IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Doki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Pią Maj 12, 2017 11:17 am

Po prostu starała się polubownie załatwić sprawę. Gniew nikomu nie służy, a czasem wystarczy jedynie wysłuchać kogoś, aby jego stan się polepszył. Przynajmniej jej to pomagało i chciała też pomóc nieznanemu mężczyźnie. Przecież nie każdy nietypowo wyglądający mężczyzna wylatujący z wody jest od razu super niebezpiecznym przestępcą, prawda?
Jej supersłuch natomiast wyłapał coś innego niż zbliżający się helikopter. Dokładnie chodziło o słowa Logana, który… Ją poznał? Ale jak?! Nieważne, zdenerwowana spojrzała w kierunku Rosomaka teraz ona rozgniewana.
- Wcale nie jestem wstrętną dziewuchą! – oburzyła się z pretensją… w sumie do obu panów! I jak ktoś biegający w żółto-czarnym kombinezonie obciskającym męskie klejnoty może jej zarzucać dziwaczne ubranie? Już o pseudonimie nie mówiąc. Naprawdę starała się wymyślić coś oryginalnego i pasującego do niej. I o wiele bardziej pretensjonalny byłby pseudonim Supergirl, który planowała na samym początku.
Tą dziwną scenę przerwał nieznajomy głos przy akompaniamencie śmigieł helikoptera. Odwróciła się w jego stronę i sądząc po reakcji Gravitona, to musiał być Nick Fury. Swoją drogą… Graviton nie brzmiało ani jak nazwisko, ani jak imię. Przeraziła się jednak następnymi wypadkami. Miała w sobie zbyt dużo naiwnej bohaterskości, by teraz się oddalić. Mając nadzieje, że w podmywanych dokach nikt poza nimi nie jest, a Logan umie pływać, chociaż pieskiem, ruszyła w stronę upadającego śmigłowca. Chciała go złapać i bezpiecznie odstawić na jeden z kontenerów, a jeśli jej się to udało od razu zabrała się do wyginania blach, aby umożliwić pozostałym agentom wyjście z puszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nathan Renko


Liczba postów : 93
Join date : 19/03/2017
Skąd : Z Anglii

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Maj 16, 2017 3:42 pm

Nathan pędził swoim motorem, zabezpieczony. Widok spadającego Heliccariera tylko go utwierdził, że nie jest najlepiej... A ciężko go nie zobaczyć. Pochwycił Zestaw podstawowy (Runy wzmocnieniea 5, po jednej na każdy żywioł (ten wypadku:ogień ukierunkowany na wybuch, woda obniżająca temperaturę, powietrze oraz ściana ziemi))Oraz miecze i pistolety. Był gotowy, ze swoim strojem nie rozstawał się nigdy. Chociaż, to były po prostu ubrania... wzmacniane magicznie. Ruszył, zbiegając po schodach i wskakując na motor... . Wyskoczył przez okno, rozkładając skrzydła. Pędził z pełną mobilnością, obserwując otoczenie. Spojrzał na mężczyznę... Huh, to nie będzie problem... dobra. lewitujący Nicholas Fury dowodzi, że gość ma moce. Magiczne, albo opanował sztukę telekinezy.
Po chwili namysłu, uśmiechnął się, spojrzał na potężnie zbudowanego mężczyznę. Falami się jeszcze nie przejmował. Gdy dojdą za blisko, zrobi coś z nimi.
--A gdybym powiedział, że bogu się to nie spodobało?-Powiedział Nathan, by zwrócić na siebie uwagę "Rasputina". Zobaczymy, czy skrzydła tu zadziałają...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Maj 21, 2017 7:53 pm

Logan zdecydował na odsunięcie od całej akcji i poszukiwanie innego źródła atrakcji. I znalazł takie, bo za kolejnymi kontenerowcami znalazł znajomego czarnucha, którego teraz wisiał trzymany przez wkurzonego Gravitona. Jakim cudem jeden i drugi mogli istnieć jednocześnie, pozostawało tajemnicą, jednak węch Wolverina, potwierdzał mu, że ma przed sobą szefa TARCZY z krwi i kości. Mężczyzna wyglądał zza kontenera, wpatrując się w rozzłoszczonego mężczyznę. Zerknął na Wolverina, najwidoczniej rozpoznając go bo zmrużył jedno oko, w którym krył się niebezpieczny błysk, wskazując mu, żeby stanął obok. Chyba nie będzie lepszej możliwości na dostanie informacji, niekoniecznie tylko tych związanych ze sprawą. Zdesperowani szefowie tajnych organizacji są zdecydowanie bardziej rozgadani.
Kara, jeśli cię to pocieszy, to udało ci się zatrzymać spadający wrak helikoptera, choć zdecydowanie mogła na początku zaskoczyć cię jego waga. Mimo wszystko, nie był to zwyczajowy aparat, a kawał ciężkiego sprzętu. Dodatkowo, twoje śliczne oczy zdołały ujrzeć przemieszczającego się Iron Mana, prawdziwego bohatera... który totalnie olał Gravitona i poleciał w stronę wraku. Cóż, priorytety. Agenci zostali odstawieni bezpiecznie, bo pewien odważny mutanto czarodziej zdecydował się dołączyć do zabawy.
- Bogu?! - zaśmiał się gorzko, Graviton w odpowiedzi na pytanie Nathana - Gdyby Bóg istniał nie pozwoliłby żyć, takim gadom jak on. - spojrzał z nienawiścią na trzymanego przez siebie mężczyznę.
- Masz się poddać, Gravitonie. - mężczyzna okazał wyjątkową brawurę jak na wysoko postawionego agenta. Graviton zacisnął rękę z szaleńczym uśmiechem, jednak zamiast rozbryzgu krwi i flaków, nagle... wybuchł. Odłamki robota uderzyły w Nathana, przede wszystkim kalecząc nieprzyjemnie jego skrzydła, jednak nie były to poważne obrażenia, zdołało go jednak trochę odepchnąć, a może on sam widząc co się święci odsunął się od robota. Zaskoczony Graviton złapał głowę robota, który stracił wszelkie funkcje motoryczne.
- .... FUUUUURY! - zawył po raz kolejny i jeśli Kara i Nathan próbowali się do niego teraz zbliżyć mogli odczuć jak silna fala energii odpycha ich od krzyczącego, szczęśliwie nie wbijając jednak w beton.

Statystyki:

Logan:
HP: 100
Energia: 100

Kara:
HP: 100
Energia: -3 (97)

Nathan:
HP: -1 (99)
Energia: -2 (98)
Ekwipunek:
- 5 run wytrzymałość,
- 4 runy żywiołów (ogień, woda, powietrze, ziemia)
- 2 x Glock21C - 28 kul,

Kolejka: Logan, Kara, Nathan (brakuje, Iron Man, Kapitan Ameryka)


Ostatnio zmieniony przez Pani Kar dnia Pon Maj 22, 2017 4:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Maj 21, 2017 8:21 pm

Banda wariatów demolująca najbliższe otoczenie, przekrzykująca się patetycznymi, głupawymi hasłami wyrwanymi rodem z tandetnej kreskówki z lat 80. Teraz do tego cyrku dołączył jeszcze jeden: Skrzydlaty pomyleniec skandujący jakieś religijne hasła. Zapewne jehowy. Być może mutanta powinien zdziwić widok latającego mężczyzny, ale jakoś nie dziwił... Na tle tej całej zbieraniny wcale nie wyglądał bardziej nienormalnie.
Wolverine nie miał zamiaru się mieszać. Jeszcze nie. To nie była jego sprawa. Wolał się wycofać, poobserwować rozwój wypadków. Tak naprawdę w jego sytuacji pozostawanie niezauważonym na tle całej tej zgrai przebierańców było zadaniem raczej łatwym. Odziany w jeansy, biały podkoszulek oraz znoszoną kurtkę nie różnił się zbytnio aparycją od przeciętnego pracownika portu, a takowi nie powinni interesować Gravitona. Przynajmniej nie w tej chwili. Zdawało się, że miał obecnie poważniejsze zmartwienia na głowie.
Cóż, czego nie zauważył rzeczony Garviton, zauważył... jednooki murzyn ukrywający się wśród pojemników wypełnionych... Czymś... Spojrzenie, którym obrzucił Rosomaka zupełnie mu się nie spodobało.
- Co..? - Burknął podchodząc nieco bliżej, jak gdyby nigdy nic. Sytuacja zdecydowanie nie była komfortowa, ale Logan zdawał się nic sobie z tego nie robić.
- Niech zgadnę... Przez ciebie całe to zamieszanie co? - Zagadnął pokazując kciukiem bliżej nieokreślony kierunek.
- Jeśli miałeś tego czubka pod kluczem i pozwoliłeś mu nawiać to gratuluję: Naprawdę potrafisz koncertowo spierdolić robotę stary... - Dodał zaplatając ręce na piersi. Co innego miał zrobić? Jeśli ktokolwiek oczekiwał, że rzuci się frontalnie na kolesia, który dopiero co strącił helikopter niczym papierowy samolocik to... Miałby rację. W innych okolicznościach. Mimo porywczej natury, Howlett potrafił również planować. Wieloletnie doświadczenie wojskowe pozwalało mu ocenić sytuację dość skutecznie o ile akurat nie poddawał się morderczemu szałowi zabijania... Teraz... Nie było dogodnego momentu do podjęcia interwencji... Musiał okrążyć Gravitona, znaleźć się za jego plecami w momencie, w którym będzie rozproszony... Do tego miał zamiar dążyć... Nie rzucać się w oczy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Maj 27, 2017 9:05 am

Prawdę powiedziawszy nigdy nie miała okazji podnosić jakiegokolwiek helikoptera, a co dopiero takiego wojskowego. Z drugiej strony… Imię Graviton nie mogło wziąć się z powietrza i pewnie jej starania podniesienia maszyny, wkurzony mężczyzna niwelował naciskając na pojazd bardziej chcąc go wgnieść w ziemię. Trochę trudno walczyć z grawitacją! Chociaż może nie jest to zbyt dobre zdanie w przypadku Kary, która bez problemu ignoruje ziemską grawitację latając.
Na jej szczęście do akcji wkroczył inny mężczyzna o dobrych intencjach, zapewne kolejny przyszły bohater, który odciągnął uwagę brodatego mężczyzny i z łatwością mogła pozbyć się stali otaczającej agentów. Co prawda miło byłoby współpracować z samym Iron Manem, który pewnie też miałby jakiś plan działania i przede wszystkim doświadczenie, ale zagrożenie najwyraźniej miało szerszą skale. Rozumiała, że im więcej tym lepiej, ale Graviton nie musiał być jedynym niebezpieczeństwem w okolicy… A tutaj była aż dwójka osób do walki!
Kiedy Tarczownicy byli bezpieczni odwróciła się w kierunku czarnoskórego i jego oprawcy, ale nim zdołała rozpocząć pertraktacje Fury został ściśnięty niewidzialną siłą. Urywany krzyk wydobył się z jej ust, ale… Czarnoskóry okazał się być jedynie robotem. Odetchnęła z ulgą, bo to oznaczało, że prawdziwy szef Tarczy ciągle żyje. A może ten zawsze był robotem…? Wściekłość Gravitona raczej temu przeczyła.
Trzeba było jednak jakoś działać. Pewnie obecna sytuacja dawałaby jej całkiem niezłą możliwość popisania się, niestety problemem był fakt, że nie do końca sama wiedziała jeszcze, jak to jest dobrze ratować ludzi. Tym bardziej w przypadku mężczyzny, do którego nie mogła nawet dolecieć. Ale! Przecież nie była tutaj sama. To dawało jej jakiekolwiek szanse. Podleciała do anioła robiąc łuk z dala od przestępcy.
- Nic ci nie jest? – spytała widząc, jak blondyn był niebezpiecznie blisko wybuchu. Naprawdę się o niego martwiła, a zdrowie wszystkich dookoła jest ważną sprawą! Jeśli skrzydlaty towarzysz był cały i zdrowy ponownie odetchnęła z ulgą, tym razem w duchu. – Postaram się odciągnąć jego uwagę, w tym czasie możesz go zaatakować? – spytała przedstawiając swój „plan działania”. Jeśli wcześniej faktycznie udało jej się uratować agentów, bo Graviton skupił się na aniele, a nie na niej, to teraz mogą znów to wykorzystać, ale to Solargirl będzie wabikiem. Jeśli ten wyraził zgodę na taki pomysł błyskawicznie okrążyła bruneta w niebieskim wdzianku starając się oddalić jego wzrok zarówno od Tarczowników, anioła, jak i reszty lądu.
- HEJ, PANIE ROZKRZYCZANY! Nie wiesz, że nie ładnie tak atakować innych?! – krzyknęła chcąc zwrócić na siebie uwagę i użyła laserów z oczu, aby trafić bruneta. Energia mogła odpychać ciała stałe, ale może na inny rodzaj energii już nie działała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nathan Renko


Liczba postów : 93
Join date : 19/03/2017
Skąd : Z Anglii

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Maj 27, 2017 11:14 am

Tak, niezwykle ciekawym sposobem na zlikwidowanie ryzyka śmierci jest jej dokonanie. Ostatecznie, wszyscy umrzemy. Niektóry potrzebują tylko trochę pomocy.
Mimo wszystko, Nathan machnął skrzydłami, co nie uchroniło go od odłamków. Syknął pod nosem... szlag by to. Nie dobył jeszcze mieczy, podejście takie byłoby zbyt ryzykowne. Runa wzmocnienia... jeszcze na to zbyt wcześnie.
-Tylko kilka piór poszło-Odparł srebrnowłosy.-Stwórz mi okazję, a ją wykorzystam.-Dodał, i ruszył w przeciwnym kierunku. Nie za szybko, acz też nie za wolno. Ot, prędkość przeciętnego dawcy organów motocyklisty. W locie wydobył runę ognia, wyglądającą jak metalowy krążek, z wyrytym symbolem. Zbliżył się na odległość rzutu do przeciwnika, i natychmiast aktywował runę. Symbol zapłonął. Symbol, nie krążek. Natychmiast rzucił nim w stronę brodacza, a po sekundzie ogromna ilość ognia ruszyła z drugiej strony niż dziewczyna. Nathan zaś uważnie obserwował. Zaryzykował sporo, liczył jednak, że odwrócenie uwagi mężczyzny pozwoli mu na ten ruch.
A co jeżeli Graviton zajmie się Nathem, zamiast jego towarzyszką? Wtedy będzie problem, gdyż nie podejdzie wystarczająco blisko, by runa zadziałała. Będzie wtedy zmuszony do okrążania przeciwnika i rzucania w niego kulami ognia... dość niewielkimi. Zawsze pozostawało mu wzmocnienie... Kto powstrzyma uderzenie pioruna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Maj 28, 2017 4:18 pm

Kara użyła dość banalnego planu, ale za to niesamowicie skutecznego. Graviton ze swoim przekonaniem o potędze, łatwo złapał się na ubrany w niebieski trykot haczyk, który zaraz wystrzelił wiązki lasera, prosto w osobę Gravitona. Ciekawie musiała wyglądać jej mina, gdy mężczyzna złączył obie ręce i... wiązka gdzieś w połowie zmieniła kierunek rozcinając przypadkowy kontener.
- Czy już rozumiesz, głupia dziewucho, JAKĄ mam moc? - wyciągnął przed siebie ręce i potężna siła unieruchomiła Karę, a mężczyzna z pietyzmem uniósł dłoń, chcąc wbić ją w ziemię co należało najpewniej do mało przyjemnych odczuć...
Ale do gry wkroczył Nathan, którego runa ognia zdołała uderzyć w nieosłonięte plecy Gravitona. Kara mogła odetchnąć z ulgą, bo nacisk zniknął, gdy mężczyzna zaczął spadać, próbując osłonić się przed płomieniami. Niestety, nie uderzył o ziemię, zatrzymał się dobry metr od niej i odepchnął wściekle płomienie, które padły na wszystkie strony, pożerając wszystkie łatwopalne przedmioty w okolicy, gasnąc.
-TY! - zawołał do Nathana, który musiał być z braku laku głównym sprawcą i nie czekając na odpowiedź, cisnął nim prosto na stojące trochę dalej kontenery. Kamizelka pomogła nie oberwać za mocno w tors ale skrzydła na pewno są poobijane. Co gorsza próbując się wygramolić, Nathan może czuć się jakby próbował przedrzeć się przez wodę, która uporczywie odpycha go ciągle do tyłu. Graviton zaczął się śmiać jak to szaleńcy z potężną mocą mają w zwyczaju.
Tymczasem Logan zaczął prowadzić pogawędki z ulubionym gnomem TARCZY. Który teraz spojrzał na niego jak na idiotę.
- Nie pouczaj mnie, Wolverine. Wszystko było w porządku póki nie zdarzyła się tamta anomalia. - skrzywił się, zaciskając dłoń na broni, gdy tylko Graviton znalazł się tak niebezpiecznie blisko jego kryjówki.
- Trzeba to teraz jak najszybciej naprawić... - zerknął na Logana z zastanowieniem wymalowanym na twarzy. Czy opłaca się spróbować wykorzystać do walki  kolesia z nadludzką regeneracją i metalowymi szponami z gościem władającym grawitacją? W sumie, ma większe szanse na zwycięstwo niż gdyby walczył z kolesiem władającym magnetyzmem.
Statystyki:

Kara:
HP: 100
Energia: -2 (95)

Nathan:
HP: -9 (90)
Energia: -4 (94)
Ekwipunek:
Runy:
- 5x wytrzymałość,
- 3 runy żywiołów (woda, powietrze, ziemia)
- 2x Glock 21C - 28 kul

Mocne spowolnienie

Logan:
HP: 100
Energia: 100

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Maj 29, 2017 6:35 pm

Logan zerknął na ciemnoskórego agenta z mieszanką zaskoczenia i niesmaku malującą się na jego wyjątkowo urodziwym obliczu. Właściwie nie powinno go to dziwić. Jeśli faktycznie był członkiem jakiejś tajnej organizacji to... Musiał posiadać skutecznych informatorów. Siatki wywiadowcze, szpiedzy, podwójne i potrójne tożsamości - znał to bardzo dobrze i szczerze powiedziawszy... Rzygał tym.
- Mam cię nie pouczać? Spójrz na to... - Powiedział wskazując wymownie i zupełnie niekulturalnie (Czyli standardowo) na spustoszenie spowodowane przez Gravitona.
- To się nazywa "w porządku?". Nie zasłaniaj mi się anomaliami dobra? Jak nie umiesz utrzymać psychopaty na smyczy, to może pora się przebranżowić i nie wiem... Zacząć siać marchew?! - Wycedził starając się zorientować w dość i tak skomplikowanej sytuacji. Walka trwała w najlepsze.
- Dobra Sokoleoko... - Zwrócił się do jednookiego agenta (Heheszki).
- Zostań tutaj, nie wychylaj się, bo gość najwyraźniej cię nie lubi. Prawie tak jakbyś zabił mu żółwia... - Dodał Wolverine tracąc chwilowo zainteresowanie Furym. Teraz całą swoją uwagę poświęcił czarnemu charakterowi, którego skutecznie zajmowali skrzydlaty jehowy oraz przesadnie optymistyczna, latająca dziennikarka. Dobrze... Niech na nich się skupi... Niech oni go zajmą... Tym czasem Rosomak nietrudzenie przesuwał się na z góry upatrzoną pozycję - za plecami przeciwnika. Trzeba było zaczekać... Chyba zarówno Kara jak i Nathan wyjątkowo go zirytowali i to było... Korzystne, bo dzięki temu to na nich skupił swoją uwagę.
To było proste. Ryzykowne i samobójcze ale proste. Skoczyć i wbić się adamantowymi pazurami w plecy mężczyzny na wysokości łopatek. Wczepić się w niego i nie puszczać choćby wiat się walił. W takim układzie mógł bawić się grawitacją, ale niezależnie od tego, co by zrobił, oddziałując na Wolverina swoimi mocami, pociągnąłby za nim siebie samego... Logan liczył na to, że nagły atak i potężny ból spowodowany odniesionymi ranami rozproszą Gravitona na tyle, by pozostała dwójka mogła go zaatakować. O siebie się nie martwił. Nawet gdyby otrzymał rykoszetowe obrażenia... Mógł je zregenerować...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Pią Cze 02, 2017 4:30 pm

W pierwszej chwili… Faktycznie zdziwiła ją możliwość zagięcia jej promieni. Jednak gdzieś z tyłu głowy kołotały jej się przypadkowo zasłyszane informacje. Grawitacja Czarnej Dziury nie pozwala światłu na opuszczenie jej. Skoro Graviton władał całą grawitacją w stopniu perfekcyjnym, to i lasery nie stanowiły dla niego większej przeszkody. Ale chyba nie mógłby utrzymywać pola antygrawitacyjnego dla jej laserów cały czas? Trudno jej było jednak skupić myśli, kiedy jakaś niewidzialna siła uniemożliwiała jej ruch. Nie odczuwała jednak strachu widząc wyraźnie za plecami złoczyńcy ruchy skrzydlatego przyjaciela.
I niby wszystko poszło tak, jak przedstawiła, ale gdyby plan faktycznie był tak niesamowicie skuteczny, to Graviton raczej nie zaatakowałby anioła. Co prawda sama nie znała mocy, jaką ten dysponował, ale liczyła na atak od razu nokautujący władcę grawitacji, który jedynie zdawał się coraz silniejszy. Rozgniewany brunet zamiast upaść na ziemię i dać się grzecznie aresztować przeszedł do kontrataku, i rzucił skrzydłowym Solargirl.
- Aniele! – co prawda nie znała ani imienia, ani pseudonimu towarzysza w boju, a to było jedyne określenie, które w tej chwili przychodziło jej do głowy. Błyskawicznie wyminęła Grvitona i podleciała do kontenerów w razie potrzeby pomagając białowłosemu się z nich wydostać.
- Nic ci nie jest? – spytała ponownie zmartwiona unosząc się kilka centymetrów nad ziemią obok „partnera”. Nie powinna jednak odwracać uwagi od wroga. Zwróciła głowę ku Gravitonowi i zobaczyła jak Logan leci na plecy tego złego z… szponami w rękach? Niestety za krótko widziała, aby móc dokładnie dopatrzeć skąd u mężczyzny w rękach znajdywały się błyszczące w świetle metalowe ostrza. Jedno było pewne, gdzieś w środku ucieszyła się widząc heroiczną postawę nie-bohatera. (I chyba powinna zastanawiać się nad zapuszczeniem brody niczym prawdziwy kanadyjski drwal, którego miała mieć w sobie tyle, ile Logan z bohatera…)
Zostawała jeszcze możliwość ataku. Gdyby Loganowi faktycznie udało się wbić w plecy bruneta to byłoby to dodatkową możliwością ataku. Osłabiony poprzednimi dwoma razami chyba powinien już paść przy trzecim? Na szczęście Kara doskonale wiedziała o zdolnościach regeneracyjnych Logana. Ale nawet z czymś takim trudno jej było walić bez problemów w Gravitona.
- Jeśli upadnie i będzie dalej mógł się ruszać, atakuj go wszystkim czym masz. – rzuciła do Anioła i maksymalnie rozpędziła się chcąc uderzyć kryminalistę w podbródek od dołu niemal dosłownie chcąc go wybić w niebo. Jeśli się udało, to błyskawicznie sama poleciała do góry chcąc złapać przestępcę za nogę i cisnąć nim z powrotem o ziemię. Oby jednak regeneracja Logana faktycznie była dobra!
Nie przewidywała raczej obrony Gravitona w tym momencie, albo naiwnie wierzyła, że w razie problemów Anioł ją osłoni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nathan Renko


Liczba postów : 93
Join date : 19/03/2017
Skąd : Z Anglii

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Cze 04, 2017 12:07 pm

Kolejny punkt dla ogni sprawiedliwości. Teoretycznie, albowiem niektórzy nie mogą znieść czegoś takiego jak sprawiedliwość. Stają przeciw niej, zdecydowani by niszczyć. Uciekają przed płomieniami, a te przyśpieszają.
Na mojej warcie, żaden z nich nie dożyje późnej starości.
-Nic mi nie jest-Odpowiedziałem, podnosząc się. Było ciężko... jakbym szedł przez wodę. Jednak się wzniosłem-To tylko kilka siniaków.-Dodałem dość szybko. Popatrzyłem na nią. Skinąłem potwierdzająco głową. -Gdy zachmurzy się, uciekaj od niego-Powiedziałem. Skoro chcą skoordynować ataki, nie ma sensu się bawić. Pochwyciłem jedną z run wzmocnienia, i stanąłem na ziemi. Spojrzałem na to, co robi reszta. Wiele się ostatnio spotyka, ale szpony z dłoni... No cóż, takie czasy. Kiedyś wystarczyły moje dwa miecze. Skryłem skrzydła, i zgniotłem w dłoni runę. Poczułem, jak wypełnia mnie energia. Dobrze, zróbmy to. Czas na przedstawienie.
-Set off a tempestate Fiat, fiat fulgur caelum venire fuerat gladius meus super locum in quo digito indicat. Sit amet egredietur tempestas rapiet fortitudo.-Wypowiedziałem. Po moim ciele zaczęły skakać iskry, chmury zaczęły się zbierać na niebie. Dosłownie, niespodziewanie się zachmurzyło. Siły zaczęły mnie opuszczać. I w tym momencie, na skraju wyczerpującego zaklęcia przywołania pioruna z niebios, wskazałem miejsce, gdzie znajdował się Gravitron. Uderzenie pioruna powinno wystarczyć, by skończyć tą farsę. W przeciwnym wypadku, będę zmuszony użyć runy wzmocnienia jeszcze jednej, by móc w ogóle się ruszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Cze 04, 2017 6:03 pm

Nathan, upomnienie o pisanie w regulaminowej trzeciej osobie!


Wbić pazury i wypatroszyć kolesia, po czym problem się kończy... to brzmi jak naprawdę optymistyczny i skrajnie głupi plan. Czyli oczywiście tylko Logan mógł na to wpaść. Zostawiając głównego dyrektora TARCZY sam na sam z wizją zmiany branży na rolnictwo ruszył do ataku.
Logan skoczył na jego plecy z góry, ale nie przewidział tego, że zdradzi go podłoże po którym stąpał, i w chwili gdy Sunnygirl skupiła się na Nathanie, Graviton natychmiastowo obrócił się w stronę Logana. Całkowicie już stanął na ziemi i dosłownie zaczął miażdżyć Logana ogromnym naciskiem, ale by zmiażdżyć kręgosłup z adamantium potrzeba trochę większej mocy.
Może przynajmniej podziękować zbyt optymistycznej istocie jaką jest Kara, bo ta właśnie zdecydowała się zaatakować Franklina, przez co ciężar przygniatający Logana zelżał na tyle by ten mógł się znowu poruszać. Co prawda w pozycji mocno przygarbionej, ale ruszanie się jest w cenie. Tymczasem Kara zdołała dać Franklinowi mocny prawy sierpowy, rzucając nim w powietrze i krusząc dwa zęby. Niestety, Graviton dżentelmenem nie był, i po wzleceniu kilka metrów w górę odwinął się obiema rękoma i bohaterka przygrzmociła w ziemię najmocniej ze wszystkich, lądując pod samym złoczyńcą. Wokół kosmitki pojawiła się siateczka pęknięć gdy grawitacja zaczęła solidnie spowalniać jej ruchy. Kobieta mogła próbować się podnieść, ale lot mógłby się okazać zbyt trudny do osiągnięcia.
Nathan pozostawiony samemu  sobie sięgnął po runę wzmocnienia i powietrza i przywołał błyskawicę. Ta poraziła  Gravitona na tyle, że spadł na ziemię, delikatnie się dymiąc i tracąc na chwilę przytomność, przez co jego wpływ na wszystkich bohaterów ustąpił. Graviton przez to, że unosił się właśnie nad Karą, spadł prosto w jej ramiona, samym swoim ciałem na chwilę powstrzymując ją przed wykonaniem ruchu, ale to niewielka rzecz w porównaniu z wcześniejszymi przygodami.


Statystyki:

Kara:
HP: -5 (95)
Energia: -3 (92)

Logan:
HP: -8 (92)
Energia: - 10 (90)

Nathan:
HP: 90
Energia: -20 (74)
Ekwipunek:
4 x wzmocnienia
2 x żywioły (woda, ziemia)
- 2xGlock21C - 28 kul
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Cze 05, 2017 5:50 pm

Właściwie nie spodziewał się innego przebiegu sytuacji. Nie był gościem, który mógł mierzyć się z dziwakiem władającym grawitacją, jednak nadal nie znaczyło to, że nie miał zamiaru próbować go pociąć. Teraz, kiedy przyciąganie niemal dosłownie wbijało go w podłoże skrzywił się wyraźnie. Gdyby nie fakt, że jego kości zostały pokryte jednym z najwytrzymalszych metali na świecie, zapewne już pękłyby pod tym straszliwym naporem. Mimo wszelkich starań nie był w stanie się wyprostować.
- Kurwa mać... - Rzucił chrypliwie, przez zaciśnięte zęby, a potem zaklął jeszcze paskudniej.
Ten dzień musiał się tak skończyć... Bezużytecznie agenci, absolutnie nieprzydatny, jednooki łysy... Jedyne co do tej pory zrobił, to ukrywanie się pomiędzy kontenerami. Kto dał mu tak ważną funkcję? Wolverine nie powierzyłby mu nawet grupki skautów nie mówiąc o tajnej, rządowej agencji. Niemniej teraz miał poważniejsze problemy...
Prawdopodobnie pojedynek zakończyłby się w tym miejscu, gdyby dziwak w narciarskim kostiumie nie został... Rąbnięty. Przez uciążliwą, latającą blondynkę. Czasami mogła okazać się przydatna. Korzystając z faktu, że wrażenie wgniatania w podłoże zelżało lekko, wreszcie dźwignął się na kolana.
- Za stary na to jestem... - Rzucił obserwując dalszy przebieg wypadków. Właściwie nie miał pojęcia skąd wzięła się błyskawica, która trafiła Gravitona, ale... I tak go już nic nie mogło zdziwić. Liczyło się tylko to, że najwyraźniej chwilowo go to zamroczyło. To akurat było zrozumiałe... Niewiele osób pozbierałoby się po trafieniu gromem i właściwie zastanawiające się było, że jeszcze dychał...
Mógł się wyprostować. Nagle poczuł się taki lekki... To była przyjemna odmiana. Teraz... Mógł się w spokoju zabierać z tego nieprzyjemnego miejsca. To nie była ani jego sprawa, ani jego liga. Dlaczego miał się użerać z tym czubkiem? Zwłaszcza, że zarówno Kara jak i ten drugi - kimkolwiek był - doskonale sobie radzili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Sro Cze 07, 2017 6:56 pm

Nie oczekiwała podziękowań, choć na pewno byłyby miłe, a najbardziej i tak zależało jej na bezpieczeństwie innych. Niestety miażdżony Logan nie mógł o bezpieczeństwie zbytnio za wiele powiedzieć… I nawet jeśli nie udało mu się wbić szponów w Gravitona, to teraz on odwrócił jego uwagę, aby Solargirl mogła wykonać atak. Początek wyszedł jej dobrze, ale przeciwnik musiał najwyraźniej mieć jeszcze jakieś dodatkowe punkty w statystyce wytrzymałości, bo nim zdążyła go ponownie złapać i rzucić o ziemię, to ten się odwiną. Nie zdążyła jednak zmienić kierunku lotu i została wbita w ziemię tuż pod przeciwnikiem. Na dodatek przy impecie powietrze wyciśnięto z jej płuc momentalnie. Co w jej przypadku nie jest rzeczą łatwą… Chwilę jej zajęło odzyskanie tchu i przyzwyczajenie się do pieczenia w mostku, ale z podniesieniem się było dużo trudniej. Czuła się, jakby brodziła w smole i to będąc byle muszką! A to niestety utrudniało możliwość „uciekania”, jak polecił jej anioł, gdyby miało się zrobić niebezpiecznie. Na swoje nieszczęście fakt, że nie mogła uciec jej zaszkodził, kiedy cielsko Gravitona spadło wprost na nią. Krzyknęła urywanie, ale zaraz znów postanowiono odebrać jej tlen, kiedy przygniótł ją ciężar mężczyzny. Tyle dobrego, że chociaż uczucie brodzenia w smole zniknęło. Mogła więc spokojnie zrzucić z siebie nieprzytomnego złoczyńcę, który jeśli nie miał jeszcze maksymalnych punktów regeneracji, to raczej nie powinien już wstać. Za to sama blondynka podniosła się i odetchnęła ciężko.
- Ma ktoś kajdanki? – spytała swoich kompanów retorycznie, ale spodziewając się negatywnej odpowiedzi tylko się uśmiechnęła głupio i jeszcze raz spojrzała na trafionego piorunem. Wyczuwała tętno, więc na szczęście nie umarł. Co znaczyło jedno.
- Udało się. – Powiedziała do siebie niemal szeptem, jakby bała się zapeszyć, ale zaraz potem podskoczyła do góry uradowana. Nieważne już teraz było nawet to, jak jest poobijana i zmęczona. No i głodna! – Udało się! Udało się! Pokonaliśmy przestępcę! – krzyczała szczęśliwa i nim Logan uciekł z miejsca zdarzenia podleciała go przytulić. Mimo wszystko pomógł im! Gdyby nie on pewnie byłoby z nimi krucho. Oczywiście rozpierała ją energia i mogła nieco za mocno ściskać Logana, ale nie robiła tego na szczęście za długo. – Dziękuje, wiedziałam, że jest w tobie coś z bohatera. – rzuciła tylko rosomakowi już nie krzycząc, po czym poleciała do aniołka sprawdzić, czy ten piorun zbytnio nie nadwyrężył jego sił i dodatkowo spytać go o jego imię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nathan Renko


Liczba postów : 93
Join date : 19/03/2017
Skąd : Z Anglii

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Cze 12, 2017 3:56 pm

//Wybacz. Za dużo w pierwszej osobie

Nathan przykucnął na kolanie i spuścił głowę. Przyzwanie pioruna było niezwykle wyczerpujące, jednak i tak poszło dość gładko. Dlatego był w stanie unieść głowę, by ujrzeć efekty swoich działań. Zacisnął zęby, widząc jak towarzyszka nie daje rady uciec.
Trudno. Wyraźnie jednak przeżyła, co widać było w jej kolejnych ruchach. Sam Nath zaś zebrał dość sił, by się podnieść, i podlecieć.
-Nie będą potrzebne-Powiedział, słysząc uwagę o kajdankach. W locie wyjął pistolet. Przeciwnik był nieprzytomny, a to stwarzało szansę, okazję. Nie należy jej marnować. Podleciał do leżącego wroga. Przykucnął przy nim
-Nie oczekujcie na Sąd Ostateczny. On odbywa się co dzień-Rzekł, i przystawił do głowy glocka.
Bez wachania, natychmiast nacisnął spust. Bo ile ludzkich istnień zginęło? Ile krzywdy wyrządzono? Nie należy mieć litości w tych sprawach. Nathan często, stojąc przed lustrem, zadawał sobie czasem pytanie, czy jest aniołem? Konkluzja zawsze była taka sama.
Był nim, i równocześnie nie był. Był aniołem, który z woli boga pogrążony został w mroku. Bo tylko mrok jest w stanie wyplenić ciemność. Wymaga to radykalnych środków, podejmowanych bez wahania. Jeśli się zawahasz, druga strona nie zrobi tego- i w ten sposób zakończy się twa historia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Cze 13, 2017 2:56 pm

Logan zdecydował się odejść, nim ktokolwiek bardziej się nim zainteresuje. I słusznie, bo właśnie agenci, którzy jeszcze nie tak dawno temu kryli się po kontenerach, teraz wyszli by z bliska spojrzeć na Gravitona. Ostatnie przytulenie od Kary i mógł w spokoju uciec do swojej nory.
Tymczasem Nathan próbował wykorzystać sytuację i zamordować Gravitona, gdy ten był niezdolny do walki. Podniósł się krzyk agentów, ale tym razem zawiodła go broń. Pistolet tylko szczeknął, nie wypluwając naboju, który najpewniej się po prostu zaklinował. Nathan nie zdołał tego sprawdzić, bo nagle powaliła go grupa agentów, zrzucając go prosto na pierś nieprzytomnego Franklina. Został rozbrojony i skuty dużymi, ciężkimi kajdanami, które przygwoździły go do ziemi, a jego sprzęt został zrekwirowany przez agentów.
Kiilku innych skuło Halla takimi samymi rękawicami, żeby nie robił problemu. Fury podszedł bliżej obu zniewolonych osobników i obejrzał się na Karę.
- Ładnie, jak na Świeżaka. - zauważył... pogodnie? Brzmiało to bardziej jak wyznanie, o pogodzie. Nagle przekręcił głowę i spojrzał na szumiącą silnikami zbroję, która zawisła niedaleko nich - Spóźniłeś się, Stark. - ciężko było stwierdzić, czy Agent Fury nie mówił tego w złośliwy sposób. Ale na pewno było mu lżej.

Do kolejki dołącza Iron Man - Kapitan Ameryka - Phil Coulson.
Kolejka; Logan - Kara - Nathan - Iron Man - Kapitan Ameryka - Phil
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pią Cze 16, 2017 10:34 am

Kiedy irytująca dziewczyna rzuciła mu się na szyję miał wrażenie, że postanowiła go zabić. Gdyby nie kości pokryte Adamantium, żebra z dużym prawdopodobieństwem przebiłyby płuca Jamesa. Stęknął głucho, z wyraźnym niezadowoleniem, a potem warknął groźnie.
Nie lubił kiedy ktoś naruszał jego przestrzeń osobistą.
- Wiesz, wa... - Zaczął ale urwał i jedynie splunął gęstą flegmą na ziemię przybierając nabzdyczoną, niezadowoloną minę.
Logan opierając się ręką o jeden z zardzewiałych kontenerów rozejrzał się dookoła. Może problem został rozwiązany, ale pobojowisko i cały ten spektakl, który się tutaj odbył... Raczej niełatwo będzie to zachować w tajemnicy. Te fajerwerki musiałyby być widoczne z drugiego końca miasta i nie zajmie wiele czasu nim zlecą się tutaj pismacy i inni ciekawscy. Rosomaka zastanawiało jak Fury miał zamiar się z tego wykręcić. Mógł mówić co chciał ale spartolił sprawę i pozwolił temu całemu cyrkowi zajść zdecydowanie za daleko. Co więcej pozwolił, by banda dziwadeł (W tym sam Wolverine) poszarpała się ze sobą jak sfora głodnych psów. Mutant czuł, że jednooki będzie musiał się z tego gęsto tłumaczyć... Bo... Przecież musiał mieć jakichś zwierzchników? Prawda..?
Miał ochotę jak najszybciej wymiksować się z tego szamba, ale to nie było takie łatwe. Całe nabrzeże zostało dosłownie zalane agentami odzianymi w te swoje dziwne uniformy i garnitury.
- Kurwa... - Westchnął ciężko widząc, że przedostanie się do swojego motocykla będzie problematycznie, nie mówiąc o opuszczeniu doków. Czuł w kościach, że i tak wszelkie możliwe drogi zostały odcięte tak, by nikt nie dostał się do środka ale też nie wydostał na zewnątrz jeśli mu na to nie pozwolą. Nie szukał kłopotów, ale jakimś sposobem zawsze one znajdowały jego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Cze 18, 2017 8:24 pm

Niestety nie dowiedziała się, co Logan chciał powiedzieć i pewnie nigdy niedane jej będzie się dowiedzieć. Chciała jedynie okazać mu wdzięczność i znając już go choć trochę oddać wolność, swobodę i pozwolić spokojnie odejść. Nie chciała zajmować już bardziej jego czasu, zwłaszcza że sama musiała zabrać swoje rzeczy i przebrać się udając wścibską dziennikarkę, która kręciła się za tematem do artykułu, który zresztą dostała. I to dużo lepszy od przemytu narkotyków!
Odwróciła się więc od Rosomaka, aby spytać pomagającego jej anioła o imię, ale ten… Celował do bezbronnego Gravitona z pistoletu. Na dodatek Kara czuła, że to raczej nie jest zabawka i może zrobić z tak bliskiej odległości realną krzywdę brunetowi. Właściwie to po prostu zabić!
- Nie! – krzyknęła odruchowo, ale nawet ze swoją szybkością nie zdołałaby z takiej odległości zdążyć przed nabojem. Na szczęście broń zacięła się. Odetchnęła z ulgą, ale nim zdążyła uderzyć zbrodniarza, który chwilę temu był bohaterem, powalił go oddział Tarczowników, których chwilę temu uratowała.
- Nie rozumiem… Przecież byłeś bohaterem. – Zaczęła z wyrzutem kierując smutny wzrok na skrzydlatego mężczyznę. Bardzo się zawiodła… Spodziewała się bohatera! A tymczasem tak zwany Anioł nie był nikim innym, jak zwykłym kryminalistą. – Bohaterowie nie zabijają, nie mają prawa decydować o czyjejś śmierci, nikt nie ma prawa! – Powiedziała pewnie zaciskając dłonie w pięści, ale wtedy dotarły do niej słowa Fury’ego. Odwróciła do niego głowę nieco rozdarta emocjonalnie. Nadal jej było przykro i źle z powodu postawy blondyna, który walczył z nią ramię w ramię, ale z drugiej strony… Pochwała była naprawdę miła! Jej pierwsza akcja zakończona sukcesem i na dodatek doceniona przez kogoś ważnego.
- Dzi-dziękuje…- uśmiechnęła się blado nadal jednak zbyt rozgoryczona nagannym postępowaniem Anioła. Spojrzała na niego jeszcze raz pełna zawodu. Zaraz jednak ocknęła się. Nie powinna była tak tutaj stać jak kołek! W końcu stoi przed szefem Tarczy, a zaraz także przed najbardziej znanym superbohaterem kraju! Musi wyglądać profesjonalnie! Wzięła wdech minimalnie unosząc się nad ziemią i łapiąc za boki.
- Cieszę się, że mogłam pomóc. – Powiedziała dumnie i tylko flagi powiewającej za jej plecami brakowało do kwintesencji tandetnej bohaterskości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nathan Renko


Liczba postów : 93
Join date : 19/03/2017
Skąd : Z Anglii

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Cze 19, 2017 2:50 pm

Zaciął się... To tylko dowodzi, jak o broń trzeba dbać. Trochę ostatnio nie było czasu na przeczyszczenie jej. Nie zdążył nasz anioł dobyć miecza, bo zaraz przygnieciony został agentami. Nie stawiał oporu, po prostu obserwował. Uniósł brew, słysząc krzyki od dziewczyny.
-Bo i nim nie jestem. Czy pozwolisz jednemu istnieniu egzystować, by mogło wymordować kolejnych? Pozwolisz mu na czynienie krzywdy? Wydostanie się, i kontynuuje morderstwa na ludziach. Przyczyni się do tragedii. Sprawi, że przybędzie sierot, rodziny zostaną rozbite. Naprawdę dajesz mu na to zezwolenie? Czy nie prościej zlikwidować problem?-Spytał Nathan, patrząc w oczy Kary. -Bo choć bohater to osoba, która ma nieść światło,
zawsze tworzy ona mrok. I tylko mrok jest w stanie sprawić, by pochodnia nie zgasła. Tylko on powstrzyma ciemność, jej metodami. Znając jej sposoby, metody. Ogień, zwalczaj ogniem-
Dopowiedział. Obserwował uważnie, co wszyscy robią, jednak skupiał się też na swoim wyposażeniu. Patrzył gdzie leży, gdzie je zabierają. Mimo wszystko, to właśnie jego broń. Miecze były wiekowe, a mimo to zadbane. Dlatego nie chciał ich utracić. Wykute przez mistrza kowalstwa, niejedno wraz z Nathanem przeżyły. On sam mógł w każdej chwili uciec, przez amulet na szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Iron Man


Liczba postów : 24
Join date : 05/02/2017
Skąd : Stany Zjednoczone

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Cze 22, 2017 7:46 am

Iron Man pojawił się nad całym zamieszaniem, z dwoma ozdóbkami jak choinka na Gwiazdkę. Tony omiótł spojrzeniem całe pole bitwy i zbliżył się do zamieszania, które okazało się być efektem zakończonej walki. Cóż, na pewno gdyby nie miał pasażerów na głowie, zdążyłby na fajerwerki. Ale nawet teraz nie myślał tylko o tym, że nie miał okazji się popisać. Zamiast tego analizował zastane na miejscu osoby i kazał Jarvisowi zebrać dane na temat nie znanych mu osób – najwyraźniej nowych superbohaterów. A przynajmniej ludzi z mocami. Sam zaś, ze starannie wypracowaną nonszalancją, upuścił na stały grunt Phila i Kapitana, po czym podleciał do Fury’ego.
- Byłbym szybciej, gdyby ktoś nie zrzucił na miasta swojego nowego resoraka – odparł gładko, nie pokazując po sobie nawet cienia zrażenia swoim jakże widowiskowym spóźnieniem. – I gdybym nie musiał ratować chodzącego zabytku i gratisu w zestawie…
Zerkną na dziewczynę, która jeszcze chwilę temu raczyła ich płomiennym przemówieniem. Odpowiedział jej dziwny gość przemową mroczną jak wyrywki z pamiętników nastoletnich fanów metalu.
Gdyby nie fakt, że ego Tony’ego wybijało się gdzieś ponad ziemską atmosferę, może nawet poczułby się staro.
- Gdzie znalazłeś harcerkę i mściciela z nastoletnich opowiadań? Zresztą, nie ważne. Może mi łaskawie wyjaśnisz, Fury, co wielkie więzienie robi w środku Nowego Jorku. I tak, wiem, że spróbujesz mnie okłamać… - Tony zmrużył oczy, choć po zbroi nie było widać po nim niczego.
Może tylko jego głos stał się nieznacznie ostrzejszy.
- Ale chociaż raz mógłbyś przysłużyć się otoczeniu i tego nie próbować.


Ostatnio zmieniony przez Iron Man dnia Pon Cze 26, 2017 6:25 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kapitan Ameryka
Matka kwoka

Liczba postów : 255
Join date : 11/12/2016

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Cze 22, 2017 8:08 pm

Trzymał się zbroi, póki nie znaleźli się wystarczająco blisko ziemi, na której zaraz całkiem zgrabnie wylądował. Wyprostował się wtedy, otrzepał dłonie i pomimo podartego kostiumu rozejrzał się. Spojrzał na sfajczonego mężczyznę z brodą i na młodą bohaterkę, kłócącą się z inną osobistością. Słysząc jego odpowiedź, zmarszczył brwi.
- Jeśli bohater zabija, żeby oczyścić świat, to znaczy, że nie jest bohaterem. Nie mamy prawa odbierać życia tym, tylko ze względu na nasze widzimisię. Nie jesteśmy Bogiem, aby decydować o takich sprawach. - mężczyzna wydał mu się dużo młodszy, ale uderzył w dość czuły punkt Kapitana. Nienawidził zabijać i jeśli ktokolwiek uważał się za kogoś kto ma prawo odbierać życie... jakim prawem? Skąd wie, że jego osądy nie są fałszywe? Rozejrzał się w tłumie agentów i zauważył znajomą postać. Musiał jednak na chwilę zmrużyć oczy, przyglądając się dawno niewidzianej twarzy. Podszedł bliżej, ale broda i czas mimo wszystko odcisnęło piętno na Loganie. I... przecież minęło tyle czasu. Przez chwilę rozważał, czy może się pomylił, bo w końcu tyle lat... wszędzie widział dowody tego, jak zmieniła się jego rzeczywistość... ale przecież Logan leczył się z najróżniejszych ran, co niechcący przed nim ujawnił. Nie był jednak pewien, czy aby wiek również nie zostawiał na nim swojego piętna? Może to jakieś jego dziecko? Ale chyba lepiej nie będzie robić z siebie idioty i pytać czy to Logan. Nie chciał trafić do jakiegoś wariatkowa. Spojrzał za to na Karę i uśmiechnął się. Choć może to wina podobieństw kolorystycznych miło było zobaczyć młodą, odważną bohaterkę, która dzielnie stawała do walki. Możliwe, że uda im się znaleźć wspólny język albo chociaż razem posprzedawać ciasteczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Phil Coulson


Liczba postów : 24
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Cze 26, 2017 7:52 pm

Docierając do stałego lądu mógł niestety zobaczyć już tylko końcówkę potyczki. Trudno było rozeznać się w tym, co miało miejsce, a słowa zamieszanych w to osób niewiele wyjaśniały. W ostatecznym jednak rozrachunku wyłapał, że to dziewczyna w dopasowanym kolorystycznie do Kapitana stroju jest tutaj krystalicznie czystą bohaterką, a skrzydlaty towarzysz jakiegoś rodzaju mścicielem? Na pewno będzie musiał poprosić o skrót informacji.
Zignorował, a przynajmniej starał się, słowa Starka odnośnie całej sytuacji, ale skupił na osobie, do której mówił. Jakże by inaczej, całość z pierwszego rzędu oglądał szef – Nick Fury, co jakoś nie zdziwiło Coulsona.
Kiedy tylko miał okazję od razu wylądował na ziemi nieco uginając kolana. Może nie z gracją Black Widow, ale przynajmniej nie poturlał się, jak worek ziemniaków. Dla pewności, aby ego Starka nie wysadziło Ziemi, postanowił grzecznie wycofać się bez zbędnych podziękowań. Zwłaszcza, że Iron-Man już zdołał zalać Fury’ego masą pytań.
Przesunął wzrokiem po całej scenie i sam postanowił podejść do grupy agentów zakuwającej obu mężczyzn w gustowną biżuterię S.H.I.E.L.D., aby spytać się o zarys sytuacji sprzed chwili.
Następnie spróbował ponownie skontaktować się z Marią, w razie gdyby nie wiedziała jeszcze o unieszkodliwieniu Gravitona w dokach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Sro Cze 28, 2017 8:51 pm

Agenci, po zatrzymaniu obu zakutych mężczyzn, co wiązało się z dokładnym przeszukaniem Nathana,  skierowali się w stronę Kary i Logana. Woleli dmuchać na zimne, niż zaraz przekonać się, że niedawni obrońcy ratowali ich tylko po to, by teraz zniszczyć.
- Dobrze cię widzieć, Iron Manie. Jak zwykle spóźniony, przegapiłeś całą imprezę - zauważył uszczypliwie Fury, nim poprawił poły płaszcza, którym poruszała bryza. Zerknął znów na Karę i Logana oraz agentów już szykujących kajdanki na oboje.
- Zostawcie ich. Mamy ważniejsze sprawy na głowie niż jeden niedorobiony projekt i młoda bohaterka - stwierdził wręcz niedbale, co sprawiło, że najbliżsi agenci wymienili z niepokojem spojrzenia. Czy na pewno podejrzana kobieta w kolorowym stroju nie umiała kontrolować umysłów?
- Siedemdziesięciu czterech super złoczyńców, i to z samego Helicarriera, właśnie niszczy nasze miasto. - Spojrzał znów na Karę, Kapitana i jego wzrok... chyba złagodniał, aczkolwiek może to gra świateł źle odbiła błysk jego oka.
- Ale... zauważyłem, że naprawdę nieźle poradziliście sobie z tym przyjemniaczkiem. Razem jesteście dużo potężniejsi niż osobno. Co wy na to, by pomóc nam z tym zadaniem? Dzięki temu staniecie na straży prawa i porządku. - Tu jego wzrok padł bardziej na fanów niebiesko-biało-czerwonych strojów. - Albo... odkupicie swoje stare winy. - Tym razem spojrzał na Logana. - Wasza pomoc na pewno nie obejdzie się bez echa. - Jakby cała działalność z Gravitonem mogła. Iron Man mógł się poczuć zignorowany, ale Fury nie zamierzał zwierzać się z takiej rzeczy przy wszystkich i to jeszcze komuś, kto bardzo inteligentnie zdradził swoją tajemną tożsamość. A potem się dziwił, że ma ruska w ogródku.
Tymczasem na boku Phil zdołał poznać przebieg walki między Karą, Loganem i Nathanem a Gravitonem. Dodzwonienie się do Marii okazało się dużo łatwiejsze, najwidoczniej kobieta już coraz więcej zdołała opanować, ale wciąż nie odłączyła Jarvisa, który bezczelnie nadawał to samo do słuchawki Tony'ego.
- Phil! Co się dzieje? Czy wszystko w porządku? Co z Kapitanem? - zadała kilka dodatkowych pytań, a gdy tylko dostała odpowiedzi, kiwnęła głową. - Quatermain kontaktował się z nami z Krypty. U nich również szaleją złoczyńcy. Technologia Starka zawiodła po całości. Zamierza wysadzić fundamenty. Podobno Agentka Carter ma pojawić się w asyście kilku agentów w Triskelionie, ale nie udało mi się jej namierzyć. Nic nie wiadomo o tym, co dzieje się w Sześcianie, ale wątpliwe, by wszystko pozostało tam takie, jak powinno. - Przełknęła ślinę, na chwilę przestając, by dać czas Philowi.
- Agencie Coulson - zawołał go nagle Fury, odwracając się w jego stronę i dając bohaterom czas do  namysłu. - Zabierzcie stąd więźniów, w Triskelionie powinni już przygotować dla nich cele. - Wskazał przy tym jeden z naziemnych transporterów, oznakowanych logiem TARCZY. Żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że wiozą tam sztabki złota. Po wydaniu rozkazów skierował swój wzrok na bohaterów. - A więc? - spytał z zachowaniem kamiennego wyrazu twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Lip 04, 2017 7:58 pm

Wolverine obserwował całe zajście z założonymi rękoma i wyjątkowo ponurą miną. Doki obecnie przypominały jeden wielki cyrk, w którym zatrudniono zbyt wielu zupełnie nieśmiesznych clownów, a on był widzem z konieczności - kimś, komu wciśnięto bilet, kazano usiąść w pierwszym rzędzie, nie pozwolono wyjść aż do końca spektaklu... Może chwilowo tu utkną, ale nie miał przynajmniej zamiaru udawać zadowolonego.
W całym tym burdelu jedyną osobą, która zdawała się wiedzieć co robi, był ten dziwaczny, skrzydlaty nawiedzony facet, który najwyraźniej miał zamiar wykończyć dopiero co powalonego Gravitona. Było to rozsądne wyjście zważywszy na fakt, co niedawno zaprezentował. Niemniej, ku absolutnemu niezrozumieniu Logana, Nathan został powstrzymany przez... Kilka czynników... Pierwszym z nich było zacięcie się broni. Cóż... To można było naprawić, jednak fakt, że anioła opadła grupa agentów zdawał się absurdalny.
- Ej, chwilka momencik bystrooki... - Rzucił wreszcie od niechcenia zerkając na Fury'ego wcale nie życzliwie.
- Za ten "niedorobiony projekt" powinieneś dostać w mordę zwłaszcza, że przez swoją niedopatrzenie zafundowałeś mi naprawdę paskudny dzień. - Wyjaśnił nieprzyjemnym, nieco zachrypniętym głosem.
- Ale gdyby nie ten gość z kurzymi skrzydełkami, to lewitując świr w kombinezonie narciarskim urwałby ci dupę. - Tłumaczył zerkając na dyrektora S.H.I.E.L.D. jak na idiotę.
- A teraz wleczesz go jak worek kartofli, a tego czubka zakuwasz w kajdany. Po co? - Zapał pytanie, ale wale nie miał zamiaru czekać na odpowiedź tylko kontynuował.
- By znowu ci nawiał asie wywiadu? Na moje to należy go kropnąć i będzie spokój raz na zawsze... - Wyraził pogląd wysuwając jednocześnie swoje pazury. Tak naprawdę był gotów na konfrontację z agentami. Między innymi dlatego, że faktycznie uważał, iż należało skończyć z kimś tak niebezpiecznym i niezrównoważonym jak Graviton, a po drugie dlatego, że nie podobało mu się ujęcie Nathana. Nie podobało? Nie... Ono go po prostu wkurwiło. Co prawda był denerwując, ale to cecha którą mógł przypisać każdemu tutaj... Ale tak naprawdę to on załatwił tego wariata... Fury zachowywał się tak, jakby poddał się w wolnej chwili lobotomii. Postąpił kilka kroków stronę tajniaków obezwładniających anioła, jednak w tej chwili jego uwagę przykuł znany mu już głos. W pierwszej chwili nie mógł skojarzyć skąd go zna, ale wtedy kątem oka dostrzegł Kapitana Amerykę. Jeśli to faktycznie był on... To dziwne, ale nic się nie zmienił... Może jednak to ktoś inny? Kilka szybkich pociągnięć nosem pozwoliło mu upewnić się, że jednak miał do czynienia z Rogersem. Nawet zdawał się używać tej samej wody kolońskiej...
- No, no... Kopę lat Kapitanie... - Mruknął mimowolnie uśmiechając się niemal niezauważalnie, samym kącikiem ust. Nieźle się trzymał. Chyba równie dobrze jak sam Wolverine. Mutant po krótkim namyśle schował ostrza ponownie zaplatają ręce na piersi.
- Hmph... - Chrząknął omiatając wzrokiem wszystkich zebranych aż wreszcie zatrzymał go na dowódcy Tarczy, który obwieścił, że oprócz Gravitona uciekło jeszcze kilkudziesięciu przestępców.
- Siedemdziesięciu..? - Powtórzył pozornie bez emocji.
- I tak po prostu stoisz i nas o tym informujesz? Przyznaj się Fury, szukasz frajera, który naprawi twoje błędy... Powiedz, w jaki sposób masz zamiar teraz jak to szło? A tak: Odkupicie swoje stare winy? - Warknął na chwilę obnażając białe zęby z nieco zbyt długimi jak na człowieka kłami.
- Jeśli chodzi o mnie, to możesz sam babrać się w tym gównie. Nawet gdybyś miał je wybierać łyżeczką od herbaty przez dziesięć lat... - Zakomunikował rzuciwszy spojrzeniem jak cegłą.
-... ale... - Dodał po krótkim milczeniu.
- Jeśli Kapitan się na to pisze, to... - Wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Lip 08, 2017 7:52 am

Pokręciła tylko smutno głową nieco zawiedziona nadludźmi, z którymi była w boju. Od tego są bohaterowie, aby ratować ludzi. Bohater nie zabija, jest moralnością, pomocą i dobrocią. Tak samo jak policjanci trzyma się prawa i NIE ZABIJA kogoś, kto jest już niezdolny do walki. Dla Kary zabijanie innych ludzi, zwłaszcza w momencie ich bezsilności, jest jedynie bestialstwem podobnym do tego, które czynią kryminaliści. Jeśli ktoś chce być przestępcą i niczym nie różnić się od takiego Gravitona, który ZABIJA, to na pewno będzie musiał liczyć się, że na drodze stanie mu Solargirl.
Na szczęście wiarę w ludzkość przywrócił jej mężczyzna w stroju kolorystycznie podobnym do niej. Może bez peleryny i trochę podartym, pewnie od walki, ale najwyraźniej ceniąc sobie te same ideały, co ona. Odetchnęła z ulgą wiedząc, że takie osoby znajdują się jeszcze na Ziemi. Co prawda bardzo przykre komentarze Logana czy Nathaniela nie sprawią, że przestanie ratować ludzkość i odleci na inną planetę, ale dość mocno ją zasmucały. Nim jednak bardziej się nad tym skupiła zobaczyła agentów idących w jej stronę. Uniosła się nieco wyżej dla pewności. Rozumiała ich strach. Przed chwilą osoba, która pomogła schwytać Gravitona sama okazała się przestępcą. Na szczęście do rozmowy włączył się Nick Fury. I była z Uxas, nie z Marsa. Nie miała zdolności kontrolowania umysłów.
- Przepraszam, nie jestem harcerką tylko bohaterką. – odezwała się do idola chyba wszystkich domorosłych bohaterów. Niestety pewnie jej komentarz przepadł w dalszej dyskusji pełnoprawnego bohatera z szefem Tarczy. Rozumiała jednak jego zdenerwowanie. Upadający Helicarrier nie wyglądał najlepiej. Całe szczęście, że wpadł do wody jedynie podmywając nieco nabrzeże.
Kiedy zrobiło się bezpieczniej znów obniżyła pułap lotu zastanawiając się nad propozycją. Faktycznie, razem byli bardziej skuteczniejsi. Prawdopodobnie zdziałaliby więcej, gdyby tych siedemdziesięciu czterech przestępców było podobnych mocą, co Graviton. Problem polegał na tym, że ona potrzebowała bohaterów. Nie kogoś, kogo będzie musiała sama pilnować.
- Nie ma więc czasu na dyskutowanie. Czas ratować miasto. – Powiedziała poważnie znów się prostując. Ze wszystkich zebranych była tutaj najszybsza, o ile wikipedia nie kłamała odnośnie szybkości lotu zbroi Starka, więc nie tracąc już czasu odwróciła się i poleciała patrolować miasto i wyłapywać tych, którzy siali chaos i zniszczenie.

z-t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nathan Renko


Liczba postów : 93
Join date : 19/03/2017
Skąd : Z Anglii

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Lip 15, 2017 10:16 pm

Nathan spokojnie dawał się rozbroić. Musieli użyć magii, by aktywować runy, a to dla nich może być dość problematyczne. Chyba, że mają jakiegoś maga w pobliżu, ale w to wątpił. Wyczułby aurę Renko, uprzedziłby ich. Spoglądał na przemowę mężczyzny z bokobrodami i tego z tarczą. Kapitan Ameryka, ach tak. Zaginął, ale był symbolem propagandy w czasie drugiej wojny światowej. Wciąż dosyć nieźle kojarzony. Oraz Tony Stark, filantrop i producent broni. Mężczyzna, która zbudował swoją zbroję i zmniejszył reaktor łukowy, by powstrzymać odłamki ze swojej piersi chcące go zabić. No no, alej gwiazd.
-Panie Rogers. Ponownie mówię, że nie jestem bohaterem. Potrzebujecie takich jak ja,
ludzi mroku, gotowych wyeliminować takich jak on-
Tu skinął głową w stronę skutego głową Gravitrona. Pochylił głowę, gdy przemówił Wolverine. Skinął nią, zgadzając się z jego słowami.
-Trudno się nie zgodzić z panem. Choć za te skrzydełka kiedyś bym pana spopielił-Powiedział Renko, patrząc mu w oczy. Widoczny chłód w jego oczach i ton bez emocji, dawały znać, że nie żartuje, i może to zrobić nawet teraz.-Ale ma pan rację. Czy powstrzymuje pan jakoś jego moc? Sprawia, że nie ucieknie? W każdej chwili jest gotowy się ocknąć,
w dowolnym momencie może nam udowodnić, jak bardzo jest niebezpieczny. Czy nie prościej wyeliminować zagrożenie raz na zawsze? W przypadku następnej ucieczki, mogą zginąć ludzie. Chce pan doprowadzić do rozbitych rodzin? Zwiększyć populację wdów i sierot? Pozbawić rodziny zaopatrzenia? Czy jedno istnienie, tak plugawe, jest w stanie panu to wynagrodzić? A gdyby kto panu bliski miał zginąć w wyniku ucieczki tego jegomościa? Potrzebujesz mroku na swoich usługach, kogoś,
po kim wiesz, że nie będzie działał przeciwko niewinnym. Rycerza, którzy już dawno wyginęli, nie potrzebujecie. Potrzebujecie łotra, który wyeliminuje raz na zawsze zagrożenie.-
Odetchnął na zakończenie monologu. Całość wypowiedział bez emocji, nie podnosił głosu. Tak, jakby mówił to na kolegium.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Doki   

Powrót do góry Go down
 
Doki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: