IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawalerka Domovoya

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Domovoy


Liczba postów : 11
Join date : 10/04/2018
Skąd : Z ZSRR

PisanieTemat: Kawalerka Domovoya   Czw Maj 17, 2018 12:21 pm


Zwykłe małe mieszkanie ulokowane w jednym z bloków na Brooklynie. Mieści się tu duży pokój z kanapę i telewizorem, na jednej ze ścian znajduje się aneks kuchenny. Mieszkanie urządzone jest w jasnych barwach, stoi tu dość duży telewizor, biblioteczka, jasna kanapa, i szafka ze szkła kuloodpornego z zamkiem szyfrowym, gdzie znajduje się broń Rosjanina, oraz stolik z alkoholem.
Znajduje się tu też mała łazienka z prysznicem i wyjście na mały balkon. W całym mieszkaniu czuć mocny zapach papierosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Domovoy


Liczba postów : 11
Join date : 10/04/2018
Skąd : Z ZSRR

PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   Sob Maj 19, 2018 10:31 pm

Dzień mijał spokojnie - Ilija wrócił z siłowni, wziął prysznic, a teraz brał się za szykowanie obiadu. Zawsze bawiło go, jak wszyscy "eksperci" mówili o tym, że ryż jest zdecydowanie lepszy od ziemniaków, dla osoby ćwiczącej. To była bzdura, ziemniaki były zdecydowanie bardziej kaloryczne od ryżu i zdecydowanie lepiej zaspokajały głód.
Tak więc Rosjanin gotował ziemniaki, a na patelni obok smażył schab. Miał ciągoty do rodzimej kuchni i nie zamierzał z nich rezygnować, na rzecz zachodnich wynalazków. Kręcąc się po kuchni zaczął w między czasie szykować sos - gotował na małym ogniu sos śmietanowy wrzucając do niego pokrojone wcześniej kawałki papryki.
Zastanawiał się co dalej z życiem. Co powinien robić i jak jak się utrzymać? Niby pieniądze z mateczki Rosji przychodziły regularnie, jednak on potrzebował konfliktu, w końcu do tego został stworzony i przeszkolony. Potrzebował konfliktu i wojny, jak ryba potrzebuje wody, by żyć. Nudził się, a ta nuda rozwalała go od środka.
Poprawił pasek, na którym wisiał pistolet, wyłączył gaz i kotlety, które zdążyły się usmażyć. Wyciągnął mięso i zaczął kroić osobnym nożem na małe kawałki, po czym wrzucił je do osobnej miski i zalał sosem. Ziemniaki również wyłączył i odlał. Zostawił wszystko, jak stało i udał się do stojącego trzy metry dalej stolika, aby wziąć z niego paczkę papierosów. Usiadł, włożył jednego do ust i odpalił.
Ludzie uznaliby, że prowadzi nudny tryb życia, jednak tego mu wystarczało. Co prawda nie było to bieganie po lasach, wioskach i miastach Kaukazu i Bałkanów, aby znaleźć i wyeliminować wrogów. Wolałby być tam tysiąc razy bardziej, uważać na każą jedną minę i snajpera, niż tkwić w tym spokojnym życiu czekając, aż znów go wezwą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 143
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   Sro Maj 23, 2018 8:49 am

.
- //
- kuloodporny strój, pozbawiony oznaczeń organizacji,
- Usypiacz [osiem wkładów kalibru 0,45 z dawką terapeutyczną dendrotoksyny]
- dyski paraliżujące x3 (tak, takie malutkie),
- Glock 21C + tłumik dźwięku,
- kajdanki, co by dodatkowo delikwenta unieszkodliwić
- komunikator (dopisuje, gdyby jednak to nie było oczywiste)


Od momentu, w którym opuściła gabinet Quartermaina, czuła pewien stres. Ta misja zależała tylko i wyłącznie od niej. Dziś to ona miała dowodzić. Jeśli, kolokwialnie mówiąc, spierdoli, cała drużyna oberwie z jej winy. A szczególnie ona sama. Była jednak gotowa na odpowiedzialność, jaka wiązała się z dowodzeniem na misji. Przyjmowała również do wiadomości, że w razie niepowodzenia musi wziąć na siebie konsekwencje. Co jak co, ale odpowiedzialności i dojrzałości Beccę nie można odmówić. W przebieralni ochłonęła, przygotowaną już psychicznie na to, co miało się wydarzyć. Cokolwiek ich czeka na Brooklynie, dadzą radę. Nie bez powodu w końcu byli agentami TARCZY.
Na wskazane miejsce dotarli stosunkowo szybko, zamaskowanym pojazdem SHIELD w postaci taksówki. Taksówek w Nowym Jorku było wiele. Nikt nie zwracał nawet uwagi na żółte cacko. Ba. A co dopiero na ulicach Brooklynu. Zatrzymali się całkiem niedaleko budynku, w którym miał znajdować się cel. Pojazdu nie było raczej widać z balkonu czy z okien, ale z tej pozycji mieli oko na drzwi frontowe budynku.
Becca zgłosiła do bazy, że są na miejscu przez komunikator, by następnie zwrócić się do czarnoskórej agentki i jedynego mężczyzny w teamie. Wymienili się uściskami w zbrojowni, ale Pani Dowódca nie znała tej dwójki bliżej. Kto wie? Może po misji będzie im dane odpocząć chwilę i się bliżej zapoznać. W każdym razie Becca spojrzała na towarzyszy. Była pewna siebie i zdeterminowana. Nawet jeśli się wahała, nie dawała tego po sobie poznać. W końcu musiała być dla agentów wsparciem i przewodnikiem.
- Akcja ma być szybka. Działamy po cichu. Cel, który mamy schwytać i dostarczyć do bazy, znajduje się obecnie w tym bloku - tu wskazała na budynek, który obserwowali. - Potrzebny nam żywy. W ostateczności wpakujcie w niego kilka kul, tylko na litość boską, w kończyny. Wierzę, że nie zdoła nam uciec. Jeśli jednak taka sytuacja będzie miała miejsce istnieją dwa wysjcia. Przyczepić niezauważenie nadajnik z podsłuchem, by dopaść go dalej, bądż dość  oczywiste - zdjąć cel. - Becca zastanawiała się jak rozegrać całą akcję. Mężczyzna z pewnością był uzbrojony. Nie wiedziała jak zareaguje na kogoś, kto zapuka do jego drzwi. Chociaż nafaszerowana pociskami staruszka, chcąca pożyczyć trochę cukru, nie brzmi najlepiej, spodziewała się tego po kimś pokroju Domovoy'a.
- Zaraz przedstawię plan. W razie wątpliwości śmiało pytać. Lepiej rozwiązać wszystkie kwestie przed niż w trakcie misji. Wszelkie propozycje rozważymy wspólnie.


Ostatnio zmieniony przez Rebecca Barnes dnia Sob Cze 09, 2018 8:26 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 606
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   Pią Maj 25, 2018 1:36 pm

Ciemnoskóra kobieta w czasie ich spotkania przedstawiła się jako "agentka Green", natomiast jej towarzysz był po prostu agentem Smithem. Miał bardzo "typowy" wygląd, po którym człowiek prześlizgiwał się nie zauważając go. Ciężko było szukać w nim jakichkolwiek charakterystycznych cech. No wręcz idealny szpieg. Teraz przebrany za taksówkarza przyglądał się swoim dwóm towarzyszkom, siedzących na miejscu pasażera.
- Co rozkażesz, szefowo? - spytał więc kolokwialnie, ciekaw jaki ona może mieć plan.
Agentka Green ubrana była w luźny strój, ukrywający znajdujące się pod nim ochronne ubranie. Nie licząc wzmocnionych butów, które zdradzały, że biegaczka nie przyszła tu raczej na spacerek.
- Sugeruję zablokować mu drogę wyjścia. Od frontu i wyjście oknem i schodami przeciwpożarowymi. Jest to bardzo możliwe, że spróbuje akurat tej drogi. - zasugerowała agentka, jeszcze zanim usłyszała plan swojej dowodzącej, ale zaraz umilkła, uświadamiając sobie to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Domovoy


Liczba postów : 11
Join date : 10/04/2018
Skąd : Z ZSRR

PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   Sob Cze 09, 2018 3:18 pm

Nie spieszył się, palił powoli - nie spieszył się, nie miał po co robić tego na czas. Siedząc na krześle odchylał głowę w tył wypuszczając stróżki dyny ku górze. Tak palił i nie nie myślał, jedynie przyglądał się sufitowi. Powinien tu przewietrzyć. Wstał od stołu, skierował się do drzwi balkonowych, które otworzył, a niedopałek cisnął ponad balustradą wprost na ulicę. Nawet nie obserwował, jak kiep leci na znajdującą się tuż za oknem drogę - tak, mieszkał na parterze.
Odetchnął jeszcze pełnią smrodu z ulicy i wrócił do kuchni. Musiał coś zjeść, w końcu należało uzupełnić kalorie po treningu, zregenerować się i zająć się czekaniem.
Wrzucił mięso z sosem na talerz, nałożył ziemniaki i zaniósł to wszystko do stołu. Wziął sztućce, wyjął pistolet, który położył na stół i zaczął jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 143
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   Sob Cze 09, 2018 8:25 pm

Barnes przyglądała się twarzom agentów, utrzymując ciągle kontakt wzrokowy. Zwalczała swój wewnętrzny lęk przed tym, co mieli tu zrobić. Nie, nie bała się samej misji albo tego, że mogła zostać zraniona. To w końcu podstawowe ryzyko związane z przynależnością do T.A.R.C.Z.Y. Wciąż obawiała się w duchu, że zawali jako dowódca. Nikt nie powiedział, że pierwszy raz będzie prosty i przyjemny. Wielka odpowiedzialność, stres. Nie. Becca odetchnęła spokojnie. Przestała myśleć o tym, co złego może się stać, a zaczęła spoglądać na profity. Nie zawalą. Pokaże im, że potrafi sprostać zadaniu. Tak. Optymistyczne myślenie z pewnością przydałoby się tutaj. Nomad z pewną trudnością odstąpiła od swego drobnego sceptyzmu. Co mogło pójść źle? Wszystko. Ale hej! Głowa do góry. Co cię nie zabije, to wzmocni. Albo sprawi, że będziesz niepełnosprawnym.
Wysłuchała tego co agenci mieli do powiedzenia. A właściwie to propozycji czarnoskórej, która wyrwała się do odpowiedzi w momencie, gdy Rikki miała przedstawić plan działania. Nie skomentowała tego faktu, a wyłącznie pochyliła się do przodu na fotelu, oparła łokcie o uda i złączyła dłonie niczym do modlitwy. Skinęła krótko głową na znak, że rozważy sugestie kobiety, i odezwała się pewnie, podejmując poprzedni temat.
- Dobrze. Green, ty pójdziesz od frontu. Na sygnał odwrócisz uwagę celu, pukając do drzwi. Nie wiemy jak zareaguje na niespodziewaną wizytę. Pamiętaj tylko, by ustawić się na tyle blisko, by nie zobaczył broni przez judasza. - Tu na moment urwała, jakby zastanawiając się nad czymś i wręczyła agentce jeden ze swoich dysków paraliżujących. - Jeśli otworzy drzwi, posłuż się tym. Może być uzbrojony. Jeśli będzie wymagać tego sytuacja - podaj się za jego nową sąsiadkę z góry, która dopiero się wprowadza i chciała poznać lokatorów budynku. - Becca z początku sama chciała odwalić tę część roboty, ponieważ nie chciała narażać życia agentki. Tamta jednak była bardziej dostosowana do tego zadania, ze względu na swój ''kamuflaż''. Przeniosła wzrok na mężczyznę.
- Smith, ty idziesz ze mną. - Raz za razem odchodziła wzrokiem od towarzyszy, by spoglądać na blok. Tym razem w sam raz zarejestrowała ruch. Drzwi balkonowe otworzyły się, zobaczyła kawałek ręki i fragment głowy. Co więcej, zrobił im piękną okazje. Becca była już pewna, że Domovoy znajduje się w tym mieszkaniu. Czas na najtrudniejszą część ich misji - wprowadzić plan w życie.
- Wejdziemy przez balkon. Facet zostawił otwarte drzwi balkonowe. Nie narobimy hałasu, a dzwonek tym bardziej zagłuszy nasze kroki. Wchodzę pierwsza. Gdyby cel próbował uciec przez balkon, zablokujesz mu drogę. Będzie w potrzasku. - Włożyła do Usypiacza jeden wkład. Otworzyła drzwi taksówki. - Pytania? Na pozycje. - Zanim wysiadła sprawdziła jeszcze czy komunikator działa, a potem spokojnie przeszła przez ulice, by ustawić się pod balkonem skoro to parter, to bez trudu powinni się tam wspiąć, ale zostawiam to w łapkach MG. Stanęła właściwie pod balkonem i sięgnęła dłonią do ucha, mówiąc szeptem do komunikatora;
- Green, gotowa? - Jeśli otrzymała potwierdzenie rzuciła krótkie ''start'' i po usłyszeniu odgłosu dzwonka natychmiast spróbowała wspiąć się po cichu na balkon. W ewentualności pomoże, lub sama poprosi o pomoc, agenta Smitha.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 606
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   Pon Cze 11, 2018 1:44 pm

Oboje słuchali jej poleceń i kobieta kiwnęła energicznie głową.
- Jasne, już idę. -wsunęła do ucha komunikator, wpychając tuż za nim słuchawkę do MP3 by go lepiej ukryć i wyszła z taksówki, pomachała jeszcze obojgu dla potencjalnych podglądających i ruszyła w stronę kamienicy. Weszła do środka jakby nigdy nic i skierowała się najpierw głośno na piętro, by potem już ciszej wrócić na dół i oczekiwać na sygnał od swojej dowodzącej.
Smith skinął głową i odczekał chwilę, by zgasić silnik auta i wysiąść zaraz za nią. Zamknął samochód i poprawił ciemne okulary, przemykając się razem z nią.
Na pytanie usłyszała tylko dźwięk dzwonka do drzwi. Gdy tylko chwyciła się poręczy odgradzającej balkon od reszty ulicy, mogła poczuć jak Smith ją podsadza by ułatwić jej wejście na górę. Jednak gdy Becca była już jedną nogą w mieszkaniu...
- ZŁODZIEJ! - usłyszała przeraźliwy krzyk ze strony ulicy i starsza pani, trzymając w jednej ręce torbę z zakupami, wskazywała oskarżycielsko laską w ich stronę.
- Szybko, szefowo - sapnął cicho Smith, widząc że coraz więcej ludzi się tym interesuje, a dziarska staruszka powtarza swoje krzyki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 143
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   Nie Cze 17, 2018 11:39 pm

// ponieważ Domofon za długo zwleka z odpisywaniem, MG nakazał mi odpisać

A więc zaczęło się. Gdy tylko usłyszała sygnał - dzwonek do drzwi - z pomocą Agenta Smitha wdrapała się na balkon. Nie potrzebowała takiej pomocy, ale to zawsze było szybciej i sprawniej. Właściwie ledwo co dostała się na balkon, a usłyszała krzyk kobiety. Przeklęła pod nosem i nie zwracając uwagi na wrzaski staruszki, wciągnęła mężczyznę do siebie. Krzyki tej babuni mogły zwrócić niepotrzebnie uwagę cywili na prowadzoną akcje. Jeszcze ktoś wezwie policję - i w sumie na ich korzyść - ale gorsze bo coś innego. Zaalarmowano cel. Dlatego nie tracąc czasu odwróciła się od ulicy, przyszykowała się do wystrzału i weszła szybko, lecz ostrożnie do mieszkania przez drzwi balkonowe. Pokazała dłonią by agent ruszył za nią. Usypiacz był naładowany i gotowy do wystrzału. A ponadto pozostałe jego wkłady Becca mnie tuż przy sobie. W razie potrzeby będzie mogła szybko je włożyć. Przekroczyła próg kuchni i (w zależności od tego czy Domofon przemieścił się do drzwi, czy pozostał w kuchni) wymierzyła w cel i strzeliła (w innym wypadku zrobi to samo, znajdując wpierw cel). Doskonale wiedziała, że Domovoy jest odcięty i nie ma szans uciec.
- Green, wchodzisz.


Wojna
opiera się na ludzkich błędach i nieludzkich czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 606
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   Pon Cze 18, 2018 8:26 pm

Mężczyzna usłyszał pukanie do drzwi i przerwał posiłek, łapiąc za broń. Nie wiedział kto taki mógłby go teraz odwiedzić, ale nie spodziewał się niczego dobrego. Najpierw spojrzał przez judasza, ale widząc tylko "niewinnie" prezentującą się dziewczynę, zmrużył oczy.
- Czego? - warknął, nie zamierzając otwierać drzwi od tak.
- Przepraszam najmocniej, proszę pana bo... - krzyk z dworu natychmiast zainteresował mężczyznę i ten obrócił się przodem do kuchni. Jednak Becca była szybsza i wystrzelony pocisk uderzył w ramię Domovoya, sprawiając że ten cofnął się siłą impetu. Zaraz jednak oparł się o ścianę i drżącą dłonią uniósł pistolet oddając kilka strzałów w stronę Becci.
Kula trafiła ją w bark i udo, ale Smith zaraz wkroczył za nią i celnym strzałem trafił w dłoń mężczyzny. Zaraz też puściły drzwi, wyważone przez agentkę Green.
- O Boże, szefowo! - rzuciła się w jej stronę, a tymczasem Smith ominął obie i zajął się Domovoyem. Pozbawił mężczyznę przytomności, ale zaraz oboje zostali wyprowadzeni na zewnątrz, choć kompletnie inaczej. Green pomagała Becce iść normalnie, a Rosjanin został wyprowadzony jak standardowy zbrodzień. Spakowali się z powrotem do taksówki, pomimo zdumienia ludzi, i ruszyli w drogę do bazy TARCZY.

z/t baza TARCZY
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Kawalerka Domovoya   

Powrót do góry Go down
 
Kawalerka Domovoya
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Brooklyn-
Skocz do: