IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Konstantynopolitańczykiewiczówna [Hafkaj x Corn x Prajd x Randomowi Goście]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 166
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Konstantynopolitańczykiewiczówna [Hafkaj x Corn x Prajd x Randomowi Goście]   Czw Sie 23, 2018 9:00 pm

Chatbox, czasy współczesne


Wyobraź sobie miejsce, które może być zarówno przytulnym salonem wyposażonym jedynie w kanapę, parę foteli i stolik, jak i całym cholernym uniwersum zamkniętym w prostokącie o wymiarach około 700x300 pikseli. Jest tu wszystko, czego dusza może zapragnąć: od petów na dywanie, przez  pralkę trzęsącą się niepokojąco mocno, po cały Nowy Jork, bo to zawsze musi być Nowy Jork. Wchodząc do niego nigdy nie masz pojęcia, co akurat się stanie. Albo zastaniesz jedynie cykające świerszcze i toczący się wysuszony krzaczek, albo władujesz się w sam środek tornada dram i nagle zapomnisz, jak się nazywasz. Mimo wszystko wiesz, że tam wrócisz. Zawsze wracasz. Nie jesteś pewien dlaczego. Być może kochasz absurd, a może po prostu lubisz być cichym obserwatorem. Nie mnie to oceniać. Faktem jest to, że każdy, kto chociaż raz zagości w tym miejscu, później wraca jak ćma lecąca do światła, a każda dłuższa nieobecność świadczyć może o tym, że być może to dobra pora na napisanie nekrologu.
To miało być normalne popołudnie. Wrona wlazła do pomieszczenia oknem, żeby nie zostać wylegitymowaną przez Strażnika pilnującego drzwi. Przelazła przez Morze Butelek Po Winie niczym Jezus, przy okazji zgarniając jedną pełną, pokonała Pustynię Starych Petów i Okruszków Po Ciastkach, aż dostała się do kanapy, na której posadziła swoje szanowne cztery litery. Ruch był typowy jak na tę godzinę: parę osób na krzyż, niektóre przychodziły i od razu wychodziły, część nadal nie wróciła z pracy. Idealnie, żeby nawiązać rozmowę i się w niej pogubić. W ciągu godziny Wrona zdążyła adoptować jakiegoś gówniaka, obalić trzy butelki soku z winogron i obdarować ciastkami z zielskiem połowę populacji Chatboxa, na którym chwilowo zostały tylko trzy osoby: rzeczony Gówniak, jego nowa ciotka oraz Frajer Pospolity. Dzień jak co dzień, można powiedzieć. Zbyt typowy, żeby w ogóle się przejmować tym, co działo się wokół.
Wtedy nic nie zapowiadało zbliżającej się tragedii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Hawkeye


Liczba postów : 3
Join date : 04/06/2018

PisanieTemat: Re: Konstantynopolitańczykiewiczówna [Hafkaj x Corn x Prajd x Randomowi Goście]   Pon Sie 27, 2018 3:25 pm

Czemu siedział tutaj już od kilku godzin? Cóż, trudno było znaleźć prawidłową odpowiedź. Może po prostu było ich wiele? Magiczne miejsce, które ogranicza jedynie wyobraźnia, ulepszona wersja Pokoju Życzeń. Przestrzeń, gdzie stykają się przeróżne persony, tworząc niesamowite, wciągające albo też nudne jak flaki z olejem relacje. Była też jeszcze jedna opcja, lenistwo gracza. Autor, który prowadzi Hałkaja po prostu próbuje uciec od obowiązków wtapiając się w tło licznego grona użytkowników. Śledzenie ich poczynań sprawia, że w końcu udaje mu się zapomnieć o tym, co powinien był zrobić już miesiąc temu (jak na przykład kartę postaci samego łucznika). Co więc jest prawdą? Cóż, musicie zadecydować sami. O ile w ogóle chcecie. Bo, bądźmy szczerzy, komu to jest potrzebne?
Po licznych przygodach, śmierciach i kilkukrotnym molestowaniu przez adoptowaną córkę swojej ukochanej, o której nie może mówić głośno, bo ta go za to pobije, Clint w końcu mógł się zrelaksować, a zrobił to w najbardziej typowy dal siebie sposób. Masaż pizzowy nieszczególnie wchodził w grę, gdyż nie tak dawno zjadł cały jej zapas, ale wciąż pozostawał basen z kawą, do którego bez wahania wskoczył, uprzednio pozbawiwszy się koszulki oraz spodni. Jak to się mówi, w zdrowym ciele zdrowy duch i totalnie nie było innych powodów, serio. Wcale nie podpijał napoju podczas pływania.
Na czacie pozostała już tylko Wrona Rzeczna Bardzo Niebezpieczna oraz maluch, który, jak zdążył zauważyć, uwielbiał wręcz gorące kakao z piankami. Był... całkiem uroczy. Bartona lekko niepokoił fakt, że został adoptowany przez tę konkretną kobietę, ale przecież nie zrobiła nic złego, więc na ten moment nie mógł jej nic zarzucić. Mimo wszystko wolał go jednak nie zostawić z nią sam na sam.
Trwało to jakieś pół godziny, ale w końcu zrezygnował z dalszych ćwiczeń pływackich (a poza tym poziom kawy w basenie niebezpiecznie zbliżył się do zera) i wyszedł na brzeg. Był jedną z niewielu osób, które nie musiały brać prysznicu po takiej kąpieli, gdyż jego ciało po prostu wchłaniało resztki kawy, które zostały na jego ciele. Poza tym płukanie się pod latającymi po czacie chmurami mogło być niebezpieczne, gdyż nie tak trudno było się pomylić i aktywować chmurę odpowiedzialną za gównoburze, a nietrudno się domyślić, że po czymś takim trzeba było się myć co najmniej kilka godzin. Co dalej? Cóż, po prostu ubrał krótkie spodenki i koszulkę, a następnie ruszył w stronę kanapy, na której siedziała Wrona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 166
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Konstantynopolitańczykiewiczówna [Hafkaj x Corn x Prajd x Randomowi Goście]   Pią Sie 31, 2018 9:18 pm

Była naprawdę zajebistą ciocią jak na kogoś, kto na propozycję adopcji psa zaczynał panikować, że nie da rady, nie mówiąc o ludzkim dziecku. Sprawa w tym wypadku okazywała się łatwiejsza, niż myślała: za kakao, pianki i ciastka mogła nosić order zajebistej ciotki dziwnego gówniaka, przy którym czasami randomowo pojawiały się macki. Super.
Prawda jest taka, że po prostu chciała być lepsza od wujaszka owego dzieciaka. Nie żeby było to trudne. Wystarczyło pozwalać mu na cokolwiek, a do tego dawać mu słodycze, a jednak Kukurydza czuła się tym w chuj dowartościowana, co najmniej jakby wygrała walkę z Dedpólem. Wyglądało na to, że chwilowo wygrała jedynie łapkę w górę od dziecka, ale nie lekceważyła swojego wroga. W końcu ten mógł wyskoczyć nagle ze swojego kawowego basenu i zrobić... coś. Frajerzy tacy są, w sumie nigdy nie wiesz, czy nagle nie wyskoczy nagi z wody i nie zacznie opowiadać prześmiesznych, wujkowych żartów. Swoją drogą, Corn cały czas zastanawiała się, czy jest jakaś szansa na to, że kiedykolwiek piła kawę, która wcześniej dotykała ciała Hafkaja... i aż jej się cofnęło na tę myśl. Fuj, męskie ciała. Chyba, że chodziło o klatę Starka, ale ten raczej nie pływał w kawie, którą mogła pić. A szkoda.
Wracając. Widząc, że Naczelny Frajer wylazł z pustego basenu, Kukurydza posłała mu jadowite spojrzenie rasowej żmii, nastroszyła pióra i od razu sięgnęła do schowka pod fotelem. Przegrzebała się przez butelki Żubra, pięćdziesiąt paczek ruskich fajek, aż dogrzebała się do kubka kakao. Wyciągnęła go, a następnie podała Prajdowi razem z ciastkiem, które ten mógł bez problemu sięgnąć sobie ze stolika.
- Proszę, dziecko. Dobrze sprawuję się w roli cioci? - zaszczebiotała, uśmiechając się niemalże od ucha do ucha. Kątem oka zerknęła jednak na Frajera, żeby zobaczyć, czy mu przypadkiem szczęka nie opadła albo nie poczerwieniał z zazdrości. Chciała, aby sprawa była jasna: wygrała. I koniec, kurwa, kropka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Hawkeye


Liczba postów : 3
Join date : 04/06/2018

PisanieTemat: Re: Konstantynopolitańczykiewiczówna [Hafkaj x Corn x Prajd x Randomowi Goście]   Sob Wrz 29, 2018 6:22 pm

Ach! Jakże wspaniale jest wrócić do życia, gdy autor w końcu zda ten walony egzamin, przestanie się opierniczać grając w różne gry (ciągnąc do nich taką Black Widow, a raczej osobę, która ją prowadzi) i ruszy się do pisania postów! W końcu czujesz, że żyjesz, znowu. To tak, jakbyś zawiesił się na bity miesiąc i w końcu mógł ruszyć się z miejsca! W zasadzie dokładnie tak było w tym przypadku.
Właśnie z tego powodu Clint, który zamarł na ponad cztery tygodnie strzelił zdrętwiałym karkiem, a następnie lekko rozruszał wszystkie mięśnie. Co prawda nie był na tyle istotny, żeby mógł pojawić się wcześniej niż jakieś tam inne multi, którym był Wil, ale cóż, lepszy rydz niż nic, lepszy palec niż smalec... Dobra, to ostatnie nie miało sensu, ale się rymowało, więc proszę się nie czepiać.
Wróćmy lepiej do obecnej sytuacji. Clint zapiął kilka guzików od koszuli, ale nagle zauważył, że nie wiedzieć kiedy zrobiło się znacznie zimniej, co poskutkowało tym, że nim podszedł do Corn skoczył jeszcze zmienić ubrania na jeansy, koszulkę i jakąś porozciąganą bluzę zwaną kangurkiem. Tak, to zdecydowanie było lepsze w tej chwili. Mógł teraz skupić się całkowicie na swojej ekszonie, która chyba znowu chciała mu udowodnić, że jest lepszą ciotką niż on wujkiem, co było nieco dziwne, gdyż tak w zasadzie to on nawet z nią nie konkurował. Po pierwsze - nie miało to sensu, bo wiadomo, że gdyby tylko chciał, to z łatwością by wygrał, a po drugie - nie widział sensu w takich pojedynkach. Bardziej obchodził go mały Prajdu, który mimo niekiedy dziwnego zachowania był całkiem uroczym malcem, któremu zdecydowanie potrzeba było dobrego opiekuna, którym jednak raczej nie była Wrona. Cóż, nie mógł jej zabronić widywania go, ale wolał mieć na nich oko, gdy siedzieli razem. W sumie to nawet nie był pewien, o kogo martwił się bardziej. Miał dziwne wrażenie, że dzieciak mógł być znacznie bardziej niebezpieczny niż to okazywał.
- Tak tak, Corn, brawo. Jesteś doskonałą ciotką - rzucił bez krztyny sarkazmu, posyłając jej, mimo wszystko, całkiem przyjazny uśmiech - Natomiast co do Ciebie, młody, to mam wrażenie, że czegoś tutaj brakuje. - Po tych słowach pstryknął palcami i w jego rękach pojawiła się paczka pianek, które następnie mu podał, przy okazji czochrając mu lekko włosy.
- Smacznego i na zdrowie - rzucił jeszcze, a następnie zajął miejsce na kanapie, czując, jak Żmijka morduje go wzrokiem. Och, jakaż urocza z niej była kobieta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Konstantynopolitańczykiewiczówna [Hafkaj x Corn x Prajd x Randomowi Goście]   

Powrót do góry Go down
 
Konstantynopolitańczykiewiczówna [Hafkaj x Corn x Prajd x Randomowi Goście]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: