IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Every great story seems to begin with a snake.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Fulvius


Liczba postów : 1
Join date : 20/07/2018

PisanieTemat: Every great story seems to begin with a snake.    Czw Lip 26, 2018 6:58 pm



Metryka:

Imię/Imiona i Nazwisko: Jorge Miguel Espinoza Palomo
Płeć: Mężczyzna
Wiek i Data Narodzin: 2 lutego 1996 (18 lat)
Pochodzenie: Guadalajara, Meksyk
Rasa: Mutant
Profesja: Pracownik kasyna/członek kartelu narkotykowego
Wzrost: 182 cm
Waga: 78 kg
Pseudonim/Tajna Tożsamość: Fulvius
Jawność Tożsamości: Jawna
Przynależność: La Serpentie Cartel/Niesprecyzowani

Słabości:
- uczulony na sierść;
- jest odporny na własny jad, lecz inne trucizny są w stanie go zabić;
- ogółem jest śmiertelny, pomimo podwyższonej regeneracji;
- łuskowa tarcza, jaką jest w stanie wytworzyć, nie jest odporna na pociski z broni palnej;
- o ile zwykle jest w stanie kontrolować wydzielanie jadu do śliny, tak w przypadku silnego stresu lub innych emocji czasami przestaje nad tym panować;
- źle znosi ujemne temperatury;
- od czasu do czasu lubi sobie popatrzeć na ładne kobiety... No co? Dzieła sztuki trzeba podziwiać, a wyższość przedstawicielek płci pięknej nad obrazami polega na tym, że można z nimi też porozmawiać i nikt przez to nie patrzy na ciebie jak na dziwaka;
- zbytnia pewność siebie, która pewnie kiedyś go zgubi.

Fizjonomia:
Od początku był inny i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Jorge po prostu wyróżnia się w tłumie, przyciągając ciekawskie spojrzenia i odpychając tych, którzy się go boją. Wystarczy spojrzeć na jego twarz: śniadą, młodą, gładką, lecz z wyraźnie zaznaczoną szczęką i prostym nosem. Śmiało można go nazwać przystojnym młodzieńcem, lecz spora część ludzi mimo wszystko obawia się na niego patrzeć przez szkarłatnoczerwone oczy, w których zwykle widać głównie niechęć do wszystkiego i wszystkich lub zwyczajne znudzenie. Bliznę przecinającą lewą brew często zasłania biała grzywa niesfornych, przydługich kudłów, wyraźnie kontrastująca z krótszymi i naturalnie ciemnobrązowymi włosami po bokach głowy.
Nieco niżej znajduje się kolejny „drobiazg”, jaki zwykle peszy ludzi, którzy widzą go po raz pierwszy: coś na kształt tatuażu przedstawiającego łuski, który pokrywa jego ciało. W dotyku wydaje się być normalnym fragmentem skóry, lecz może utwardzać te miejsca, nadając im strukturę bardzo twardych łusek. Zwykle widać jedynie kawałek pokrywający jego szyję i obie ręce po same nadgarstki, lecz gdy zrzuca elegancki uniform, w jakim przyszło mu pracować, widać, że ów tatuaż rozciąga się również na pierś i łopatki nastolatka. A skoro już go rozebraliśmy, to możemy się na chwilę pochylić nad jego sylwetką. Całkiem wysoki z niego chłop, dobrze zbudowany. Ładnie zarysowane mięśnie brzucha, pleców i kończyn sprawiły, że niejedno dziewczę do niego wzdychało. Oczywiście, o ile przymknęło oko na jego inność.
Co do garderoby, Jorge nie wyróżnia się za bardzo. Jeśli nie ma na sobie aktualnie uniformu z pracy, nosi się jak normalny chłopak w jego wieku. Dżinsy, dresowe bluzy, fajne adidasy i tak dalej. Niezmienny jest jedynie niewielki, złoty krzyżyk na łańcuszku, który zawsze nosi na szyi. Przynajmniej w kwestii ubioru jest normalny.


Cechy Charakteru:
Przy pierwszej rozmowie Fulvius może wydać się całkiem dorosły jak na swój wiek. Szarmancki, zaradny i wyjątkowo dojrzały młodzieniec, gotowy pomóc w razie potrzeby. Mało kto wyczuwa tę skrytą pogardę do wszystkiego i wszystkich, chowaną pod ładnym uniformem krupiera lub recepcjonisty. O ile w pracy nie wolno mu być niemiłym i stara się hamować, tak poza nią widać, jak próbuje się wywyższać ponad resztę. Zawsze czuł się lepszy niż inni. Miał bogatą rodzinę, przed którą wszyscy trzęśli portkami, miał moce, o których inni mogli pomarzyć. Mógł mieć władzę. To Jorge kocha najbardziej: możliwość dyrygowania i pokazywania ludziom, gdzie ich miejsce. Uwielbia być podziwiany. Pozbawiony tego czuje frustrację. Nie po to Bóg stworzył go do wielkich rzeczy, aby teraz klęczał ze ścierą w holu największego kasyna w Vegas.
Jeśli jest coś, czego się nauczył, to tego, że najlepiej pracuje mu się samemu i po swojemu. Co nie oznacza, iż czasami nie potrzebuje ludzi, aby dopiąć celu. Powiem więcej: potrafi być miły i kłamać w żywe oczy, aby tylko zmanipulować kogoś i użyć go do zrealizowania swojego planu. Później pozbywa się go jak zabawki, którą się znudził. Jak łatwo wywnioskować, ciężko jest zdobyć jego szacunek, bowiem Jorge z natury jest człowiekiem, który nikogo nie szanuje, zwłaszcza po tym, jak rodzina odesłała go do USA. Prawdziwie respektuje tylko kobiety, ale to i tak nie wszystkie, bo „jak jakaś zachowuje się jak zeszmacona idiotka, to sama prosi się o to, aby ją tak traktować”. Tak, to są jego własne słowa.
Co ciekawe, Jorge szczególnie gardzi tym, co dla niego inne, nieznane i niezrozumiałe. Amerykańce? Fuj, bogaci idioci. Chińskie żarcie? Pieczone psy i skorpiony, dzięki. Tak można wymieniać i wymieniać. Oczywiście, nie jest zatwardziałym konserwatystą i jeśli coś mu się spodoba, to potrafi się do tego przekonać, niemniej dopóki ktoś nie pokaże mu logicznych argumentów i go nie przekona, jego lista „jak ja nienawidzę” będzie całkiem długa. Wszystko, w co sam wierzy i co kocha, uważa za lepsze.
I mimo, że z tego wszystkiego zaczyna nam się wyłaniać obraz plującego jadem, lecz wyrachowanego węża, który tylko czeka, aby wyjść ze swojej jamy... Cóż, Fulvius nadal pozostaje nastolatkiem. Porywczym, roszczeniowym, zbyt pewnym siebie i własnych możliwości, za co nieraz obrywał. Nadal zdarza mu się zachowywać wyjątkowo nierozsądnie, szczeniacko i za bardzo ulegać emocjom, co psuje wizerunek, który sam próbuje zbudować.


Akta Biograficzne:
Roger Juan Espinoza Hernandez był zwyczajnym chłopakiem z małej wioski położonej blisko granicy ze Stanami. Grał na gitarze, podbijając serca pięknych chicas, chodził na imprezy, gdzie lała się tequila i szmuglował kokę przez granicę, jak wszyscy w jego wieku. To był najłatwiejszy sposób na zdobycie forsy w miejscu bez perspektyw - wystarczyło spakować parę woreczków nad błotniki w samochodzie, aby zarobić tysiące dolarów. Pieniądze Roger, jak to lekkomyślny nastolatek, wydał na parę głupot, ale przede wszystkim przekazywał je swoim chorym rodzicom. Za każdym razem, gdy wręczał im plik banknotów, opowiadał, jak ciężka jest praca kierowcy, ile stanów zjechał i co widział. Nigdy nie zorientowali się, że coś jest nie tak, a przeciętny tirowiec nie wyciąga kwot z pięcioma zerami na końcu. Być może po prostu nie chcieli znać prawdy. Tym czasem ich syn stopniowo awansował na kolejne stopnie narkobiznesu dzięki swojej pomysłowości i wizji. Mało kto mógł się z nim równać w sposobach ukrywania towaru i ilości kilogramów, jakie wwoził na teren USA.
Wkrótce to straciło sens, bo rodzice Rogera zmarli jeden po drugim w niewielkim odstępie czasu. Młody mężczyzna załamał się i postanowił wyjechać do Guadalajary. Ilość pieniędzy, jaką zarobił przez ostatnich parę lat, pozwoliła mu na kupienie willi z basenem na obrzeżach miasta. Skończył ze szmuglerką, przynajmniej bezpośrednią. Teraz to on wydawał polecenia i wymyślał nowe szlaki. Bez niego cały ten biznes runąłby w pizdu, więc szefowie się z nim liczyli, co wiązało się z zyskaniem szacunku tak ogromnego, że jeszcze parę lat wcześniej nie śmiałby o nim myśleć.
Wszystko zmienił jeden wyjazd. Roger miał pojechać z bossem skontrolować jedną ze skrytych w lesie „kuchni”. Pech chciał, że podczas pięciokilometrowej przeprawy przez dżunglę, został ukąszony przez węża. Zwierzę zostało od razu (chociaż nie bez problemów) zarżnięte maczetą, a szmugler trafił do szpitala w stanie krytycznym. Miesiąc spędził w śpiączce. W wyniku martwicy stracił stopę. Poza tym... gdy wreszcie wstał z łóżka, czuł się naprawdę dobrze. Wyszedł ze szpitala dwa dni po tym, jak się wybudził. Wiedział, że Bóg go uratował. Do tego czuł, jakby jego życie nabrało całkiem nowych barw, stało się bardziej wyraziste. Z początku myślał, że to tylko efekt powrotu do świata po długim śnie, ale to nie mijało. Stał się silniejszy niż wcześniej, pomimo, iż nie ruszał się przez cztery tygodnie. Podczas gdy Roger dziękował niebiosom za swój dar, pewne laboratorium zastanawiało się, gdzie u licha podziała się ich modyfikowana genetycznie koralówka arlekin.
Miesiąc to dużo. Wystarczająco dużo, aby znaleźć sobie nowego, równie utalentowanego szmuglera. Interes musiał się kręcić, nie mogli czekać na jednego człowieka, który mógł zastopować wszystko. W efekcie Hernandez nie miał już dokąd wracać. To sprawiło, że wpadł w furię. Wybuchła strzelanina. Mimo przewagi liczebnej, handlarze nie mogli dorwać Rogera, którego kule jakby w ogóle się nie imały. Uniknął prawie każdego pocisku, kończąc zaledwie z jedną szramą na ręce. Po paru minutach stał pośrodku pokoju, otoczony kilkunastoma trupami. Umarł król, niech żyje król. Wielu ludzi odeszło od tyrana, który wymordował współpracowników, aby zostać szefem, lecz ci, co zostali, pomogli mu w budowaniu potęgi, która wkrótce chwyciła za gardła pół Meksyku.
Jorge Miguel Espinoza Palomo był drugim synem Rogera i jego żony, pięknej Flavii Palomo de Espinoza. Pierwszy zginął w policyjnej zasadzce rok przed narodzinami Jorge. Wszyscy od początku byli świadomi niezwykłości chłopca, na którego niektórzy wołali „El Chico Serpiente” - Wężowy Chłopiec. Wystarczyło na niego spojrzeć, żeby zrozumieć, o co chodzi. Czerwone ślepia mogły przerazić niejednego, tak samo jak dziwny wzór na ciele, ciągnący się od klatki piersiowej i plecy po same nadgarstki oraz tworzył swoisty kołnierz na jego szyi. Nikt nie śmiał się śmiać z jego inności, a sam Jorge nauczył się z czasem traktować ją jako boski dar, bo tak mówił mu ojciec, który chuchał i dmuchał, aby jego drugiemu dziecku nie stało się nic złego. Opłacał mu prywatnego nauczyciela i dawał wszystko to, czego potrzebowało. Chciał wychować go na swojego następcę, człowieka zasad, który da sobie radę w biznesie i będzie umiał utrzymać imperium, które zbudował Roger. Jako najstarszy z czwórki rodzeństwa i jako jedyny obdarzony niezwykłymi umiejętnościami, wydawał się idealnym kandydatem na to stanowisko.
Hernandez miał całkiem dobry plan, ale zapomniał o tym, jak krnąbrne potrafią by nastolatki. Nie zauważył, że szacunek syna jest tylko pozorny, motywowany chęcią dostania nowego, wysadzanego diamentami laptopa i innych profitów. Zdał sobie z tego sprawę dopiero po pewnym czasie, kiedy na lekcje wychowania okazało się być za późno. Kilka razy próbował utemperować Jorge»a, lecz to wszystko było jak groch o ścianę. Próbował różnych metod, lecz chłopiec czuł się nietykalny. Szczytem było, gdy do uszu Rogera doszła plotka, jakoby jego syn przespał się z jakąś dziewczyną, spłodził jej dziecko, a później zapłacił jej za usunięcie ciąży i dorzucił do tego pięć kilo koki w ramach zadośćuczynienia. Boss nie chciał w to uwierzyć, jednak nie miał wyjścia, gdy Jorge, spytany o tę sprawę, potwierdził wszystko, nie wyglądając nawet na trochę skruszonego.
Tego było już za wiele. Roger poczuł, że jego duma została urażona. Całe życie uczył swojego syna szacunku do kobiet, do rodziny, a ten zachował się jak ostatni gówniarz, który nie umiał ponieść odpowiedzialności za własne czyny, a na dodatek używał pieniędzy swojej familii, aby zatuszować tę jakże niewygodną sprawę. Hernandez długo zastanawiał się, co mogłoby być odpowiednią karą, aż wymyślił plan idealny. Skoro Jorge czuł się taki dorosły i pewny siebie, wysłał go do jego wuja - właściciela kasyna w Las Vegas i kartelowej wtyki po tamtej stronie granicy. Tam miał się nauczyć odpowiedzialności i szacunku.
Parę dni później Wężowy Chłopiec, który miał przejąć pałeczkę szefa jednego z największych karteli narkotykowych w całej Ameryce, przywdział stare ubrania i odblaskową kamizelkę. Miał zacząć od sprzątania śmieci, a dopiero później zacząć piąć się wyżej. Wuj był nieubłagany. Po każdej próbie ucieczki, Jorge wracał zaciągnięty za fraki, zbierał baty i dostawał jeszcze cięższą pracę niż wcześniej. Z każdym dniem jego gorycz rosła, ale nie okazywał tego. Z czasem zaczął się sprawować coraz lepiej, aż góra zaczęła od czasu do czasu przydzielać mu zajęcia w terenie. Wszystko to było częścią planu Jorge, który przyrzekł sobie, że gdy tylko będzie mógł, odetnie się od rodziny, założy własny biznes i znowu będzie mógł pływać w pieniądzach. Ale na to przyjdzie jeszcze czas. Wtedy wszyscy pożałują wyrzeknięcia się Jorge Miguela Espinozy Palomo, o którym wkrótce usłyszy cały świat.

Potencjał Bojowy:

Siła:
 2/2/7 (do 300 kg)
Szybkość: 3/3/10 (do 40 km/h)
Zręczność: 5/6/6
Wytrzymałość: 3/4/8
Zdolności Bojowe: 4/5/6
Regeneracja: 3/4/8
Celność: 3/3/6
Inteligencja: 2/3/5

Wyposażenie:

Broń: pistolet maszynowy Micro-UZI, pistolet FN Five-seveN, kastet, nóż taktyczny, scyzoryk
Pancerz: kamizelka kuloodporna + jego naturalny łuskowy pancerz
Plecak/Ekwipunek Podręczny: zwykle pistolet, scyzoryk, portfel z gotówką, telefon, dokumenty, słuchawki, surowica na własny jad razem ze strzykawką i igłą, czasami kilka woreczków z kokainą
Przechowalnia: broń, której aktualnie nie nosi ze sobą razem z dodatkową amunicją, jeszcze więcej koki, laptop, jego pięć węży
Lokum: nieduży apartament w centrum Las Vegas wynajmowany od wuja
Środek Transportu: czarna Honda CBR 400 F4i
Pieniądze: jeśli odjąć majątek rodziny, do którego nie ma dostępu, zostaje niezbyt pokaźna kwota, która jest wypadkową tego, co zarobił lub ukradł


Moce:

Jad - silna neurotoksyna zabijająca w pół godziny, wytwarzana w gruczołach jadowych koło ślinianek i uwalniana do śliny zależnie od woli Jorge'a. Jest w stanie pluć jadem na odległość metra, ale aby wyrządzić jakąkolwiek krzywdę, toksyna musi się dostać do krwi np. przez ranę. Trafienie w oczy może spowodować chwilowe oślepnięcie. Niedługo po przedostaniu się do krwi wywołuje drżenie mięśni, trudności z oddychaniem i drgawki, a całość kończy śmierć w wyniku uduszenia na skutek paraliżu mięśni oddechowych.
Opanowanie mocy: 3/4/5

Łuski - może chwilowo utwardzić skórę tam, gdzie się znajdują (szyja, ręce, ramiona, pierś, łopatki). Staje się wtedy odporna na ciosy i cięcia, a także na przypalanie. Łuskowy pancerz może zostać przebity przez pociski z broni palnej.
Opanowanie mocy: 4/4/5

Kamuflaż - potrafi wtopić się w naturalne otoczenie - skały, drzewa, krzewy, gleba etc. - przybierając ich barwę nie dłużej niż na pięć minut.
Opanowanie mocy: 2/4/5

Tańczący z wężami - komunikuje się z wężami. Dzięki temu jest w stanie je okiełznać, ale też nasłać je na kogoś, kto mu podpadnie.
Opanowanie mocy: 3/4/5
Zasięg mocy: 2/2/5

Umiejętności:
- pierwszego człowieka zastrzelił w wieku dziesięciu lat. Był to zdrajca, którego jego ojciec przyłapał na gorącym uczynku. Od tamtej pory ćwiczył na strzelnicy, dzięki czemu teraz jest w stanie obsłużyć większość typów broni palnej, a szczególnie dobrze radzi sobie z pistoletami i niewielkimi karabinami maszynowymi;
- jak na dziecko kartelu i kolesia na co dzień obracającego dużą ilością gotówki przystało, ma łeb do interesów i pieniędzy;
- potrafi jeździć na motocyklu i skuterze;
- mówi biegle po angielsku, co wcale nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać;
- umie przygotowywać całkiem spory wachlarz drinków, mimo, że oficjalnie nigdy nie stał na barze ani nawet nie próbował alkoholu;
- otwieranie zamków to dla niego pikuś. Tak samo jak odpalanie samochodów z kabli.


Informacje Dodatkowe:
- posiada pięć węży: boa kubańskiego, lancetogłowa mlecznego, koralówkę arlekina, pytona królewskiego i grzechotnika teksaskiego, które wabią się odpowiednio: Julio, Buenaventura, Hernando, Victor i Sergio. Jak twierdzi Jorge, każdy ma inny temperament i charakter, ale wszystkie kocha równie mocno;
- w niedalekiej przyszłości planuje się całkowicie usamodzielnić i odciąć od rodziny, a gdy uzbiera odpowiednią ilość pieniędzy, otworzyć własny klub;
- ma ogromną słabość do wszystkiego, co meksykańskie, a mimo wszystko raczej nie planuje powrotu do domu, bo widzi mnogość możliwości, jakie ma w Stanach, a których nie dostrzega w rodzinnym kraju. Może kiedyś, na starość...
- jest wierzącym i praktykującym katolikiem. Nawet, jeśli czasami kompletnie przeczy swojej wierze.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 404
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Every great story seems to begin with a snake.    Czw Sie 16, 2018 6:55 pm

1. Z historii wynika że Fulvius jest mutate, a nie mutantem, ponieważ jego ojciec swoje moce posiadł sztucznie.

2. Podwyższona regeneracja jest wprawdzie wpisana w statystyki, ale prosiłabym jeszcze, żeby dopisać ją do mocy.

3. Moce same w sobie generalnie są w porządku, ale odrobinę martwi mnie zgon następujący w przeciągu pół godziny od ugryzienia - dlatego miło by było dowiedzieć się chociaż, czy jedynym antidotum na jad jest surowica, którą Jorge posiada, czy jest jednak inny sposób na zneutralizowanie toksyny.

4. Mimo wszystko prosiłabym uzupełnić statystyki w profilu normalnymi wartościami.

Cytat :
Jorge»a

A tu już tylko drobna uwaga - podejrzewam, że w miejscu strzałeczek miał się znaleźć apostrof sugerujący odmianę. Tymczasem imię Jorge się nie odmienia - cały czas zachowuje formę z mianownika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Every great story seems to begin with a snake.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Formalności postaciowe :: Zbiór Kart Postaci-
Skocz do: