IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Disney Store

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 539
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Disney Store   Sob Lut 25, 2017 4:58 pm



***


Ogromny sklep poświęcony całkowicie produkcjom Disneya. W środku znajduje się wiele nawiązań do filmów i kreskówek. Można tu znaleźć słodycze, koszulki, maskotki przedmioty codziennego użytku czy najróżniejsze pamiątki.
Świetne miejsce dla dzieci i duża nostalgia dla dorosłych.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
X-23


Liczba postów : 83
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Wto Maj 02, 2017 5:17 pm

Dziewczynka wpadła tu, prawie wywalając się na progu. Dwóch Japończyków krzyknęło na nią w swoim języku, gdy przemknęła obok nich kierując się w stronę przebieralni przypominającej klauna. Nie bardzo była pewna jak powinna się ukryć, ale wiedziała jedno: nie może zostać zbyt długo na widoku. Biegnąc zrzuciła kurtkę, którą zaczęła wpychać prosto do przewieszonego przez ramię plecaka. Skryła się za pierwszą lepszą półką ustawioną naprzeciw wejścia i wyglądała czujnie obserwując wchodzące osoby.


You are the last person
who will ever think
they can own me.
No one owns me!
I'm not a thing.
I'm Laura Kinney!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 115
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: Disney Store   Wto Maj 02, 2017 7:09 pm

Walka z sekwencją i uwarunkowaniem, niemal sprawiała mu fizyczne cierpienie, jakie można byłoby dostrzec w kącikach jego ust, gdyby nie maska zasłaniająca twarz. Nie zabijał dzieci. Owszem, czasem przez przypadek jakiś cywil tracił życie, czasem granat ranił postronnych, ale nie zabijał z premedytacją dzieci. Nie mógł sobie przypomnieć przynajmniej, aby to robił. Sekwencja pchała go jednak na przód, nakazując poddanie się woli swojego pana i zlikwidowanie celu. Ostatni raz kiedy próbował się jej przeciwstawić, w ostateczności się poddał. Tym razem jednak starał się walczyć bardziej. Wolał ocalić to jedno życie, tym bardziej, że z akt wynikało iż dziewczynka jest w stanie go pokonać. Nie narażał się więc na karę za okazanie litości, tylko co najwyżej za niewykonanie misji. Wszedł do kolorowego sklepu, nie zwracając uwagi na ludzi. Musiał znaleźć ją. X-23, jeśli akta mówiły prawdę. Stanął w miejscu, w którym miał pełny ogląd na sklep i rozejrzał się uważnie. Zlokalizował drugie drzwi, prowadzące zapewne na zaplecze. Odpowiednio daleko od snajperów i agentów, nadal w sklepie, ale zapewne bez większej ilości świadków.
Nie wiedział jak się to stało. Bezlitosny morderca chce darować życie dziecku. Maszyna bez uczuć, czująca współczucie? Brzmiało to absurdalnie. Przez chwilę pojawiła się szybko w jego umyśle scena, której nie kojarzył.
Huk bomb i granatów, on sam mierzący z broni do chłopców, noszących nazistowskie mundury. Chwila zawahania. Nie strzelił wtedy. Złożył broń i przeniósł się w inne miejsce.
Ci chłopcy następnego dnia byli martwi, ale on nie był mordercą. Niemal usłyszał to добросердечный, wymówione z pogardą przez sowietów podczas pierwszego programowania. Litość to słabość. Czemu ciągle nie potrafił tego pojąć?
Zauważył dziewczynkę, ruszył więc w jej stronę, chowając broń. Z jego obliczeń wynikało, że jeśli agenci zajęli się teraz tą drugą, powinni dotrzeć tutaj w mniej niż pięć minut, by obserwować wnętrze sklepu przez okno wystawowe. Wskazał jej dyskretnie tamte drzwi. Mógł ją tam zaciągnąć siłą, ale nie chciał tego robić. To była ostateczność.


добросердечный - dobroduszny





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
X-23


Liczba postów : 83
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Sro Maj 03, 2017 9:44 pm

X-23 już zaczęła kombinować jak uciec swojemu oprawcy. Również zauważyła drzwi dzięki którym mogłaby dostać się dalej. Zmarszczyła brwi, nawet nie zwracając uwagi na to co pokazuje Winter. Interesowało ją tylko jak daleko jest od niej. Przypadła do jednej z szafek i zaczęła się na nią wspinać, strącając przy tym masę przedmiotów co wywołało alarm sprzedawców i ochrony. Ale dziewczynka nie przejęła się tym. Jeszcze tylko spojrzała na Wintera, zasyczała wściekle i skoczyła w stronę blatu sprzedawcy chcąc obok niego przemknąć na zaplecze. I lepiej niech ten głupek nie próbuje jej zatrzymywać bo poszatkuje.


You are the last person
who will ever think
they can own me.
No one owns me!
I'm not a thing.
I'm Laura Kinney!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
[NIEAKTYWNY MG]
Prezes

Liczba postów : 131
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Disney Store   Czw Maj 04, 2017 6:41 pm

Laura nie wzbudzała wielkiego zdziwienia wśród zebranych w sklepie osób. Faktycznie dwóch Japończyków rzuciło komentarz za dziewczynką, która nie patrząc gdzie biegnie nieco ich szturchnęła, ale nie była to jakaś bardzo poważna sprawa i mężczyźni poszli swoją drogą nie myśląc nad zemstą na dziewczynce, która śmiała tknąć członków Yakuzy. Niemniej, dziwne zachowanie dziewczynki, która kryła się za półką nie umknęło uwadze personelu. Akurat nie raz mieli do czynienia z dziećmi, które uciekały od rodziców, kiedy ci nie chcieli im kupić zabawek. Jedna z ekspedientek już miała podejść do Laury, by na chwilę zatrzymać ją, aż do momentu znalezienia jej rodzica, ale wtedy uwagę wszystkich przykuł Winter Soldier. W sklepie panował dość spory ruch, ale obecnie jakby zastygł. Laura świetnie wykorzystała sytuację do wspięcia się na wyższą pozycję, by z łatwością ominąć zarówno tłok, jak i ochronę, która widząc jej akrobacje postanowiła, dokładnie ochrona w liczbie dwóch mężczyzn, ją jakoś ściągnąć na ziemię wołając przy tym, aby zeszła po dobroci.  
Cała uwaga zatem skupiła się teraz na X-23, która sprawnie skoczyła na blat wymijając ochronę i rzuciła się do drzwi od zaplecza. Sprzedawca jedynie odskoczył zbyt zszokowany, aby inaczej zareagować na tak dzikie zachowanie.


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
X-23


Liczba postów : 83
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Pią Maj 05, 2017 7:40 pm

Wszystko było dla niej tak ogromnym sukcesem! Z rozpędu uderzyła w drzwi barkiem chcąc otworzyć je, a później zatrzasnąć, gdy tylko znalazła się w środku.
Przycisnęła się ciałem do drzwi rozpaczliwie rozglądając w poszukiwaniu wyjścia z fatalnej sytuacji. Wentylacja, okna, szafy, cokolwiek żeby móc uciec wściekłemu mordercy.
Gdyby choć przez chwilę się zastanowiła i miała trochę więcej doświadczenia, na pewno zdziwiłoby ją zachowanie Winter Soldiera. Miał co najmniej kilka możliwości zabicia jej w czasie tej beznadziejnej ucieczki pełnej gaf, potknięć i błędów typowych dla dziecka.
Ale X-23 nie miała wystarczającej wiedzy by zrozumieć, że coś jest nie tak. Na razie liczyła się tylko i wyłącznie ucieczka.


You are the last person
who will ever think
they can own me.
No one owns me!
I'm not a thing.
I'm Laura Kinney!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 115
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: Disney Store   Nie Maj 07, 2017 12:37 pm

Mimo zwrócenia na siebie uwagi, stał ciągle w miejscu, patrząc na dziewczynkę badawczo. Wiedział ile jest tu możliwości ucieczki, sam zapewne skorzystałby z którejś z nich, gdyby był na jej miejscu. Nie atakował ochrony, nie byli jego celem. Ruszył za X-23 na zaplecze, drzwi otwierając mocnym kopnięciem. Trening szturmowy czasem też się przydawał. Bioniczną ręką złapał za metalowe półki i jedną rzucił pod drzwi, aby zablokować dojście agentom, chociaż mogło to wyglądać na celowe zagranie mające na celu odcięcie ucieczki X-23.
- ¿Quién eres? - spojrzał na nią uważnie, pamiętając z akt, że mówiła po hiszpańsku. Wiedział dzięki nim z czym ma do czynienia. Mutant, dziecko z probówki, stworzone tylko i wyłącznie po to, aby nieść śmierć. Broń nie do pokonania. Lepsza wersja tego nad czym dawniej pracował Departament X w sowieckiej Rosji. Lepsza broń nawet od superżołnierzy, lepszy szpieg od Czarnych Wdów. W końcu, kto podejrzewałby dziecko o zbrodnie? Chciał jednak wiedzieć kim ona jest. Za kogo się uważa.



¿Quién eres? - Kim jesteś





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shadowcat


Liczba postów : 34
Join date : 23/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Nie Maj 07, 2017 2:10 pm

Może Kitty nie działała jak magnes na kłopoty, ale kłopoty z całą pewnością działały jak magnes na Kitty. Bo jak wytłumaczyć, że po raz kolejny w swoim życiu znalazła się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie, akurat tam, gdzie odgrywały się dramatyczne sceny pogoni?
Tak naprawdę... po prostu zachciało się jej powłóczyć po mieście, samej. Nie można cały czas siedzieć na tyłku w Instytucie i nic nie robić, tyko trenować, to też może się w końcu znudzić. Przemierzała więc całkiem pogodnie Manhattan, aż jej uwagę przyciągnęło dziwne zamieszanie w jednym ze sklepów, z którego w popłochu zaczęli wybiegać ludzie. Oczywiście, że nie mogła tego tak po prostu zostawić, więc natychmiast pobiegła sprawdzić, co się dzieje, całkiem zręcznie wymijając (a w razie potrzeby - przenikając przez) tłum. Wpadła do środka akurat na tyle wcześnie, żeby zauważyć końcówkę pogoni za dziewczynką, wbiegającej właśnie na zaplecze, i prześladowcę, który ją ścigał. Zdecydowanie nie wyglądało to najlepiej. Nie było czasu się zastanawiać nad planem, więc tylko pobiegła dalej. Drzwi i szafka blokujące przejście nie były dla niej wielką przeszkodą, gdy rzuciła się w ich kierunku i zdematerializowała, materializując się z powrotem, w locie, dopiero po drugiej stronie. Wpadła na Wintera całym (niewielkim) ciężarem ciała, uderzając w niego, co może nie było najbardziej inteligentnym pomysłem na świecie, ale mogło go przynajmniej chwilowo rozproszyć. W zamiarze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
X-23


Liczba postów : 83
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Nie Maj 07, 2017 4:54 pm

Widząc jak wchodzi natychmiast rzuciła się do małego okna, ale było ono zbyt wysoko by mogła się do niego dostać. Hałas upadającej szafki, odcinającej jej jedyną drogę wyjścia sprawił, że przylgnęła do kąta. Zamknięta w pułapce bez wyjścia od razu wysunęła pazury i pokazała drobne ząbki, jakby to mogło przestraszyć rosłego pseudoruskiego assasyna.
- < Twoją śmiercią, jeśli zrobisz jeszcze jeden krok.> - wiedziała, że to starcie będzie najpewniej na śmierć i życie. Pytaniem pozostawało kto podczas tej walki umrze? Bardzo nie chciała by to była ona.
Nagle jednak... pojawiła się nowa osoba. Zaskoczona spojrzała na dziewczynę, która uderzyła w plecy Winter Soldiera. Zaniepokoiła się, że będzie pracować razem z nim, więc mocniej wtuliła się w swoją ścianę. Mimo wszystko, była tylko dzieckiem. Cholernie niebezpiecznym, uzbrojonym w szpony, ale wciąż dzieckiem.


You are the last person
who will ever think
they can own me.
No one owns me!
I'm not a thing.
I'm Laura Kinney!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 115
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: Disney Store   Pon Maj 08, 2017 6:20 pm

Kiedy wpadła w niego drobna dziewczyna, spojrzał na nią obojętnie. Przeniknęła przez ścianę, więc mogła należeć do X-men albo do innej sekty zrzeszającej ludzi takich jak ona. Spojrzał na X-23 uważnie, wycofując się powoli. Nie bał się dziecka ani obcej. Problem polegał na tym, że obecność jednego mutanta, przyciąga inne mutanty, a on nie miał ochoty na incydent z X-Men, zwłaszcza, że sporo o nich czytał aby poznać dokładniej cel. Z drugiej strony, nie mógł dopuścić aby dziewczynka dołączyła do nich. Sekwencja nakazywała zabić zarówno ją jak i obcą. Nie mógł na to pozwolić, nie mógł stać się maszyną, całkiem kontrolowaną przez nowego pana, który najwyraźniej niewiele się różnił od poprzednich właścicieli.
- < Wysoko się cenisz, nie mając żadnego doświadczenia. Nie daj się złapać. > - Mruknął na tyle cicho, aby dziewczynka mogła usłyszeć dzięki swoim wyostrzonym zmysłom, ale żeby nowa nie słyszała jego słów. Zerknął jeszcze raz na tajemniczą dziewczynę, zanim wyszedł na sklep, aby zameldować po rosyjsku niepowodzenie i wmieszanie się w zabawę X-Men. Miał nadzieję, że panna przenikająca przez ściany, zabierze dziewczynkę od drugiej strony, używając swojej mocy. Gdyby wyszły za nim, musiałby je zabić i nie byłoby odwrotu.





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
[NIEAKTYWNY MG]
Prezes

Liczba postów : 131
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Disney Store   Wto Maj 09, 2017 9:51 pm

Reasumując: Laura wypadła na całkiem przestronne zaplecze sklepu, niestety na swoje nieszczęście skręciła w złą stronę przez co utknęła w ślepym zaułku zawalonym ze wszystkich stron kartonami, które pewnie i pomogłyby się jej dostać do okienka, gdyby nie fakt… Że było ono i tak za wąskie na jej tyłek. Kiedy starcie było już nieuniknione pojawiła się na scenie nowa bohaterka, Kitty. Jednakowoż spektakularne wejście młodej mutantki nie zrobiło większego wrażenia na Zimowym. Czy aby na pewno?
Ignorując zalecane polecenia poszedł na łatwiznę, co na pewno odbije się na nim źle, i zrezygnował z wykonania głównego celu misji. Odwrócił się i usuwając nieco wcześniej rzuconą przeszkodę wyszedł z powrotem na sklep, gdzie przywitały go lufy karabinów S.H.I.E.L.D., bo jak łatwo się domyślić, całe zamieszanie nie mogło się obejść bez echa. Tarczownicy otoczyli cały budynek i przejście obok nich graniczyło z cudem. Próba ataku… Jawnie wskazywała odchyły samobójcze.
Wróćmy jednak do naszych dwóch mutantek ukrytych na zapleczu. Kiedy Kitty uderzyła w Zimowego Żołnierza odbiła się od niego jedynie jak zabawka upadając niezbyt zgrabnie w stos kartonów ze sprzętem. Nie dość, że podwójnie się poobijała, to jeszcze reakcja łańcuchowa, którą rozpoczęła, doprowadziła do zasypania X-23 sporą ilością kartonów z mechanicznymi gadżetami sprzedawanymi w sklepie. Powaliły one Laurę i przygniotły do ziemi. Pewnie obie dziewczyny mogły już usłyszeć dochodzący z głównej sali głos jednego z Tarczowników nakazujący poddanie się w ręce rządowej organizacji.

Statystki:
Winter Soldier
Życie: 100
Energia: 100

Kitty Pride:
Życie: - 5
Energia: - 5

X-23:
Życie: - 10
Energia: 100

Dodatkowe uwagi:
X-23 została obciążona karą za nie poczekanie na post Mistrza Gry i wprowadzanie innych userów w błąd. Przypomniane jest, że każda kolejka składa się z JEDNEGO i tylko jednego posta danej postaci.
Upomniane jest, że to MG decyduje w większości o wykonanej akcji i jej skutkach, a także otoczeniu postaci w rozgrywce.

Następna tura obejmuje kolejność postów:
1. Kitty
2. Winter Soldier
3. Laura


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shadowcat


Liczba postów : 34
Join date : 23/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Czw Maj 11, 2017 10:16 pm

W zasadzie... mogła przewidzieć, że wpadanie na kogoś jakieś dwa razy wyższego i trzy razy szerszego w barach od siebie jest złym pomysłem, ale była to jedyna koncepcja, jaka jej w tym momencie wpadła do głowy. Zawsze mogła liczyć, że w ten sposób kupi dziewczynce chociaż kilka sekund! Nieważne, czemu Zimowy Żołnierz ją ścigał - to jeszcze dziecko, i Kitty na pewno nie zamierzała tak po prostu zignorować problemu. Nawet nie wiedziała, komu pomaga (a raczej próbuje), ale nie było czasu, by o to teraz pytać. W każdym razie uderzyła w Wintera, zaraz odbijając się od niego i lądując z gracją Wolverine'a w składzie porcelany na stercie kartonów. Co za kompromitacja...!
- Niech to- - stęknęła nieco obolała, usiłując wygrzebać się z niespecjalnie wygodnej sterty. Przy okazji zaobserwowała, że Zimowy Żołnierz... po prostu wyszedł, nie próbując zaszlachtować ani dziewczynki, ani samej Kitty. Było to trochę... niespodziewane, ale na zastanawianie się nad tym też nie było czasu! Gdy już udało się jej wyleźć z kartonowej pułapki (miejmy nadzieję, że w niej nie utknęła...) zaraz spróbowała pomóc dziewczynce, szybko odgarniając pudła (proszę, Laura, nie zaszlachtuj mnie pazurami), rozglądając się przy okazji za drogą wyjścia. Okno odpadało, było za wąskie, żeby przejść przez nie tak po prostu - Profesor mnie zabije. X-Meni mnie zabiją... - wymamrotała do siebie w międzyczasie, słysząc dochodzący z sali głos Tarczownika. W co ona się wpakowała?! I kim u licha jest ta dziewczynka, że robi takie zamieszanie?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Winter Soldier
Gwiazdor

Liczba postów : 115
Join date : 30/12/2016
Skąd : Brooklyn/Nowosybirsk

PisanieTemat: Re: Disney Store   Pią Maj 12, 2017 4:56 pm

Spojrzał na komitet powitalny jaki zorganizowało S.H.I.E.L.D i zaraz zaczął analizować sytuację. Walka nie miała żadnego sensu, skoro przewaga liczebna była tak duża. Powrót na zaplecze także był pozbawiony grama rozsądku, skoro tam znowu nie było możliwości wyjścia. Pozostawała tylko jedna możliwość. Powrót do bazy mimo wszystko. Sięgnął błyskawicznie do swojego pasa, aby wyrwać z niego granat błyskowy oraz dymny. Rzucił od razu pierwszy w stronę stojących najbliżej agentów, a drugi w stronę drzwi. W tym samym czasie próbował uskoczyć za najbliższą półkę z pluszakami, jednocześnie osłaniając się ręką na wypadek gdyby chcieli strzelać do niego. Miał mało czasu, postanowił więc bardziej zdezorientować wroga, dlatego też zza półek poleciały kolejne dwa granaty dymne, które powinny dać wystarczającą osłonę aby mógł wybić okno i przez nie wyjść na ulicę, a potem zniknąć w jednym z zaułków, o ile mu się to udało, powinien być bezpieczny. W miarę.





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
X-23


Liczba postów : 83
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Sob Maj 13, 2017 7:41 pm

Była już gotowa walczyć, ale jej przeciwnik zaczął się wycofywać. Czyżby planował podstęp... ale nagle zza jego pleców pojawiła się jakaś dziwna kobieta. Czyżby... wsparcie? Dziewczynka przytuliła się mocniej do ściany, rozumiejąc że jest w opłakanej sytuacji.
Nagle jednak całość jej kryjówki zatrzęsła się. Gdy uniosła głowę, zaraz zauważyła kartonową śmierć i uniosła przedramiona zasłaniając się przed spadającymi mordercami Hanki Mostowiak. Siła ciosu ukrytych w środku przedmiotów, troszkę ją ogłuszyła, a Laura znalazła się na ziemi czując jak siniak, który nabiła jej metalowa figurka Kaczora Donalda zaczyna się goić. Natychmiast gdy epopeja kartonów i żelastwa się skończyła, zaczęła próbować się podnosić... a tu już zakręciła się w okół niej jakaś nieznajoma osobistość odrzucając kartony. W pierwszym odruchu chciała wysunąć szpony i zaatakować, gdy usłyszała znajome słowo.
- X-men? Jesteś z X-Menów? - spytała z przejęciem, czując jak mocno wali jej serce, gdy z nadzieją wpatrywała się w stojącą nad nią dziewczyną, która teraz dorównywała poziomem bóstwu, a nawet światło jednej z lamp tworzyło w okół jej głowy prowizoryczną aureolę.
Na dźwięk broni Tarczowników, poczuła że robi jej się słabo. Jak teraz ucieknie? Czy przyszli po nią tak samo jak ten mężczyzna.
- < Nie pozwól im mnie złapać. > - zdecydowała się poprosić Kitty po hiszpańsku, mając nadzieję, że ta zrozumie jej prośbę i przyjdzie z pomocą.


You are the last person
who will ever think
they can own me.
No one owns me!
I'm not a thing.
I'm Laura Kinney!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
[NIEAKTYWNY MG]
Prezes

Liczba postów : 131
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Disney Store   Sro Maj 17, 2017 8:43 am

Zimowy Żołnierz postanowił zaryzykować i spróbować ucieczki pomimo świadomości, że jest na dużo gorszej pozycji. Desperacko szarpnął za granaty, aby rzucić je dla oślepienia pobliskich Tarczowników od razu skacząc za blat sprzedawcy. Niestety czyn nie był najlepszym posunięciem, bo kiedy tylko wykonał niebezpieczny ruch stał się celem ostrzału bezlitosnych karabinów i nawet ucieczka oraz zasłona nie ochroniły jego lewej nogi przed kilkoma kulami. Jednak z silnym nastawieniem na ucieczkę dalej parł do przodu, z dala od sklepu.
Idealnie rzucone granaty dymne rozproszyły uwagę wszystkich agentów znajdujących się w lokalu, którzy nawet wstrzymali ogień wycofując się i czekając aż dym przerzednie. Winter postanawiając skorzystać z takiej okazji wydostał się przez najbliższe okno wprost na ulicę, gdzie już czekali na niego kolejni Tarczownicy w tym i kilku snajperów. Na wieść o kimś takim jak Zimowy Żołnierz nikt nie szczędziłby wydatków na pojmanie. Nim skrytobójca zareagował… został postrzelony silnym środkiem usypiającym i stracił przytomność.
Całe zamieszanie dało jednak czas Kitty oraz X-23 na chwilę spokojnej rozmowy i możliwość opracowania taktyki ucieczki lub nawet próby skorzystania z osłony dymnej jeszcze unoszącej się w pomieszczeniu obok, a której kłęby dymu powoli wlewały się na zaplecze. Szczególnym ułatwieniem byłoby to, że Tarcza bardziej zainteresowania jest o wiele niebezpieczniejszym Winter Soldierem niż dwiema dziewczynkami.


Statystki:
Winter Soldier:
Życie: - 25 (Obecnie 75)
Energia:  - 15 (Obecnie 85)
Pojmany został przetransportowany do tego miejsca

Kitty Pride:
Życie: Bez zmian (Obecnie 95)
Energia: Bez zmian (Obecnie 95)

X-23:
Życie: + 5 (Obecnie 95)
Energia: - 1 (Obecnie 99)


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shadowcat


Liczba postów : 34
Join date : 23/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Nie Maj 21, 2017 4:36 pm

Całkiem sprawnie udało się jej wydobyć dziewczynkę spod sterty kartonów, przy czym na szczęście nie została zamieniona w szaszłyk. Przeprosiła ją tylko szybko za tę drobną wpadkę, jednocześnie wciąż nasłuchując odgłosów zza drzwi i wizualizując sobie sytuację - cóż, z pewnością powstało spore zamieszanie, ale z jednej strony dla nich to nawet lepiej. Przynajmniej... miały chwilę czasu, przynajmniej w teorii, podczas której Kitty mogła przynajmniej spróbowac choć trochę wybadać, na czym stoi. Zanim zdążyła zadać jakiekolwiek pytanie, została uprzedzona.
- Tak, należę do drużyny - odparła szybko - A ty... jesteś mutantką...? - zapytała, chcąc się w końcu dowiedzieć czegoś konkretniejszego. Bo... nie wiedziała w zasadzie nic! A gdyby dziewczynka okazałaby się mutantką... Kitty miałaby tym większy pretekst żeby zabrać ją ze sobą.
Nie mówiła płynnie po hiszpańsku, znała może kilka słów na krzyż; prośby Laury mogła się jednak przynajmniej częściowo domyślić. Uśmiechnęła się do niej lekko, pokrzepiająco.
- Pomogę ci - stwierdziła. Może to dość lekkomyślna decyzja, ale nie zamierzała zostawić dziewczynki na pastwę Tarczy i tyle! Profesor na pewno to jakoś rozwiąże. - W porządku. Musisz dać mi teraz rękę i być naprawdę bardzo, bardzo cicho, dobrze? Nic się nie stanie, tylko musimy być ostrożne - zaczęła powoli i spokojnie, opanowując nerwy. Wyciągnęła rękę do Laury i jeśli dziewczynka ją przyjęła, podeszła z nią do drzwi i wychyliła się przez nie, dosłownie na moment znikając i próbując się rozejrzeć; tylko przez chwilę, zaraz znów się pojawiając (by Laura nie dostała zawału).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
X-23


Liczba postów : 83
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Pon Maj 22, 2017 9:33 pm

Jej problem ze znalezieniem Azylu okazał się ledwo wspomnieniem. Spojrzała poważnie na stojącą przed nią dziewczynę, czując jak wdzięczność i radość zbliżają się do jej gardła. Jednak jedynie poprawiła koszulkę, chcąc ukryć ekscytację.
Na jej pytanie pokiwała energicznie głową. I tak już dużo mówiła, a nie lubiła zbytnio tego robić. Nikomu wcześniej nie zależało na tym aby się wypowiadała więc nie zamierzała tego zbytnio zmieniać. Słowa były niebezpieczne.
Gdy dziewczyna wyciągnęła do niej rękę, kurczowo się jej chwyciła, rozumiejąc, że jest to jej ostatnia możliwa nadzieja. Martwiła się, że nie zdoła. Musi teraz zachowywać się jak normalna dziewczynka.
Szczęśliwie, nikt nie widział jak wysuwa ostrza, jedynie jak się wspina. Gdy wyszły ze składziku, instynktownie, skuliła się mocniej wpatrując w przestrzeń przed sobą i starając jak najmniej rzucać w oczy.


You are the last person
who will ever think
they can own me.
No one owns me!
I'm not a thing.
I'm Laura Kinney!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
[NIEAKTYWNY MG]
Prezes

Liczba postów : 131
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Disney Store   Pią Maj 26, 2017 9:42 pm

S.H.I.E.L.D. było bardziej skoncentrowane na złapaniu większego zagrożenia, jakim był tajemniczy rosyjski zabójca i dlatego skupili na nim swoje największe siły. Był on priorytetem, ale dodatkowo wymagał najwyższych środków bezpieczeństwa, dlatego do czasu aż dym nie zniknął całkowicie, agenci pozostawali na swoich miejscach. Po chwili jednak do wszystkich poprzez służbowe komunikatory dodarła informacja o złapaniu celu i unieszkodliwieniu go. Można się więc było zająć kolejnym podpunktem, którym była nieznajoma dziewczynka zachowująca się drapieżnie.
Jak tylko Kitty wyjrzała przez drzwi mogła zobaczyć jak bardzo powoli w kierunku drzwi od zaplecza zmierzała grupa Tarczowników, która najwyraźniej jej wyglądania nie zauważyła. Zatrzymali się jakieś 25 metrów od drzwi i jeden z nich wyszedł krok do przodu opuszczając broń.
-Jesteśmy z S.H.I.E.L.D., międzynarodowej organizacji antyterrorystycznej.  Dalszy opór nie ma sensu. Poddajcie się i wyjdźcie powoli z podniesionymi rękami. – powiedział nieco głośniej mężczyzna i czekając na jakąkolwiek reakcje zdając sobie sprawę, że w razie ataku koledzy będą go osłaniać. Nie wiedzieli kim jest dziewczynka, a nie chcieli od razu jej przestraszyć.

Statystki:
Kitty Pride:
Życie: Bez zmian (Obecnie 95)
Energia: Bez zmian (Obecnie 95)

X-23:
Życie: + 5 (Obecnie 100)
Energia: - 1 (Obecnie 98)


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shadowcat


Liczba postów : 34
Join date : 23/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Sob Maj 27, 2017 11:43 pm

Priorytetem dla Kitty było doprowadzenie Laury do Charlesa - on będzie wiedział, co z nią zrobić, i na pewno dogada się z nią lepiej niż obecnie przyparta do muru panna Pryde. W spokojniejszych okolicznościach bardzo chętnie porozmawiałaby z dziewczynką, uspokoiła ją i spróbowała się czegoś dowiedzieć, ale teraz przede wszystkim chciała ją po prostu stąd wyciągnąć... i przy okazji nie narobić sobie zbyt wielu problemów. Co było w zasadzie niemożliwe, skoro zamierzała przy okazji zignorować rozkaz Tarczownika. Naprawdę nie jawiło się jej kolorowo przeciwstawianie się poważnej, rządowej organizacji, ale... nie mogła im pozwolić zabrać Laury. Nie wiedziała, co zamierzają z nią zrobić, ale była absolutnie pewna, że trafienie w ich ręce nie będzie najmilszym przeżyciem w życiu dziewczynki. Po drugie... nie miała serca jej zostawić na łaskę lub niełaskę uzbrojonych po zęby agentów. Młoda mutantka była wyraźnie przestraszona i Kitty nie chciała czuć wyrzutów sumienia, że tak po prostu pozwoliła komukolwiek ją zabrać. Z dwojga złego więc... wolała poczuć się jak młodociany przestępca uciekający przed prawem. Instytut, musiała dotrzeć do Instytutu, porozmawiać z Xavierem, wtedy... wtedy wszystko powinno się wyjaśnić!
Postąpiła krok w tył, odsuwając się od drzwi, mocniej ścisnęła dłoń dziewczynki i posłała jej pokrzepiający uśmiech, nim użyła mocy i zamaskowała je obie przed wzrokiem innych. Pociągnęła w końcu Laurę za sobą, prześlizgując się przez uchylone drzwi i wychodząc na zewnątrz. Rozglądała się zarówno wokół siebie, jak i patrzyła pod nogi, żeby na coś nie wpaść czy nie nadepnąć i nie narobić zbędnego hałasu. Uważała też na swoją towarzyszkę, także na to, by nie puścić jej dłoni - ostrożnie i powoli zaczęła przesuwać się przed siebie, szukając wzrokiem innego wyjścia. Koniec końców, w sklepie powinny być jakieś tylne drzwi, którymi pewnie bezpieczniej będzie wyjść niż tymi frontowymi, obstawionymi przed Tarczowników. Naprawdę czuła się winna (jakby nie patrzeć, próbowała się wymknąć agentom rządowym!), ale nie miała sumienia tak po prostu porzucić mutantki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
X-23


Liczba postów : 83
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Pon Maj 29, 2017 4:12 pm

Musieli sobie o nich przypomnieć. Samo słowo, "organizacja" sprawiała, że wszystkie włosy stawały Laurze dęba, a kolejne, choć nie rozumiała konkretnego znaczenia poszczególnych słów, dawały jej tylko skojarzenia z mężczyznami w kamizelkach kuloodpornych, którzy szli aby ją złapać. Albo zabić w zależności od czasu jej ucieczki.
- < Zabiję ich. > - zapewniła Kitty, wysuwając z wolnej ręki pazury, którymi zamierzała walczyć przeciwko groźnym przeciwnikom. Nie chciała by komukolwiek stała się krzywda, szczególnie tej miłej dziewczynie, która teraz próbowała jej pomóc i mogła zaprowadzić ją do Azylu, ale zamiast tego mogła umrzeć tak jak jej opiekunka... wspomnienie przybranej matki pobudziły wściekłość małego rosomaka.
- Zabiję ich za to co zrobili mojej... - "mama" nie dało rady przejść przez jej gardło. Przyznanie się do takiej więzi poskutkowałoby na pewno jakąś fatalną konsekwencją na które dziewczynka nie mogłaby sobie pozwolić. Już i tak miała do siebie żal, że została zmuszona do porzucenia jej zwłok. Nie chciała myśleć co złego się z nią stało. Szarpnięta do tyłu obejrzała się na Kitty, czując jak w oczach stają jej łzy. Ale w sumie... ta dziewczyna była bohaterką. X-menką. Może sama zdoła pokonać tych wszystkich ludzi? Nie chowając pazurów i kurczowo ściskając rękę Kitty ruszyła za nią. Mając nadzieję, że ta wie co robi.



You are the last person
who will ever think
they can own me.
No one owns me!
I'm not a thing.
I'm Laura Kinney!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
[NIEAKTYWNY MG]
Prezes

Liczba postów : 131
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Disney Store   Nie Cze 11, 2017 9:58 am

Jak było napisane gdzieś wyżej… Laura po prostu skręciła w złą stronę wybiegając na zaplecze i trafiła do ślepego zaułka. Wystarczyło jedynie, aby od drzwi dziewczęta skręciły w drugim kierunku i od razu trafiłyby na tylnie drzwi, przez które wnoszony był towar do magazynu sklepowego.
Kitty niestety zdążyła już wyjść z towarzyszącą jej nowo poznaną przyjaciółką i ładnie wyminąć oddział, który po chwili wparował na zaplecze i zaczął przeczesywać tamtejsze zakamarki. Co prawda uwolniło to wejście główne, ale nadal pozostawała kwestia, czy na zewnątrz już nie ma snajperów i innych agentów, którzy pilnowali porządku.

Statystki:
Kitty Pride:
Życie: Bez zmian (Obecnie 95)
Energia: - 15 (Obecnie 80)

X-23:
Życie: Bez zmian (Obecnie 100)
Energia: Bez zmian (Obecnie 98)


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shadowcat


Liczba postów : 34
Join date : 23/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Sob Cze 24, 2017 2:24 pm

Ścisnęła mocniej dłoń Laury, chcąc w ten sposób choć trochę dodać jej otuchy czy ją uspokoić. W tej chwili opanowanie było najważniejsze! Po prostu musiały być ostrożne i wszystko się ułoży... powinno, w każdym razie; Kitty wolała wykazywać umiarkowany optymizm, ale w tej chwili przede wszystkim skupiła się na tym co musi zrobić. Czyli wyprowadzić dziewczynkę - i samą siebie - bezpiecznie z budynku, a potem w jakieś spokojniejsze miejsce, gdzie nie kręcą się agenci z bronią gotowi schwytać je obie.
Podejrzewała, że i wyjście z zaplecza jest obstawione bo jestem głupia i nie przemyślałam, że to wyjście może istnieć nawet jeśli MG nie wymienił w poście faktu obecności drzwi..., więc trzeba było znaleźć jakąś alernatywę... która właściwie znalazła się sama, gdy agenci postanowili przejść do pomieszczenia, gdzie teoretycznie Kitty i Laura powinny się znajdować. Mutantce przeszło przez myśl, że może to i lepiej, że wybrała inną drogę; nigdy nie mogła mieć pewności, czy tamte drzwi będą otwarte, a w razie gdyby nie były... sytuacja rysowałaby się nawet gorzej! Zdecydowanie wolała utrzymywać na nich obu lepiej opanowaną niewidzialność, niż próbować w warunkach polowych przefazować z dziewczynką przez... cokolwiek.
Tak czy owak ruszyła w stronę wejścia głównego, nadal po cichu i ostrożnie, uważając na Laurę. Jeśli stąd wyjdą, to będzie połowa sukcesu, na razie przede wszystkim skupiała się na trzymaniu kamuflażu i tym, żeby nie narobić hałasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
X-23


Liczba postów : 83
Join date : 25/03/2017

PisanieTemat: Re: Disney Store   Sob Cze 24, 2017 9:25 pm

Dziewczynka, jakby wyczuwając co się dzieje, zaczęła iść wolniej, czujniej. Jej oddech również zwolnił, gdy starała się uciszyć walące w piersi serce. Gdy jakiś agent zbliżał się do nich mocniej zaciskała dłoń na ręce Kitty i na nowo otwierając ranki na dłoniach, gdy wysuwała pazury. Przełknęła ślinę, licząc, że nie pojawi się nagle na środku sklepu. Widok tych mężczyzn napawał ją strachem. Gdyby mogła rzuciłaby się do szaleńczej ucieczki, nie bacząc na nic i nikogo, aby tylko się ratować. W końcu, postrzał w głowę, nie powinien jej jakoś specjalnie zatrzymać, prawda? Znosiła tak wiele różnych ran... Nie była już taka pewna. Dziewczynka przełknęła ślinę, dalej patrząc na plecy X-Menki.
X-Menki.
Takiej prawdziwej, nie narysowanej na kartach komiksu. Co prawda kompletnie jej nie kojarzyła, ale to nie było ważne. Ważne było to, że teraz ona jej pomoże. To było na swój sposób pocieszające. Znów się rozejrzała jakby szukając innej drogi ucieczki, w razie czego. Nie chciała, aby tej stała się jakakolwiek krzywda.


You are the last person
who will ever think
they can own me.
No one owns me!
I'm not a thing.
I'm Laura Kinney!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
[NIEAKTYWNY MG]
Prezes

Liczba postów : 131
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Disney Store   Czw Cze 29, 2017 2:23 pm

Cichy zgrzyt wysuwającego się metalu mógł dla dziewczynek być najgłośniejszą rzeczą, z jaką kiedykolwiek się spotkały. Obecnie nawet głośniejszy od koncertu rockowego, ale na ich szczęście żaden z Tarczowników nie usłyszał go poprzez szum z ulicy i hałas ich osprzętowania oraz butów uderzających o posadzkę. Mogły zatem spokojnie wyjść na ulicę i przesunąć się niezauważone, aby po chwili wtopić się w tłum i niepostrzeżenie pojawić, aby jakby nigdy nic udać się w swoją stronę.
Kitty i Laura mają zt oraz mogą zacząć już gdziekolwiek chcą.

Statystki:
Kitty Pride:
Życie: Bez zmian (Obecnie 95)
Energia: - 15 (Obecnie 65)

X-23:
Życie: - 1(Obecnie 99)
Energia: - 1(Obecnie 97)


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Disney Store   

Powrót do góry Go down
 
Disney Store
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Manhattan :: Midtown :: Broadway-
Skocz do: