IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kryjówka Sombry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 86
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Sob Sie 11, 2018 2:26 am

Właśnie przez te wątpliwości nie chciała mówić o tej całej sprawie z Hydrą. Wiedziała, że będzie to kolejny powód, by wmówić jej jaka nieodpowiedzialna jest i, że zachowuje się jak dziecko. Tyle, że to była dawna sprawa i sprawiła, że Camila się zmieniła. Dlatego nie uważała też tego za warte wspomnienia. Niestety, musiało to wyjść na jaw, a reakcja była nawet gorsza niż się spodziewała. Być może ukrywała też to wszystko, żeby nie musiała zmierzyć się z prawdą. Bo jednak Gabriel miał też trochę racji i nawet ona musiała to przyznać.
Spodziewała się, że reakcja nie będzie łagodna. To było oczywiste do przewidzenia. Ale nie spodziewała się czegoś takiego. Uwielbiała dokuczać Gabrielowi, robiąc wszystko, żeby wyprowadzić go z równowagi. Cały czas żałowała, że nie reaguje na jej zaczepki. No i w końcu jej się udało. Szkoda tylko, że obecnie nie miała ochoty na radość z tego powodu, a nawet wolała, żeby już nigdy nie reagował w ten sposób.
Spojrzała na niego, ale widząc tę wściekłość natychmiast znowu uciekła wzrokiem. Teraz ją na poważnie przerażał i miała ochotę uciec, ale na to nie miała szans. Spięła się cała, czując się mała i trochę rzeczywiście głupia przy nim.
Kolejne słowa, których było zaskakująco dużo (ponownie, gdyby nie sytuacja, Sombra byłaby z niego dumna, w tym momencie wolała jednak jego małomówność), bolały cholernie. Chciała od nich jakoś uciec, wyprzeć się, ale nie była w stanie się odezwać. Po raz pierwszy w życiu, albo od dawna, Camila zamilkła całkowicie i nie wiedziała, co powiedzieć. Bała się. Autentycznie się bała, prawdopodobnie po raz pierwszy. Sama nie wiedziała czy bardziej Gabriela, czy jego słów o tym, że tak naprawdę spieprzyła sprawę na całej linii. W dodatku czuła się głupio, że popełniła tak prosty błąd. Odczuwała tyle nowych rzeczy i żadne z nich nie były przyjemne. Wolała już swoją pewność siebie, nawet jeśli przesadną, która prowadziła ją… właśnie do obecnej sytuacji. Mimo wszystko próbowała jakoś ukryć to całe zdenerwowanie, byle tylko nie pogorszyć wszystkiego, ale nawet to przychodziło jej z trudem. Jej oddech zaczął przyspieszać i poczuła, że cała drży.
Nie, musiała się uspokoić. Zapanować nad sytuacją. I nie rozjuszać bardziej Gabriela, o ile to w ogóle było możliwe w tej chwili.
Spróbowała go odepchnąć, żeby móc wstać. Musiała zaczerpnąć powietrza, ale też uciec od jego wzroku. Pewnie i tak jakiekolwiek próby zdały się na nic, bo jednak była przy nim o wiele bardziej wątła i słaba, to dodatkowo przez to drżenie była słabsza. Zdecydowanie nie lubiła tego jak jej organizm reagował w tej chwili.
- To co mam zrobić?! - krzyknęła w końcu, prawie piskliwie. Po części naprawdę chciała znać odpowiedź, bo czuła się zagubiona. - Skoro spieprzyłam wszystko i jestem idiotką, oświeć mnie, geniuszu. - Starała się brzmieć pewnie, wciąż rzucając sarkastyczne stwierdzenia, ale nie trzeba być ekspertem, żeby wyczuć, że coś było nie tak. Już pomijając fakt, że Sombrę było stać na o wiele więcej gadania, jej pewność po prostu uleciała. Kiedy spojrzała na Gabriela, można było dostrzec w jej oczach strach.
Po raz pierwszy nie mogła nic ukryć. Nie była w stanie.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 173
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Sob Sie 11, 2018 3:50 am

Nie lubił unosić się gniewem: gniew przyćmiewał obiektywny osąd, pozbawiał go możliwości neutralnego spojrzenia na sprawę, i sprawiał, że pokazywał po sobie znacznie więcej, niż pokazać by chciał, odsłaniał się, dawał dowód na pewnego rodzaju słabość, którą była tak gwałtowna reakcja na coś, co powinno obejść go mniej. Oczywiście - to, jak Sombra zawaliła, konsekwencje jej działania, stanowiły zagrożenie również dla niego, ale to wcale nie o to głównie w tym wszystkim chodziło, to nie z tego wziął się jego nagły wybuch złości. Nie tym razem.
Czego się spodziewał, jakiej reakcji? Ciężko powiedzieć; prawdopodobnie w ogóle nie spodziewał się niczego, wyjątkowo nie zastanowił nad tym, czego tym razem może oczekiwać po Sombrze, nie pomyślał nawet dokładnie nad słowami, zanim zdążył je z siebie wyrzucić, niekontrolowanie, nieprofesjonalnie, tracąc panowanie nad sobą, co było dla niego niemal uwłaczające. Nie czerpał z tego żadnej satysfakcji: nie był sadystą, nie chodziło mu o to, by jak najdobitniej uświadomić Sombrze jej błąd - w każdym razie nie zasadniczo o to, i nie w imię osobistego zadowolenia z zamknięcia jej ust i okazania własnej wyższości. Po prostu puściły mu nerwy, i nie był z tego dumny.
Próba odepchnięcia rzeczywiście nie zrobiła na nim najmniejszego wrażenia - w złości praktycznie jej nie odczuł - zrobiło je za to coś zupełnie innego.
Gotów był odpowiedzieć Sombrze na jej pytanie, czując, jak nadal buzuje w nim złość; choć nawet nie do końca wiedział co by odpowiedział, nie miał czasu się nad tym zastanowić, ale wtedy napotkał jej spojrzenie i zamilkł, nim jeszcze zdążył ponownie otworzyć usta. Sekundę temu na język cisnęło mu się wiele słów i przekleństw, a teraz nie pamiętał już żadnego z nich, wszystkie nagle uleciały mu z głowy albo ugrzęzły w gardle, bo znalazł w oczach Camili coś, czego nie spodziewał się… i nie chciał znaleźć.
Był zaznajomiony ze strachem. Igrał z nim właściwie przez całe życie - od czasów młodości, w wojsku, na ulicy, w TARCZY, i teraz, jako najemnik; widywał go wiele razy, na różnych twarzach, w różnych oczach, kiedy przykładał lufę do skroni kolejnej ofiary i odbierał kolejne życie, kiedy pozbawiał żony mężów, dzieci matek, a kiedyś nawet we własnym odbiciu w lustrze. Strach był dla niego widokiem normalnym, codziennym, i nie robił już na nim wrażenia, bo przyzwyczajenie sprawiało, że spust ustępował lżej. Ale tutaj nie naciskał spustu, a w tych oczach strach nie był już zjawiskiem tak obojętnym.
Rozluźnił palce zaciśnięte na oparciu, cofnął dłoń, wyprostował się i odsunął nieco, dając Sombrze upragnioną przestrzeń i skutecznie gasząc własny wybuch równie szybko, co go zaczął. Nie uspokoił się zupełnie, nie zeszła z niego złość, po prostu się opanował.
- Siedzieć - odpowiedział krótko, bez podnoszenia głosu, tonem nagle tak bardzo neutralnym, na jaki tylko był w stanie w tej chwili się zdobyć, choć nadal drgającym nerwowo. Jakby zupełnie nic się nie stało, jakby jeszcze kilka sekund temu nie podnosił głosu i nie wyrzucał z siebie wściekłej tyrady. O ile Sombra mogła uciekać od odpowiedzialności, o tyle on z całą pewnością uciekał od własnych emocji, tym razem samemu odwracając spojrzenie, byle nie patrzeć na wyraz strachu w oczach Camili. - i powiedzieć mi w końcu, gdzie znajdę Goldnera.
Po to tu przyszedł. Nie po to, by wygłaszać bezsensowne wykłady, unosić się niepotrzebnym gniewem czy czymkolwiek - kimkolwiek - nadmiernie przejmować. Nie próbuj udawać kogoś, kim nie jesteś i nigdy nie będziesz, Gabriel. Jesteś najemnikiem, zabójcą, i niczym mniej, a już na pewno nikim więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 86
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Sie 12, 2018 12:07 am

Strach był dla Sombry obcy. Od dziecka się niczego nie bała, bo niby czego miała? Straty bliskich nie musiała. W sierocińcu nikt się nią nie interesował, więc na co bać się opiekunów. Nigdy nie dostawała nauczki za swoje czyny, więc nie bała się konsekwencji. Zresztą, gdyby się bała, w pierwszej kolejności nawet nie spróbowałaby się dowiedzieć czegokolwiek o Hydrze, a nawet nie trafiła na ich trop. Ale teraz… w końcu doświadczyła tego paskudnego uczucia i to w sposób najmniej spodziewany. Nie spodziewała się, że ze wszystkiego to Gabriel okaże się osobą, której się przerazi. Jedyna osoba, którą dopuściła głębiej niż kogokolwiek.
Wszystko to, co się działo, odbywało się tak szybko, a zarazem się dłużyło. Momentami Camila miała wrażenie jakby traciła kontakt z tym, co się dzieje podczas tej… powiedzmy, że rozmowy. Tak było i teraz, kiedy nastąpiła ta szybka zmiana. Nie wiedziała w zasadzie, co się stało. W jednej chwili Gabriel stał nad nią wściekły, a w drugiej oddalił się od niej i opanował. Nie narzekała na taką kolej rzeczy, bo przecież nareszcie mogła odetchnąć, zaczerpnąć powietrza i uspokoić się. Stało się jednak to tak szybko. Usłyszawszy odpowiedź, postarała się jak najszybciej opanować. Nie chciała się narażać na razie na jego gniew ponownie. Niezależnie jednak od siebie, potrzebowała dłuższej chwili na uspokojenie. Wciąż nie do końca rozumiała, co się z nią działo cały ten czas, bo przecież nigdy tak nie reagowała. A jednak. Lecz teraz nie było czasu na zastanawianie się nad tym. Miała zadanie do wykonania.
Milcząc, zwróciła się w stronę ekranu, biorąc się z powrotem za poszukiwania. Nie wiedziała, co w tym momencie było gorsze – długie, wściekłe wypowiedzi Gabriela czy ta kompletna cisza. Właśnie dlatego wolała bezustannie mówić niż doprowadzić do tego, żeby nikt się nie odzywał. Ale tym razem nie potrafiła tak po prostu wrócić do swojego standardowego nawijania.
Wyszukiwanie rzeczywiście było większym wyzwaniem od poprzedniego, bo do wielu informacji dostała się dopiero po obejściu większej niż zwykle ilości zabezpieczeń, a nawet te były trudniejsze od tych wcześniejszych. Normalnie byłaby podekscytowana. Obecnie jednak oznaczało to przedłużanie się ciszy. W pewnym momencie zaczęła się aż niecierpliwić, co było niespotykane dla niej.
W końcu jednak się udało. Dostała się. Jej oczom ukazał się spis całkiem ciekawych informacji. Nie było tego zbyt wiele, bo wciąż wiele pozostawało utajnione. Oczywiście mogłaby i to jakoś obejść, ale nie to było jej celem i chciała już skończyć te poszukiwania. Zresztą, jeśli pójdzie z Gabrielem to dowie się pewnie o wiele ciekawszych rzeczy. O ile na to były jeszcze jakiekolwiek szanse…
Szybko rzuciła okiem na kilka pomniejszych informacji o mężczyźnie, zapamiętując je. Kto wie, czy jej się nie przydadzą. Jak nie teraz to kiedyś. W końcu Goldner to Tarczownik, a wiedza o takich osobach, zwłaszcza dla niej, była jak najbardziej przydatna. Uśmiechnęła się, usatysfakcjonowana tym, co zrobiła i zwróciła się w stronę Gabriela.
- Mieszka obecnie w Detroit, w stanie Michigan, razem z rodziną, żoną i dwójką dzieci. - Podała w końcu informację, zapisując przy okazji adres. Jej głos już wrócił do normalności. Wszystko bez zbędnych komentarzy, które zawsze towarzyszyły jej wypowiedziom. Choć i tak powiedziała więcej niż jej kazał, ale akurat założyła, że powiadomienie o rodzinie może się mu przydać. Zawsze jakiś szantaż czy coś w tym stylu mogło okazać się niezbędne. Spojrzała na niego przez dłuższą chwilę, zastanawiając się czy powiedzieć coś jeszcze, czy sobie odpuścić. - Potrzebujesz coś jeszcze o nim wiedzieć? - spytała jednak, chcąc mieć pewność, że nie wyjdzie bez słowa. Co prawda to wciąż się mogło wydarzyć, ale istniała szansa, że chociaż odpowie. Nawet jeśli to miało być krótkie "nie".



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 173
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Sie 12, 2018 1:16 am

Nie przypuszczał, że zobaczy u Sombry strach w reakcji na siebie samego. Przy całej jej idiotycznej brawurze i wykpiwaniu zagrożenia, przy tendencji do kompletnego lekceważenie i zbywania uśmiechem wszystkiego, co do niej mówi, nie sądził, że faktycznie może zareagować w ten sposób. Owszem, nigdy nie unosił się przy niej aż takim gniewem, bo jak do tej pory nigdy nie udało jej się jeszcze tak wyprowadzić go z równowagi jak dziś - ale przecież nie miała powodów, by się go bać. Choć… to wcale nie musiało być dobrze, skoro jedna ze złotych zasad Gabriela brzmiała, że potencjalnie każdy może być dla niego zagrożeniem i wrogiem; jak widać jednak odstępstwo od normy, jakim zdawała się być właśnie Camila, i tak nie miało najmniejszego znaczenia, skoro widocznie jednak się bała.
Może to i lepiej. Zarówno dla niego, jak i dla niej.
Ponownie skrzyżował ramiona i po prostu czekał, w zupełnym milczeniu, nie fatygując się już, by usiąść, kiedy Sombra w końcu faktycznie wróciła do wykonywania zleconego jej zadania. Nawet nie ruszył się z miejsca, nie pochylając się jej już nad fotelem, i tylko raz na jakiś czas zerkał jej w monitor, dość niecierpliwie, licząc na to, że znajdzie potrzebne mu informacje jak najszybciej. Nie przeszkadzało mu samo milczenie, oczywiście, ale w towarzystwie Sombry cisza wydawała się nienaturalna i nie na miejscu - i jakkolwiek w innej sytuacji mimo to przyjąłby ją z wdzięczności, mogąc odpocząć od jej ciągłej, uporczywej gadaniny, o tyle teraz… cała ta sytuacja rozwinęła się zwyczajnie bardzo, bardzo nie tak, jak Gabriel oczekiwał, i teraz chciał tylko jak najszybciej stąd zniknąć i zająć się w końcu własnymi sprawami - czyli dokładnie tym, co powinno go interesować, zamiast tragicznych w skutkach potknięć wyrośniętej małolaty, która służyła mu tylko za uniwersalną pomoc techniczną. Taki był pierwotny zamiar całej tej absurdalnej znajomości, takie było jej praktyczne zastosowanie, i Gabriel nie zamierzał nic w tej kwestii zmieniać - to nie było warte jego nerwów, ani czasu, ani… niczego innego. Nie zamierzał na własne życzenie hodować sobie problemów i słabości - to było ostatnie czego w tej chwili potrzebował. Próbował po prostu przestać się na tym zastanawiać i wyrzucić z głowy przestraszone spojrzenie Sombry, w jego miejsce układając sobie wszystkie informacje, które otrzymał na temat wścibskiej dziennikarki i cały potencjalny plan działania.
Spodziewał się, że znalezienie lokalizacji Goldnera będzie trudniejsze - w końcu sam ostrzegł o tym Camilę. Nie był to zwykły, szary obywatel pokroju przemądrzałej łowczyni artykułów, tylko Tarczownik; który w dodatku w ciągu kilku ostatnich lat mógł dorobić się wyższego stanowiska niż miał, kiedy Gabriel był jeszcze agentem. Równie dobrze mógł też opuścić organizację… choć to, w przypadku TARCZY, robiło się zwykle w plastikowym worku. Wiele mogło się zmienić, ale dla Ramireza nie miało to najmniejszego znaczenia - i tak planował odstrzelić mu łeb.
W końcu jednak Camila dokopała się do czego trzeba: Detroit. Zamyślił się na moment; to jakieś 9 godzin jazdy od Nowego Jorku, czyli… mogło być gorzej. Informację o rodzinie przyjął jak najbardziej neutralnie - choć i tak do głowy wkradła mu się myśl, że ostatnim razem Goldner miał tylko jedno dziecko. Cóż... to zawsze jedna osoba więcej na pogrzebie.
Skinął lekko głową i bez słowa wziął od niej kartkę z adresem, ją również bezpiecznie chowając do kieszeni. Zerknął na Sombrę przelotnie, kiedy zadała pytanie.
- Nie - odpowiedział zdawkowo, zgodnie z jej przewidywaniami, a potem odwrócił się i ruszył do drzwi. Wszystko wskazywało na to, że wyjdzie już bez słowa, ale zatrzymał się jeszcze przy wyjściu z pokoju, i nie poświęcając Sombrze już żadnego spojrzenia, odezwał się znów, chłodno i surowo: - Skoro musisz, pojedziesz ze mną. Odezwę się.
Nie czekając na odpowiedź - wątpił, by nagle postanowiła protestować, a nie zamierzał przebywać tu dłużej, niż absolutnie musiał - zniknął w końcu za drzwiami, a zaraz też i z mieszkania i całego budynku, udając się w swoją stronę. Nie chciał na razie zastanawiać się, jak być może tragiczną dla samego siebie podjął właśnie decyzję, i dlaczego ją podjął, więc zamiast tego zajął umysł próbą przypomnienia sobie, gdzie w okolicy może znaleźć jakiś tani bar.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 86
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Sie 12, 2018 4:10 pm

Sama nie spodziewała się strachu ze swojej strony jako reakcji. Zawsze mówiła jak to Gabriel udaje groźnego, choć wcale taki nie jest i kpiła z tego jak momentami się prezentował. Jednak ta wściekłość tym razem była skierowana w jej stronę, w dodatku w o wiele wyższym stopniu niż zwykle, kiedy przebywał z nią. Teoretycznie nie powinna się przejąć wyrzuceniem jej błędu, ale czuła się jakby go zawiodła. Choć nie powinna czegoś takiego odczuwać. Bała się nie tylko gwałtownej reakcji samej w sobie, ale też faktu, co może teraz nastąpić w ich znajomości. A także, że rzeczywiście naraziła nie tylko siebie. Czy będzie jeszcze chciał z nią utrzymywać kontakt? Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa na to, żeby ich znajomość była taka jak kiedyś? Te pytania i wiele innych zaprzątały jej głowę, chociaż nie powinny. Idiotko, przecież to nieważne, i tak to jest jedynie współpraca przynosząca korzyści dla obu stron, skarciła się w myślach, starając się dłużej nie roztrząsać tego.
O ile teraz, podczas poszukiwań, miała jeszcze czym zająć głowę, tak później będzie gorzej, kiedy znowu zostanie sama, nie mając nic szczególnego do roboty. Nigdy nie musiała się borykać z tym problemem. Nigdy jednak też nie przejmowała się konsekwencjami swoich czynów. Tym bardziej względem kogoś innego. Nie znosiła faktu, że teraz zaczęło ją to obchodzić. I akurat to jak reagowała było dla niej najmniejszym problemem. Wiedziała, że to tylko kwestia czasu aż to przywiązanie się do drugiej osoby obróci się przeciwko niej. I to najwyraźniej był początek tego.
Będzie musiała znaleźć nowe sposoby na uciekanie od tego, co nieprzyjemne. Choć pewnie i tak dosyć szybko wróci do siebie. Mimo wszystko, nawet jeśli czasami dostawała nauczkę i wyciągała konsekwencje tego, tak też bardzo często się niczego nie uczyła. Choć kto wie jak to akurat potoczy się tym razem.
Złapała się na tym, że na moment wstrzymała oddech, w oczekiwaniu na odpowiedź na swoje pytanie. Szybko jednak się opanowała, udając, że wszystko w porządku. Bo przecież tak powinno być. Odpowiedź była jak najbardziej do przewidzenia, ale i tak żałowała, że tylko tyle od niego usłyszała, nawet jeśli małomówność Gabriela była czymś normalnym. Tylko czego innego się spodziewała? Przecież to wszystko nie miało znaczenia. Pracowali tylko razem. Nic więcej. Oboje nie mogli sobie pozwolić na jakąkolwiek bliższą relację i dobrze o tym wiedziała, ale i tak poczuła smutek, kiedy skierował się do wyjścia.
Wtedy jednak się nagle zatrzymał. Słysząc jego ostatnie słowa, rozpromieniła się.
- Nie pożałujesz! - krzyknęła za nim, nie przejmując się nawet tym czy ją usłyszy. Zaczął jej powoli wracać humor, na co wskazywał też szeroki uśmiech, który powrócił na jej twarz i był jak najbardziej szczery.
Trudno było powiedzieć, dlaczego się zgodził po tym wszystkim, ale Camila nie rozwodziła się nad tym. Po prostu się cieszyła, że z nim pójdzie, więc mogła osobie przynajmniej wmawiać, że nie znienawidził jej kompletnie. Nie wiadomo jak to całe zajście wpłynie na ich relację, ale Sombra pewnie już przy następnym spotkaniu wróci do normy. Jedynie będzie unikała poruszania tej jednej kwestii, nie chcąc stracić Gabriela. Mimo wszystko dobrze było mieć kogoś, komu mogła nawijać bez przerwy.

z/t



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   

Powrót do góry Go down
 
Kryjówka Sombry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: