IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2009] Manhattan, Nowy Jork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Oneshot
Łowca Trolli

Liczba postów : 91
Join date : 14/06/2017
Skąd : Z Helicarriera

PisanieTemat: [2009] Manhattan, Nowy Jork   Sro Kwi 04, 2018 3:45 pm

Shot oparty o swój motocykl, z rękoma w kieszeni beznamiętnie przekładał za pomocą języka wykałaczkę z jednego kącika ust, do drugiego. Słońce grzało niemiłosiernie mimo, że był dopiero początek maja. W firmowym garniturze było mu zdecydowanie zbyt ciepło. Już i tak zdjął marynarkę, która obecnie spoczywała tuż obok niego, na jego maszynie, ale to nie wystarczało. Po paru chwilach poluzował krawat i podciągnął rękawy białej koszuli. Obecnie wyglądał jak ktoś... Kto mógłby się wytoczyć wczesnym rankiem z wesela, na którym już absolutnie nikt nie przykłada wagi do swojego wyglądu. Najczęściej powodem jest zbyt duża ilość spożytego alkoholu. Cóż... On był trzeźwy jak świnia, ale nadal gdyby jego przełożeni zobaczyli jak reprezentuje "firmę", pewnie zebrałby op... No, że nie byliby zadowoleni znaczy. Cóż... Nigdy jakoś nie potrafił przejmować się przyjętym Dress codem. Owszem, wciskał się w te szyte na miarę fatałaszki jeśli koniecznie musiał, ale zaledwie po paru godzinach wyglądały, jak wyjęte psu z gardła. Tak też było i tym razem.
Kątem oka krytycznie zerknął na zegarek. Nie pamiętał o której godzinie dokładnie mieli się spotkać. Nie wiedział też jak dziewczyna ma wyglądać... Jedyne o czym go poinformowano to jej imię oraz godzina i miejsce spotkania. No i nadal miał klucze do jej nowego mieszkania... Mimowolnie wyciągnął pęk z kieszeni garniturowych spodni i podrzucił je niedbale kilka razy skupiając się na zwykły, codziennym ruchu ulicznym.


All the other kids with the pumped up kicks,
You better run, better run, outrun my gun.

All the other kids with the pumped up kicks,
You better run, better run, faster than my bullet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 63
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: [2009] Manhattan, Nowy Jork   Sro Kwi 04, 2018 6:17 pm

Becca nie pojmowała otaczającej jej rzeczywistości. Głównie z dwóch powodów; przespała ponad sześćdziesiąt lat zamrożona w komorze oraz wciąż miała przed oczami swój świat, przepełniony wojną i cierpieniem. Cokolwiek z nią zrobili, odczuwała teraz tego skutki. Niekoniecznie fizycznie, ale jednak. Doprowadzona do stanu pozwalającego na kontaktowanie z środowiskiem, z grubsza zapoznana z dzisiejszym Nowym Jorkiem, została w końcu wysłana do jej nowego ''domu''. Dom, przynajmniej z tego co jej raczyli wyjawić, miał mieścić się na Manhattanie. Oczywiście dostała instrukcje co, jak i gdzie, ale jakby wszystko jej wyleciało z głowy na sam widok neonowych reklam i zamieszania na ulicy. Pierdyliard żółtych taksówek, masa ludzi przepychających się nawzajem. Miasto, którego nie rozpoznawała. Marszczyła czoło przyglądając się przechodniom. Zbyt kolorowo. Za głośno. Dłuższą chwilę stała tak oszołomiona tymi wszystkimi bodźcami, które zaatakowały umysł. Otrząsnęła się zdając sobie sprawę, że zegar tika. Tik, tak. A ktoś na nią czeka.
Nomad ubrana jak cywil, w luźną, białą koszulę i jeansy usiłowała nadgonić czas, bo faktycznie była troszeczkę spóźniona ale dla Shota i tak nie warto się wysilać. Ubiór, jakikolwiek nie był, krępował ruchy kobiety. Czuła się niekomfortowo i najchętniej zamieniłaby to na wygodną sukienkę, ewentualnie mundur z czasów swej służby w Siłach Powietrznych. Mimo wszystko zaletą koszuli był fakt, że miała krótkie rękawy. Dzięki bogu!
Barnes rozejrzała się uważnie. Dotarła we wskazane miejsce, szukała wzrokiem osoby, która miała na nią czekać. Wedle opisu...Tak. To on. Złapała w pole widzenie Shota bawiącego się kluczami ''I dotąd nosił wielki pęk kluczów za pasem, Uwiązany na taśmie ze srebrnym kutasem.'' W ruchu ulicznym prezentował się dziwnie. Tylu wokół zabieganych ludzi, a tamten czeka cierpliwie bądź nie. I nikt nie zwracał na mężczyznę najmniejszej uwagi. Także, po ponownym upewnieniu się, podeszła do niego.
- Rebecca - usłyszał kobiecy głos, który zapewne ''wybudził go z transu''. Nie ma na świecie nic bardziej wciągającego od wpatrywania się bez celu w ulice! - Miałam spotkać się z panem w sprawie mieszkania - zagadnęła dalej oczekując reakcji. Mrużyła przy tym delikatnie oczy. Słońce niemiłosiernie raziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Oneshot
Łowca Trolli

Liczba postów : 91
Join date : 14/06/2017
Skąd : Z Helicarriera

PisanieTemat: Re: [2009] Manhattan, Nowy Jork   Sro Kwi 04, 2018 6:41 pm

Brzęk, brzęk, brzęk - Klucze podzwaniały niemal wesoło za każdym razem, gdy pęk lądował ponownie w dłoni Shota. Widać było po nim znudzenie, może lekki zniecierpliwienie? Cóż, właśnie cierpliwość nigdy nie była jego mocną stroną... Szybko ją tracił, zaczynał się nudzić... Tak też było i tym razem. Ruch uliczny nie był na tyle interesujący, by zaprzątnąć uwagę agenta na dłużej niż ledwie kilka chwil. Znał to wszystko zbyt dobrze, zbyt długo. Spowszedniało. Zgiełk, tłumy i samochody. Nauczył się ich niemal nie zauważać i tylko teraz, na potrzeby chwili zajął się obserwowaniem mijających go dziewczyn. Niezbyt nachalnie, ale... Co innego mu pozostało?
Z tej jakże interesującej czynności wyrwało go głos. Kobiecy głos. Drgnął lekko zerkając na nieznajomą. Milczał dość długo. W czasie tej niezręcznej ciszy powoli otaksował nowo przybyłą od stóp do głów, a potem, z cichym westchnieniem wydobył z kieszeni spodni mocno pomiętą, naderwaną karteczkę. Zerknął na nią ukradkiem. Na skrawku papieru było napisane tylko i wyłącznie jedno słowo: Rebecca. Tak się właśnie przedstawiła.
- Zgadza się... - Odparł kiwając powoli głową twierdząco, a następnie jakby nigdy nic rzucił pęk kluczy w górę, lekko po łuku tak, by mogła je bez problemu złapać.
- Pluvier. - Przedstawił się krótko, samym tylko nazwiskiem. Podrapał się z zafrasowaniem po głowie. Kilka kosmyków jego włosów wymknęło się spod spinających je gumki. Szybko ciągnął ją, zebrał swoją grzywę obiema dłońmi i związał ponownie - tym razem skuteczniej.
- To ten... Poradzisz sobie sama? Trzecie piętro, mieszkanie 69, czyli tak gdzie sąsiad ma duży pokój, ty masz ciasną kuchnię... - Rzucił sucharem tak czerstwym, że z fasad okolicznych budynków posypał się tynk. Tak, tak... Właściwie swoje zrobił. Miał się spotkać, przekazać klucze i wyjaśnić co i jak. Hmm... Czy można było, że się wywiązał ze zleconego mu zadania? Pfff... Taaakk.... No dobra, nie... Podanie piętra i numeru lokalu nie kwalifikowało się jako "wyjaśnienie co i jak" nawet jak na wyjątkowo niskie standardy Chrisa. Westchnął ciężko.
- To chodźmy... - Rzucił ze słabo udawanym entuzjazmem.
- Jeśli masz jakieś pytania... Wal! - Oświadczył wkładając ręce w kieszenie i ruszając w kierunku wejścia.


All the other kids with the pumped up kicks,
You better run, better run, outrun my gun.

All the other kids with the pumped up kicks,
You better run, better run, faster than my bullet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Rebecca Barnes
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 63
Join date : 09/03/2018

PisanieTemat: Re: [2009] Manhattan, Nowy Jork   Sro Kwi 11, 2018 11:35 am

Przyjrzała się uważnie mężczyźnie. Można powiedzieć, że gapili się tak na siebie bez większego celu dłuższy czas. Nie spuszczała ani na moment błękitnych oczu z loczkowatego. Mrużyła przy tym delikatnie oczy. Słońce cholernie oślepiało. Zresztą...podczas badań w bazie S.H.I.E.L.D wyszło, że Rebecca potrzebuje skorygowania wzroku. Zapewne musiały to być skutki długiego snu i nieznajomego pochodzenia substancji w jej organizmie. Naukowcy mieli dopiero zacząć rozpracowywać projekt S.E.N i zobaczyć czy faktycznie mogą do niego powrócić. W końcu Becca była chodzącym przykładem skuteczności ów projektu, ale pozostawało wiele niewiadomych.
Złapała zgrabnie klucze w prawą dłoń i schowała do kieszeni spodni. W swym całym życiu nie widziała mężczyzn spinających włosy. Nikt na froncie nie miał aż tak długich włosów. Chociaż wizja robienia warkoczyków Steve wyglądała obiecująco...nie.
- Miło poznać - rzuciła już nieco luźniej. A na pytanie nie odpowiedziała. Zdążył wyczytać jednoznaczną odpowiedź po jej mimice. Pogładziła dłonią kark i ruszyła za nim. Trzecie piętro. Mieszkanie 69. Prawdopodobnie nadrobi kondycje biegając w tą i z powrotem po schodach. To bardzo dobry i wypróbowany sposób!
- Nie wiem, od czego zacząć. Miasto rozrosło się niesamowicie i łatwo zbłądzić - stwierdziła wchodząc właśnie po schodach. W tym czasie nie spuszczała wzroku z towarzysza, jakby w każdej chwili mógł się na nią rzucić.
- Jak długo mam tu mieszkać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Oneshot
Łowca Trolli

Liczba postów : 91
Join date : 14/06/2017
Skąd : Z Helicarriera

PisanieTemat: Re: [2009] Manhattan, Nowy Jork   Nie Kwi 15, 2018 11:00 am

Cheis wbiegał po schodzą co dwa stopnie, z rękoma w kieszeniach spodni. Robił to zaskakująco lekko i jakby entuzjastycznie choć jeszcze chwilę wcześniej nic nie wskazywało, by miał wykazywać taką postawę. Ciężko było stwierdzić, co było przyczyną nagłej zmiany nastawienia - Fakt, że niedługo jego rola w tym przedstawieniu dobiegnie końca, czy też coś zupełnie innego, jaka myśl która nagle i nieoczekiwanie zagościła w jego głowie. Gdzieś na wysokości drugiego piętra zaczął nawet pogwizdywać "Black Betty" zespołu Ram Jam. To zdecydowanie była jego ulubiona piosenka
Co jakiś czas oglądał się przez ramię, w kierunku Rebbeci tak, jakby chciał sprawdzić czy na pewno idzie za nim, a chwilę potem ruszał tak samo energicznie jak wcześniej.
Gdy oboje dotarli na trzecie piętro, jakby nigdy nic oparł się ramieniem o ścianę klatki schodowej i skinieniem głowy wskazał drzwi prowadzące do nowego mieszkania agentki Barnes.
- To tutaj. - Zakomunikował jednocześnie dyskretnie zerkając na jej nogi. Cóż, był tylko... Soba. Z pewnymi słabościami nie umiał, a nawet nie chciał i co za tym szło nie usiłował walczyć. Skoro było na co popatrzeć (A w tym przypadku zdecydowanie było) i nikomu nie przysparzało to szkody... To czemu nie? Szybko zamarkował ruch głową, jakby obiektem jego oględzin wcale nie były nogi jego towarzyszki, a coś innego, znajdującego się dalej.
- Miasto jak miasto. Dla mnie zawsze wydawało się nieco zbyt głośne. Choć może nie... - Zamyślił się jakby unosząc wzrok wbijając go gdzieś w ścianę. Pogrążył się we wspomnieniach. Nie tak znowu odległych.
- Nie. Po namyśle nie... Dopiero po powrocie z Kambodży zaczęło takie być. Jakby rozrosło się w międzyczasie, napuchło. Bardziej osaczało. - Wyjaśnił lekkim tonem znowu poprawiając kosmyk włosów, który nie chciał dać za wygraną.
- Oczywiście wiem, że to farmazon. To przez kontrast. Było gorze, a teraz znowu zaczynam czuć się jak w domu. Ty też przywykniesz, nawet szybciej niż myślisz. - Sprostował czekając aż kobieta otworzy drzwi od swojego lokum.
- Tak naprawdę... - Zaczął, ale urwał zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie nie powinien wnikać. W S.H.I.E.L.D. nie powiedzieli mu absolutnie nic o Becc, a sam też nie szukał, nie drążył bo i czemu by miał, ale... zastanowiło go to. Wspomniała, że "Miasto rozrosło się niesamowicie". To ile czasu jej tu nie było? Kilka lat? Mimo wrażenia bycia przytłoczonym po powrocie z Kambodży nie odniósł wrażenia, by metropolia stała się większa... Fizycznie. Owszem, budowała się, ale nie na taką skalę, by to samo w sobie szokowało. Ile mogła mieć lat? Nigdy nie był dobry w szacowaniu czyjegoś wieku, ale... Dwadzieścia dwa lata? Na pewno nie więcej niż trzydzieści? Coś takiego? To nadal za mało..
No nic. Nie było sensu się nad tym rozwodzić. Wolał skupić się na pytaniu, które mu zadano.
- Więc możesz mieszkać tu tak długo jak będziesz potrzebowała lub zechcesz. Oczywiście dla T.A.R.C.Z.Y. w sposób oczywisty wygodnym będzie, byś właśnie tutaj została jak najdłużej, ale jakby to powiedzieć... No łańcuchami do kaloryfera cię nie przykujemy... - Nakreślił sprawę dość enigmatycznie i zaśmiał się ze szczerym, nieudawanym w najmniejszym stopniu rozbawieniem.


All the other kids with the pumped up kicks,
You better run, better run, outrun my gun.

All the other kids with the pumped up kicks,
You better run, better run, faster than my bullet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2009] Manhattan, Nowy Jork   

Powrót do góry Go down
 
[2009] Manhattan, Nowy Jork
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nowy Świat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: