IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Doki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
avatar
Iron Man


Liczba postów : 24
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Lip 20, 2017 6:06 am

- Pomijając fakt, że ratowałem twojego agenta i śpiącą królewnę z tonącego statku. Faktycznie, spóźniony, bo ktoś zostawił bałagan w kilku częściach miasta – odparł nie mniej kąśliwie Tony, mrużąc oczy.
Oczywiście na zewnątrz nie było tego widać. Zbroja skutecznie niwelowała efekt podobnych zbiegów, jednak Iron Man się tym nie przejmował. Odpowiednio zaznaczył głosem, co sądzi o pewności siebie szefa Tarczy po tym, co właściwie miało miejsce.
- Przepraszam. Zaraz, zaraz. S i e d e m d z i e s i ę c i u  c z t e r e c h – Tony uniósł brwi.
Ponownie – z powodu zbroi nie wywarło to należytego efektu. – Brawo, Fury, widzę, że naprawdę postanowiłeś przenieść imprezę do nas.
Co do zdradzania swojej tożsamości. Cóż, przynajmniej nie rozbijał się tajnymi statkami-więzieniami po mieście z niemalże dziewięciomilionową liczbą ludności. Więc w opinii Tony’ego (a to ona była najważniejsza) nadal zdecydowanie wygrywał.
Moja technologia nie była przygotowana na prawie osiemdziesięciu potężnych złoczyńców z mocami. Jak nie większej ilości. Ale oczywiście, co złego to nie Tarcza.
Czegóż innemu mógłby się spodziewać.
Tym razem Tony przewrócił oczyma – znowu, brak efektu na zewnątrz.
Dramat.
Tony mimo swoich cynicznych myśli, nie przestawał być czujny. Nagrywał całą rozmowę, zapamiętywał nazwy, których nie znał i zamierzał – gdy tylko Fury nareszcie przestanie się puszyć i Iron Man znajdzie chwilę dla siebie, wypytać Jarvisa o odpowiednie informacje. Póki co miło było wiedzieć, że cała farsa Fury’ego nijak pokrywa się z rzeczywistością.
Bo ta była dramatyczna.
Miło było jednak słyszeć, że nie musi ubierać w drastyczne słowa tego co myślał, gdy ktoś zrobił to za niego. Na szczęście nie tylko on dostrzegał, jak bardzo Fury chce się nimi wyręczyć i zatrudnić jako sprzątaczki własnego bałaganu.
Niestety przegapił w tym wszystkim uwagę dziewczyny. Tony nie należał do spokojnych, irytacja i nerwy robiły swoje, a na dodatek skupiał się na słowach Marii, których przecież młoda bohaterka nie mogła słyszeć. Nie zdziwił go jednak jej entuzjazm. Bardziej zakłuł. Niewinne, naiwne dziecko, którym Fury manipuluje jak tancereczką w pozytywce.
Zerknął więc na anioła mroku, który nadal zaszczycał ich monologiem. Tony nie zamierzał oceniać, czy ma rację. Było zapewne wielu, którzy by mu przyklasnęli, ale wystarczył jeden rzut oka na Kapitana, by wiedzieć, że na ostoję amerykańskiej moralności (taka istniała?) nie zachwieje się we własnych przekonaniach.
- Może przysypiałem na lekcjach historii, ale raczej nie przekonasz naszej ikony ludu co do swoich racji – zauważył więc tylko. – Lepiej zająć się burdelem, który ktoś sprowadził na osiem milionów cywili. A teraz umywa od tego ręce, co, Fury? Bardzo w twoim stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Lip 25, 2017 5:36 pm

Sytuacja była w miarę opanowana, a teraz przyszło im na utarczki słowne z nawiedzonym kolesiem ze skrzydłami. Steve tylko westchnął... gdy nagle mężczyzna, którego z początku odrzucił jako Logana, teraz przyznał się do rozpoznania go.
- ... James Howlett? - spojrzał na niego odrobinę zszokowany... czyżby jego też wybudzili z przydługiej drzemki? Tylko pewnie wcześniej. Nie, to nie czas i miejsce na takie rozmyślania, o czym dobitnie przypomniała Kara, nagle znikając między chmurami.
- Ona ma rację. To nie czas i miejsce na takie dysputy. - szczerze był dumny z tej młodej dziewczyny. Była do niego całkiem podobna, nie tylko ze względu na wdzianko (choć Kapitan nie nosił nigdy spódniczek) i napawało go dumą to, że w nowym społeczeństwie jeszcze pojawiali się tacy idealiści. Czyli jest nadzieja. Spojrzał w stronę Iron Mana i Wolverine'a.
- Sądzę, że powinniśmy ruszać, nim ona trafi na kogoś kto może ją zaskoczyć. - kompletnie nie uśmiechało mu się, by tej młodej odważnej bohaterce stała się krzywda. Zerknął w stronę Iron Mana - Mam nadzieję, że nie będę zbyt nachalny, ale czy mógłbyś mnie dalej zabrać ze sobą? - gonić ich na piechotę na pewno nie było najłatwiejszą rzeczą jaką mogli załatwić.
Co do toczących się tu dyskusji "zabić/niezabić" stwierdził, że raczej nie ma sensu wchodzić w interakcję. Te dyskusje, choć pasjonujące zajęłyby im dużo czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Phil Coulson


Liczba postów : 24
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Sie 05, 2017 11:19 am

Phil był, krótko mówiąc, przerażony całą tą sytuacją. Ucieczka siedemdziesięciu czterech więźniów z Wielkiego Domu była, jak się okazuje, jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Ze słów Marii można się było dowiedzieć o innych potwornych rzeczach. Krypta? Sześcian? Może jeszcze Tratwa?
Westchnął ciężko przez zaciśnięte usta, na zewnątrz nie pokazując nic z odczuwanych emocji. Nie mógł siać paniki, zwłaszcza ze swoją rangą. Nawet jeśli dla wielu postronnych osób był jednym z wielu agentów, to w samej organizacji miał szacunek i poważanie.
- Mamy gorsze problemy, Hill, aniżeli zamartwianie się o Kapitana. Kto jak kto, ale on akurat da sobie radę. – Stojąc gdzieś na trzecim planie niezauważalny w porównaniu do skuwanego Gravitona, skrzydlatego mutanta czy ekstrawaganckiego milionera w zbroi o krzykliwych barwach, spojrzał na wspominanego Rogersa. Był on już gotowy do walki o wolność, sprawiedliwość i dobroć chociaż jeszcze chwilę temu jego mięśnie skute były arktycznym lodem. Dlatego jako dziecko, ale także i teraz, tak wielbił te postać. Zawsze gotowa do chronienia innych, nigdy się nie poddająca… Nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach. Może i większość jego wizji na temat Kapitana Ameryki była działaniem propagandy i typowo rozrywkowych opowieści, ale obecnie miał bohatera z krwi i kości, który był taki, jak go sobie wyobrażał. Odegnał jednak te nutkę nostalgii i skupił się na odpowiedzi Marii.
- W dokach sytuacja opanowana. Graviton pojmany i dzięki Fury’emu zaraz zostanie przetransportowany… - Jeszcze nie do końca tylko Coulson wiedział gdzie. Wszystkie ich więzienia w jednym momencie trafił szlag. Ale chyba nie powinien tym sobie zawracać głowy… Najpewniej Fury miał jeszcze sporo miejsc, o których wiedział tylko on sam.  
A propos szefa S.H.I.E.L.D., wyprostował się odwracając twarz w kierunku czarnoskórego pirata i skinął głową na potwierdzenie rozkazu. Odwrócił wzrok na więźniów i w milczeniu wraz z pozostałymi agentami udał się na transporter mając nadzieje, że nadarzy mu się okazja jeszcze raz spotkać Rogersa.
I chociaż Phil stał z boku, jak cień zajęty swoimi sprawami, to niczym baczny obserwator przyglądał się scenie rozgrywającej się na jego oczach. Teraz, kiedy sam miał okazje uciec z tego „cyrku” mógł sobie trochę dłużej pomyśleć nad tym wszystkim. Oczywiście Kapitan i Solargirl mieli racje. Bohaterowie nie zabijają. Nikt nie ma bowiem prawa decydować o ludzkim życiu. Kim byliby cywilizowani ludzie, gdyby postępowaliby równie okrutnie, co ich największa zaraza? Jednak Phil już dawno temu przekonał się, że w tym świecie nic nie może być krystalicznie czyste, a wygrana przynosi największe ofiary. Tylko, że ich nikt nie liczy… to zwycięzcy piszą historię, a oni nie uznają się za potworów, ale za wybawicieli.  
Jeśli zaś byłeś przegranym… Musiałeś się stosować do prawa i jakkolwiek absurdalne ono czasem nie było, nie mogłeś go obejść. Chociaż postępowałbyś słusznie, to i tak ludzie wokoło nie akceptowaliby czegoś społecznie nie akceptowalnego. Ludzkość była bardzo złożona i równie wielce pogmatwana…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Sie 06, 2017 12:12 pm

Kara jako pierwsza opuściła zgromadzenie, najprościej jak tylko potrafiła. Nikt jej nie zatrzymywał, głównie dlatego, że nie było jak tego zrobić.
Nathanowa przemowa nie miała za to specjalnego wpływu ani na agentów, ani tym bardziej bohaterów. Niedoszły superbohater został wciągnięty do środka opancerzonego wozu, wraz z nieprzytomnym Gravitonem, do którego zamontowano kolejne zabezpieczenia. Wraz z nimi do środka udał się Phil, który wciąż miał kontakt z Marią.
- To dobrze, przynajmniej pieniądze przeznaczone na wybudzenie go nie poszły na marne - fuknęła cicho, na chwilę milknąc, najpewniej analizując to co miała przed oczyma - Zostaniecie przeniesieni do Triskelionu. Tylko tam mamy wystarczająco silne i działające zabezpieczenia. - o ile Fury faktycznie nie miał w rękawie jeszcze jakiegoś więzienia dla przestępców.
- Na miejscu spróbuję przekazać ci kolejne wytyczne. - dodała, zaraz się rozłączając.
Fury wysłuchał tego co mieli mu do przekazania bohaterowie, którzy widocznie nie podzielali jego spokoju, odurzeni liczbą złoczyńców, którą mieścił w sobie Duży Dom.
- Cóż... przemyślcie to. W razie czego wiecie, gdzie nas szukać. - dodał, a jego płaszcz załopotał na wietrze, gdy kolejny helikopter się do nich zbliżył. Fury złapał się drabinki i dostał się na górę maszyny. Mimo wszystko... przynajmniej połowicznie udało mu się osiągnąć chociaż część zamierzonego celu. Doki bardzo szybko opustoszały z nadmiernej ilości agentów, skupionych na kolejnych zadaniach.

Kara ma z/t; Phil i Nathan zostają przeniesieni do tego tematu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Sie 21, 2017 7:36 pm

- Walić to... - Rzucił filozoficznie Logan odprowadzając Nicka wyjątkowo spokojnym (Jak na standardy Rosomaka) wzrokiem. Jednooki już udowodnił Wolverin'owi jak bardzo jest niekompetentny i jak bardzo nie ma pojęcia co tak właściwie robi. Nie chciało mu się po raz kolejny tego analizować, roztrząsać i rozbierać na czynniki pierwsze, bo to nie miało sensu. Liczyło się tylko to, że ten stary idiota pozwolił zwiać bandzie szumowin, która teraz wesoło hasała po mieście. Nic tylko załamać szpony.
Przynajmniej zaczynało się robić nieco luźniej... Agenci najwyraźniej zabezpieczywszy teren mogli zostać wreszcie oddelegowani do innych zadań jak choćby podcieranie Furemu noska.
Mutant ponownie skupił swoją uwagę na Kapitanie, który najwyraźniej go poznał.
- Ten sam Kapitanie, ten sam... - Odpowiedział wreszcie krzyżując ręce na piersi.
- Zaskakująco dobrze się trzymasz jak na relikt minionej epoki... Ale chyba jestem ostatnią osobą, która powinna coś takiego mówić... - Dodał po chwili skrobiąc się po poliku, a na jego wąskich, ponurych ustach pojawił się... Uśmiech. Było to zjawisko tak rzadkie  i pozornie nienaturalne, że ktoś mógłby pomyśleć, iż z wysiłku zaraz popęka Jameowi twarz. Tak się nie stało. Cudem.
- To co..? Teraz będziemy ganiać z siecią rybacką za dziwakami w kolorowych rajtuzach i odławiać ich dla złotoustego szefa tajnej agencji zrzucającej ludziom na głowy latające okręty..? - Rzucił z przekąsem odpalając kolejne cygaro.
- To od czego zaczniemy? - Westchnął z wyczuwalną rezygnacją w zachrypniętym głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 24
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Wrz 21, 2017 2:05 pm

Fury, oczywiście, nie zaszczycił ich dalszą odpowiedzią, czy braniem odpowiedzialności za swoje czyny. Jeśli karma istniała, to po śmierci jednooki agent odrodzi się w mało apetycznej formie. Choć znając szczęście Tony’ego, Fury odrodzi się jako komar i w tej formie także będzie zatruwał mu życie.
Pozostali agenci także się rozpierzchli, jednoznacznie informując ich o tym, że rozmowa została zakończona. Mimo iż sam Nowy Jork miał zagwarantowany chaos z ramienia organizacji, która technicznie miała chronić Stany Zjednoczone (i resztę świata).
Cóż za ironia.
- Najchętniej zacząłby od zrzucenia Fury’ego z najwyższego budynku w Nowym Jorku, ale obawiam się, że ta opcja nie wchodzi w grę - podsumował kąśliwie Tony.
Szybko jednak opanował się, przywołując na ekrany w zbroi obrazy z kamer przemysłowych, które mogłyby mu pomóc w odnajdywaniu złoczyńców. Zlecił Jarvisowi rozpoznawanie twarzy, by w razie czego informować go, o odkryciu konkretnych poszukiwanych.
- W tej chwili sprawdzam monitoring. Rozpoznanie twarzy nie powinno zająć długo Jarvisowi, w razie czego będę miał ładną mapkę, gdzie imprezują nasi więźniowie. I jasne, podrzucę, nie, żebym miał wybór. Zostawili cię w ładnym bagnie, co, Kapitanie? Wybacz, jeśli nie tego się spodziewałeś…
Tony zrobił krótką pauzę.
- Mogę nawet zabrać was obu, jak chcecie, choć nie będzie to długa podróż. Nie przeszkadzajcie sobie w rozmowie, zajmę się wyznaczaniem celów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Wrz 23, 2017 8:28 pm

Uśmiechający się Logan... nawet dla Kapitana była to rzecz kompletnie niespodziewana, jeśli nawet nie abstrakcyjna. Gdyby Steve znał lepiej Wolverine'a i wiedział co ten przeszedł, na bank by się uszczypnął by sprawdzić czy nie śni. Ale przecież mieli dla siebie bardzo niewiele czasu, a większość spędzili próbując nie dać się zabić/przerobić na króliki doświadczalne bandzie nazistów.
-Nie wiedziałem, że twoja regeneracja pozwala na aż tak długie życie... - to było naprawdę fascynujące, ale nie teraz na takie pogaduszki. Nie gdy ludzie ginęli zagrożeni przez złoczyńców.
Spojrzał na Starka z przyganą za promowanie nie bohaterskich haseł. Mógł mieć tylko nadzieję, że sobie tylko żartuje, choć niewiele o nim wiedział. Tylko tyle ile ten dał mu o sobie wiedzieć, a to nie była zbyt dobra wiedza.
- Sądzę, że powinniśmy udać się za tamtą latającą dziewczyną. - stwierdził z przekonaniem. Pomimo, że dama ta na pewno nie pasowała do rysopisu damy w opałach, to Steve trochę się martwił, że brak doświadczenia może ją zgubić. Z resztą... on sam również nie był specjalnie wielkim bohaterem. To co robił na wojnie nie zawsze było tym czym warto byłoby się chwalić przed potomnymi. I raczej nie pasowało do niektórych jego maksym. Nawet jeśli ciążyło mu przez to sumienie.
-Może mieć kłopoty, jeśli trafi na silnego przeciwnika. - zerknął na Iron Mana, nie będąc pewnym jak długo będą musieli czekać. W jego czasach maszyny potrzebowały jednak sporo czasu dlatego tak łatwo było rozwalać te wszystkie inatory z opóźnionym zapłonem, nie był pewny czy latające puszki z teraźniejszości były szybsze. Nie wyglądały zbyt imponująco, więc raczej trochę to zajmie. Może na piechotę będzie szybciej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Wrz 28, 2017 8:01 pm

Logan przeciągnął językiem po zębach zbierając nim resztki tytoniu. Następnie uformował je w niewielką kulę spojoną śliną i wreszcie splunął gęstą masą. Kilka chwil przyglądał się w milczeniu Iron, a z miny mutanta ciężko było wywnioskować o czym też mógł myśleć. Wreszcie, kiedy cisza zaczęła stawać się niezręczna, przeniósł spojrzenie na Kapitana.
- Lubię go. - Stwierdził z obojętnością wskazując kciukiem Starka. Wizja zrzucenia Furego z jakiego wieżowca była przerażająco wręcz kusząca. Niestety w tej właśnie chwili żadne z nich nie mogło sobie pozwolić na tego typu rozrywkę. Może innym razem. W każdym razie musiał to sobie zanotować na liście "Rzeczy do zrobienia". Z pewnością nadarzy się okazja, by wrócić do tego pomysłu.
Niestety po paru chwilach z ust czy też szpary w hełmie Złoto- Czerwonego pancerza wydobyła się tyrada słów i zwrotów, których Rosomak zupełnie nie rozumiał. Wiedza Wolverina w dziedzinie najnowszych zdobyczy techniki była równie znikoma jak ta dotycząca ogólnie przyjętych zasad higieny.
- Że Jar-kto zrobi co? Z resztą nieważne... Rób co uważasz blaszaku. Czuję, że zupełnie przypadkiem załapałem się na całkiem niezły bal. - Dodał zaplatając ręce na piersi i jednocześnie lekko wzruszył ramionami. Nie należał do osób szczególnie wybrednych czy wymagających. Z tego co powiedział jednooki agent po mieście właśnie biegała grupka zbiegłych szumowin, a to oznaczało dla Logana jedno - Możliwość rzęsistego skopania czyjegoś tyłka.
- Jeśli chodzi o tamtą latawicę... - Tym razem zwrócił się do Rogersa chcąc rozwiać jego obawy i wątpliwości.
- ... to nie sądzę by potrzebowała czyjejkolwiek pomocy. Chyba, że chcesz jej zaproponować cykl wykładów o instynkcie samozachowawczym. - Sarknął przewracając oczami. Tak, prawda - Sam był wyjątkowo porywczy, gwałtowny, agresywny, drażliwy, działał impulsywnie ALE... Nie był naiwny... Poglądy Kary zdecydowanie przyprawiały go o mdłości i sprawiały, że niemal czuł jak Adamantium, którym były pokryte jego kości roztapia się niczym masło. Było to wyjątkowo paskudne uczucie. To jak obserwowanie naiwnego dziecka zamkniętego w ciele dziennikarki obdarzonej supermocami. To wcześniej czy później musiało się źle skończyć. Dla niej lub dla kogoś innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 24
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Paź 05, 2017 8:32 am

Aprobata od mutanta związana była z niemalże mityczną ceremonią, która przeciągała się, kradnąc cenne sekundy. Tony’emu jednak to nie przeszkadzało. Uśmiechnął się lekko na tak proste i lapidarne stwierdzenie, choć po jego zbroi - oczywiście - nie było tego widać. Taka zbroja naprawdę poważnie ogranicza zdolności wyrażania uczuć bez nadmiaru słów.
- Jarvis to… - zaczął, ale urwał, rozumiejąc, że nigdy nie szkolił się na wykładowcę uniwersyteckiego.
A tym bardziej podstaw mechaniki i elektrotechniki w liceum. Zresztą Wolverine raczej nie wyglądał na zainteresowanego, więc Stark tylko skinął głową.
- Liczy się przede wszystkim to, że zaraz będę wiedział, gdzie możemy zabalować - podsumował.
Mając już mniej więcej obraz sytuacji, postanowił wtrącić się w rozmowę.
- Zgadzam się z nim, Kapitanie. Powiedzmy sobie szczerze, w mieście grasuje obecnie kilkudziesięciu groźnych przestępców. Część mogła już uciec. Reszta stanowi niemałe zagrożenie dla ludności cywilnej. Dziewczyna ma nadprzyrodzone zdolności i raczej m u s i m y jej zaufać. Nie możemy całą grupą wyłapywać ich pojedynczo, bo zanim załatwimy dwóch pierwszych, Nowy Jork zmieni się w pożogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Paź 09, 2017 6:30 pm

Westchnął ciężko, widząc niebywałą zgodność reakcji u tej dwójki. Niby siedemdziesiąt (jak nie lepiej) lat różnicy, a patrz pan jak się dogadują! Gdyby nie fakt, że w kwestii, której Kapitan całkowicie nie popierał, może by się nawet ucieszył. Ale teraz mógł jedynie przewrócić oczyma i liczyć, że skończy się to tylko na gadaniu. Ewentualnie po prostu będzie musiał ratować czarnoskórego, który tak mocno podpadł Loganowi i Iron Manowi. Steve akurat nie miał czasu się na niego denerwować, skoro adrenalina jeszcze nie opuściła jego ciała.
- Cieszy mnie to. - odpowiedział więc tylko Loganowi, chyba naprawdę ciesząc się, że chociaż ten nie czuje niechęci do przepchanej technologią zbroi. A właściwie to bardziej jej właściciela, choć Steve robił wszystko by tego po sobie nie pokazać. Przecież nie powinien oceniać ludzi po tym, że grożą jakiemuś kolesiowi. I dziwnie się wyrażają. Może to po prostu złe pierwsze wrażenie i później będzie roztrząsać całą tę sprawę... tak, zdecydowanie.
I znów został przegłosowany. Piękno demokracji w tej sytuacji nie było aż tak piękne. No ale trudno, trzeba przemyśleć jak tu załatwić sprawę.
- Czyli rozdzielamy się gdy tylko znajdziesz jakieś cele? - mimo wszystko był coraz mocniej zniecierpliwiony, a jego rozwinięta wyobraźnia opowiadała o Sodomie i Gomorze dziejącej się w jego ojczystym mieście. No i... tak podskórnie był bardzo ciekaw jak wiele zmieniło się od czasu jego drzemki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Paź 09, 2017 7:52 pm

Logan oparł się plecami o jeden z dość mocno zmaltretowanych i powyginanych kontenerów towarowych, zaplótł ręce na piersi i wbił wzrok w Iron Mana. Co prawda nie miał bladego pojęcia o czym użytkownik dziwacznego pancerza mówił i w jaki sposób miał zamiar zlokalizować zbiegłych przestępców, ale... Właściwie metody nie miały najmniejszego znaczenia. Liczyła się tylko skuteczność. Chcąc czy też nie, musiał przyznać, że ten technologiczny szajs czasami okazywał się użyteczny. Co prawda sam nie chciałby z niego korzystać. Nie ufał elektronice ale...
- No i dobra... Nieco mnie świerzbi by komuś skopać dupę. Nie odreagowałem na tym psychicznym narciarzu, który zdemolował port więc nada sięktokolwiek... Niekompetencja jednookiego przynajmniej mnie wyjdzie na dobre. Rozruszam się trochę... - Mruknął z udawaną obojętnością, ale tak naprawdę nosiło go by coś lub raczej kogoś rozwalić. Nie miało dla niego znaczenia czy będą współpracować czy też się rozdzielą, choć Kapitana pewnie by się z nim nie zgodził. Wyglądało na to, że Rogers nie był przekonany co do tej koncepcji.
- Jeśli się rozdzielimy, to obskoczymy więcej miejsc. Nie sądzę, by było trzeba wysyłać całe komando śmierci za jednym rajstopiarzem. Bądźmy szczerzy: By uciec Fury'emu nie trzeba być tytanem intelektu. I ja i ty Kapitanie powinniśmy poradzić sobie w pojedynkę bez większych problemów... A sądzę, że i C-3PO da sobie radę... Pewnie ma w tym ustrojstwie jakieś lasery albo inne rakiety typu zdychaj-zdychaj. - Skinieniem głowy wskazał Starka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Madame Web
Prezes

Liczba postów : 100
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Paź 09, 2017 8:47 pm

Nim Logan stracił cierpliwość w oczekiwaniu na kogoś do tłuczenia po ryju, Bip Boy Starka postanowił zakomunikować swojemu właścicielowi o zlokalizowaniu trzech groźnych przestępców w mieście, którzy postanowili w końcu wyleźć ze swojej nory i trochę narozrabiać.  Może niekoniecznie zawsze z własnej woli, ale dzięki policyjnemu nasłuchowi, zdjęciom z satelity i ulicznemu monitoringowi dało się znaleźć cele godne naszych bohaterów. Niestety rozsiane po całym mieście…
- Sir, policyjny radiowęzeł informuje centrale o oblężeniu jednego z mieszkań w slumsy’ach, w których oddział antynarkotykowy odkrył hurtownie kokainy. Niestety, potrzebuje wsparcia nie do pojmania mafijnych gangsterów, ale kogoś, kto z rysopisu przypomina Kateri Deseronto. Uciekinierkę Tratwy, której przestępczy pseudonim to Coldheart. Jest ona mistrzynią szermierki i posługuje się nowoczesnym uzbrojeniem – zakomunikował Jarvis od razu pojawiając przed oczami Starka cybernetyczne hologramy przedstawiające wygląd kobiety oraz jej krótki rysopis.
- Dodatkowo natrafiłem na jednej z kamer monitoringu sklepu jubilerskiego na Manhattanie zapis napadu, w którym na pewno uczestniczy Calvin Carr, zwany też Chemistro. Także uciekinier z Tratwy, który najwyraźniej odzyskał swoją broń pozwalającą mu zmieniać wszelkie materiały w dowolną materię. – i tym razem Jarvis przesunął i zmniejszył informacje o Coldheart pokazując najważniejsze dane dotyczące omawianego przestępcy, dając Starkowi czas do rozważenia ich.
- I jeszcze jedna sprawa, sir. Na mapach satelitarnych jawnie widać dokonane zniszczenia na Rondzie Kolumba. Jakaś niszczycielska siła taranuje budynki, samochody i niewinnych ludzi. Niestety nie mogę ustalić dokładnej tożsamości agresora. – tym razem pojawiły się tylko zdjęcia pokazujące na pewno znany Starkowi plac w opłakanym stanie. Dosłownie, jakby przejechało tam stado rozszalałych czołgów. Teraz w kwestii Tony’ego było powiedzenie towarzyszom o zagrożeniu i ustaleniu, kto ma udać się w jakie miejsce.  


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 24
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Paź 26, 2017 8:20 pm

- Wypraszam sobie tego C3PO. Moja puszka ma więcej stylu. I tak. - Tony zrobił krótką przerwę, bo pierwsze obrazy zaczęły wyświetlać się na wewnętrznych monitorach. - Potrafi zrobić duże bum.
Po tych słowach zamilkł, analizując sytuację, jaką zaprezentował mu Jarvis. Wiedział, że liczy się każda sekunda, toteż na bierząco - wraz z kolejnymi komunikatami, analizował zastałą sytuację. Wiedział, że nie będzie czasu na podejmowanie wspólnej decyzji i na dzielenie się przemyśleniami. Musiał jasno zaprezentować sytuację i wyznaczyć cele, inaczej… Cóż. Równie dobrze mogliby pójść na drinka i patrzeć jak miasto płonie.
A chyba nie o to im chodziło.
- Trzy cele - oznajmił więc krótko, nie tracąc czasu. Zmienił się także ton jego głosu - wybrzmiały w nim wreszcie poważne nuty. - Chemistro z bronią, która zmienia materię przedmiotów, Coldheart i coś, co patrząc po rozmiarze zniszczeń, może być krewnym Hulka. - Tony urwał. - Kapitanie, proponuję ci zająć się tym ostatnim. Twoja siła po serum żołnierza może się przydać i przypuszczam, że nie bijesz kobiet. - Musiał dodać kąśliwie. Czasami powstrzymanie się było po prostu zbyt trudne. - Twój kolega może zająć się chemistro. Myślę, że spokojnie obije mu twarz, zwłaszcza, że ten ucieka właśnie z błyskotkami wartymi kilkaset tysięcy dolarów. Ja zajmę się Coldheart. Ona także korzysta z nowoczesnej technologii. Jeśli nie przeszkadza wam taki podział obowiązków, zacznę desant. Nie ma sensu tracić czasu. Impreza właśnie się zaczęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Paź 28, 2017 5:18 pm

Spojrzał na Logana nawiązującego do... cholera wie czego.
- Co to jest C3PO? - Gdyby Cap miał zapewnioną normalną edukację, może skojarzyłoby mu się to z lekcjami chemii. Niestety, większość swojego życia zamiast na kuciu spędził na wiązaniu końca z końcem każdego kolejnego dnia. Dlatego więc, teraz zastanawiał się do czego oboje nawiązują. Ten świat doprawdy zmienił się diametralnie.
Na szczęście Tony zdołał znaleźć kolejne zadanie, odbierając możliwość wyjaśnień o co do diabła im wszystkim chodzi.
- Nie lubię bić kobiet, ale jeśli akurat chcą mnie zamordować nie boję się stanąć do walki. - aczkolwiek było to dla niego naprawdę nieprzyjemne, więc docenił że wysłano go do czegoś innego. Czymkolwiek był wspomniany ponton, raczej nie zapowiadało się to w żaden sposób jako specjalnie wielkie zagrożenie.
- Dobrze, zróbmy z tym porządek. Logan, mam nadzieję, że tobie to pasuje? - zerknął jeszcze na niego, poprawiając podstarzały, jeszcze wilgotny po odmrażaniu kaptur. Czas bliżej zapoznać się z nieznanym przeciwnikiem. Zastanowił się, czy bieg do wspomnianego miejsca wystarczy, ale chyba nie miał innego wyjścia. Był przynajmniej szybszy niż typowy człowiek, więc nie powinno mu to zająć wiele czasu. Miejmy tylko nadzieję, że nikt go nie potrąci na światłach i pomoże przejść przez ulicę, w końcu jest już wiekowy!
Więc odwrócił się i pobiegł/skorzystał z podwózki oferowanej przez Starka.

'z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Paź 31, 2017 11:36 am

Logan wbił wzrok w Kapitana nie będąc pewnym czy żartuje, czy też mówi poważnie. Nawet taki leśni dziku jak Wolverine kojarzył Gwiezdne Wojny. Nadal uważał je za kretyńskie, tanie i głupie, ale znał. Z drugiej strony Rogers... Nigdy, nawet w czasie wojny nie zdawał się być szczególnie "Na bieżąco". Jakby lekko odklejony.
- Może przy okazji... - Stwierdził wreszcie Rosomak zaplatając ręce na piersi i dla odmiany przenosząc wzrok na Starka.
- Chętnie się z tobą zamienię blaszaku... Nie zrozum mnie źle, nie jestem fanem bicia kobiet, ale nie mam z tym problemu... - Bezceremonialnie wysunął pazury i zgrzytnął nimi krzesząc iskry.
- Ganianie za jakim frajerem, który przesadnie lubi pierścionki... Nie moja bajka. - Stwierdził krzywiąc się wyraźnie. Cóż... Tak naprawdę nie chciał przyznać, że ksywka "Chemistro" brzmiała dla niego tak kretyńsko, że wstyd byłoby mu się przyznać, iż w ogóle mierzył się z kim takim. Co prawda ciekawiło go, czy ten jego wihajster mógł naruszyć lub zmienić strukturę jego Adamantium, jednak była to ciekawość, którą był w stanie zwalczyć.
- Dobra... Nie marnujmy czasu... Mam ochotę skopać komuś dupsko... - Wzruszył ramionami wolnym krokiem podchodząc do swojego motocykla. Z jednej z przytroczonych do pojazdu sakw wydobył żółto - czarny kombinezon.

Po odpowiedzi Starka (Czy się zamienia, czy nie) z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 24
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Lis 02, 2017 11:32 am

Entuzjazm Kapitana pewnie był zaraźliwy wśród zwykłych żołnierzy, ale cyniczne spojrzenie na świat Starka sprawiło, że mógł tylko w głębi ducha parsknąć śmiechem, widząc jak bardzo emerytowi śpieszy się do ratowania świata. Słysząc słowa drugiego z mężczyzn, Tony skierował w jego stronę swoją zakutą w metal twarz.
- Wiem, że brzmi raczej kretyńsko, ale wolę nie ryzykować, co zrobi jego… Cokolwiek to jest z moimi rakietnicami. Efekty mogą być nieprzewidywalne. Wolę, by ktoś tradycyjnie skopał mu tyłek. A ty chyba jesteś w tym świetny - zauważył z cieniem uśmiechu w głosie. - Plus, wierzę, że wybijesz mu z głowy podobnie idiotyczne pseudonimy - powiedział Iron Man.
Tony Stark był doskonale świadomy tego, że jest hipokrytą.
- Racja, nie ma co marnować czasu.
Po tych słowach zadbał o to, by w razie czego podwieźć resztę po czym sam, nie tracąc czasu, udał się w stronę kobiety, która najwyraźniej naoglądała się zdecydowanie zbyt dużo odcinków Narcos i Breaking Bad na Netflixie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Doki   

Powrót do góry Go down
 
Doki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: