IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 40th Precinct

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 555
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: 40th Precinct   Pon Kwi 09, 2018 7:30 pm



Kolejny komisariat, tym razem położony na Bronxie. Jest on jednym z najbardziej wysuniętych na południe budynków w samej dzielnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 555
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Sob Kwi 14, 2018 7:33 pm

Po zaparkowaniu na jednym z wolnych miejsc policjant znów otworzył przed dziewczyną drzwi i zaprowadził ją do wejścia do komisariatu. Po minięciu sienni, dziewczyna mogła zobaczyć długi korytarz prowadzący na piętro, jednak tuż obok niej dało się zauważyć pomieszczenie wypełnione biurkami i komputerami przy których siedzieli różni mężczyźni w mundurach.
- Poczekaj tu chwilę. - prowadzący ją mężczyzna podszedł do siedzącego przy jednym z biurek mężczyzny aktualnie jedzącego pączka.
- Hej, Bob, mógłbyś mi poszukać wszystkich zgłoszeń o zaginięciu młodych, białych dziewczyn z ostatnich kilkunastu lat? Mam tu jedną trochę podejrzaną. - mężczyzna z pączkiem w ustach wychylił się by zobaczyć o kogo chodzi jego koledze.
- Jasna sprawa Nick, zaraz przeszukam bazę. A skąd takie podejrzenia? - mężczyzna odłożył pączka i zaczął wstukiwać odpowiednie litery.
- Nie ma dokumentów, nie wie gdzie się uczy ani ile ma lat. Podejrzewam że może ma jakąś amnezję albo... - Nick zrobił kulisty ruch ręką.
- Uciekła jakiemuś psychopacie z piwnicy i nie ma zielonego pojęcia o czym do niej mówisz? - mężczyzna wrócił do swojego pączka jedną ręką.
- Bob, to poważna sprawa. Chcę mieć te informacje na wczoraj. I poproś szefa o wiesz co - rzucił i znów podszedł do Liv.
- A więc za mną, proszę. - poprowadził ją do kolejnego pomieszczenia. Po wejściu tam, dziewczynie pierwsze co się rzuciło to dwa krzesła i biurko na środku pomieszczenia. Światło jednak zamiast z wiszącej jarzeniówki, dostawało się do środka przez okna zakratowane na zewnątrz. Na ścianie za plecami miejsca gdzie powinien siedzieć policjant znajdowało się lustro.
-Proszę, usiądź. - gdy tylko zajęła swoje miejsce przeszedł do rozmowy, wyjął przy tym notes na stół przed nią.
- A więc tak, nazywasz się Livia Erica Albright, nie wiesz ile masz lat, ani nie masz stałego miejsca zamieszkania. - powtórzył po niej po czym splótł ręce przed sobą - A co z twoją szkołą? Czy pamiętasz jakąkolwiek do której uczęszczałaś? - zaczął od podstaw, chcąc wybadać na ile dziewczyna jest w stanie z nim współpracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 41
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Pon Kwi 16, 2018 9:06 pm

Szesnastolatka oparła się o ścianę, posłusznie wyczekując powrotu policjanta. Nie przywiązywała większej uwagi do rozmowy dwóch funkcjonariuszy, gdyż myślami błądziła wokół zamordowanej kobiety.
- Jak myślisz Sparky, dałoby się na tym zarobić?
Kuleczka lekko drgnęła, zastanawiając się nad pytaniem mutantki. Sparky nie potrafił udzielić jej jednoznacznej odpowiedzi, jednak wiedział, jakie ma zdanie o całym tym pomyśle. Nie był nim zbyt zachwycony, co też ukazał lekkim impulsem elektrycznym.
- Dałbyś... - urwała, bo właśnie w tym momencie funkcjonariusz postanowił do niej wrócić.
Niechętnie udała się wraz za nim do "pokoju przesłuchań". Miała już dość niewygodnych pytań, choć czuła, że to dopiero początek i tak szybko się stąd nie wywinie, chyba że sama ucieknie, na co akurat miała nieodpartą ochotę. Samo pomieszczenie nie działało na nią zachęcająco, wręcz odpychało. Nie czuła się w tym pokoju zbyt komfortowo, zaczęła się stresować, a przecież była niewinna.
Liv rozsiadła się na wskazanym przez mężczyznę krześle. Na pierwszy rzut oka wyglądała na osobę niechętną do jakiejkolwiek współpracy. Skrzyżowane na klatce piersiowej ręce, nieco zniecierpliwiony wyraz twarzy, niezbyt uprzejma postawa, gdyż niemal leżała na swoim miejscu, oraz prawa noga, która energicznie chodziła pod stołem. Zwykły odruch czy może się stresowała? W tym przypadku przyczyną był stres.
Dziewczyna zmrużyła oczy, zastanawiając się nad odpowiedzią. Nie pamiętała większości nauk, które pobierała. Straciła przez to wprawę w wielu dziedzinach, nie tylko bojowych, jednak mogła bazować na umiejętnościach, których była świadoma.
- Nie wiem... Może lekarska? Umiem udzielać pierwszej pomocy.
Jej odpowiedź była mało pomocna, zwłaszcza że wiele szkół, niekoniecznie powiązanych z medycyną, oferowało zajęcia w tym właśnie zakresie. Wszak była to wiedza, którą każdy powinien sobie przyswoić.
- Z drugiej jednak strony, znam sztuczki pomocne przy bliskim kontakcie z naturą i ten no taki... - zaczęła, wykonując koliste ruchy prawą ręką, jak gdyby miało to pomóc w dobraniu właściwego słowa. - Alfabet. Mendelejewa. Czy jak go tam zwał.
Małolata rozejrzała się po pomieszczeniu raz jeszcze. Miejsce ich rozmowy wyraźnie dawało jej się we znaki.
- Nie możemy kontynuować tego gdzieś indziej? Korytarz? Schody? Nic?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 555
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Nie Kwi 22, 2018 5:03 pm

Mężczyzna siedział, obserwując jej zachowanie i reakcje. Na razie zaczynał mieć pewne podejrzenia co do tego z czym ma do czynienia, ale musiał jeszcze się upewnić.
Na jej odpowiedź zerknął niepewnie na kobietę. Nie dałby jej aż tyle lat, by skończyła szkołę medyczną, ale możliwe że po prostu bardzo młodo wygląda. Niestety, nie miał jak sprawdzić czy rozważanie tego ma jakikolwiek sens.
- Chodzi ci o tablicę Mendelejewa czy może Alfabet Morse'a? - spytał dla pewności, bo obie rzeczy, choć skrajnie różne teraz zostały pomieszane przez nią.
- Niestety nie. Skoro nie pamiętasz żadnej swojej szkoły... to może imiona rodziców? Bliskich? - kontynuował przepytywanie, czując że trafił na naprawdę grubą sprawę. To nie była raczej zwykła ucieczka z domu, tu się kryło coś więcej.
- Jakieś wspomnienia z dzieciństwa? - dodał zaraz. Każdą informacja aktualnie wydawała się cenna i mogłaby pomóc w identyfikacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 41
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Sro Kwi 25, 2018 4:08 pm

Blondynka zastanowiła się przez chwilę, aby nie wprowadzić policjanta w błąd, choć sama nie do końca była pewna.
- A może to była tablica... - mruknęła, wyszukując w pamięci odpowiednich wspomnień.
W rzeczywistości nie był to ani alfabet Morse'a, ani tablica Mendelejewa. Zeznania małolaty odbiegały od prawdy, choć nie działała celowo. Próbowała dokopać się do przeszłości na siłę, aby skończyć to przesłuchanie.
- W sumie... może zademonstruję? Będzie prościej - dodała nagle, wskazując na posiadany przez policjanta notes.
Na kolejne pytania westchnęła ciężko, sytuacja była dla niej niezwykle męcząca, a lawina pytań mężczyzny w niczym jej nie pomagała.
- Nic. Nie pamiętam niczego. To chciałeś usłyszeć? - rzuciła krótko, z wyraźną niechęcią. - Wiem tylko tyle, że pochodzę z tego miasta. Nic więcej. Nazw ulic, rodziny, przyjaciół, ulubionych miejsc... Nic.
Mutantka w końcu zaczęła współpracować, choć robiła to raczej niechętnie. Z jej twarzy dało się wyczytać, że prawdę najchętniej zachowałaby dla siebie.
- Mogę już iść? Powiedziałam już co pamiętam.
Sparky również chciał już opuścić to miejsce. Dotychczas spokojna kuleczka, teraz wierciła się na ramieniu szesnastolatki, ukazując tym samym swoje znudzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 555
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Pon Kwi 30, 2018 2:54 pm



Spojrzał na wyciągniętą dłoń z odrobiną niepewności, nim wreszcie zdecydował.

- Jasne, pokaż - trochę obawiał się tego co w nadprzyrodzony Mężczyzna wysłuchał jej do końca, wziął głęboki wdech i przeszedł do tłumaczenia.

- Posłuchaj, nie mogę pozwolić młoda dziewczyna nie wiedząca nawet jak nazywają się jej rodzice błąkała się sama po mieście. Aktualnie sprawdzamy czy nie ma żadnych informacji o zaginionych z Nowego Jorku i poszukujemy dodatkowych informacji o tobie w szpitalach. Może nam to zająć trochę czasu, dlatego, dla twojego bezpieczeństwa, zamelduję cię u opieki społecznej. Tam zajmą się tobą dalej - wyjaśnił jej, oczekując na reakcję Liv na przedstawioną sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 41
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Czw Maj 03, 2018 9:54 am

Dziewczyna obserwowała policjanta ze spokojem, choć jego niepewność mocno ją zaintrygowała. Nie poprosiła przecież o nic wielkiego, a jedynie notes i długopis, aby sam mógł ocenić, czym ów alfabet był. Nim jednak zdołała zapytać, czy wszystko w porządku, mężczyzna udzielił jej odpowiedzi. Gdy tylko wyraził zgodę, małolata odebrała od niego niezbędne przedmioty, po czym starannie napisała na kartce swoje imię. Zamiast standardowych liter, tekst składał się z cyfr. Prosty wyraz "Livia" w jej wykonaniu prezentował się jako "4C69766961". Co ciekawe, dziewczyna nie miała najmniejszych problemów ze stworzeniem sekwencji znaków, przyszło jej to naturalnie, więc albo stroiła sobie żarty z policjanta, albo miała już wszystko solidnie wyćwiczone.
- Więc? Tablica Mendelejewa czy alfabet Morse'a? - zapytała, oddając policjantowi jego rzeczy.
Uspokoiła się, choć wciąż nie czuła się zbyt komfortowo w pomieszczeniu, gdzie obecnie się znajdowali. Kraty za oknem były dla niej dość przytłaczające. Przez nie odnosiła wrażenie, że jest więźniem, co było dalekie od prawdy. Małolata słysząc wyznanie policjanta, spoważniała i spojrzała mu prosto w oczy.
- Dlaczego nie? - zadała kolejne pytanie z niezwykłym spokojem. - Wszyscy ludzie, których spotykałam na swej drodze jakoś się tym nie przejmowali. Nie interesowało ich to, co się ze mną stanie. Niektórzy nawet patrzyli na mnie z odrazą, jak tamten facet, którego przesłuchiwałeś. Dlaczego tak uparcie marnujesz na mnie swój czas, jednocześnie na siłę chcąc zaburzyć moje dotychczasowe życie? Dlaczego tak jak reszta, nie możesz mieć wywalone na to, co się ze mną stanie? Kiedy my sobie tu na spokojnie rozmawiamy, tamten zwyrol najprawdopodobniej planuje już kolejny atak. Dlaczego zamiast pomóc tym, którzy mogą coś wnieść do społeczeństwa, marnujesz tak cenne sekundy na kogoś, kto i tak nie ma przyszłości?
Niska samoocena czy za całym tym monologiem kryło się coś więcej? Mutantka siedziała spokojnie, obserwując reakcję mężczyzny na jej dość długą wypowiedź. Nie wyglądała tak, jakby zamierzała mu się sprzeciwiać i na siłę udowadniać swą rację, ale również nic nie wskazywało na to, że grzecznie da się oddać w ręce opieki społecznej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 555
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Sob Maj 05, 2018 1:49 pm

Policjant spojrzał na podsuniętą mu kartkę ze zdumioną miną.
- Na pewno nie jest to tablica Mendelejwa, ale nie wiem czy to jest alfabet Morse'a. To jakiś szyfr. - przyznał, podnosząc wzrok na dziewczynę. Coraz mocniej zastanawiał się kim ona jest. Posiadała dziwne stworzonko niewiadomego pochodzenia, możliwe że miała jakieś supermoce, ale mężczyzna nie potrafił pojąć co się za tym kryje.
Jej odpowiedź zdziwiła go po raz kolejny, że przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, pozwalając jej monologować dalej.
- To... to moja praca. Moim obowiązkiem jest pomóc cywilom, czasem nawet wbrew ich woli. Owszem, teraz możesz przeżyć, ale życie na ulicy nie jest dobre. Inni ludzie którzy mogą cię skrzywdzić. Ktoś może cię spróbować wykorzystać lub sprzedać na czarnym rynku. Dodatkowo, gdy nadejdzie zima możesz zamarznąć w jakiejś spelunie. Poza tym, przed tobą jest wiele lat życia. Jeszcze masz możliwość odbicia się od dna, ale nie zrobisz tego jeśli utkniesz w jednym punkcie z przekonaniem, że nic więcej cię nie czeka.
No i... sumienie nie pozwoliłoby mi wrócić do domu ze świadomością, że śpię w normalnym łóżku gdy ty jesteś w jakiejś dziurze w ziemi, telepiąc się z zimna i głodu.
- wyjaśnił spokojnie, starając się odpowiedzieć zgodnie ze swoimi przekonaniami oraz tak by była to pełna odpowiedź. Ta dziewczyna była dziwna. Potarł twarz, biorąc głęboki wdech. Przypomniał sobie, że poruszyła sprawę morderstwa.
- Naprawdę chciałbym ująć tego przestępcę, ale to wcale nie musi być on. To może być np. naśladowca albo coś kompletnie nowego. Tu potrzeba badań, testów, specjalistów z odpowiednich dziedzin. Ja tu tylko pilnuję porządku publicznego. - wyjaśnił jej, niechętnie przyznając się do swojej niskiej pozycji - Nie jestem odpowiednim specjalistą, a kręcenie się bez celu przy nich nie ma żadnego znaczenia. Jeśli będę jakoś mógł im pomóc, to mi o tym powiedzą. - Może był przy tym zbyt szczery?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 41
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Nie Maj 06, 2018 2:18 pm

- Szyfr? - w głosie małolaty dało się usłyszeć zdziwienie.
Jej wzrok powędrował wprost na notes, który przekazała wcześniej policjantowi. Wydawała się być równie zaskoczona tą informacją, co sam policjant. Obydwoje zadali sobie dokładnie to samo pytanie: kim była Livia. Mutantka nie miała nawet świadomości tego, że dane, którymi posługiwała się przez cały ten czas, były zmyślone przez osobę trzecią. Dziewczyna taka jak ona, nigdy nie istniała. Dotychczas nie zastanawiała się głębiej nad tą sprawą, ale spotkanie tego policjanta wszystko zmieniło.
- Na literę składają się dwie cyfry. Z tym, że litera w tym zapisie też jest cyfrą. A to dziesięć, b - jedenaście, a na f zapis się kończy... Czyli cały alfabet... "szyfr" bazuje na szesnastu cyfrach z przedziału od zera do piętnastu... - wyjaśniła. Ktoś, kto miał styczność z informatyką, bądź słyszał o systemie heksadecymalnym, szybko rozgryzłby "alfabet" małolaty. W rzeczywistości nie był on aż tak skomplikowany, jak mogłoby się wydawać. - Gdyby podnieść wszystkie cyfry z mojego imienia o jeden i przedstawić je w formie znaków, wyszłyby prawdziwe brednie, których nie szło by rozczytać... wtedy byłby to szyfr. W każdym razie ja tak myślę...
Małolata wysłuchała policjanta do końca, skupiając się na każdym słowie i tonie wypowiedzi. Przez chwilę siedziała w milczeniu, obserwując uważnie rozmówcę. Po wyrazie jej twarzy ciężko było stwierdzić, o czym tak właściwie myślała.
- A co z resztą? - zapytała w końcu. - Nie jestem jedyną osobą, która żyje na ulicy. Inni również marzną, głodują i mogą zostać wykorzystani. Nimi też się zajmiesz? Ja mam Sparky'ego, który potrafi dać trochę ciepła, może to niewiele, ale zawsze coś. Niektórzy nie mają nawet tego.
Kuleczka podskoczyła na ramieniu małolaty, słysząc swoje imię. Cała ta rozmowa nie bardzo jej odpowiadała, gdyż nikt nie zwracał na nią większej uwagi, nawet sama Livia! Jak ona śmiała zapomnieć o swoim przyjacielu! Czy tak miało być już zawsze? Czy niedobry policjant zabierze Sparky'emu jego przyjaciółkę?
- Ta sama osoba, inna... jakie to tak naprawdę ma znaczenie dla zamordowanej oraz jej rodziny? Seryjny zabójca, naśladowca, nowe zagrożenie... nie ważne jak nazwiemy sprawcę, wciąż będzie mordercą, zwyrolem, który skrzywdził tamtą dziewczynę. Naprawdę chcesz jedynie czekać i patrzeć, jak kolejna młoda osoba traci to, co ma najcenniejsze? - zadała kolejne pytanie, będąc niezwykle spokojną. - Mówisz, że pilnujesz porządku publicznego, prawda? Czy ten porządek nie został już zakłócony przez sprawcę? Skoro taka jest twoja praca, ty również powinieneś coś z tym zrobić, czyż nie?
Livia zamilkła przez chwilę, wyglądała tak, jakby się nad czymś zastanawiała. Przez chwilę wpatrywała się w notes, aby raz jeszcze skupić swój wzrok wprost na rozmówcy.
- Co ty na to, aby powęszyć w tej sprawie razem? Lepsze to niż bezczynne czekanie na rozwój wydarzeń, prawda? Jeżeli nic nie zdziałamy, nic się nie stanie. Ale jeśli dokopiemy się do czegoś, co przegapili twoi znajomi, sprawa posunie się nieco do przodu, czyż nie? Niczym nie ryzykujemy, a możemy jedynie zyskać...
Tego dla kuleczki było już za dużo! Jak ona śmiała proponować policjantowi wspólną przygodę! Sparky zeskoczył z ramienia mutantki i zaczął energicznie skakać po biurku, zrzucając na podłogę wszystko, co znalazło się w zasięgu jego wzroku.
- Co z tobą Sparky? - zapytała towarzysza, gdy tylko zdołała go pochwycić. - Nigdy wcześniej się tak nie zachowywałeś...
Sparky nadął się niezadowolony i rozpoczął swą specyficzną rozmowę ze stwórczynią.
- Dobrze wiesz, że to nie prawda, wciąż cię lubię... Przecież widać, że sprawa jest poważna, nie mogę tego tak po prostu olać... Bo wtedy będzie lżej... Nie zostawię cię Sparky, nie musisz się o to bać... Nadrobimy to, obiecuję... Masz moje słowo, a teraz wskakuj na ramię i bądź grzeczny.
Kulka posłusznie wykonała polecenie dziewczyny, choć z dość nadąsanym wyrazem pyszczka. Nadąsanym dla Livii, bo osoby trzecie nie zauważyłyby żadnej różnicy.
- Przepraszam za niego, po prostu poczuł się dotknięty, bo przez cały ten czas skupiałam się jedynie na rozmowie z tobą - wyjaśniła tą specyficzną sytuację. - Tak więc wracając do poprzedniego tematu... To byłoby działanie bez ryzyka, nikt by na tym nie stracił, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 555
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Pon Maj 07, 2018 7:42 pm

Sęk w tym, że mężczyzna nie był informatykiem, komputeryzacją również się nie zajmował i słuchał jej naprawdę osłupiały, zastanawiając się jak to w ogóle jest możliwe. Podrapał się po głowie, starając się nadążyć za jej wyjaśnieniami, choć zdołał się zgubić już na początku. Mimo to słuchał jej uważnie, starając się coś z jej tłumaczeń zapamiętać.
- Tak, jeśli dostanę wezwanie lub mam okazję to staram się im pomóc, dać namiary na schroniska dla bezdomnych lub przekazać do opieki społecznej. Niestety, nie zawsze możemy zająć się wszystkimi bo jest ich więcej niż nas.
Jej wypowiedzi znów słuchał uważnie, z kamienną twarzą, aż do momentu gdy kuleczka zdecydowała się przerwać i pokazać swoje niezadowolenie.
Szczęśliwie, obyło się bez strat materialnych przy szale kuleczki, bo policjant profilaktycznie odciągnął od biurka notes, gdy tylko ta znalazła się na blacie i obserwował z przerażeniem co ta wyczynia. Nie był w stanie przewidzieć jak bardzo niebezpiecznym... czymś, był Sparky, nawet jeśli był bliskim przyjacielem Liv. Jego ewidentnie nie lubił.
- ... n-nic się nie stało - wyjąkał przez chwilę obserwując kulkę, nim znów spojrzał na Liv - Przykro mi, ale po prostu na razie odwiozę cię do punktu opieki społecznej - powiedział głośno i wyraźnie, zabierając dziewczynę ze sobą z powrotem do radiowozu. Wydawało się, że jednak z jej nadziei i planów nici, gdy policjant, zaraz po wejściu do radiowozu obejrzał się w jej stronę.
- Wchodzę w to. Spróbujmy złapać tego typa - powiedział, a w jego oku pojawił się błysk pasujący bardziej do awanturnika niż formalistycznego kolesia z drogówki - Ale robię to tylko dlatego, żebyś sama nie wpakowała się w kłopoty. - Chyba próbował usprawiedliwić swoje postępowanie i ukryć samolubne pobudki - Od czego zaczniemy? - odpalił samochód, włączając się z powrotem do ruchu.
- A tak w ogóle, nie przedstawiłem się. Jestem Nicolas Adamo, ale możesz mówić mi Nick. - w końcu zdradził dziewczynie swoje personalia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Liv


Liczba postów : 41
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Wto Maj 08, 2018 9:31 am

- Dlaczego społeczeństwo nic nie robi z tym problemem? - zapytała mężczyznę wprost, zastanawiając się nad motywem ich postępowania. - To chyba nie problem, aby skierować taką osobę w odpowiednie miejsce lub wezwać policję, by ta się nimi zajęła. Dlaczego tak wiele obywateli przechodzi koło takiego człowieka obojętnie? To jakaś niepisana zasada społeczna?
Liv nie potrafiła tego zrozumieć. Każdy z przechodniów miał przy sobie telefon komórkowy, którego mógł użyć, by pomóc bezdomnym. Bardziej zatrważający był jednak fakt, ile tak naprawdę osób przewijało się codziennie w kluczowych miejscach Nowego Yorku. Część z nich potrafiła wspomóc człowieka w potrzebie, zawsze coś, ale ten większy odsetek wydawał się bezduszny. Gdyby wypowiedź siedzącego naprzeciwko funkcjonariusza policji nie usatysfakcjonowałaby dziewczyny, ta z pewnością zaczęłaby kombinować, jak się od niego wyrwać. Na całe szczęście nie skończyło się na zwykłym "bo to mój obowiązek", jego argumentacja była bardziej rozbudowana i przemawiała do mutantki.
Szesnastolatka, gdy tylko usłyszała odpowiedź mężczyzny na poruszany przez nią temat, poczuła lekkie rozczarowanie, ale nie zamierzała tak łatwo ustąpić.
- Jak chcesz, ale stracisz wtedy sporo zabawy - odparła ze spokojem, posłusznie idąc za nim do radiowozu.
Podczas całej tej wędrówki szykowała już ciut bardziej solidną argumentację na temat tego, jak może wzrosnąć w oczach szefa, gdy tylko uda mu się rozwikłać sprawę. Nim jednak zdołała pociągnąć temat dalej, rozmówca przerwał ciszę jako pierwszy, pozytywnie zaskakując małolatę podjętą przez siebie decyzją.
- Miło cię poznać Nick. No proszę, poznaliśmy się dopiero dzisiaj, a ty już znasz mnie na wylot. - odparła niezwykle szczerze. Miał w tym sporo racji, bez względu na jego decyzję i tak zaczęłaby węszyć w tej sprawie. Złapanie przestępcy byłoby korzystne dla wszystkich, a że ich własne dobro szło w parze z dobrem społeczeństwa... - A od czego? Od podstaw. Zaopatrzymy się w mapkę i pogrzebiemy nieco w sieci na temat popełnionych przestępstw. Zaznaczymy kluby, przy których znaleziono martwe dziewczyny, a także te miejsca, gdzie sprawca jeszcze nie uderzył. Warto byłoby także skupić się na chronologii przestępstwa. Może pomogłoby nam to wyprzedzić ruch przeciwnika, o ile ten działa według jakiegoś schematu.
Małolata nie zamierzała przesiedzieć całej podróży w milczeniu, byłoby to stratą czasu. Te chwile postanowiła przeznaczyć na głębsze rozmyślanie nad sprawą.
- Te dziewczyny... posiadały jakąś cechę wspólną? Włosy? Wiek? Charakter? - zapytała, licząc na to, że wiedział ciut więcej niż ona. Nie każdą gazetę czytała i nie miała dostępu do Internetu, więc na tym poziomie była daleko w tyle. - No i jaki sprawca może mieć motyw? Brutalny gwałt oraz zabójstwo... Może jest totalnym przegrywem i żadna go nie chce? - rzuciła lekko, choć był to bardziej żart niż prawdziwa dedukcja. W końcu jednak spoważniała. - Jedyną cechą wspólną, jaką dostrzegam na tę chwilę, jest klub. Wszystkie ofiary uczęszczały w zabawach klubowych, prawda? Dlaczego akurat atakuje tą grupę?
Zamyśliła się przez chwilę, przymykając swoje oczy. Starała się wyobrazić sobie potencjalne sceny z życia takiego psychopaty, zrobić małą symulację we własnym umyśle, choć jej domniemania mogły być dalekie od prawdy. W końcu nie była ani psychologiem, ani świrem.
- Może to zagorzały klubowicz? Uwielbia kręcić się po klubach i właśnie tam wybiera swoje potencjalne ofiary? Tak swoją drogą... podjechałbyś do jakiegoś fast foodu? Na głodniaka ciężej mi się myśli. No i przy okazji damy twoim kumplom więcej czasu na spakowanie się. Ostatnie miejsce zbrodni zwiedzimy jako pierwsze.
Cóż począć, ciało dziewczyny było wzmocnione, jej właściwości fizyczne przekraczały ludzkie standardy, ale miało to swoją wadę w postaci przyśpieszonego metabolizmu. Musiała jeść zdecydowanie więcej niż jej rówieśniczki. Kto wie, ile wytrzymałaby w roli bezdomnego z wilczym apetytem. Trafienie w ręce opieki społecznej najprawdopodobniej uchroniłoby ją przed śmiercią, albo czynem znacznie gorszym niż rażenie automatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 555
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: 40th Precinct   Czw Maj 17, 2018 11:27 am

Bardzo przepraszam za poślizg, życie atakuje z Nienacka.
Mężczyzna wyraźnie poweselał słysząc jej odpowiedź.
- E tam, sam kiedyś byłem młody i wiem, że jakie durnoty potrafią wejść w tym wieku do głowy. - wzruszył ramionami, oddalając się od posterunku. Słysząc je odpowiedź spojrzał na nią w lusterku.
- Nie wiedziałem, że się na tym aż tak dobrze znasz - trochę go to onieśmieliło, ale zaraz się rozpogodził - Przynajmniej wiemy co trzeba zrobić.
Na jej pytania, a raczej ciąg pytań, zastanowił się.
- Jedynie zgadzała się płeć i zbliżony wiek. Co prawda, najmłodsza miała piętnaście, a najstarsza dwadzieścia siedem lat, ale obie nie wyglądały na swój wiek. Gdyby nie dokumenty, młodszą uznałbym za osiemnastolatkę, a starszą za maks dwudziestopięciolatkę, jak nie mniej. Więc interesują go kobiety od osiemnastu do dwudziestu pięciu lat. - Podrapał się nagle gwałtownie po nosie.
- Jeśli chodzi o wygląd... na pewno były bardzo atrakcyjne. Wiesz, długie nogi, miały czym oddychać i na czym usiąść, szczupłe.. no, sama rozumiesz. - Poczuł się silnie zażenowany taką formą mówienia o zmarłych.
- Możliwe że jest ona mu po prostu bardziej dostępna. Pijaną czy naćpaną dziewczynę łatwiej wyciągnąć na zewnątrz. Dodatkowo tłum oraz mrok utrudniają identyfikację sprawcy. Mało kto pamięta cokolwiek z takich imprez... i raczej na pewno przebywa często w klubach - dodał swoje trzy grosze na temat potencjalnego powodu dlaczego sprawca atakuje właśnie tę grupę.
- Ach, właśnie! Miałem cię spytać czy jesteś głodna już na początku ale przez całą tą sprawę mi wyleciało! - spojrzał w lusterko, nim znalazł się pod odpowiednim lokalem, skąd mogli razem udać się coś zjeść.

Z/t - > > >
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Sponsored content



PisanieTemat: Re: 40th Precinct   

Powrót do góry Go down
 
40th Precinct
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Bronx-
Skocz do: