IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2013] Nowy Jork, Mieszkanie Antonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Averith
Strażnik Chatboxa & Inteligencja 3

Liczba postów : 90
Join date : 20/10/2017

PisanieTemat: [2013] Nowy Jork, Mieszkanie Antonia   Czw Cze 21, 2018 12:31 pm

To samo mieszkanie, do którego chłopak zabrał Averith po walce z Gabrielem. Od tamtego czasu mutantka pomieszkuje u Tośka, mamy już marzec, więc trwa to już dwa miesiące.

****

Weszła do mieszkania zamykając za sobą drzwi, specjalnie zostawiała klucz w zamku, by nie można było otworzyć ich z zewnątrz. Wielką torbę z zakupami postawiła w kuchni na blacie i zaczęła po kolei wyjmować produkty: kilka butelek wina, więcej wina, butelka wódki, małe ciasto, pomidory w różnych wersjach, puszki, świeże i przeciery. Z dumą spojrzała na swój łup, uznając, że to idealny zestaw do świętowania urodzin.
Wątpiła by Antonio spodziewał się jakiegokolwiek przyjęcia czy prezentu, a przynajmniej nie od niej, ale Averith wiedziała jak wiele mu zawdzięcza, więc postanowiła zrobić dla niego coś miłego. Urodziny wydawały się ku temu idealną okazją. Wdrapała się na blat, usiadła na nim po turecku, otworzyła wino i upijając łyk, zaczęła studiować opisy na opakowaniu z sosem do spaghetti. Instrukcja wydawała się stosunkowo prosta, w dodatku podali czas gotowania poszczególnych składników. Ave uznała, że nawet ktoś o tak żałosnych umiejętnościach jak ona, powinien sprostać temu zadaniu. Zakasała rękawy i zabrała się do roboty. Profilaktycznie wzięła naczynia, których Antonio zazwyczaj nie używał, żeby w razie czego nie narazić się na jego gniew. Wyjęła z szafki paczkę makaronu, napotykając na pierwszą poważną przeszkodę.
Co, do cholery, oznacza, “wrzuć do osolonej wody”? Ile tej soli mam dodać?
Na szczęście przypomniała sobie jak jej Anioł przygotowuje makaron, wsypała podobną ilość soli (a przynajmniej tak jej się wydawało) i postawiła garnek na kuchence. Wspaniale. Jedno z głowy. Następnie przyszedł czas na mięso, w tym przypadku instrukcja również nie była zbyt precyzyjna, ale metodą prób i błędów doprawiła wołowinę jak trzeba, cały czas korzystając z tego co zauważyła obserwując Tośka w kuchni. Kolejne kroki były dokładnie opisane, więc z łatwością przygotowała sos, dodała pomidory z puszki i zgodnie z przepisem z opakowania całość zostawiła na wolnym ogniu. Jako, że miała teraz około piętnastu minut dla siebie, udała się do sypialni, włączyła laptopa i zaczęła przeglądać Internet, przy okazji popijając wino. Straciła nieco poczucie czasu, gdy uniosła głowę znad ekranu uświadomiła sobie, że minęło osiemnaście minut, ale przecież te trzy minutki nie mogły aż tyle zmienić, prawda?
Podeszła do drzwi i poczuła dziwną woń, nie był to zapach Tośkowego spaghetti. W zasadzie to żadne spaghetti, które jadła tak nie pachniało. Zaniepokojona otworzyła drzwi, w salonie zebrała się niepokojąca ilość szarego dymu. Coś było zdecydowanie nie tak. Szybkim krokiem pomaszerowała do kuchni, licząc, że nie spłonęła jeszcze doszczętnie. Na szczęście była cała, trochę brudna, ale nie zniszczona. Averith zmarszczyła brwi i zrobiła zaskoczoną minę, gdy okazało się, iż źródłem całego zamieszania był sos, który zostawiła tak, jak kazali producenci. Niepewnie uniosła pokrywkę, to co leżało na patelni nie przypominało pomidorów tylko jakąś spaloną papkę.
Jak mogło do tego dojść? pomyślała dziewczyna, cmokając z niezadowoleniem. W dodatku zapomniała wrzucić ten cholerny makaron do wrzącej wody. Wówczas dopadły ją wątpliwości. Nie była pewna czy dobrze zrozumiała pojęcia “wolnego ognia”, być może wcale nie oznaczało to maksymalnego płomienia na największym palniku. Postanowiła, że później zapyta o to Tośka.
Ave wzięła kilka głębokich wdechów, musiała jakoś zapanować nad tym chaosem, a do powrotu Antonia coraz mniej czasu. Pokonana przez spaghetti, wyszukała najlepszej hiszpańskiej restauracji w mieście i zamówiła zestaw, który zaproponowała jej przemiła pani,  Ave w ogóle nie znała się na tej kuchni. Obiecała zapłacić poczwórnie jeśli jedzenie dojedzie w ciągu czterdziestu pięciu minut, a sama zajęła się doprowadzeniem mieszkania do stanu używalności, by mieszkańcy nie musieli chodzić w maskach gazowych. Otworzyła wszystkie okna, chcąc pozbyć się dymu i zapachu spalenizny. Pozmywała to co była w stanie, resztę wyrzuciła na balkon, w między czasie przyjechała zamówiona kolacja.
Kilkanaście minut później na stole leżały porozkładane dania, przygotowane ciasto ze świeczkami, dwa kieliszki, wino i obowiązkowo pomidory do dekoracji. Dziewczyna usiadła na jednym ze stołków, czekając na Antonia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Antonio Fernandez


Liczba postów : 27
Join date : 24/10/2017

PisanieTemat: Re: [2013] Nowy Jork, Mieszkanie Antonia   Pią Sie 24, 2018 7:18 am

Urodziny. Ile to już lat? Antonio, spytany o to, często miał problem z odpowiedzią. Nigdy nie był dobry w rachunkach, nawet lata temu, gdy pracował wraz z ojcem i bratem w handlu, choć wtedy było to dla niego prostsze i bardziej intuicyjne. Jednak wiek nie powinien być tak trudny w obliczeniu, prawda? Hiszpan nie był pewien, kiedy to stało się dla niego problemem, kiedy lata zaczęły się mylić, kiedy powoli zaczął zapominać, kiedy dokładnie się urodził. Pamiętał dzień, miesiąc, nawet jeśli nie zawsze świętował, ale rok ginął w odmętach pamięci i tylko stare zapiski przypominały tę odległą datę.
Czternasty marca tysiąc siedemset siedemdziesiątego ósmego roku.  
Była tylko jedna osoba, z którą mógł to szczerze świętować. W większości przypadków czuł się… dziwnie. Ludzie wokół nie wiedzieli, nie pamiętali, nie mieli pojęcia. Wznosili toast, myśląc, że opijają dwudziesty któryś rok jego życia. A nawet gdy byli świadomi jego lat, to wciąż nie było to samo. Wizja długowieczności była dla nich abstrakcyjna. Nie byli w stanie tego zrozumieć. Podobnie jak tego, czym urodziny były dla Antonia kiedyś, gdy jeszcze mógł je świętować ze swoją rodziną.
Dlatego też Antonio zwykle pił, bawił się, ale jeśli tylko mógł, spędzał ten czas ze swoim przyjacielem. Różnie bywało. Czasem szli korzystać z życia, czasem pozwalali sobie popaść w nostalgiczny nastrój, czasem też wykorzystywali siebie nawzajem. Jednak nie zawsze ich plany układały się tak, by mogli się w ogóle spotkać. W tym roku Francis nie mógł przyjechać – Antonio to rozumiał, bywało już tak nieraz, nawet jeśli Hiszpan czuł w związku z tym pewien rodzaj rozczarowania. Ustalili jednak podczas rozmowy telefonicznej, że w najbliższym czasie się spotkają i nadrobią. Wizja ta nieco pocieszała mężczyznę i pozwoliła mu skupić się na zwykłej codzienności.
Jedną z części wspomnianej codzienności była teraz jego mała Znajdka. Z początku myślał, patrząc po jej charakterze, że dość szybko mu ucieknie. Jednak tygodnie mijały, a ta wciąż była tuż obok. Z każdym dniem Hiszpan coraz bardziej cieszył się z podjętej decyzji – wieczór, w którym postanowił wziąć ją do siebie, rozpoczął niejako nowy etap w jego życiu. Antonio nie lubił samotności, wręcz jej nienawidził. Wizja bycia samemu przerażała go, szczególnie w perspektywie lat, które jeszcze były przed nim. Naprawdę więc doceniał, że gdy wracał do mieszkania, ktoś tam na niego czekał. Ktoś, z kim mógł porozmawiać. Ktoś, z kim mógł zjeść obiad. Ktoś, kto wypełniał to puste mieszkanie, nawet jeśli miał mniej niż metr sześćdziesiąt wzrostu. Oczywiście jego relacja z Averith nie należała do spokojnych i sielankowych – dziewczyna miała w końcu charakterek – ale to tylko uatrakcyjniało całą sytuację. Dziewczyna była jak dzikie zwierzę, przy którym nieostrożny ruch mógł być tym ostatnim. Nieprzewidywalna, brutalna, zabójczo niebezpieczna. Równocześnie posiadała najpiękniejszy uśmiech, jaki kiedykolwiek Antonio widział.
Mężczyzna nie wiedział, jak długo to jeszcze potrwa. Chciał, by te tygodnie spędzone razem zmieniły się w długie miesiące, może nawet lata, jednak doświadczenie nauczyło go, że kobiety prędzej czy później uciekały od niego, gdy rozumiały, jakim człowiekiem jest naprawdę. Przerażał je. ...możliwe, że ich obawy nie były bezpodstawne, skoro niektóre z nich Antonio zabił w afekcie, ale mimo to Hiszpan nie potrafił pojąć ich strachu. Był to też jeden z powodów, dla których Aberit tak bardzo go fascynowała – zdawało się, że w żaden sposób nie było możliwości, by przestraszyć ją takimi bzdurami. Choć z drugiej strony… czy była już w pełni świadoma tego, do czego ten jest zdolny?
Na razie więc Tonio po prostu korzystał z czasu, który był im dany – a wykorzystywali go momentami bardzo efektywnie. Tak się jednak złożyło, że o dzisiejszym święcie Antek Abe nie wspomniał. Nie chciał? Nie, raczej nie o to chodziło. Po prostu… nie pomyślał o tym. Niespytany, nie zwykł poruszać tego tematu. W perspektywie miał więc po prostu spędzenie zwykłego, miłego wieczoru.
Nie trzeba więc mówić, z jakim zdziwieniem zareagował na niespodziankę.
Wchodząc do mieszkania, odwiesił kurtkę i szalik na wieszak, od progu zaczynając już mówić: – Ale dzisiaj paskudna pogoda. Wiesz, nie rozumiem w ogóle po co coś takiego. Jakby nie mogło być zawsze ciepło. – Pokręcił z dezaprobatą głową, odwracając się w stronę pokoju. Poczochrał jeszcze swoje wilgotne od topniejącego śniegu włosy, po czym podniósł wzrok, szukając spojrzeniem Abe, i… przez chwilę stał z dość głupim wyrazem twarzy, gdy dostrzegł naszykowany stół z obiadem i winem.
Urodziny.
...nie. Choć była to jego pierwsza myśl, wyrzucił ją zaraz z głowy. Nie wspominał jej w końcu o tym, nie mogła więc wiedzieć. Musiała być w takim razie jakaś inna okazja. Tylko jaka? Nigdy nie miał pamięci do dat i rocznic, więc myślenie nad tym było dość problematyczne. Uśmiechnął się więc szeroko, odkładając na szafkę siatkę z zakupami i podchodząc w kierunku dziewczyny.
Co dzisiaj świętujemy? – rzucił luźno, siadając przy stole. – Mmm, ale ładnie pachnie! Sama gotowałaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[2013] Nowy Jork, Mieszkanie Antonia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nowy Świat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: