IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

  Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Wto Cze 12, 2018 2:38 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Wto Cze 12, 2018 4:46 pm

Podomykały wszelkie sprawy i zlecenia, które się im napatoczyły się im w Nowym Jorku. Trochę to zajęło dziewczętom, ale w końcu mogły wyruszyć w drogę do Los Angeles. Alex odetchnęła z ulgą, a Chey wyglądała na niebywale zadowoloną faktem niedalekiej wizyty w Mieście Aniołów. W końcu miało się spełnić jej marzenie z dzieciństwa. Cóż, sama podróż trochę im zajęła. Mimo wszystko kawał drogi jest od NY do LA. Może Wright nie wyglądała, ale była dość odpowiedzialnym kierowcą. Robiła regularne przerwy i takie tam. Większość drogi pokonały nocą. Nic więc dziwnego, że do swojego nowego lokalu dotarły wtedy, gdy na niebie było już pełno gwiazd.
Alex zaparkowała przed budynkiem, po czym upewniła się, że są w dobrym miejscu. Delikatnie dotknęła ramie Chey.
- Wstawaj misiek, jesteśmy na miejscu - szepnęła, po czym ucałowała jej policzek. Wyjęła kluczyki ze stacyjki, wyszła z samochodu, zabrała bagaże, a na sam koniec obeszła auto, aby otworzyć Chey drzwi. - Wstawaj, nie będę czekać wieczność, a nie mam ochoty cię zanosić z tym całym burdelem na samą górę... - dodała zaraz, przecierając oczy palcami. Była już trochę zmęczona tak długą jazdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Wto Cze 12, 2018 7:19 pm

Kiedy tylko postanowiły wynieść się z Nowego Jorku, przestała przyjmować jakiekolwiek zlecenia. Pozostało zająć się tymi, które już miały na głowie, co nie było ogromnym problemem, ale wymagało troszkę czasu. Czas to pieniądz, ale w tym przypadku im dłużej się nad czymś przysiadło i lepiej to przemyślało, tym większa szansa na powodzenie. Żaden morderca nie przeżyłby długo na wolności, gdyby zabijał impulsywnie i bez przemyślenia.
Teraz były w drodze do Vegas. Teoretycznie, bo miały się zatrzymać na krótkie wakacje w Mieście Aniołów i nie potrafiła powiedzieć, która podróż bardziej ją ekscytowała. Zawsze chciała odwiedzić oba miasta. Miasto Grzechu kusiło... grzechem właśnie. Swoją nieprzewidywalnością i mnogością różnorakich ludzi, ogarniętych zawiścią i chęcią dorobienia się na cudzym upadku. Pomijając, że chciała przepierdolić pieniądze w kasynie, tak po prostu. Los Angeles z kolei było jej marzeniem od dzieciństwa, kiedy jeszcze bawiła się aktorstwem i pasjonowało ją kino. Wizja urlopu w miejscu takim jak to wydawała się więc niezwykle przyjemna.
Jechały niezwykle długo. Nic dziwnego - musiały przejechać cały kraj, co dało im cztery noce rozbijania się po Amerykańskich autostradach. Na początku siedziała przylepiona do szyby niemalże przez cały czas i patrzyła na kolejne mijane miasteczka, raz nawet przejęła kółko, ale gdy były już całkiem blisko, gdzieś na wysokości Doliny Śmierci, przysnęło jej się trochę. Warunki sprzyjały: równa droga, cicha muzyka w tle, ciepło, jeszcze owinęła się ciepłą bluzą, a że ostatnio niewiele spała, to teraz padła jak zabita.  
Obudził ją dopiero dotyk. Niezbyt silny, ale wystarczający, żeby Corneille gwałtownie zaczerpnęła powietrza, otworzyła szeroko oczy i odruchowo sięgnęła ręką do pistoletu schowanego pod kurtką. Krótki całus sprowadził ją na ziemię. Odetchnęła głęboko, oparła głowę o zagłówek, przymknęła oczy i pozwoliła sobie na parę sekund, żeby wrócić do rzeczywistości. Już chciała otworzyć drzwi i wyjść, ale Alex ją ubiegła.
- Idę. Miałam chory sen... - mruknęła i obróciła się, a później zeskoczyła na chodnik. Zamknęła za sobą drzwi i sięgnęła ręką, żeby wziąć od kobiety chociaż jedną torbę. - Ktoś cię zabił, a później przesłuchiwałam jakąś laskę, prawie ją skatowałam na śmierć, bo to ona cię zabiła, ale wtedy ktoś zaczął do mnie strzelać... - wymamrotała niezbyt głośno i składnie, chyba wciąż wracając do siebie po nagłym przebudzeniu. - Ty masz klucze? - spytała wreszcie, tym razem całkowicie trzeźwo i świadomie. Bądź co bądź to była całkiem ważna kwestia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Wto Cze 12, 2018 10:04 pm

Widziała jak Chey sięga dłonią po broń. Mimo tego Amerykanka nie wyglądała na w ogóle przejętą czy zdziwioną. Przyzwyczaiła się, że obie miały takie odruchy. Sama nie raz reagowała podobnie, a nawet gorzej. Cóż, taki jest urok pracy jako najemnika po niekoniecznie dobrej stronie mocy. Trzeba być ostrożnym nawet, gdy się śpi.
Poczekała, aż Kanadyjka wyjdzie z auta, po czym podała jej lżejszą torbę i upewniła się czy auto jest na pewno zamknięte. Co jak co, ale nie zbyt chciała, aby ktoś podpierdzielił jej ukochany samochód. Był stary i wyglądał jakby nie jedną rzecz przeżył, ale był jej. Zwyczajnie zbyt duży sentyment wiązał się z nim. Niby tylko rzecz, ale nie do końca.. No i nie oszukujmy się, ale Alex zajebiście się nim kierowało.
- Co mówiłaś? - spytała, odwracając w jej stronę głowę. Tak, nie usłyszała co tamta mamrocze pod nosem. Cóż, super moce się ma, ale super, zajebistego słuchu już nie. Szkoda, chociaż pewnie było to w pewnych przypadkach spore zbawienie. Pewnych rzeczy lepiej nie słyszeć. - Tak, tak, mam - powiedziała, po czym wyjęła z kieszeni klucze, aby pokazać je ukochanej. Zaraz skierowała swoje kroki ku wejściu do budynku, aby potem ruszyć na odpowiednie piętro windą i trafić pod drzwi.
Gdy weszły do środka Alex od razu walnęła bagaże na ziemię. Zdejmując kurtkę, rozejrzała się po pomieszczeniu, które zdawało się całkiem fajne do zamieszkania nawet na dłuższy czas. No i nie mogła zaprzeczyć, że widok był niesamowity. Tak, to mieszkanie z wielkimi oknami było najlepszym wyborem. Odwiesiła kurtkę. Podeszła bliżej szyby, aby chwilę popatrzeć na śpiące miasto. - Zajebisty widok... - mruknęła. Gdy przestała się zachwycać krajobrazem westchnęła cicho, przeciągając się.
- Nie wiem jak ty, ale ja bym wzięła szybki prysznic i poszła spać... - powiedziała, spoglądając z powrotem na Chey.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Sro Cze 13, 2018 12:52 pm

Wzięła torbę i zarzuciła sobie jej pasek na ramię, żeby nie trzymać jej w łapach. Ziewnęła. Gdy zdała sobie sprawę, że Alex kompletnie nic nie zrozumiała z jej krótkiego, nieskładnego monologu, z jej historii pełnej wybuchów i akcji, westchnęła pod nosem i pokręciła lekko głową.
- Nic. Zły sen, nie wizja. Śmierć, tortury, flaki, cierpienie. Rien de neuf* - mruknęła od niechcenia, ale mimo wszystko przysunęła się bliżej i złapała ją za nadgarstek, w którym trzymała torbę. Ot, żeby mieć stuprocentową pewność, że nikt jej tak naprawdę nie zabił, że jest obok i żaden głupi agent jej nie zarżnie na środku chodnika.
Już stojąc w windzie czuła, że nie trafiły do byle molochu. Dopiero gdy stanęła w progu mieszkania i zobaczyła to przestronne wnętrze i wielkie okna z widokiem na całe miasto, to trochę jej opadła szczęka. Trochę, bo później zobaczyła coś, co przykuło jej uwagę jeszcze bardziej niż panorama Los Angeles za szybą. Momentalnie zrzuciła torbę na podłogę i nie zdjąwszy nawet kurtki ani butów, podeszła do łóżka i walnęła się w poprzek niego, wtulając twarz w miękką pościel. No i właśnie tego jej było trzeba.
- Idź, pewnie zaraz do ciebie dołączę... Albo i nie - powiedziała, obróciła się na plecy i zaplotła dłonie na karku. - Skurczybyk się postarał, trzeba mu to przyznać - dodała po chwili, zerkając na widok za oknem. Dobrze było mieć przydupasa od takich rzeczy, który potrafił dopieścić każdy szczegół i dopilnować, żeby nie skończyły na ulicy. Nawet wino im załatwił, chociaż teraz pewnie było ciepłe od stania na słońcu. Corneille zdecydowanie podobał się ten drobny element wystroju jakże ślicznego wnętrza. Pewnie alkohol nie dożyje do jutra.

* fr. "nic nowego"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Sro Cze 13, 2018 1:36 pm

Spojrzała na nią, gdy Chey się do niej przysunęła. Zauważyła tą lekką zmianę w zachowaniu ukochanej. Wiedziała, że ta beztroska była próbą zatuszowania niepokoju lub czegoś podobnego. Pewnie ktoś inny machnął by na to ręką, jednak nie Wright. Za długo ją znała, aby nie wiedzieć takich rzeczy. I takim o to sposobem dla Amerykanki stało się jasne, że w delikatny sposób musi ją uspokoić. Nie, nie miała zamiaru dopytywać się co się jej śniło, ani wyciągać z niej nic na siłę. Nie tak to u nich działało. Przerzuciła torbę przez ramie, aby mieć wolną rękę, a następnie splotła swojej palce z jej, uśmiechając się lekko do niej. Zaraz pogładziła kciukiem wierzch jej dłoni.
Uśmiechnęła się do swoich myśli. Tak, było idealnie. Musiała to przyznać. No i musiała dorzucić trochę grosza tamtemu, że się tak postarał tym razem. Gościu naprawdę miał oko do dobrych mieszkań. Z jej rozmyślań wyrwały ją słowa Chey. Wright podniosła lekko jedną brew do góry. Czyli tak się będziemy bawić? O nie, miała już dość brudu podróży, aby teraz, gdy już trafiły do mieszkania spać z niewykąpaną Kanadyjką. Zaraz do niej podeszła, pochylając się na nią. Zagarnęła z jej twarzy kilka kosmyków za ucho.
- Nie misiek, kąpiel obowiązkowo - mruknęła, po czym pocałowała ją, aby odwrócić nieco jej uwagę. Następnie złapała ją i przypuściła zmasowany dmuchowo-miziasty atak na jej szyję. Gdy stwierdziła, że dość tego drażnienia się, podniosła ją, by ruszyć z Chey do łazienki i wleźć pod prysznic. Oczywiście nie obeszło się z trudem otwierania drzwi łokciami. - Sama zdejmiesz ciuchy czy ci pomóc? - powiedziała, patrząc jej w oczy z ciut bezczelnym uśmiechem na ustach.


Ostatnio zmieniony przez Alex Wright dnia Sro Cze 13, 2018 8:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Sro Cze 13, 2018 2:43 pm

Podziałało. Corneille momentalnie poczuła się lepiej i udało jej się odepchnąć od siebie wszystkie negatywne myśli, chociaż wiedziała, że to wróci. Zawsze wracało. Zwłaszcza, że jej sen nie był wielce nieprawdopodobny. To, co się w nim działo, mogło nastąpić w każdym momencie. Ale czy to było w ogóle istotne? Miała Alex koło siebie, obie żyły i zamierzały się świetnie bawić w Los Angeles. Nie było sensu się przejmować.
A miała cholera nadzieję, że jej odpuści. Że może zrozumie, że dopiero się obudziła. Przecież sama padała z nóg. Ale nie. Jak widać, życie nie może być zbyt piękne.
- Najpierw mnie bestialsko budzisz, później każesz iść, a na koniec... - zaczęła marudzić, ale nie było jej dane skończyć, bo niebieskowłosa zamknęła jej usta w pocałunku. Może jednak nie było aż tak źle? Chciała położyć jej dłonie na karku, lecz i tego nie zdążyła zrobić. Zaraz została unieruchomiona przez Morderczego Pikachu, który przypuścił atak na najbardziej strategiczne miejsce na ciele swojej ofiary. Początkowo nawet próbowała się wyrwać, odepchnąć ją albo jakkolwiek zmusić do zaprzestania, ale w pewnym momencie kompletnie się poddała. Ta kapitulacja oczywiście została wykorzystana przeciw niej, bo chwilę później została wzięta na ręce, aż złapała się kobiety, żeby przypadkiem nie spaść. - To odnieś mnie chociaż na kanapę, nooo - jęknęła żałośnie. Nie chciało jej się. Tak po prostu. Ale Wright najwidoczniej miała to w głębokim poważaniu, bo wrednie zaniosła ją pod sam prysznic. Parszywa łajza. - Mówiłam ci kiedyś, jak bardzo cię nienawidzę? - burknęła i zaczęła machać nogami w powietrzu, rozbryzgując kurz i brud z butów w promieniu metra od siebie. - Puszczaj. Sama sobie dam radę - westchnęła w końcu. Cudem powstrzymała się przy tym od wygonienia jej z łazienki za to, co właśnie zrobiła. Trochę od życia jej się należało. Im obu w sumie. Od tego ma się wakacje, chociaż ciężko jej było powiedzieć, bo dawno nie miały takiej dłuższej chwili stricte dla siebie, niepoprzeplatanej chociażby drobnymi zleceniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Sro Cze 13, 2018 9:53 pm

Od samego początku oczywistym faktem było, że Alex nie odpuści. Kanadyjka powinna dobrze o tym wiedzieć. Cóż, jej strata, mogła sama grzecznie potuptać do łazienki.
- Nie, słońce, nie ma litości. Po takiej podróży trzeba się umyć - odparła, ewidentnie nie wzruszona poczynaniami Chey. Dziewczyna mogła jej się do woli próbować wyrywać i wiercić, a Amerykanka i tak by nie odpuściła. Cóż, uroki życia z upartą osobą. - Też Cię kocham - odpowiedziała, uśmiechając się dalej w ten bezczelny sposób. Uniosła zaraz lekko brew do góry, a w jej oczach błysnęło rozbawienie. Zignorowała machanie nogami. Nie miała zamiaru przejmować się w tej chwili brudem. Przecież nie będzie tego teraz sprzątać, ani nawet chwilę później. - Puszczać? Po co? Jak mogłabym zmarnować taką szanse? - mruknęła, przysuwając twarz do jej, patrząc głęboko w oczy. Już miała pewne drobne plany co do skromnej osoby Cheyenne, a przynajmniej chociaż trochę chciała się zrelaksować. W końcu należało się im obu, nie? Złączyła pocałowała ją, opierając ją o ścianę. Nie bawiła się w „delikatności”, od razu wsunęła dłoń pod jej koszulkę, drapiąc delikatnie jej skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Sro Cze 13, 2018 10:31 pm

Oplotła jej biodra nogami i oparła brodę na jej ramieniu, westchnąwszy ciężko. To był ten moment, kiedy zaczęła się zastanawiać nad sensem istnienia i próbowała przypomnieć sobie, dlaczego właściwie jeździ z tą kobietą po świecie i jakim cudem tak długo z nią wytrzymała.
- Dobrze, mamo - burknęła i nawet przestała się wić jak piskorz, pogodziwszy się z losem. Widziała, że Alex kompletnie nic nie ruszało i chyba nie była w stanie tego zmienić nawet na piękne oczy. Już wolała wziąć ten cholerny prysznic i mieć spokój, bo to przybliży ją do walnięcia się na łóżko i zaśnięcia.
Odsunęła nieco twarz, mając nadzieję, że niebieskowłosa potulnie spełni jej prośbę i zaraz zostanie opuszczona na ziemię, skoro już i tak jej uległa. Niespodzianka!
- Żebym mogła stanąć na podłodze, rozebrać się jak człowiek i wziąć prysznic? - odpowiedziała i tym razem to ona uniosła brew ku górze, ale wiedziała, że nic z tego. Za dobrze znała to spojrzenie. Wiedziała, co ono oznacza i że w takim razie raczej nie było co liczyć na szybką kąpiel. Nie pomyliła się, rzecz jasna. Zaraz została osaczona i przygwożdżona do ściany. Odwzajemniła pocałunek, czując przyjemne dreszcze spowodowane pazurkami drapiącymi jej skórę. Przygryzła lekko wargę najemniczki i odsunęła nieco twarz od jej. - Przyznaj się, od początku nie chodziło o sam prysznic - mruknęła, najwidoczniej całkiem rozbawiona takim obrotem spraw. Nie żeby się go nie spodziewała. To było po prostu komiczne, biorąc pod uwagę, że Alex jeszcze przed chwilą padała z nóg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Czw Cze 14, 2018 2:01 am

Ah, nie ma to jak nieść wtuloną w ciebie pandę! Zaśmiała się cicho, dźgając ją lekko palcem w bok.
- Przestań tak na mnie mówić. To, że jestem starsza nic nie znaczy! - powiedziała nadal rozbawiona zachowaniem Chey, po czym ucałowała jej policzek. W ogóle Alex wyglądała na jakąś wyjątkowo szczęśliwą. Patrząc na to, że ostatnim czasy była dość zamyślona, markotna i cicha. Ba, może nawet lekko przygnębiona. Ewidentnie męczyło ją coś co w sobie trzymała. Jednak teraz wręcz promieniała nawet pomimo zmęczenia.
Delikatnie przymknęła powieki, gdy Chey odpowiedziała na jej pocałunek, pozwalając sobie przez to na chwilę przyjemności i drobnej rozkoszy. Uchyliła lekko usta, aby zaraz całkiem odsunąć wargi od jej, a następnie niczym zdziwiony szczeniaczek przekręcić lekko głowę w bok.
- Hm? Nie wiem o co ci chodzi. Buziaczek i tyle - powiedziała, po czym postawiła ją na nogach, sama odsuwając się nieco od dziewczyny. - To co, ty pierwsza, a potem ja? - dodała zaraz. Tak, taki mały prowodyr z Wright jest. Ktoś musi być!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Czw Cze 14, 2018 2:33 pm

Widziała jej radość już od samego momentu wyjazdu z Nowego Jorku, chociaż przejawy pojawiały się jeszcze nieco wcześniej, gdy skrupulatnie domykały kolejne zlecenia. Oczywiście, jak to miała w zwyczaju, kompletnie się tym nie zainteresowała. Zwaliła to na fakt, że Alex po prostu była już zmęczona i cieszyła się na wspólny wyjazd wolny od pracy. Dobrze było widzieć ją w tak dobrym humorze, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej wcześniejszy stan.
- Szkoda. Zawsze chciałam zostać matkojebcą - mruknęła i tym razem na jej usta wpełzł lekko złośliwy uśmieszek. Żarty poniżej jakiegokolwiek poziomu: odhaczone.
Przez tę dłuższą chwilę było jej tak przyjemnie. Niechętnie odsunęła się od kobiety, licząc na to, że zaraz znowu zmniejszy tę odległość do minimum. Kolejna niespodzianka. Słysząc słowa Wright sama przechyliła nieco łeb w bok i z kamienną twarzą przyglądała się jej, czekając, aż powie, że to żart. Gdy tamta odezwała się tylko po to, żeby kompletnie potwierdzić poprzednie zdanie, Cheyenne milczała i tylko jej spojrzenie zdradzało, że ma ochotę rozerwać Alex na strzępy. W tym momencie pożałowała jej dobrego humoru.
- Ty mała... - zaczęła, ale nie dokończyła, nie widząc w tym najmniejszego sensu. Zamiast tego bardzo delikatnie odepchnęła niebieskowłosą od siebie. - Zgoda. Idź przynieś mi jakieś rzeczy i ręcznik. I szampon, zdecydowanie. Najlepiej całą kosmetyczkę - zaczęła wymieniać i w międzyczasie rozpuściła włosy. Niech się przynajmniej na coś przyda, skoro już musi być upierdliwą gnidą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Czw Cze 14, 2018 7:25 pm

Gdy rzucasz dennymi żartami

Na jej twarzy pojawiło się lekkie zdziwienie, ale nadal w tym wszystkim kryła się nutka rozbawienia. Ten poziom humoru robił się mocno żenujący, a zwyczajny człowiek szybko, by próbował zmienić temat, ukrócić go, albo skończyłoby się na niezręcznej ciszy, ale Amerykanka zdawała się tym totalnie nie przejmować. Dla kogoś postronnego ta rozmowa mogłaby się wydawać całkowicie abstrakcyjna, ale w ich relacji było to coś normalne. Ustalmy jedno ta dwójka już dawno przestała być normalna.
- Och, nie wiedziałam, że pociągają cię gorące mamuśki z sąsiedztwa. Chyba nauczyłaś się za dobrze kasować historię przeglądarki – powiedziała, choć chyba to ostatnie zdanie powinna zachować dla siebie. Jeśli idziemy w chamskie żarty to tylko w obie strony, a nie jedną. Tak, naprawdę dobrym pytaniem było to jak one ze sobą przez ten cały czas wytrzymały i żadna nie zrobiła większej krzywdy tej drugiej.
Cóż, trochę zdziwiło ją zachowanie Chey. Spodziewała się raczej czegoś pod odpyskowanie, a nie mocniejsze zirytowanie. Westchnęła cicho, podchodząc do niej, łapiąc ją delikatnie za biodra i przysuwając ją bliżej siebie.
- No już, nie denerwuj się na mnie. Będę grzecznym szczeniaczkiem - mruknęła jej do ucha, aby zaraz musnąć nosem jej szyję, aby na końcu ucałowała ją w nią. Tak, ewidentnie próbowała ją w tej chwili ugłaskać, choć w drobnym stopniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Czw Cze 14, 2018 8:08 pm

Osiem na dziesięć osób uważa, że żarty o twojej starej są idiotyczne. Te dwie oczywiście musiały wyjść przed szereg i reprezentować tę denną część społeczeństwa. Jest to oczywiście duże wyolbrzymienie, bo gdyby faktycznie przyszło do obrażania swoich rodzin, to wycofałyby się szybciej, niż zdążyłyby wymyślić odpowiedni tekst. Nie zmieniało to jednak faktu, że oto rozpętały prawdziwą wojnę na żenujące teksty.
- Całkiem dobry z ciebie MILF. Karty incognito, mon bien-aimé*. Zapamiętaj, to łatwiejsze niż usuwanie historii - odpowiedziała absolutnie niewzruszona i puściła jej oczko. Mogła w ten sposób odbijać piłeczkę w nieskończoność. Chyba przez tyle lat zdążyła przywyknąć.
Nie była wcale zła na Alex! Okej, może trochę, ale bardzo szybko przeszła nad tym do porządku dziennego. Tym bardziej zaskoczyła ją reakcja kobiety, która zamiast obrócić się na pięcie i pójść, podeszła bliżej i przyciągnęła ją do siebie, a później niemalże błagała o wybaczenie. To wydało jej się w pewien sposób urocze i kochane.
- Nie denerwuję się - odmruknęła i czując, że Wright znowu próbuje ją zmiękczyć przez mizianie po szyi, przygryzła lekko wargę i zasłoniła tę wrażliwą część ciała dłonią. - Serio. Idź już i przynieś mi te rzeczy - powiedziała szybko i jakby dla potwierdzenia swoich słów, stanęła na palcach i pocałowała ją krótko, po czym odsunęła się i wymownym gestem wskazała jej drzwi. To by było na tyle w kwestii obrażania się.

* fr. "moja kochana"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Czw Cze 14, 2018 8:57 pm

Postanowiła dalej nie ciągnąć tego festiwalu żenady i rozpaczy nad ich marnym poczuciem humoru. Starczy na jeden wieczór. Z resztą obie wiedziały, która z nich jest lepszym informatykiem. To Wright zajmowała się i dbała o całą elektronikę.
Cóż, pole do manewru pocałunkowo-miziastego zostało zasłonięte, dowódco! Czas na odwrót i zmianę taktyki! Alex odsunęła wargi od jej szyi i spojrzała na buźkę Chey. Milczała chwilę, przyglądając się jej jakby chciała się na pewno upewnić, że ta nie jest na nią w żaden sposób zła. Zabrała dłoń z jej biodra, aby pogłaskać ją po policzku podczas tego krótkiego pocałunku.
Westchnęła cicho, gdy Chey przerwała pocałunek, ale grzecznie się odsunęła od niej.
- Dobrze, już idę - mruknęła, ruszając w kierunku wyjścia. Zaraz ruszyła do torb, aby wygrzebać odpowiednie rzeczy. Chwilę jej to zajęło, ale znalazła wszystko co było potrzebne. Wzięła cały ten bajzel i ruszyła z nim z powrotem do łazienki. Po cichu wsunęła się do środka, aby oprzeć się plecami o ścianę i móc chociaż chwilę popatrzeć na cudne ciało Chey. Cóż poradzić, że miała słabość do niego słabość. Z resztą nie bez powodu nazywała się niegrzecznym chłopcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Czw Cze 14, 2018 9:50 pm

Festiwal krindżu został zakończony, a zwycięzcą została Cheyenne Levittoux, Królowa Żartów O Matkach. Autografy można odbierać później, zdjęcia jedynie za drobną opłatą. Chyba nawet poczuła się nieco dumna, bo to jej słowo było ostatnie. Jak z dzieckiem.
Gdy Alex w końcu posłusznie odmaszerowała, żeby spełnić swoje zadanie, Kanadyjka nie obijała się. Zdjęła buty, odstawiła je poza kabinę, po czym rozebrała się z całej reszty rzeczy, jakie miała na sobie i odwiesiła je na wieszak. Nie czekając dłużej, puściła wodę. Zimne, otrzeźwiające kropelki padły jej na twarz, głowę i ciało. Przymknęła powieki i pozwoliła sobie na dłuższe pozostanie w tej odprężającej pozycji. Mogłaby tak stać godzinami, wsłuchiwać się w szum wody i czuć, jak spływa po jej skórze. Oczywiście, że zarejestrowała obecność Wright. W końcu krwiożercza wrona dała jej nie tylko mordercze skłonności, ale i wyostrzone zmysły. Celowo jednak ignorowała gapiącą się na nią kobietę, aż wreszcie odgarnęła mokre włosy, spojrzała na niebieskowłosą i wyciągnęła ręce po rzeczy, które dla niej miała. Dopiero wtedy mogła wziąć prysznic jak człowiek i umyć głowę, z czym o dziwo uwinęła się całkiem szybko. Głównie dlatego, że nikt jej nie przeszkadzał. Wyszła z kabiny zaledwie pięć minut później, ubrana w zdecydowanie zbyt wielki podkoszulek i krótkie spodenki, z ręcznikiem na głowie i zapraszającym gestem pokazała kobiecie, że teraz jej kolej.
To mógłby być koniec, ale oczywiście musiała się cholera urodzić kobietą, toteż zaraz zajęła zaszczytne miejsce przy umywalce z widokiem na lustro i zaczęła zmywać makijaż, który po drodze zdążył jej spłynąć na pół twarzy. Mogłaby teraz straszyć małe dzieci.
- Mamy jakieś plany na jutro prócz zasłużonego opierdalania się? - spytała jakoś w przerwie między doprowadzaniem się do porządku a myciem zębów, zerkając na Wright. W jej zmęczonym spojrzeniu znowu można było dostrzec iskierkę ekscytacji. Jeśli tamta nic nie planowała (co, prawdę mówiąc, Corneille chyba od początku zakładała), mogła obmyślić im cały dzień w zaledwie parę sekund i sprawić, że wieczorem padną nieprzytomne od nadmiaru wrażeń. Już po drodze przeglądała w internecie miejsca, do jakich mogły pójść i zrobiła całą listę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Czw Cze 14, 2018 11:42 pm

Grzecznie stała i tylko przyglądała się jak po jej smukłych plecach spływa woda. Przygryzła lekko wargę, powstrzymując się od podejścia i władowania się pod prysznic. Powstrzymała się od tego. Na to znajdzie się jeszcze czas później. Jak nie dziś to w najbliższe dni. W końcu przyjechały tu odpocząć i nic prócz nich się nie liczyło.
Oddała potrzebne rzeczy Chey, a swoją koszulkę i luźniejsze bokserki odłożyła na bok, by później móc się spokojnie w nie przebrać. Nie, nie miała zamiaru marnować całego czasu na gapienie się w ciało ukochanej jak pies w kawał szynki. Postanowiła pożytecznie wykorzystać ten czas. Zmyła makijaż z twarzy i umyła zęby.
Odwróciła głowę w stronę Kanadyjki, gdy usłyszała jak ta wyłączyła prysznic na dłuższą czas, a następnie zaczęła się wycierać. Zaśmiała się cicho, gdy zobaczyła twarz Chey, a raczej to co zostało z jej makijażu.
- Wyglądasz jak jakiś straszak z horroru - rzuciła zaraz, a w między czasie zaczęła się rozbierać, aby wziąć prysznic. Wlazła do kabiny i zaczęła się myć. Och, jak przyjemnie było zmyć z siebie ten cały brud związany z podróżą... To było naprawdę odświeżające uczucie. Uwielbiała je, bo czuła się wtedy zwyczajnie zrelaksowana. - Hm? Em, raczej nie, tylko mamy zarezerwowany stolik na wieczór w restauracji - dopowiedziała, wychodząc spod prysznica. Zaraz się wytarła, założyła ciuchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Pią Cze 15, 2018 9:07 pm

Nadęła lekko poliki i spojrzała na kobietę spode łba. Straszak? Doprawdy?
- Czyli wyglądam dokładnie tak, jak powinnam wyglądać na co dzień - odpowiedziała i przyjęła iście karykaturalną pozę z wyeksponowanymi czarnymi szponami, zezem i lekko wytkniętym językiem w roli głównej. Doprawdy, na jej widok można było umrzeć tylko i wyłącznie ze śmiechu. - Koniec z maską, od dzisiaj chodzę na akcje z rozmazanym makijażem - powiedziała w końcu z taką pewnością siebie, że gdyby faktycznie tak uczyniła, nie powinno zdziwić to Alex w najmniejszym stopniu. Mimo pozornej genialności tego pomysłu, Corneille musiała jednak spasować z jednej, prostej przyczyny: wciąż bardziej utożsamiała się z wroną niż z pandą.
Na wieść o zarezerwowanym stoliku aż rozdziawiła lekko buzię i skwitowała to krótkim, kompletnie zbitym z tropu "o". Nie spodziewała się. Tak po prostu nie. Nie po Wright, która na każdą próbę wyciągnięcia w tego typu miejsce reagowała niemalże alergicznie. Koniec końców i tak zwykle ulegała, ale Chey nie spodziewała się po niej, że sama zaproponuje im takie wyjście. Musiała bardzo wczuć się w ideę wspólnych wakacji, skoro potrafiła się AŻ TAK poświęcić.
- Mogłaś mi wcześniej powiedzieć - powiedziała, obróciwszy się w jej stronę i oskarżycielsko wymierzyła w jej stronę szczoteczką do zębów. A że w tym momencie akurat niebieskowłosa wyłaziła spod prysznica, mimowolnie zawiesiła na niej spojrzenie i na kilka sekund zamilkła, przyglądając jej się bardzo uważnie. - To już jutro, a ja nie mam w co się ubrać. Swoją drogą, gdzie i o której? Skoro wieczorem, to może rano skoczymy się po prostu przejść po mieście... Bo potem to bez sensu - zaczęła po chwili. Okej, może i była psychopatycznym, krwiożerczym mordercą, ale kiedy chodziło o randki w Los Angeles, wyłaziła z niej prawdziwa baba, taka chcąca wyglądać perfekcyjnie i niezwykle podjarana samym faktem, że ma iść z kimś na kolację. Zapewne właśnie dzwoniłaby do swojej psiapsi i plotkowałaby z nią o tym, gdyby takową miała. A może zadzwoni do Francisa... Z nim też mogła poplotkować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Sob Cze 16, 2018 10:39 pm

Zaśmiała się cicho na zachowanie Chey. Och, nawet nie wiedziała jak na swój porypany sposób była w tym momencie urocza w oczach Alex. No nic, Wright podeszła do niej jeszcze przed pójściem pod prysznic i pocałowała ją w czoło.
- Głuptas
Czuła się dziwnie. W sensie... Nadal była szczęśliwa, w końcu miała w tym momencie wszystko czego potrzebowała, ale jakaś nutka niepokoju pojawiła się w jej umyślę, gdy pomyślała o przyszłym wieczorze. I tu wcale nie chodziło o niechęć do eleganckich restauracji. Nie była pewna tego wszystko. Tak, bała się. Bała się wyjścia do restauracji. Seryjny morderca boi się pójść do restauracji, zabawne, nie?
- Wcześniej nie byłoby niespodzianki - odparła, patrząc na nią. I tak, nie uszło jej uwadze, że ta się na nią zagapiła. W sumie to nie do końca rozumiała co Chey się w niej podobało. - Tu mam oczy, a nie tam - powiedziała, a w jej głosie dało się wyczuć nutkę rozbawienia. To nie tak, że chwilę temu robiła to samo. Wcale! Coś się wam wszystkim wydaje. - Na bank coś cudownego znajdziesz. Wierze w ciebie - powiedziała, podchodząc do niej, by pogłaskać ją po policzku. - Z resztą, dla mnie zawsze jesteś piękna - dodała zaraz, uśmiechając się lekko. Tak, słodziła jej i to bardzo, ale zarazem tak uważała. - To też niespodzianka. Chociaż godzinę mogę ci zdradzić o 20:30 - objęła ją w pasie. - Dla mnie spoko. Spacer to też fajna rzecz. A co do teraz... To co idziemy się walnąć na wyro?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Nie Cze 17, 2018 11:51 am

Też czuła się dziwnie, ale wcale nie dlatego, że się stresowała. Oj nie! Po początkowej fali zaskoczenia przyszło cholerne podekscytowanie. Cieszyła się, po prostu. Że była tu, że była z Alex i że miała iść z nią na kolację, której nie musiała sama inicjować. Jedyne, czego mogła chcieć więcej, to może jakieś morderstwo, chociaż to nie było aktualnie warunkiem koniecznym, ale wiadomo: zawsze fajniej rozpłatać czyjeś flaki niż ich nie rozpłatać.
- Wiem - rzuciła na celną uwagę Wright i tym bardziej nie oderwała od niej spojrzenia jeszcze przez chwilkę. Była tylko człowiekiem, w dodatku nie świętym i od czasu do czasu mogła sobie popatrzeć na coś ładnego, zanim zostanie to przykryte ciuchami.
Potaknęła. Musiała znaleźć coś super, nie było innej opcji. I nie spocznie, póki tego nie zrobi, choćby miała przejść całe Los Angeles wzdłuż i wszerz.
- Może dla ciebie, ale chcę być też piękna dla siebie i dla ludzi, którzy będą ci zazdrościć - stwierdziła i uśmiechnęła się szeroko. Ona to jednak była typową kobietą, przynajmniej w kwestiach tego typu. Kto by pomyślał? - To postanowione. Rano idziemy się przejść, a później idę na zakupy, bo wątpię, żebyś chciała łazić ze mną - zaśmiała się. Nie chciała, żeby się biedna męczyła i chyba gdzieś w głębi duszy chciała jej zrobić niespodziankę. - Czekałam aż to powiesz - dodała zaraz i ujęła dłonie niebieskowłosej, aby pociągnąć ją za sobą.
Wyszły z łazienki i Cheyenne przystanęła na moment, wpatrując się w butelkę wina stojącą na stoliku. Następnie spojrzała na Alex, później znowu na trunek, zmarszczyła lekko brwi. Niemalże było widać tę ikonkę ładowania nad jej głową. Wreszcie jednak puściła ręce kobiety i zniknęła na chwilę w kuchni, żeby wrócić z korkociągiem i dwoma kieliszkami.
- Chyba musimy uczcić fakt, że tu jesteśmy - wytłumaczyła się pokrótce i podeszła do stolika, na którym stała butelka. Odstawiła nań kieliszki i zabrała się za odkorkowywanie, z czym nie miała problemów jako córka Francuza, która z winem miała do czynienia od małego. Następnie nalała im po trochę i usiadła na podłodze tuż przy jednym z wielkich okien, z którego miały widok na pół miasta, teraz wyjątkowo sennego i spokojnego. - Za udany urlop? - zaproponowała, unosząc lekko kieliszek. Spojrzała na Alex i uśmiechnęła się lekko. Chyba dalej trochę nie wierzyła, że są tu razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Nie Cze 17, 2018 4:10 pm

Kończyła wycierać włosy. Widziała tą radość ukochanej. Trochę lżej jej się zrobiło na sercu. Chey zdawała się być naprawdę szczęśliwa i spełniona chociaż częściowo, a o to jej przecież chodziło. No i w ogóle jakby mogła się  nie cieszyć jej szczęściem? Co nie zmieniało faktu, że nutka niepokoju dalej kryła się w jej umyśle. Bała się tego wieczoru, a pewna drobna rzecz cholernie zaczynała jej ciążyć w kieszeni. Wright postanowiła o tym wszystkim nie myśleć. Przecież nie o to chodziło w ich wspólnych wakacjach, czyż nie? Miały się zrelaksować i odpocząć od trosk i zmartwień.
Nie mogła ciut z bezczelności Chey. Bawiło ją to niesamowicie. Nie wstydziła się oczywiście. Nie miała czego. Kanadyjka nie raz, nie dwa widziała ją nagą. W końcu sypiały ze sobą już długo. Obie znały znały swoje ciała.
Postanowiła poniekąd skapitulować i nie dyskutować z logiką Chey. Po prostu uśmiechnęła się lekko. Przecież nie będzie jej zabraniać ładnego ubrania się, gdy ta chce. Z resztą sama Alex nie miała zamiaru narzekać. Będzie miała na co patrzyć, czyż nie?
- Dobrze. Wiesz, jak bardzo chcesz to mogę z tobą iść na te zakupy - powiedziała. Okej, nigdy nie lubiła bawić się w łażenie po sklepach, ale dla Chey gotowa była się poświęcić tym razem w tej kwestii.
Posłusznie ruszyła z nią do pokoju, wcale nie zerkając jej na pośladki, idąc kilka kroków za nią. Prawie na nią wpadła jak kobieta się zatrzymała. Podejrzewała, że wie o co chodzi Chey, gdy ta spojrzała najpierw na butelkę wina, a potem na nią. Postanowiła więc jej nie powstrzymywać i grzecznie puściła jej dłoń, czekając na jej powrót i dalsze poczynania.
- W sumie czemu by nie? - odparła na jej słowa, podchodząc do niej. Wzięła kieliszek, w którym znajdowała się szkarłatna ciecz, aby po chwili usiąść obok Chey i spojrzeć znów na śpiące miasto. - Mh, za udane i zasłużone wakacje - stuknęła się z nią kieliszkiem, a potem upiła nieco alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Nie Cze 17, 2018 9:25 pm

Spojrzała na Alex z politowaniem. Czy ona się nie uczyła na błędach? Czy nie pamiętała, jak kończyło się "idziemy razem na zakupy"? Czy aż tak lubiła wielogodzinne koczowanie pod sklepami i znoszenie marudzącej Corneille, która nie umiała się zdecydować na jedną rzecz, więc brała cały cholerny stos, które potem musiały obie nosić?
- Nie. Idę sama - odpowiedziała. Kciuk ku górze, dzielny gladiator uratowany przed okrutną śmiercią. Przynajmniej nie będzie musiała znosić jej marudzenia, a przy okazji obejdzie wszystkie sklepy, jakie napotka i kupi coś świetnego, czym zrobi na niej wrażenie. Brzmiało jak świetny plan.
Była przewidywalna, ale jak mogła odmówić butelce dobrego wina, skoro ta stała tak na widoku, a i okazja była wspaniała? Nie dało się. Stuknęła się z Alex kieliszkiem i w milczeniu upiła kilka łyków, podziwiając widoki na zewnątrz. Trunek był chłodniejszy niż jej się wydawało. To znaczy, że prawdopodobnie ktoś zostawił go tu niedawno, także nie nagrzał się przez cały dzień w kalifornijskim słońcu. Idealnie. Po chwili przysunęła się nieco do Wright i oparła głowę o jej ramię.
- Cieszę się, że jestem tu z tobą - szepnęła, nie odrywając spojrzenia od tego, co działo się za szybą. A że działo się niewiele... To było odprężające. Takie chwile docenia się dopiero po tym, jak od dłuższego czasu nie miało się chwili na sen, nie mówiąc o leniwym wpatrywaniu się w nicość i popijaniu wina. Chciałaby zatrzymać czas na tym momencie, ale wiedziała, że tak się nie da. Pozostało jej cieszyć się chwilą, toteż wolną ręką odnalazła dłoń Alex i splotła ich palce. Okej, teraz to już była pełnia szczęścia, jaką mogła osiągnąć na tę chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Nie Cze 17, 2018 10:47 pm

Chciała być dobrą dziewczyną i mężnie wytrzymać trud zakupów! Co nie zmienia faktu, że odpowiedź Kanadyjki była jej na rękę. Oznaczało to chwilę tylko dla niej. Mogła w tym czasie się spokojnie naszykować, odpocząć, pograć, poczytać, no i ogarnąć ich grata. Autu po tej całej podróży ewidentnie przydałaby się porządne wymycie, bo podjechanie w samochodzie  uwalonym w pyle i bocie pod restauracje nie było dobrym pomysłem.
- Jak tam chcesz słońce - powiedziała, a w duszy odetchnęła z pewną ulgą.
Nie przeszkadzało jej to w ogóle. Fajnie było chociaż chwilę odpocząć w ten sposób przy kieliszku wina. I tak, musiała naprawdę dać dodatkową forsę tamtemu za obmyślenie wszystkiego związanego z mieszkanie w LA. Należało się sukinkotowi, postarał się!
- Ja też się cieszę - szepnęła. Ucałowała jej skroń i pogładziła kciukiem wierzch jej dłoni. Upiła kolejny łyk alkoholu, po czym odłożyła kieliszek na podłogę obok. Przymknęła lekko powieki, opierając swój podbródek o jej czubek głowy. Zerknęła na Chey, aby potem skierować swoje oczy na śpiące Miasto Aniołów. Chwilę milczała, nie wiedząc co powinna dalej zrobić czy powiedzieć. Miała bardzo mało takich sytuacji w życiu. No i nie do końca znała się na związkach.
- Come to me
In the night hours
I will wait for you
And I can’t sleep
Cause thoughts devour
Thoughts of you consume
I can't help but love you
Even though I try not to
I can't help but want you
I know that I'd die without you*
- zanuciła jej. Dla kogoś innego mogłoby być to dziwne, ale nie dla Wright. Zawsze miała problemy z wyrażaniem się, mówieniem o emocjach. Zwyczajnie trudno było jej mówić o takich rzeczach. Jednak muzyka była czymś dzięki czemu mogła powiedzieć wiele. Nie czuła przez nią takiego skrępowania.

*Ruelle - War of Hearts
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Pon Cze 18, 2018 10:32 pm

Upiła zaledwie kilka łyków wina, a czuła się tak, jakby wypaliła całą serię skrętów po ciężkim tygodniu pełnym pracy. Dawno nie była tak odprężona i szczęśliwa. To zabawne. Jako "ta zła" teoretycznie nie powinna się zachowywać w ten sposób. Nie powinna cieszyć się drobiazgami i tak bardzo uczuciowo podchodzić do pewnych kwestii. Powinna być zimnym draniem przez cały czas, ale chyba nie umiała. Czasami potrzebowała zrzucić maskę, odłożyć całą swoją badassowość na bok i pozwolić sobie na chwilę bycia sobą, zupełnie jakby gdzieś po drodze nie odebrała paru żyć.
Uwielbiała dźwięk jej głosu, zwłaszcza gdy śpiewała. Było w nim coś magicznego i... prawdziwego. Bardziej szczerego niż jakiekolwiek słowa, jakie wypowiadała. Wiedziała, że tak jej łatwiej wyrazić rzeczy, których nie umiała przekazać w inny sposób. Upiła jeszcze trochę wina, a później odstawiła je na bok i obróciła się przodem do dziewczyny, kładąc nogi na jej nogach i wtulając się jeszcze bardziej. Wsłuchiwała się w piosenkę, z czasem przymykając powieki, które zaczęły jej znowu ciążyć. Zmęczenie znowu dawało się we znaki, w dodatku było jej ciepło i ktoś jej śpiewał całkiem ładną kołysankę. I chociaż starała się bardzo, nie dała rady wysłuchać jej do końca. Głowa Corneille nieco zsunęło się z ramienia Alex, która przy okazji mogła poczuć, że wtulone w nią ciało lekko zwiotczało, co mogło oznaczać tylko jedno - miała na sobie słodko drzemiącą najemniczkę, która padła jak mucha szybciej niż zdążyła na dobre rozpocząć butelkę ukochanego wina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   Wto Cze 19, 2018 3:58 pm

Nuciła dalej piosenkę, patrząc spokojnie spod przymkniętych powiek na ukochaną. Nie miała zamiar rezygnować z bliskości jaką oferowała jej Kanadyjka. Nie była głupia. Przytuliła ją do siebie i nie przestając śpiewać, gładziła ją po plecach i głowie. Widziała, że Chey coraz bardziej bierze senność, ale nie przestawała. Nie miała zamiaru kazać jej wstawać, ani nic z tych rzeczy. Było jej zwyczajnie za dobrze w tym momencie. Miała teraz swoją drobną cząstkę raju na Ziemi.
- I can’t help but be wrong in the dark
Cause I’m overcome in this war of hearts...*
- zakończyła piosenkę wcześniej niż powinna, całując ją lekko w skroń. Od początku było jasne, że Chey uśnie jej w ramionach. Chwilę siedziała w milczeniu, popijając wino. Ją też powoli pokonywało zmęczenie, ale chciała dać jeszcze chwilę dłużej potrwać chwili. Gdy wypiła wino ze swojego kieliszka. Zerknęła w kierunku kieliszka Chey, gładząc dziewczynę po głowię. Dopiła jego zawartość, odsunęła oba kieliszki tak, aby nie przeszkadzały po czym wzięła ją pewnie na ręce i wstała, kierując swoje kroki ku łóżku, na którym delikatnie położyła blondynkę. Mimo tego nie położyła się od razu. Wzięła kieliszki z podłogi, podeszła do stołu, upewniła się czy butelka z napoczętym winem jest zamknięta, po czy zaniosła ją do lodówki, a naczynia włożyła do zlewu. Dopiero po tym wróciła do Chey, aby położyć się obok niej i przytulić się, a po niedługim czasie zasnąć.

*Ruelle - War of Hearts
/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey   

Powrót do góry Go down
 
Tymczasowe mieszkanie Alex i Chey
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Kalifornia :: Los Angeles :: Mieszkania-
Skocz do: