IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Kate Bishop
Clint Barton

Liczba postów : 17
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Ulica   Pon Kwi 09, 2018 6:59 pm


Typowa brooklyńska ulica, wzdłuż której ciągną się nie za wysokie bloki. Na parterach można znaleźć najróżniejsze sklepy, w których można kupić potrzebne rzeczy. Raczej nie ma tu co liczyć na coś luksusowego. Mimo tego po chodnikach kręci się sporo ludzi, a na jezdni właściwie ciągle coś przejeżdża.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kate Bishop
Clint Barton

Liczba postów : 17
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Kwi 09, 2018 7:38 pm

Pogodzenie życia bohaterskiego jak i normalnego nie jest prostym zajęciem. Zwłaszcza, gdy musisz do tego jakoś się utrzymać i znaleźć czas na treningi. I tak po poprzednim ciężkim dniu, kiedy to Kate znowu akurat natknęła się na osobę potrzebującą jej pomocy, dzisiaj musiała być choć odrobinę żywa, żeby pójść do szkoły. Oczywiście mogłaby sobie odpuścić, ale jednak czułaby się z tym źle. Chciała pomagać i nie miała zamiaru rezygnować dla własnej wygody. Była też opcja powrotu do domu. Mogłaby mieć pieniądze, ale zwyczajnie nie chciała już tak żyć.
Tym sposobem wracała właśnie ze szkoły ledwo żywa. Jakimś cudem była w stanie myśleć, ale i tak miała wszystkiego dosyć. Miała ochotę jedynie wrócić do domu i położyć się spać bez względu na wszystko. Jakoś się wykręci z treningu. Zresztą na co jej trening jak nie będzie mogła się nawet skupić i stanie się jedynie zagrożeniem dla innych. Nie żeby frajerzy-łucznicy nie byli już wystarczającym zagrożeniem dla otoczenia.
Nienawidziła faktu, że musiała wracać piechotą, ale nie opłacało jej się brać jakiejkolwiek komunikacji, a rower miała wciąż poza zasięgiem. Musi po niego w końcu wrócić, swoją drogą. W każdym razie szła właśnie przez ulicę, chcąc jeszcze zajść do pobliskiego sklepu, żeby kupić kilka rzeczy do jedzenia. I kawę. Kawy było w mieszkaniu coraz mniej i to ją przerażało. Ciekawe gdzie ten frajer ukrył ją tym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw Kwi 12, 2018 5:04 pm

Nie tylko Kate wracała do domu. Amelie po pracy również zmierzała w stronę swojego mieszkania. Była w dobrym nastrój, choć co jakiś czas ten się psuł gdy przypominała sobie skrajnie niebezpieczną sytuację w klubie. Zastanawiała się, co teraz porabiają poznane przez nią kobiety i czy na pewno wszystko z nimi w porządku.
Ale chyba powinno, miała nadzieję że TARCZA już zajęła się sprawą w samym klubie.
W każdym razie, najbardziej interesowało ją mieszkanie, gdzie mogła spokojnie usiąść do komputera, sprawdzić wiadomości i tęsknie wyczekiwać wezwania do jakiejś kosmicznej sprawy. Jeszcze nigdy nie miała okazji przyłapać jakiegoś kosmity i móc podpytać jakie ma potrzeby. Może okazałby się jakimś dalekim krewnym jej małej siostrzyczki... no tak, mała siostrzyczka, kiedy ostatni raz się z nią widziała... będzie musiała zadzwonić i sprawdzić jak się trzyma, albo po prostu pójdzie do niej o tak. Choć na razie jej się nie bardzo chciało. Może później, w końcu jest już dorosła i nie powinna wpaść w tarapaty będąc żywym, latającym czołgiem... a, pieprzenie, jak tylko się przebierze pójdzie sprawdzić co i jak!



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 38
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: Ulica   Pią Kwi 20, 2018 9:48 am

Obie kobiety szły mniej więcej w tym samym kierunku, ot, jedynie Amelie wyprzedzała Kate o jakieś kilkanaście kroków. Prócz nich po chodniku kręciło się jeszcze parę osób, ale nie było dziś wielkich tłumów, choć pewnie mieszkańcy mniej uczęszczanych dzielnic mieliby na ten temat inne zdanie. Godziny szczytu mimo wszystko zbliżały się szybkim krokiem, więc i Amelie, i Kate powinny korzystać z tej ostatniej chwili, by w miarę wygodnie dotrzeć do swoich domów.
Jak tu jednak skupiać się na myśli o ciepłym posiłku i relaksacyjnej kąpieli, gdy nagle pod nogami pojawia ci się zaniedbane dziecko, pociągając nosem i nieśmiało ciągnąc za rękaw. A to właśnie przytrafiło się Amelie.
P-proszę pani... Niech pani pomoże... Proszę! Moja mama jest chora... — zaczął biadolić chłopiec, wpatrując się błagalnie w kobietę. Miał może siedem lat, nie więcej. Był chudy i drobny, a jego twarz była cała w piegach. Rude włosy sterczały mu na wszystkie strony, zaś spod grzywki wyglądały duże, zielone oczy. Miał na sobie wypłowiałą i brudną w paru miejscach koszulkę, wyraźnie znoszone spodenki oraz buty rozchodzące się na szwach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kate Bishop
Clint Barton

Liczba postów : 17
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Ulica   Pią Kwi 20, 2018 7:52 pm

Rzeczywiście, choć wizja odpoczynku kusząca, taka sytuacja mogła oderwać myśli od przyjemnych rzeczy. Z ludźmi to różnie bywa, ale akurat Kate nie mogła obojętnie przejść koło kogoś takiego jak mały chłopiec, który postanowił zaczepić obcą osobę na ulicy o pomoc. Na sam jego widok dziewczynie robiło się smutno, a jeszcze słysząc jego słowa, tylko było jej ciężej. W takich momentach żałowała, że nie miała przy sobie rodzinnej fortuny, żeby podarować sporą sumę. Nie miała mimo wszystko zamiaru wracać do ojca z podkulonym ogonem, tylko po to, żeby jej dał pieniądze. Przynajmniej miała cokolwiek, a w końcu biednym nawet te parę groszy się przyda.
Podeszła powoli do chłopca i nieznajomej, którą zaczepił. Nie chciała go przestraszyć, ale wolała szybko zainterweniować, ponieważ najzwyczajniej w świecie, chciała pomóc.
- Hej, spokojnie, mały - przyklęknęła przed nim, próbując go jakoś uspokoić. Wiedziała, że to nie takie proste, ale warto było spróbować, a łatwiej byłoby się dogadać, jeśli byłby spokojniejszy. - O co chodzi? Co się dzieje? - spytała w końcu po chwili, zerkając po raz pierwszy, kątem oka, na to, co robi kobieta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Ulica   Sob Kwi 21, 2018 8:31 pm

Chęć powrotu do domu, niestety musiała odejść, bo nagle... zaczepiło ją dziecko. Amelie obrzuciła smarka groźnym spojrzeniem, ale widząc jego fizyczny stan, poczuła jak groźny wzrok łagodnieje. Nigdy nie była za dobra w uczucia, ale zawsze przejmowała się krzywdą innych. A gdy widziała tego malca, to wraz z nim mogła zobaczyć wielki neon "POMÓŻ MI".
- Co się stało? - spytała krótko, rzeczowo i na temat, stając przodem do malucha, gdy usłyszała kolejny głos. Obejrzała się w stronę nieznanej sobie kobiety, która teraz zajęła się maluchem. Na pewno wyglądała teraz głupio, ale sama nie wiedziała czy kucanie we dwie jest dobrym pomysłem. By nie mieć głupiej postawy, splotła ręce na piersi, starając się wyglądać poważnie, ale słuchając tego co chłopiec ma do powiedzenia. Cała sytuacja była ciężka, ale przecież nie mogła go zostawić! Szczególnie, że nie wiedziała co to za kobieta i czy nie ma jakiś złych zamiarów, takie dzieci na czarnym rynku pewnie nieźle chodzą.



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 38
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Kwi 30, 2018 4:12 am

Srogi wzrok i zamknięta postawa Amelie, a także nagłe wtrącenie się Kate wyraźnie spłoszyły chłopca. Wydawał się jeszcze bardziej zagubiony, zaś w oczach stanęły mu łzy. Mimo to uparcie trzymał się skrawka koszuli kobiety.
Bo... bo mama... J-jest chora i... p-pieniądze idą na leki, p-przez co nie ma co jeść... M-mama mówiła, żeby nie prosić obcych ludzi o p-pomoc, ale... a-ale jestem t-t-taki g-głodny... — Pod koniec zdania chłopiec całkiem się rozkleił, wolną ręką nieporadnie ocierając swoją twarz z łez. Widać było też, że mówienie o swojej sytuacji sprawia mu niemały problem, jakby wstydził się żebrania o podstawowe produkty.
Mniej więcej w tym samym czasie Amelie mogła poczuć, jak zrobiło się jej nagle dziwnie... lżej? Ktoś ją równocześnie lekko potrącił, przyspieszając zaraz kroku. Jeśli któraś z kobiet podniosłaby wzrok, mogłaby zauważyć sylwetkę nastolatka, starającego się jak najszybciej zniknąć w tłumie. Miał na sobie dżinsy i bordową bluzę z zaciągniętym na głowę kapturem. Dużo jednak ciekawsze było to, czego nie miała już pani agent. Torebka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kate Bishop
Clint Barton

Liczba postów : 17
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Ulica   Sob Maj 12, 2018 12:20 am

Nie chciała bardziej spłoszyć chłopca, widząc jego reakcję, więc nie wykonywała żadnych gwałtownych ruchów (i powstrzymała chęć przytulenia go czy innego okazania sympatii i faktu, że chce pomóc). Naprawdę było jej szkoda chłopca, a słysząc jego odpowiedź, po której wybuchł płaczem, jej serce aż pękło. Najgorsze w tym było, że sama nie miała za bardzo jak pomóc, bo jej oszczędności w ostatnim czasie były… marne, żeby nie powiedzieć żałośnie niewielkie. Nawet w tej kwestii zaczęła się zarażać frajerstwem. Ale chyba nic się nie stanie jak da chłopcu kilka dolarów. Dla niego to i tak lepsze niż nic, a ona jakoś sobie poradzi bez jednego lub dwóch posiłków.
- Mogę ci coś kupić do jedzenia. Albo dać po prostu kilka dolarów - uśmiechnęła się do niego, zdejmując plecak i szukając w nim portfela. Znalazłszy go, zajrzała do niego i aż jęknęła widząc jak mało w nim jest. Więcej niż pięciu dolarów na pewno nie uda jej się znaleźć. Uśmiech zniknął z jej twarzy. Wyjęła to co ma i wyciągnęła rękę przed siebie, podając pieniądze chłopcu. - To jedyne co mam, ale może nawet tyle wam się przyda.
Cały ten czas nie podniosła wzroku, więc nie miała okazji zauważyć ani potrącenia, ani nastolatka. Była zbyt zajęta chłopcem, żeby zauważyć inne rzeczy, które się działy dookoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Ulica   Sob Maj 12, 2018 9:04 pm

Przyglądała się z uwagą dziecku. Mimo wszystko posiadała swego rodzaju empatię. Nie wtrącała się jednak w pocieszanie dziecka, skoro zajęła się tym obca kobieta.
- Jak się nazywasz? - spytała chłodno, gdy nagle poczuła że ktoś ją dotyka... po czym poczuła się lżejsza o torbę w kilka chwil- ZŁODZIEJ! - krzyknęła na cały głos, łapiąc przestraszony wabik za wcześniej trzymającą ją rękę, nim ten zdołał zwiać do kumpli. Wiedziała, że nie ma sensu gonić złodzieja torby. Na pewno pracował z jeszcze kimś i próba złapania jednego skończyłaby się tym, że zziajana Amelie miałaby właściciela purpurowej bluzy w rękach, ale jej torba już dawno byłaby zabrana do ich jamy. A tak ten mały szczurek zaprowadzi ją prosto do swojego gniazda, już jej w tym głowa.
- No to, smarku, podziękujesz kolegom pięknie jak już z tobą skończę - była wściekła i zła, nie zamierzała się teraz dać nabrać na zapłakane oczy, ani udobruchać.



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 38
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw Maj 31, 2018 11:47 pm

Chłopiec patrzył to na jedną kobietę, to na drugą, spojrzenie mając pełne strachu, wstydu, a także kryjącej się za nimi nadziei. Gdy Kate ściągnęła swój plecak, by znaleźć w nim portfel, dzieciak spuścił wzrok na swoje buty, wyraźnie zażenowany. Mimo to podniósł wzrok i przyjął pieniądze, wyciągając po nie swoje drobne dłonie.
Dz-dziękuję. — Dla kogoś, kogo nie było stać na podstawowe rzeczy, nawet kilka dolarów miało ogromną wartość. Dlatego też chłopiec zdobył się na lekki uśmiech, który rozpogodził jego zatroskaną twarz. Już też miał odpowiedzieć na pytanie Amelie, gdy ta nagle chwyciła go za rękę.
Po całej ulicy rozniósł się nagle wrzask. Bardzo łatwo było zlokalizować jego źródło, bo był nim właśnie przytrzymany przez panią Kent mały żebrak. Krzyczał na całe gardło, jakby go ze skóry obdarli, zwracając na siebie uwagę tłumu dużo skuteczniej, niż zrobiła to wzmianka o złodzieju. Oczywiście ludzie wtedy odruchowo odsunęli się na krawędzie chodnika, rozglądając się niepewnie po sobie, jednak w tej chwili dużo bardziej interesowało ich, co te dwie kobiety robią temu biednemu chłopcu, że ten aż tak krzyczy?
P-puść mnie! Puuuuść mnie! Pomooocy! — krzyczał dzieciak, próbując się wyszarpać. Widząc to, w stronę Kate i Amelie ruszył postawny mężczyzna z groźną miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kate Bishop
Clint Barton

Liczba postów : 17
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Ulica   Pią Cze 01, 2018 3:03 pm

Widząc lekki uśmiech i rozpogodzenie zrobiło jej się cieplej na sercu. Zawsze cieszyła się, kiedy mogła pomóc komuś w gorszej sytuacji i nawet takie niewielkie rzeczy sprawiały, że potrafiła się czuć lepiej.
Jednak całą radosną chwilę, która trwała pewnie tylko kilka sekund, przerwał krzyk Amelie, na co Kate zaczęła się rozglądać za potencjalnym złodziejem. Zanim jednak zdążyła jakkolwiek zareagować albo namierzyć daną osobę, kobieta złapała dziecko za rękę. Wszystko działo się szybko, a do tego doszła jej wściekłość i krzyk chłopca. Kate podniosła się szybko.
- Hej, spokojnie - spróbowała jakoś uspokoić sytuację, choć może to nie był idealny sposób. Ale jednak reagować agresją na agresję było jeszcze gorszym pomysłem. - O co pani chodzi? Ten chłopiec potrzebował tylko na coś do jedzenia. - Spróbowała jakoś wejść między Amelie i chłopca, mając nadzieję, że go puści. Wtedy mogłaby go jakoś uspokoić. Chyba, że ucieknie, ale nie chciałaby go zostawiać dopóki nie będzie mieć pewności, że nic mu nie jest.
Kątem oka nagle przyuważyła mężczyznę zbliżającego się do nich. Natychmiast zwróciła się trochę bardziej w jego stronę, wciąż obserwując dwójkę, którą chciała opanować.
- Sytuacja zaraz będzie opanowana, nie trzeba się obawiać - powiedziała, właściwie do wszystkich przyglądających się. Dodatkowo się uśmiechnęła, mając nadzieję, że jednak nie znajdą się kolejne osoby zamieszane w całą sprawę. To wszystko pewnie było tylko nieporozumieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Ulica   Pon Cze 18, 2018 1:18 pm

Spojrzała na Kate złym wzrokiem, ale zaraz zrozumiała, że przecież ta skupiona była na dziecku, nic nie widziała choć chyba nie ogłuchła i mogła usłyszeć jej słowa, ale no trudno.
-Przed chwilą ukradziono mi torebkę, ten dzieciak najpewniej jest po prostu przynętą większej grupy przestępczej. Proszę zadzwonić na policję, bo ja aktualnie nie mam jak ponieważ właśnie ukradziono moją własność - wyjaśniła spokojnie, zimno, choć wewnątrz się w niej gotowało, ignorując wrzask. Nie lubiła krzywdzić dzieci, ale wydarzenie sprzed chwili z łatwością pozbawiało ją jakichkolwiek resztek empatii.Trzymała dalej, wiedząc że jeśli da mu uciec to już będzie po zawodach.
- Proszę się nie wtrącać właśnie dokonano napadu rabunkowego, a ten tutaj jest podejrzany o współpracę ze złodziejami - powiedziała głośniej, starając się przekrzyczeć dziecko i tym razem patrząc na idącego w ich stronę mężczyznę. Nie zamierzała go uciszać, bo wyglądałoby to jeszcze gorzej niż trzymanie go za rękę. A reszta zachowuje się jakby nigdy wrzeszczącego w sklepie dziecka nie widzieli, no doprawdy. Owszem ani piękne, ani miłe to nie było, ale przecież nie tłukła go pasem na środku drogi, ani tym bardziej nie próbowała samodzielnie zrobić mu krzywdy.
Nie bała się ludzi, a jeśli ktoś w końcu zadzwoniłby na policję, byłaby szczerze ucieszona.



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 38
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: Ulica   Sro Lip 04, 2018 11:46 pm

Chłopiec płakał nadal, wciąż próbując się wyrwać i szarpiąc za rękaw Amelie. Wyglądał na przestraszonego i zagubionego, a niekoniecznie na kogoś, kto został przyłapany na gorącym uczynku. W dłoni, z którą trzymała go kobieta, wciąż jednak kurczowo trzymał tych parę dolarów, które dostał chwilę temu.
Słysząc, że Kate jest po jego stronie, dzieciak zaraz zwrócił w stronę dziewczyny zapłakane spojrzenie.
N-niech pani mi pomoże… niech pani nie pozwoli mnie skrzywdzić, p-proszę! Ja… ja nie chcę na policję. M-moja… moja mama… — Chłopiec nie dokończył zdania, na nowo wybuchając płaczem.
Niektórzy ludzie wokół wciąż podejrzliwie przyglądali się całej sytuacji, jednak spora część wróciła do swoich spraw, ruszając dalej, szczególnie po tym, jak wspomniany mężczyzna ruszył w stronę kobiet. W końcu skoro on wziął na siebie moralny obowiązek interwencji, czemu ktoś inny miałby się tym jeszcze przejmować?
Będę się wtrącał, bo robi mu pani krzywdę! — zagrzmiał nieznajomy obrońca uciśnionych, stając naprzeciwko obu pań. Założył ręce, ocenił sytuację surowym spojrzeniem, po czym odezwał się już spokojniej: — Na podstawie czego oskarża go pani o kradzież?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kate Bishop
Clint Barton

Liczba postów : 17
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: Ulica   Pią Lip 13, 2018 3:00 pm

Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta, a kobieta nie odpuszczała, co dla Kate zaczynało być frustrujące. Oczywiście trochę ją rozumiała, w końcu została okradziona, ale też nie widziała powodu, żeby natychmiast oskarżać chłopca. Zaczęła się zastanawiać nad zadzwonieniem na policję, kiedy ta o tym wspomniała, ale zaraz dziecko zaprotestowało. Nie była pewna, co zrobić. Z jednej strony właśnie nastąpiła kradzież i policja rzeczywiście była potrzebna do wyjaśnienia sprawy oraz odnalezienia ukradzionej rzeczy. Z drugiej, zdawała sobie sprawę, że to może źle skończyć się dla chłopca i jego matki, a przecież on tylko starał się jej pomóc. Nie jego wina, że nie mają pieniędzy. Wzięła głęboki wdech, próbując się uspokoić.
- Może rozwiążemy tę sprawę na spokojniej? - zaproponowała, sama starając nie brzmieć na spiętą, choć zaczynała taka być coraz bardziej. - Póki co, robi mu pani krzywdę i krzyczenie na niego nie ułatwi sprawy.
Spojrzała między mężczyznę, który do nich podszedł, a potem znowu na Amelie. Kiedy ta dwójka zajmowała się wyjaśnianiem między sobą, Kate znowu przykucnęła koło chłopca.
- Wszystko będzie dobrze. Wyjaśnimy tę sprawę, a ja nie pozwolę, żeby coś stało się tobie albo twojej mamie - zwróciła się do niego, lekko się uśmiechając, żeby dodać mu trochę otuchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw Lip 19, 2018 3:01 pm

Westchnęła ciężko. Oczywiście, zamiast zadzwonić na policję, to obrońca prowadzi z nią dyskusję. Była jeszcze bardziej poirytowana, a krzyki i płacze chłopca jej nie wzruszały. Może tylko jeszcze bardziej irytowały.

- Jeśli jesteś niewinny, to dlaczego niby chce unikać policji? - Sprawa z matką zaczęła jej śmierdzieć. Pewnie też był to wybieg małego złodziejaszka, który chciał uniknąć kary za występek swoich kumpli.

- Bo grupy kieszonkowe bardzo często działają na "wabia". Jedna osoba robi za przynętę i zagaduje potencjalną ofiarę, a druga ją okrada. A kto nie ulituje się i nie przystanie nad małym, zasmarkanym i zabiedzonym chłopcem? - Ostatnie słowa prawie wypluła z przesadnym przejęciem w twarz Obrońcy Uciśnionych.

Spojrzała w stronę chłopca i mimo wszystko coś w niej tknęło. Złość, złością, ale może faktycznie trzymała go za mocno?

- Puszczę, ale dopiero w momencie gdy nie będziesz uciekać. Jeśli zaczniesz, złapię cię i choćbyś miał się drzeć na całą ulicę, zaciągnę cię do najbliższego komisariatu. - Jeśli chłopiec okazał chęć współpracy, puściła go, a jeśli mimo wszystko rzucił się do ucieczki, ona zamierzała znów spróbować go złapać.



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Ulica   

Powrót do góry Go down
 
Ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Brooklyn-
Skocz do: