IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2014] Nowy Jork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Averith
Strażnik Chatboxa & Inteligencja 3

Liczba postów : 93
Join date : 20/10/2017

PisanieTemat: [2014] Nowy Jork   Sob Kwi 28, 2018 11:08 pm


Czym jest Manhattan wie chyba każdy, więc nie będę się zbędnie na ten temat rozwodzić. Zaznaczę jedynie, iż był to styczeń 2014 roku.

Styczeń. Jak co roku zimny i nieprzyjemny, ale i obfitujący w liczne zlecenia. Po świątecznej szopce promującej miłość i wzajemną pomoc, ludzie odzyskali rozum i znów zaczęli knuć przeciwko sobie. Dla Averith była to dobra wiadomość, oznaczała powrót do pracy, przypływ gotówki i dużo dobrej zabawy. Martwy, bożonarodzeniowy sezon spędziła upita do nieprzytomności w jakieś podrzędnej spelunie albo u siebie w domu. W okolicy połowy stycznia wytrzeźwiała na tyle by uświadomić sobie jak ogromna jest dziura w jej budżecie, a po kilkudniowym kacu wróciła do życia, łapiąc się pierwszego lepszego zlecenia. W tym roku los okazał się zaskakująco hojny, ponieważ na horyzoncie pojawiła się dobrze płatna i stosunkowo przyjemna praca, której dziewczyna nie mogła odrzucić.
I tak oto, siedem godzin po spotkaniu ze zleceniodawcą, siedziała w jednym z bardziej wyszukanych lokali na Manhattanie, powoli sącząc mojito i plotkując z barmanem, kątem oka nieustannie obserwując parę znajdującą się kilka stolików dalej. Michael i Amanda Carter - zakochani, nie widzący świata po za sobą, żyjący w luksusie, w teorii wzorowe małżeństwo. I ta teoria jest tutaj kluczowa. Kilka tygodni po ślubie Michael wrócił do swojej dawnej kochanki, Kate. Dla niego był to tylko niezobowiązujący seks, dla niej coś więcej. Carter zarzekał się, że kocha swoją żonę ponad wszystko, ale Kate nie mogła tego zaakceptować i postanowiła usunąć jedyną przeszkodę, która na stała w drodze do jej szczęścia, czyli Amandę, i to właśnie ta bogu ducha winna kobieta stanowiła dziś cel Averith. Jednak rolą najemnika nie jest ocenianie, a zabijanie, za to płacą. Gdyby ktoś zastanawiał się, w jaki sposób Lucis Caelum dostała się do tak wyszukanego lokalu, to przyczynił się do tego jej urok osobisty, ładny uśmiech i jeden martwy bramkarz w śmietniku za budynkiem. Wracając do wnętrza, Ave wciąż siedziała ze szklanką mojito w dłoni, w końcu w pracy nie mogła sobie pozwolić na upojenie. W końcu, chwilę po dwudziestej drugiej Amanda i Michael zaczęli przygotowywać się do wyjścia, mocno podpici, co dodatkowo miało ułatwić dziewczynie pracę.  Pożegnała się z barmanem, zostawiając mu karteczkę z przypadkowym numerem telefonu i wyszła w ślad za parą, dla bezpieczeństwa założyła dziś czarną perukę, którą zrzuciła po wyjściu z baru. W mieście, które nigdy nie śpi, jedynie boczne uliczki i zaułki były opustoszałe, więc Ave musiała wymyślić w jaki sposób zwabić tam Amandę. Na szczęście w ich stanie nie było to zbyt trudne, podkradła się do kobiety, zabrała jej torebkę i zaczęła uciekać w stronę pustych ulic, a małżeństwo pobiegło za nią. Szybko ich ogłuszyła, zawlokła nieprzytomną Amandę kilka uliczek dalej, po czym rzuciła ją na ziemię. Otrzepała ręce, patrząc na niewinną duszyczkę, którą zaraz miała odesłać na tamten świat.


Ostatnio zmieniony przez Averith dnia Sro Lip 25, 2018 10:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Doctor Strange


Liczba postów : 31
Join date : 04/05/2017

PisanieTemat: Re: [2014] Nowy Jork   Sro Lip 25, 2018 8:03 pm

Zło nigdy nie śpi. I chyba nigdy nie robi sobie wolnego, a śmierć czai się za każdym rogiem codziennie. Nieważne czy są święta, czy też nie… A przynajmniej tak podchodził do tego Strange. Od zawsze był sceptycznie nastawiony do świata. W Boga nie wierzył, a praca w szpitalu zanim zyskał renomę lekarza mogącego wybierać wśród przypadków dała mu świadomość, że święta wcale nie są szczęśliwym okresem. Właściwie, wtedy zdarzało się nawet więcej wypadków. Zaś ich „magia” nie była niczym innym niż nadmuchanymi frazesami o byciu lepszym oraz popytem konsumpcyjnym.
Zostając magiem nadal nie wierzył w magie Bożego Narodzenia, a sklepowe witryny drażniły go równie mocno… Dlatego dopiero po całym tym zamieszaniu postanowił bardziej aktywnie spędzać czas poza Sanktuarium. I chociaż pogoda niezbyt sprzyjała spacerom, to doceniał obecność innych osób dookoła. Oczywiście nie w nadmiarze, więc wybierał późniejsze pory. Ale nadal coś, co wcześniej było drażniące, teraz pozwalało mu jakoś lepiej odkrywać siebie na nowo…
Starał się nie robić za dużo zamieszania, dlatego wtopił się w tłum przechodniów zwyczajnym ubraniem i unikał nadużywania magii. Niestety, los chyba chciał inaczej i sprowadził doktora w odpowiednie miejsce i czas. Lub raczej niezbyt odpowiednie, jak możnaby pomyśleć, kiedy trafiasz na morderczynię z nadludzkimi zdolnościami akurat mającą zabić swoją ofiarę.
Błądząc ulicami miasta usłyszał hałas w bocznej uliczce i chociaż zdrowy rozsądek kazał normalnej osobie uciekać jak najdalej, to natura doktora w postaci ciekawości i chęci pomocy wygrała nad rozumem i tak stanął kilka metrów od brunetki stojącej nad nieprzytomną kobietą w niezbyt dobrym stanie. Sytuacja… Jako, że to Nowy Jork była dosyć oczywista i nie wróżyła za dobrze, to jednak postarał się pochopnie nie oceniać i nie atakować od razu.
- Wszystko w porządku? – spytał wpierw kierując pytanie bardziej do brunetki, której zresztą baczniej się przyglądał szukając czegoś niepokojącego. – Mogę jej pomóc, jestem lekarzem. – zaoferował wskazując skinieniem głowy na nieprzytomną kobietę. Gdyby faktycznie miał się wpakować w kłopoty, to na pierwszy rzut oka starał się zachować możliwość odejścia. Co oczywiście nie wchodziło w grę, ale nie był jednym z zamaskowanych bohaterów, by od razu tłuc się do nieprzytomności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[2014] Nowy Jork
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: