IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Margaret May

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Dom Margaret May   Nie Lip 08, 2018 3:59 pm


Zwykły dom jednorodzinny stojący w zestawieniu z innymi jemu podobnymi. Zawiera w sobie salon, aneks kuchenny, łazienkę oraz trzy pokoje na piętrze. Mały fragment trawnika przed wejściem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 51
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Pon Lip 09, 2018 2:13 am

Siedziała w milczeniu, obserwując świat zza szyby. Jej myśli błądziły wokół słów policjanta. "Prowokacja". Niewiele wystarczyło, aby uznała Nick'a za optymistę. Sposób, w jaki się wysłowił brzmiał tak, jakby mężczyzna był pewien odniesienia sukcesu. Ona z kolei widziała mało przyjemną rzeczywistość, której starała się trzymać. "Czyżby wiedział coś więcej?" Jej wzrok, na krótką chwilę, powędrował w stronę kierowcy. Nie uważała go za złego człowieka, jednak nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że coś przed nią ukrywał. Sama jego praca nie dawała jej spokoju. Czy nie powinien być teraz gdzieś indziej? Mógł dużo stracić przez kaprys małolaty, wszak miał pomagać swojemu partnerowi na miejscu zbrodni. Nie wyglądało jednak, aby gdzieś się śpieszył. Był aż tak beztroski czy może oszukał mutantkę w sprawie swej pozycji?
- Może Margaret nam pomoże - rzuciła niespodziewanie, spoglądając na Nick'a. - W sprawie prowokacji. W końcu została zaatakowana.
Wystawienie przeszkolonej policjantki w roli ofiary byłoby dobrym pomysłem, ale pewne szczegóły utrudniały im zastawienie pułapki. Sprawa nie należała do łatwych, zwłaszcza dla niedoświadczonego dzieciaka. Mutantka nie uważała jednak swych poczynań za marnowanie czasu. Miała plan awaryjny, z którego zamierzała skorzystać, gdy będzie to konieczne. Może uda im się kogoś uratować, przynajmniej jedną osobę.
- Nasz sprawca nie atakuje obdarzonych, prawda? - zapytała nagle, gdy podjechali pod dom.
Coś ją tchnęło. Musiała się jednak upewnić w kilku sprawach, nim podzieli się z mężczyzną swoimi przemyśleniami. Już wcześniej ustaliła, że nie powinna się w to bawić, ale na swój sposób - chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Wto Lip 10, 2018 8:56 pm

Nick nie podejrzewał nawet jakie myśli mogą chodzić po głowie dziewczyny, którą ze sobą wiózł. Sprawdził jeszcze raz czy wpisał dobry adres, szukając dobrego miejsca do zaparkowania, gdy dziewczyna zadała kolejne pytanie.
- Nie wiemy czy zaatakowałby jeszcze raz tę samą osobę. Mógłby wtedy uciec z miejsca zdarzenia i poczuć się zagrożony... jest dla nas kompletnie niewiadome jak zareaguje - zakręcił kierownicą, zajmując miejsce przed domem dawnej ofiary.
- Już nie mówiąc o tym, że pani May może okazać się niezdolna do tego typu zadań. Tu potrzeba zimnej krwi, a stawienie jej przeciwko niedoszłemu gwałcicielowi mogłoby wzmóc jej traumę i problemy. Nie mogę pozwolić by tak narażać cywili - pokręcił głową, marszcząc brwi. Zaczął stukać palcem w kierownicę.
- Na razie żadna z jego ofiar nie przejawiała mocy pochodzących z genu X, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo policji. Mogły ukrywać się z tym że coś potrafią - jeszcze nie było rejestru mutantów, by Nick mógł wiedzieć takie rzeczy. Spojrzał w stronę domu, biorąc głęboki wdech.
- To będzie trudna rozmowa, wiesz o tym? - zagadnął, odpinając pas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 51
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Sro Lip 11, 2018 1:46 am

Wzrok dziewczyny ponownie uciekł na zewnątrz, tym razem celowo unikając spotkania z oczami towarzysza. Milczała przez krótką chwilę, nie wiedząc, jak zareagować. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji, jedynie Sparky stał się nieco bardziej ruchliwy, podskakując radośnie na kolanach właścicielki.
- Nawet nie przeszło mi to przez myśl - skomentowała cały wywód policjanta, wciąż na niego nie spoglądając. - Chodziło mi o sposób zachowania, jej styl bycia, nastawienie do sprawcy, o ile miała okazję z nim rozmawiać.
Zabrzmiała dość chłodno, przez próbę zagłuszenia prawdziwych emocji, a czuła się naprawdę fatalnie. Zupełnie, jakby mężczyzna postrzegał ją jako osobę pozbawioną skrupułów. Fakt, wyolbrzymiała, nie znaczyło to jednak, że słowa Nicka ją dotknęły.
- Pomyślałam, że skoro wygląd wizualny nie ma dla niego znaczenia, może kluczowy jest charakter - zaczęła ciągnąć po krótkiej przerwie.
Nie zamierzała już dodawać, że przynętą powinna stać się osoba silna, zdolna do samoobrony. Nie miało to teraz żadnego znaczenia.
- Łapię.
Jej zapał gdzieś uleciał, a zbędne myśli zaprzątały głowę. Nie zadawała już żadnych pytań, nie dzieliła się swoimi przemyśleniami, choć tym aktualnie daleko było do prowadzonej sprawy. Nastolatką - tym właśnie była, zwykłą małolatą, która potrafi wyolbrzymiać drobne problemy. Nic więc dziwnego, że słowa Nicka uderzyły w nią z tak wielką siłą.
- Zdaję sobie sprawę. Postaram się nie palnąć niczego głupiego, choć zawsze byłam słaba w relacjach interpersonalnych.
Sparky, dostrzegając że dziewczyna zamierza opuścić pojazd, usadowił się na swoim ulubionym miejscu - ramieniu mutantki.
- I to z "poświęceniem" też nie było propozycją - wyjaśniła krótko, po czym zamknęła za sobą drzwi.
Po raz pierwszy, od tego fatalnego nieporozumienia, Livia spojrzała na policjanta. Widok domu nakierował jej myśli w stronę niedalekiej przeszłości, kiedy to jeszcze miała towarzysza niedoli. Zaczęła zastanawiać się nad tym, gdzie by teraz była, gdyby ważna dla niej osoba, wciąż żyła. Co jeśli i tym razem nawali? Też weźmie na siebie winę za całe to zło?
- Czyń honory - zwróciła się do mężczyzny, po czym przysunęła palec wskazujący do Sparky'ego i posłała w jego kierunku lekki ładunek elektryczny jako "doładowanie". Nie było to konieczne, ale kuleczka wyraźnie to lubiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Sob Lip 14, 2018 8:36 pm

Reakcja świetlistej kulki skonfundowała Nicka i ten spojrzał w jej stronę. A słysząc jej uwagi, jeszcze mocniej się zmieszał, milknąc zupełnie. Nie odezwał się przez resztę podróży, aż do momentu gdy wysiedli razem z samochodu i zaraz do niej podszedł, zatrzymując ją delikatnym dotknięciem w ramię.

- Liv, nie chciałem cię zranić. Nie sądzę żebyś miała tak zimnokrwiste podejście, to po prostu ze mnie wyszedł skurwysyn. - Przeprosił ją, z wyraźnie skruszony. Nawet nie zauważył że przeklnął przy dziewczynie.

- Za to twój plan jest zdecydowanie lepszy, może właśnie w charakterze zachowań jest klucz do tego jak podejść naszego napastnika. Co do naszej rozmówczyni, po prostu spróbuj się wczuć w jej przeżycia, nawet jeśli będzie chrzanić głupoty. Współczuj jej, w końcu wszystko wskazuje na to, że jest ona ofiarą. - Krótki kurs psychologii, nim spojrzał w stronę drzwi. Poprawił swoją czapkę, biorąc głęboki wdech i idąc w stronę drzwi.

Zapukał gwałtownie, czekając na odpowiedź. Po chwili drzwi otworzyły się i zza nich wyjrzała wyraźnie przestraszona młoda dziewczyna. Jej twarz zdobiły odrobinę skośne, ciemne oczy, a czarne włosy miała w nieładzie. Spojrzała to na policjanta, to na stojącą za nim Liv.

- Dzień dobry? - Zaczęła niepewnie i nieśmiało, jakby zaraz gotowa zamknąć im drzwi przed nosem. Nick uśmiechnął się do niej najurokliwiej jak potrafił.

- Pani Margaret May, prawda? - Po potwierdzeniu tożsamości, Nick zdjął czapkę.

- Starszy posterunkowy Nick Adamo. Przepraszamy za najście, ale przyszliśmy z powodu pewnego artykułu, gdzie opowiadała pani jak stanęła oko w oko z potencjalnym seryjnym mordercą. Ja oraz moja partnerka chcemy zadać pani kilka pytań. - Mówił gładko, łagodnym tonem. May otworzyła odrobinę szerzej drzwi, przyglądając się jemu i Liv.

- Ja... cóż, aktualnie mam odrobinę czasu... - Dziewczyna odsunęła się od drzwi, robiąc miejsce by mogli oboje wejść do środka. Nick obejrzał się na Liv, skinieniem głowy pokazując jej, że mogą wchodzić.

Dostali się do małego, przytulnego salonu. Właścicielka wyprzedziła ich, kierując się w stronę kanapy i stolika kawowego, z którego zaraz zaczęła zbierać różne bibeloty.

- Najmocniej przepraszam za bałagan... kawy, herbaty? - Obejrzała się w ich stronę, przyciskając do siebie przedmioty, wyraźnie poddenerwowana.

- Ja podziękuję. - Skinął jej głową Nick.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 51
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Nie Lip 15, 2018 1:56 am

Wzrok małolaty uciekł w bok, gdy tylko poczuła dłoń Nick'a na swoim ramieniu. Trwała tak przez chwilę, nie spoglądając na mężczyznę, lecz ostatecznie powróciła do kontaktu wzrokowego.
- W porządku, nieporozumienia się zdarzają. Zwłaszcza przy dość świeżej znajomości. Nie powinniśmy być dla siebie zbyt surowi - odparła w miarę spokojnie, choć nadal odczuwała negatywne emocje.
Potrzebowała czasu, aby się uspokoić. Z jednej strony miała żal do towarzysza za tamte słowa, z drugiej sama oskarżała go o tajemnice. Różnica w tym wszystkim była taka, że ona nie mówiła o tym otwarcie. Zachowywała te przemyślenia wyłącznie dla siebie. Jak zatem rozwiać tę niepewność? Czy próba wyjaśnienia sprawy nie pogorszy ich relacji? Ludzie byli dość skomplikowanymi organizmami.
- Dlatego oprócz naszej Ocalałej, chciałabym odwiedzić jeszcze znajome zamordowanej. Te, które z nią były tamtej feralnej nocy. Może będą w stanie powiedzieć nam coś więcej, przy okazji zdradzając prawdziwy charakter ofiary, rodzina potrafi wszystko upiększać - dodała, biorąc wcześniej jego porady do serca.
Sama nie wiedziała, czy podoła. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, aby po prostu spróbować. Wszystko albo nic. Musiała działać niezwykle delikatnie, rany wciąż pozostawały świeże. Mutantka nigdy nie miała do czynienia z takimi osobami. Ani w tym, ani w poprzednim życiu. Jej "delikatność" mogła być zatem na ciut innym poziomie niż powinna.
Dziewczyna przez cały ten czas milczała, pozwalając policjantowi mówić. Nie bez przyczyny puściła go przodem. Funkcjonariusz miał większą siłę przebicia niż bezdomna. Gdyby to ona zapukała, zapewne nie ujrzałaby nawet wnętrza domostwa. Po akcji Nick'a drzwi nie tylko otworzyły się szerzej, ale obydwoje zdołali wejść do środka.
- Ja również podziękuję - odparła dość łagodnie.
Młódka nie usiadła. Stała przy kanapie, jak gdyby nie była godna posadzenia na niej swoich czterech liter. Fakt, wyglądała fatalnie. Wysłużona bluza, podarte w wielu miejscach spodnie i wymagające natychmiastowej wymiany trampki. Nie porażała swym ubiorem, przynajmniej nie pozytywnie, ale również nie przypominała osoby z niezwykle niską samooceną. Ba, Liv zdawała się nawet nie zwracać uwagi na takie szczegóły.
- Zdaję sobie sprawę z tego, że nie będzie to dla pani łatwe, ale chciałabym poznać bardziej szczegółową wersję wydarzeń.
Głos mutantki był stanowczy, ale posiadał także ciepłą, spokojną nutkę, która choć szczera, kolidowała nieco z przyjętą przez nią postawą. Małolata skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i po prostu obserwowała właścicielkę domu, starając się wychwycić wszystko - nawet najdrobniejszy, z pozoru bezużyteczny gest. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji. Oczy bezustannie podążały za Margaret, śledząc każdy ruch kobiety, podczas gdy ciało szesnastolatki pozostawało w całkowitym bezruchu. Wyglądała jak posąg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Wto Lip 17, 2018 12:49 pm

Mężczyzna skinął głową, przyjmując taką odpowiedź. Na razie mogli uznać że topór został zakopany i skupić się na zadaniu.

- Proszę, usiądźcie... - Szczęśliwie dla obojga, niecodzienny strój Liv został przez Margaret zignorowany lub ta została uznana za kreującą swój własny styl hipsterkę. Złożyła ona nerwowo swoje rzeczy na komodzie, wyraźnie poddenerwowana.

Nick zajął odpowiednie miejsce, obserwując kobietę, ale posyłając spojrzenie pełne wyraźnego uznania Liv. Na razie radziła sobie naprawdę nieźle. Margaret zamarła słysząc pytanie, by po chwili obejrzeć się i samej usiąść w końcu w fotelu. Zmieszana spojrzała to na mężczyznę, to na dziewczynę. Wzięła głęboki wdech przez nos.

- D-dobrze. Otóż tego wieczora bawiłam się w klubie... już nie pamiętam jak się on nazywał. Trochę wypiłam, ale niezbyt dużo, wiecie na rozluźnienie. Kac następnego dnia nigdy nie jest czymś dobrym. - Poruszyła się nerwowo, próbując sobie chyba coś poukładać we wspomnieniach.

- I co było dalej? - Nick delikatnie na nią nacisnął.

- Bawiłam się całkiem nieźle, ale w pewnym momencie podszedł do mnie taki dziwny koleś. Czarnoskóry, wysoki, umięśniony i spocony. Pachniał intensywnie jakimiś dziwnymi perfumami, sama nie wiem. Ale bardzo intensywnie, tak że nie czułam od niego nawet zapachu potu. Zaczął się do mnie nieudolnie przystawiać, ale ten zapach był taki... dziwny. Zaczęło mi się od niego kręcić w głowie. Zaczęłam mieć mroczki przed oczami, więc powiedziałam mu, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego i wyszłam z lokalu. Gdy byłam już przy wyjściu, zauważyłam że idzie za mną. Wtedy więc przyspieszyłam kroku, licząc że może uda mi się go zgubić, ale on za mną dalej szedł. Skręciłam więc w jakiś zaułek, ale on wtedy się na mnie rzucił... - Tu umilkła na dłuższy moment, nagle się kuląc i obejmując ramionami.

-[b Krzyczałam, chciałam mu się wyrwać, ale on mnie z taką łatwością podniósł jakbym nic nie ważyła... Czułam przez materiał koszulki, że jego ciało jest pokryte włosami i to było takie obrzydliwe.[/b] - Wzdrygnęła się na to wspomnienie.

- I wtedy pojawił się ten bohater. - Ton jej głosu uległ zmianie, a ona sama spojrzała na sufit z wyraźnym rozmarzeniem.

- Był jak rycerz, tylko zamiast lancy miał bat. Kazał mu go puścić i zwrócił uwagę tej bestii, bo ten koleś co z nim wcześniej rozmawiałam stał się psem. Takim paskudnym, czarnym, nawet warczał! - Poruszyła się na fotelu gwałtownie, znów patrząc na nich.

- Wtedy zaczęli ze sobą walczyć, a potem pojawiła się jeszcze jakaś kobieta. I ona rzucała w niego takimi dziwnymi kryształami. Nie wiem, może ona była jego sidekickiem, w każdym razie walczyli razem z nim i koniec końców ten potwór rzucił się do ucieczki, a moi bohaterowie zniknęli w cieniach nocy... ja wiem że to brzmi surrealistycznie, ale naprawdę tak było!

- Więc dlatego zamiast zgłosić się na policję, udała się pani do gazety? - Nick uniósł jedną brew, a nagle twarz Margaret pokrył głęboki rumieniec.

- A-a co ja niby miałabym tam powiedzieć? Że chcę zgłosić próbę gwałtu w wykonaniu wilkołaka? - spytała sceptycznym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 51
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Wto Lip 17, 2018 4:42 pm

- Dziękuję, postoję - odparła uprzejmie, nie ruszając się z miejsca.
Wzrok Liv nawet na moment nie odwrócił się od kobiety. Mutantka wpatrywała się w nią intensywnie, starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów z jej relacji. Wszystko mogło mieć spore znaczenie dla sprawy, w końcu z tego też powodu tu byli, nie lekceważyli żadnych możliwych wskazówek.
W pewnym momencie spojrzenie dziewczyny uległo zmianie. Widok kulącej się Margaret chwycił małolatę za serce. Choć ciało dalej pozostawało w bezruchu, w oczach czaiło się współczucie. Szczere, niewymuszone współczucie. Czuła także niewyobrażalny gniew na sprawcę. Nie potrafiła pojąć, dlaczego atakował niewinnych, dlaczego dysponując ponadprzeciętną siłą, krzywdził słabszych.
- Czy prócz siły, wyglądu i zapachu, wyróżniał się czymś jeszcze? - zapytała, pomijając sprawę wiarygodności jej zeznań.
Szesnastolatka była śmiertelnie poważna, co stanowiło niezbity dowód na to, że nie bagatelizowała zeznań pokrzywdzonej. Sama była mutantem, więc nie uważała całego zajścia za coś absurdalnego. Dostrzegała za to powagę sytuacji. Przestępcą nie był zwyczajny człowiek, a uzdolniony z możliwością zmiany wyglądu i nadludzką siłą.
Liv zamyśliła się przez chwilę, analizując wszystko na spokojnie. Kobieta nie znała nazwy klubu, do którego się udała. Choć brzmiało to dość dziwnie, nie było niemożliwe. Pod tym kątem wypadałoby jednak nieco bardziej wypytać kobietę. Drugą sprawę stanowiły perfumy delikwenta. Zapach wywołujący nudności i zawroty głowy. To by zgadzało się z relacjami światków. Trzecia, istotna rzecz - sprawca nie był tchórzem. Przystąpił do walki, nie zareagował natychmiastową ucieczką w obliczu innych "obdarzonych". A przynajmniej tak szło zrozumieć z relacji kobiety.
- Zrobiła pani coś, co mogło przykuć uwagę sprawcy? Mam na myśli coś, co wyróżniło panią z tłumu, na przykład małe zainteresowanie zalotami innych, spożywanie niewielkiej ilości alkoholu, zamówiony drink... - wyjaśniła pobieżnie.
Wolała uniknąć sytuacji, w której to ofiara poczuje się tak, jakby była oskarżana o to, że została zaatakowana. Przypadek z Nickiem sprawił, iż postanowiła bardziej precyzować swoje słowa, choć tym razem wyszło jej to ciut nieudolnie. A przynajmniej tak to odczuła. Mimo wszystko intencje miała dobre.
- Wracając do nazwy klubu, pamięta pani przynajmniej jego lokację? Nazwę ulicy? Jakieś cechy charakterystyczne, które pomogłyby zidentyfikować miejsce?
Czasem niepozorne szczególiki potrafiły być dość istotne. Nie bez przyczyny wspomniała wcześniej o pitym alkoholu, chciała podkreślić wagę każdego drobiazgu. Dziewczyny mogły mieć jakąś cechę wspólną, niekoniecznie w wyglądzie wizualnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Pią Lip 20, 2018 10:54 am

Dziewczyna zastanowiła się.
- Nie... a wróć, było coś dziwnego. Gdy mówił, brzmiał tak jakby był już wstawiony, ale jak się patrzyło w jego oczy, to docierało do ciebie, że on jest trzeźwy. I miał takie dziwne, żółte oczy - wyjaśniła, zmieszana, pocierając swój policzek - Ale zawsze mogło mi się wydawać, w końcu ja też już wtedy byłam pod wpływem.
Kolejne pytanie Liv sprawiło, że Margaret zmieszała się. Przez chwilę siedziała cicho, skupiając się na swoich wspomnieniach z feralnego wieczoru.
- Ja... piłam słodkie drinki z sokiem pomarańczowym. Nie przepadam za gorzkimi alkoholami. I nikt właściwie do mnie nie podbijał ani się mną nie interesował, nie licząc tego jednego gościa. Jak mówiłam, piłam niewiele. - Nick nie odpowiedział, skupiając się na zapisie podanych im informacji w swoim notesie.
- Przykro mi, ale nie, kompletnie nie pamiętam... wiem tylko że naprawdę daleko był od mojego domu i musiałam przesiąść się przynajmniej pięć razy. To była najgorsza podróż w moim życiu. - Wzdrygnęła się na to wspomnienie po raz kolejny.
Nick postukał ołówkiem w swój notes, analizując otrzymane informacje, po czym zerknął na Liv, czy ma jeszcze jakieś pytanie do poszkodowanej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 51
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Pią Lip 20, 2018 1:00 pm

Małolata wysłuchała zeznań kobiety i zamyśliła się przez chwilę. Nie do końca o to jej chodziło, niemniej jednak wzmianka o oczach na swój sposób była dość istotna. W końcu kto nie zwróciłby uwagi na żółtookiego, czarnoskórego mężczyznę o dość nietypowym powonieniu. Sprawca wydawał się być na tyle charakterystyczną osobą, że nie trudno było odgadnąć, dlaczego upodobał sobie kluby.
- Rozumiem - odparła, robiąc krótką pauzę. - Jak sprawca zareagował, gdy nie odwzajemniła pani jego zalotów? Oczywiście pomijając sprawę śledzenia.
Kolejne wyznania kobiety sprawiły, że wzrok mutantki powędrował w stronę policjanta. Nie odezwała się nawet słowem, choć cała ta seria przypadków była dla niej dość dziwna. Ponownie spojrzała na Margaret, obserwując ją uważnie.
- Czym pani jechała? Ma może pani któryś z biletów?
To było dziwne, bez wątpienia dziwne. O ile nieznajomość klubu dało się jeszcze wprawnie wyjaśnić, tak niemożliwość wymienienia przynajmniej jednej ulicy, w przypadku poszkodowanej, prezentowało się dość nietypowo. Jakby nie patrzeć, dokądś jechała. Musiała zatem podać konkretny cel podróży, nie ważne, w jaki sposób do niego zmierzała. Gdyby błądziła po mieście bez celu, nie narzekałaby na przesiadki. Cała ta sytuacja nie dawała jej spokoju. Była ciekawa, co Nick o tym sądził. Na razie nie pytała go o nic, skupiając się na Margaret.
- Pamięta może pani, którego doszło do tego zdarzenia?
Ostatnie, istotne pytanie. Jeżeli atak miał miejsce w ustalonym przez nich dniu, morderca zabija co trzy dni. Owszem, Margaret mogła wszystko zmyślić i teraz starannie trzymała się swojej historyjki, jednak kolejna wizyta powinna rozwiać wszelkie wątpliwości. W końcu jedna z ofiar miała towarzystwo, które zapewne widziało sprawcę napadu. Z tego też względu powinni wykreślić ataki na samotne jednostki, jednakże nie przekreślało to innej cechy. I z całą pewnością nie był to napój pomarańczowy w drinku.
Nastolatka spojrzała na policjanta, jeśli chciał o coś zapytać, mógł to zrobić teraz. Sama w chwili obecnej nie miała więcej pytań, choć jak to w śledztwach bywa, zawsze istniała szansa ponownego spotkania. W chwili obecnej temat został wyczerpany, przynajmniej dla takiego laika jak Liv, dlatego też chciała się upewnić, czy sam mężczyzna nie ma niczego do dodania, zanim wyjdą. W końcu co dwie głowy to nie jedna. W posiadaniu partnera dobre było to, że miał on zupełnie inne podejście do sprawy, potrafił dostrzec szczegół, który umknął drugiej osobie. O ile ich podejście do sprawy dostatecznie się różniło. Jedni myśleli bardziej kreatywnie, inni logicznie. Sposób rozwiązywania problemów był tutaj kluczowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Czw Lip 26, 2018 7:29 pm

Margaret potarła policzek, wysilając pamięć.
- Zrobił się wulgarny i nachalny. Mimo że starałam się być dla niego miła, on ciągle mnie naciskał i rzucał bardzo nieprzyjemnymi tekstami. No i ciągle się przysuwał, przez co czułam jego zapach jeszcze mocniej i mocniej... - Dreszcz wyraźnego obrzydzenia przeszedł przez całe jej ciało. Na pytanie o bilety zastanowiła się.
- Chwileczkę... - podniosła się, by podejść do torebki i gwałtownie wyciągać z niej różne śmieci i papierki - Ja... wydaje mi się, że miałam, chyba nie wyrzucałam. Ugh, przepraszam. - niektóre rzeczy zaczęły spadać na ziemię, gdy dziewczyna coraz gwałtowniej zaczęła ich szukać.
Na pytanie Margaret zamarła z ręką w torebce rozważając odpowiedź.
- To... chyba było dziesiąty, albo jedenasty... - podrapała się po głowie próbując sobie przypomnieć. Nagle ją olśniło. Tym razem jednak wyciągnęła rękę z torebki, a sięgnęła do kieszeni, z której wyciągnęła telefon, sprawdzając coś.
- Dziesiątego. Post z podziękowaniami wrzuciłam następnego dnia rano - odparła, czując ulgę, że sobie przypomniała.
- Podziękowaniami? - Nick uniósł jedną brew, nie rozumiejąc połączenia tych słów.
- Y.. napisałam na spotted: NYC, żeby podziękować tym bohaterom. Nie wiem, czy oni tam bywają, ale zawsze mogliby znaleźć? - Rumieniec pokrył pół jej twarzy, najwidoczniej po przemyśleniu cały ten pomysł wydał jej się po prostu głupi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 51
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Pią Lip 27, 2018 4:31 pm

I tym razem nie zwróciła się do towarzysza, zostawiając swoje przemyślenia dla siebie. Wszystko na spokojnie przedyskutuje razem z Nickiem, gdy tylko opuszczą posiadłość świadka. Na szczęście stan kobiety nie był tak opłakany, jak myślała małolata. Mogłaby śmiało powiedzieć, że cały atak zniosła bardzo dobrze. Szybko potrafiła porzucić negatywne emocje na rzecz tych pozytywnych. Wydawała się także być dość rozmarzona, gdy tylko wspominała jednego ze swych bohaterów.
- Nikt w klubie nie zareagował na jego zachowanie?
Pytanie mało istotne dla sprawy, przeważyła jednak czysta ciekawość. Ktoś na pewno zauważył nachalnego mężczyznę, nawet w tak licznym tłumie, a czy postanowił coś z tym zrobić, to już inna sprawa.
Wzmianka o biletach uradowała mutantkę. Może nie znaliby wtedy dokładnego miejsca ataku, ale mogliby poznać okolicę, w której mieścił się klub. Lepiej było mieć nadmiar informacji, niż cierpieć na ich braki. Niemniej jednak cała ta sprawa z amnezją u kobiety była dość dziwna. O tym też chciałaby przedyskutować z partnerem.
- Nic się nie stało - zapewniła, obserwując poczynania Margaret.
Skąd u niej taki pośpiech? Nikt nie stał nad nią z batem i nie poganiał. Owszem, czas działał na ich niekorzyść, ale roztargnienie mogło okazać się równie nieprzyjemne w skutkach. Przegapienie biletów w pośpiechu, przedłużyłoby jedynie ich poszukiwania. Szesnastolatka już chciała powiedzieć kobiecie, aby ta się uspokoiła, jednak jej usta nawet nie drgnęły, gdy usłyszała potencjalną datę. Później, nie było już wątpliwości.
Wzrok małolaty powędrował w kierunku policjanta. Data ataku zgadzałaby się z ich podejrzeniami. Sprawca zatem atakował co trzy dni, pomijając przerwę, którą sobie zrobił po nieudanym gwałcie. Mimo wszystko zaatakował ponownie, a to oznaczało, że czasu na złapanie mordercy było niewiele. Niedługo, jeżeli nikt nic z tym nie zrobi, będzie kolejna ofiara. Na nieszczęście Nowy Jork był olbrzymim miastem, ilość klubów również porażała. Sprawdzanie wszystkich z osobna lub testowanie własnego szczęścia, nie wchodziło tutaj w grę. Istniała szansa dorwania sprawcy, nim ten ponownie zaatakuje, ale czy na pewno się to uda?
- Dość nietypowa forma podziękowania, ale na pewno ją docenią - odparła, posyłając kobiecie lekki uśmiech.
Tak, Livia się uśmiechnęła. Nawet Sparky podskoczył, chcąc potwierdzić słowa swego stwórcy. Sama dziewczyna nie miałaby nic przeciwko takim podziękowaniom, gdyby znalazła się na ich miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Czw Sie 02, 2018 6:08 pm

Możliwe że wynikało to z faktu iż została uratowana przed smutnym końcem, a oprawca zdołał ją jedynie poważnie nastraszyć niż skrzywdzić. Albo miała dużo silniejszy charakter niż się mogło wydawać.

- A kto miałby? Przecież było późno... chyba dochodziła druga. Większość była wstawiona i podrywała wcale nie lepiej od tego potwora. - Skupiała się przez ten czas na torebce.

Nick wymienił z dziewczyną porozumiewawcze spojrzenia. A więc jednak to była prawda. Ale choć mieli więcej informacji o podejrzanym, wciąż bardzo wiele brakowało im żeby go złapać. Uśmiech dziewczyny widocznie odstresował Margaret. Jej ramiona rozluźniły się, a na jej twarzy również pojawił się nieśmiały uśmiech.

- Czy... czy mogę wam jeszcze jakoś pomóc? - spytała cicho, patrząc to na Liv, to Nicka. Ten już miał odpowiedzieć, gdy nagle rozdzwonił się jego telefon. Wyciągnął go i spojrzał na ekran.

- Przepraszam na moment. - Szybko opuścił pomieszczenie kierując się do wyjścia z pomieszczenia, a konsekwencji domu. Margaret odprowadziła go zdumionym wzrokiem, nim jej spojrzenie padło na Liv z wyraźnym pytaniem w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 51
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Pią Sie 03, 2018 9:48 pm

- I właśnie z tego powodu ktoś powinien mieć oko na zebranych - odparła ze spokojem. - W tym klubie nie było odpowiedniego personelu?
W pytaniu nie zawierało nawet cienia złośliwości. Małolata wciąż zachowywała należytą powagę, uważnie wyczekując odpowiedzi Margaret, jak gdyby ta miałaby być niezwykle istotna dla śledztwa. W rzeczywistości była to drobnostka, która nie wnosiła niczego szczególnego, przynajmniej w pojedynkę.
Bez wątpienia trop okazał się trafny, a przedstawiony przez poszkodowaną opis, pasował do poszukiwanego sprawcy. Dziewczynie aż trudno było uwierzyć, że stojąca przed nią kobieta, mogła być już martwa. Najwyraźniej tylko ona postrzegała sytuacje z tych bardziej ponurych perspektyw. Na wynik śledztwa również nie napalała się optymistycznie, co wcale nie oznaczało, że z góry zakładała porażkę. Miała świadomość tego, iż sprawa nie należała do łatwych, a ich możliwości były ograniczone. I nie chodziło tu jedynie o specjalistyczny sprzęt, a ekipę. Wraz z Nickiem starała się dorwać sprawcę, który pozostawał nieuchwytny dla bardziej wykwalifikowanych jednostek z wieloletnim doświadczeniem. Obydwoje byli laikami, zwłaszcza ona. Cóż, może fart nowicjusza i tym razem zadziała.
Wzrok mutantki powędrował w kierunku towarzysza, odrywając się po raz pierwszy od właścicielki domu. Nie trwało to jednak długo, bo blondynka szybko powróciła do kontynuacji rozmowy.
- Jeżeli wyrzuciła pani te bilety, to byłoby już wszystko. Przynajmniej na chwilę obecną - odparła szczerze.
Jeśli bilety rzeczywiście przepadły, małolata po prostu podziękowała za rozmowę i życząc miłego dnia, ruszyła w stronę policjanta.
Rozmowa rzuciła nieco światła na sprawę. Wciąż nie znali twarzy sprawcy, jednak śmiało mogli teraz wykluczyć osoby z jaśniejszą karnacją. Dodatkowo poznali czynnik, który wywoływał nudności i zawroty głowy, a to było już dość istotne, przynajmniej w części "finałowej" śledztwa, kiedy to już tylko pozostaje schwytanie gwałciciela. Do tego jednak daleka droga. Poczynili pewne postępy, ale wciąż posiadali zdecydowanie za dużo niewiadomych. Trochę pytań zdołało się przewinąć przez umysł obdarzonej, o niektóre sprawy chciała również podpytać Nicka, jedną z takich spraw był wybór drogi. Na tę chwilę widziała tylko trzy ścieżki, którymi mogliby podążyć, aby zamknąć kryminalistę za kratami. Jeśli skupią się na jednej, może uda im się coś zdziałać. Aktualnie skubnęli każdej po trochu, zwłaszcza Liv.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Sro Sie 08, 2018 12:38 pm

Zastanowiła się.
- Byli ochroniarze i bramkarze, może oni będą pamiętali tego typa... był dość charakterystyczny. Może też barman? Ale nie jestem pewna, tam w końcu było tylu różnie wyglądających typów, że mogli go nawet nie zauważyć... - Przeglądała wyciągnięte papierki, ale już po minie dało się zauważyć, że nigdzie ich nie widzi.
- Przepraszam, ale chyba... chyba serio je wyrzuciłam. Nigdy nie lubiłam kolekcjonować takich rzeczy i staram się regularnie sprzątać torebkę. - Zdecydowanie "stara się" było najlepszym określeniem, patrząc na plik papierków i śmieci jakie kobieta miała w ręce.
Po zakończeniu rozmowy, Nick czekał na zewnątrz, a Margaret odprowadziła ich do drzwi. Mężczyzna pożegnał się z nią miło, po czym wrócili do auta, gdzie wydał się wyraźnie poruszony.
- Słuchaj, będę musiał cię zostawić u mnie na jakiś czas. Doprowadzisz się wtedy do porządku, postaram ci się znaleźć jakieś świeższe ubrania na przebranie... Ty spróbujesz to wszystko poukładać, a ja postaram się wyciągnąć więcej czasu dla siebie, byśmy mogli skończyć tę sprawę - wyjaśnił jej w samochodzie.
- Tylko żebyś nie próbowała działać na własną rękę, stoi? - spojrzał na nią uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 51
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Sro Sie 08, 2018 5:44 pm

Nie była zła, ani nawet zawiedziona, gdy Margaret oznajmiła, że nie posiada już biletów. Prawdę mówiąc spodziewała się tego, w końcu nikt ich nie kolekcjonuje. Mimo to wciąż istniała szansa, że choć jeden się zawieruszył. Był to główny powód, dla którego w ogóle poruszyła tę sprawę. Na szczęście znajomość lokacji nie miała tak dużego wpływu na przyszłość, choć mogła być pomocna w poznaniu przeszłości. Mimo wszystko wciąż byli w grze, mogli wykonać ruch, nie zostali przyblokowani.
Livia zajęła miejsce obok Nicka, nie pytając o nic. Nie zamierzała zasypywać go zbędnymi pytaniami, które mogłyby naruszyć jego prywatność. Kto dzwonił i czego chciał nie miało znaczenia, ważne były skutki owego telefonu - miała zostać sama wraz ze Sparky'm.
- Jak postarasz się szybko wrócić... - zażartowała.
Nie widziała przeszkód w planie policjanta, była nawet zadowolona z takiego obrotu sytuacji. Choć zdawała się nie zwracać większej uwagi na swój obecny wygląd, miała świadomość tego, w jakim jest stanie. Dałaby wszystko, aby doprowadzić się do ładu, a teraz miała ku temu okazję. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że będzie się cieszyć z powodu odnalezienia trupa.
- Spróbuję to wszystko dobrze poukładać, ty w tym czasie skup się na swoich obowiązkach. Nie martw się, nigdzie nie zwieję - zapewniła. - Swoją drogą, co myślisz o Margaret? Niby kupowała bilety, a nie jest w stanie wymienić nazwy jednej ulicy.
Fakt, nie było to istotne dla sprawy, jednak zaprzątało głowę mutantki. Małolata tym razem kierowała się zwykłą, ludzką ciekawością, chcąc rozgryźć ten nietypowy przypadek. Zwykła rundka w celu zwiedzania miasta? Nawet jeśli, narzekałaby wtedy na przesiadki, skoro wynikały one z jej własnej woli?
- O której mogę się ciebie spodziewać?
Dość szybko powróciła do poprzedniego tematu, zostawiając kwestię Margaret za sobą. Powiedziała tyle, ile mogła. Reszta zależała już od nich. Wciąż mieli trochę do roboty, choć z każdym przebytym kilometrem, trop stawał się coraz bardziej zatarty. Na tę chwilę małolata widziała dwie możliwości, choć ta druga była mglista jak przyszły przebieg śledztwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   Nie Sie 12, 2018 8:38 pm

- Będę pędził jak wiatr - zapewnił ją, gdy ruszyli z miejsca odjeżdżając do swojej bazy wypadowej.
- Możliwe że robiła to machinalnie i stara się wypchnąć niektóre rzeczy z głowy. Tak się czasem dzieje, że to ucieka. Jakkolwiek dziwne jest, że nie pamięta nazwy klubu do którego poszła, raczej to powinno jej się kojarzyć... Sam nie wiem. W razie czego możemy zawsze odwiedzić ją jeszcze raz, jeśli okaże się, że kłamała.
Wjechał na autostradę prowadzącą z powrotem na Bronx i przyspieszył.
- Maks trzy godziny, ale powinienem wyrobić się w jedną. Wiesz, to nie jest całkowicie zależne ode mnie, a jak się człowiek spieszy, to życie lubi działać na złość. W każdym razie, liczę na ciebie.
Po powrocie pod blok Nick wyciągnął jakieś stare dresy z dna szafy.
-To... nosił mój kuzyn jakieś kilka lat temu i u mnie zostawił. Pewnie będą za duże ale zawsze coś świeżego? - zaproponował jej, podając. - Później zadbamy o bardziej odpowiednią garderobę. A na razie was tutaj zostawiam. Zamknij na górny zamek. Sparky, pilnuj jej. - Mrugnął do świetlistej kulki, nim opuścił mieszkanie, kierując się z powrotem do auta.

[z/t] >>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dom Margaret May   

Powrót do góry Go down
 
Dom Margaret May
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Queens-
Skocz do: