IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Doki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Doki   Nie Mar 05, 2017 10:11 am



Jest to wąski basen portowy, gdzie statki utrzymywane są na odpowiedniej wysokości względem nabrzeża, co umożliwia ich łatwy rozładunek. Statki opuszczają to miejsce o określonych porach, zależnych od pływów. Z jakiś niewytłumaczalnych powodów, niektórzy lubią w tym miejscu po nocach ustalać interesy. I na pewno nie są one w pełni legalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pią Mar 24, 2017 1:18 pm

Nowy York... Miasto duże, głośne, zamieszkiwane przez zniechęcającą wręcz rzeszę ludzi. Logan zdecydowanie nie przepadał za gwarem, dźwiękiem klaksonów, wszechobecnym zgiełkiem, ale jak musiał, to potrafił odnaleźć się w miejskiej dżungli nie gorzej niż w tej prawdziwej.
Doki różniły się od całej reszty metropolii. Było tu zaskakująco spokojnie i nie licząc krzyku mew oraz docierający do uszu, nieregularnych zawołań pracowników portowych, mógł poczuć się niemal komfortowo. Niemal.
Wolverine uniósł lekko głowę i pociągnął kilkakrotnie nosem, ale delikatna, subtelna woń, za którą podążał od jakiegoś czasu, utonęła gdzieś w morzu rybiego swądu oraz zapachu smaru. Warknąwszy z niezadowoleniem oparł się ramieniem o potężny, niebieski kontener zaś jego pięść odruchowo uderzyła w gruby metal. Potem jeszcze raz. I jeszcze jeden. Krople krwi zalśniły na zbielałych knykciach. Mutant przełknął wyjątkowo paskudne przekleństwo, które cisnęło mu się na usta. Czuł narastające rozdrażnienie - irytację, której nie potrafił w pełni uargumentować. To co wyczuł... Budziło w nim niepokój, jednak nie wiedział czym dokładnie było, a teraz nie potrafił jeszcze tego zlokalizować.
- Pieprzony Nowy York... - Rzucił bezgłośnie ocierając juchę drugą, niezranioną dłonią. Uszkodzona skóra zarosła niemal natychmiastowo nie pozostawiając nawet śladu po niedawnym urazie.
Co miał robić dalej? Tego nie wiedział... Krótką chwilę analizował swoje położenie. Skoro już i tak poświęcił swój czas, by tutaj dotrzeć... Mógł równie dobrze rozejrzeć się po okolicy... Nie liczył na wiele, ale nie miał nic do stracenia. W najgorszym wypadku zmarnowałby kilka dodatkowych minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Pią Mar 24, 2017 3:00 pm

Z niewyjaśnionych dla ludzkości przyczyn, wszelkie brudne interesy mafiozi jakoś lubili załatwiać właśnie w dokach. Choć, chyba łatwo się domyślić, że handel narkotykami odbywający się rzekomo na tutejszym terenie nie jest czymś dziwnym… Jakoś trzeba transportować go zza granicy do Stanów Zjednoczonych, a droga wodna wydaje się najbardziej wygodna.
Właśnie z tego powodu jest tutaj Kara! Nie, nie jest bohaterką mającą zapobiec działaniom złych i niegodziwych dilerów, no może, to też da radę zrobić, ale obecnie, jako zwykła dziennikarka szukała sensacji do artykułu. Dostała cynk o domniemanym transporcie heroiny właśnie w tych godzinach, ale pomimo używania swojej rentgenowskiej wizji nie znalazła niczego godnego artykułu.
Już miała się poddać i wrócić do domu, kiedy usłyszała jakiś rumor. Zakradła się cicho i zza jednego kontenerów wyjrzała, aby sprawdzić, co się stało. Jej oczom ukazał się jednak tylko jeden mężczyzna, który najwyraźniej wyładowywał swoją frustrację. Nie jej sprawa oceniać, ale wtedy ujrzała jak mężczyzna przeciera dłoń, a rany zabliźniają się. Na jej oczach! Oczywiście nie oceniajmy jakim cudem Logan jej nie wyczuł, ani w ogóle nie zobaczył… Imperatyw!
- Wow – wyrwało jej się z ust, które zaraz zakryła chowając się z powrotem za kontenerem. Może jej nie usłyszał? Ale z drugiej strony… Jeśli jest mutantem, to będzie mogła przeprowadzić rozmowę, a to będzie nawet lepsze, jako artykuł na okładkę Daily Bugle! Z drugiej strony, ten człowiek/mutant/kosmita niekoniecznie musiał chcieć z nią rozmawiać. Ale zapytać nie zaszkodzi? Zresztą, chyba i tak nie może jej skrzywdzić? Choć szponów z adamantium na sobie jeszcze nie testowała Byleby tylko jej nie uciekł! Znów wyłoniła się zza kontenera machając końskim ogonkiem z blond włosów i poprawiła okulary.
- Czy nie zechciałby może pan udzielić mi odpowiedzi na kilka krótkich pytań? – W końcu do odważnych świat należy! A mężczyzna wydawał się jej bardzo miły i skory do pomocy!


Ostatnio zmieniony przez Kara Kent dnia Sob Mar 25, 2017 11:42 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pią Mar 24, 2017 3:52 pm

Z zamyślenie wyrwało Logana ciche westchnienie dochodzące gdzieś zza rogu. Usłyszawszy je drgnął lekko, niespokojnie niczym zaszczute i skrajnie sfrustrowane zwierzę, a jego nozdrza drgnęły wyraźnie. Pociągnął nosem raz jeszcze, ale tutaj, w tych niezwykle niesprzyjających warunkach powonienie nie zdawało się na wiele... Ryby... Wszędzie ryby... I to niekoniecznie świeże.
Wolverine postąpił kilka kroków w kierunku, z którego dobiegł cichy odgłos, ostrożnie, noga za nogą, jak skradający się, gotowy do skoku dziki kot.
Nie spodziewał się by osoba, która zdradziła swoją obecność miała stanowić dla niego zagrożenie (Głównie dlatego, że ton przywodził na myśl raczej dziecko), jednak nie tracił czujności. Skupiona, poważna mina wyrażała całą gamę wyjątkowo paskudnych myśli oraz zdradzała wrodzoną skłonność do agresji. Życie nigdy nie oszczędzało mutanta i już dawno temu nauczył się nie ufać nikomu, ani niczemu.
Niepewność nie trwała długo, a oczom James'a ukazała się drobna dziewczyna o blond włosach. Widząc to drobną, dziewczęcą osóbkę Logan rozluźnił się wyraźnie, a jego spojrzenie stało się odrobinę mniej mordercze. Szybko otaksował nieznajomą od stóp do głów. Wyglądała... Dziewczęco... Pucołowata buźka, okulary i związane włosy przywodziły na myśl stereotypową "wzorową uczennicę". Nic wartego jego uwagi. To z pewnością nie jej szukał, a zapach który go tutaj przywiódł nie pochodził od niej - Teraz kiedy stała naprzeciw niego wiedział to na pewno. Już miał tracić zainteresowanie kobietą, kiedy ta zupełnie nieoczekiwanie odezwała się do niego, a pytanie, które padło z jej ust było niezwykle dziwne.
- Co takiego..? - Odparł swoim szorstkim, nieszczególnie przyjemnym tonem unosząc lekko brew.
- A na jakie pytania miałbym ci odpowiedzieć dziecko? Jeśli sądzisz, że jestem pracownikiem portu to źle trafiłaś... - Pokręcił powoli przecząco głową.
- Jeżeli się zgubiłaś. mogę wskazać ci drogę do wyjścia... - Wyrecytował monotonnie, z obojętnością wskazując kciukiem bliżej nieokreślony kierunek za swoimi plecami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Mar 25, 2017 11:42 am

Westchnięcie zachwytu! Dla Kary posiadanie supermocy nadal było czymś niezwykle ekscytującym i wspaniałym. I nie ważne, jak bardzo ludzie się bali mutantów, ona czuła się z nimi niejako związana. Co prawda nie miałaby odwagi porównywać się do nich na głos, ale też w nastoletnim wieku musiała zacząć zmagać się z mocami, których nigdy wcześniej nie doświadczyła.
Gdyby dłużej się przyglądała zbliżającej ku niej bardziej zwierzęcej, niż ludzkiej postaci Logana na pewno bardziej przemyślałaby, czy aby dobrym pomysłem jest kontynuowanie rozmowy. No dobra, i tak spróbowałaby z nim porozmawiać! Na pewno będąc miłą i przyjacielską wzbudziłaby zaufanie nawet i w rozszalałym rosomaku! A jak nie, to na pewno jest na tyle silna, by go powstrzymać pięścią. No, zakładając, że ktoś nie jest najlepszy w sztukach walki, bo wtedy nawet siła by jej nie pomogła. Niemniej, wyglądając znów i widząc jak niezbyt przychylna postawa wobec niej minimalnie znika uśmiechnęła się szerzej. W końcu każdy ma prawo być zdenerwowany i niezbyt ufny, kiedy ktoś się gdzieś czai za rogiem!
- O, nie, nie, ja nie o tym. – pokręciła głową w zaprzeczeniu po czym znów poprawiła toporne okulary bardziej nasuwając je na nos i podchodząc minimalnie bliżej – Widziałam, jak twoja dłoń się leczy. I pomyślałam, że może jesteś mutantem, albo no wiesz… Kosmitą? I no… Chciałam spytać, czy nie opowiedziałbyś mi, jak na przykład wygląda twoje codzienne życie, czy korzystasz ze swoich mocy, jako bohater…? – końcówkę spytała już nieco mniej pewnie przyglądając się Loganowi z cichą nadzieją, że jednak odpowie na jej pytania nie robiąc sobie żartów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Mar 25, 2017 6:24 pm

Logan parsknął odruchowo i zupełnie niewymuszenie słysząc kolejne pytania padające z ust blondynki, jednak emocje jakie było można wyczytać z twarzy Rosomaka nie zdradzały rozbawienia, a raczej lekkie niedowierzanie i politowanie dla naiwności nieznajomej.
- Czy ja ci dzieciaku wyglądam na kosmitę..? Rzucił tym samym, szorstkim, dość obojętnym tonem przyglądając się kobiecie beznamiętnie. Wszystko wskazywało na to, że ma ochotę jak najszybciej zakończyć rozmowę. Uważał ją za bezcelową i niebywale irytującą. Inną sprawą był fakt, że Logan niemal wszystko uważał za „irytujące” lub „drażniące”, a sama Kara nie była niczemu winna. No może z wyjątkiem przesadnego entuzjazmu i ufności wobec mutanta.
Jeszcze krótką chwilę stał, przyglądając się dziewczynie, a następnie westchnął ciężko – zupełnie tak, jakby właśnie przerzucił sto worków węgla.
- Posłuchaj... Najlepiej nie wtykać nosa w nie swoje sprawy... To nie jest mądre ani bezpieczne... Ktoś inny mógłby być mniej wyrozumiały niż ja...Zaczął tłumaczyć chłodno, powoli cedząc słowa.
- Rodzice nie uczyli cię, by nie rozmawiać z nieznajomymi? Zwłaszcza w takich miejscach... Dodał z wyczuwalnym zniecierpliwieniem.
- A z bohatera we mnie tyle ile w tobie z kanadyjskiego drwala, a wierz mi, że widziałem paru mała... Skrzywił się lekko w czymś, co można by określić mianem kpiącego uśmiechu. Dłoń mężczyzny powędrowała do kieszeni kurtki, z której po niezbyt długich poszukiwaniach wydobył cygaro. Następnie uniósł je do ust, odgryzł jego końcówkę wypluwając ją na ziemie. Przy pomocy zapałki odpalił brązowy, aromatyczny zwitek i zaciągnął się uwalniając kółko szarego dymu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Mar 25, 2017 7:03 pm

Cóż, śmiech to nadal dobra oznaka! Może i tylko parsknięcie, ale brzmi lepiej jak prychnięcie, czyż nie? A skoro nie wyglądał na kogoś zdenerwowanego i zirytowanego, to nawet lepiej dla Kary! Na dodatek jej odpowiadał, a to już kolejna dobra rzecz, bo oznaczało to, że jednak nie jest takim gburem, który milczy i ma wszystkich gdzieś! Jakkolwiek Logan by się starał… I tak nie przekona jej do takiego siebie.
- A ja wyglądam? – spytała odruchowo na jego pierwsze pytanie dopiero po czasie gryząc się w język. Zdecydowanie nie powinna tego mówić, ale może nie zauważy, hm? W końcu on zażartował, ona też mogła! Nawet jeśli zaczepiając obcego faceta faktycznie wydawać by się mogło, że chyba jest z innej planety.
- I… nie jestem dzieckiem, proszę pana. – dodała zaraz od siebie absolutnie poważnie opierając dłonie na biodrach – Mam już dwadzieścia cztery lata i jestem bardzo poważną kobietą. – A tego, kto w przyszłości nazwie ją Solargirl spali laserami z oczu - I spokojnie, bardzo silna ze mnie kobieta. Naprawdę, dam sobie radę. A ty po prostu wyglądasz na miłego, więc raczej nie mam się czego bać. – odparła szczerze rozkładając ręce. Od początku czuła, i czuje dalej, że Logan nie jest kimś złym i nie zrobi jej krzywdy!
– Moi rodzice umarli jak miałam trzynaście lat… - przyznała zaskakująco znów zbyt otwarcie, jak na rozmowę z kompletnie obcym facetem. Ale… Kto wie, może nigdy więcej się nie spotkają? Choć byłoby szkoda.
- Ta… Zgaduje, że byłabym od nich silniejsza… - wymamrotała bardziej do siebie, ale zaraz się zmieszała. Znów gada za wiele! Poprawiła okulary starając się znaleźć szybko coś do zmiany tematu, na wypadek, jakby nieznajomy chciał rozwinięcia – Więc zazwyczaj, do czego używasz swoich mocy? Używasz ich dla swojej wygody? Znaczy… po za rozwalaniem kontenerów w dokach… i potem regenerowaniu się… To twoja moc? Umiesz leczyć też innych? – Zdecydowanie powinna mówić mniej! A na zapach cygara nieco się skrzywiła. Miała nieco lepsze powonienie, a tytoń po prostu nie przypadł jej do gustu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Mar 25, 2017 7:28 pm

- Słuchaj dzieciaku... Bardzo mi przykro z powodu twoich rodziców, ale to niczego nie zmienia... Rzucił nieco spokojniejszym, bardziej spolegliwym tonem, jednak jego mina pozornie pozostawała niewzruszona, choć bardziej bystrzy obserwatorzy dostrzegliby, że jego do tej pory stężałe rysy nieco się rozluźniły. Nieco.
- I na litość, ja wyglądam na miłego?! Tutaj dla odmiany włosy mężczyzny niemal się nastroszyły. Dawno nie słyszał tak niedorzecznej, absurdalnej deklaracji. Zaczynał się zastanawiać czy stojąca przed nim dziewczyna jest na pewno w pełni władz umysłowych. Dlaczego właściwie go zaczepiła? Czego od niego chciała? W swoim już i tak zbyt długim życiu stykał się z najróżniejszymi dziwakami i zazwyczaj takie właśnie spotkania kończyły się mniej lub bardziej brutalną jatką, ale tutaj... Tutaj sytuacja była inna. Nic nie wskazywało na to, by miała zaraz wydobyć pistolet i usiłować uśmiercić Rosomaka. Owszem, ewidentnie była oderwana od rzeczywistości, ale raczej nie w ten sposób.
- Posłuchaj... Czego właściwie ode mnie chcesz?Westchnął zaplatając ręce na piersi.
- Czy to jakaś nowa moda? Zawracanie głowy nieznajomym? A może to tylko twoje hobby? Rzucił lekko marszcząc brwi, a następnie energicznym uderzeniem palca wskazującego strzepnął popiół ze swojego cygara. Chwilowo zbywał pytanie dotyczącego jego zdolności regeneracji. Nie był osobą, która zwykła obnosić się ze swoją mutacją i opowiadać o niej każdej, ciekawskiej osobie, która stanęła na jego drodze. Nie lubił kiedy robiło się z niego ciekawostkę do oglądania. Nie był atrakcją cyrkową choć wielu tak uważało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Mar 26, 2017 4:50 pm

- Mówiłam, że nie jestem dzieckiem – Naburmuszyła policzki na jego pierwsze słowa. Pewnie chciał być miły wyrażając swoje współczucie, ale nadal nazywał ją dzieciakiem pomimo jej długiej przemowy o byciu dorosłą i poważną kobietą! Choć, tyle dobrego, że postanowił nie wnikać zbytnio w jej głupie wtrącenia. Na pewno teraz będzie bardziej się pilnowała! No dobrze… zawsze ma takie postanowienia, a potem wychodzi, jak wychodzi.
Zdziwiła się tym wybuchem, ale zaraz przytaknęła kiwając energicznie głową. Jak najbardziej Logan wydawał jej się kimś przyjacielskim! Chociaż… Kara miała chyba drobne problemy z zauważeniem, kto po prostu jest tym złym, a kto kimś samotnym i udającym złego. Z czego po prostu wszystkich wrzucała do jednego worka osób, z którymi absolutnie musi się zaprzyjaźnić, bo w głębi duszy wcale nie są tacy źli.
- Absolutnie. No i… nadal mnie nie zabiłeś, więc to tylko potwierdza fakt, że jesteś miły! – odparła szczerze. Możliwe, że zbyt szczerze patrząc na to, jak mężczyzna źle reaguje na rujnowanie jego stylizacji Bad Assa. No cóż… Szybka zmiana tematu!
Sama zastanowiła się czemu konkretnie pyta o takie szczegóły. Czy to aby na pewno część reportażu? A może była ciekawa życia innych z mocami? Po prostu chciała się dowiedzieć, jak inni znoszą swoją odmienność w normalnym świecie i czy posiadanie tak ogromnej mocy, to naprawdę wielka odpowiedzialność. Czy można ją wykorzystywać tylko do własnych celów, nie dzielić się tym darem pomagając innym?
- Piszę… Znaczy… Taka moja praca? – wydukała w końcu czując, że chyba żadna z odpowiedzi nie jest teraz dobra. Ani przyznanie się do bycia kosmitką, ani do pracy reporterki, ale z dwojga złego lepiej faktycznie nie rozpowiadać na prawo i lewo o swoich nadnaturalnych zdolnościach? Przynajmniej na razie! Potem… się zobaczy, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Mar 26, 2017 5:32 pm

Kiedy Kara z przesadnym entuzjazmem przytaknęła, Loganowi dosłownie opadły ręce. Jego twarz ozdobił wyraz bezgranicznej wręcz rezygnacji, zaś oczy powędrowały ku niebu w dość teatralnym, choć niezaplanowanym geście.
- Na litość boską...Westchnął ciężko, wyraźnie zmęczonym głosem. Od bardzo dawna nie miał do czynienia z kimś tak dziwnym. Po prawdzie... Chyba NIGDY nie miał styczności z kimś takim. Właściwie właśnie w tamtej chwili Wolverine zaczął zastanawiać się, czy to nietypowe zachowanie nie było przejawem jakiego lekkiego, niezbyt widocznego opóźnienia umysłowego... Nie można być aż tak ufnym...
- Posłuchaj...Podjął kolejną próbę dotarcia do nieznajomej.
- Czy z tobą na pewno wszystko jest w porządku? Jeśli wyznacznikiem bycia miłym jest to, że ktoś nie próbował cię zabić to musiałaś dorastać w ciekawej dzielnicy...Sarknął ponownie zaciągając się dymem z taniego, dość podłego cygara. Pierwotnie chciał jak najprędzej zakończyć rozmowę – uciąć ją  i udać się w swoją stronę, jednak teraz zmienił zdanie. Zostawienie dziewczyny w tym miejscu nie było dobrym pomysłem... Jej postawa oraz sposób bycia zdawały się idealną wręcz okazją dla wszelkiej maści szumowin, którzy mogli chcieć wykorzystać jej naiwność na różne, niezwykle nieprzyjemne sposoby... Musiał ją stąd zabrać.. Odprowadzić gdzieś... Musiała mieć jakąś rodzinę albo kogoś, kto się nią opiekował i... Dozował tabletki... Dziś najwyraźniej zapomniała o swojej dawce.
- No dobrze... - Mruknął po dłuższym milczeniu otrzepując drobinki szarego pyłu, który osiadł na połach jego znoszonej kurtki.
- O jakiej pracy mówisz..? Nie mów, że ktoś zatrudnił takiego dziecia...Zaczął, ale dyplomatycznie i zdecydowanie NIEtaktownie urwał przypominając sobie poprzednią rekację kobiety na ten zwrot.
- Wiesz... To nie jest dobre miejsce... Nie powinnaś się tu kręcić mała... Zdecydował się wreszcie przejść do sedna. Nie mógł tego przeciągać nieskończoność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Nie Mar 26, 2017 10:43 pm

Czyżby znów zrobiła coś głupiego? Jakie życie bywało trudne, kiedy nie było obok siostry, która wyjaśniłaby całe te zawiłości Ziemian. Naprawdę nie rozumiała, czemu nieznajomemu nie podobało się nazywanie go miłym, kiedy faktycznie tak było! Może i był postawny i owłosiony, ale misie nie są z natury złe i nie muszą wyglądać tylko groźnie. Wytarła dyskretnie dłonie o spodnie zmartwiona, że znów zrobiła coś nietaktownego. Choć… trudno jej było zrozumieć co? Nie była niemiła, nie użyła swoich mocy, a mimo to… widać było, że jest inna. Spuściła wzrok zmieszana zastanawiając się nad całą sytuacją. Zaraz podniosła wzrok na niego, kiedy padło pytanie czy wszystko z nią w porządku.
- T-tak… Czemu miałoby nie być w porządku? – i zaskakująco odwrotnie do myślenia Logana, dorastała w dzielnicy, gdzie po prostu zło nie istniało, więc można było śmiało zaufać komukolwiek. Nikt nie miał złych intencji. Dopiero na Ziemi okazało się, że to ludzie potrafią być okrutni!
Jednak naiwność Kary nie była aż tak idiotyczna patrząc na jej moce. Może zabrzmi to bardzo arogancko, ale mając siłę podnieść tir, strzelając promieniami z oczu i zamrażając wszystko w zasięgu oddechu… Trudno by bać się kogokolwiek czy czegokolwiek. A nigdy nie miała do czynienia z zagrożeniem, które przerastałoby jej umiejętności.
- … - już zmarszczyła nos słysząc, co chce powiedzieć, ale na szczęście w ostatniej chwili się powstrzymał. I całe jego szczęście! Chociaż Kara nie była pewna czy nazywanie ją „małą” jest jakoś lepsze. Pozwoliła sobie zignorować na razie myślenie o tym i znów nasunęła okulary na nos.
- Artykuł. Miałam napisać artykuł o handlu narkotykami. Podobno w tych dokach miał nastąpić transport sporej ilości heroiny. – wyjaśniła, co dokładnie tu robiła. I chyba nie brzmiało to jak wyjaśnienie małej dziewczynki zagubionej w mieście bez lekarstw? – Tylko, że tutaj nic się takiego nie dzieje. – dodała zrezygnowana i westchnęła ciężko – Dlatego sądziłam, że może wywiad z tobą pozwoli mi nie słuchać wrzasków mojego szefa za brak dobrego tematu do gazety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Mar 27, 2017 4:24 pm

Logan raz jeszcze prychnął, a jego twarz wykrzywiło się w grymasie, który ciężko było w ogóle w jakikolwiek sposób zakwalifikować czy też określić. Może miał być to uśmiech, może zniesmaczenie?
- Hmph... - Mruknął patrząc na dziewczynę spod byka.
- Dziennikarze, pismaki... - Wymamrotał po nosem, zdecydowanie bardziej do siebie niż do samej zainteresowanej - po prostu mu się wyrwało. Ba! Wręcz dążył do tego, by nie usłyszała jego przemyśleń na temat zawodu, którym się trudniła.
- Jeśli dostałaś cynk o przemycie heroiny to była to kaczka dziennikarska... Zapewniam cię mała, że gdyby cokolwiek tutaj było to wyczułbym to... - Odparł z pewnością siebie, który nie pozostawiała wątpliwości co do tego, że wie o czym mówi. Nawet woń nieświeżych ryb nie byłaby w stanie zabić zapachu tak dużego transportu nielegalnych substancji. Wbrew pozorom nie tak łatwo było oszukać węch Woleverina. Wielokrotnie próbowano i niezwykle rzadko to komukolwiek wyszło.
- Swoją drogą z księżyca spadłaś? - Dodał nie wiedząc, że paradoksalnie wcale nie jest aż tak daleko od prawdy.
- Brakuje ci instynktu samozachowawczego? Przypuszczając, że jakieś męty będą załatwiały tutaj nielegalne interesy pakujesz się w sam środek? Jak to sobie wyobrażałaś mała? Że podejdziesz do nich tak jak do mnie i poprosisz o udzielenie wywiadu? Swoją drogą nie jestem jakąś ciekawostką przyrodniczą, którą można obfotografować i opisać w dziale "Spotkanie z  interesującym człowiekiem. - Wyjaśnił odnosząc się do płonnych nadziei dziennikarki odnośnie potencjalnej rozmowy.
-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Mar 28, 2017 3:01 pm

Niestety na jego nieszczęście, ewentualnie Kary, miała ona wystarczająco dobry słuch, aby usłyszeć niezbyt przyjemny ton w wypowiadaniu nazw jej profesji. Ale przywykła już do tego, że ludzie choć kochają czytać gazety, to niezbyt pochlebnie się wypowiadają o tych, którzy pracują ciężko na artykuły czytane przez tysiące osób dziennie. Ale i tak mógł nazwać ją gorzej, jak pismak. Wiele razy spotkała się z wyzywaniem od hien żerujących na ludzkim nieszczęściu i sępów szukających sensacji.
Nie demotywowało to jej jednak w dalszej pracy i chęci spełniania się w tym zawodzie. Naprawdę lubiła bycie dziennikarką i czuła, że wiąże się to z czymś więcej poza zwykła pracą. Można było ludziom przekazywać jakieś ważne informacje, pokazywać prawdę i odkrywać istotne rzeczy dziejące się tuż pod nosem zwyczajnych obywateli! No i było to równie ekscytujące co ratowanie ludzi.
Na jego stwierdzenie o nieprawdziwości informacji znów nieco zrezygnowana opuściła ramiona.
- Tak… Sama bym zauważyła, gdyby było inaczej. – Na jej szczęście kontenery były ze stali i z łatwością jej wzrok sięgał do ich wnętrza. Zaraz jednak coś innego zapaliło lampkę w jej głowie. – Czyli masz czulszy węch? – spytała wracając znów do super mocy nieznajomego. Może tym razem uda się nieco bardziej pociągnąć go za język?
- Jasne, że bym nie prosiła ich ot tak o wywiad! Pfy, przecież to głupie! – widziała wystarczająco dużo filmów, by wiedzieć, że z takimi bandziorami nie rozmawia się ot tak! – Porobiłabym kilka zdjęć i pozapisywała to, co usłyszała… Na pewno dałabym radę zrobić z tego niezły temat, albo dowiedzieć się więcej i móc kontynuować jakby… śledztwo! A z tego do dopiero był artykuł! – ale na jego ostatnie słowa nieco nią zmieszały. Nie, nie chciała brać go za byle ciekawostkę przyrodniczą. Choć na pewno byłoby to spotkanie z interesującym człowiekiem!
- Przepraszam, nie chciałam być niemiła. Po prostu… uważam, że wiele osób na pewno chciałoby się dowiedzieć jak wygląda twoje normalne życie. W kółko mówi się jakim zagrożeniem są mutanci, ale nikt nie pomyśli o tym, że ich życie może wcale się aż tak nie różni od życia takiego Smitha. Mają swoje problemy, smutki, żale, ale i radości! Chcą żyć normalnie wśród innych, ale co chwila ktoś wypomina ich inność i teraz jeszcze uważa za zagrożenie. Jakby co najmniej byli winni temu, że mają moce. Ludzie też są dobrzy i źli, a jakoś nikt nie chce wszystkich pozbawiać wolności! – dodała nieco unosząc się emocjonalne, chyba w pewnym momencie bardziej mówiąc o samej sobie, niż o jakimkolwiek mutancie, w tym i o Loganie. Zastanowiła się nad tym co powiedziała i nieco zakłopotana spojrzała w bok znów mocno wpychając okulary na nos. – Tak… tak.. s-sądzę…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Mar 28, 2017 7:52 pm

- Wydaje ci się, że ci ludzie są głupi..? - Zapytał z wyraźnym niedowierzaniem w głosie. Nie przestawała go zaskakiwać lekkomyślność tej dziewuchy. Skoro była reporterką, dziennikarką czy innym pismakiem, z pewnością musiała odebrać jakiekolwiek wykształcenie, z drugiej jednak strony jej zachowanie i deklaracje były wręcz niedorzeczne.
- Uważa, że tak po prostu zrobiłabyś kilka zdjęć, sporządziła notatki i odeszła? - Prychnął poirytowany, a jego zarośnięta twarz skrzywiła się znowu w paskudnym grymasie. Nie wiedział jak miał do niej dotrzeć i dlaczego właściwie próbował to zrobić? To nie była jego sprawa... Jak dla niego mogła nawet skoczyć pod rozpędzony pociąg. Dlaczego powinien się tym przejmować? Czemu ciągle usiłował wyperswadować jej głupie, niedorzeczne pomysły?
- Gdyby to było takie proste już dawno by siedzieli... Myślisz, że władze nie mają swoich wtyczek? Swoich kontaktów? Tacy ludzie są bardzo ostrożni i bardzo groźni... To nie zabawa dla dzieci. Wydaje ci się, że odpuściliby tylko ze względu na twoją ładną buźkę? Nie zrobiliby tego... Skończyłabyś na dnie zatoki w betonowych bucikach... Ale zróbmy inaczej... Załóżmy, że udałoby ci się zebrać potrzebne materiały... Że artykuł by się ukazał... - Zawiesił głos uważnie przyglądając się twarzy blondynki, zupełnie tak, jakby chciał wyczytać z niej o czym teraz myśli.
- Dowiedzieliby się kto go napisał. Wtedy nie tylko ty byłabyś w niebezpieczeństwie, ale każdy na kim ci zależy... Wykopaliby cię nawet spod ziemi. Uderzyli tam, gdzie najbardziej zaboli.. Każdy ma kogoś na kim mu zależy... Pomyślałaś o tym? - Syknął wściekle. Był zły. Bardzo zły. Zły na brak zdolności przewidzenia potencjalnych konsekwencji jej własnych działań. Powinna opisywać wypadki, skrobać raporciki o niezagrabionych trawnikach w parku i korkach, a nie pchać się w gangsterskie interesy. Sapnął starając się uspokoić, poskromić emocje, które znowu go wyraźnie poniosły.
- Jeśli zaś chodzi o mnie... Moje życie bardzo się różni od tego, jakie wiedzie przeciętny Smith. Nie ma w nim radości. Są tylko problemy, zmartwienia i ból. Kwestią jedynie jest to, kto pierwszy go zada: Oni mi, czy ja im. Kimkolwiek by nie byli ci "oni". Jak już mówiłem dziewczyno, nie ma we mnie nic z bohatera. Dlaczego ludzie boją się mutantów? Tak bardzo chcesz wiedzieć? Bo są inni. To wystarczający powód do strachu... Boimy się tego, czego nie rozumiemy, ale to nie znaczy, że bezpodstawnie... Każdy walczy o swoje miejsce na świecie, a ludzie nie zwykli się tym miejscem dzielić... - Wyrecytował zimnym jak stal, monotonnym tonem. Jego oczy pozostawały lekko zmrużone, a ich wyraz był nieprzyjemny. Nadal czuł się jak zwierze w klatce, które ktoś przyszedł pooglądać, sprawdzić czym się je karmi i czy zna jakieś sztuczki. Czego od niego chciała? Miał zatańczyć? Stanąć na głowie? Nie da z siebie zrobić tresowanej małpy. Znał te szczytne intencje, za którymi zawsze kryła się pogarda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Kwi 01, 2017 11:44 am

Wykształcenie wyższe wcale nie wiązało się z tym, że wpajano jej jak przechodzić bezpiecznie przez pasy. Rozumiała, że dziennikarstwo, a szczególnie to kryminalne wiązało się z ryzykiem i musiała uważać na wszelkie szumowiny, które miały zapewnić jej świetny materiał. Ale… Tacy już byli ludzie w jej zawodzie – nie zwracali uwagi na niebezpieczeństwo, kiedy można było przekazać istotne informacje zwyczajnym obywatelom. Uświadomić ich o tym, co ich otacza. Może nawet ostrzec? Mogło się to wydawać głupie i lekkomyślne, ale dla Kary jej praca choć niebezpieczna wcale nie była szalonym pomysłem nastolatki, która chce, aby ją zauważono. Brała swoją pracę naprawdę poważnie i starałaby się uważać z wszystkimi złymi kolesiami. Może i nie miała doświadczenia, ale nigdy go nie zyska siedząc za biurkiem. Jej kariera była ryzykowna, ale może po prostu to lubiła i nieznajomy nie miał najmniejszego prawa wypominać jej, jaka to ona nieodpowiedzialna.
- To, że tobie taka praca się nie podoba, nie oznacza, że mi się ona nie podoba. Naprawdę szanuję to co robię i staram się być najlepsza. I po prostu to kocham? Może lubię ryzykować? Może nie mam nic do stracenia? A może moje chęci pozyskania informacji i ostrzeżenia innych są dla mnie naprawdę ważne? Nie jestem detektywem, policjantem czy innym stróżem prawa, ale to nie oznacza, że nie mam prawa dowiadywać się na temat otaczającego mnie świata. Ba! Dziennikarze często wiedzą więcej, bo ludzie nie zawsze wszystko mówią policji ze sobie znanych przyczyn! – wypaliła w odpowiedzi na jego argumenty. Nie trzeba było być żadnym wielkim psychologiem zwracającym uwagi na najmniejsze gesty, aby móc czytać z niej, jak z otwartej księgi. Kłamstwo nie było mocną stroną Kary, a teraz zwyczajnie się irytowała „tatusiowymi” troskami. Była duża i mogła sama decydować jak żyć! A jeśli kilka razy spadnie z konia… Zaboli, może i bardzo, ale wyciągnie konsekwencje i będzie jeszcze lepsza. A nieznajomy widział najwyraźniej tylko w czarnych barwach, co uświadomiły jej kolejne jego słowa. Jej złość nieco minęła, bo naprawdę… zrobiło jej się przykro z powodu mężczyzny, którego życie najwyraźniej musiało być bardzo smutne. Zrobiło jej się nawet głupio, że dosłownie chwilę wcześniej tak wypaliła nieco na niego naskakując.
- Nawet nie znam twojego imienia, ale naprawdę mi szkoda, że nigdy nie zaznałeś w życiu nawet drobnego szczęścia. Może lepiej byś to zmienił i spróbował? Trochę więcej optymizmu! Nawet kiedy jest bardzo źle, warto cieszyć się z najmniejszych rzeczy, by nie oszaleć. – Skoro on miał prawo jej mówić, jak powinna żyć i co jej grozi, to ona ma absolutne prawo mówić mu, jak powinno wyglądać jego życie, by było życiem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Kwi 03, 2017 7:34 pm

Logan najwyższym wysiłkiem woli powstrzymał się przed tym, by nie przewrócić oczami kiedy dziewczyna zaczęła mówić o swojej rzekomej miłości do wykonywanego zawodu i o tym, jak to nie ma nic do stracenia. Takie deklaracje były niewiele warte. Powtarzali je głównie ludzie, którzy nie zdawali sobie sprawy z tego jak zły, okrutny i brutalny był świat na którym przyszło im żyć. Wolverine widział wiele cierpienia - bólu zadawanego na wiele niezwykle wymyślnych sposób. Co ciekawe przyczyny tych tortur były niekiedy przerażająco błahe i pozornie nieistotne, a jednak nie powstrzymywały tych wszystkich psychopatów... On sam też odebrał niejedno życie. Czy czuł się winny? Nie. Po prostu o tym nie myślał. Starał się nie myśleć...
- Powtarzam. Każdy ma coś do stracenia. Ponoszą cię emocję dzieciaku... Składasz deklaracje bez pokrycia chcąc mi pokazać jak bardzo się mylę. Udowodnić mi, że nie uda mi się zrujnować twojej wizji świata. Że ciebie to nie rusza... Ale kiedy wrócisz do domu, usiądziesz w fotelu i ochłoniesz, kiedy wspomnisz tą rozmowę przyjdą ci do głowy rzeczy i osoby na tyle cenne, że ogarnie cię panika na myśl o ich utraceniu. - Wyrecytował zimnym, nieprzyjemnym jak zgrzyt metalu głosem. Jego ponure oczy wpatrywały się w dziewczynę beznamiętnie.
- Pomyślisz, że nie potrafiłabyś bez nich żyć. Oczywiście to nieprawda. Potrafiłabyś, ale co to za życie..? - Zawiesił głos oczekując jakiejkolwiek reakcji ze strony jego zbyt radosnej rozmówczyni.
- Nazywam się Logan. Problemem jest to, że zaznałem szczęścia, a szczęście utracone jest jak kwas wypełniający twoje żyły... Najlepiej zapomnieć, nie wracać do tego. Mówisz o optymizmie? - Można było odnieść wrażenie, że włosy Rosomaka nieco się nastroszyły. Może faktycznie tak było? Zirytowało go, że próbowała go pocieszać. Karmić swoją ideologią jak dziecko. Poklepywać po plecach i zasypywać komunałami w stylu "jutro będzie lepiej".
- Spróbuj mojej metody. Bądź pesymistką, a oszczędzisz sobie rozczarowań... - Dodał ciszej, starając się opanować, utrzymać nerwy na wodzy. Kosztowało go to wiele wysiłku, ale dawał radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Sro Kwi 05, 2017 1:35 pm

Mógłby nawet przewracać oczami, wznosić pomsty do nieba i załamywać ręce, a Kara i tak nie zrezygnowałaby ze swojej pracy. Logan nie jest pierwszą osobą, która mówi jej o tym, jak to jej zawód jest niebezpieczny. Zdawała sobie sprawę z konsekwencji już dawno, choć może nadal nie brała ich zbyt poważnie przy swoich mocach, więc i nie wróci do domu zastanawiając się nad przejściem do działu plotkarskiego. Miała jasny cel w życiu i chciała się go trzymać. Rozmowa z przypadkowym mężczyzną nie wywróci jej całego światopoglądu. Naprawdę, nie miała sześciu lat! Choć… pewnie czasem można w to wątpić.
Miała za to naprawdę mieszane uczucia do mężczyzny przed nim. Nadal w jakiś sposób denerwował ją jego upór w tym, że on ma racje i przecież jego pesymistyczne spojrzenie jest dużo lepsze! Z drugiej jednak strony rozumiała, że rozgoryczenie nie bierze się znikąd.
- Chyba nie dojdziemy do konsensusu. – sapnęła nieco zrezygnowana - I tak uważam, że chce być reporterką. A jeśli los się odwróci… warto mieć nadzieje, że się polepszy! Nawet jeśli szczęście jest małe w porównaniu do utraconego, to może uratować. Zarówno ciebie, jak i to, co to szczęście sprawia. - Tak, jakbyś cieszył się z posiadania córki, to na pewno i jej by było milej! Sama wiedziała, jak to jest utracić szczęście. Rodzina, dom, cała planeta. Wszystko co znała przestało istnieć w jednej sekundzie. Bolało, ale nie zmieniało to faktu, że się poddała rozpaczy. Potem mogła cieszyć się z powodu nowego domu i nawet jeśli może się to wydawać nierówną wymianą, to dla niej i tak było powodem do szczęścia. Teraz sama chciała pomóc Loganowi, ale nawet ona zdawała sobie sprawę, że jedna przypadkowa rozmowa raczej nie zmieni lat, jak zakładała z wyglądu mężczyzny musiał być starszy od niej, no i co chwilę mówił na nią „dzieciaku” które doprowadziły do takiego stanu.
- Spróbuj być optymistą, Logan, a zobaczysz jak piękny może być świat. – odparła na jego cenną radę życiową, której na pewno nie miała zamiaru wcielać w swoje życie. Oszalałaby stając się ponurą i osowiałą blondyneczką. No i… Pewnie zastanawiała się nad swoją bohaterskością! A to była rzecz, której nie chciała odrzucić. Naprawdę marzyło się jej pomagać ludziom, jak Spider-Man. Nie musiała być lubiana, po prostu chciała nieść pomoc innym w potrzebie. Nawet jeśli było to bardziej niebezpieczne od byle dziennikarskiej kariery! Rany, wtedy pewnie nowy znajomy by jej nagadał! Aż uśmiechnęła się na myśl, w jaki sposób Logan by jej mówił, że bycie bohaterką to nie zabawa.
- A tak w ogóle… - podeszła jeszcze bliżej mężczyzny i wyciągnęła dłoń nadal z optymistycznym uśmiechem. Jakkolwiek wyglądałaby ich rozmowa, to on się jej przedstawił, więc wypadałoby, aby i ona to zrobiła. A to czy uwierzą w swoje imiona… Ona uwierzyła w jego! – Ja jestem Kara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Kwi 06, 2017 7:08 pm


Rozmowę naszej uroczej dwójki mogłoby na chwilę zakłócić dziwne "coś", pojawiające się na niebie. Wyglądało, jakby Bóg rzucił na niebo element świecący tylko trochę słabiej jak rodzime Słońce, który po uderzeniu w stratosferę przekształcił się w złocisty krąg, niczym kamień rzucony w wodę, tylko w tym wypadku było on jeden, nie kilkanaście... choć zobaczenie tego wymagało uniesienia głowy i popatrzenia na całkiem przyjemny koloryt nieba. Choć na pewno cała ta "osobliwość" nie mogłaby zostać niezauważona przez swój dość szybki ruch i niecodzienny kolor, no i że takie dziwactwa nie są jeszcze codziennością. Niemniej, zgodnie z zasadą "nikt nigdy nie patrzy w górę, chyba że ślina potwora skapuje mu na ramię", do uszu Kary doleciał... huk. Co prawda, przez odległość dzielącą ją od miejsca, brzmiało to bardziej jak odkorkowanie butelki szampana niż coś groźnego, niemniej dźwięk zaczął się powtarzać, będąc przy tym coraz głośniejszym.


Ostatnio zmieniony przez Pani Kar dnia Sro Kwi 12, 2017 5:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Sob Kwi 08, 2017 6:39 pm

Logan przez dłuższą chwilę patrzył na Kare z wyrazem najwyższego niedowierzania wymalowanym na jego zarośniętej i jakże niewyjściowej twarzy. Zwykle stężałe w nieprzyjemnym grymasie rysy mutanta, obecnie zupełnie rozluźniły się co świadczyło o absolutnej rezygnacji.
- Dziewczyno... Ty masz poważniejsze problemy z głową niż ja... - Oświadczył wreszcie obojętnym tonem - zupełnie tak, jakby była to najnormalniejsza deklaracja na świecie. Już zrozumiał, że nie zdoła dotrzeć do blondynki, niemniej nadal nie rozumiał jaką dysfunkcją mózgu mógł być spowodowany tak nienaturalny, zdecydowanie niezdrowy i w konsekwencji niebezpieczny optymizm i brak zdolności przewidywania. Miał jeszcze coś dodać, wspomnieć o czymś, jednak nagle jego własne przemyślenia straciły zupełnie na znaczeniu. Wiatr przyniósł dziwną i wyjątkowo nieprzyjemną woń.
Wolverine pociągnął kilkakrotnie nosem, zadzierając głowę ku niebu, a następnie wydał z siebie pomruk niezadowolenia. Jego włosy wyraźnie nastroszyły się, mięśnie zaś napięły. Coś wzbudziło niepokój Rosomaka, jednak nie potrafił jednoznacznie określić tej wyjątkowo specyficznej woni. Czy to właśnie ją wyczuł wcześniej? Nie był pewny. Z każdym podmuchem wiatru, znad zatoki zapach stawał się wyraźniejszy i bardzo mu się nie podobał.
- No i będziesz miała swoją sensację... - Rzucił szorstko do swojej towarzyszki rozglądając się nerwowo. Wypatrywał. Czego? Nie miał pojęcia i to dodatkowo potęgowało w nim poczucie zagrożenia. Być może w tym momencie kierował się jedynie zwierzęcymi, pierwotnymi instynktami. Jego postawa zdradzała wyjątkową czujność mogącą świadczyć o tym, że w każdej chwili spodziewał się potencjalnego ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Pon Kwi 10, 2017 8:13 pm

Kara chyba powinna dostać medal, a na pewno wpisać sobie do CV zdolność wywołania na twarzy Rosomaka innej mimiki niż wrogość do otaczającego świata. Choć trudno nazwać chlubnym sprawianie, że ludziom ręce odpadają od jej zachowania. Nie, żeby uważała swój optymizm i wiarę w ludzkość za coś złego. Ale jeśli to jakoś pocieszy Logana, to mając miękkie serce dziewczyna szybko nauczy się mieć twarde siedzenie. No, przynajmniej może zostawać mu nadzieja, że blondynka w końcu się sparzy i coś do niej dotrze. W sumie sama Kara nie była pewna tego co przyniesie los, ale miała sama nadzieje nie stracić nigdy swojej pogody ducha.
Nim jednak odpowiedziała coś na jej problemy z głową towarzysz rozmowy zaczął… niuchać? I potem zadarł głowę wpatrując się złowrogo w coś nad nimi. Sama poderwała głowę i nieco zmrużyła oczy chcąc dostrzec co jest dodatkowym źródłem światła na niebie. Zaraz do jej uszu doleciał stłumiony huk korka od szampana.
- Musze już iść. – Rzuciła do Logana, jakby w ogóle nie słyszała jego słów o sensacji. – Miło cię było poznać, Logan! Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. – Dodała przelotnie machając mu dłonią na pożegnanie. Teraz na pierwszym miejscu miała swoją karierę bohaterki. Choć na pewno jedno nie wykluczało drugiego i biorąc udział w rozpoznawaniu dziwnej energii zgarnie nieco materiału do artykułu. Niemniej, odwróciła się na pięcie i szybko uciekła za kontenery zapewne zostawiając mężczyznę w niezłej konsternacji.
Jednak sama miała nieco inne plany, jak zwykłą ucieczkę. Musiała tylko znaleźć budkę telefoniczną! Aby być bohaterką nie może latać w ubraniach Kary Kent. Musiała zdjąć ubrania uwalniając swoją pelerynkę i rzucić gdzieś swoje rzeczy, aby nikt ich nie znalazł. Jeśli jej się uda, może zdąży dolecieć do świecącej kuli nim ta zniknie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Kwi 11, 2017 9:01 pm

Możliwe, że to, co doleciało do Rosomaka, było wonią pożarów, jakie aktualnie szalały na Helicarrierze. Swoją drogą, coraz lepiej widocznym. Wystarczyło spojrzeć w kierunku wody, by móc zobaczyć dziwny, ciemny kształt z nienaturalnie wystającymi białymi wieżami, z których wydobywały się kłęby dymu. Gdyby zmrużyć oczy, można nawet dostrzec drobne postacie więźniów, którzy aktualnie próbowali uciec ze swojego ex-więzienia. Poza nimi widać było dużo większe kontury statków powietrznych, które z założenia przewoziły agentów. Dodatkowo nad ich głowami przeleciały już kolejne helikoptery, kierujące się w stronę niechybnie lądującego w wodzie Helicarriera.
Ale to nie jest koniec atrakcji! Bowiem woda, dużo bliżej niż powinna, zaczęła dziwnie bulgotać i się wybrzuszać. "Coś" zbliżało się bardzo szybko do powierzchni. W końcu z odmętów wynurzył się potężnie zbudowany mężczyzna o fryzurze à la Rasputin ale ten z XIX wieku, nie aktualne mutanty. Ubrany był w dziwaczny, błękitny kombinezon oraz, zdawałoby się, ochronne buty i rękawice. Na jego ciele nie było nawet śladu po katastrofie... właściwie chyba nawet nie był mokry. Ale jedno było pewne, był wściekły.
- NICK FURY! - ryknął na całe gardło, informując cały świat o powodzie swojej złości. Jego oczy zalśniły bladym blaskiem, gdy rozglądał się po okolicy w poszukiwaniu znajomego, znienawidzonego dyrektora.

Po tym poście prosimy o dołączenie kolejnych uczestników eventu. Można nie trzymać się starego układu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Sro Kwi 19, 2017 1:35 pm

Logan z nieznacznie uniesioną brwią odprowadził wzrokiem blondynkę, która zupełnie nieoczekiwanie postanowiła opuścić to jakże niegościnne miejsce. Właściwie nie wiedział czy powinien się jej dziwić. Z jednej strony miała szansę na swój unikatowy i bez dwóch zdań cenny materiał, z drugiej zaś... Być może słowa mutanta wreszcie wywarły jakiś skutek? Być może zdała sobie sprawę z tego, że to nie miejsce dla wścibskich dziennikarzy, a sytuacja mogła okazać się groźna? Nie... Na pewno nie. Po pierwsze dlatego, że była zbyt uparta - co do tego nie miał najmniejszych wątpliwości. Jeśli jego wcześniejsza tyrada nie poskutkowała, czemu miałoby zadziałać kilka niezidentyfikowanych rozbłysków na niebie? Ich źródło nadal nie było znane i wcale nie musiały oznaczać zagrożenia. Nie musiały, ale oznaczały. Wolverine czuł to. Swąd dymu był teraz bardzo dobrze wyczuwalny i nawet rybi smród nie był w stanie go zamaskować. Mężczyzna pociągnął kilkakrotnie nosem wpatrując się w dziwne przedstawienie rozgrywające się wysoko ponad jego głową.
- Zawsze musi się coś spieprzyć... - Westchnął sentencjonalnie odpalając kolejne cygaro, a następnie zaciągnął się ciężkim, duszącym dymem. Nie do końca wiedział czym tak właściwie był ten sporych rozmiarów, unoszący się choć ewidentnie już niedługo obiekt. Kształtem i gabarytem przypominał wojskowe lotniskowce, jednak z tego co wiedział one nie latały... To musiało oznaczać kłopoty. Logan po prostu nie miał w życiu szczęścia. Prawdopodobnie jeszcze jakiś czas analizowałby niecodzienne zjawisko gdyby nie wodny bąbel, który wykwitł na powierzchni zatoki niczym wielki wrzód. Po chwili z tej właśnie bańki wyłonił się... Dyktator mody. Albo kloszard. Właściwie obie te grupy często wyglądały zaskakująco podobnie i ciężko było odróżnić czy ich wygląd był spowodowany "wyrafinowanym gustem" czy też faktem, że ich ubiór stanowiły losowe elementy odzieży wyłowione z kubła na śmieci. Niebieski, pretensjonalny kombinezon, rzucające się w oczy rękawice... Aż bolało patrzeć. Samego dziwaka też najwyraźniej coś bolało, bowiem już po chwili zaczął wydzierać się tak, jakby ktoś przejechał mu brzeszczotem po jajach.
- Nick co..? - Rzucił pod nosem Rosomak, strzepując niedbale popiół z końcówki swojego cygara energicznym stuknięciem palców. Nic mu to nie mówiło.
- Prawdziwa Diva... - Podsumował cały ten występ. Owszem, gość unosił się nad powierzchnią wody. Owszem, wyłonił się spod niej będąc zupełnie suchym i owszem, wyglądał jak zbieg z zakładu dla czubków ale paradoksalnie wcale nie był najdziwniejszą osobą, jaką Logan w swoim życiu widział. Zastanawiało go jedynie, do czego to wszystko doprowadzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Doki   Czw Maj 04, 2017 7:07 pm

Błyskawicznie się przebrała po czym udało jej się umieścić torbę ze swoim zwyczajnym ubraniem w bezpiecznym miejscu, o ile jakieś miejsce będzie tutaj zaraz bezpieczne, zatem zwarta i gotowa do ratowania świata spojrzała w kierunku nieba. Teraz większą uwagę przykuwał płonący Helicarrier w tle, który miał zamiar szybko zaliczyć swoje wodowanie, które raczej nie było pomyślne dla statku powietrznego. Co prawda sama maszyna nie wydawała się nieść żadnego zagrożenia dla okolicy, ale kiedy zmrużyła oczy dostrzegła zarysy postaci bynajmniej nie należących do organizacji rządowej. Kryminaliści? Zawahała się, ale zaraz dostrzegła i pojazdy zabierające, jak miała nadzieję, samych agentów z „tonącego statku”. Dodatkowo helikoptery, które zawarczały nad jej głową pozwoliły nie lecieć od razu na pomoc agentom S.H.I.E.D., bo ci najwyraźniej radzili sobie z tym problemem.
Nie chcąc więc robić zamieszania i przeszkadzać rządowi skupiła się na dość zdenerwowanym jegomościu.  Wyleciała spomiędzy kontenerów od razu pewnie przykuwając uwagę swoim niebiesko-czerwonym strojem.
- A mój nick to Solargirl! – powiedziała stanowczo łapiąc się za boki i wypięła dumnie pierś. Rany, mało nie zapiszczała w niebo wzięta z tak dobrej sceny pojawienia się. Nie dość, że cięta riposta, to jeszcze jest świetnie widoczna i w ogóle! Opanowała się jednak i starała dalej wyglądać poważnie. – I jestem pewna, że bez krzyku uda nam się dojść do kompromisu, wystarczy tylko się nieco uspokoić. – Stwierdziła zaskakująco miło, jak w rozmowie z kimś, kto na miłego nie wyglądał. Ale czemu miałaby od razu atakować? Przecież Rasputin mężczyzna nie zrobił jeszcze nic złego. Może uda się z nim jakoś dogadać? Zawsze warto próbować wpierw pokojowych rozwiązań. Przemoc to ostateczność!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 339
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Doki   Wto Maj 09, 2017 8:46 pm

Mężczyzna spojrzał na nią rozwścieczony. Czy to naprawdę mądre błyskać inteligencją, gdy on był wściekły?
- Wstrętna dziewucho! - wrzasnął na nią, machając w jej stronę ręką... ale Kara nie przekonała się, jak to jest zderzyć się z siłą grawitacji, bo nagle usłyszeli furkot śmigła.
- Gravitonie! Masz się natychmiast poddać i nie stawiać oporu! - zaczął Fury, mówiąc przez megafon. Tuż za nim kryli się inni agenci, gotowi w każdej chwili wkroczyć do akcji.
- TY! - zawołał, zbliżając się w stronę helikoptera. - Wszystko mi odebrałeś, Nicolasie Fury. Teraz czas na MOJĄ zemstę! - wyciągnął dłoń i, nim mógł się zorientować, mężczyzna został wyciągnięty z wnętrza helikoptera i ruchem palca rozbrojony. Stojący w helikopterze agenci przeładowali broń, zamierzając strzelać w jego stronę, ale nagle śmigłowiec zatrząsł się i zaczął zgniatać jak puszka. Nawet w odważnych ludziach mogło wywołać to panikę, szczególnie gdy jedno ze śmigieł pękło pod naporem grawitacji i helikopter runął w dół, już bez pomocy Gravitona.
W tym samym czasie Helicarrier zetknął się z powierzchnią wody i zaczął nurkować w tempie Titanica, jeszcze dymiąc z niektórych dziur. Statek wytworzył duże fale, które zaczęły zbliżać się w stronę brzegu. Na pewno trochę podmyją doki.

Kolejność: Logan, Kara. Inni mogą w trakcie dochodzić do walki (nieobecni: Iron Man, Kapitan Ameryka, Nathan Renko, Terry Strudy).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Logan


Liczba postów : 104
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Doki   Sro Maj 10, 2017 3:58 pm

Logan z dość mocno umiarkowanym zainteresowaniem i proporcjonalnie większym zaniepokojeniem obserwował wydarzenia dziejące się na jego oczach, a tym o którym zdecydowanie warto wspomnieć było pojawienie się dziwacznie ubranej dziewczyny o rozwianych blond włosach. Co prawda wyglądała inaczej, ale jedynie kilka pociągnięć nosem pozwoliło mutantowi zidentyfikować ją jaki jego niedawną rozmówczynię. Tylko... Co ona właściwie założyła..? Co to miało być i dlaczego latała..?
- I to ze mną chciała robić wywiad... - Burknął pod nosem przenosząc wzrok na dziwaka unoszącego się nad wodą. Właściwie teraz ciężko było stwierdzić, które z tej dwójki wyglądało bardziej cudacznie.
Kiedy mężczyzna odziany w przekombinowany kombinezon narciarski zaczął wydzierać się skandując patetyczne hasła rodem z opery mydlanej, Wolverine jedynie przewrócił oczyma.
- Bo się porzygam... Z drugiej strony z tą "wstrętną dziewuchą" ma rację... - Zamyślił się na głos uśmiechając kącikiem ust. Graviton. Czy było można nadać sobie bardziej pretensjonalny i tandetny pseudonim zapytał gość, którego nazywali Rosomakiem? Prawdopodobnie nie. Z drugiej zaś strony umiejętności brodacza zdecydowanie pokrywały ię z jego przydomkiem. Widok lewitującego, czarnoskórego mężczyzny z przepaską na oku, oraz miażdżonego na odległość helikoptera zrobiły wrażenie na Jamesie, nawet jeśli tego nie przyznał na głos. W tym momencie cieszył się, że jego szkielet był wytrzymalszy od stali. Właściwie nie miał pojęcia o co tutaj chodziło, jednak nie mógł oprzeć się wrażeniu, że przypadkiem stał się świadkiem starcia psychopaty obdarzonego super mocami z jakąś formą sił rządkowych. Co więcej żołnierze, czy agenci najwyraźniej.. Nie radzili sobie... W tej sytuacji powinien zareagować..? Właściwie dlaczego miało go to obchodzić? Z drugiej strony gość był nawet bardziej irytujący od Kary i zasługiwał na zwykłe, bezinteresowne i życzliwe skopanie dupska. Tylko, że zważywszy na to, co przed chwilą zaprezentował, frontalny atak zdawał się być kiepskim pomysłem. I nadal pozostawał poza zasięgiem Logana. Mutant starając się nie zwracać na siebie uwagi, zaczął się wycofywać. Nie, nie... Nie miał zamiaru odejść. Po prostu nie chciał rzucać się w oczy. Zająć dogodną pozycję i obserwować wroga - zdobyć więcej informacji i zaczekać na odpowiedni moment kiedy ten się odsłoni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Doki   

Powrót do góry Go down
 
Doki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: