IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Pią Cze 08, 2018 3:41 pm

ostrzeżenie przed brutalnymi scenami


Nie wiedziała, jak to się stało. Spieprzyła. Wszystko poszło się, kolokwialnie mówiąc, pieprzyć. A to za sprawą jednego, drobnego błędu, za który mogła przepłacić nie tylko życiem, ale i dobrem organizacji. Ba! Ojczyzny. Cheyenne Levittoux. Niepozorny cel. Najemniczka jakich wiele. Niby nic wielkiego, w końcu pełno teraz ludzi, którzy wykorzystują mordowanie i rabowanie dla własnych zysków. Ta jednak była wyjątkowa. S.H.I.E.L.D zleciło śledzenie tej kobiety Rebecce Barnes, agentce, która w ostatnich miesiącach wykazała się. A wszystko dzięki jej mentorce - Czarnej Wdowie, po części za sprawą Hawkeye'a który często przyglądał się treningom oraz, w równej mierze, Rogersa. Była im niezmiernie wdzięczna za okazane wsparcie i cenne rady. Pięła się coraz wyżej, a teraz, gdy w końcu docenili jej umiejętności, miała za zadanie dowiedzieć się jak najwięcej o potencjalnym informatorze HYDRY. Samodzielna misja. Nikt, oprócz przełożonego Beccy, nie wiedział o niej. Od momentu, w którym zyskała ostatni awans, zatraciła się w pracy. Stała się niezwykle wyczulona na otoczenie. Przyglądała się wszystkim ludziom na ulicy, mijanym pojazdom. Oczy dookoła głowy. Każdy z tych przechodni mógł być wtyczką, szpiegiem. Nie mogła dać się rozpracować. Wydawało się, że wszystko idzie jak po maśle. Becca miała już wystarczająco dużo informacji, by zamknąć Corneille na wiele, wiele lat w więzieniu. I to nie byle jakim. Potwierdziła się jej przynależność do HYDRY. Becca musiała jednak zrobić coś jeszcze - dowiedzieć się jakie ma zadanie jej cel, poznać jej informatorów. Dostała jasny rozkaz; wycofać się, powrócić do bazy i zostawić resztę w rękach wyżej postawionych ludzi. Lecz Barnes nie mogła czekać na ich kolejny ruch. W każdej chwili kobieta mogła uciec bądź zorientować się, że jest na muszce T.A.R.C.Z.Y. Nomad nigdy nie była cierpliwa. Każdy próbował ją zmienić pod tym względem, bez większych rezultatów. Miało to swoje zalety, gdy musiała szybko podejmować decyzje, ale tym razem poległa.
Ostatnie co pamięta to plik dokumentów trzymanych przed twarzą. Zdjęcia ludzi do nich dołączonych. Pochyliła się nad stołem, a potem...potem poczuła rozlewający się z tyłu głowy ból. Upadła na kolana, przytrzymując się krawędzi stołu. Jeszcze przytomna sięgnęła do kabury pistoletu, odwróciła głowę by zobaczyć, kto ją zaatakował. Nie zdążyła wystrzelić. Drugi cios zadany z dużą siłą sprawił, że uderzyła z impetem głową o krawędź stołu tracąc jednocześnie przytomność.
Teraz tkwiła w ciemnym pomieszczeniu o szarych ścianach. Jedynym oświetleniem była słaba jarzeniówka. Po środku pokoju krzesło, do którego przywiązana była Becca, skutecznie unieruchomiona. A przed nią stół i kolejne krzesło. Barnes do tej pory nie otworzyła oczu.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Pią Cze 08, 2018 5:11 pm

Coś było nie tak.
Czuła to w kościach już od dłuższego czasu. Teoretycznie nie powinna się tym martwić, bo jako sojuszniczka HYDRY miała załatwioną częściową ochronę pleców. Nie to co wtedy, kiedy pracowała w pojedynkę czy nawet we dwójkę... Mogła liczyć na to, że jeśli cokolwiek przeoczy, inni jej pomogą. To była wielka machina, w której pełniła rolę zaledwie marnego trybiku. Ale za to jakże ważnego w tej chwili.
Nigdy sądziła, że będzie to robić. Raz należała do większej grupy, tam nauczyła się, jak przeżyć poza prawem, ale dość szybko wyniosła się dalej. Przysięgała sobie, że nigdy nie da się w nic wciągnąć. Dobrze jej było jako wolnemu strzelcowi, miała do tego dryg i od pewnego momentu jeszcze coś, co HYDRA bardzo szybko wyłapała: szczerą nienawiść do Tarczy.
Pomimo całego zaplecza, czuła oddech wroga na karku. Niczym nie poparty niepokój, który nie ustępował jej ani na krok. Jej przeczucia potwierdziła pewna wtyka. Komunikat był jasny: ktoś ją tropił. A Corneille bardzo nie lubiła być tropiona. Od tego momentu zamiast kryć się jeszcze bardziej, zaczęła sama zostawiać drobne wskazówki. Nie na tyle, żeby wzbudzić podejrzenia, ale wystarczające, aby ułatwić pracę kogoś, kto najwidoczniej na nią czychał. Rozpościerała nitki, w które miała wpaść ofiara. Później pozostawało jedynie czekać i czujnie obserwować co się dzieje.
Nie spodziewała się jednak, że nierozsądna mucha z własnej woli wlezie w jej sieć. A to się właśnie stało. Corneille zastała ją we własnym domu, grzebiącą w jej dokumentach, czym otwarcie przyznała się do winy. Miała nie skorzystać? Dwa ciosy wystarczyły, aby powalić nieostrożną agentkę. Zostało jedynie rozbrojenie jej, zabranie wszystkich rzeczy, jakie miała przy sobie i zawleczenie do miejsca, gdzie nikt nie usłyszy jej krzyków.
I tak oto stała teraz tuż przed nią w swoim pełnym rynsztunku bojowym i wroniej masce na twarzy. Krążyła powoli wokół swojej ofiary, niczym sęp czekający aż jego ofiara wreszcie padnie i będzie mógł zacząć ucztę. W końcu jej się to znudziło. Na moment zniknęła w mroku, aby zaraz wrócić z wiadrem wody, które bezceremonialnie wylała na głowę kobiety. Gdy skończyła, odrzuciła je na bok, złapała agentkę za włosy i szarpnęła, zmuszając ją do odchylenia głowy do tyłu i spojrzenia na swojego kata. Całkiem miła pobudka.
- Koniec drzemki - rzuciła szorstko i pochyliła się nad Rebeccą. - Czy wiesz, co tu robisz? - spytała, nieco ściszając głos. Pytanie kompletnie bez sensu na pierwszy rzut oka, lecz Corneille to nie obchodziło. Wyznawała jedną zasadę - im więcej "nie wiem" i "to nie ja", tym więcej bólu mogła zadać, a tylko to się liczyło w tym momencie. No, może prócz tego, że przygotowała sobie szereg kwestii, które musiała poruszyć, ale to nieistotne. Nigdzie się przecież nie spieszyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Pią Cze 08, 2018 5:58 pm

Lodowata woda skutecznie rozbudziła agentkę. Rozkaszlała się, wypluwając ciecz, która znalazła się w ustach. Część dostała się do gardła i Becca z pewnym trudem opanowała odruch wymiotny, krztusząc się przez moment. Krótka koszulka przemokła i przyległa do jej ciała, pod którym nie miała nic prócz bielizny. Żadnej kamizelki, która ochroniłaby przed ewentualnymi razami. Żałowała tego teraz, chociaż napastnik i tak pewnie pozbyłby się jej, tak jak reszty rzeczy Beccy. Pistolet, nóż, komunikator, dokumenty, portfel...to wszystko znajdowało się teraz w łapach Wrony. Cholera. Dlaczego była tak nieostrożna? Sprawdziła czy ktoś jest w mieszkaniu. Miała uwinąć się szybciutko, tylko przejrzeć te dokumenty i zniknąć nie zostawiając śladu. A trzeba było posłuchać się przełożonych. Nick Furry z pewnością nie będzie zadowolony z wieści o zaginięciu jednej z agentek. Ba! Jeśli Becca wyjdzie z tego cało, może spodziewać się degradacji na niższe stanowisko. O ile przeżyje...i w tym tkwił haczyk. Wpadła w sidła, z których nie wydostanie się tak łatwo.
Otworzyła oczy usiłując rozeznać się w sytuacji. Nim oczy zdążyły się przyzwyczaić do półmroku jej uwaga została skupiona na kobiecie w iście teatralnym przebraniu. Jęknęła, odchylając do tyłu głowę i wlepiając wzrok wprost w maskę przedstawiającą głowę wrony. Zwiastun śmierci. Jej własnej? Przełknęła ślinę, usiłując stłumić wewnętrzne przerażenie. Nie mogła pokazać słabości. Nie teraz. Co prawda oddychała nieco szybciej, ale było to spowodowane wieloma czynnikami. Strachem, bólem, zimnem, szokiem.
Gdy Levittoux pochyliła się nad nią, Barnes zacisnęła zęby. Nie odwróciła wzroku, nie poruszyła głową, tkwiąc wciąż w tej niewygodnej pozycji. Spróbowała poruszyć palcami u dłoni, zastanawiając się czy uda jej się w jakiś sposób rozluźnić więzy. Milczała. Mowa srebrem, milczenie złotem. Zawsze to było lepsze od palnięcia czegoś głupiego. Zdawała sobie sprawę, że mogła w ten sposób rozjuszyć Corneille, ale odpowiadanie również nie wydawało się dobrym pomysłem. Przynajmniej nie w tej chwili.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Sob Cze 09, 2018 9:58 am

Czekała, aż jej ofiara otrząśnie się z początkowego szoku, aż przestanie się krztusić, nie odsuwając się jednak ani na milimetr. Przyglądała się kobiecie uważnie. Chciała widzieć każdą, nawet najmniejszą oznakę strachu lub bólu. Chociaż ich zabawa dopiero miała się zacząć, Wrona wiedziała, jak ważne jest pierwsze wrażenie i że to ono najczęściej decydowało o tym, jaki będzie dalszy stosunek ofiary do kata.
Gdy odpowiedź nie padła po pierwszych kilku sekundach i nie wyglądało na to, żeby została ona udzielona w najbliższym czasie, Corneille zacisnęła usta w wąską kreskę i energicznie pociągnęła głowę kobiety mocniej do tyłu, wyginając jej szyję pod niemalże niemożliwym kątem, a później puściła ją. Spodziewała się tego. Bądź co bądź nie trzymała tu byle dziewuszki z podwórka, która to wygadałaby się od razu, byle tylko nie popsuć jej fryzury i makijażu. Przed nią siedziała agentka T.A.R.C.Z.Y., zapewne zaprawiona w boju, choć wyjątkowo nierozsądna i porywcza. Nie mogła jej lekceważyć.
Nie ma jednak orzecha, którego nie dałoby się rozłupać.
- Bystra jesteś - powiedziała i obeszła stolik, po czym wygodnie rozsiadła się na krześle naprzeciwko. Sięgnęła pod materiał płaszcza i wyciągnęła coś, co zabłysło w słabym świetle jarzeniówki: czarny nóż wojskowy, z jednej strony lekko zagięty, z drugiej posiadał wyżłobione ząbki. Niewątpliwie bardzo ostry, lecz morderczyni zaczęła go obracać w palcach niczym zwykły długopis, nie spuszczając spojrzenia z agentki. - Na tyle bystra, aby wiedzieć, co zaraz nastąpi, jeśli dalej będziesz milczeć. No więc, Rebecco, albo raczej... - przerwała na moment, tylko po to, żeby wyciągnąć z kieszeni plastikową plakietkę i przyjrzeć się jej - ... Nathalie Cross. Jak myślisz, czemu jesteśmy tutaj, a nie siedzimy przy kawie i ciastkach na jakiejś wygodnej kanapie? - spytała, uśmiechając się szeroko, gdy czytała fałszywe dane kobiety. W tym uśmiechu niewiele jednak było z wesołości, budził raczej niepokój i powodował ciarki zamiast skłaniać do śmiechu.
Gdy początkowe emocje opadły, Rebecca mogła z każdą sekundą odczuwać coraz większy chłód. W pomieszczeniu, w którym się znajdowały, było o przynajmniej dziesięć stopni chłodniej niż na zewnątrz, a przemoczone ubrania zdecydowanie nie polepszały sytuacji. Wrona w pełni zdawała sobie z tego sprawę, toteż chwilowe granie na zwłokę było jej na rękę. Sama nie odczuwała chłodu, ubrana dużo lepiej niż przesłuchiwana, więc mogła tu siedzieć nawet całymi godzinami. I to właśnie planowała uczynić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Sob Cze 09, 2018 10:49 am

Wrona jak widać była w tych sprawach obeznana. I z całą pewnością dodatkowo wyszkolona przez organizacje, do której tak bardo nie chciała dołączyć. Czego jednak nie robi się dla zemsty? By pokonać wroga, czasem trzeba połączyć z kimś siły. A w tym wypadku kobieta czerpała wyłącznie profity. Jeśli nie brać pod uwagę stresu czy innych psychicznych czynników, do których była już przyzwyczajona jako najemniczka. Zarówno z najemniczej pracy, jak i tej w HYDRZE, czerpała wiele nowego doświadczenia. HYDRA nigdy nie obchodziła się łagodnie z osobami, które stały jej na drodze. Zero litości. Zero współczucia. Ludzkie życie nic nie znaczy dla kogoś pokroju typowego agenta tejże organizacji. A Corneille idealnie wpasowała się w te kryteria. Miała wiedzę jak postępować z ofiarą, by ta wyćwierkała wszystko, co wie. A potem pewnie i tak ją zabije. Dlaczego miałaby wypuszczać na wolność agentkę T.A.R.C.Z.Y, która w dodatku wie o niej tak wiele, że mogłaby jej zaszkodzić?
Becca jednak zachowywała kamienną twarz, drżąc na ciele z zimna. Wszystko było na jej niekorzyść. Dlaczego, cholera, dlaczego dała się tak podejść? Kątem oka spojrzała na więzy. Nie było mowy o ich usunięciu. Obie ręce przywiązane do podłokietników. Nogi z kolei do nóg krzesła. Profesjonalnie. Tego nie mogła zaprzeczyć, niestety.
Wypuściła głośno powietrze, sycząc, gdy ta szarpnęła znów za jej włosy. A trzeba było ściąć, kiedy była taka możliwość. Nie tyle Corneille wyrwała jej kilkanaście włosów, co sprawiła, że rozbolała ją szyja. Po puszczeniu głowa Barnes natychmiast opadła i dopiero na słowa tamtej uniosła ją do normalnej pozycji. Gorączkowa myślała. Nie wiedziała jak się zachować w tej sytuacji. Była pewna tylko jednego. Nie mogła nic wypaplać. Nie zdradzi nic. Wzięła głębszy wdech i utkwiła wzrok w broni. Doskonale zdawała sobie sprawę, co zaraz się stanie. Była w szoku. Skąd ona wiedziała o jej prawdziwych personaliach? Musiała od dłuższego czasu wiedzieć, że ma ogon. Cholera. Milczała czekając.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Sob Cze 09, 2018 7:00 pm

Fakt faktem: Corneille idealnie pasowała do HYDRY jeszcze zanim do niej trafiła. Wyszkolona w walce, nie bała się żadnego wyzwania, a śmierć traktowała jedynie jako formalność. Pozostawał jedynie wewnętrzny opór, swoista bariera, która upadła w momencie, gdy usłyszała serię z karabinu jednego z Tarczowników. Wtedy mur niechęci upadł, a morderczyni stała się po stokroć bardziej bezwzględna i pozbawiona skrupułów jak przystało na osobę, która nie miała już nic do stracenia.
Upór agentki jednocześnie ją irytował i fascynował. Większości już na samym początku poszłaby para z ust, rzuciliby krótkim "nie", oczekując litości. Tymczasem z ust Rebecci nie padło nic prócz paru bolesnych jęknięć. Wrona nie miała wątpliwości, że z czasem się to zmieni.
- Wyjątkowo odpowiem za ciebie - powiedziała. Schyliła się i zaraz rzuciła na stół teczkę. - To cię bardzo interesowało. Na tyle, żeby włamać się do mojego domu. Niezbyt mądre posunięcie, Rebecco - dodała i ponownie pochyliła się, aby sięgnąć po coś, co dotychczas leżało obok jej. Przybornik wielkości zeszytu, który po otwarciu i rozłożeniu okazał się być małym zestawem narzędzi chirurgicznych z paroma dodatkami. Kilka rodzajów nożyc, parę skalpeli, szczypiec, pęset i paru innych przedmiotów, na tym rozrzucone luzem żyletki i zwinięty kawałek sznura. To wszystko leżało teraz na stole, aby agentka mogła się im przypatrywać.
- Nie będe oszukiwać: nie wiem, czy wyjdziesz stąd żywa. Może tak, a może nie. Jeśli nie, przy odrobinie współpracy mogę zapewnić ci szybką i bolesną śmierć - powiedziała i wziąwszy kawałek sznura, wolnym krokiem podeszła do przesłuchiwanej. Stanęła za nią i przełożyła go przez jej głowę, tak że mogła poczuć na swojej szyi nieprzyjemne drapanie mające się nijak do bólu, jaki miał nastąpić wkrótce. - Czego szukałaś, Rebecco? - spytała, zbliżywszy twarz do jej ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Sob Cze 09, 2018 9:47 pm

Może cywil. Może jakiś tam drugorzędny najemnik. Ale nie ona. Nie agentka T.A.R.C.Z.Y, dzięki której ma całkowicie nowe życie. To dzięki nim wciąż żyje. Nawet jeśli zrobili to wbrew jej woli, to uratowali ją. Co prawda wykorzystali jako króliczka doświadczalnego, ale dla takiego Rogersa, co to była za różnica, jakim sposobem przywrócili Barnes do normalnego funkcjonowania, skoro odzyskał członka rodziny? Becca starała się nie patrzeć na swoje życie w ten sposób. Mimo, że momentami czuła się jak własność S.H.I.E.L.D.U. Kiedyś ktoś jej powiedział ''nie oddawaj się w całości''.
Nie oddaje się.
Spojrzała na teczkę z dokumentami. To wszystko przez te zdradzieckie papiery. Gdyby wtedy nie popchnęła ją ciekawość i niecierpliwość...nie byłoby jej tu teraz, w tej strasznej, prawdopodobnie, piwnicy. Przeczytała co nieco. Odczytała co ważniejsze informacje o kontaktach i obecnym celu HYDRY, ale to niewiele w porównaniu z tym, co znajdowało się tej teczce. Cóż za zaszczyt. Wyjątkowo odpowie za nią...Żeby tylko się nie przeliczyła. Cisza z strony Beccy irytowałaby każdego. Ile można mieć cierpliwości? Przynajmniej nie paplała bez ładu i składu, jak to robią desperaci w chwili zagrożenia życia. Nomad zdecydowanie nie lubiła, gdy Corn zwracała się do niej po imieniu. W ten swój chłodny, jadowity sposób, od którego przechodziły ją dodatkowe ciarki.
Przeniosła wzrok na arsenał swego zacnego kata. Poczuła, jak serce zbliża się do gardła. Nie złamie cię, Becca. Wyglądało imponująco. I groźnie. Już na samym początku ich ''rozmowy'' wiedziała, że stąd nie wyjdzie. To niepotrzebne gadanie, którym mami się ludzi, byle tylko szybciej zaczęli odpowiadać na zadawane pytania. Sznur. A więc tak chciała to zacząć. Gdy stanęła za nią Becca automatycznie nabrała powietrza. Sznur drażnił nieprzyjemnie skórę szyi. Milczała mimo ochoty rzucenia kąśliwego komentarza. Tym razem, na litość boską, powstrzymaj się.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Nie Cze 10, 2018 8:49 am

Nie chciała brać jej w całości. Wiedziała, że to się nie uda. Zamiast tego planowała zabierać jej kawałek po kawałeczku to, co dla niej cenne. Godność, człowieczeństwo, poczucie własnej wartości, może nawet jakąś kończynę... Co jednak najważniejsze, miała zamiar wyciągnąć od niej kilka niezbędnych informacji. To wszystko. Resztę będzie mogła wyrzucić na śmietnik albo spalić. Ewentualnie odesłać T.A.R.C.Z.Y. jako ostrzeżenie.
Wszystko, co działo się do tej pory, było jedynie próbą nastraszenia. Pokazaniem, kto tu rządzi. Może nawet dobrą wolą kata, który dał kobiecie szansę na mówienie zanim zacznie się prawdziwe przesłuchanie. Miała świadomość, że Rebecca najprawdopodobniej z niego nie skorzysta. Takie jak one nie pękały na samiutkim początku od byle gróźb. Tym lepiej dla niej. Dawno nie splamiła swych rąk cudzą krwią i powoli zaczynała być głodna.
Nie czekała zbyt długo na odpowiedź, już po paru sekundach wiedząc, że ta nie nadejdzie. Tym razem się nie cackała: pociągnęła oba końce sznura do siebie i ku górze, tak, że ten zacisnął się mocno na szyi agentki, uniemożliwiając jej oddychanie. Ze stoickim spokojem podduszała swoją ofiarę, a gdy zobaczyła, że ta powoli przestaje się miotać i jest na granicy utraty przytomności, puściła. Dała jej chwilę na zaczerpnięcie oddechu i zapytała ponownie:
- Czego szukałaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Nie Cze 10, 2018 11:00 am

Jeśli Wrona chciała zdobyć informacje, to musiała liczyć się z wielką stratą czasu. Kto wie, czy zdoła wydusić z Beccy cokolwiek? Może ta okaże się całkowicie bezużyteczna, nieskora do współpracy, i co wtedy? Pozbędzie się ciała, spełniona żądzą krwi, ale bez niczego cennego dla jej ''przełożonych''? Gdyby ci mieli podgląd na tę sprawę, z pewnością nie byliby zadowoleni z ewentualnego morderstwa bez korzyści, gdy taka istnieje. Ale skoro wróbel został zamknięty w klatce, nie wyćwierka nic. A to się teraz liczyło najbardziej.
Bała się. Bo jakby miała się nie bać? Usiłowała jednak to zamaskować pod maską profesjonalizmu i pewności siebie. Ile tak wytrzyma? Jak długo będzie w stanie grać na zwłokę i unikać odpowiedzi? A co jeśli ta odkryje jej słabe punkty? Wyłoży karty na stół, których się obawiała? Czy zauważyła jej chwilową, sekundową panikę, gdy woda zalała jej twarz? Przełknęła raz jeszcze ślinę, gdy nagle sznur naprężył się i wbij się w szyje skutecznie uniemożliwiając złapania powietrza. Becca zaczęła się szamotać. Niestety więzy na rękach ani nie myślały, by pęknąć czy się rozluźnić, by miała możliwość poluzowania uścisku. Wypuściła już całe powietrze z płuc, jak ryba wyrzucona na brzeg usiłując złapać chociaż trochę powietrza ustami. Obraz przed oczami zamazywał się, traciła świadomość tego, co się wokół dzieje. Tylko ból przebijał się przez to okropne uczucie. Przestała się poruszać. A wtedy odzyskała możliwość wzięcia wdechu, co wbrew pozorom nie przyniosło ulgi, a rozprowadziło ból po ciele. Każdy wdech przynosił kolejną dawkę cierpienia, ale znosiła to. Zawiesiła głowę na tyle, ile pozwalał sznur, przymykając oczy. Nie chciała umierać. Nie chciała cierpieć. Ale musiała to przetrwać.
- Szczęścia. - wychrypiała kąśliwie, co było poniekąd błędem. Nie powinna wcale się odzywać ani prowokować kobiety.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Nie Cze 10, 2018 6:03 pm

Corneille poza lojalnością ceniła sobie jeszcze jedną rzecz: swobodę. Nie lubiła, gdy ktokolwiek mówił jej, co ma robić, zwłaszcza gdy kompletnie się z tym kimś nie zgadzała. HYDRA wymagała od niej posłuszeństwa, lecz w tym przypadku postanowiła nie oddawać w ich ręce zdobytego łupu. Wolała skorzystać z danej jej okazji i samej się pobawić. Nawet, jeśli miała nie uzyskać żadnych informacji i później dostać cięgi od wyżej postawionych. Zresztą, była doświadczonym katem. Jeśli przy niej ptaszek nie wyćwierka ani słówka, HYDRA niewiele mogła zdziałać. Przynajmniej w jej mniemaniu. Może odda im ją później... Ale nie teraz, oj nie.
Największym błędem Rebecci było odezwanie się w ten sposób do uzbrojonej kobiety, która miała na sumieniu życie wielu istot. Morderczyni bowiem sięgnęła po nóż, którym wcześniej się bawiła i szybkim ruchem wbiła go w dłoń agentki po samą rękojeść, niejako przybijając ją do podłokietnika.
- Czy teraz czujesz się szczęśliwa? - spytała beznamiętnie. To ją miało nauczyć pokory i szacunku do swojego oprawcy, który oczywiście również miał poczucie humoru, ale jej żarty mogły się skończyć ucięciem palców i zrobieniem z nich radosnych kukiełek.
Zostawiła nóż w dłoni Nomad i dobyła inny, krótszy, dużo mocniej zakrzywiony, ale na pewno nie mniej ostry. Najwyraźniej jeszcze nie planowała ruszać swojego zestawu małego chirurga-psychopaty. Jeszcze.
- No więc? - mruknęła i nie czekając na odpowiedź, zaczęła rozcinać i rozdzierać górną część odzienia kobiety, które następnie rzuciła na stół i spojrzała z dumą na swoje dzieło. Nijak nie ruszała ją nagość, ale wiedziała, że dla wielu nie ma nic bardziej upokarzającego, a to właśnie chciała zrobić: upokorzyć agentkę, pozbawić godności, zgnieść pewność siebie, aby już nie miała ochoty na żarty. No i teraz miała zdecydowanie większe pole do popisu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Pon Cze 11, 2018 9:16 pm

Becca, owszem, wiedziała że jest w niezwykle kiepskiej sytuacji, a prowokacją z pewnością nie zrobi ani kroczku w stronę wolności. Nie żeby wierzyła w to, że zdoła się uwolnić...a przynajmniej nie w całości, i nie żywa. Co więc stało na przeszkodzie, by poszydzić z kobiety, gdy nie było innego wyjścia od śmierci? Nie, nie brała nawet pod uwagę współprace z Wroną. Nie zdradzi swoich. Tak, mogła tak myśleć i się przy tym opierać...ale jaka była rzeczywistość? Każdy w końcu ulegał. Każdego można złamać niczym zapałkę. I to nie tak, że Becca nie bała się swojego kata. Oh nie! Bała się. Pożałowała natychmiast, że stawiła opór w postaci docinki. Nie mogła się bronić. Właściwie nie miała możliwości jakiekolwiek obrony przed kobietą i jej niebezpiecznym składzikiem broni dosłownie jakby była żeńską wersją Grey'a, ale zamiast zabawek erotycznych i dildosów trzymała noże i inne ostre, niebezpieczne przedmioty. Szarpnęła się w krześle, jakby chcąc uniknąć cięcia, ale niestety nic to nie dało. Nóż wbił się w jej dłoń, przechodząc jednocześnie przez podłokietnik. Z gardła młodej agentki no dobra, ma już ponad sto lat... wydobył się krzyk, który z pewnością przyprawiał o dreszcze. Zacisnęła oczy, powstrzymując gromadzące się łzy, zgrzytnęła zębami. Zacisnęła drugą dłoń kurczowo na podłokietniku, jakby chcąc tym samym zmniejszyć ten okropny ból. Nie była w stanie spojrzeć na Corneille. Jakby w tej jednej, drobnej chwili straciła swą całą pewność siebie. Otworzyła oczy dopiero wtedy, gdy ta zaczęła rozcinać jej ubranie. Zimno uderzyło z zdwojoną siłą, sprawiając, że zadygotała. W przeciwieństwie do Levittoux Barnes ceniła swoją intymność, a ten czyn faktycznie upokorzył ją. Odwróciła głowę na bok, mrużąc oczy. Byle nie patrzeć na swego oprawce.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Wto Cze 12, 2018 8:25 pm

Jedyne dreszcze, jakie odczuła z powodu rozdzierającego krzyku Rebecci, to dreszcze ekscytacji. Widok krwi i cierpienia tylko ją nakręcały. Teraz nie było już odwrotu, nie było litości, nie było dawania forów. Teraz już nic nie mogło jej powstrzymać przed zadawaniem bólu w coraz wymyślniejszy sposób. Skatuje tę kobietę na śmierć, a później to samo zrobi z każdym członkiem T.A.R.C.Z.Y., który wpadnie w jej szpony. Zasłużyli całe to cierpienie.
Milczenie. Prócz krzyków bólu i pojedynczej drwiny, tylko to usłyszała z ust agentki. Żadnych "nie" albo "nic", które zwykle wykrzykiwali zdesperowani przesłuchiwani, mający dość bólu i liczący, że kłamstwem ugłaskają kata. Bez wątpienia była dobrze przeszkolona. Ale to nie wystarczy.
Odłożyła nóż na stół i wyciągnęła coś z pozoru niewielkiego, przypiętego wcześniej do jej pasa. Jeden szybki ruch wystarczył, żeby obiekt nagle się wydłużył. Pałka teleskopowa. Odsunęła się nieco i mocno uderzyła nią w policzek Rebecci, sprawiając, że jej głowa odskoczyła stronę przeciwną do tej, do której wcześniej zwróciła twarz.
- Patrz mi w oczy. I mów: czego szukałaś w moich papierach? - spytała po raz kolejny, końcem pałki delikatnie i miarowo stukając o spód jej szczęki. Łatwo było wywnioskować, że w przypadku braku odpowiedzi, na pojedynczym razie się nie skończy. Będą kolejne. Dotkliwsze, na całym ciele, powodujące coraz większy ból i doprowadzające na kraniec wytrzymałości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Wto Cze 12, 2018 9:21 pm

Było coś, o czym wielu ludzie nie wiedziało. A już szczególnie w TARCZY. Ba! Nawet jej brat, kochanek, Steve, tak właściwie to żaden mężczyzna ani Peggy...no DOBRA, BROCK WIEDZIAŁ, ALE NO nie mieli zielonego pojęcia o upodobaniach Rebekki. Becia...Becia była po części masochistką. To właściwie wyjaśniało, dlaczego kurczowo trzymała się przy Rumlowie, mimo, że niemal każdy wiedział o jego podłej naturze, ale już niekoniecznie o tym, że jest podwójnym agentem HYDRY. Oh, ale by się mała zdziwiła, gdyby tylko się o tym w jakiś sposób dowiedziała. Przez ten cały czas dawała się wodzić za nos, manipulować, znosiła jego humorki i sadystyczne zapędy. Nawet nie miała pojęcia, że to właśnie on mógł doprowadzić do tego, że znajdowała się właśnie tutaj. W ciemnej piwnicy byłej najemniczki. Trzeba jednak powiedzieć, że to, co robiła Corn, nie było ani trochę przyjemne. No może w takim cholernie małym stopniu, ale zdecydowanie nie można porównać tego do rozkoszy czy przyjemności, jaką czerpała z bliższych spotkań z Hydrowcem.
Za to bliskie spotkanie zaliczyła z pałką. Nie zdążyła zareagować w żaden sposób. Bezsilnie zarejestrowała ruch, całkowicie poddając się sile uderzenia. Nie pisnęła. Nie krzyknęła. To wszystko zdławiło się w środku, gdy straszliwy ból opanował całą twarz. Głowa wygięła jej się w drugi bok, by po chwili opaść. Z trudem zmusiła się, by ją nieco unieść i spojrzeć prosto w oczy kobiety. Zamiast odpowiedzieć splunęła krwią, która nagromadziła się w ustach, prosto na twarz Corn. Musiała przegryźć policzek, który teraz dodatkowo od wewnątrz szczypał, a i pewnie uszkodzić jakieś zęby. Czerwone, załzawione oczy wpatrywały się całkowicie obojętnie, z wyraźnym cierpieniem, w swego oprawce. Nie dostanie tego tak szybko.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Sro Cze 13, 2018 2:11 pm

Tym razem uderzeniu nie zawtórował krzyk. Corneille nie była pewna, czy kobieta już nie miała siły, czy przyzwyczaiła się do bólu, czy zwyczajnie uderzyła za lekko. Widziała łzy w jej lekko napuchniętych oczach. To takie urocze. Zdecydowanie bardziej niż to, co stało się zaledwie ułamek sekundy później. Wrona odsunęła się o parę centymetrów do tyłu, ale nic jej to nie dało. Otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia, kiedy szkarłatna, lepka ciecz znalazła się na jej policzku tuż pod krawędzią maski, a później zmarszczyła gniewnie brwi i skrzywiła się. A to mała, wredna suka - pomyślała, ścierając krew wierzchem dłoni, po czym najzwyczajniej w świecie ją zlizała, patrząc swojej ofierze głęboko w oczy. Pokusiła się nawet o nieco obłąkany uśmieszek. Niech wie, że takie rzeczy jej nie ruszają.  
Gdy pałka dotknęła podbródka Rebecci po raz dziesiąty, następny cios został wymierzony w jej drugi policzek z jeszcze większą siłą niż poprzednio. Tym razem nie poprzestała na pojedynczym uderzeniu ani nawet nie powtórzyła pytania. Zamiast tego po prostu zaczęła brutalnie okładać ją po całym ciele, uważając jednak, żeby nie przesadzić. Była wściekła, bo agentka drwiła z niej i nie pisnęła ani słówkiem, a to plucie jej w twarz chwilowo przelało czarę goryczy, ale nie chciała jej za bardzo połamać ani zabić. Jeszcze nie teraz. Póki co musiała się po prostu wyżyć i pokazać, kto tu rządzi.
W pewnym momencie uderzyła tak mocno, że krzesło poleciało do tyłu i upadło na ziemię razem z kobietą, przez co ta straciła przytomność. Rozjuszona Corneille puściła najgorszą wiązankę po francusku, jaką udało jej się wymyślić, w międzyczasie łapiąc agentkę za włosy, za które pociągnęła mocno i w ten sposób znowu ustawiła ją do pionu. Następnie ją spoliczkowała, aby ocucić.
- Skoro nie chcesz mówić, to spotkamy się jutro. Lepiej przemyśl, czy nie korzystniej będzie dla ciebie, jeśli zaczniesz szczekać. Jeżeli nie... Mam czas, Rebecco - mruknęła, po czym zabrała wszystkie rzeczy, z którymi przyszła i wyszła z pomieszczenia, zostawiając swoją ofiarę samą, oświetlaną światłem jarzeniówki, które miało jej towarzyszyć przez całą noc, uniemożliwiając normalne zaśnięcie, nie mówiąc już o całkowitym zatraceniu poczucia czasu. A to był dopiero pierwszy dzień z wielu.
Corneille zaszczyciła ją swoją obecnością dopiero następnego poranka. Szczęk metalowych drzwi obwieścił jej przybycie na równi ze smrodem dymu z papierosa, którego trzymała w ustach. Co ciekawe, w jednej dłoni dzierżyła talerz naleśników, a w drugiej butelkę wody. Śniadanie postawiła na stole naprzeciwko Barnes, a po chwili zdjęła ciężki, czarny plecak z barków i odstawiła go koło swojego krzesła. Wodę natomiast odkręciła i podeszła z nią do kobiety.
- Masz, pij - powiedziała, przystawiając jej butelkę do ust. Objaw dobrej woli? Nie. Po prostu nie chciała, żeby zdechła jej za szybko. Człowiek bez jedzenia jest w stanie wytrzymać trzy tygodnie, ale tylko trzy dni bez picia. Wątpiła, żeby trzy dni im wystarczyły. Gdy Rebecca się napiła albo postanowiła głupio wzgardzić tym darem, ponownie zakręciła butelkę i odstawiła ją na stół, a zaraz potem wzięła kończącego się papierosa między palce i zgasiła go nad górną wargą Nomad. Później usiadła na swoim krześle i zaczęła jak gdyby nigdy nic jeść swoje śniadanie. - Namyśliłaś się? Zaczniesz mówić? - spytała gdzieś w przerwie między kolejnymi kęsami. Nikt nie powiedział, że tortury mogą być tylko fizyczne, chociaż te niewątpliwie należały do najfajniejszych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Czw Cze 14, 2018 8:28 pm

Z delikatnie zawieszoną głową przyglądała się kobiecie w masce. Spodziewała się kary. Uderzenia. Jednak jej reakcja była...dziwna. Otworzyła szerzej oczy, patrząc jak tamta zlizuje jej krew z twarzy. To było ohydne. Mimowolnie wzdrygnęłaby się, gdyby miała taką możliwość. Tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że ta kobieta musi mieć coś nie tak z głową. Ale cholera ją wie! HYDRA głównie z takich się składa. No dobrze...nie do końca. Ale wiadomo o co chodzi. Becia nigdy nie smakowała krwi. I raczej to normalne, że czuła do tego wstręt. I ten uśmiech, który nie dawał szans na inną teorię od choroby psychicznej.
Krzyki odbijały się głucho od ścian. Nikt jej nie usłyszy kilka metrów pod ziemią. Nikt nie uwolni od cierpienia. Była na granicy wytrzymałości. Znosiła każde uderzenie, próbując złapać oddech między nimi. Gdzie był Steve? Może to żałosne, że pomyślała akurat o nim. Ale chciała być blisko niego. Obiecała mu, że nic jej się nie stanie, że będzie na siebie uważać bardziej niż kiedyś. A jak to się skończyło? On nawet nie zdawał sobie sprawy, że Becca w tym momencie jest przesłuchiwana u wrogiej jednostki. Dopiero za kilka godzin T.A.R.C.Z.A zacznie poszukiwania, gdzie podziała się agentka, niedająca znaku życia. Co prawda komunikator mógł wskazać lokalizacje Barnes, ale ta nie wiedziała, co z nim Levittoux zrobiła. Zniszczyła? Wrzuciła do rzeki? A może podrzuciła jakiemuś randomowi z ulicy? Mogła w ten sposób zmylić S.H.I.E.L.D i ci nie wiedzieliby, gdzie ich zguba się podziała.
Zanim straciła przytomność zobaczyła oczami wyobraźni straszną scenę; Rogers otwierający czarny worek na zwłoki. Nie wiedziała dlaczego akurat to podsunęła jej wyobraźnia lecz nie wykluczała, że tak mogło być w rzeczywistości. Potem nastąpiło kolejne uderzeni. Krzesło przewróciło się wraz z agentką, która uderzyła mocno w chłodną podłogę.
Gdy Corn wyszła Becca nie miała siły unieść głowy. Z trudem ją uniosła, by spojrzeć jednym okiem na pomieszczenie. Pustka w nim tkwiąca uderzyła kobietę. Dosłownie nic, co mogłoby wskazywać na miejsce przetrzymywania, ani nic, co mogłaby wykorzystać do uwolnienia się. Zamknęła oczy i opuściła głowę próbując odpocząć. Ból nie pozwalał zmrużyć oczu ani na chwilę. Spuchnięta twarz, liczne siniaki.   Przejmujące zimno, migotanie świateł. Cisza. Pozostawiona sama sobie pogrążyła się w rozmyślaniach i taktyce, jak mogłaby przechytrzyć hydrowca. Nie mając żadnego dobrego pomysłu wróciła myślami do swej przeszłości. Rebecce udało się na moment zasnąć. Trwało to zaskakująco krótko, bo zaledwie pół godziny. Zbudziła się dokładnie przy wejściu do ''celi'' blondynki. Skrzywiła się od smrodu dymu po czym zwróciła całą swą uwagę na ...pyszne śniadanie. Wcześniej nie zwróciła na to uwagi przez obolałe ciało, ale teraz poczuła nasilający się głód. Wpatrywała się w talerz naleśników. Cholera. Gdyby tylko mogła...Zdziwiła się trochę tą dobrocią, ale przyjęła wodę bez marudzenia. Zaschło jej w gardle. No i wiedziała, że powinna napić się czegokolwiek. Może powinna przestań? Śmierć z odwodnienia i głodu była lepszą perspektywą od wielogodzinnej męczarni. Po odsunięciu butelki od jej ust oblizała je, zwracając z powrotem spojrzenie na gospodynię.
- Smacznego. - To jedyne co z siebie wykrztusiła w odpowiedzi. No tak! Kultura osobista w końcu od czegoś jest. Po krótkiej chwili dodała swym zachrypniętym głosem; - Nie współpracuje z HYDRĄ.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Nie Cze 17, 2018 8:08 pm

Nie spieszyła się ze swoim śniadaniem. Chciała, żeby Rebecca nieco pocierpiała, musząc się wpatrywać w smakowite naleśniki i wąchać ich słodki zapach. Zresztą, nikt jej nie gonił. Dzień wcześniej wywaliła znaleziony nadajnik do rzeki. Jeśli ktokolwiek postanowi im przeszkodzić, raczej nie zrobi tego szybko. Do tego czasu wróbel na pewno coś wyćwierka, a jak nie... Cóż, nie będą mieli czego ratować.
- Dziękuję - odpowiedziała i w jej głosie dało się usłyszeć nawet pewne rozbawienie. No bo któż by pomyślał, że jej ofiara będzie jej życzyć dobrze. Tego jeszcze nie grali. Kanadyjka nadal jadła, kompletnie niewzruszona, aż do następnego zdania. Wtedy to zostawiła jedzenie w połowie, odłożyła widelec na talerzyk i spojrzała na Rebeccę. - HYDRA nie ma nic do tego. Jesteś moja, nie ich - odrzekła zabójczo szczerze. Być może nie powinna tego mówić, ale taka była prawda. Śledząca ją agentka nie była sprawą HYDRY, nawet jeśli niektórzy z organizacji wiedzieli, że Wrona miała ogon i próbowała go dziobnąć. To była jej sprawa i przy okazji kontynuacja jej prywatnej walki z T.A.R.C.Z.Ą. Być może później zamiesza w to swoją organizację, ale nie to było jej celem od początku. Chciała po prostu zgnieść jednego robala, nie potrzebowała do tego wsparcia armii.
Zostawiła ostatniego naleśnika i wstała. Wzięła plecak, który ze sobą przyniosła i rzuciła na stół ten sam przybornik, którym bawiły się wczoraj... Albo raczej tylko nim straszyła, bo koniec końców nie użyła żadnego narzędzia z niego. Tym razem miało być inaczej, bo zaczęła w nim grzebać i z bocznej kieszonki wyciągnęła pudełko szpilek. Później przyciągnęła swoje krzesło, które z metalicznym piskiem zaszurało o posadzkę, jakby ktoś przeciągnął paznokciami po tablicy. Usiadła tuż obok Rebecci, po stronie jej zdrowej ręki.
- To co? Powiesz mi, nie HYDRZE, czego szukałaś? - spytała, koniuszkiem szpilki wodząc po jej palcach. Łatwo się było domyślić, co miało nastąpić. Czy to było warte upartego milczenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 115
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   Today at 3:25 pm

Nadajnik, tak jak przepuszczała lecz jeszcze nie wiedziała, płynął wraz z nurtem rzeki. Zanim agenci zorientują się, że to fałszywy trop, będzie prawdopodobnie już po wszystkim. Chociaż kto ich tam wie. Mają swoje nowoczesne technologie, możliwe, że byliby w stanie odczytać wcześniejsze położenie - a przy odrobinie szczęścia trafiliby do domu byłej najemniczki. Nie ma jednak co się łudzić. Lepiej przygotować się na najgorsze.
Tak, to było groteskowe, ale hej! Trzeba trochę rozruszać towarzystwo. Wróg w dobrym humorze to łagodniejszy kat. No, dobra...nie wszystkich to się tyczyło. Może jednak kawałeczek naleśnika dostanie w nagrodę, że w końcu raczyła się odezwać? Nie liczmy na to. Gdy kobieta zwróciła się ponownie do niej, przeniosła wzrok z jedzenia na jej twarz.
- Nie jestem niczyją własnością - odparła zachowując powagę. Zaraz też odkaszlnęła. Szybko rozchoruje się w tych piwnicach przy takich warunkach. Zimno, woda. A szczególnie to drugie. Pamiętając o tym, że obecnie była tylko w spodniach i bieliźnie. No i gdzieś tam jeszcze są pozostałości koszuli. Powiodła wzrokiem za gospodynią. Widok niedoszłych narzędzi tortur nie był ani trochę pocieszający. Tym bardziej, że Wrona miała go wykorzystać w pełni w najbliższych dniach. Albo godzinach. Przełknęła ślinę i poruszyła się trochę nerwowo na krześle. Od razu odwróciła głowę, skupiając się na nożach i innej broni znajdującej się na stole, celowo usiłując zignorować dotyk szpilki.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]   

Powrót do góry Go down
 
Wrona zadziobie wróbla [Corn x Becca]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: