IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kryjówka Sombry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 72
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Kryjówka Sombry   Nie Sty 14, 2018 4:55 pm



Niewielkie mieszkanie znajdujące się w podziemiach bloku, na obrzeżach Nowego Jorku. Oficjalnie nie figuruje w żadnych aktach i innych dokumentach dotyczących budynku czy okolicy i tylko pojedyncze osoby o nim wiedzą, zwykle dzięki temu, że Sombra dopuściła je do tej wiedzy. Wejście jest chronione wieloma zabezpieczeniami, więc tym bardziej nikt niepożądany się tam nie dostanie.
W środku, poza podstawowym wyposażeniem sypialni, kuchni i salonu w jednym pokoju oraz niedużą łazienką, znajduje się sporo sprzętu elektronicznego, które jest właściwie głównym źródłem światła. Nic nie jest tam poukładane czy dobrane według jakiegokolwiek wzoru. Ogólnie w mieszkaniu panuje ogromny bałagan i to on rzuca się w oczy na wejściu.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 72
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Sty 14, 2018 5:37 pm

Typowy dzień Sombry polegał na wstaniu w późnych popołudniowych godzinach, robieniu dowolnej rzeczy według własnych upodobań i nieprzejmowaniu się tym, co się dzieje na świecie. Przynajmniej nie aż tak dokładnie, bo warto wiedzieć chociaż mniej więcej czy gdzieś nie wydarzyło się coś wartego uwagi. W każdym razie, ten dzień był właśnie takim typowym dla niej.
Camila siedziała przy komputerze zajmując się ważnymi rzeczami, a było nimi granie. Oczywiście, że było to zadanie o najwyższym priorytecie, bo te wszystkie nowości ze Steama nie przejdą się same, a jeszcze trzeba było ponabijać rangi w multiplayerach (których wcale nie zdobyła poprzez cheaty, no kto by w ogóle wpadł na taki pomysł!), więc było to bardzo czasochłonne zajęcie. Nie zwracała uwagi na mijający czas. Jaki w ogóle był w tym sens, skoro i tak nie musiała się obecnie tym przejmować. Hydra nic nie chciała, nie miała żadnych problemów finansowych i nie potrzebowała nic robić, żeby zdobyć pieniądze, więc mogła marnować czas tak długo jak tylko chciała.
W pomieszczeniu słychać było dość głośne kliknięcia myszki i czasami wręcz uderzanie w klawiaturę, momentami przerywane donośnymi krzykami przekleństw po hiszpańsku. Dobrze, że mieszkanie było na tyle odizolowane i wyciszone, że nikt poza nim nie mógł jej usłyszeć, bo inaczej ktoś mógłby się zainteresować sprawą. Kobieta całkowicie zapominała o otoczeniu, kiedy grała i tak było też teraz.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 163
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Sty 14, 2018 10:34 pm

Gabriel, w przeciwieństwie do Sombry, nie budził się o astronomicznie późnych porach; właściwie to w ogóle nie miał za wiele wspólnego ze snem, bo najwidoczniej nie wyznawał nawet zasady "wyśpię się po śmierci", większość nocy spędzając zresztą poza miejscem, które uznawał za odpowiednie żeby w ogóle się zdrzemnąć (nie, żeby to miejsce było w ogóle odpowiednie do czegokolwiek oprócz zrobienia z niego magazynu broni i szkła, ale to swoją drogą). Więcej nawet nie potrzebował. Ciężko powiedzieć, co w takim razie utrzymywało Gabriela przy siłach, ale można zgadywać, że swój udział w jego upartym zatruwaniu powietrza miała nienawiść do yorków i opuszczonych hoteli miłość do pieniędzy.
A od czasu do czasu także niepowstrzymana ochota do zrobienia sobie z cudzego tułowia tarczy strzelniczej.
Był najemnikiem, co teoretycznie nie stawiało go w stu procentach ani po "dobrej", ani po "złej" stronie, ale oprócz celów typowych dla najemnika miał też swoje własne, do których zaliczało się dokonywanie mordu na Tarczownikach w jak największych ilościach. Byłych, obecnych, adeptach, kto tylko się nawinął - nie były to może specjalnie szczytne aspiracje, ale Gabriel nie był jakąś jakąś cholerną instytucją charytatywną żeby polegać na opinii innych. Krótko mówiąc, miał to więc w dupie, i od czasu do czasu szedł sobie postrzelać za darmo. Taki był z niego zimny drań.
Problem z Tarczownikami polegał głównie na tym, że czasem trudno było ich znaleźć. Większość z nich nieszczęśliwie posiadała jednak tę przydatną cechę jaką był rozsądek, z którego wynikała i ostrożność - obie te rzeczy trochę utrudniały Gabrielowi zadanie już samego wytropienia ich, pomijając dalsze problemy związane z tym, że część z nich faktycznie był wyszkolona. I o ile drugi problem dało się w ostateczności załatwić samodzielnie z mniejszym lub większym wysiłkiem, o tyle ten pierwszy składał już często w cudze ręce. Ręce nieokrzesanej nastolatki w ciele dorosłej kobiety, przez którą jakimś cudem jeszcze nie zwariował, i którejś jakim cudem jeszcze nie zastrzelił. A czasem kusiło.
Był jednym z, jak przypuszczał, niewielu szczęściarzy, którzy znali położenie kryjówki Sombry; wymyśliła sobie to całkiem nieźle, musiał przyznać, choć Gabriel w duchu i tak kwaśno nazywał ją stereotypem filmowego hakera przesiadującego całymi dniami w piwnicy. Z drugiej strony, ona przynajmniej miała to poukładane, a Gabriel czasami miewał problem nawet i z przypomnieniem sobie numeru mieszkania, więc chyba nie powinien narzekać.
Stanął pod drzwiami, słysząc dobiegające z wnętrza, przytłumione, wściekłe przekleństwa. Sugerowało to, że albo Camila desperacko walczy o życie, albo przegrywa rundę w grze, albo ogląda jakąś tandetną hiszpańską telenowelę. Gabriel westchnął w duchu i dla własnej wygody założył drugą opcję (nie miał ochoty ani ratować jej tyłka, ani zostać zmuszonym do zgłębiania fabuły opery mydlanej), a że nie słynął ze specjalnej cierpliwości względem Sombry - względem wielu rzeczy w ogóle - zamiast kulturalnie zadzwonić do drzwi po prostu zdematerializował się i prześlizgnął pod nimi do środka. Dał się zaprowadzić wrzaskom do celu, zwinnie i z wyuczonego nawyku cicho lawirując między zabłąkanymi tu i ówdzie śmieciami Camili (to... nawet nie chciał wiedzieć, do czego służy), i zatrzymał się w przejściu, spoglądając do wnętrza pokoju. No tak, czyli jednak gra. Dajcie spokój, co w ogóle było takiego fascynującego w mordowaniu w wirtualnej rzeczywistości?
- Sombra.
Najwyraźniej nie umiał ani dzwonić do drzwi, ani specjalnie udanie się witać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 72
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Pon Sty 15, 2018 8:15 pm

Zastrzelić? Sombrę? Jak można o czymś w ogóle takim pomyśleć? Bo to nie tak, że sama się co chwilę o to prosiła… Oczywiście ona sama nie uważała, żeby cokolwiek robiła źle, a wszyscy powinni ją uwielbiać. To na pewno ten urok osobisty!
Jej przerośnięte ego oznaczało też to, że poczułaby się urażona, gdyby się dowiedziała, że Gabriel nie miał ochoty ratować jej tyłka. Nie żeby tego kiedykolwiek potrzebowała, a tym bardziej w swojej własnej kryjówce, ale nie oznacza to, że by się nie mogła obrazić. I hej! Hiszpańskie telenowele był naprawdę ciekawe! Jak można je uważać za tandetne, kiedy tyle się tam dzieje, a wszystkie te związki są bardzo angażujące. Do tego przywracanie zmarłych do życia, to prawie jak superbohaterowie, zabawa na całego! No dobra, może nie były one najwyższych lotów, ale jak dla niej był to świetny pochłaniacz czasu.
W tym wypadku to jednak granie zostało jej okrutnie przerwane. Początkowo nic nie usłyszała, nie zauważywszy też czegokolwiek i kontynuowała zabawę, lecz kiedy wreszcie zobaczyła Gabriela w pierwszej chwili wystraszyła się, przez co aż prawie podskoczyła. Tak się nie robi! W pierwszym odruchu chciała go uderzyć, ale zorientowawszy się, że nie jest żadnym zagrożeniem (przynajmniej w teorii, cholera wie, na co wpadnie za chwilę), stanęła przed nim, wściekła. Ciężko stwierdzić czym bardziej – nagłym najściem czy przegraną grą, którą i tak miała raczej spisać na straty, jednak teraz przynajmniej miała na kogo zrzucić winę.
- ¡Maldita sea!* Nie wiesz jak się dzwoni albo przynajmniej puka?! - krzyknęła, próbując się uspokoić po niespodziewanym wejściu Gabriela. Nie lubiła być zaskakiwana, szczególnie u siebie, a już w szczególności, gdy grała. To, że sama wywijała takie numery to zupełnie inna sprawa. Wyznawała prostą zasadę – ona mogła, inni nie. Czy była hipokrytką? I to cholerną. Czy jej to przeszkadzało? Ani trochę.
Wyżywszy się, przeklinając jeszcze trochę pod nosem, w końcu się uspokoiła, właściwie zapomniawszy o tym, co się wydarzyło chwilę wcześniej. Jako potwierdzenie, na jej twarzy pojawił się znajomy, figlarny uśmiech.
- Czemu przyszedłeś? Aż tak się za mną stęskniłeś? - Co prawda spodziewała się, że ma jakąś sprawę, ale ona wolała zakładać swoją wersję.

*Cholera jasna!



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 163
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Pią Sty 19, 2018 9:02 pm

W chwilach poirytowania Gabriel miewał ochotę na zastrzelenie absolutnie wszystkich w zasięgu wzroku, a poirytowany był często, więc wnioski nasuwały się same. Na szczęście dla społeczeństwa - z reguły nie marnował amunicji, jeśli ktoś mu za to nie płacił, albo on sam nie miał w tym interesu. Inna sprawa, że Sombra po prostu ponadprzeciętnie działała mu na nerwy, wystawiając jego cierpliwość na ciężką próbę; za każdym razem, kiedy zaczynało mu się wydawać, że zaczął się do niej przyzwyczajać, wynajdywała nowy sposób na doprowadzanie go do szewskiej pasji. Choćby samym swoim istnieniem.
Mimo to cenił sobie ją bardziej niż większość społeczeństwa i jednostek ludzkich, które udawało mu się spotkać na swojej drodze. Miała przydatne umiejętności, których on niestety nie posiadał, a za całą fasadą nieodpowiedzialnego dziecka, które wciąż pakowało się w każde możliwe bagno, była naprawdę inteligentną, młodą kobietą i sojuszniczką, którą swoją wiedzą zastępowała ubytki w jego. Choć tego, rzecz jasna, nie zamierzał jej mówić. Już i bez tego miała wystarczająco wysokie ego. Nie czuł zresztą potrzeby otwartego uświadamiania jej, że bywała mu potrzebna, bo żadnego z wypowiedzianych słów nie pozwoliłaby mu zapomnieć do końca życia. A że diabli swojego nie biorą, w przypadku ich obojga trwałoby to zapewne całkiem długo.
Bez jakiegokolwiek przejęcia wytrzymał jej wściekłość i oburzenie na to nagłe wtargnięcie. Camila często się denerwowała, ale przypominało to bardziej nagłe zrywy agresji małego, kapryśnego dziecka, niż faktyczną złość - a przechodziło jej na tyle szybko, że nawet nie próbował jakkolwiek się tym przejmować. Zlustrował ją tylko surowym i poważnym spojrzeniem (choć niczym specjalnym to nie było, skoro i tak stosował je przy prawie każdej okazji), czekając aż się uspokoi i wróci do swojego typowego, beztroskiego usposobienia, które za jakieś dwie minuty sprawi, że pożałuje, że w ogóle tu przyszedł. Jak zwykle.
A i tak, cholera, wracał.
- Wiem, ale nie chciałem na ciebie czekać - I był w tym momencie absolutnie szczery, bo zwyczajnie miał ochoty sterczeć pod drzwiami i czekać, aż Sombra łaskawie oderwie się od krzesła i wpuści go do środka; wpuścił się więc sam, i w jego opinii wyszło na jedno i to samo. Zbulwersowane wiązanki okazjonalnej towarzyszki zbrodni jakoś nie robiły na nim wielkiego wrażenia. Były łatwiejsze w zniesieniu niż jej zwyczajowe paplanie od rzeczy.
Niby wszystkie kobiety miały do tego tendencję, ale Camila doprowadziła to do takiej kosmicznej skrajności, że Gabriel może nawet byłby pod wrażeniem, gdyby zamiast tego tak piekielnie by go to nie denerwowało.
- Stęskniłem się za twoimi umiejętnościami - stwierdził, w głębi ducha już biorąc głębszy wdech. Zaczęło się, standardowa gra w "doprowadź Gabriela do białej gorączki" - Na wypadek gdybyś miała jakieś wątpliwości, nie, to nie to samo - przerwał jej, nim jeszcze zdążyłaby dodać cokolwiek od siebie. Podejrzewał, że by chciała. Zawsze chciała. - Musisz mi kogoś znaleźć - Wolał zacząć od konkretów od razu, żeby Camila nie miała żadnych wątpliwości co do czysto praktycznych powodów zawracania jej głowy. Choć... nawet nie wiedział, na co w ogóle liczy, ona i tak zinterpretuje to w swój własny sposób, a jemu pozostanie jakoś wytrzymać to nerwowo. Nic nowego.
Zastanowił się przez chwilę, milknąc na krótki moment, przypominając sobie o czymś jeszcze.
- A właściwie to dwie osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 72
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Sob Sty 20, 2018 10:19 pm

Nie ma lepszego sposobu na zabawę niż wkurzanie innych! A w przypadku Gabriela przekraczała jakiekolwiek granice i nic jej nie powstrzymywało przed działaniem mu na nerwy. Co prawda przeszkadzało jej to jak często na to nie reaguje, ale była też pod wrażeniem. Być może to też miało takie znaczenie w tym, że go polubiła. Nie żeby miała się do tego kiedykolwiek przyznać, bo przecież była to nieistotna rzecz przy ich współpracy. Najważniejsze, że z tego układu wychodziły korzyści dla obu stron, a ona nie musiała się nawet przed sobą przyznawać, że ktoś jest dla niej ważniejszy.
Takim sposobem oboje mieli rzeczy, o których nie chcieli mówić sobie nawzajem. Decyzja Gabriela była jak najbardziej słuszna. Gdyby Camila coś takiego usłyszała, stałaby się jeszcze bardziej upierdliwa. O ile to w ogóle możliwe.
Całe jej zachowanie świadczyło o byciu wyrośniętym dzieckiem i naprawdę można by się było zastanawiać jakim cudem jest jednocześnie tak inteligentną hakerką. Jednak zachowywanie się jak dziecko oznaczało nagłe zmiany nastroju (a może to była po prostu jej kobieca strona), więc wybuch złości rzeczywiście był krótki. Nawet nie przejęła się słowami Gabriela czy jego spojrzeniem. Zresztą na ten, jak to lubiła nazywać, "mhroczny" wzrok już dawno się uodporniła. Była to bardziej kolejna rzecz do drwin, a w tym wypadku całkowicie do zignorowania.
Niestety, dla wszystkich w jej otoczeniu, powrót do zwyczajowego zachowania Sombry oznaczał znoszenie, prawdopodobnie, o wiele gorszej strony kobiety. Oczywiście, że chciała dodać coś od siebie. Już była przygotowana na odpowiedź, otwierała nawet usta, lecz Gabriel jej przerwał. Zrobiła oburzoną minę na to przerwanie jej, po czym rzuciła mu jeszcze wzrok w stylu "i tak wiem lepiej jak jest naprawdę". Mogła mu wygłosić długą odpowiedź dlaczego to, co mówi jest nieprawdą, ale kolejne słowa ją uciszyły. Przynajmniej w poprzedniej kwestii. I to tylko chwilowo. Znalezienie kogoś było dla niej łatwizną, ale od razu ją zainteresowało. Było to jej ulubione zajęcie, a jeśli okazywało się trudniejsze to jeszcze lepiej. Nie ma nic lepszego niż wyzwanie.
- Naprawdę myślisz, że ci uwierzę? - spytała, przekrzywiając lekko głowę, a w jej głosie było słychać nutę drwiny. Nie było to jednak negatywne. Ot, zwykłe drażnienie się. - Wiem, że to tylko wymówka. Za bardzo mnie lubisz, Gabe. - Puściła mu oczko, próbując zachować powagę, ale zaraz wybuchła śmiechem. Szybko się jednak opanowała. Przynajmniej częściowo, na tyle, żeby móc wrócić do rozmowy. - Udawajmy jednak, że chodzi ci tylko o znalezienie tych nieszczęśników… - przerwała, robiąc zamyśloną minę. - Ale no nie wiem, nie wiem. Czy powinnam ich znaleźć? Nie dostanę nic w zamian? Nawet nie usłyszę słowa "proszę"? Przychodzisz bez zapowiedzi i wymagasz, żebym coś dla ciebie zrobiła. Czuję się urażona tym, że tak mnie wykorzystujesz! - Spojrzała smutno na niego, jak skrzywdzony szczeniaczek choć pewnie Gabriel widział w tym szczeniaczku głównie yorka, choć w jej oczach można było dostrzec iskrę, która pojawiała się za każdym razem, kiedy wywijała jakiś numer. O tak, nie było nic lepszego niż drażnienie się z Gabrielem.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 163
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Sro Sty 31, 2018 9:42 pm

Gabriel polemizowałby z tymi sposobami, zapewne dlatego, że w większości przypadków nieszczęśliwie dotyczyły jego. Trzymanie Sombry blisko miało sporo zalet - ze świecą szukać kogoś, kto znał się na technologii choćby w połowie tak dobrze jak ona - ale bywało... piekielnie męczące, gdy wyjęło się z równania jej intelekt i umiejętności, zostawiając tylko charakter i... w zasadzie całą resztę. Camila była jak personifikacja rozdrażnienia rysująca się Gabrielowi przed oczami szerokim uśmiechem i ego tak wielkim, że niemal widocznie ryjącym o sufit. Ale znosił ją; częściowo dlatego, że w wielu przypadkach rzeczywiście było to po prostu opłacalne z czysto biznesowego, praktycznego punktu widzenia, a częściowo dlatego, że prawdopodobnie miał w sobie coś z masochisty i towarzystwo głośnej małolaty z przerośniętą dumą stanowiło, raz na jakiś czas, nie taką złą odmianę. Sombra była po prostu wyrośniętym dzieckiem. Dzieckiem z wybitną inteligencją, ale wciąż dzieckiem, a dzieci, oprócz bycia irytującymi, czasami dodawały do życia trochę koloru.
Chociaż pewnie byłoby lepiej, gdyby tymi kolorami nie było połączenie fioletu i różu.
Zdążył się nauczyć, że najskuteczniejszym sposobem radzenia sobie z Sombrą było ignorowanie wszystkich tych zachowań, które nie wymagały absolutnie koniecznej, natychmiastowej reakcji. Czyli... tak około połowy. Oczywiście, nie wszystko dało się psychicznie znieść, bo czasami Camila przechodziła samą siebie pod względem doprowadzania Gabriela na skraj wytrzymałości (gdzie powoli zaczynał się momentami zastanawiać, czy nie byłoby wygodniej znaleźć innego hakera, który trochę mniej gada, albo najlepiej wcale, albo może po prostu uciąć Cam język), ale przynajmniej części jej tyrad dało się uniknąć przez proste wpuszczanie jej słów jednym, a wypuszczanie drugim uchem. Można jej było też przerywać, co właśnie zrobił, ale to była ta bardziej ryzykowna opcja. Za to mogła się zdenerwować, a na tym akurat wcale mu nie zależało. Takiej Camili na dłuższą metę już nie dało się wytrzymać. W ogóle. Z pewnością nie na trzeźwo.
Nie żeby w ogóle było to łatwe.
- Skończyłaś? - zdobył się na znudzony ton głosu, którym usiłował wyraźnie zaznaczyć swoje stanowisko w tej sprawie: skończ gadać, nie mam na to czasu, jasna cholera, a mogłem zadzwonić. Metoda wykazywania bardzo umiarkowanego zainteresowania sprawdzała się do pewnego momentu całkiem nieźle... ale rozmowa z Camilą zawsze była jedną wielką grą nerwów, które w końcu, prędzej czy później, zaczynały Gabrielowi puszczać. - Gdybyś na pięć sekund przestała gadać, może zdążyłbym ci cokolwiek wyjaśnić - przewrócił oczami i zmełł w ustach przekleństwo. - W każdym razie... Jak zwykle mam ci do zaoferowania satysfakcję z wykonania dobrego uczynku - mruknął sarkastycznie w swojej formie żartu. Nie przypuszczał, żeby był to dostatecznie silny argument; nie pierwszy raz zawracał jej głowę o takie rzeczy. - Poza tym, byłbym ci dłużny jakąś drobną przysługę. A w drugim przypadku może nawet mógłbym ci załatwić to, co lubisz najbardziej, czyli informacje. Poczułaś się dostatecznie zainteresowana, żeby słuchać dalej? - Oczywiście, Sombrę najłatwiej było skusić tymi dwiema rzeczami: faktem że byłby jej coś winien, oraz możliwością zdobycia jakiejś wiedzy. Mimo wszystko znał ją wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć o takich istotnych drobiazgach.
To łobuzerskie spojrzenie za każdym razem wzbudzało w nim wewnętrzny ślad niepokoju. Nie zwiastowało niczego dobrego, nigdy. A gdyby zapytać go o zdanie w tej sprawie, według niego były miliony rzeczy lepszych niż drażnienie się z Gabrielem. Na przykład nie drażnienie się z Gabrielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 72
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Sob Lut 03, 2018 11:34 pm

O ile dla Gabriela denerwujące było to ciągłe irytujące zachowanie  u Camili, tak dla niej, u niego, było to spowodowane tym brakiem jej poczucia humoru i ta ciągła powaga. Mimo wszystko, nie mogła mu odmówić przydatności. W końcu, kiedy współpracowali, nie musiała się zajmować tymi trudniejszymi czynnościami, którymi dla niej były wszelkie walki i im podobne. Nie to, że sobie z nimi kompletnie nie radziła, ale nie była też mistrzem i wolała jednak czynności umysłowe. A jak już musiała to robić to przynajmniej było łatwiej niż gdy zajmowała się tym sama. No i jakoś nawet z jego charakterem wytrzymywała. Może była to kwestia przyzwyczajenia? Albo pewnego rodzaju uzupełniania się. W każdym razie, i tak bardzo dobrze znosiła rzeczy, które u innych ludzi sprawiały, że skreślała ich od razu.
Takie całkowite uciszenie Sombry na wiele by się raczej nie zdało, bo o ile nie miałaby jak dłużej mówić, to i tak na pewno by znalazła sposoby na denerwowanie Gabriela. Nie mogła zrezygnować z tego, tylko przez brak możliwości odzywania się. Pewnie nawet umierając próbowałaby go dalej zirytować. I dalej by twierdziła, że ona ani trochę nie zachowuje się jak dziecko.
Umiarkowane zainteresowanie sprawdziło się i tym razem. Przynajmniej częściowo. Jak zwykle była niezadowolona z faktu, że nie osiągnęła swojego celu, co trochę gasiło jej zapał, ale zarazem sprawiało, że tym bardziej chciała wyprowadzić z równowagi Gabriela. Nie mogąc jednak z powrotem dojść do głosu, skrzyżowała ręce na piersiach i fuknęła, obrażona. I mogłaby tak się zachowywać dłużej, gdyby nie usłyszała, co może dostać. Choć pewnie fakt, że nie mogła zbyt długo milczeć też się do tego przyczynił.
Przez chwilę jeszcze się zastanawiała czy nie kontynuować swojej zabawy, ale stwierdziła, że jest zbyt ciekawa tej oferty. Zawsze ją takowe ciekawiły i, niestety jak dla niej, Gabriel wiedział o tym zbyt dobrze.
- To już mi się bardziej podoba! Powiedzmy, że ci wybaczam to najście - odwróciła się od niego, zaczynając się kierować w stronę komputera. - To kogo masz dla mnie tym razem? - Usiadła na fotelu, przed ekranem, wpatrując się w Gabriela i natychmiast kontynuując swój wywód, będąc coraz bardziej podekscytowana. - Proszę, powiedz, że to ktoś interesujący. Ktoś trudny do znalezienia? Ktoś mający jakieś ciekawe informacje? Ile za nich dostaniesz kasy? O! Och! Może mogę iść z tobą szukać tych osób?
To pytanie musiało paść. Zawsze padało, kiedy miała kogoś znaleźć. W końcu nie ma lepszego sposobu na zdobycie informacji niż bezpośrednio u źródła. Nawet jeśli często wolała pracować z wnętrza swojej kryjówki, z Gabrielem nie przeszkadzała jej aż tak praca w terenie. No i mogła też czasami domagać się czegoś więcej. Choć pewnie i tak się na to nie zgodzi. Ale hej! Spróbować nie zaszkodzi.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 163
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Lut 04, 2018 1:01 am

Innymi słowy wzajemnie zdarzało im się doprowadzać się do szału, ale coś było z nimi naprawdę mocno nie tak, bo mimo to nadal się ze sobą trzymali - i to nie wyłącznie z celów czysto praktycznych, jak to często mówił sobie Gabriel. Oczywiście, zasadniczo od obustronnej przydatności w ogóle zaczęła się ta znajomość, ale z czasem relacje "z pracy" przeniosły się trochę na życie poza nią. Prędzej sam strzeliłby sobie w gardło niż otwarcie komukolwiek się do tego przyznał, ale Sombra bardzo nieszczęśliwie i bardzo (dla niego) niebezpiecznie w jakiś pokrętny, absurdalny, irracjonalnie niedorzeczny sposób zaskarbiła sobie jego sympatię. Specyficzny rodzaj sympatii wprawdzie, skoro głównie na nią narzekał i zadawał sobie pytanie "dlaczego ja?", ale nie dało się temu faktowi zaprzeczyć. No i Gabriel był po prostu upośledzony emocjonalnie, więc jak na niego - to i tak nieźle.
Nad tym się jednak akurat teraz nie zastanawiał (w sumie to w ogóle nigdy się nad tym nie zastanawiał, jeszcze tego mu do szczęścia brakowało, Sombry straszącej w jego myślach, brr), bardziej skupiając swoją uwagę na przetrwaniu w jakiś sposób tej rozmowy bez wychodzenia z siebie i dawaniu Camili satysfakcji z wyprowadzenia go z równowagi. Znajomość z nią była przy okazji cholernie ciężkim sprawdzianem wytrzymałości psychicznej i cierpliwości, ale jakoś dało się to znieść. Zwłaszcza gdy miało się do niej jakiś interes, którego perspektywa rozwiązania na własną rękę jawiła się w jakby średnio ciepłych barwach. Gabriel nie był głupi, inaczej już dawno by nie żył (tak... na amen; zły dobór słów...), ale jeśli chodziło babranie się w zaawansowanej technologii komputerowej - zostawiał to innym. Prawdopodobnie i bez pomocy znalazłby sposób na poradzenie sobie ze swoimi sprawami, w końcu wcześniej mu się to udawało, ale po co miał się męczyć, skoro znał szybszy sposób?
Bardzo wygadany sposób.
Ledwo powstrzymał się przed rozłożeniem rąk i spojrzeniem w górę w niemej podzięce siłom wyższym (zakładając, że w ogóle takie istniały, a w to jakoś wątpił), kiedy Sombra postanowiła przestać bawić się w podchody i podeszła do sprawy odrobinę bardziej poważnie i praktycznie. Przynajmniej jak na swoje standardy, bo wymagać od Sombry "powagi" i "praktycznego podejścia" to znaczyło mniej więcej tyle, co "bardzo boleśnie okłamywać samego siebie".
- Nie nakręcaj się - mruknął, próbując ją uspokoić dopóki całkiem jej nie odbije, ale była to daremna próba. Bardziej z przyzwyczajenia niż widzenia szansy na wywołanie jakiegokolwiek efektu oprócz uśmiechu. Zanim miał szansę odpowiedzieć na jedno pytanie, Camila zasypała go kolejnymi, z czego w uszy szczególnie rzuciło mu się to ostatnie. - Nie, nie możesz. I to nie podlega dyskusji. Nie zamierzam cię pilnować, a martwa na nic więcej mi się nie przydasz - zbeształ ją, w płonnej nadziei, że nie postanowi się uprzeć i iść z nim. To byłby bardzo... niemile widziany rozwój sytuacji. - I zaczniemy od czegoś prostszego - Podszedł bliżej, sięgnął do kieszeni i wyjął z niej złożony zwitek papieru, podając go Sombrze. Recepta z apteki na lek na astmę, wypisana na osobę nazywającą się Lily Elizabeth Cavendish. - Potrzebuję jej adresu i wszystkiego innego, czego jesteś w stanie się o niej dowiedzieć. Rodzina, zainteresowania, poprzednie miejsca pracy, szkoły, do jakich chodziła, każdy możliwy brud z przeszłości jaki znajdziesz. Wszystko - poprosił ją bardzo uprzejmie, jak zwykle nie kusząc się na opowiadanie czemu, po co i kto to właściwie jest.
Cóż, na to ostatnie Camila i tak zaraz znajdzie odpowiedź dla ich obojga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 72
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Lut 04, 2018 11:49 pm

Niesamowite, że przy tym jak bardzo się od siebie różnili, potrafili równie zawzięcie zaprzeczać temu, że łączy ich coś więcej niż znajomość czysto praktyczna. Choć Camila sama nie chciała się do tego przyznać, tak jemu zawsze uwielbiała sugerować, że z jego strony już tak jest. Z drugiej strony, ona zawsze uważała, że inni ją uwielbiają, więc może to nic zaskakującego. Co innego fakt, że w końcu z kimś zawarła bliższą znajomość, bo tych już od dawna unikała. Nie pojmowała jak to możliwe, że na to pozwoliła, ale ostatecznie jakoś nie narzekała. Najważniejsze, że miała kogoś do wygadania się, nawet jeśli większości Gabriel i tak nie słuchał.
Pomimo tego całego niezadowolenia Sombry na to jaki Gabriel był, z pewnością narzekała na niego mniej niż on na nią. Oczywiście o ile dla niej samej też było to pewnego rodzaju testem wytrzymać braki reakcji na jej drażnienie się z nim, to i tak nie było aż tak tragicznie. Wciąż miała przynajmniej trochę satysfakcji z tego, nawet jeśli nie tak bardzo jak przy innych. Do tego dochodził jeszcze fakt, że dzięki niemu zawsze mogła odkryć coś ciekawego. Czasami wręcz przeklinała to, że wiedział aż za dobrze jak to wykorzystać na swoją korzyść. Ale czego się nie robi by zaspokoić ciekawość.
Na powagę i praktyczne podejście nie miał co liczyć. W końcu mogła zajmować się zadaniem nie robiąc ani jednej z tych dwóch rzeczy. No i to by było strasznie nudne! Nie, lepiej wykonywać zadanie, jednocześnie nawijając cały czas. Wtedy nie ma przynajmniej nudy i ciszy. Od razu robi się milej! …no, przynajmniej dla niej.
Na uspokojenie się było już od dawna za późno. Zresztą czy kiedykolwiek byłoby nie za późno w przypadku Sombry. Jednak negatywnej odpowiedzi na jedno z jej pytań na pewno nie przyjęła zbyt pozytywnie. Nawet będąc przyzwyczajona do odmowy, nie oznaczało, że nie mogła być niezadowolona z tego. Przecież by sobie świetnie poradziła!
- Nie ma z tobą zabawy - mruknęła, bardziej do siebie. Oczywiście nie skończyło się na tym, bo zaraz kontynuowała, już głośniej. - Nie wierzysz we mnie! Nie wierzysz, że potrafię sobie poradzić sama! Znowu traktujesz mnie jak dziecko! - zaczęła mu wyrzucać. Częściowo rzeczywiście była niezadowolona z takiego traktowania, ale głównie było to, a jakżeby inaczej, jej typowe przedramatyzowywanie wszystkiego. Mimo tego całego przedstawienia, wzięła zwitek papieru, który jej podał, choć bardziej było to wyrwanie mu z dłoni, chcąc dodatkowo pokazać swoją wściekłość. Mogłaby też zrobić Gabrielowi na złość i nie szukać wskazanych jej osób, ale oboje zbyt dobrze wiedzieli, że akurat to byłaby ostatnia rzecz, z której Camila by zrezygnowała. Dlatego też po prostu rozwinęła, jak się szybko okazało, receptę i spojrzała na nią. Nie ociągała się nawet, tylko natychmiast wzięła za poszukiwania Lily Elizabeth Cavendish.
Długo nie musiała szukać. Była wręcz zawiedziona tym jak szybko znalazła pierwsze informacje.
- Znalazłeś niezłą bogaczkę. Nasza Lily, czy może też Lu, jak to jest często nazywana, chodziła do najlepszych prywatnych szkół, ma pieprzony apartament w Stanach i jeszcze dwa domy w Wielkiej Brytanii. Nawet ja tyle nie mam, choć mogłabym sobie załatwić! - mówiąc, wzięła do ręki kartkę i długopis, po czym zaczęła zapisywać wszelkie adresy i nazwy szkół. Następne były imiona osób z rodziny. - Ojciec zasiada w parlamencie w izbie lordów. No oczywiście, bo przecież posiadanie firmy to za mało! - Na chwilę zamilkła, zajmując się dalej szukaniem. Po jakiejś minucie znowu zaczęła zapisywać, tym razem miejsce pracy. - Dziennikarka… pewnie niejednemu podpadła. Praca w Daily Bugle to jedyna jaką miała i oczywiście zyskała ją dzięki "znajomościom przez łóżko". Gdybyś miał wątpliwości, tak, przespała się z kimś dla pracy. Interesuje ją literatura, głównie kryminały i fantastyka oraz muzyka. Śpiewa, gra na gitarze. O! To jest ciekawe! Jako dziecko przeżyła pożar, przez co nabawiła się fobii przed ogniem. Ma też pamiątkę w formie ogromnej blizny, która głównie znajduje się na jej plecach. Ała, to musiało boleć.
Ponownie przerwała. Informacje były coraz trudniejsze do znalezienia, ale wciąż dla Sombry było to proste zadanie. Liczyła na coś ciekawszego.
- Cholerni bogacze - mruknęła znajdując wciąż kolejne dowody na to jak wiele pieniędzy jej rodzina posiada. - Może jednak mogę z tobą pójść? - skierowała wzrok w stronę Gabriela, uśmiechając się w najbardziej uroczy sposób. Co z tego, że mogła załatwić sobie pieniądze na inne sposoby, które były równie łatwe. To zawsze kilka włamań mniej na konta bankowe!



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 163
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Lut 25, 2018 9:56 pm

Gabriel nie lubił przywiązywać się do ludzi i unikał tego jak ognia - i choć trochę do powiedzenia miało tu jego kwaśne "jestem ponad tym, nie potrzebuję tego", to przede wszystkim chodziło tu o stronę czysto praktyczną; przywiązanie było niebezpieczną rzeczą. Największą słabością człowieka mógł się stać drugi człowiek, i gdyby dowiedział się o tym ktokolwiek niepożądany, wykorzystanie tego było już jedynie kwestią formalności - w przypadku Gabriela bardziej "kiedy" i "jak", niż "czy w ogóle", bo na przestrzeni lat zdążył sobie narobić wielu różnych wrogów. Powód nieprzyznawania się do zarzutu "zależy ci!", albo "i tak mnie lubisz" był w największym stopniu egoistyczny - im mniej było rzeczy, spraw, którymi dało się w niego uderzyć, zatrzymać go, powstrzymać, wykorzystać, tym wedle jego osobistego przekonania lepiej. Podobno wygodniej mu się żyło zupełnie na własną rękę; przynajmniej to zakładał pierwotny plan, ale widocznie plany niespecjalnie się go trzymały, bo po drodze musiała pojawić się ta małolata, która zatruwała mu życie, a on nawet jakoś specjalnie nie prostestował. Sombra po prostu... była. I już to samo w sobie było rzeczą cholernie niebezpieczną.
Za to niebezpieczne dla jego zdrowia psychicznego (już i tak mocno zachwianego) było przychodzenie tutaj. Jakkolwiek często zdarzało mu się narzekać na Sombrę częściowo trochę "dla zasady", to całkiem bez przesady doprowadzała go do szału i sprawiała, że poważnie kwestionował jej poczytalność. I przy okazji swoją, jak już stamtąd wychodził, zadając sobie pytanie, dlaczego on się właściwie na to z własnej woli naraża.
Cóż, nie bardzo miał jakąś inną alternatywę, a Sombrę w zasadzie wystarczyło skusić perspektywą dowiedzenia się tego czy owego, żeby nakłonić ją do współpracy. To akurat liczył jej na plus.
Przewrócił oczami, słysząc jej żałosne, pełne pretensji lamenty. Nic nowego, oczywiście, Sombra zachowywała się, jakby całe jej życie było jedną wielką, grecką tragedią, ale Gabriel naprawdę nie lubił się powtarzać - a to już jej tłumaczył, wiele razy wcześniej, i jak podejrzewał, jeszcze wiele razy w przyszłości będzie zmuszony tłumaczyć znowu. Czy miał na to cierpliwość? Absolutnie nie. Cierpliwość do ludzi w ogóle nie była jego mocną stroną. Ukrócił więc dyskusję już na tym etapie, nie zamierzając dawać wkręcić się w jakąś kłótnię (która przypominała bardziej przerzucanie się argumentami z niewychowanym dzieckiem, niż faktyczną jakkolwiek merytoryczną wymianę zdań). Zresztą Camila, oczywiście, i tak zaraz zabrała się "do pracy", i wcale nie potrzebowała do tego dodatkowych przekonywań, więc nie było potrzeby z nią dyskutować - i tym razem akurat Gabriel po prostu pozwolił jej mówić.
A do powiedzenia miała kilka nawet ciekawych rzeczy; może nie jakichś wybitnie zajmujących, aleinteresujących na tyle, żeby rzeczywiście dało się je całkiem sprawnie wykorzystać. Nie podejrzewał, żeby Lily miała jakoś specjalnie dużo na sumieniu (Gabriel wyczuwał zwyrodnialców z kilometra; ona po prostu śmierdziała forsą), ale zwykłego człowieka można przerazić już samą wiedzą o nim. A tutaj dodatkowo było kilka pomniejszych brudów, którymi mógł rzucić jej w twarz. Zaś im więcej dowiadywał się o tym, ile ma pieniędzy, tym mocniej utwierdzał się w przekonaniu, że zasięgnięcie pomocy Sombry było dobrym pomysłem - gdyby zabrał się za zlecenie od razu, bez zastanowienia i bez szukania informacji, które teraz tak zgrabnie wpływały prosto w jego pamięć, prawdopodobnie zarżnąłby kurę znoszącą złote jaja. A tak to mógł spróbować wykorzystać sytuację.
- Zapisuj to - polecił jej w którymś momencie, choć i tak to robiła. Gabriel ufał swojej pamięci, ale nie była ona fotograficzna, i niektóre rzeczy lepiej (i wygodniej) było mieć na papierze. W tym całkiem pokaźną liczbę adresów i nazwisk.
Znudziło mu się stanie w drzwiach, więc w końcu przysunął sobie krzesło i usiadł, licząc na to, że Sombra sprezentuje mu jeszcze coś ciekawego. Z tego co już miał i tak mógłby zrobić użytek, ale im tego więcej, tym lepiej. Ale, oczywiście, Camila musiała znaleźć chwilę by wtrącić swoje osobiste trzy grosze. Raz jeszcze przewrócił oczami; jeszcze trochę i mu tak zostanie. Dziwne, zę jeszcze nie zostało.
- Nie. Przede wszystkim nie ma takiej potrzeby, to tylko zwykła dziennikarka, która podpadła nie temu, komu trzeba - Trochę w ramach przekupstwa rzucił jej drobną informację, która dość dobitnie sugerowała, że chodziło o zlecenie. Nie robiły na nim wrażenia urocze uśmiechy; czasy, gdy dało się na niego wpłynąć szczenięcą miną już dawno minęły. - Sam to załatwię. Masz coś jeszcze, czy to wszystko? - podpuścił ją trochę, usiłując niejako zmusić ją do porzucenia tematu. Naprawdę nie potrzebował towarzystwa do nastraszenia byle dziennikarki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 72
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Wto Mar 06, 2018 9:49 pm

Podczas, kiedy Gabriel wiedział, że przywiązywanie się do kogokolwiek może skończyć się źle (o czym Sombra dobrze wiedziała), Camila po prostu nie zakładała, że kiedykolwiek się do kogoś przywiąże. Uważała, że jest ponad to i nikogo nie potrzebuje. Niby była blisko z członkami Los Muertos, zawdzięczała im wiele, ale kiedy ktoś groziłby któremukolwiek z nich, nie kiwnęłaby palcem. Były rzeczy ważniejsze niż drugi człowiek. Zresztą oni też dobrze zdawali sobie z tego sprawę i pewnie postąpiliby podobnie. To był też jeden z powodów, dlaczego nie przywiązała się do nich aż tak. Sądziła, że takie obojętne podejście już zawsze z nią zostanie, lecz życie potrafi być nieprzewidywalne. Choć Camila i tak będzie stawiać na swoim, nieważne, co się stanie.
Jeśli jednak chodzi o tu i teraz, czasami aż była na siebie zła, że tak łatwo dawała się omamić perspektywie zdobycia jakichkolwiek informacji. W szczególnie wyjątkowych sytuacjach. Ta do takowych nie należała.
W tym momencie zamiast wyrzucać sobie, że znowu poszło Gabrielowi za łatwo przekonanie jej do zgodzenia się, wolała mówić. Szczególnie, że to uwielbiała równie bardzo jak wyszukiwanie informacji o innych. No, a jak jeszcze mogła mówić o tym, co znalazła na kogoś to w ogóle była przeszczęśliwa. W dodatku tam też mogła dorzucić trochę komentarzy od siebie, przedłużając to wszystko tak długo jak chciała. Naprawdę nie miała na co narzekać.
Jak się okazało miała całkiem sporo do powiedzenia, co w sumie nawet ją zaskoczyło. Nie spodziewała się, żeby bogata dziennikarka była zupełnie czysta. W końcu, kiedy człowiek ma kupę forsy, zwykle nie można powiedzieć, żeby miał czysto na sumieniu. Nawet jeśli nie jest to dorobienie się w nieuczciwy sposób, to wykorzystanie pieniędzy w zły sposób się znajdzie. Jednak Lily była o wiele ciekawszą osobą niż Sombra przypuszczała. Aż miała ochotę podziękować Gabrielowi za znalezienie jej kogoś takiego. Gdyby nie wiedziała, że wypominałby jej to pewnie do końca życia, może i by nawet to zrobiła, ale znając go, po prostu kontynuowała temat Lily.
- A co ja niby do cholery robię? Za mało wyraźnie? - warknęła na jego polecenie. Oczywiście, że kąśliwa uwaga musiała być. Co z tego, że pewnie i tak zostanie zignorowana. Camila po prostu nie byłaby sobą, gdyby tego nie zrobiła. Zaraz jednak wróciła do swojego typowego zachowania, z uśmiechem na ustach, dalej notując przydatne informacje.
Postanowiła odpuścić temat pójścia z Gabrielem. Następnym razem jej się uda. Nie żeby nie mogła domagać się jakiejś zapłaty już teraz. W końcu wykonała kawał dobrej roboty!
- Podziel się potem chociaż częścią forsy. Przydałoby mi się na trochę rzeczy. - No co? Naprawdę potrzebowała pieniędzy. Czas jednak wrócić do przekazywania informacji. - Choć naprawdę mnie nie doceniasz. - Poczuła się urażona faktem, że nawet pomyślał o tym, że to może być wszystko, co mogła znaleźć. Zaczęła dalej przeszukiwać internet i najróżniejsze bazy, w poszukiwaniu kolejnych brudów. A tych było jeszcze całkiem sporo. - Teraz dopiero zaczyna się robić ciekawie. Zaczęła młodo. Picie, ćpanie przed osiemnastką, ale to pewnie robią te wszystkie bogate, białe dziewczyny w szkołach. Za to z bardziej interesujących, częste znęcanie się nad innymi. Raz nawet doprowadziła do śmierci jednej dziewczyny. I zgadnij. Nie została nawet oskarżona. Zdarzyło jej się też prowadzić bez prawa i pod wpływem. Oprócz dostawania tego czego chce poprzez spanie z innymi, dawała łapówki i... szantażowała innych informacjami. Chyba ją jednak lubię! - Camila sama raczej nie chciałaby spotkać Lily i przekonać się na własnej skórze z tymi szantażami nie żeby Lu dotarła do takich informacji, ale doceniała sam fakt. Swój polubi swego. Czy jakoś tak. - Była też kradzież z sklepu oraz doprowadzenie do wypadku po pijaku. Nic nadzwyczajnego. Jakby na co dzień nie zdarzało się tysiące takich amatorów. - No dobra, amator może i by wpadł, ale kradzieże prosto ze sklepów i jeżdżenie po pijaku było dla niej wyjątkowo nudne. Wolała już ten szantaż. - I za nic nie dostała nawet najmniejszej kary. Nic. Nada. - podkreśliła dwa ostatnie słowa, jakby nie było to już wystarczająco jasne, co chciała powiedzieć.
- No, no, ciekawą chicę sobie znalazłeś - skwitowała wszystko z szerokim uśmiechem na ustach. Może i te informacje na nic jej się nie przydadzą, ale satysfakcja ze znalezienia ich i dowiedzenia się o takiej osobie była dla niej wystarczająca.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 163
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Nie Kwi 08, 2018 4:46 pm

Gabriel po prostu miał porównanie. W przeszłości byli ludzie, na których mu zależało, i którym zależało na nim, nie były to relacje, które ograniczałyby się głównie - jak w przypadku Sombry i Los Muertos - do czysto praktycznej strony, gdzie tak naprawdę wszystko ostatecznie i tak sprowadzało się do osobistego dobra. Właśnie, w przeszłości; teraz zasadniczo tak to u niego wyglądało. Zasadniczo, bo, jak się z czasem okazywało, z tej reguły powoli wyłamywał się pewien wyjątek. Może Gabriel po prostu zdążył się do niej w pewnym sensie przyzwyczaić, traktować jako element stosunkowo niezmienny - jakkolwiek w jego życiu lubiło zmieniać się wszystko, Sombra jakoś zwykle pozostawała na swoim miejscu.
Czasami “niestety”, bo może momentami przydałaby mu się chwila oddechu od jej towarzystwa - na które skazywał się trochę dobrowolnie, trochę z pewnego rodzaju konieczności. Do pomocy w sprawach technicznych nie miał żadnej lepszej alternatywy niż ona; a już na pewno żadnej bardziej opłacalnej, bo Sombrze wystarczyło pomachać przed nosem kuszącą propozycją, jak psu ochłapem mięsa, i proszę bardzo, już była do dyspozycji. Idealny materiał do zmanipulowania; Gabriel po prostu znał ją dostatecznie dobrze, żeby wiedzieć, jaką taktykę na niej zastosować, by okazała się skuteczna. Nie zmieniało to jednak faktu, że pozostawała to współpraca, a nie wyzysk, bo perspektywa zdobycia kilku informacji na pewno kłamstwem nie była - uczciwa wymiana. Och, no i pieniądze. Nie, żeby Camila w ogóle musiała mieć w tej kwestii jakiekolwiek problemy ze swoimi umiejętnościami, ale Gabriel - z odrazą - doszedł do wniosku, że w grę w znakomitej mierze musiało wchodzić lenistwo.
I niech mu ktoś, cholera, spróbuje wmówić, że ona nie ma psychicznie piętnastu lat.
Bardzo nieszczęśliwie zdążył zauważyć, że Sombra wprost uwielbiała mówić. Z kolei on, kontrastowo, był człowiekiem raczej bardzo konkretnym, i nie potrzebował zbyt wielu słów, żeby było wiadomo, o co mu chodzi - z reguły akurat do tego wystarczało przystawienie strzelby do skroni. Krótko, zwięźle i na temat. Jednak gadanie Camili nie przeszkadzało mu tak długo, jak dotyczyło praktycznego tematu, i tylko od czasu do czasu ubarwiał je jakiś osobisty komentarz, na który przewracał tylko (już chyba głównie z przyzwyczajenia) oczami i pozwalał jej kontynuować. Kąśliwą uwagę - która, oczywiście, musiała się pojawić, inaczej ta małolata nie byłaby sobą, a życie byłoby za piękne i za proste - skwitował zgrzytnięciem zębami. Jesteś tybetańskim mnichem, Gabriel. Cholernym tybetańskim mnichem. Całym pierdolonym wagonem tybetańskich mnichów, Gabriel.
(Może powinien się zastanowić nad piciem melissy zanim tu przyjdzie; tylko że melissa nie działała na niego tak silnie jak powinna. Podobnie alkohol. Nosz kurwa. Zawsze pozostawało pierdolnąć czołem w ścianę, ale to średnio wart jego godności pomysł.)
- Dostaniesz swoją część za dobrze wykonaną robotę - Mógł udzielić jakiejś praktycznej informacji, dzięki której ciśnienie nie wystrzeliłoby mu poza skalę dopuszczalną u zdrowego człowieka (nie żeby Gabriel miał wiele wspólnego ze zdrowym człowiekiem, ale wiadomo, o czym mowa), więc na moment się wtrącił. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z zamierzeniem, to będzie mógł nawet dotrzymać słowa; a z tego co słyszał szanse są na to całkiem spore. Ta dziennikarka miała na sumieniu więcej, niż początkowo przypuszczał - i dla niego było to jak najbardziej na plus. - No, całkiem ciekawą - Musiał przyznać przed sobą, że był nawet… pod wrażeniem. Oczywiście, umiejętności Sombry nie były dla niego specjalną nowością (w końcu zasadniczo od tego zaczęła się ich znajomość), ale i tak były dość imponujące. Na pewno szybkość i sprawność, z jaką zdobywała kolejne informacje - stosunkowo drobne, kiedy miało się porównanie do innych zbrodni, ale na pewno poważne, gdyby zestawić je z przewinieniami przeciętnego, wzorowego obywatela (jakby Nowy Jork posiadał “wzorowych obywateli”, ale to temat na inną rozmowę). - Im tego więcej, tym gorzej dla niej, a lepiej dla mnie. A przy okazji dla ciebie. Zapisałaś nazwisko tamtej dziewczyny?
To brzmiało jak bardzo przydatna rzecz; a w psychikę ludzką wygodnie było uderzać konkretami. Najlepszy efekt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sombra
Sombraro

Liczba postów : 72
Join date : 11/07/2017

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Sro Kwi 18, 2018 3:19 pm

Można by powiedzieć, że Sombra działa jak bumerang. Tylko taki bardziej denerwujący.
To zgadzało się w wielu przypadkach. Jej się po prostu nie dało pozbyć. Ona zawsze wracała, jeśli osoba okazywała się dobra do wykorzystania, a w przypadku Gabriela zaczęło się to robić aż zbyt częste jak na nią. Choć działało to pewnie w obie strony. Pozostaje jednak faktem to, że te ponowne spotkania zaczęły dla Camili być coraz bardziej przyjemne co pewnie w dużym stopniu wynika z tego, że za każdym razem może (póki co) dokuczać Gabrielowi.
To jednak jak łatwo potrafił ją zmanipulować było już gorsze dla niej. To ona była zawsze od manipulowania innymi, tymczasem w takiej sytuacji tak łatwo dawała się przekonać. Z drugiej strony, aż tak na tym nie traciła, więc nie było tak źle, a w końcu zawsze najważniejsze było dla niej, żeby to ona miała jakieś korzyści. Im większe i w jak najłatwiejszy sposób zdobyte, tym lepiej. A lenistwo… rzeczywiście u niej występowało, bardzo często, ale uważała, że ona już się napracowała dużo w życiu, żeby dojść do tego, gdzie jest. Nawet jeśli z kilkoma potknięciami, należało jej się dostawanie wszystkiego czego chciała najłatwiejszym możliwym sposobem. Przynajmniej w swoim mniemaniu.
Kiedy Gabriel próbował na wszelkie sposoby nie wybuchnąć na komentarze Camili (starania, które i tak zniweczy każdym kolejnym komentarzem pewnie), ona miała świetną zabawę pod wieloma względami. A teraz jeszcze dostała obietnicę, na którą czekała.
Wydała z siebie krótki okrzyk radości, prawie podskakując w fotelu na wieść o otrzymaniu swojej części. Mniej roboty dla niej, więc mogła się dalej opierdalać, kiedy znowu zostanie sama. To lubiła najbardziej.
- Zapisałam. Specjalnie dla ciebie wyraźnie wszystko rozpisałam, żebyś nie miał problemów z przeczytaniem, staruszku. - Podsunęła mu pod nos swoje zapiski, spoglądając na niego z jakże uroczo wrednym uśmiechem na ustach. Czy jej komentarze kiedyś się skończą? Może, ale do tego jeszcze daleka droga. Na razie miała ich wiele w zanadrzu i tylko czekała na jakąś reakcję.
Niezależnie czy ta nadeszła czy nie, spojrzała z powrotem na monitor, patrząc czy jest jeszcze coś ciekawego, co może powiedzieć. Nie znalazła już jednak nic interesującego.
- To tyle o niej. Reszta to jakieś nieciekawe informacje. - Zerknęła do kilku ostatnich miejsc, po czym obróciła się całkowicie w jego stronę. - Może jeszcze warto się zainteresować jej bratem. Podobno jest dla niej bardzo ważny. Masz tam zapisane jego imię i kilka podstawowych informacji, gdybyś chciał mu pogrozić czy coś. - Może i mu to nie będzie potrzebne, ale wolała nie szukać czegoś dwa razy. Natomiast to co zrobi z tym co ma, to już nie jej sprawa. Byle forsa się zgadzała.
A skoro o niej mowa…
- Jako, że nienagannie wykonałam pracę to domagam się tej należytej zapłaty, którą mi obiecałeś. - Spojrzała na niego w najbardziej urokliwy sposób jeszcze by ktoś pomyślał, że z niej grzeczne dziecko i wyciągnęła w jego stronę rękę, licząc, że może ma, żeby coś jej dać już teraz. Choć spodziewała się, że raczej się nie uda i nawet jej błagające spojrzenia nic nie dadzą (że też jest na nie odporny!), to na pewno nie zaszkodzi spróbować.



mess with
the best


and die like
the rest
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Reaper
Żona Admina & Ojciec-Szlaban

Liczba postów : 163
Join date : 10/12/2016

PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   Sro Cze 13, 2018 1:36 pm

Gabriel był na nią niejako skazany. No, może nie skazany - to nie tak, że absolutnie miał jakiegokolwiek innego wyjścia, ale Sombra była dla niego wyjściem zdecydowanie najwygodniejszym; znacznie mu pewne rzeczy ułatwiała, i jakkolwiek mógł zapewne skorzystać z podobnych usług od kogoś innego, to jakoś mu się do tego nie paliło. Nie lubił dzielić się swoimi interesami z kimkolwiek innym, a Sombrze… powiedzmy, że ufał w dostatecznym stopniu, żeby się do niej zwrócić. Mógłby też załatwić to na własną rękę - ale po co się męczyć? Z drugiej strony… w ten sposób męczy się z nią, ale to przynajmniej da się znieść, przynajmniej w jakimś stopniu.
Nie był obdarzony jakąś specjalną finezją i charyzmą - od zawsze wolał raczej bezpośrednie działanie, zamiast obchodzenie problemu z każdej strony, ale drobne manipulowanie Sombrą było akurat stosunkowo łatwe; przynajmniej o ile znało się ją dostatecznie dobrze, a on znał, więc ze swojej wiedzy korzystał. Zresztą - na takiej manipulacji ostatecznie tak naprawdę i tak nikt nic nie tracił, skoro nawet oferował Camili bardziej materialne korzyści z tytułu udzielenia mu drobnej pomocy. Obustronny zysk.
Drgnął mu kącik ust w tłumionym skrzywieniu i przewrócił oczami, widząc jej przesadnie entuzjastyczną reakcję. Dla człowieka tak stonowanego jak Gabriel większość reakcji Sombry była przesadnie entuzjastyczna, prawdę mówiąc - między innymi dlatego w jego wyobrażeniu wciąż miała piętnaście lat. Maksymalnie. Niemal zgrzytnął zębami na jej komentarz - staruszku? Miał czterdzieści lat! ...i może jedną nogą stał w grobie, ale to bynajmniej nie ze względu na wiek - ale się powstrzymał; choćby po to, by nie dawać jej powodu do kolejnych komentarzy. Uszy mu więdły od jej gadania, ale dawno już stracił nadzieję, że Camila kiedykolwiek będzie w stanie się zamknąć chociaż na pięć minut. Spojrzał tylko na nią krzywo i zabrał od niej kartkę, wzrokiem przebiegając jej zawartość - było tego całkiem sporo, co dość obiecująco się zapowiadało. Zapamiętał też informację o bracie, ale wątpił, by była potrzeba mu grozić. Najprawdopodobniej wystarczy wspomnieć o nim samej dziennikarce, żeby wywrzeć odpowiedni efekt.
- Nieźle - skwitował krótko, jak zwykle dość mrukliwie. Sombra mogła uznać to za rodzaj pochwały; na nic więcej raczej nie miała co liczyć, Gabriel zwykle był dość oszczędny w słowach. Zwłaszcza jeśli chodziło o jakiekolwiek uznanie względem niej - lepiej nie karmić jej już i tak dostatecznie wybujałego ego.
Oderwał wzrok od zapisków, kiedy przed oczami zamajaczyła mu jej wyciągnięta dłoń. Uniósł brwi, znów patrząc na nią krzywo. W końcu mu tak zostanie.
- Nie teraz - mruknął, tonem, jakby musiał tłumaczyć jej coś boleśnie oczywistego. I właściwie tak było; na pewno dla niego - Jak już wszystko załatwię. Zresztą, została ci jeszcze jedna osoba. Tym razem potrzebuję tylko wiedzieć, gdzie go szukać, ale to powinno cię już bardziej zainteresować, będzie trudniej - Złożył kartkę i schował ją do kieszeni, tak, żeby nigdzie mu się przypadkiem nie zgubiła - Adam Goldner. Tarczownik. Specjalista od materiałów wybuchowych.
Nie wiedział o nim za wiele; wszystko inne było tylko niepotrzebnymi strzępami informacji o człowieku, który miał być dla niego kolejnym celem - potrzebował tylko konkretów. Konkretnego adresu, konkretnego miejsca, konkretnych danych, nic ponad to, nic osobistego. Wtedy strzelało się łatwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Kryjówka Sombry   

Powrót do góry Go down
 
Kryjówka Sombry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: