IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala tronowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Czarna Pantera


Liczba postów : 8
Join date : 19/04/2018
Skąd : Afryka dzika, dawno odkryta

PisanieTemat: Sala tronowa   Czw Cze 21, 2018 4:44 pm


Kiedy akurat nie było ważnego zebrania, to sala tronowa była pusta. Nikt zresztą poza pałacową służbą i rodziną królewską w towarzystwie Dora Milaje nie mógł nawet przebywać w takim miejscu bez konkretnego celu… No właśnie, nikt poza królem Wakandy, który lubił pojawiać się w tym miejscu i rozmyślać. Patrzeć za okno naprzeciw drzwi wejściowych i podziwiając swoje królestwo zastanawiając się, czy aby na pewno dobrze postępuje. T’Challa bowiem nadal był gnębiony rozterkami. Bynajmniej nie tym czy dobrze postąpił oddając Clawa w ręce Tarczy, ale tym czy dobrze postępuje otwierając się na zewnętrzny świat. Oczywiście wszystko zostawało w sferze domysłów i oczekiwania na kolejne zdarzenia, ale już teraz czuł, że niektórzy krytycznie spoglądali na te zmiany.
Zmiany… Wakanda od zarania dziejów wiedziona była tradycjami, ale te wydawały się już przestarzałe. Nie tyle niemodne, co po prostu nie adekwatne do czasów, które nastały. Jak długo mają się ukrywać? I jak długo zamierzają jedynie biernie patrzeć na to, jak świat wokoło nich szaleje? Przeświadczenie o konieczności pomocy innych chociaż szlachetne, to na pewno łamało wiele istniejących do tej pory nie pisanych, ale istniejących praw. Nie miał za nic swoich korzeni, ale nie chciał i ślepo postępować jak jego przodkowie.
- Zapamiętają cię jako dobrego władcę, czy takiego, co doprowadził do upadku? – spytał na głos patrząc na krajobraz przed nim z rękoma splecionymi za plecami. Niestety nie miał mu kto odpowiedzieć. Odesłał swoją przyboczną Dore na zasłużony odpoczynek. Umiał walczyć sam za siebie, a poza tym kto miałby zaatakować go w jego własnym królestwie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shuri


Liczba postów : 11
Join date : 10/04/2018
Skąd : Wakanda

PisanieTemat: Re: Sala tronowa   Pon Cze 25, 2018 11:47 pm

Każde z rodzeństwa miało swoje miejsce do przesiadywania i o ile Shuri wolała spędzać zdecydowaną większość czasu w swoim laboratorium, raczej odcięta od innych, pochłonięta swoimi wynalazkami, tak czasami lubiła spędzać go z bratem. I wiedziała, że jak ma go gdzieś szukać to właśnie w sali tronowej. Uwielbiała mu to wypominać ile to czasu tam spędza, w mniej lub bardziej żartobliwy sposób, choć oczywiście wiedziała, że nie było to z byle powodu. Ale podokuczać T’Challi zawsze mogła.
Weszła do sali tronowej, bez żadnych problemów. Należąc do rodziny królewskiej nie musiała się obawiać o zakazy i wchodzenie tam, kiedy chce, choć pewnie niektórzy mówiliby, że i tak powinna przybyć tam z ochroną, a w ogóle to najlepiej nie przeszkadzać królowi. Jakby i tak miała się słuchać. Choć obecność Dor jej nie przeszkadzała, to chciała porozmawiać w spokoju z bratem. Coś, co zdarzało im się bardzo rzadko.
- Wiesz, że aby cokolwiek zrobić, nie możesz tu cały czas stać? - rzuciła, podchodząc do niego bliżej i wyrywając go pewnie z rozmyślań. Znała T’Challę bardzo dobrze i wiedziała jakie są jego obawy. Zresztą, on nie był jedynym, którego męczyły takie rzeczy. Oczywiście jej polegały na trochę innych problemach, nie aż na taką skalę, ale wciąż, to co robiła mogło mieć ogromne znaczenie wkrótce. Obawiała się jednak, że coś zepsuje. Mimo wszystko, wolała te obawy odstawić i robić, co może. A praca była najlepszym sposobem na oderwanie myśli. I wywijanie żartów. Czasami jednak wolała spędzić czas z bratem po prostu. Zwłaszcza, że od pewnego czasu tego nie mieli zbyt wiele dla siebie nawzajem, zajęci ważniejszymi sprawami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Czarna Pantera


Liczba postów : 8
Join date : 19/04/2018
Skąd : Afryka dzika, dawno odkryta

PisanieTemat: Re: Sala tronowa   Nie Sie 05, 2018 3:16 pm

Tak jak siostra wypominała mu zbyt dużo czasu spędzonego w sali tronowej, tak on nie ustępował w wypominaniu jej przesiadywania w laboratorium. Jakkolwiek chciała pomagać i angażowała się w wiele nowych projektów, tak czasem się o nią martwił, chociaż próbował zamaskować to słabymi żartami. Każde z nich jednak za nic nie miało zamiaru się zmienić, bo osobiście czuli się dobrze w takich miejscach. T’Challa na technologii znał się zdawkowo, a obowiązek bardziej przywodził go w to miejsce. Oczywiście gdyby chciał odpocząć, wybrałby rozległe tereny zielone, ale obecnie wolał skupić się na kraju i lepszego miejsca do kontemplacji o tym by nie znalazł.
Jego koci słuch wyłapał jakiś dźwięk jeszcze za drzwiami, a otwierające się tuż za nim drzwi zmusiły jego mięśnie do spięcia się i wyprostowania. Wyuczone gesty, które miały świadczyć o jego gotowości do walki, ale jednocześnie dumnej postawy prezentowanej każdemu mieszkańcu Wakandy. Król zawsze był idealny!
Rozluźnił się jednak słysząc znajomy głos i uśmiechając delikatnie odwrócił za siebie patrząc na podchodzącą bliżej siostrę. Przy niej nie musiał aż tak bardzo się spinać. Mógł chociaż trochę odpuścić i pozwolić sobie odejść tym przyzwyczajeniom wpajanym mu przez lata.
- Czasami lepiej się zatrzymać i przemyśleć, zanim zacznie się robić cokolwiek. – odpowiedział jej enigmatycznie. Rozłożył jednak ramiona robiąc kilka kroków w jej stronę i obejmując pocałował w czoło. Odrobina czułości, której nie wstydził się nawet przy innych. W końcu był nie tylko królem, ale i starszym bratem, a rodzina w Wakandzie była najważniejsza.
- Coś się stało? W laboratorium był wybuch? Zalało je? Jakież to nieszczęście musiało się stać, że postanowiłaś z niego w końcu się wychylić? – spytał ironicznie nie mogąc powstrzymać się od tego żartu, chociaż oczywiście cieszył się tym, że jednak Shuri postanowiła choć na moment oderwać się od pracy, a już tym bardziej po to, aby chociaż na chwilę zobaczyć się ze swoim bratem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shuri


Liczba postów : 11
Join date : 10/04/2018
Skąd : Wakanda

PisanieTemat: Re: Sala tronowa   Sro Sie 08, 2018 7:28 pm

Znali siebie świetnie i tak jak Shuri uwielbiała wypominać bratu różne rzeczy, tak jak najbardziej rozumiała jego wybory. Też właśnie przez tę znajomość wiedziała, że T'Challa się o nią martwi, gdy przebywała za długo w laboratorium, co zdarzało się w ostatnim czasie coraz częściej. Jednak zbywała to zwykle, czasami dodatkowo zapewniając go, że wszystko jest w porządku. Miał i tak za dużo na głowie, a ona sobie świetnie radziła. Przebywanie w laboratorium świetnie zajmowało jej czas i głowę, a także był to najlepszy sposób na ucieczkę od tego, co złe. No i mogła pomóc w ten sposób wielu osobom, jak i naprawić błędy, które zrobiła.
- Zawsze przygotowany na wszystko - rzuciła z lekką nutą rozbawienia, jakby to miał być wyrzut w jego stronę. Mimo to było wręcz przeciwnie. Ceniła tę cechę u brata, bo wiedziała jak ważne jest przemyślenie i przygotowanie się na wszelkie możliwości. W końcu, gdyby rzucał się na wszystko bez tego, nie wiadomo czy miałaby go koło siebie. Ale to nie było coś o czym chciała myśleć. Sama jednak nie miała tyle cierpliwości i nie umiałaby tyle usiedzieć bez robienia czegokolwiek. Z drugiej strony, praca w laboratorium też opierała się na czym innym niż to, co T’Challa robił i o ile sporo rzeczy też musiała przemyśleć, tak równie dużo opierało się na metodzie prób i błędów, więc często ryzykowanie było wpisane w jej zajęcia.
- Musiało coś się od razu stać? Czy tak trudno uwierzyć w to, że chciałam zobaczyć się po prostu ze swoim ukochanym bratem? - Kontynuowała drażnienie się z nim, choć rzeczywiście tak było. Ale oboje bardzo dobrze wiedzieli, że za tymi docinkami, mniejszymi czy większymi, krył się po prostu oryginalny sposób na okazanie miłości rodzeństwa. - I naprawdę sądzisz, że dopuściłabym do czegoś takiego w laboratorium? Ranisz mnie! - Obruszyła się, robiąc obrażoną minę, by po chwili powrócić do uśmiechu, połączonego ze śmiechem, który wypełnił salę. Zapomniała jak bardzo uwielbiała takie momenty z bratem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Czarna Pantera


Liczba postów : 8
Join date : 19/04/2018
Skąd : Afryka dzika, dawno odkryta

PisanieTemat: Re: Sala tronowa   Pon Sie 13, 2018 7:20 pm

Pracoholizm był w miarę najbezpieczniejszym sposobem ucieczki od problemów. Zajmowało się czymś głowę, a przy okazji robiło się wiele dobrego. Jednak tak jak ze wszystkim w życiu, tak i z pracą nie można było przesadzać. W końcu wszystko jest dla ludzi, ale w umiarze… Dlatego chociaż cieszył się, że Shuri może połączyć nieco przyjemności, bo uwielbiała naukę i wynalazki, z czymś pożytecznym, a przy tym pomocnym, to czasem się martwił jej zdrowiem, które nadwyrężała spędzając tyle czasu w laboratorium. Faktycznie jednak sam miał ostatnio dużo na głowie i nie miał czasu jej pilnować. Co prawda ich matka nadal była obok, ale jako starszy brat miał większy posłuch. Przynajmniej czasami…
Zresztą, sam nieco dodał jej pracy. Goniąc mordercę ojca niejako zmusił, chociaż nie bezpośrednio, Shuri do wymyślenia nowego stroju. W końcu jak to powtarza „ponieważ coś działa, nie oznacza, że nie może być udoskonalone.” I tak oto dla jego bezpieczeństwa udoskonaliła jego strój za co jest jej dozgonnie wdzięczny, bo faktycznie jest wygodniejszy od poprzedniego.
- Uznam to za komplement. – pomimo jej prześmiewczego tonu skłonił się lekko w podziękowaniu za docenienie. Oczywiście ciągnąc żart, bo sam rozumiał iż jest to po prostu istotna cecha dla króla i wojownika.
- Nie zdziwiłbym się, jakbyś sama coś wysadziła podczas swoich eksperymentów. – odgryzł się nie czując nawet cienia skruchy za poprzednie słowa, jakkolwiek mina Shuri kazała mu błagać o litość za taką zniewagę na jej osobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shuri


Liczba postów : 11
Join date : 10/04/2018
Skąd : Wakanda

PisanieTemat: Re: Sala tronowa   Sro Sie 29, 2018 12:33 pm

Właściwie ostatnimi czasy to głównie dzięki ich matce, Shuri nie spędzała całego swojego czasu w laboratorium, bo jednak ta pojawiała się od czasu do czasu, żeby wyciągnąć córkę na zewnątrz. Nie zmieniało to faktu, że były dni, kiedy dziewczyna wręcz spała tam, bo nie potrafiła oderwać się od pracy. Ale tak było lepiej. W łóżku zazwyczaj nie mogła zasnąć, więc chociaż tak miała jakąkolwiek szansę zyskać choć trochę snu. Wolała jednak o tym nie wspominać, żeby nie martwić T’Challi. Miał i tak zbyt dużo na głowie, a wiedziała, że on też na pewno wciąż przeżywa stratę ich ojca. Każde z nich radziło sobie z tym na swój sposób.
Chcąc, nie chcąc, musieli się skupić na swojej pracy i może to lepiej, że mimo wszystko chcieli ją wykonywać. W obecnym momencie Wakandzie potrzebny był silny przywódca, a także kolejne nowinki techniczne. Po otwarciu się na świat było wiele do zrobienia, ale także trzeba było uważać, żeby ta decyzja nie wpłynęła negatywnie na kraj.
Chwila oddechu jednak nikogo nie zabije, a oni potrzebowali tego w końcu. Można próbować uciekać od problemów, lecz nic tak nie poprawi humoru jak spędzenie tych kilku minut z kimś bliskim.
- Och tak? Mam ci przypomnieć kto rozwala rzeczy, kiedy tylko wejdzie do mojego laboratorium? Lepiej uważaj, bo w końcu przestanę cię tam wpuszczać - zagroziła mu, wciąż się uśmiechając, kontynuując ich przekomarzanie się. Takie groźby rzucała mu już nie raz, choć nigdy ich nie wcieliła w życie, ale ostrzec kolejny raz nie zaszkodzi. Nawet jeśli opierało się to na żartach.
Po dłuższej chwili spoważniała odrobinę. Nie była to całkowita powaga, ponieważ było niewiele sytuacji, kiedy potrafiła ją zachować. Rzadko, kiedy była w pełni poważna i nawet teraz, gdy się odezwała, słychać było w jej głosie nutę lekkości.
- Jak sobie radzisz, bracie? - Za tym pytaniem kryło się wiele znaczeń. Pytała o całą sytuację kraju, o niego w roli władcy, ale też jak siostra brata – jak się czuje po tym wszystkim, kiedy odrobinę się uspokoiła sytuacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Czarna Pantera


Liczba postów : 8
Join date : 19/04/2018
Skąd : Afryka dzika, dawno odkryta

PisanieTemat: Re: Sala tronowa   Pią Wrz 21, 2018 6:03 pm

Cieszył się, że ich matka chociaż trochę mogła pomóc Shuri podczas jego niedyspozycji. Naprawdę chciałby się należycie nią zajmować, tak jak powinien to robić starszy brat, ale niestety w obowiązku króla było dbanie jeszcze o innych ludzi, o cały kraj. I to niestety rodaków musiał stawiać wyżej niż dobro własnej rodziny, co było niezwykle trudne, i chociaż wiedział, że obie to rozumieją, to nadal nie sprawiało mu to łatwości w podejmowaniu decyzji, które zmuszały go do zostawienia ich. Teraz lepiej niż kiedykolwiek rozumiał czemu ojca tak często nie było, a także rozumiał jak bardzo powinien doceniać czas spędzany z nim, kiedy jeszcze żył. I chociaż sam miewał koszmary, to nie mógł sobie pozwolić na bezsenność. Musiał być skoncentrowany, a do tego potrzebował chociaż odrobiny odpoczynku każdej nocy. Albo popołudniowych kocich drzemek… Nie mógłby też nakazać Shuri więcej spać, w normalnych warunkach, bo wiedział jak mogło to być trudne. Z początku sam nie mógł póki się nie zemścił. Może to było… stereotypowo męskie? Że wystarczyło chociaż trochę ukrócić rządze zadośćuczynienia, by spokojnie spać? Ale tak było, na razie mu to zresztą wystarczało. Ale poza Klawem teraz coś innego nie dawało mu spokoju. Kiedy zamknął jeden rozdział swojego życia, otworzył się kolejny dając mu nowe powody do zastanowienia. Musiał więc zaufać, że siostrze będzie już tylko lepiej. W końcu czas leczy rany, a śmierć nie jest czymś złym. To tylko przejście dalej… Tak się mówi, prawda? Chociaż długo w to nie wierzył, to jego przejście przez rytuał zostania Czarną Panterą potwierdził, że jego ojciec żyje… Tak samo, jak i reszta jego przodków. Ale w czymś był podobny do siostry, byli sceptykami. Pewnie nawet powiedzenie jej o tym, co przeżył, nie zmieniłoby jej podejścia do życia po życiu. Sam by nie uwierzył, gdyby tego nie przeżył na własnej skórze.
- Nie możesz zabronić królowi wchodzić do pomieszczeń w jego królestwie. – zauważył tylko. Nie, nie lubił wykorzystywać swojej władzy, nigdy zresztą tego nie robił i nie ma zamiaru, ale mógł się znów podroczyć z siostrą, która też na poważnie nie brała takiego zakazu. Jednak jej pytanie, chociaż wcale nie trzymające się patosu, to w wieloznaczności zmieniało ton na nieco poważniejszy. Na moment spuścił wzrok zastanawiając się nad jej pytaniem. Nie chciał jej okłamywać, a mówienie, że wszystko jest w porządku od razu wyłapie jako kłamstwo. Nie chciał jednak i jej zbytnio narzucać swoich problemów.
- Myślę, że odzyskałem spokój duszy. Nie jestem targany płomiennymi emocjami, a to najważniejsze. Teraz mogę skupić się na innych sprawach. A wcale ich nie ubyło, czy nie mają mniejszej wagi. Ale… Może ty podpowiesz. Jesteś mądra, a przy okazji bardzo otwarta umysłem. Myślisz, że błędem będzie otworzenie się na resztę świata? – T’Challa miał cały zastęp doradców oraz Radę, ale jednak zawsze dobrze mieć także opinie kogoś innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sala tronowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala tronowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Reszta świata :: Afryka :: Wakanda :: Birnin Zana :: Pałac królewski-
Skocz do: