IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 How I miss yesterday and how I let it fade away.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Czw Maj 31, 2018 10:48 pm

Był środek nocy, kiedy usłyszała budzik. Wyłączyła go od razu, bo nie spała już od dawna. Prawdę mówiąc, tego dnia nie zmrużyła oka ani na chwilę. Ani poprzedniego. To była już trzecia doba, kiedy żyła non stop na kofeinowym rauszu i póki co nie zapowiadało się na zmianę.
Odłożyła telefon na bok i spojrzała na miasto: jasne, chociaż skąpane w mroku. Idealnie widoczne z dziesiątego piętra wieżowca. Dopiła energetyka, zgniotła puszkę i przesunęła ją koło siebie. W przeciągu ostatnich parunastu miesięcy zmieniło się bardzo wiele. Została kompletnie sama we wszechświecie, nabawiła się kilkunastu nowych pamiątek z misji (w tym jedną bardzo majestatyczną bliznę ciągnącą się znad łuku brwiowego po policzek po przeciwległej stronie), trochę schudła, zwiedziła spory kawał Ameryki w poszukiwaniu szczęścia... Można tu wymieniać i wymieniać. Tylko jedna rzecz się nie zmieniła.
Rządza krwi. A ta, skubana, zdawała się jedynie coraz bardziej nasilać od momentu, gdy Corneille straciła ostatnią osobę, która by ją hamowała.
Tej nocy znaki na niebie i ziemi wskazywały, że nie uda jej się zaspokoić swoich zwierzęcych instynktów. Nie w jakiś specjalny sposób. Tym razem nie miała zemścić się na dłużniku, torturować męża-kata ani rozwlec czyichś wnętrzności w ramach ostrzeżenia. Jej zadanie było proste: wykraść pendrive'a z danymi, których jej klient bardzo pragnął. Nie wnikała w to, czym one były. Dawno nauczyła się nie pytać o rzeczy, które nie są absolutnym minimum potrzebnym do wykonania zlecenia. Nie potrzebowała niczego więcej niż namiarów i informacji, czy pragną ofiary żywej czy martwej. Teraz teoretycznie miało się obyć bez ofiar, lecz spragniona mordu morderczyni była gotowa zrobić wszystko, aby to nagiąć.
Plan był prosty: dogonić, złapać, okraść, wrócić z nienaruszonym pendrivem. Schody zaczynały się w momencie, w którym okazało się, że cel miał jechać samochodem, ale i to zdawało się nie mieć większego znaczenia. Była na to przygotowana. Śmiało mogła zacząć nazywać się profesjonalistką, chociaż wiedziała, że zbytnia pewność siebie w tej kwestii mogła ją zgubić. Czy ona już kiedyś tego nie słyszała...?
Wszystko szło zgodnie z planem. Udało jej się namierzyć cel, dogonić go na motocyklu i zostawiwszy ów biedny, stary motocykl, przeskoczyć na pakę jeszcze starszego Forda. Nie miała nawet czasu na to, żeby powspominać czasy, jak sama takim jeździła. Było, minęło. Nie pomyślała również, jak bardzo dramatyczną akcję robi z jednej, niezbyt wielkiej kradzieży. To było JEJ zlecenie, więc mogła je wypełnić jak chciała. Nawet, jeśli miała spowodować całą kaskadę wypadków samochodowych i ledwie ujść z życiem. Działała szybko, niemalże instynktownie: silnym kopniakiem wybiła tylną szybę i, korzystając z zamieszania, wsadziła rękę przez dziurę i przyłożyła ostrze karambitu do szyi kierowcy, drugą ręką poszerzając wybity otwór.
- Pendrive. Szybko, zanim poderżnę ci gardło i sama go wezmę - rozkazała, zbliżając twarz do głowy swojej ofiary. Pewnie i tak go zarżnie, ale musiała dać mu jakiś pozorny wybór, żeby zaczął współpracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 12:39 pm

Dużo piła i paliła przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Często budziła się w przypadkowych łóżkach z kobietą przytuloną do jej boku. Nigdzie nie umiała zagrzać miejsca na dłużej. Nie potrafiła zapuścić korzeni, choć bardzo chciała. Nawet pomimo chęci spróbowania żyć jak normalny człowiek, nie umiała zapomnieć... Przeszłość dalej odciskała na niej swoje piętno. Goniła ją i zbyt często łapała.
Obudziła się obok kobiety, której imienia nawet nie potrafiła dobrze zapamiętać. Dziewczyna od kilku dni cały czas jej towarzyszyła. Była podobna z wyglądu do Chey, ale nic nie miała z jej charakteru... Jej zapach i ciepło było obce. Usta nie były takie słodkie... Odwróciła spojrzenie od niej, wbijając je w sufit. Miała wszystko. Pieniądze, stałą pracę, przy której mogła wykorzystywać swoje umiejętności i nie musiała ciągle siedzieć w jednym miejscu, sypiała w najdroższych hotelach, miała swoje mieszkanie w San Francisco, zawsze znalazła się kobieta, która chciała być przy jej boku. Mimo tego wszystkiego czuła się... pusta. Czegoś jej brakowało, a raczej kogoś...
Leżała tak w ciszy dobre kilka minut, aby w końcu spojrzeć na zegarek stojący na stoliku nocnym obok łóżka. Powoli wstała, nie chcąc obudzić śpiącej dziewczyny. Przebrała się, wzięła szybki prysznic, zabrała wszystkie potrzebny i poszła do swojego starego Forda. Stać ją było na nową, bardziej ekskluzywną furę, za którą każdy by się oglądał. Pewnie inna osoba nie przejmowałaby się starym gruchotem, ale nie Alex. Wright zwyczajnie kochała to auto.
Jechała już trochę. Oczywiście nie była na tyle głupia, aby przejechać całą drogę na raz. Robiła sobie regularnie przystanki. Ba, nawet zdrzemnęła się trochę.
Był środek nocy, a ona dalej była w trasie. Muzyka cicho sączyła się z radia podłączonego do telefonu Alex.
- I have these thoughts, so often I ought
To replace that slot with what I once bought
'Cause somebody stole my car radio
And now I just sit in silence*
- zanuciła cicho, czując dziwną więź z tymi słowami. Dziwne uczucie niepokoju wpełzło na jej ramiona, a Amerykanka już chciała przełączyć piosenkę, ale powstrzymała się. Z każdym kolejnym dźwiękiem czuła się coraz bardziej wyciszona i spokojna. Brakowało jej tego...
Zerknęła w lusterko, a po chwili poczuła, że ktoś wskoczył na pakę jej Forda. Zmarszczyła lekko brwi, bluźniąc siarczyście pod nosem. Była cholernie nie ostrożna. No nic, trzeba było się nie dać wykraść sobie danych i przeżyć to. Szybko odbezpieczyła pistolet, już chciała strzelać w tył, ale nieproszony gość był pierwszy. Skrzywiła się, słysząc tłuczce się szkło. Spróbowała ochronić szyje i kark przed odłamkami szkła. Miała naprawdę ochotę zabić tego nieznajomego, który właśnie niszczył jej ukochane auto. Głos zdawał się by w jakiś sposób znajomy, ale sama Wright nie była pewna skąd.
- Spróbuj - odparła, po czym z niebywałą szybkością złapała za nadgarstek oponenta i pociągnęła go gwałtownie jakby chciała mu wyrwać ramie z barku. Nie przejmowała się w ogóle uszczerbkiem na zdrowiu człowieka, który chwilę wcześniej próbował jej grozić. W końcu czemu miałaby to robić?

*Twenty One Pilots - Car Radio
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 1:33 pm

To miało być łatwe zadanie. Większość ludzi kapituluje i zaczyna współpracować, gdy przyłoży im się ostrze do gardła. Stają się potulnymi owieczkami i robią wszystko, o co się ich poprosi. Ewentualnie przypadkiem powodują wypadek, w którym giną, po czym ich niedoszły morderca bierze co chce i zwiewa. Tak też jej się raz zdarzyło i musiała przyznać, że niezmiernie komicznie to wygląda z perspektywy współpracownika takiego skrytobójcy.
O tym, że tym razem wszystko pójdzie źle, zorientowała się w momencie, kiedy jej głowa znalazła się już w szoferce i mogła przyjrzeć się zarówno wystrojowi wnętrza, jak i swojej niedoszłej ofierze. To nie był byle stary Ford i uświadomiwszy to sobie, Corneille na chwilę całkowicie znieruchomiała i poczuła mdłości. Wpadła jak śliwka w kompot, jak sarenka pod pociąg. Gorzej być nie mogło.
No i właśnie trzymała ostrze na gardle Alex Wright, czego nigdy nie planowała robić.
Chciała udawać, że jej nie zna i kontynuować misję, bo chociaż to wydawało się okrutne na pierwszy rzut oka, tak nie mogła tak po prostu teraz zrezygnować i się poddać ze względu na to, co było kiedyś. Niestety, nie było jej dane, bo sekundy nieuwagi wystarczyły, żeby Kanadyjka poczuła silne szarpnięcie, któremu próbowała się przeciwstawić, ale nie mogła. Niby obie nie były do końca ludźmi, jednak Alex zawsze była dużo silniejsza, toteż Corneille najzwyczajniej w świecie poleciała do przodu, wcześniej czując silny ból całej ręki, skupiający się na barku, który wydał niepokojące chrupnięcie. Jęknęła boleśnie, a karambit wypadł z bezwładnej dłoni i upadł na kolana niebieskowłosej, lecz nie to było w tym momencie problemem. Gorszy był fakt, że Cheyenne - mimo, że nie wpadła do samochodu - przechyliła się na tyle mocno, iż rozpoznanie jej nie powinno być już najmniejszym problemem dla kogoś, kto spędził z nią większość życia.
Szybkim ruchem sprawną ręką wyciągnęła pistolet i przystawiła go do głowy kobiety, ale znowu się zawahała. Chciała pociągnąć za spust, zabrać co jej i uciec, ale nie potrafiła. Z całym swoim zezwierzęceniem, całą swoją złością na kobietę, że zostawiła ją samą na pastwę losu, z całym głodem krwi i determinacją, nie potrafiła tak po prostu strzelić jej w łeb. Patrzyła jej więc w oczy, milcząc. Dopiero po chwili schowała pistolet z powrotem do kabury, nadal jednak nie odzywając się ani słowem. Kompletnie nie wiedziała, co zrobić w tej sytuacji.
Nie tak wyobrażała sobie ich spotkanie po latach. Po pierwsze, od jakiegoś czasu miała nadzieję, że to nie nastąpi. Po drugie, nie sądziła, że będzie próbowała na nią zapolować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 2:51 pm

Już miała puścić nadgarstek napastniczki, gdy ta krzyknęła z bólu, a Wright usłyszała charakterystyczny, niezbyt przyjemny dźwięk. Wiedziała, że przynajmniej w jakimś stopniu pozbyła się zagrożenia na kilka chwil. Jednak nie to miało być w tym momencie największym problemem Amerykanki. Miała się o tym zaraz przekonać. Niebieskowłosa poczuła nieprzyjemny dreszcz, gdy zobaczyła jakie ostrze leży na jej kolanach. Już cholera z tym, że broń mogła jej się wbić głęboko w nogę. Tu chodziło o tym i znajomy wygląd modelu. Mimo tego utrzymała kamienne oblicze i stalowe nerwy. Dała upaść karambitowi na wycieraczkę. Spojrzała w stronę swojej napastniczki, a serce momentalnie jej przyśpieszyło. Zwróciła spojrzenie z powrotem w kierunku drogi, by zaraz poczuć zimną lufę pistoletu przy swojej skroni. Na jej usta zawitał lekko kpiący uśmieszek. Cóż, za paradoks. Osoba, którą przez tyle lat starała się chronić, właśnie mierzyła w jej głowę. Sama Wright była święcie przekonana, że Chey z chęcią by nacisnęła za spust. Puściła jej nadgarstek.
- No, dalej, strzelaj. Przecież nie liczą się ofiary, ale wykonanie misji, czyż nie? Koszta nie są ważne, a cel już tak - odparła spokojnie. To źle, ale w tej chwili trochę ją nie obchodziło czy Kanadyjka pociągnie za spust. Jej życie i tak wydawało się dość puste bez niej...
Milczała tak długo, aż Chey nie zabrała pistoletu od jej skroni.
- Wyglądasz gorzej niż gówno, Chey - odparła, zjeżdżając na pobocze. Wyszła z pojazdu, zaraz wskoczyła na pakę auta. Dobrze, że wybrała mniej uczęszczaną drogę na jakimś szczerym polu, gdzie mało kto jeździł. Była wściekła na Chey. Ba, w Amerykance było w pełno żalu wobec Kanadyjki. Jednak.. Jednak w głębi duszy nadal ją kochała. Nadal się o nią martwiła. Nie potrafiła zapomnieć i nawet jeśli starała się odrzucić te uczucia oraz myśli.
- Zdejmuj to, trzeba ci łapę nastawić - rzekła, odpalając papierosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 3:32 pm

Z każdą sekundą żałowała coraz bardziej. Żałowała, że się zawahała. Że sentyment okazał się silniejszy niż poczucie obowiązku. Słysząc słowa Wright, mocniej zacisnęła palce na uchwycie pistoletu. Czuła się gorzej niż źle. Wszystko przez ten spokojny ton w połączeniu z ironicznym uśmiechem. Niebieskowłosa miała rację i to właśnie ukłuło Wronę najbardziej. Że doskonale odczytała jej myśli oraz ukryte zamiary i wypowiadając je na głos, sprawiła, iż te zabrzmiały tak nieludzko, że powstrzymały ją od dalszych prób. Do czego to doszło, iż w ogóle przeszła jej przez głowę możliwość skrzywdzenia kobiety, którą dawniej chroniła za wszelką cenę, nieraz samej narażając się na cierpienie?
Kim się stała?
- Pewnie dlatego, że ktoś próbował mi wyrwać rękę żywcem - syknęła i wróciwszy na pakę, usiadła na niej i oparła się plecami o kabinę wozu, trzymając się za bark. W głębi duszy wiedziała, że Wright miała rację, ale nie miała zamiaru przyznawać jej racji. Nie chciała też zdejmować maski, żeby niebieskowłosa nie zobaczyła, jak bardzo miała rację. Bo nie. Corneille była na to zbyt dumna.
Tak samo zresztą jak na propozycję (albo raczej rozkaz) nastawienia barku. Gdy tylko ją usłyszała, zaśmiała się gorzko. To było chore. Nie widziały się tyle czasu, przed chwilą usiłowały zrobić sobie jak największą krzywdę, a teraz Alex proponowała jej pomoc. To musiał być żart. Znowu przesadziła z dragami i miała zjazd. Niedługo otrzeźwieje i wszystko będzie jak wcześniej. Będzie sama i nikt nie będzie jej przeszkadzał w życiu. Szkoda, że wiedziała, jaka jest prawda i że wcale nie ocknie się z tego głupiego snu.
- Dam sobie radę. Tak samo jak dawałam sobie radę przez ostatni rok - odrzekła, powoli się podnosząc. Nadal miała do niej żal za to, jak ją zostawiła. Myślała, że przeszła nad tym do porządku dziennego, ale teraz, znowu będąc obok, ponownie poczuła tę gorycz. Rozchodziła się po całym ciele, kumulując się jako nieprzyjemna gula w gardle. - Możesz mnie najwyżej rzucić do miasta. Tak jakby rozpierdoliłam motocykl jak próbowałam cię złapać - burknęła, opierając się o szoferkę, bo jak widać powoli to i tak było zbyt szybko i pojawiły jej się mroczki przed oczami z bólu i zmęczenia. Poczuła silną potrzebę powrotu do mieszkania i zaszycia się w łóżku na kolejny tydzień, a później spierdolenia stąd jak najdalej. Może do Francji? Francja brzmiała dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 4:06 pm

Paliła dłuższą chwilę, przyglądając się jej. Potrzebowała chwili na przemyślenia, zebranie myśli. Obserwowała każdy jej ruch. Widziała to zmęczenie mięśni. Jeszcze bardziej wychudzoną sylwetkę niż wcześniej. Spojrzenie i głos Kanadyjki też sporo o jej stanie w tym momencie zdradzały. To zabawne ile można się dowiedzieć o człowiek, gdy tego się chwilę obserwowało i znało tak naprawdę od dzieciaka.
Zgasiła papierosa o podeszwę buta. Wiedziała, że zachowuje się nielogicznie. Jej zachowanie było beznadziejnie głupie, naiwne, a dla osoby postronnej mogło się zdawać po prostu samobójstwem.
- Nie wkurwiaj mnie, Chey. To ty pierwsza próbowałaś mnie zabić - odparła Wright i bez większych ceregieli podeszła dno niej. Złapała jej podbródek. Zaraz zmarszczyła czoło. - Dasz radę powiadasz? I dlatego zachowujesz się jak dzikie zwierze, które nawet najprostszego zadania nie potrafi wykonać bez rozwałki i rozlewu krwi? - spytała, a potem po prostu ściągnęła z jej twarzy tę cholerną maskę. Przyglądała się jej w milczeniu. Oczywiście jej spojrzenie od razu spoczęło na bliźnie Kanadyjki. - Ile nie spałaś? Ile energetyków i kaw wydoiłaś? Tak właśnie dajesz sobie radę nie śpiąc i nie jedząc? - spytała. Czuła się poniekąd winna jej stanu, jednak... Czy Chey właśnie tego wcześniej nie pragnęła? Braku ograniczeń? Braku Alex, która łapała ją za rękę, gdy ta przesadzała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 4:47 pm

Czuła na sobie spojrzenie Alex analizujące każdy skrawek jej ciała, każde najmniejsze drgnięcie i próbujące skleić ten obraz do kupy. Próbowała więc za wszelką cenę nie zdradzać niczego. Gdy tylko poczuła się lepiej, wyprostowała się i zaplotła ręce na piersi na tyle, na ile pozwolił jej wybity bark, wpatrując się uparcie w niebieskowłosą. Nie zmieniła się wiele od chwili, gdy ostatnio ją widziała. Wciąż wyglądała tak samo, ubierała się tak samo, jeździła tym samym wozem. I jednocześnie zdawała się tak inna. Odległa. Jakby stała po drugiej stronie barykady, którą same zbudowały.
- Nie próbowałam. Gdybyś dała mi tego przeklętego pendrive'a od razu, zostawiłabym cię w spokoju - odpowiedziała, chociaż doskonale wiedziała, jak bardzo nie miało to sensu i że wcale na kradzieży urządzenia by się nie skończyło. Gdy kobieta złapała ją za podbródek, wyszarpnęła się i odwróciła głowę w bok. Nie chciała jej dotyku. Nie chciała litości ani pouczeń. Nie chciała patrzeć jej w oczy ani nawet stać obok. Była zła, toteż słysząc kolejne (znowu prawdziwe do bólu) słowa, zacisnęła ręce w pięści i ignorując ból, wzniosła się paręnaście centymetrów nad powierzchnię bagażnika, aby spojrzeć na Wright z góry. - A co jeśli tym jestem? Zwykłym zwierzęciem, które nie robi nic prócz podążania za instynktem przez całe życie? - warknęła na nią, mierząc ją gniewnym spojrzeniem.
I wtedy straciła maskę. Zakłopotało to ją, ale nie chciała, żeby wyszło to na jaw. Ponownie opadła na pakę, nie przestając patrzeć kobiecie w oczy. Chciała wyczytać z nich wszelkie emocje i przede wszystkim pokazać pewność siebie, nawet jeśli ta rozpadała się kawałeczek po kawałeczku.
- Śpię, jem i daję radę. Zresztą, co cię to obchodzi? Nie chciałaś mieć ze mną nic wspólnego. Dlatego mnie zostawiłaś, więc łaskawie skończ. Odwieziesz mnie czy mam łapać stopa? - prychnęła, pokazując pustą polną drogę. Mogłaby polecieć do miasta, jednak pulsujący ból ramienia sprawiał, że ciężko było jej się skupić na czymkolwiek, więc nawet nie chciała ryzykować zlecenia w środek pola jak zestrzelone ptaszysko.


Ostatnio zmieniony przez Corneille dnia Sob Cze 02, 2018 11:50 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 6:18 pm

Nic sobie nie zrobiła ze spojrzenia Chey. Co jak co, ale Wright się trzymała w miarę dobrze. W sensie ani nie schudła, ani nie przytyła. Stylu bycia też nie porzuciła. Zostawała inna kwestia w jej przypadku. Wright miała zwyczajnie jeden wielki mętlik w głowie. Nie radziła sobie z tą sytuacją emocjonalnie, choć przez cały czas starała się to schować przed resztą świata jak i przed sobą samą.
Zaśmiała się cicho.
- Nie pierdol, Chey. Znam cię nie od dziś. I dobrze znam to twoje spojrzenie. Wiem co ono oznacza - odparła, chociaż nie wyglądała na szczególnie rozweseloną. Nie miała zamiar się z nią szarpać. Wzięła swoją rękę od jej twarzy, choć trochę ją to zabolało mimo wszystko. Naprawdę tęskniła za nią, chociaż okazywała to teraz w dość specyficzny sposób.
Trochę ją zdziwiło to, że Chey potrafi latać. Nie okazała jednak tego w jakiś większy sposób. W końcu sama władała nad elektrycznością...
- Dobrze wiesz, że nie jesteś, chociaż zawsze to 'zwierze' próbowało w tobie zwyciężyć - powiedziała, a w jej głosie było coś nietypowego. Jakby coś na kształt zmartwienia? Smutku? Goryczy?
Nie odwróciła wzroku od spojrzenia, wytrzymała je. Co z nich się dało wyczytać? Ktoś kto pewnie jej nie znał pomyślałby, że nic, ale to nie była prawda. W tym beznamiętnym spojrzeniu było aż zbyt wiele. Tlący się w nich smutek,troska, gorycz, zmartwienie, żal, zmęczenie życiem...
- Nie kłam, Chey - odparła o wiele łagodniej. Nie tak wyzywająco i agresywnie jak wcześniej. - I nie przekręcaj moich słów. Dobrze wiesz, że chciałam dla ciebie jak najlepiej, ale ty nie chciałaś mieć przy dupie upierdliwego, apodyktycznego strażnika, który cały czas by cię pouczał i powstrzymywał. Ignorowałaś wszystkie moje słowa. Żadna moja troska nie była dla ciebie ważna, bo wiedziałaś lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 7:10 pm

Jej prawdziwe intencje bardzo szybko zostały odczytane, aż zaklęła w myślach. Głód musiał wręcz odbijać się w jej oczach, czyniąc z nich niemalże ślepia rządnej krwi bestii. Nie żeby ten stan był daleki od prawdy. Szkoda jedynie, iż Wright tak szybko ją rozpracowała.
- Ciebie bym nie zabiła - powiedziała niezbyt głośno, jakby sama nie do końca wierzyła w swoje słowa. Fakt, nie zrobiła tego, ale czy gdyby poczekała jeszcze parę dni, aż będzie na skraju obłędu, to czy nie zatopiłaby ostrza w jej gardle, aby poczuć ulgę? Dreszcz niepokoju przeszedł przez jej kręgosłup, gdy naprawdę nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie.
- I zwyciężyło. Koniec bajki, księżniczka została pożarta przez smoka i świetnie się bawi, tańcząc mu we flakach - odrzekła nieco spokojniej, wyczuwając nietypową nutę w głosie Wright. Może i była zła, ale coś jej mówiło, że nie powinna przeciągać struny. W życiu by się do tego nie przyznała i w obecnej sytuacji mogło to zabrzmieć absurdalnie, ale nie chciała krzywdzić niebieskowłosej jeszcze bardziej. Wystarczało, że kobieta już brzmiała na skrzywdzoną, nie mówiąc o spojrzeniu, z którego nawet Chey - osoba podważająca instytucję określania uczuć jako coś pewnego i jednoznacznego - wyczytywała ból, maskowany pewnością siebie i agresją.
- Ale to ty wyszłaś, kiedy chciałam cię przeprosić, nie ja - zripostowała. - Wyszłaś i nie wróciłaś. Przez półtorej roku nie dawałaś znaków życia. Złamałaś mi serce i masz czelność krytykować mnie za to, co się stało później - powiedziała wyjątkowo spokojnie, jakby mówiła jej przepis na ciasto, a nie wylewała żal, który zbierał się w niej przez ostatnie miesiące. Zamilkła na moment, szukając odpowiednich słów. - Ale jakoś ułożyłam sobie życie. Powoli, po trupach, popełniając błędy i ucząc się na nich. Ułożyłam sobie życie bez ciebie i jakiekolwiek ono nie jest, przynajmniej jest jakieś. I mi to odpowiada - dodała zaraz i przygryzła lekko wargę. - A co u ciebie? - zapytała nagle. - Znalazłaś kobietę, która brałaby twoje rady do serca? Której możesz być podporą i z którą prowadzisz normalne życie? - pytała dalej i zbyt czujny rozmówca mógłby wyczuwać tu podstęp, jednak prawda była taka, że Cheyenne nie miała żadnych złych zamiarów. Nawet jeśli wiedziała, iż odpowiedzi mogą ją zaboleć, chciała wiedzieć, czy jej dawna partnerka życia i zbrodni jest szczęśliwa. Tak po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 7:57 pm

- Przestań pierdolić głupoty - warknęła, zaciskając lekko dłonie w pięści. Denerwowały ją coraz bardziej słowa Cheyenne. Naprawdę miała ochotę jej w tym momencie przywalić. I to tak mocno, żeby zabolało, a przy okazji otrzeźwiło. Może wtedy by zrozumiała, że nie jest żadnym dzikim, bezmyślnym zwierzęciem.
- Do kurwy, nędzy, a co miałam zrobić? Przecież nie chciałaś mieć ze mną nic wspólnego. Uważałaś mnie za nadwrażliwą, apodyktyczną sukę, która ciągle ci się wtrąca do życia i poucza! I sorry, ale, kurwa, w myślach nie czytam, aby wiedzieć co chciałaś zrobić! -wrzasnęła już, nie wytrzymując. Oddychała ciężej, zaciskając dłonie w pięści tak, że paznokcie zaczęły jej się wrzynać w skórę. Mięśnie drżały jej z nadmiar emocji. Kolejne pytanie wzbudziło w niej jeszcze większą agresje, choć sama nie wiedziała dlaczego. Może to wina wcześniejszych słów?
Gwałtownie złapała ją za fraki.
- Jak miałam sobie życie ułożyć, idiotko?! Jak do, kurwy nędzy, nadal kochając ciebie?! Jak miałam do ciebie wrócić, wiedząc, że nie jestem tym kogo chcesz?! Że jestem pieprzonym balastem, który ci tylko przeszkadza - wrzasnęła, patrząc jej w oczy. W jej spojrzeniu było tyle bólu i goryczy. - Nawet jak próbowałam zapomnieć to nie potrafiłam... Każda kobieta była taka obca... Żadnej nie potrafiłam zrozumieć, a one mnie... - dodała po dłuższej chwili, gdy się trochę uspokoiła. Puściła ją, odwróciła się od niej tyłem, odchodząc na kawałek, ukradkiem wycierając łzy kłębiące się w kącikach jej oczu. Naprawdę dalej ją kochała. Nie potrafiła przestać nawet po tym wszystkim. Nadal przecie trzymała zdjęcie Chey w portfelu oraz przy lusterku w aucie.


Ostatnio zmieniony przez Alex Wright dnia Pią Cze 01, 2018 8:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 8:35 pm

Atmosfera robiła się coraz bardziej napięta, aż można było zapomnieć, że zaczęło się od niewinnej próby morderstwa. Na tym przynajmniej Corneille się znała. Tymczasem podczas tego typu dyskusji zawsze czuła się, jakby rozbrajała minę przeciwpiechotną. Gdy tylko Alex podniosła głos, odruchowo odsunęła się o pół kroku do tyłu, jakby nie chciała być w zasięgu wybuchu, ale nic to nie dało.
- Bo byłaś nadwrażliwą, apodyktyczną suką, ale cię potrzebowałam - odwarknęła. Między nimi zawsze były spięcia. Ciężko było ich uniknąć przy takich charakterach i stylu życia. Niemniej zawsze wracały do siebie, jakkolwiek źle by nie było. Aż do tamtego dnia. I tak, Kanadyjka czekała długo, niczym wierny pies, zanim zorientowała się, że tym razem do siebie nie wrócą. A później powoli zaczęła układać sobie życie po swojemu.
Spojrzała wściekle w oczy Wright, gdy ta znowu naruszyła jej przestrzeń osobistą, tym razem, żeby złapać ją jak worek kartofli i się na niej wyżyć. Gdyby to był ktokolwiek inny, już dawno leżałby martwy. Takie igranie z rozsierdzoną, rządną ofiar morderczynią było jeszcze gorsze od zabawy ogniem, a jednak zamiast sięgnąć po broń, Cheyenne rozłożyła ręce i uniosła tę zdrową uniosła nieco do góry, jakby chciała podkreślić swoją kapitulację. Przynajmniej fizyczną.
- Gdybyś nie była tą, którą chciałam, nie próbowałabym cię szukać. Nie wisiałabym dniami i nocami przy telefonie, łudząc się, że go odbierzesz i powiesz "hej, poniosło mnie chlanie i jestem gdzieś na drugim końcu kraju, daj mi parę dni na powrót" - odkrzyknęła wcale nie ciszej. Miała dość demonizowania jej i pokazywania, że to wszystko było tylko i wyłącznie jej winą, bo miała wszystko w głębokim poważaniu. - Dwa miesiące. Tyle zajęło mi zrozumienie, że nie wrócisz i nie chcesz mnie znać - dodała nieco ciszej, znowu czując nieprzyjemną gulę w gardle, która tym razem prawie uniemożliwiła jej mówienie. To było żenujące. Nie powinna tak reagować. Była pewna, że przeszła ponad tą sytuacją i przetrawiła odejście Alex, ale jak widać jeszcze sporo jej do tego brakowało.
Coś ją ukłuło na wieść o innych kobietach, mimo, że od początku brała pod uwagę, iż jakieś się w życiu niebieskowłosej pojawiły. Przełknęła to jednak niczym wielką, gorzką tabletkę. Dłonią wyprostowała materiał i podeszła parę kroków do Wright, zachowując jednak bezpieczną odległość.
- Zjebałyśmy. Obie - skwitowała pokrótce, nie wiedząc, co innego mogłaby w tej kwestii powiedzieć. Z jej ust mogło to zabrzmieć niemalże jak przeprosiny, chociaż sama nie była pewna, czy chciała przepraszać. Wiedziała, że pewnie powinna, ale czuła, jakby to miało być zbytnie płaszczenie się, okazywanie słabości, a słaba przecież nie była i usilnie próbowała to udowodnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 9:17 pm

Stała, wpatrując się w dal. Dużo nie było jej dane zobaczyć, bo okolica nie była jakoś super oświetlona, ale nie o to tu chodziło. Musiała szybko zebrać się do kupy. Wyciszyć organizm, powstrzymać się od płaczu, a potem spróbować jakoś ogarnąć sytuacje. Nie wiedziała w tej chwili jak ma to wszystko zrobić. Na początku po prostu postanowiła skupić się na oddechu. Unormować go, aby spróbować zrobić cokolwiek dalej ze swojego planu. Wsunęła palce między kosmyki włosów, aby zaraz je zacisnąć na nich. Ból czasami pomagał otrzeźwić umysł.
Kiwnęła tylko głową, nie mogąc z siebie wydusić nawet jednego słowa. Wiedziała, że spieprzyły. Obie były winne i to nie podchodziło pod żadną dyskusje, nawet jeśli obie starały się siebie wybielić. Wiedziała, że zjebała i właśnie przez to bała się też do niej wrócić... Bała się przyznać do błędu. Bała się konsekwencji płynących z niego.
Stała tak jeszcze chwilę. Zastanawiając się co powinna zrobić. Nigdy nie była dobra w wyrażaniu siebie po przez słowa. Zazwyczaj kończyło się to wybuchem agresji jak teraz. Wiedziała jednak, że coś musi zrobić. Cokolwiek byle tylko spróbować odzyskać Chey. Podeszła do niej, ujmując jej twarz w swoje dłonie i pocałowała, zatapiając się w tych słodkich wargach, za którymi tak bardzo tęskniła. Co dalej? Nic, zostało jej czekać, a po tym tylko dwie drogi, którymi mogła pójść po rozwiązaniu tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Pią Cze 01, 2018 9:56 pm

Obie doskonale wiedziały, że jakkolwiek nie próbowałyby się tłumaczyć, wina leżała po obu stronach. Żal zbierał się w nich tak długo, aż doprowadził do teoretycznego końca ich znajomości i nie dało się nijak określić, która zjebała bardziej, bowiem obie miały swoje za uszami. Mogły teraz skakać sobie do gardeł i próbować udowadniać tej drugiej winy, ale to tylko podkreślało, że sprawy nie dało się jednoznacznie zwalić na jedną z najemniczek. Corneille to wiedziała od samego początku, ale przez ostatni rok próbowała wmówić sobie, że wszystko to stało się przez Alex. Tak było łatwiej. W ten sposób pozbywała się poczucia winy.
Stała w bezruchu, wpatrując się w plecy Wright. Nie miała pojęcia, co robić. Najlepiej byłoby teraz zwyczajnie odejść. Skoro wytłumaczyły sobie to, co miały do wytłumaczenia, wylały wiadro żalu i bólu, mogły rozejść się w pokoju, bowiem barykada, jaką zbudowały, zdawała się być nie do przeskoczenia. Nie po tym, co się stało. Wrona już widziała oczyma wyobraźni, jak będzie musiała płaszczyć się przed wkurwionym zleceniodawcą, a później ucieknie jak najdalej, w razie gdyby ten nie dawał za wygraną. Taka była naturalna kolej rzeczy.
Jakże zdziwiona była więc, gdy Alex zbliżyła się do niej i najzwyczajniej w świecie ją pocałowała. Z początku otworzyła szerzej oczy i chciała zaprotestować, ale zamiast tego postanowiła dać się ponieść. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo tęskniła za ciepłem jej warg i za tą bliskością. Nie potrafiła z nich zrezygnować, nawet jeśli to miał być ich ostatni pocałunek.
Odsunęła się dopiero po paru sekundach i tym razem to ona odwróciła się pospiesznie, aż brzeg jej płaszcza zafalował. Przyłożyła dłoń do ust i spojrzała na czubek swoich butów, próbując zebrać myśli i dokładnie przeanalizować to, co się właśnie stało, samej nie mogąc w to wszystko uwierzyć.
- Czekaj... - mruknęła, stając bokiem do kobiety, jednak nie podnosząc wzroku. - Jeszcze nie tak dawno próbowałam poderżnąć ci gardło i obrabować twoje zwłoki, na co ty wyrwałaś mi ramię z zawiasów, po czym wylałyśmy na siebie całe wiadro pomyj za to, że pożarłyśmy się jak psy zanim się rozstałyśmy, a ty mnie właśnie pocałowałaś? - wyrecytowała i dopiero na koniec zerknęła kątem oka na Wright, zachowując kamienną twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Sob Cze 02, 2018 5:48 pm

Tak, zachowywała się totalnie nielogicznie niczym samobójca czy jakiś wariat. W końcu kto normalny postąpiłby jak ona przed chwilą? Znalazłby się pewnie o wiele bardziej rozsądne wyjścia z tej sprawy. Jednak Wright nie wiedziała zbytnio co powinna zrobić. Co miała innego począć? Chciała ją przekonać do powrotu. Chciała pokazać, że jej nadal ją kocha, jej na niej zależy i chce ją przeprosić. Wspominałam, że Amerykanka zawsze miała problem z wyrażaniem swoich uczuć słowami? Pocałunek zdawał się być lepszym rozwiązaniem niż nieporadne tłumaczenie się.
Dla niej były tylko dwa rozwiązania po tym co zrobiła. Albo zostanie odepchnięta i dostanie po twarzy, albo Chey odda jej pocałunek. Cóż, nie bacząc na skutki chciała jeszcze raz ją pocałować. Zwłaszcza jeśli miało to być ich ostatnie spotkanie.
- Zapomniałaś dodać, że rozwaliłaś mi szybę w aucie... - odparła przez ciut zaciśnięte gardło. Co miała jej powiedzieć? Jak wytłumaczyć to wszystko? - Chey... Ja... Ja przepraszam - powiedziała, patrząc na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Sob Cze 02, 2018 9:05 pm

Skrzywiła się na wzmiankę o rozbitej szybie, ale tylko dlatego, że próbowała stłumić uśmiech, który mimowolnie usiłował wpełznąć jej na usta. To zdanie zabrzmiało tak absurdalnie w obecnej sytuacji, tak bardzo miało zamaskować to, że Alex totalnie nie wiedziała, co ma powiedzieć. To było na swój sposób urocze, niemniej Corneille zachowała pełną powagę. Nie chciała ulec emocjom. Nie po tym, jak wiele razy zwiodły ją na manowce.
- Obie wiemy, do czego to prowadzi - rzuciła. - A ja nie wiem, czy tego chcę. Jest mi teraz dobrze. I... zmieniłam się, Alex. Sama to widzisz. Przekroczyłam wszystkie granice, które kiedyś mi narzucałaś. Nie jestem ani tą osobą, którą poznałaś, ani tą, którą zostawiłaś. Nie byłabyś ze mną szczęśliwa - powiedziała wprost, nieco ściszając głos przy ostatnim zdaniu. Zdziebko naciągnęła fakty, bo pomimo spróbowania ludzkiego mięsa, wcale nie było jej jakoś mega dobrze w życiu. Ot, tułała się po świecie, od zleceniodawcy do zleceniodawcy, czasami zostając u jakiegoś na dłużej. Mieszkała w nowoczesnym apartamencie, mogła mieć co chciała w zamian za robienie czegoś, czego pragnęła. Tu nie chodziło jednak o nią. Tu chodziło o szczęście Alex. Lepiej było, żeby przełknęła ich rozstanie na dobre i żyła spokojnie, niż żeby musiała znowu co dzień znosić wszystko to, od czego uciekła, ale nasilone dwa razy bardziej. Lepiej, żeby pozostała z względnie miłymi wspomnieniami, zamiast dzień w dzień patrzeć, jak osoba, którą kocha, staje się coraz bardziej inna i odległa. Corneille bowiem miała pełną świadomość tego, jak daleko było jej do spanikowanego dziewczęcia, którym była, gdy razem uciekały z domu.
I nie mogła z tym kompletnie nic zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Sob Cze 02, 2018 9:23 pm

Stała milcząc. Zawsze miała gotową jakąś odpowiedź. Chociażby zalążek planu, który krok po kroku mogła wprowadzić w życie, jednak nie tym razem. W jej umyśle ziała całkowita pusta. Była tylko jedna myśl - sprawić, aby Chey  wróciła. Nic innego się teraz nie liczyło.
- Ja nie chcę tak żyć... Mam wszystko... Pracę, pieniądze, dom w San Francisco, ale... ale to wszystko nie ma znaczenia bez Ciebie. To wszystko jest takie puste... Beznadziejne... - odparła, nie wiedząc co ma jeszcze powiedzieć, by ją przekonać. Czuła się tak bardzo bezsilna i słaba. Nienawidziła tego uczucia. Było jednym z najgorszych jakie dane było jej zaznać w swoim życiu. - Chey... Ja Cię zawsze kochałam... Od liceum, byłam w ciebie wpatrzona jak w obrazek... Byłam gotowa przywalić każdemu każdemu kto chciałby Cię skrzywdzić. Pamiętam w kim się zakochałam... Pamiętam u kogo boku zostałam, gdy stało się tamto. Nie ważne jak się zmieniłaś, ja i tak będę Cię kochać... - powiedziała. Chwilę się wahała, po czym podeszła do niej. - Nie obchodzi mnie, gdzie to wszystko może prowadzić, dopóki będziesz obok. Bez Ciebie moje życie jest bezwartościowe, nie ma sensu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Sob Cze 02, 2018 9:49 pm

Milczała, przysłuchując się słowom kobiety. Nie mogła zrozumieć jednej rzeczy, a mianowicie tego, że Wright miała wszystko to chciała mieć i co zyskała po dobrowolnym odejściu, a nadal nie mogła osiągnąć szczęścia. Tego, że pomimo poczucia pustki i posiadania świadomości, czym jest ona spowodowana, ich spotkanie odbywało się dopiero tu i teraz z powodu przypadku, a nie dlatego, iż Alex faktycznie chciała wrócić. Nie odzywała się jednak, chcąc dać jej skończyć. W pewnym momencie przestała nawet patrzeć jej w oczy, zwyczajnie nie mogąc znieść jej spojrzenia w połączeniu ze słowami, które na nowo łamały jej serce.
- Nie wiesz co mówisz - odrzekła smutno. - Nie jestem tą laską, do której śliniłaś się w liceum ani tą, której byłego pobiłaś, bo ją zdradził z inną i tak, dalej ci to pamiętam i z perspektywy czasu nawet jestem wdzięczna za to, że złamałaś mu rękę. Jestem potworem. Pieprzonym narkomanem-mordercą, jebanym kanibalem, suką gryzącą rękę, która ją karmi. Skąd wiesz, czy nie zamorduję cię we śnie, nie mogąc się powstrzymać, a później nie dopiszę cię do listy trofeów? - z każdym zdaniem jej głos stawał się coraz bardziej gniewny, a sama Wrona zaczęła nerwowo chodzić po pace wozu, niczym zwierzę zapędzone w ślepą uliczkę. Wzbierała w niej irytacja, w dodatku nie na Alex, lecz na samą siebie. Próbowała ją wystraszyć, za wszelką cenę odepchnąć i pokazać, że nie ma do czego wracać. Czyż nie dała jej wspaniałego pokazu już na samym początku? Czy sama w sobie nie była chodzącym ostrzeżeniem? - Skąd przekonanie, że nadam twojemu życiu jakiejkolwiek wartości i sprawię, że będzie jakkolwiek lepsze? - spytała niezbyt głośno, dopiero teraz unosząc wzrok znad swoich butów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Sob Cze 02, 2018 10:26 pm

Czuła się jak najgorszy frajer. Nie lubiła się tak uzewnętrzniać. Nienawidziła pokazywać co siedzi w głębi jej umysłu i serca. To było takie... żenujące. A zmieszanie tego jeszcze z bezsilnością było takie... Wkurwiające. Czuła, że nie ważne co powie to nic nie zmieni. Zostanie sama... Sama w tym pieprzonym domu w San Francisco.
Pamiętała tamten dzień, gdy dowiedziała się, że chłopak Chey ją zdradził. Nigdy nie zapomniała jaka wściekłość nią wtedy targała, bo ktoś skrzywdził jej przyjaciółkę i miłość... Dobrze pamiętała jak złamała mu rękę, a potem nawet nie czuła wyrzutów sumienia. Oczywiście nie obyło się bez konsekwencji, ale nawet mimo tego nie żałowała i była pewna, że gdyby było trzeba, zrobiłaby to jeszcze raz bez żadnego wahania. Nikt nie mógł skrzywdzić jej Chey... Nikt... A mimo to ona sama ją skrzywdziła...
Gdy zobaczyła, że Cor uciekła od niej spojrzeniem już całkiem straciła na to wszystko nadzieję. Spuściła spojrzenie na swoje buty. Czy to wszystko miało jakikolwiek sens?
- Wiem co mówię - odparła. Z tej całej bezsilności, po prostu usiadła na krańcu bagażnika. - Gdybyś nie umiała się powstrzymać to byś od razu wtedy strzeliła... - dodała. - Mogłabyś zabić mnie nawet teraz, nie patrząc mi nawet w oczy, a po prostu strzelając w tył głowy. Przeszukać moje ciało i zabrać ten pieprzony pendrive - powiedziała, sięgając po coś do wewnętrznej kieszeni kurtki. Tym drobnym przedmiotem okazał się pierścionek, który Alex zaraz zaczęła obracać w palcach. Milczała dłuższą chwilę, wpatrując się w ten drobny przedmiot- Znikąd... Tak po prostu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Sob Cze 02, 2018 11:08 pm

Wreszcie stanęła w bezruchu, wpatrując się w plecy Alex. Mogła to załatwić tu i teraz, dokładnie tak, jak powiedziała. Strzelić w głowę, obrabować zwłoki, a później spalić je razem z samochodem gdzieś pośrodku pola. Rzucić się na nią niczym bezwzględna bestia, a następnie w zębach przynieść zdobycz swojemu panu i czekać na nagrodę. Tak zrobiłaby normalnie.
- Ktoś dzisiaj zginie, ale nie będziesz to ty - powiedziała i aby podkreślić swoje słowa, wyjęła drugi karambit i upuściła go na bagażnik. Zaraz obok upadła kabura z pistoletem i druga z micro uzi. Co chwilę można było usłyszeć głuchy odgłos upadku jakiegoś ciężkiego i zwykle metalowego przedmiotu, aż w końcu Corneille stała się całkowicie bezbronna. Pozbyła się nawet scyzoryka i paralizatora. Upewniwszy się, że nie zostało przy niej nic, co mogłoby zrobić niebieskowłosej krzywdę, zrzuciła kaptur z głowy i podeszła do kobiety. Usiadła obok niej i objęła ją sprawną ręką.
- Od kiedy zostałyśmy same, chciałam cię tylko bronić. Nie mam zamiaru tego zmieniać, ale czasami dzieją się rzeczy, nad którymi nie umiem zapanować. Ostrzegłam cię przed nimi. Jeśli mimo to chcesz wrócić, jeśli uważasz, że to uczyni cię szczęśliwą... - zawiesiła głos i dopiero teraz zauważyła mały, błyszczący przedmiot w dłoni kobiety. Zignorowała go i oparła policzek o jej ramię - ... nie będę cię powstrzymywać. Jeśli stanie się cokolwiek złego, jeśli przypadkiem zrobię ci krzywdę, jeśli się zawiedziesz, będzie to wyłącznie twoja wina. Tym razem nie będę cię zatrzymywać - skończyła. Ponieważ od początku chodziło tylko i wyłącznie o szczęście Alex i nawet teraz, po całym tym chorym okresie, jaki spędziły osobno, nie potrafiła świadomie zrobić jej krzywdy w jakikolwiek sposób. No i chyba dalej ją kochała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 68
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Sob Cze 02, 2018 11:43 pm

Wzięła głębszy oddech i przymknęła powieki, gdy Chey nagle gwałtownie stanęła. Czuła jej spojrzenie na swoich plecach. Miała wrażenie, że wie co się za chwilę stanie i szczerze chciała nie mieć racji w tej kwestii. Schowała pierścionek w dłoni. Jeśli miała zaraz zginąć to tylko z nim w ręce. Nie chciała, aby przepadł gdzieś w odmętach trawy i ziemi. Za wiele on dla niej znaczył, by mogłaby mu dać od tak zginąć. Tak, zdawała się być pogodzona z wizją śmierci, co mogło być dość dziwne dla osoby postronnej. W końcu jak można się pogodzić ze śmiercią z ręki osoby, którą się kocha?
Dziwnie się poczuła, gdy usłyszała kolejne słowa dziewczyny, a potem głośny dźwięk upadającej broni. Sama nie wiedziała jak to określić. Z drugiej strony życie już nie raz nauczyło ją, że czasem nie warto wyrażać pewnych rzeczy słowami. Ty były mylne i zdradliwe. Często narzucały jakiś odbiór danej sytuacji. Łatwo było nimi manipulować...
Nic nie odpowiedziała na jej słowa, tylko przysunęła się do niej bardziej, opierając czoło o jej głowę. Przymknęła powieki. Czuła się tak zmęczona tym wszystkim, ale teraz w przeciwieństwie do tego wszystkiego jakaś nutka szczęścia odezwała się w niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 112
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   Nie Cze 03, 2018 1:07 pm

Tyle wystarczyło, żeby Wrona zrozumiała, jaką decyzję podjęła niebieskowłosa. Nie rozumiała jej. Mogła wieść normalne życie, znaleźć szczęście gdzieś indziej, legalnie zarabiać, może nawet założyć rodzinę... Zamiast tego wolała tkwić u boku psychopatycznego mordercy, zapewne pomagając mu w robocie. Brudzić sobie ręce i umrzeć w przeciągu najbliższych paru lat. Wtedy uświadomiła sobie, że pomimo wszystkiego, co się między nimi działo, Alex dalej ją kochała. A to ponoć ja lubię cierpieć...
Westchnęła ciężko, po chwili odsunęła się i wyprostowała. Zaczęła rozpinać płaszcz, a następnie zsunęła go ostrożnie z ramion, zaciskając zęby z bólu, gdy musiała poruszyć wybitym barkiem. Zdjęła też kamizelkę kuloodporną, aż została w samym podkoszulku. Już na tym poziomie było widać, jak bardzo zmieniło się jej ciało. Nie tylko można schudła tak, że powoli można było liczyć jej kości. Skórę pokrywała siateczka zadrapań i blizn, których nie miała wcześniej, pojawiło się na niej parę nowych tatuaży przedstawiających czarne pióra. Z tego wszystkiego najbardziej niepokojąco wyglądała jednak klatka piersiowa kobiety, naznaczona drobnymi bliznami w kształcie krzyżyków od lewego obojczyka w dół, powoli przechodząc też na prawą stronę ciała. Ciężko było określić, jak daleko sięgały, bo część była przykryta materiałem koszulki, ale jedno było pewne - była ich cała masa i z całą pewnością nie były dziełem przypadku.
Nie to jednak było w tym momencie najważniejsze, lecz bark morderczyni, dziwnie zniekształcony, opuchnięty i z pięknym, czerwono-fioletowym krwiakiem, który zdążył wykwitnąć na jej skórze. Przypominał galaktykę i tak jak ona powoli rozrastał się coraz bardziej od momentu, gdy Wright w akcie obrony próbowała wyrwać Corneille ramię.
- Nastawisz? - spytała i z wewnętrznej kieszeni płaszcza wyciągnęła piersiówkę. Otworzyła ją i pociągnęła kilka łyków whiskey na rozluźnienie i chociaż częściowe uśmierzenie bólu. Wiedziała, że niewiele jej to teraz pomoże, ale w takiej sytuacji warto było skorzystać z każdej możliwości. Podała piersiówkę Alex i przygryzła wewnętrzną stronę wargi, próbując się przygotować psychicznie na to, co miało się stać. Nie wiedziała, czy wizja przemieszczania kości bardziej ją stresowała czy podniecała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: How I miss yesterday and how I let it fade away.   

Powrót do góry Go down
 
How I miss yesterday and how I let it fade away.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: