IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2011] Obrzeża Bostonu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Black Widow
Cichociemna

Liczba postów : 52
Join date : 19/12/2016

PisanieTemat: [2011] Obrzeża Bostonu   Pią Maj 25, 2018 6:06 pm

Misje były dla Natashy normalną sprawą. Od wielu lat to robiła i właściwie to na nich opierało się jej życie. Jedyna różnica między tymi z jej poprzedniego życia, a tymi dla TARCZY była taka, że obecnie nie musiała zajmować się mordowaniem ludzi. Na początku było to dosyć obce dla niej, często trzeba było jej przypominać, że nie powinna stosować dawnych taktyk (choć i tak część się przydawała, to trzeba przyznać). Teraz już się tego wyuczyła i przyzwyczaiła do takich działań, choć czasami wciąż musiała się pilnować. Mimo wszystko zawsze działała samotnie albo z osobą na równym poziomie. Tym razem jednak miało być inaczej. Miała być mentorką.
Nigdy nie była tak zaskoczona jak wtedy, gdy Fury powiedział jej, że ma wyruszyć na misję razem z jedną agentek TARCZY, która jest tutaj od niedawna i wciąż się uczy. Miała być wzorem dla niej. Nigdy nie była w takiej roli i trochę się obawiała jak to wyjdzie. Czuła też jednak pewien zaszczyt, bo oto dyrektor TARCZY zadecydował, że była rosyjska szpieg nadaje się, żeby mentorować komuś. Nie sądziła, żeby kiedykolwiek jej zaufał, w końcu zdawała sobie sprawę, że wyznaje taką zasadę jak ona w kwestii ufania innym, lecz to było chyba najbliższe temu.
Sprawy zrobiły się dla niej mniej przyjemne, kiedy usłyszała kto będzie pod jej opieką.
Rebecca Barnes. Znała to nazwisko. Nie chciała jednak wyciągać pochopnych wniosków, więc dla pewności sprawdziła wszystkie informacje, które jej były potrzebne zaraz po otrzymaniu zadania. I nie pomyliła się. Osoby były jak najbardziej powiązane. Zastanawiała się czy to, że Fury wybrał ją akurat do zajęcia się Rebeccą miało jakiś większy cel. Oczywistym było, że nie wybrał jej przypadkowo, ale czy miało to też powiązanie z jej przeszłością związaną z Jamesem Barnesem. Nie zdziwiłaby się.
Mimo wszystko, praca to praca i przecież nie odmówi. Jak zawsze, zrobi co potrzeba.
I tak właśnie znalazła się z Rebeccą na obrzeżach Bostonu, pod starym magazynem, zaczynając kolejną misję. Szła przodem, nasłuchując i obserwując dokładnie okolicę czy nie ma kogoś lub czegoś niepożądanego. Jednocześnie kątem oka obserwowała Rebeccę czy trzyma się blisko niej.
- Uważaj na jakikolwiek ruch. Atakuj tylko jeśli to konieczne. Trzymaj się cienia - poinstruowała ją szybko, ściszonym głosem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 138
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   Pią Maj 25, 2018 6:39 pm

Nigdy nie była sama na misji. To chyba oczywiste. Kto puściłby początkującego agenta na niebezpieczną i ryzykowną misje w terenie bez jakiekolwiek wsparcia? No właśnie nikt. A przynajmniej nikt o zdrowym rozsądku. Becca również miała instynkt samozachowawczy i nie chciała skończyć jako najgorszy i najbardziej lekkomyślny agent TARCZY w historii chociaż ten tytuł pewnie zarezerwowany już dla Frajera Naczelnego - Clinta. Wiedziała już sporo. Przynajmniej teoretycznie. Wojna wyszkoliła ją w obsłudze broni palnej i w walce. Oczywiście SHIELD musiało musiało przeszkolić kobietę jeszcze raz, ze względu na wielki postęp technologiczny od czasów, w których została zamrożona. Nie zdziwiła się, gdy dostała rozkaz udania się na misje wraz z Czarną Wdową. Praktyka też była ważna. Szczególnie, że wyobrażenie o wypełnianiu zadań specjalnych a rzeczywistość było całkowicie odmienne.
Faktycznie Becca była siostrą Jamesa i ku temu nie było wątpliwości. Czy faktycznie był jakiś ukryty cel w połączeniu tych dwóch kobiet - właściwie nie dowiedzą się tego nigdy. Furry był człowiekiem niezwykle tajemniczym. Nie dało się przewidzieć jego poczynań. Mimo wszystko czekała z niecierpliwością na zjawienie się jej nowej mentorki. Osoby, od której będzie się uczyć. Kobiety, o której wiele słyszała. Oczywiście chciała tego! Pragnęła. Drżała wręcz z ekscytacji. Opanowała się jednak i oczekiwała. A gdy wreszcie się pojawiła, sprawiła wrażenie odpowiedniego człowieka na to zadanie. Przynajmniej z punktu widzenia samej Nomad.
Ich misja nie miała należeć do szczególnie trudnych. W opuszczonym magazynie na obrzeżach Bostonu przetrzymywano kobiety, które miały posłużyć za żywy towar w drodze do Arabów. Jednak gdzie dokładnie je trzymano i ilu było przeciwników, nie wiedziały. Musiały same wybadać teren i pochwycić handlarzy.
Barnes skinęła głową na znak, że rozumie. Wygląda na pewną siebie. Z kolei wewnątrz obawiała się tego, co ich czeka po przekroczeniu bramy magazynu. Nikogo nie dostrzegła na horyzoncie. Nikt nie chował się za drzewami czy nie wypatrywał ich z jakiegoś wybitego okna budynku. Kobieta podeszła więc bliżej i spróbowała otworzyć bramę - na próżno. Zmarszczyła brwi i szybko podjęła decyzje, odwracając się w stronę Wdowy. Wybite okno. Odpięła od paska linkę z hakiem i wycelowała, by następnie go zarzucić. Jakoś w końcu musieli tam wejść, a nie posiadali drabiny.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Widow
Cichociemna

Liczba postów : 52
Join date : 19/12/2016

PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   Czw Maj 31, 2018 6:17 pm

Natasha nie widziała siebie w roli nauczyciela, mentora, jakiegokolwiek przykładu. Nie spodziewała się, że ktoś może ją podziwiać. Uważała, że jej przeszłość przekreśliła jakąkolwiek szansę na przychylne spojrzenie na nią. Jak widać niepotrzebnie myślała o sobie tak nisko, ale nie potrafiła odeprzeć myśli, że to co robiła kiedyś będzie miało już zawsze znaczenie. Mimo wszystko dobrze, że Becca uspokoiła się przed ich pierwszym spotkaniem. Romanoff nie tylko dziwnie by się czuła z tym, że ktoś tak na nią reaguje, nieprzyzwyczajona do takich reakcji, ale też takie zachowanie nie przystawało na misji. Gdyby wiedziała o jej wcześniejszej ekscytacji i o tym z jaką łatwością powstrzymała się, kiedy Natasha przybyła, byłaby pod wrażeniem. To rzeczywiście już dobre zadatki na przyszłą agentkę. Ale i tak nie ma lepszego sprawdzenia się niż w terenie.
Misja rzeczywiście nie wydawała się zbyt trudna. Można by nawet powiedzieć, że zbyt łatwa, ale przecież nie mogli rzucić początkującej agentki na głęboką wodę. Z drugiej strony mówimy tu o TARCZY, a misję zlecił im Fury. Po kimś takim można się spodziewać wszystkiego i Natasha nie byłaby zdziwiona, gdyby okazało się, że do zrobienia jest więcej niż to było im powiedziane. Teraz i tak nic na to nie poradzą i muszą się zająć tym o czym wiedzą. Najwyżej będą improwizować.
Upewniała się cały czas czy nikogo nie ma w pobliżu, dając Rebecce działać. W końcu nie mogła wszystkiego za nią robić, bo nic by się nie nauczyła. Ale nie mogła też kazać jej robić każdej rzeczy. Dlatego też była gotowa w każdej chwili wyjąć broń i zaatakować, jeśli ktoś niechciany miałby zamiar się nagle pojawić. Widząc jednak, że jest czysto, a kobieta wypatrzyła wybite okno, skupiła się na wejściu do magazynu. Puściła Barnes przodem, sama po chwili wyciągając swój pistolet z chwytakiem i celując w stronę okna, po czym weszła zaraz za Beccą do środka.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 138
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   Czw Maj 31, 2018 6:33 pm

Czekając na Wdowę rozejrzała się dyskretnie. Ich wejście było ciche, no przynajmniej w miarę, bo jednak haki mogły wydawać niekiedy dźwięki podczas przyczepienia. Wzrokiem odnalazła balustradę. Byli nad parterem, dosłownie nad jakimiś skrzyniami towarowymi. Wielkie, ba, ogromne skrzynie. Zastanawiała się, co może się w nich kryć. W końcu ludzie, którzy tutaj przychodzili, handlowali żywym towarem. Nikt jednak nie powiedział, że nie są uzbrojeni i nie mają też innego interesu na boku. W końcu trzeba jakoś zarabiać na życie, a czarny rynek przynosił spore dochody. A co jeśli w nich są potencjalne ofiary tych drani? Becca rozważała wszystkie opcje za i przeciw, za tym, by otworzyć jedną z nich i sprawdzić zawartość. Wiedziała, że to trochę ryzykowne dopóki nie wykonają zadania, ale może to właśnie te skrzynie miały doprowadzić do szybszego zakończenia misji.
Becca ukryła się za balustradą, gdyby ktoś akurat przechodził dołem i zechciał popatrzeć w górę. Z doświadczenia wiedziała, że ludzie rzadko spoglądają do góry, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Zanim cokolwiek zrobiła poczekała na kobietę. Raz jeszcze zlustrowała to, co miały na wyciągnięcie ręki. Byli w jednej z zamkniętych hal. Żadnych odgłosów, wyłącznie przerażająca cisza. Barnes nie odwróciła się do Natashy, za to powoli, z pełną ostrożnością zaczęła iść wzdłuż barierki, szukając drabiny bądź dogodnego miejsca do wylądowania.
- Skrzynie. Pod nami. Warto sprawdzić ich zawartość - szepnęła w stronę Czarnej Wdowy. - Mogą mieć jakiegoś asa w rękawie.


mapa podglądowa


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Widow
Cichociemna

Liczba postów : 52
Join date : 19/12/2016

PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   Pią Cze 01, 2018 5:27 pm

Kiedy Becca poinformowała ją o skrzyniach, spojrzała w ich stronę. Rzeczywiście warto było sprawdzić, co w nich jest. Mogłaby to być broń, ale też inne rzeczy, które mogą dostarczyć im więcej informacji. W pobliżu wydawało się nikogo nie być, a to nie było aż takie odejście od głównego celu, więc nie powinno im zaszkodzić zerknięcie do środka. Cokolwiek w nich było, mogło im się przydać, a nie wyglądały na takie, które by stały w tym miejscu bez powodu. To nie były rzucone przypadkowo skrzynki do wyrzucenia.
Spojrzała na kobietę i skinęła głową, na znak zgody z nią i dając jej tym samym informację, żeby sprawdzić zawartość skrzyń. Rozejrzała się po okolicy czy na pewno nikogo nie ma w pobliżu, zanim sama postanowiła zejść. Ta cisza trochę ją niepokoiła, bo jednak spodziewała się, że ktoś powinien pilnować każdej hali magazynów. Jednak nawet po dokładniejszym zbadaniu pomieszczenia (przynajmniej z miejsca, w którym była) nikt ani nic podejrzanego nie rzuciło jej się w oczy.
Nie widząc w pobliżu drabiny, zerknęła pod miejsce, w którym się znajdowały. Niektóre skrzynie wystawały na tyle, że można było na nie zeskoczyć i po nich zejść. Tak też zrobiła Natasha. Ostrożnie i jak najciszej, złapała za barierki, przeskakując je i lądując na najwyższej ze skrzyń, po czym skorzystała z jeszcze niższej i w końcu wylądowała na ziemi, natychmiast upewniając się, że nie jest na otwartym widoku.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 138
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   Sob Cze 02, 2018 5:44 pm

Agentka Barnes została na górze ubezpieczając towarzyszkę. Nigdy nie wiadomo, na co mogą trafić. Może odczucie, że były same, było całkiem złudne? Niepotrzebnie wpadać od razu w panikę. Becca była spokojna i dobrej myśli. Jeśli do tej pory nikt je nie zauważył, przy cichym zachowywaniu się nie powinno być tak źle. Miałyby przewagę na obcym terenie. Właściwie już miały! Nie wiedzieli o ich obecności tutaj. Przynajmniej kobieta nigdzie nie dostrzegła monitoringu ani wart.
Becca rozejrzała się raz jeszcze, gdy Natasha wylądowała cicho na dole. Sama z kolei przeszła kawałek dalej i uczyniła to samo, przerzucając zgrabnie nogi przez barierkę. Schodząc z skrzyni zauważyła szerokie drzwi. Dłuższą chwilę przyglądała im się w całkowitym milczeniu. Będą musiały sprawdzić każde pomieszczenie tutaj. Zanim jednak ruszą dalej, Becca otworzyła tę skrzynię, na której przed chwilą stała. Było ciężko, bo była zabezpieczona i musiała użyć do tego noża. Ostatecznie ostrożnie zerknęła do środka, marszcząc w zamyśleniu brwi. Skrzynia była szeroka i stosunkowo niska. Cała wypełniona tekturą, pianką i postrzępionymi gazetami. Pochyliła się i zaczęła w niej [skrzyni] grzebać, odgarniając skrawki papieru. To, co zobaczyła, było co najmniej dziwne. Przynajmniej dla Nomad. Błękitne oczy patrzyły wprost na bochenki chleba. Jakaś akcja charytatywna? ''Rozdajemy dziwki i chleb dla biednych dzieci w Afryce''? Dobra, pominiemy te dziwki. Chleb wystarczy.
Sięgnęła dłonią do komunikatora, dając sygnał Wdowie, by podeszła.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Widow
Cichociemna

Liczba postów : 52
Join date : 19/12/2016

PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   Czw Cze 28, 2018 11:09 am

Nie powinny panikować, ale Natasha wolała się kilkadziesiąt razy upewnić i być ostrożna, żeby nie zostać nagle zaskoczoną. Nie żeby nie musiała sobie nieraz radzić w niespodziewanych sytuacjach, ale wolała takowych unikać. Dlatego też dla pewności sprawdzała cały czas, czy nikt przypadkiem nie kręci się w okolicy.
Kiedy była kolej, żeby to Becca zeszła na dół, Natasha rozglądała się, obserwując uważnie miejsce, w którym kobieta lądowała, jednocześnie nasłuchując czy ktoś się nie zbliża. Gdy ta już była na dole, rudowłosa zajęła się rozejrzeniem po magazynie. Nie oddaliła się za bardzo, mając Barnes cały czas w polu widzenia. Chciała się upewnić, że nikogo nie ma, a także zobaczyć czy jest tutaj jeszcze coś interesującego. Poszukiwania jednak przerwało jej danie sygnału.
Podeszła do drugiej kobiety, zaglądając do skrzyni. Mało kiedy coś ją zaskakiwało, ale widok bochenków chleba dokładnie to zrobił. Chyba, że to nie były zwykłe bochenki. Cholera wie, co obecnie niektórzy mogą wymyślić, żeby ukryć to, co robią. Mogła to też być podpucha, żeby zmylić przeciwnika. Albo to po prostu zwykły chleb. W końcu potrzebowali czymś karmić kobiety, które przetrzymywali. Ale patrząc na ilość skrzyń, ciężko jej było uwierzyć, że potrzebowali aż tyle. Wzięła ostrożnie do ręki jeden z bochenków.
- Jak myślisz? Powinnyśmy się dowiedzieć po co im tyle chleba?  - dopytała, chcąc znać jej opinię. W końcu to Becca powinna podejmować decyzje. Natasha była tu tylko, żeby jej dopilnować.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 138
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   Pią Cze 29, 2018 8:15 pm

Postawa Natashy była jak najbardziej odpowiednia. Ba! Beccia powinna brać z niej przykład i zważać dokładnie na każdy swój ruch i otoczenie. I faktycznie tak robiła. W końcu nie chciała zawieść swej mentorki już na pierwszej wspólnej misji. To dopiero byłaby żenada i wstyd...Jak pokazałaby się w S.H.I.E.L.D z myślą, że zrobiła coś głupiego niczym początkujący (raczkujący) rekrut. Jakiś błąd teraz mógł zaważyć mocno na jej przyszłości. A mimo wszystko zależało jej na pracy w organizacji. Mogła przydać się na coś i czuć się na swój sposób spełniona. Nie potrafiłaby wrócić do ''normalnego'' życia w cywilu. Nie po tym, co przeszła. Momentami czuła się, jakby wojna wcale się nie skończyła. Przeszła tylko w stan uśpienia i czekała na dogodny moment, by znów wybuchnąć. Co jak co, ale ciężko przyzwyczaić się do panującej w 2011 roku rzeczywistości, gdy pochodziło się z czasów drugiej wojny światowej.
- Tak. Każdy szczegół ma znaczenie. - Spojrzała na bochenek trzymany w dłoni Wdowy. W istocie tamte kobiety potrzebowały czegoś do jedzenia, ale coś tu Barnes nie pasowało. Nie wiedziała dokładnie co. Pochyliła się raz jeszcze grzebiąc w skrzyni.
- Nic nie może nam umknąć. Jeśli nic tu nie znaj-... - urwała wpadając całkiem przypadkowo na genialny pomysł. I to wcale nie zasugerowany nagłą ochotą zjedzenia czegoś. Sięgnęła po jeden z bochenków chleba i przełamała go w połowie. Zaraz też podsunęła jedną połowę Wdowie, by mogła się przyjrzeć. Środek wypełniony był torebeczkami z białym proszkiem. Becia posłała kompance pytające spojrzenie. Nie zdążyła otworzyć ust, skupiając się na odgłosie dochodzącym jakby zza ściany. Krzyki? Nie zwlekając spróbowała zamknąć skrzynię, ale czas się kończył, a odgłosy przybierały na wyrazistości. Wyciągnęła z kabury broń.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Widow
Cichociemna

Liczba postów : 52
Join date : 19/12/2016

PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   Czw Lip 19, 2018 5:35 pm

Zdawała sobie sprawę, że każdy może popełniać błędy, ale dla niej nie istniało coś takiego jak błąd podczas wykonywania misji, bo wiedziała jak ogromne to może mieć konsekwencje. Co prawda, nikt nie jest idealny i nawet Romanoff robiła coś nie tak, ale nienawidziła tego i później kończyło się to ciągłym wypominaniem sobie tego oraz zrobieniem wszystkiego, żeby się poprawić i nie dopuścić do ponownego błędu. Sama nie miała jednak zamiaru dopuścić do takich sytuacji u innych. Robiło to z niej surową nauczycielkę, ale przecież nie można cały czas ugłaskiwać kogoś.
Podobnie jak Becca, Natasha coś wiedziała o problemach z przystosowaniem się do codziennego życia, tyle, że ona nigdy takiego nie miała. Wszystko, co pamięta to ciągłe szkolenia i przygotowania do bycia zabójczynią, bronią idealną. Tamte czasy się skończyły, ale dla niej praca dla SHIELD to jedyne, co jej zostało i pozwalało niejako funkcjonować. Może i nie zabijała już (za co jednak była wdzięczna), przynajmniej nie tak często, lecz to i tak bardzo przypominało to, co robiła i potrafiła się w tym odnaleźć. Zwykłe życie nie było dla niej i wiedziała to bardzo dobrze.
Była zadowolona z postępowań Becci. Natasha widziała, że rzeczywiście jej się słucha i robi to jak ona sama by zrobiła. Czas na pochwały będzie jednak po misji, jeśli im się uda ją wykonać. Spojrzała na połowę bochenka chleba, żeby zobaczyć, co jest w środku. Właściwie to nie była zaskoczona i powinna to przewidzieć. Handel kobietami i narkotykami? Idealny sposób na zarobienie masy pieniędzy, a skoro już narażają się w jeden sposób, to dlaczego i nie na drugi. Z rozmyślań wyrwał ją odgłos, który usłyszała. Natychmiast wyjęła broń, na wszelki wypadek, ale liczyła, że jednak się nie przyda. Nie chciała, żeby zaczęła się tu jakaś strzelanina, którą wszyscy mogliby usłyszeć.
- Zostaw. Schowaj się - rozkazała szybko, odganiając ją od skrzyni. Niestety, zostawienie otwartej skrzyni może wywołać podejrzenia, ale jeśli ktokolwiek je zobaczy, sytuacja może być jeszcze gorsza. Lepiej pozbyć się jednej osoby niż mieć na głowie kilka czy kilkanaście.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2011] Obrzeża Bostonu   

Powrót do góry Go down
 
[2011] Obrzeża Bostonu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: