IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Boczna uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Scarlet Witch
Baba Jaga

Liczba postów : 233
Join date : 11/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia.

PisanieTemat: Boczna uliczka   Czw Sty 25, 2018 3:06 am




A NEW WORLD HAS

OPENED FOR ME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Joystick


Liczba postów : 35
Join date : 11/11/2017
Skąd : Phoenix, Arizona, Stany Zjednoczone.

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Sty 25, 2018 3:26 am

Odbiegła kawałek, po czym skryła się w jednej z uliczek, by na spokojnie ogarnąć sytuację. Nie potrzebowała uciekać od razu na drugi koniec miasta, skoro i tak Flash był nieprzytomny i nie mógł pobiec od razu za nią. Raczej więc zgubiła go na dobre. Gorzej, jeśli miał swoje sposoby na to, by ją śledzić, ale... o to raczej go nie podejrzewała. Inaczej już dawno by wiedział, kim tak naprawdę jest, prawda?
Szybko przebrała się, wciskając zarówno strój, jak i swoje rękawice do plecaka. Zamierzała wracać do domu normalnie, żeby nikt nie zauważył dziwnej smugi, która regularnie biegnie do jej mieszkania. Poza tym dziewczyna z plecakiem nie powinna wzbudzać podejrzeń, a nie było powodu, by ktoś nagle postanowił ją zrewidować. Był za to inny problem: Jesse przeceniła trochę objętość plecaka, przez co po włożeniu do niego swoich rzeczy nie wszystkie pieniądze chciały wrócić do środka. Przeklęła cicho pod nosem i wcisnęła parę plików banknotów do kieszeni bluzy i spodni. Miała nadzieję, że nikt nie zwróci na to uwagi. A jeśli tak... cóż, była całkiem dobra w uciekaniu.
Już miała ruszać w drogę, kiedy przypomniała sobie o ewentualnych urządzeniach namierzających, które ostatnimi czasy banki lubiły podkładać. Zajęła się więc przeglądaniem zawartości plecaka i pozbywaniem się "szkodników".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Speed Demon
Karta SD

Liczba postów : 84
Join date : 04/04/2017

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Nie Sty 28, 2018 11:51 am

Nawet najbardziej mroczny szczeniaczek doceniał kalorie, kawę i seriale.
Doceniał! Ale miał jeszcze i inne priorytety w swoim życiu. Porzucając ciastka i kawę w przyjemnym towarzystwie, Jay pobiegł za swoim głównym celem – Janice. Starał się zostać z tyłu, niezauważalny dla bohaterki, ale jednocześnie nie tracąc jej z oczu. Trudno było zresztą zgubić tak jaskrawy kolor, który dla niego nie rozmywał się w niewyraźną smugę. Chyba tylko dlatego, że jego ciało automatycznie zaczęło szybciej pracować przystosowując się, w pierwszej chwili nie zauważył tego, że oboje poruszają się za szybko. Zaślepiający gniew także ustąpił racjonalnemu myśleniu... czemu dziewczyna w ogóle miałaby mieć na sobie strój? Przecież nie miała mocy, była zwykłą nastolatką. Przez głowę przeszła mu myśl, że to miraż. Czyżby już oszalał w tej obsesji?
Zwolnił tuż przed zakrętem do bocznej uliczki. Nikt nawet nie zwrócił uwagi na jego pojawienie się. Naprawdę podobała mu się ta ludzka znieczulica, która ignorowała wszystko dookoła zajmując się tylko sobą. To było czasem tak wygodne, że ludzie ignorowali dziejące się w otoczeniu zdarzenia bojąc, że sumienie by ich gryzło gdyby widząc coś niepokojącego nie zareagowali w obawie przed utratą życia. Nic dziwnego! Nowy Jork był niebezpiecznym miejscem i wtrącenie nosa w nie swoje sprawy mogło skończyć się kosą pod żebrami...
Wracając do Demona i jego dziwnego złudzenia, pomimo tylu sprzeczności i wątpliwości, niepewnie wyjrzał zza róg dostrzegając w oddali Janice pakującą swój strój. Nie miał wątpliwości! Była to ona i była prawdziwa. Zaraz schował się nie chcąc dać się zobaczyć i przeanalizował sytuacje. Na pewno był szybszy... Musiał zwalniać, aby jej nie wyprzedzić podczas śledzenia, ale nadal mogła mieć po swojej stronie przewagę siły. Nie uśmiechało mu się jakoś znów kończyć z połamanymi nogami. Aż skrzywił się na to wspomnienie. Poczekał więc, aż spakowała cały swój strój do plecaka. Z rękawicami i schowanymi w nich kijami mogła mu narobić jeszcze więcej szkody...
Dopiero wtedy, kiedy dziewczyna skończyła przetrząsanie plecaka i miała zająć się kieszeniami, niespodziewanie podbiegł do niej ot tyłu wyrywając niczego niespodziewającej się plecak i zatrzymał się kilka metrów dalej.
- To raczej nie będzie ci już potrzebne. – Powiedział obojętnym tonem i rzucił plecak dalej za siebie. Gdyby Joystick chciała go dosięgnąć, to wpierw musiałaby przejść obok niego, na co pozwolić nie miał zamiaru. – Martwi nie potrzebują pieniędzy. – rzucił luźno, chyba nawet trochę rozbawiony. Biedna Joy powinna zostać przy bohaterskim Flashu, bo teraz trafił jej się speedster, który zdecydowanie chce jej śmierci.
Nie czekając na jej reakcje biegiem ruszył w jej stronę nie mając zamiaru się powstrzymywać przed użyciem stu procent swoich zdolności. Nie zaatakował frontalnie. W ostatniej chwili wyminął ją i postarał się uderzyć z całej siły w tył głowy, aby pozbawić ją przytomności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Joystick


Liczba postów : 35
Join date : 11/11/2017
Skąd : Phoenix, Arizona, Stany Zjednoczone.

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Lut 01, 2018 11:36 am

Joy nie spodziewała się teraz żadnego ataku, mając w pamięci nieprzytomnego Flasha. Nie było tu w końcu nikogo innego, kto by mógł ją dogonić, a normalni bohaterowi raczej mogli dopiero co dowiedzieć się o całej sprawie. Nikt nie powinien jej ścigać ani tu znaleźć. Czy robiła się zbyt pewna siebie?
Gdy ktoś nagle i szybko wyrwał jej plecak, była pewna, że to Flash jakimś cudem obudził się szybciej, niż by zakładała, i ją znalazł. Zerwała się na równe nogi, szukając go wzorkiem, ale zamiast tego... dostrzegła kogoś zupełnie innego. Nieznajomy mężczyzna stał niedaleko niej. Pewny siebie, niespokojny i... trzymający jej plecak.
"Jak?"
- ...kim jesteś i czego chcesz? - Nie wyglądał jej na bohatera. Nie obchodziły go też pieniądze, skoro tak beztrosko wyrzucił plecak Joy. Czego więc w ogóle chciał i dlaczego akurat od niej? Najpierw jednak Jesse powinna skupić się na opanowaniu sytuacji, nie na uzyskaniu odpowiedzi. Wszystko miało swój czas.
Skoro mężczyzna był w stanie ją okraść, najwyraźniej także był speedsterem. To nie wróżył dobrze i tworzyło swego rodzaju konkurencję. Pytanie jednak, czy był szybszy od niej? Czy wolniejszy? Wiele od tego zależało, a Jesse nie była przez to pewna, jaką taktykę powinna wybrać. Jednak chyba lepiej nie ryzykować i postawić przede wszystkim na siłę. Nawet bez rękawic jej ciosy były... zabójcze.
- Dobrze więc dla mnie, że nie mam zamiaru dać się zabić - rzuciła buńczucznie, przyjmując pozycję gotowości do walki. Nie bała się obcego mężczyzny, choć czuła irytację na myśl, że dopiero co poradziła sobie z jedną przeszkodą, a tu pojawiła się kolejna.
Widząc, jak speedster rusza na nią, uśmiechnęła się pod nosem. Pozycja obrońcy zawsze była lepszym punktem wyjścia, więc w pewien sposób wyświadczył jej przysługę. Już szykowała się do kontrataku, mając zamiar jak najszybciej powalić przeciwnika, jednak... ten ją minął. Nim zdążyła się obrócić i zrozumieć, co właśnie się stało, poczuła uderzenie. Ostatnim, co pamiętała, nim straciła przytomność, była fala strachu, która nagle ją zalała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Speed Demon
Karta SD

Liczba postów : 84
Join date : 04/04/2017

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Lut 03, 2018 6:48 pm

Nierozsądnie było zakładać, że jest się jedyną szybką kreaturą, a przynajmniej jedyną przytomną. Chociaż hipokryzją byłaby taka lekcja z ust kogoś, kto faktycznie sam nie spodziewa się konkurencji w biegach. Co prawda teraz zdawał sobie sprawę z Joystick, ale nadal ignorował prawdopodobieństwo istnienia osób podobnych do niego, nawet nie zdając sobie sprawy, jak sporo jeszcze jest speedsterów na Ziemi. Nie mówiąc też o osobach, które jako specyfikacji nie mają biegania, ale latają wystarczająco szybko. Chociaż gdyby wiedział, to pewnie nadal nie czułby zagrożenia z ich strony… Nadal był lepszy.
Nie krył rozbawienia jej słowami. Czczymi w owym momencie, bo nie miała z nim najmniejszych szans. No, może gdyby jednak się potknął , ale na szczęście nie gramy z jakimś wrednym MG. Jednak na swoją korzyść, to on miał teraz przewagę szybkości, którą tak ochoczo wykorzystywała ona w ich potyczkach. Szala zwycięstwa była przechylona na jego korzyść i nie miał zamiaru jej zmarnować.
Zbyt dobrze ją znał, aby wiedzieć, że jednak wybierze brutalnej siły w kontakcie. Niby walczył z inną Janice, a jednak jakby ta w ogóle się od tamtej nie różniła. Może z wyjątkiem niezbyt chlubnej kariery złodziejki, którą i tak niedługo ukruci. Tak czy inaczej, jego zemsta będzie wystarczająco satysfakcjonująca.
Po ogłuszającym ciosie zupełnie zapomniał o całym świecie dookoła. Zniknął gdzieś w niedalekiej odległości gwar miasta, nawet szum wiatru w tej pustej uliczce kompletnie zastygł. Właśnie teraz, całkowicie bezbronna, u jego stóp leżała kobieta, która go zniszczyła. A przynajmniej on odbierał jej istnienie jako personalny atak… Kiedy miał coś, w czym był dobry, odebrano mu to i oddano komuś innemu. Jej. To on zasługiwał na bycie najszybszym i jebać Quicksilvera, który doganiał błyskawice Thora! Janice wszystko zepsuła i należała jej się kara. A nie widział lepszej od śmierci.
Kl ęknął na jedno kolano obok niej wyciągajac jedno z ostrzy. Proste cięcie, a może jednak wbije jej je w pierś? Mógłby przecież nawet złamać jej kark… A gdyby tak jednak spróbować przefazować przez jej ciało? Zastanawiajac się nad sposobem pozbycia się raz na zawsze swojej odwrotności odwrócił ją na plecy. Skrzywił się widząc jak brązowe loki nieładnie rozsypały się na jej twarzy. Nie był estetą, po prostu chciał widzieć twarz swojej ofiary. Nawet, jeśli nie może teraz patrzeć na niego z przerażeniem, to chciał mieć taką przyjemność. Odgarnął więc kosmyki delikatnym ruchem, niemal gładząc opuszkami palców jej czoło. Z dziwnym namaszczeniem tej chwili odsłonił w końcu twarz podnosząc ostrze i… Zastygając.
Przyglądał się niewinnej twarz, pogrążonej teraz w głębokiej nieświadomości, co jeszcze bardziej uwypuklało jej delikatność. Jakby w ogóle nie była tą samą drwiącą z niego speedsterką. Nigdy nie miał okazji przyjżeć się jej z bliska, bez maski. Oczywiście gdyby spytał sam siebie, to raczej odpowiedziałby, że po prostu zamyślił się nad czymś kompletnie innym niż jej urodą.
Jego zawahanie przerwało wycie syren radiowozów, które natychmiast go przywróciło do świata. Nerwowo rozejrzał się wokoło. No tak, ukradła całkiem sporą sumę pieniędzy. Policja pewnie została postawiona w stan gotowości.
- Nie myśl, że się wywiniesz. – mruknął do nieprzytomnej, która raczej nie miała jak odpowiedzieć, że no… FAKTYCZNIE nie ma jak, skoro jest nieprzytomna. Nim jednak para policjantów wyłoniła się zza zakrętu, on złapał dziewczynę przerzucając przez ramię niczym worek ziemniaków i biegiem uciekł daleko stąd.

ZT oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Barry Allen
Szczeniaczek

Liczba postów : 293
Join date : 13/08/2017
Skąd : Central City

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Lut 13, 2018 8:08 am

//z banku

Podążył za jednym z sygnałów, który poprowadził go do bocznej uliczki, mającej być odciętą aby speedsterka nie mogła uciec, a przynajmniej nie tak łatwo. Widocznie jednak przez to porażenie nie odzyskał jeszcze całkiem swojego dostępu do mocy, bo jak się okazało, wpadł do pustej uliczki. Rozejrzał się szybko, namierzając bez problemu źródło sygnału. Plecak. Znalazł się przy nim i zajrzał do środka, aby się jeszcze upewnić, że nie zwariował i nie kradnie jakiemuś Peterowi Parkerowi nastolatkowi torby zostawionej bo ciężko być Spider-Manem z plecakiem licealisty przypadkiem w tym miejscu. Jak porzucone pieniądze by go nie zdziwiły no może trochę jednak tak, ale widział dziwniejsze rzeczy, tak zostawienie stroju wydawało się głupotą. Przecież nie mogła sobie ot tak porzucić go i... i co? Nie była raczej głupia, musiała wiedzieć, że policja siedzi jej na karku, a zostawienie stroju, to niemal jak podpis DNA. Po chwili zauważył też rękawice, które tym bardziej mu tutaj nie pasowały. Spojrzał w stronę policyjnej obławy, zanim zerwał się z miejsca, plecak podrzucając do swojego domu, a samemu biegnąc w stronę z której docierał kolejny sygnał. Jednocześnie podał policji zupełnie inne miejsce, wiedząc że Joe zadba aby nikt nie wpieprzył się w akcję Szkarłatnemu Speedsterowi, co teraz było bardzo ważne. Skoro zostawiła pieniądze, strój i rękawice - Joystick nie mogła tego zrobić dobrowolnie i bez nacisku z zewnątrz, a kto byłby w stanie wymusić taki nacisk na speedsterce jak nie ktoś, kogo lepiej się bać?

//zt



Ballad of Barry Allen || Theme || Super Friends || Come running home to you

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Spidey


Liczba postów : 7
Join date : 14/12/2017

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Maj 17, 2018 5:04 pm

Nie było mowy o rozmowie i poddaniu się. Gościu był za bardzo zaślepiony swoim eksperymentem, który zdawał się mu wymykać spod kontroli. Miles chciał mu pomóc, ale ten nie miał zamiaru przyjąć jego wyciągniętej dłoni. Brutalnie ją odtrącił, atakując Spidyego. Cóż, chłopak nie mógł mu pomóc, ale musiał zapobiec możliwości katastrofy.
Już prawie go miał! Jeszcze chwila, a znokautowałby go. Reszta potoczyłaby się jak zawsze w takich przypadkach. Powiadomił by T.A.R.C.Z.E, może pojawiłby się Nick Fury, pochwalił by Moralesa, a jego agenci ogarneliby całą resztą. Jednak to nie miało się tak skończyć. O nie, a Miles nawet nie wiedział, jak za chwile świat miał się mu wywrócić świat do góry nogami. Już skoczył w jego stronę, aby go zaatakować, wymierzając cios, który miał go ogłuszyć. Nie udało się mu. Nim zdążył to zrobić, Jacob skorzystał ze swojej rękawicy, tworząc portal przed sobą, a Pajączek wpadł do niego. Dalej była tylko jakaś dziwna mieszanka kolorów, scenek, aż Moralesowi w głowie się zakręciło. Zacisnął mocno oczy Nie wiedział sam co się z nim dzieje. Czy w ogóle jeszcze żyje. Wszystko w tej chwili zdawało się być takie niejasne. Nagle wszystko ustało, a pajęczy zmysł gwałtownie dał o sobie znać. Już zanim otworzył oczy poczuł, że spada. Spróbował zareagować, obrócić się w powietrzu, aby wystrzelić i złapać się czegokolwiek. Nie udało mu się, chybił i zapewne uderzyłby z ogromną siłą w beton ulicy, ale jego upadek został zamortyzowany przez worki na śmierci. Fart, nie? Heh... Życie nie jest takie piękne. Pomiędzy workami był metalowy pręt na który wbił się w bok Moralesa. Z jego ust wyrwał się jęk bólu. Drżał z bólu, przez dłuższą chwilę trwał w bezruchu, powstrzymując łzy. Dopiero po chwili się podniósł, aby zaraz po tym stoczył się ze śmieci. Ból był okropny.
- Spidey wstawaj... Musisz wstać... Musisz tam wrócić i skopać mu tyłek. Peter nigdy się nie poddawał.. Ty też nie możesz... - wyszeptał do siebie. Wstał, trzymając się za krwawiący bok. Zabezpieczył ranę kilkoma strzałami sieci. Nie mógł tutaj siedzieć, ani odpocząć. Musiał powstrzymać tamtego świra. Zrobił kilka kroków, dalej trzymając się za bok, by i tak zaraz runąć na na ziemię nieprzytomny.


Ostatnio zmieniony przez Black Spidey dnia Czw Maj 17, 2018 9:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Jeanne Foucault


Liczba postów : 37
Join date : 09/06/2017

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Maj 17, 2018 7:51 pm

Dziewczyna, tym razem w cywilnym ubraniu szła prosto przed siebie. Przez cały ten bajzel została zawieszona w czynnościach agenta na czas nieokreślony i nie wolno jej było wynosić stroju oraz broni poza obszar sal treningowych. No jaka beznadzieja.
Niezadowolona kopnęła jakiś kamyk, wpychając ręce mocniej w rękawy bluzy, nim jej uwagę przykuł krzyk. Zaskoczona stanęła przed uliczką, nim powoli do niej podeszła, zaglądając ostrożnie do środka.
- Halo? - zaczęła zaciskając niepewnie pięść, gdy nagle zauważyła ubranego w ciemny strój chłopaka, który upada. Natychmiastowo do niego podskoczyła łapiąc przed zbyt gwałtownym upadkiem.
No, takiego obrotu spraw się nie spodziewała.
- Ej... - przez chwilę poczuła narastający w niej niepokój, ale zaraz go stłumiła. Musiała zachować zimną krew. Spojrzała na ranę, marszcząc mocno brwi, nim zdecydowała się. Sięgnęła po należący do niej komunikator TARCZY.
- Halo, znalazłam nieprzytomnego, zamaskowanego chłopaka. Jest ranny, potrzebuję pomocy. Wydaje mi się że to jeden z domorosłych superbohaterów. - "Domorosły" było naprawdę ładnym słowem, które słyszała w swoim kontekście. Słysząc o tym że pomoc jest w drodze, ułożyła go w pozycji bezpiecznej na zdrowym boku. Sięgnęła w stronę maski, ale zaraz zamarła. Nie mogła tego zrobić. Takich rzeczy nie robi się bohaterom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Spidey


Liczba postów : 7
Join date : 14/12/2017

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Maj 17, 2018 10:30 pm

Cóż, nawet nie zareagował na pytanie Jeanne. Nie dotarło ono do niego. Po prostu nastała przyjemna ciemność. Nie było bólu, strachu, poczucia odpowiedzialności czy winy. Była tylko jedna wielka pustka. Pustak, która nie zmuszała do biegnięcia i skakania na złamanie karku, by powstrzymać jakiegoś świra. Czy tak nie mogłoby być zawsze? Nie mógłby mieć spokojnego i zwyczajnego życia...?
Przebudził się po kilku dłuższych minutach, a z jego ust wyrwał się kolejny jęk bólu. Nie był świadomy obecności dziewczyny. Otumaniony całą sytuacją nie wiedział do końca co się wokół niego dzieje. Dopiero po chwili doszło do niego co się stało. Zrozumiał, że nie może tak leżeć. Już się gwałtownie zerwać z miejsca, ale nic mu to nie dało, a sam Miles wylądował z powrotem na ziemi, a dodatkowo poczuł metaliczny posmak krew w ustach. Wbił spojrzenie w ziemię, biorąc kilka głębszych wdechów. Musiał wstać, musiał! Podniósł wzrok do góry i zobaczył nieznajomą dziewczynę. Ciut nie wiedział jak się zachować. Momentalnie się od niej odsunął, a przynajmniej spróbował. Zaraz zakręciło się mu w głowie. Za dużo nagłych ruchów, w krótkim czasie. Czy ona współpracowała z Jacobem i resztą? Pajęczy zmysł się nie odzywał, więc raczej nie była zagrożeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Jeanne Foucault


Liczba postów : 37
Join date : 09/06/2017

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Maj 25, 2018 8:59 pm

Chłopak wciąż próbował się podnieść i coś zrobić, ale nie dawał rady. Dziewczyna natychmiast do niego podeszła wyciągając przed jego twarz powoli rękę jak do oswajanego zwierzęcia, żeby się uspokoił. Nie wiedziała co robić z rannymi i panikującymi ludźmi.
- Spokojnie, nie chcę zrobić ci krzywdy. Chcę ci pomóc. - Chyba ten dzieciak nie jest dzikim zwierzęciem i powinien zrozumieć jej słowa. Może brzmiało to głupio i niezręcznie, a może nawet i podle, że tak do niego podchodziła, ale nie potrafiła zrobić tego bardziej "po ludzku".
- Już wezwałam pomoc, nic ci nie grozi - wyjaśniła, klękając przy nim na jedno kolano -[color=silver] Muszę zobaczyć co sobie zrobiłeś - dodała, próbując przesunąć się bliżej jego boku, aby móc wezwać odpowiednią pomoc. Jeśli miała taką możliwość, spojrzała na ranę i syknęła.
- Paskudnie to wygląda - bez zastanowienia ściągnęła z pleców swoją bluzę i zaraz przycisnęła ją do powstałej rany.
- Zaraz będzie pomoc - dodała mu jeszcze, nim sięgnęła do ucha - Ma sporych rozmiarów dziurę na boku. Już udzielam pierwszej pomocy. Tak, dobrze. - zabrała rękę z ucha, spojrzała na nieprzytomnego i przycisnęła mocniej do niego kurtkę.
- Będą za dwie-trzy minuty. Musisz wytrzymać - wyjaśniła odrobinę przepraszającym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Spidey


Liczba postów : 7
Join date : 14/12/2017

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Maj 25, 2018 11:20 pm

Cóż, zachowywał się jak takie wystraszone zwierze. Był otumaniony, a do tego ciut zaślepiony wizją niebezpieczeństwa spowodowanym brakiem powstrzymania złoczyńcy. Jean miała szczęście, że nie gryzł i nie drapał. Sam Pajączek nadal nie mógł zbytnio nic zrobić, a nie wiedział czy może ufać tej dziewczynie. No i nie oszukujmy się dziwnie się poczuł, gdy nieznajoma podeszła do niego niczym do jakiegoś zwierzaka, które trzeba oswoić niczym Szczerbaka.
- Nic... Nic mi nie jest... Ja muszę.. powstrzymać tamtego wariata... - wydusił, choć nawet taka prosta czynność jaką było mówienie w tym momencie sprawiała mu trudność. Nie był w tym stanie się ruszyć, a co dopiero walczyć. Co miał zrobić? Po prostu się poddać? Przecież nie mógł! Z drugiej strony jak miał powstrzymać tamtego szaleńca w tym stanie? Jacoba musiał ktoś powstrzymać! Jeśli nie mógł on tego zrobić to ktoś inny powinien zareagować. - T.A.R.C.Z.A musi... musi zareagować... Fury... Musi wysłać ludzi... Ja... Ja nie dałem rady... - dodał po dłuższej chwili.
Poddał się, bo tak naprawdę nic innego nie mógł zrobić. Leżał spokojnie, uważnie śledząc ruchy dziewczyny. Oddychał ciężej niż zazwyczaj, ale przez cały czas starał się utrzymać świadomość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Jeanne Foucault


Liczba postów : 37
Join date : 09/06/2017

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pon Maj 28, 2018 2:04 pm

Pajęczak tracił bardzo dużo krwi w zastraszającym tempie i bluza, którą przycisnęła do rany szybko zabarwiła się na czerwoną. To nie wyglądało dobrze i choć dziewczyna niezbyt znała się na medycynie, to jej wiedza i doświadczenie mówiło jej, że tak być nie powinno.
-[colo=silver]Jak ci niby nie jest nic? Masz dziurę w plecach. Przestań się miotać inaczej możesz stracić jeszcze więcej krwi.[/color] - tak przynajmniej chyba się działo. Ewentualnie to adrenalina zwiększała częstotliwość uderzeń serca i wykrwawić mógł się szybciej. Słysząc jednak prośbę o powiadomienie Fury'ego, dziewczyna spojrzała zaskoczona w jego stronę.
- Spokojnie, TARCZA już wie. Właśnie to oni tutaj lecą i... - rozległ się dźwięk śmigła i nagle obok nich zawiesiła się lina, po której na ziemię zeskoczyły dwie agentki. Obie przypadły do rannego chłopaka, odpychając Jeanne i natychmiast zabezpieczając Pajączka. Znów czekała ją przejażdżka, choć tym razem niczego nie spieprzyła. A przynajmniej miała taką nadzieję.

[z/t oboje do > >
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   

Powrót do góry Go down
 
Boczna uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Manhattan-
Skocz do: