IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Kitty Pryde


Liczba postów : 25
Join date : 23/03/2017

PisanieTemat: Las   Nie Sty 14, 2018 4:23 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
Jeden z niewielu lasów, które uchowały się w bliskim sąsiedztwie samego miasta. Nie zdumiewa może wielkością, ale jest to całkiem przyjemne, zielone miejsce, gdzie można na chwilę odetchnąć (pozornie czystszym) powietrzem z dala od zaludnionego Nowego Jorku i jego gromady facetów w lateksie.




[You must be registered and logged in to see this image.]
Just like a classic fairy tale. We're all gifted with powers... for which we each pay a price.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kitty Pryde


Liczba postów : 25
Join date : 23/03/2017

PisanieTemat: Re: Las   Nie Sty 14, 2018 4:32 pm

Kitty może nie była typem człowieka jakoś specjalnie przywiązanego do życia na łonie natury, ale przynajmniej raz na jakiś czas lubiła się wyrwać z miasta - trochę za dużego na jej standardy (Deerfield może było miastem, ale znacznie mniejszym), i choć oferującym na pewno znacznie więcej możliwości (i znacznie więcej wstrętnych tyłków złoczyńców do skopania), na dłuższą metę mogło być trochę męczące. Poza tym, dobrze było raz na jakiś czas odetchnąć od towarzystwa innych, nawet, jeśli wyjątkowo się je lubiło, i trochę pobyć sam na sam.
A przynajmniej taki był plan, kiedy Kitty podjęła dojrzałą, odważną decyzję i wybrała się za miasto. W sumie... nawet nie miała konkretnego planu, po prostu chciała gdzieś iść, więc zameldowała się tylko, że wychodzi i wróci później (dobrze było informować o takich rzeczach, patrząc na to, jak podejrzanie wszystkie nietypowe wypadki zawsze z jakiegoś powodu przytrafiały się osobom z mocami) i tyle ją widzieli. Być może chodzenie na własną rękę po lesie nie było jakąś wyjątkowo odpowiedzialną decyzją, ale Kitty nie była tu pierwszy raz. Zresztą - nie było to też miejsce kompletnie wyludnione, kręciło się tu trochę ludzi (z pominięciem sezonu zimowego), więc raczej nie miała się czego obawiać. Pomijając oczywiście te całkowicie standardowe zagrożenia, jakie mogły spotkać łażącą po lesie nastolatkę, ale z tym akurat powinna sobie poradzić. W razie czego miała zresztą komunikator.
Ktoś tu musiał być racjonalny, nie?
Nie robiła nawet nic szczególnego. Po prostu kręciła się po lesie - na szczęście nie bez ładu i składu, nie zamierzała się gubić, a poza tym miała mapę i kompas! - z podstawowym ekwipunkiem jak woda i coś do jedzenia. Dni w maju były już całkiem ciepłe, jasne, długie i zwyczajnie ładne, więc wykorzystała okazję do zrobienia kilku zdjęć. Fotografem nie była, ale kto jej zabroni?
Przemknęła jej przez głowę myśl, ze następnym razem mogłaby zabrać ze sobą Laurę. Może wycieczka dobrze by jej zrobiła. Pozostawał problem, czy nie naraziłaby jej przez to na jakieś niebezpieczeństwo, ale to już będzie musiała obgadać z Profesorem. W jakiś niewytłumaczalny sposób on zawsze... wiedział.




[You must be registered and logged in to see this image.]
Just like a classic fairy tale. We're all gifted with powers... for which we each pay a price.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Logan


Liczba postów : 111
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Las   Nie Sty 14, 2018 6:55 pm

Logan pogrzebał niemrawo grubym konarem w ognisku, które wlaśnie rozpalał. Smugi siwego dymu leniwie wypełzały spomiędzy ulożonych w stożek gałązek. Wątłe płomyki lizały igliwie i suche liście usypane na dnie paleniska. Całość spoczywała w niezbyt głębokim dołku otoczonym kamieniami, które to miały zapoboec niekontrolowanemu rozprzestrzenieniu się ognia. Mutant pochylił się, zbliżył twarz do stosu drewienek i dmuchnął kilkakrotnie. Iskry sypnęły mu prost w twarz. Przeklął paskudnie acz niezbyt donośnie przecierajàc dłonią miejsca, w których jego skóra zpstala delikatnie przypalona. Nie było to nic czym mógłbh siè przejmować ktokolwiek, nawet bez regeneracji Rosomaka, ale uczucie i tak było nieprzyjemne.
Odczekał jeszcze chwilè, a potem rozsiadł się pod jednym z drzew opierając plecami o szorstki, chropowaty pień. Zdecydowanie tego potrzebował. Spokoju. Ciszy. Samotności. Uganianie się za tym pajacem... Jak mu było? Chemistro..? Chyba... Tak czy inaczej pościg i wcześniejsza potyczka z czubkiem w stroju narciarskim na terenie doków sprawiły, że chwilowo miasto z całym dobrodziejstwem inwentarza wyszło mu bokiem. Nie wspominając o wszechobecnym hałasie, zgiełku, tłumach przetaczających się zaśmieconymi ulicami, klaksonach, irytujących zombie- nastolatkach z ich sluchawkami, wpatrujących się w telefony i oczywiście o smrodzie. Smrodzie wytaczającym się z fabrycznych kominów, z kanałów... Dla kogoś z tak czułym węchem bylo to o wiele bardziej nieznośne. Tutaj... Czuł się swojsko. Spokojnie.
Ze starego plecala wydobył okopcony garnuszek i dwie puszki fasoli. Wykwintne? Nie i wlaśnie dpatego dobre. Następnie wyjął niewielkie zawiniątko - lniana szmatkę, w ktorej ukryte zostały niewielkie, intensywnie żółte jagody. Już miał zabrać się za otwierznie konserw, kiedy rozproszył go dźwięk migawki. Wolverind zamarl na chwilę, napiął się a jego rysy stężały. Nasluchiwał. Kroki... Niezhyt glośne. Kimkolwiek była zbliżająca się osoba z czałą pewnością nie byla ciężka. Szybko wykluczył mężczyznę Dziecko albo kobieta. Jedna osoba. Dzieci samych nie puszczali do lasu. Więc... Pociągnął kilkakrotnie nosem. Tak, nie było mowy o pomyłce - kobieta, a właściwie gorzej, bo nastolatka. Warknął cicho. Nawet tutaj nie mógł liczyć na chwilę spokoju. Po paru minutach zobaczył ją...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Las   

Powrót do góry Go down
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: