IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plaża w Santa Monica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 168
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Plaża w Santa Monica    Sob Lip 14, 2018 5:53 pm



Jedna z najbardziej znanych plaż w całej Ameryce, a już na pewno po tej stronie kraju. Położona u wybrzeży Pacyfiku, rozciąga się na trzy i pół mili, posiada chyba wszystko, czego mogą chcieć plażowicze: niewielkie parki, miejsca piknikowe, place zabaw, toalety, kilka hoteli i wiele, wiele innych. Dla spragnionych wrażeń czekają takie atrakcje jak surfing czy paddleboarding, a nad wszystkim czuwa cała rzesza ratowników.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów plaży jest molo Santa Monica Pier wraz z parkiem rodzinnym Pacific Park, na którego końcu znajduje się wielki diabelski młyn, po zmroku podświetlany setkami kolorowych neonów.
Na terenie całej plaży panuje bezwzględny zakaz palenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 168
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Sob Lip 14, 2018 10:12 pm

Ciężko powiedzieć, czy jazda samochodem na plażę oddaloną o ładnych parę kilometrów i znajdującą się de facto w innym mieście wlicza się jako "przewietrzenie się", ale tak właśnie zrobiły, gdy tylko wyszły z restauracji. Chyba przez te emocje nie myślały do końca racjonalnie, ale z drugiej strony, czy mógł być jakiś lepszy sposób na zwieńczenie tego wieczoru? Pewnie tak, ale nie wnikajmy w to.
Mimo, że było już dość późno, po plaży dalej kręciło się całkiem sporo ludzi. Najwięcej niewątpliwie zmierzało do Pacific Park, którego młyńskie koło mieniło się kolorami układającymi się w różne fantazyjne wzory. Obie najemniczki zdecydowanie wyróżniały się swoim wieczorowym ubiorem, który kompletnie nie pasował do miejsca. Cheyenne zauważyła to bardzo szybko, toteż już wychodząc z samochodu zdjęła szpilki, żeby nie zabić się w nich po drodze. Wzięła je w dłoń, nie będąc pewną, czy jeszcze się jej nie przydadzą.
- Od jak dawna to planowałaś? - spytała, gdy doszły nad sam brzeg oceanu. Czuła chłód piasku pod stopami, które czasami zakrywała woda z niskich, cofających się po zderzeniu z lądem fal. Musiała cały czas uważać, żeby nie zamoczyć sukienki, ale to nie przeszkadzało jej w spokojnej obserwacji jakże pięknego otoczenia i, oczywiście, rozmowie. Od kiedy początkowy stres z niej zszedł, miała ochotę spytać Alex o tak dużo rzeczy! Chciała poznać każdy szczegół, dowiedzieć się, jakim cudem udało jej się wszystko ukryć, chociaż... Jadąc tutaj zdała sobie sprawę z tego, jak wiele poszlak leżało jej koło nosa przez cały czas, a po prostu nie zwróciła na nie większej uwagi, zbyt pochłonięta faktem samej wycieczki do Los Angeles.
Cóż, teraz wszystko było już jasne. Prawie wszystko, ale Levittoux miała nadzieję, że wkrótce wszystko się wyjaśni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 87
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Sob Lip 14, 2018 11:38 pm

Nie miała zamiaru w ogóle narzekać. Spacer po mieście? Okej. Pojechanie do innego miasta na plaże? Spoko, bo czemu by nie? W końcu niech ta noc będzie jak najbardziej magiczna! Była teraz gotowa pojechać nawet na koniec świata jeśli miałoby to sprawić, że Chey będzie jeszcze bardziej szczęśliwa.
Zamknęła drzwi od samochód i kliknęła blokadę przy kluczykach. Sama też zdjęła but oraz skarpetki, które wcisnęła do środka obuwia, i trzymając je w dłoni, ruszyła za swoją ukochaną w głąb plaży. Gdy już były niemal na skraju plaży Alex przystanęła. Chwilę stała w miejscu, przyglądając się Chey na tle oceanu. Wyglądała cudownie. W jakiś sposób magicznie, że Wright nie była w stanie oderwać od niej wzroku przez dłuższą chwilę. W końcu zmusiła się, aby przestać i podejść do niej, przytulając się do jej pleców. Delikatnie objęła ją na wysokości bioder, przyglądając się oceanowi.
- Długo przed propozycją wyjazdu do LA. Nie planowałam tego od początku, ale tak sobie pomyślałam... No i wyszło - szepnęła do jej ucha. - Wahałam się przez cały czas. Nawet, gdy już przyjechałyśmy do Los Angeles nie byłam pewna czy się odważę to zrobić - dodała po chwili, po czym ucałowała jej skroń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 168
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Nie Lip 15, 2018 10:00 am

Magiczna - słowo doskonale opisujące tę noc od samego początku do, miejmy nadzieję, samego końca. Do tego stopnia, że Kanadyjka nie była pewna, czy to wszystko nie było tylko ułudą, zbyt pięknym snem, z którego będzie musiała się wybudzić, aby wrócić do rzeczywistości. Takiej radości nie dawały jej nawet wszystkie te noce po udanych przedstawieniach jeszcze za czasów szkoły ani bliższe jej w tym momencie powroty do domu po wykonaniu trudnego zlecenia. Chyba dawno nie czuła się tak... kochana.
Dość szybko utwierdziła się w tym, że nie śniła. Wystarczyło jedno przytulenie i kilka zdań szepniętych na ucho, jakby były największą tajemnicą. Cheyenne stała przez chwilę w bezruchu, łącząc wątki, bo z każdą chwilą wszystko stawało się coraz bardziej jasne.
- Dlatego nie chciałaś jechać od razu do Vegas, kiedy to zaproponowałam. Jesteś cholernym geniuszem zła, Alexandro Wright - zaśmiała się, na moment odwracając głowę w jej stronę, ale wraz z kolejnym wyznaniem niebieskowłosej, jej wzrok znowu uciekł w stronę oceanu. Przygryzła wargę. - Nie dziwię się. Na twoim miejscu bym stchórzyła - przyznała szczerze. Teraz widziała dokładnie, jak szaloną decyzję podjęła Alex. Musiała doskonale zdawać sobie sprawę, że jej propozycja najpewniej zostanie odrzucona. Nie znały się przecież od wczoraj. Znała jej podejście do życia, do uczuć, do ich relacji, a mimo wszystko zaryzykowała. Kto normalny by to zrobił?
Jej wzrok przykuło diabelskie koło. Raz na górze, raz na dole. To zabawne, jak głupia zabawka potrafiła odzwierciedlać życie.
- Co teraz? - spytała wreszcie, bo i to pytanie straszliwie ją nurtowało, a miała nadzieję, że Wright jakkolwiek odsunie jej obawy. - Będziemy żyć dalej, tylko ze świadomością, że łączy nas coś więcej niż pakt krwi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 87
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Sro Sie 15, 2018 2:41 pm

Szaleństwo... Tak dalekie, a jednak bliskie słowo dla Wright. Alex nie była szalona, a przynajmniej nie w takim sensie jak można, by się spodziewać. Ba, wydawała się nawet w miarę normalna i spokojna. Może trochę zdystansowana do świata, ale często robiła za głos rozsądku w tej dwuosobowej drużynie. Mimo wszystko na swój pojebany sposób to słowo pasowało do niej. Nie oszukujmy się, nikt kto był o zdrowych zmysłach nie postąpiłby w wielu sytuacjach jak Wright. Choćby teraz, gdy oświadczyła się Chey, mimo faktu, że najbardziej prawdopodobną odpowiedzią ze strony Kanadyjki było "nie". Ryzykowała wszystko i po co? Dla własnego widzi mi się? A może jednak chodziło o coś więcej? Coś ważniejszego...?
Uśmiechnęła się tylko, zadowolona, że jej misterny plan się udał. W końcu nie było tak źle, nie? Ba, nawet było o wiele lepiej niż przypuszczała. Nic nie odpowiedziała na jej kolejne słowa. Po prostu przytuliła ją ciut pewniej, wtulając twarz w jej włosy. Po prostu przymknęła oczy.
- A co ma być, słońce? - spytała cicho. - Zawsze łączyło nas coś więcej. Żyjemy tylko dla siebie i nic tego nie zmieni. Partner in time, partner in crime - szepnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 168
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Wto Sie 21, 2018 6:01 pm

Działanie Alex było dla niej ogromną zagadką, której rozwiązania nie potrafiła odnaleźć w pojedynkę. Rozjaśniając wiele kwestii, klarując to, co między nimi było, utworzyła kolejną siatkę pytań. Corneille chciała poznać odpowiedzi na każde z nich. Chciała znać jej motywację, plan, marzenia związane z tym, co zrobiła. Nie było przecież opcji, aby oświadczyła jej się bez najmniejszej idei, uznając, że to po prostu wspaniały pomysł i na pewno wszystko będzie dobrze. Tak mogłoby być w typowym związku, nie u nich. Nie w wykonaniu Wright, która dokładnie ważyła każdą decyzję przed wprowadzeniem jej w życie.
Nic dziwnego, że była kompletnie rozczarowana odpowiedzią. Powinna się tego spodziewać po kimś, kto kompletnie ssał w tego typu rzeczach.
- Nie zawsze - zaśmiała się, ale zadziwiająco szybko spoważniała. Wyswobodziła się z objęć najemniczki i obróciła się do niej przodem. - Nie zrozumiałaś mnie. Ludzie nie oświadczają się sobie ot tak. Zwłaszcza, że mnie znasz i do końca wahałaś się, czy to dobry pomysł. Nie bez powodu zresztą. Co chciałaś osiągnąć? - spytała, przyglądając się kobiecie uważnie, jakby próbowała ją rozszyfrować samym spojrzeniem. To było dla niej bardzo ważne pytanie i nie było opcji, żeby Wright wymigała się od odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 87
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Pią Sie 24, 2018 2:55 pm

Nie do końca wiedziała jak powinna odebrać ten śmiech, więc po prostu go zignorowała. Głupotą byłoby teraz prowokować awanturę. Zwłaszcza w taki dzień jak dziś. Przecież sama chciała, aby ten był całkowicie magiczny dla Chey.
Spojrzała w jej oczy, gdy ta odwróciła się do niej. Miała ochotę skłamać. Powiedzieć, że to była jej zwyczajna fanaberia niczym nie uargumentowana. Coś co się po prostu stało. Może tak poniekąd było, ale Wright wiedziała, że w głębi duszy chodziło o coś więcej. Przecież zawsze było coś więcej, nawet jeśli nie ze strony Chey, a tylko i wyłącznie Alex.
Milczała dłuższą chwilę, nie potrafiąc się zdecydować co zrobić. I tu nawet nie chodziło o walkę serca z umysłem, a zwykłe nie zrozumienie samej siebie. Nie umiejętność opisywania tego co się dzieje w głębi jej własnej duszy.
- Ja... - urwała, zbierając dalej słowa. - Ja chciała, abyś wiedziała, że Cię naprawdę kocham - odparła, co wcale nie było dla niej najłatwiejsze. Zwierzać się ze swoich uczuć, mówić o nich. Nie lubiła się otwierać przed ludźmi. Nawet jeśli była to Chey, a może zwłaszcza przy niej. Czuła się kompletnie zażenowana tym co właśnie powiedziała, nawet miała już zamiar odwrócić od Chey spojrzenie, ale powstrzymała się od tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 168
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Pią Sie 24, 2018 7:37 pm

Widziała chwilowe zawahanie Alex, czy też raczej standardową dla niej próbę zebrania myśli i ubrania ich w słowa tak, żeby wyszło to tak, jak chciała. Rozumiała to. Obie miały problemy z wyjaśnianiem niektórych rzeczy werbalnie, zwłaszcza, gdy chodziło o uczucia. W tej kwestii nie mogła jej odpuścić. Są pewne sprawy, o których należy powiedzieć na głos i to była jedna z nich.
Wreszcie doczekała się odpowiedzi i słysząc ją, najpierw uniosła brwi, a później ze śmiechem rzuciła się kobiecie na szyję. Sposób, w jaki Wright wypowiedziała te słowa, w jaki próbowała ukryć speszenie i zażenowanie i jak bardzo przypominało to niezdarne zaloty nastolatka sprawiły, że Kanadyjka nie mogła powstrzymać uśmiechu.
- To urocze - odpowiedziała, wiedząc, że to zapewne jeszcze bardziej zbije ją z tropu. I bardzo dobrze. - Wiedziałam już wcześniej, ale to jest jakiś argument - przyznała jej. To jej tak naprawdę wystarczyło. Ludzie tak robią. W sensie, oświadczają się sobie z miłości. A że w ich przypadku ta nie była do końca oczywista, normalna ani poukładana, to Corneille jakoś wcale nie dziwił powód Alex. Chciała wyłożyć kawę na ławę i ustalić, co jest między nimi. Ryzykowała sporo, ale jej się udało. Brawo ona.
- Myślisz, że powinnam zadzwonić do Francisa? Chyba powinien wiedzieć... - spytała i w tym momencie zdała sobie sprawę z tego, że niezbyt miała się z kim cieszyć swoim szczęściem. Prócz dziadka i paru znajomych, których poznała w mniej lub bardziej przypałowy sposób podczas ich tułaczki, nie miała w tym świecie nikogo i chyba nigdy jej to tak nie tknęło jak w tym momencie. Ponownie przygryzła wargę, co spróbowała zamaskować wtulając się jeszcze bardziej w niebieskowłosą. To był zły moment na jakiekolwiek dołki czy chwile słabości, więc nic dziwnego, że chciała je ukryć pod płaszczykiem nagłej potrzeby bliskości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 87
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Pon Wrz 24, 2018 12:20 am

Czuła się okropnie niezręcznie, a gdy zrozumiała jak bardzo głupio i żenująco zabrzmiały jej słowa, miała ochotę zapaść się pod ziemię, albo chociaż walnąć głową o cokolwiek twardego. To wcale dobrze nie odzwierciedliło tego co od kilku lat błądziło po jej głowie. Tych wszystkich myśli, które chciała przekazać Chey, ale nie potrafiła ich ubrać w odpowiednie słowa... Wszystko co wymyślała brzmiało za bardzo banalnie, głupio i ckliwie. Powinna potrafić przekazać to lepiej... A nie brzmieć jak jakiś nieśmiały nastolatek, który w sumie nie wie czego chce.
Tak, została zaskoczona. Całkowicie się tego nie spodziewała. Była zbita z tropu, co zaowocowała kolejną dawką zażenowania i speszenia. Stała jak wmurowana, a myśli biegały i skakały bez składu i ładu w jej głowie. W końcu się ogarnęła, by wreszcie objąć pewnie, przytulając do siebie. Uśmiechnęła się lekko. Chciała jej coś powiedzieć, cokolwiek. Mimo tego milczała, czując, że jest to najlepsze co może teraz zrobić. Żadne słowa nie potrafiły dobrze zobrazować co teraz czuła. Wolała tego nie psuć jakimś palaniem.
- Raczej tak - wyszeptała jej na ucho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 168
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Sob Wrz 29, 2018 11:28 am

Nie potrzebowała jakichś wielkich słów, gdy czyny mówiły wszystko. Zapewne i tak zacznie wypytywać Alex dosłownie o wszystko, gdy obie ochłoną albo będą w stanie wątpliwej trzeźwości i weźmie je na gadanie. Jasne, romantyczne i czułe słówka w romantycznym momencie na plaży podczas oglądania wieczornego słońca były zawsze mile widziane, ale to chyba nie byłoby w ich stylu.
Dłuższą chwilę zastanawiała się nad tym, co dalej. Nie tak to sobie wyobrażała jako nastolatka podczas burzy hormonów. W jej wyobrażeniach stała u boku wysokiego, ciemnookiego blondyna (może posiadającego jakiś fajny tatuaż, ale to akurat nie był wymóg konieczny) gdzieś na plaży na Hawajach, gdzie jakiś tamtejszy ksiądz udzielałby im ślubu. Wszystko dopięte na ostatni guzik, rodziny płaczące ze szczęścia, wszyscy tańczą do wschodu słońca. Tymczasem "puf!" i nagle okazuje się, że ma wyjść za przyjaciółkę, którą chciała wybrać na swoją druhnę na swój idealny ślub.  Zero rodziny, zero znajomych, chociaż nadal mogły wyjechać na Hawaje...
Czy czuła się jakkolwiek źle z tym, że jej młodzieńcza wizja się nie ziści? Nie. Postanowiła zepchnąć ją na bok, do rzeczy utraconych i zrobić wszystko całkowicie na odwrót, jakby na złość światu. W końcu była już całkiem innym człowiekiem niż wtedy i nawet, jeśli brakowało jej bliskich, których mogłaby zaprosić, miała zamiar być szczęśliwa.
- Pobierzmy się w Vegas, w jednej z tych słynnych kapliczek przy drogach. Albo w tych śmiesznych ślubnych drive thru. Chociażby jutro, w samych piżamach i ze świadkami wziętymi z ulicy. Co ty na to? - spytała w nagłym wybuchu entuzjazmu. Nie chciała niepotrzebnie tracić czasu, skoro i tak nigdy nie znały dnia ani godziny, w których ktoś postanowi przyłożyć im spluwy do łbów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 87
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Sob Paź 20, 2018 7:14 pm

Spojrzała na jej twarz, gładząc delikatnie jej policzek. W te piękne niebiesko zielone oczy, które były tylko jej i nic tego nie mogło zmienić. Żyły tylko dla siebie i nikogo innego. Czuła... spokój. Nie, i nie chodzi o ten spokój, który towarzyszył jej na codzień. Tę maskę, którą przywdziewała, aby mało kto mógł odczytać cokolwiek z jej zachowań. To było coś całkowicie innego. Coś co dawało ulgę i chwilę prawdziwego oddechu w tym popieprzonym świecie. Dawno nie poczuła się tak bezpiecznie i błogo. Miała wrażenie, że jakiś ciężki balast spadł jej z pleców, uwalniając od wszelkich lęków. Czuła się szczerze szczęśliwa w tym momencie. Chciała, aby ta chwila trwała jak najdłużej...
Kolejne słowa Chey ją szczerze zaskoczyły. Nie spodziewała się czegoś takiego. Pamiętała jak za dzieciaka Kanadyjka opowiadała im o swoim idealnym ślubie. Ten pomysł był całkowitym zaprzeczeniem tego wszystkiego. Odwróceniem do góry nogami. Nie do końca wiedziała co powinna teraz odpowiedzieć. Zgodzić się czy zaprzeczyć? Z jednej strony mogła się zgodzić. W końcu co jej szkodzi? Z drugiej... ten pomysł zdawał się być całkowicie absurdalny. Dopiero co przyjechały do Los Angeles. Miały odpocząć, a potem pojechać do Vegas...
Zagarnęła niesforny kosmyk z jej twarzy.
- Jeśli chcesz, ale... Ale dopiero co przyjechałyśmy do LA... Myślałam, że najpierw nacieszymy się czasem tu. Naprawdę już chcesz wyjeżdżać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 168
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Nie Lis 11, 2018 9:24 am

Podczas gdy Alex zastanawiała się, co znowuż odwaliło Cor i dlaczego chce spalić za sobą tę resztkę mostów, które za sobą zostawiła, Kanadyjka już miała w głowie wizję i jak raz nie była to wizja tego, jak jakiś bogaty korposzczur rzuca się z dachu albo bezdomny umiera pod mostem. Widziała, jak jadą do Vegas i są... szczęśliwe. Chociaż przez parę dni, dopóki znowu nie odczuje głodu krwi i będzie musiała coś z nim zrobić. Przez chwilę będą mogły robić szalone rzeczy i cieszyć się sobą bez myśli, że powinny właśnie robić coś innego lub muszą przed kimś spierdalać.
Być może dlatego powinna się poczuć urażona słowami Wright, która chciała to wszystko zepsuć, ale Cheyenne odebrała to jedynie jako nowe wyzwanie.
- Możemy pojechać tam i wrócić, to tylko parę godzin jazdy. Myślę, że na paliwo nas jeszcze stać - powiedziała, nieco zadzierając głowę, żeby móc spojrzeć na jej oblicze wzrokiem Kota w Butach. Tym bardziej zaskakujące było jej kolejne pytanie: - a co? Masz jakiś lepszy pomysł? - spytała. Nawet, jeśli była bardzo podjarana swoim pomysłem i była gotowa zrobić wszystko, aby przekonać do niego również Alex, musiała wziąć jej zdanie pod uwagę. Nie powinna przecież ot tak niszczyć misternie układanego planu, jeśli ten istniał, prawda? A że miała dziwne wrażenie, że najemniczka nie zaplanowała niczego dalej, nie wiedząc, czy w ogóle jej oświadczyny zostaną przyjęte, to nawet tym lepiej. Łatwiej będzie przepchnąć wyjazd do Vegas. Proste? Proste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 87
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Czw Sty 03, 2019 2:39 am

I co ona miała teraz biedna począć? Miała lekki mętlik w głowie. Całkowicie nie wiedziała co. Wcześniej sądziła, że jeśli Chey się zgodzi, będzie chciała to zrobić tak jak kiedyś sobie to wymarzyła, a nie tak. I racja, nic nie zaplanowała dalej. Szła dalej na całkowicie wariackich papierach. W końcu nie wiedziała czy Chey w ogóle przyjmie jej zaręczyny. Ba, z tyłu głowy cały czas jakiś głosik podpowiadał jej, że to wszystko się nie uda, więc po co ma się starać i planować dalej? Na szczęście ten się mylił. Co nie zmieniało faktu, że zostawały całkowicie bez dalszego planu. Niebieskowłosej to nie do końca pasowało. Nie lubiła robić tak poważnych rzeczy bez planu.
Przyglądała się jej. Chey zdawała się być w tej chwili tak bardzo szczęśliwa.
- Nie, nie mam - odparła, milknąc na dłuższy czas. Czy naprawdę był sens zniszczyć jej wizję tego wszystkiego? - Na pewno tego chcesz, słońce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 168
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    Sob Sty 05, 2019 10:27 am

Triumfalny uśmiech wpełzł na jej łajdackie oblicze. Skoro Wright nie miała żadnego planu (a przynajmniej lepszego planu), dużo łatwiej będzie ją przekabacić na swoją stronę. Dlaczego jej tak na tym zależało? Tak właściwie to miała kompletnie gdzieś, gdzie i jak to zrobią, ale skoro już miała prawo głosu, to wolała, aby ich ślub był czymś niezapomnianym, nietypowym i godnym opowiedzenia przy kieliszku. Wszak niewiele więcej było jej potrzebne i mając na uwadze, że i tak zapewne wkrótce umrze, chciała przeżyć te chwile jak najlepiej.
- A czy wyglądam na niepewną tego zajebistego planu? - spytała i nie czekając na odpowiedź, dodała: - to co? Wchodzisz w to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Plaża w Santa Monica    

Powrót do góry Go down
 
Plaża w Santa Monica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Kalifornia-
Skocz do: