się zagarniając wygrany dobytek i udać się do baru po kolejną szklankę złotego napoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 95
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Once upon a time in a bar [Sombra & McCree]   Pią Wrz 21, 2018 11:20 am

Akurat Camila nie lubiła brać udziału bezpośrednio w zadymach, ale już jako widz to była inna sprawa. Czekała zawsze tylko aż coś się wydarzy i wyłapie kogoś interesującego. Tacy zawsze przydawali jej się do czegoś, prędzej czy później. Wystarczało tylko znaleźć trochę więcej o nich, co oczywiście przy ludziach jacy się tu pojawiali było pewnym wyzwaniem, ale przecież to uwielbiała w tym, co robiła. Potem kiedy przychodziło co do czego miała załatwioną pomoc i zyskiwała to czego chce. Dlatego lubiła to miejsce. Mogła łączyć przyjemne z pożytecznym.
Tego dnia nie musiała długo czekać aż coś się wydarzy. Słysząc podniesione głosy dobiegające od jednego ze stolików, zerknęła ukradkiem w tamtą stronę, ciekawa jak się rozwinie sytuacja. Kłótnie przy partii pokera były normalne, zwłaszcza w tym miejscu i nieraz zdarzyło się, że kończyły się w mniej lub bardziej krwawy sposób, co po dłuższym czasie przebywania w tym miejscu nie budziło już większego wrażenia. Jej samej zdarzyło się zagrać kilka razy, ponieważ lubiła ten typ rozrywki i to kuszenie losu. A ona robiła to aż za często. Po pewnym czasie robiło się to jednak nużące, ponieważ oczywiście, że za każdym razem musiała oszukiwać, inaczej nie byłaby sobą. Uwielbiała też ten widok zdziwionych twarzy, że kobieta, z której początkowo się śmiali, ostatecznie wygrywała. A że nieuczciwie to inna sprawa. Dla niej było to wystarczająco satysfakcjonujące. No i będąc bliżej tych wszystkich zdarzeń, mogła się też sporo dowiedzieć, w nawet ciekawszy sposób. Ostatnio wróciła jednak do dalszego obserwowania z daleka i choć rzeczywiście momentami stawało się to nudne, wiedziała, że prędzej czy później każda partia mogła mogła się rozwinąć ciekawie i nigdy nie należy ignorować nawet najmniejszych szczegółów, bo wszystko może okazać się przydatne. Nieważne jak bardzo byłoby to nużące, a Camila nie należała raczej do cierpliwych, tak w tym wypadku wyglądało to zupełnie inaczej. Mogła obserwować godzinami.
Tym razem jednak jej się pofarciło podwójnie.
Uśmiechnęła się na to, co zobaczyła. Kowboj, którego początkowo posądziła jedynie o niezwykle nieudany gust modowy, bo naprawdę, kto się tak ubierał w dzisiejszych czasach, okazał się naprawdę interesującą osobą. Aż była na siebie zła, że zignorowała go na początku. Teraz była okazja, żeby to naprawić.
Ruszyła się z miejsca, w którym siedziała i podeszła do baru, kiedy Jesse zamawiał dla siebie alkohol, stając obok niego. Sama poprosiła o kolejnego drinka dla siebie, po czym zwróciła się do niego.
- Imponujące - rzuciła jakby od niechcenia, ale posłała mu uśmiech, z którego nietrudno było wyczytać, że rzeczywiście była pod wrażeniem. A to się zdarzało rzadko. - Jak na kogoś z takim gustem do ubierania się, nadrabiasz innymi rzeczami.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Czarna Pantera


Liczba postów : 9
Join date : 19/04/2018
Skąd : Afryka dzika, dawno odkryta

PisanieTemat: Re: Once upon a time in a bar [Sombra & McCree]   Nie Lis 04, 2018 9:57 am

Choć Jesse starał się wyglądać na takiego, co to jego przeszłość jest za nim i go nie rusza wyciąganie jej brudów na światło dzienne, to tak naprawdę nie przepadał za swoją historią i faktycznie Camila mogłaby się nieźle zabawić jego kosztem. Wbrew pozorom, wynalezienie tego wszystkiego o nim nie było trudne, bo Tarcza lubiła trzymać wszelkie możliwe tajne dokumenty o swoich ludziach, a już tym bardziej o swoich tajnych eksperymentach. Pewnie nawet kopie kopii tych dokumentów… Jakby się nie nauczyli, że podczas wpadki będzie idealna ilość dowodów o ich zbrodniach, jak zapiski Nazistów w obozach koncentracyjnych! No, problemem jednak dla niej mogło być dostanie jego nazwiska, którym od dawna już się nie posługiwał. Ale dla chcącego nic trudnego, prawda?
Rozsiadł się w miarę możliwości wygodnie na bynajmniej niewygodnym krześle barowym i ujął szklaneczkę złocistego napoju, aby upić łyk. Nie przejął się zbytnio czystością naczynia. Jakoś warunki sanitarne nigdy nie były w jego topce ważnych rzeczy o lokalu… Najistotniejsze było to, że alkohol palił tak, jak miał palić. Rozlać się wzdłuż gardła, a potem dać przyjemne ciepło będąc już w żołądku. A przy okazji pozwolić właśnie zapomnieć o przeszłości, kiedy patrzyło się w dno z grubego szkła.
Już miał przeszukać kieszenie w poszukiwaniu cygara, kiedy usłyszał kobiecy głos obok siebie. Spojrzał w bok i otaksował krótkim spojrzeniem siedzącą obok Meksykankę, co zakładał po ciemniejszym kolorze skóry i akcencie, która rzuciła na głos swoje zdanie. Przez chwilę nawet myślał, że do niego, ale przecież jego gust modowy jest zdumiewająco wspaniały! Zmarszczył brwi przypominając sobie, że jednak niestety nie każdy był tak obdarzony szacunkiem dla klasyki. Wybacz Panie jej błędy!
- Jak to się mówi, nie oceniaj książki po okładce. Aczkolwiek moja okładka jest niczego sobie! – rzucił pewny siebie uśmiechając się kącikiem ust po czym odwrócił się do niej kładąc łokieć na blacie, aby się o niego wygodniej oprzeć.
- Jestem Jesse Hex, a ciebie jak zwą, chiquita? – To nie tak, że znał jedynie z hiszpańskiego chiquita i tequila, ale lubił się droczyć z panienkami. A ta wyglądała na taką, co droczyć się lubi…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Once upon a time in a bar [Sombra & McCree]   

Powrót do góry Go down
 
Once upon a time in a bar [Sombra & McCree]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: