IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2012] Mieszkanie w Phoenix

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Leonard Fries


Liczba postów : 35
Join date : 16/08/2017

PisanieTemat: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Sro 29 Lis 2017 - 23:08

Gdzieś w śródmieściu, na jednym z typowych osiedli mieści się akurat wynajmowane mieszkanie Leonarda. Okolica jest przednia, bo nawet w środku dnia możesz spotkać uprzejmych panów w dresikach, którzy spytają czy aby nie masz jakiegoś problemu. Ale taka atmosfera sprzyja osobom o szemranych zajęciach, a do takich właśnie zaliczał się Cold. Sam zresztą niezbyt legalnie przesiadując na kwadracie, bo o ile dogadał się z najemcą, to nigdy nie spisali żadnej umowy. Duże sąsiedztwo, niezbyt interesujące się sobą nawzajem sprzyjało jego anonimowości i nie wyróżnianiu się. No to tyle o okolicy.
Natomiast wewnątrz też nie ma nic nadzwyczajnego, co mogłoby przykuwać wzrok. Podstawowo wyposażona kuchnia, łazienka i coś co było połączeniem salonu i sypialni. Rozkładana kanapa naprzeciw telewizora i niewielki stolik do kawy. Do tego szafa i komoda, w których leżały jakieś ubrania zostawione przez właściciela. Leonard przywykł do mieszkania w różnych miejscach, dlatego nawet drewniana boazeria na ścianach i brązowe zasłony nie robiły na nim żadnego wrażenia. Nie przyzwyczajał się, dlatego nigdzie też nie znalazło się żadnych sentymentalnych pamiątek. No, może w torbie z jego ubraniami leżącej gdzieś pod oknem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Joystick


Liczba postów : 29
Join date : 11/11/2017
Skąd : Phoenix, Arizona, Stany Zjednoczone.

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Czw 30 Lis 2017 - 23:53

Każdy kolejny krok wymagał od niej całej siły woli, którą posiadała. Jeden. Drugi. I jeszcze jeden. Skupiała się na każdym z osobna, nie chcąc myśleć, ile jeszcze przed nią. Prawdopodobnie wtedy z góry stwierdziłaby, że nie da rady. To za dużo. A ona już nie była w stanie ustać bez podparcia. W sumie cudem było, że jakimś sposobem w ogóle jeszcze szła. Miała wrażenie, jakby całe jej ciało było ociężałe, a świat wokół wirował. Przynajmniej ból nie dokuczał jej już tak, jak na początku. Z jednej strony wydawał się nierealny i odległy, zaś z drugiej tak naturalny, jakby czucie go było oczywistością. Jej organizm się przyzwyczaił, by jakoś to przetrwać. Miała w tym udział i adrenalina. Janice nie potrafiła jednak powiedzieć, jak długo ta pomoże jej jeszcze iść.
"To już niedaleko..."
Leonarda kojarzyła dzięki swojemu ojcu. Był u nich w domu parokrotnie, głównie w interesach. Raz zaś ona była u niego, gdy Walter wysłał dziewczynę z przesyłką do Friesa, za co teraz dziękowała z całego serca. Czemu szła akurat do niego? Bo ze wszystkich znajomych ojca, których kojarzyła, ten zawsze był wobec niej najbardziej w porządku. Nie był oblechem, który dobierał się do niej z łapami. Nie był pijakiem, który urządzał kolejne libacje z Walterem. Nie był też chamem, urządzającym burdy. W porównaniu do większości ludzi, których przyszło jej poznać, był nawet... miły. A do nikogo "normalnego" i tak pójść nie mogła.
Nie była jednak pewna, czy trafiła do odpowiedniego domu. Wszystko powoli się jej mieszało, nie potrafiła odróżnić faktów od własnych wymysłów. Pozostawało jej ufać swojej podświadomości i... po prostu szczęściu. Ostatnio niezbyt jej sprzyjało, jednak może tym razem trafi się wyjątek? Ten jeden raz... Gorzej, jeśli już je zużyła na to, by po drodze nikt jej nie dobił ani nie odwiózł do szpitala czy na komisariat. Nie chciała nawet myśleć, ile by z tego wynikło problemów. Ani tym bardziej nie chciała umierać, jeśli to pierwsza opcja by się sprawdziła. Nawet jeśli momentami śmierć wydawała się pewnym rodzajem ulgi.
Zataczając się, podeszła do drzwi i oparła się o nie, dysząc ciężko. Drżącą ręką odszukała dzwonek. Przytrzymała na nim palec zdecydowanie zbyt długo, niż wypadało, jednak nie była tego do końca świadoma. Przestała dopiero, gdy powoli zsunęła się po drzwiach na ziemię. "Jeszcze tylko trochę, muszę mu wyjaśnić", przemknęło jej przez myśl, gdy próbowała bezskutecznie otworzyć oczy. Przecież niekoniecznie będzie chciał jej pomóc. Może też poinformować jej ojca. Nie chciała zakładać, że tego nie zrobi. Nie chciała tyle pozostawiać szczęściu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Leonard Fries


Liczba postów : 35
Join date : 16/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Czw 7 Gru 2017 - 16:54

To, że on i Walter byli związani interesami oraz zamiłowaniem do alkoholu, nie oznaczało od razu dzielenia się wszelkimi problemami. Dlatego też Leonard spokojnie siedział w wynajmowanym mieszkaniu pracując nad swoją markową bronią nieświadom żadnego szantażu. Zresztą, pewnie nawet wiedza o tym, że Janice jest porwana nie ruszyłaby go zbytnio z miejsca. Nie był bohaterem, a pomimo tego, że lubił te małą, nie prędko mu było robić sobie wrogów z wśród jakichś lokalnych watażków.
”Umiesz liczyć, licz tylko na siebie.”
Dość mocno wyznawał te zasadę i chociaż kilka razy miał do pomocy Micka, a i sam nieraz pomagał Lisie, to wierzył w prawo najsilniejszego. Jeśli nie umiałeś sobie poradzić, czy to sam, czy wykorzystując innych, to i tak będzie lepiej jak zginiesz. Dzięki przeciwnościom losu człowiek jedynie się hartował i stawał silniejszy! Sam był nawet wdzięczny ojcu, że mógł stać się tym, kim jest teraz. Zimnym i nieczułym draniem, który świetnie umie sobie radzić w życiu.
Na dworze było już ciemno, ale pora dnia dla Colda nie miała znaczenia. Nie był jakimś zwykłym obywatelem, którego ograniczały ramy czasowe pracy. Sam sobie ustalał grafik i dawał pensje. Wygodne życie złodzieja! Chociaż obrabianie banków nie należało do łatwych operacji. Na razie jednak plany napady odsunięte zostały na bok. Dokręcał ostatnią śrubkę w działku, kiedy ktoś bezczelnie zawisł na dzwonku mieszkania. Poprzysiągł sobie, że jeśli to te małe szczyle z dołu, to zrobi im z dupy epokę lodowcową.
Szarpnął za broń już nawet nie chowając do kabury i poszedł nieśpiesznie do drzwi. Oczywiście pewnie tylko by nastraszył tych gówniarzy, ale czasami naprawdę korciło go pozbyć się dowodów roztrzaskując zamrożone ciało… Los jednak miał dla niego inne plany. Otworzył drzwi i w pierwszej chwili nie ujrzał nikogo. Na szczęście refleks pozwolił mu nogą zaprzeć opadającą dziewczynę, która chwilę wcześniej opierała się o drzwi. Zmarszczył brwi zirytowany, kiedy dostrzegł pod cała tą krwią i opuchlizną znajomą twarz.
- Cholera. – mruknął pod nosem i rozejrzał się wokoło, czy aby na pewno teren jest czysty. Albo nie ma w pobliżu sprawców tego pięknego dzieła. Potem jednak zajmie się pytaniami. Schował broń do kabury przy udzie i podniósł ją zabierając na łóżko i jednocześnie nogą zamykając za sobą drzwi.
Był złodziejem, przestępcą o całkiem sporej kartotece. Nie mógł sobie pozwolić na jakieś karetki, a zresztą jakoś sam nigdy nie był fanem szpitali. I chociaż kiepsko znał się na pierwszej pomocy, to postanowił samodzielnie opatrzyć nastolatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Joystick


Liczba postów : 29
Join date : 11/11/2017
Skąd : Phoenix, Arizona, Stany Zjednoczone.

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Pon 11 Gru 2017 - 1:30

Była na granicy jawy i snu. Bodźce z zewnątrz dochodziły do niej z opóźnieniem, cały świat wydawał się odległy, obcy, a umysł dziewczyny nie był w stanie poprawnie zinterpretować sytuacji. Nawet to, że ktoś ją w ogóle wziął na ręce, dotarło do Janice dopiero po chwili. W pierwszej chwili jej ciało zareagowało irracjonalnym strachem, chęcią ucieczki, a raczej... zareagowałoby, gdyby w ogóle było w stanie się ruszyć. Czy tego chciała, czy nie, panna Yanizeski była teraz zdana na łaskę innych.
Musiała minąć kolejna chwila, nim przypomniała sobie, że właśnie dlatego przyszła do Leonarda i że prawdopodobnie to on ją wziął. Gdy teraz o tym pomyślała, zdała sobie sprawę, że chyba nawet słyszała jego głos. Nie potrafiłaby jednak stwierdzić, czy faktycznie tak było, czy to tylko jej umysł płatał dziewczynie figle. Momentami nawet wątpiła, że w ogóle dotarła do jakiegokolwiek mieszkania. Może tak naprawdę leży teraz w jakimś zaułku? Albo wciąż w tamtym pokoju, w którym ją przetrzymywali? Nic już nie wiedziała, nie miała o niczym pojęcia. Nie ufała nawet sobie samej.
Mimo to powstrzymywała się, by jeszcze nie stracić całkiem przytomności. W głowie kręciło się jej, jakby była pijana, ale ostatkiem sił przekręciła się na bok i wyciągnęła rękę przed siebie, jakby chciała coś złapać... albo kogoś. Jej ręka jednak zaraz opadła bezwładnie, po pierwszej próbie zaciśnięcia dłoni wokół powietrza.
- Nie... nie mów... - wychrypiała, próbując ułożyć kłębiące się w jej głowie myśli w jeden prosty komunikat. - Nie... ojciec... nie. Szpital nie. Nie ojciec.
Każde słowo wymagało od niej skrajnego wysiłku, a i tak nie była pewna, czy w ogóle coś mówiła. Mimo to musiała próbować, by mieć chociaż nadzieję, że Leonard zrozumie. Podjęła ostatnią próbę odszukania go ręką, chcąc upewnić się, że faktycznie tu jest.
- On nie może... błagam. Nic nie mów. Mnie... nie ma tu. Nie ma... - Jej słowa stopniowo cichły, aż w końcu jedynie poruszała bezdźwięcznie wargami. W końcu i to ustało, a Janice całkiem odpłynęła, tracąc przytomność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Leonard Fries


Liczba postów : 35
Join date : 16/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Sro 13 Gru 2017 - 22:05

Na szczęście nie robiła kłopotów starając się wyrwać. Poturbowany Mick nie raz pomimo braku sił był gotowy i jemu przetrącić szczękę, bo poprzez słabe kontaktowanie od poobijanego łba wydawało mu się, że nadal bierze udział w bójce. Chociaż Leonard byłby i w stanie uziemić wtedy Janice, to wolał uniknąć uszkadzania jej jeszcze bardziej.
Na szczęście na klatce schodowej nikogo nie było, a żaden wścibski sąsiad nie wystawił łba sprawdzając hałasy. Nie, żeby taki brak zainteresowania go dziwił, w końcu nie bez powodu wybrał taką okolicę na tymczasowy pobyt… Szybko jednak zniknął z nastolatką w mieszkaniu i nie zwracając uwagi na kurtuazje rozcinał jej ubranie w potrzebnych miejscach, aby dostać się do ran, które trzeba było opatrzyć. Jakoś najmniej zależało mu na podziwianiu półnagiej dziewczyny w łóżku, zresztą… Chyba bardziej traktował ją jak siostrę. Chociaż się do tego nie przyznawał, to brakowało mu Lisy obok…
- Jasne, jasne… - mruknął od niechcenia, bo najpewniej nawet jego słowa nie przedzierały się przez mgłę zasnuwającą jej umysł. Odpływała i nie trzeba było być doktorem, aby to widzieć. Skupił się więc tylko na udzieleniu jej doraźnej pomocy. Nie miał zamiaru ciągać jej po szpitalach. Żeby jeszcze jemu zadawali tysiące pytań co się stało? Wzywali policje i niepotrzebnie robili mu kłopot?? Ale w tej sytuacji osobą zainteresowaną Janice mógłby być każdy i lepiej powiadomić takiego ochotnika o tym, czego lepiej nie robić. Chociaż tacy bohaterowie zazwyczaj mieli to gdzieś i dzwonili w pierwszej kolejności na pogotowie ignorując powody pobicia takiej dziewczyny. Do Waltera zaś nawet przez myśl nie przeszło mu zadzwonić. Zbytnio przypominał mu jego ojca, który nie interesował się dziećmi i umiał je tylko wykorzystywać. A skoro już ją lubił, to nie miał zamiaru ją skazywać na to piekło.
Kiedy jej oddech się stał się miarowy, jak we śnie, dokończył opatrywanie i przykrył ją kocem po czym podszedł do okna wyglądając przez nie na podwórko. Ktokolwiek ją tak załatwił, mógł ją śledzić. Nie miał zaś ochoty być zaskoczonym. Po sprawdzeniu okolicy poszedł zamknąć drzwi na zamek i wrócił do salonu, gdzie postawił sobie krzesło niedaleko drzwi i położył na kolanach działko nasłuchując.
Pozwolił jej po prostu odpocząć, kiedy sam pilnował ich obojga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Joystick


Liczba postów : 29
Join date : 11/11/2017
Skąd : Phoenix, Arizona, Stany Zjednoczone.

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Pią 29 Gru 2017 - 13:22

W takich sytuacjach sen bywał zbawieniem. Pozwalał się zregenerować, dawał organizmowi czas na powrót do względnej normalności. Jednak... no właśnie, czas. Takie procesy zazwyczaj sporo trwały i ludzie często budzili się dopiero parę dni później, gdy w końcu większość rzeczy zdążyła się uregulować. Janice jednak nie potrafiła spać. Jej podświadomość na to nie pozwalała.
Minęło zaledwie parę godzin, gdy dziewczyna zaczęła się wybudzać. Wciąż czuła się okropnie, wszystko ją bolało przy samym braniu wdechu i praktycznie nie mogła się ruszyć, ale myślała już zdecydowanie bardziej trzeźwo. Choć minęła chwila, nim dotarło do niej, w jakiej jest sytuacji. Musiała zamrugać parę razy, nim uchwyciła ostry obraz, ale gdy tylko tak się stało, rozejrzała się wokół. Była... gdzie była? Kojarzyła to mieszkanie. To... ach, tak. Tu mieszkał Fries. Miał jej pomóc. Pomóc? Nie, chwila, to ona sama przyszła do niego po pomoc. Janice zacisnęła oczy, gdy zaczęły do niej wracać wspomnienia. Wszystko powoli stało się dla niej jasne, a po kolejnej chwili dała radę przypomnieć sobie wszystko, włącznie z przyjściem tutaj. Musiała jednak przyznać, że na nowo rozbolała ją od tego głowa.
- ... - próbowała coś powiedzieć, ale z jej gardła wydobyło się tylko charknięcie. Dopiero teraz odczuła, jak sucho ma w przełyku. Wykrztusiła więc tylko: - P-pić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Leonard Fries


Liczba postów : 35
Join date : 16/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Sob 6 Sty 2018 - 15:12

Czasami specjalnie wprowadzano ludzi w stan śpiączki farmagologicznej, aby jak najwięcej czasu spędzili w stanie nieświadomego snu. Pozwalało to im jakoś przetrwać najgorszy okres, bo ciało nie zawsze mogło pozwolić im na spokojny sen przy odniesionych obażeniach. Niestety Leonard nie był tak zaawansowanym medykiem, więc mógł jedynie pozwolić Janice odpoczywać tyle, na ile nie zaczął doskwierać jej ból, albo umysł nie stwierdził, że pięć procnt baterii jest wystaczające do funkcjonowania świadomego. Mógł się jedynie cieszyć, że chociaż trochę udało jej się przespać, bo lepsze to, niż nic.
Ten stosunkowo krótki czas i tak dał mu trochę do myślenia.Nie dawało mu to całkowitej pewności, że jej nie śledzono, ale mogłaby to być osoba, która nie była na tyle odważna, aby próbować się mu włamać do mieszkania. Ten ktoś mógł bać się nieznajomego? A może zwyczajnie znał Leonarda? Tak czy inaczej, po wyglądaniu co jakiś czas przez okno i nasłuchiwaniu dwięków z klatki, nikt nie raczył wywarzyć mu drzwi od mieszkania.Mógł więc we własnym domu czuć się nieco swobodnie.
Zastanawiał się nad tym, kto mógł to zrobić... Mógłby to być Walter, który przyszedł mu do głowy jako pierwszy po złożeniu faktu, że nie wchodził za Janice, bo bał się Leonarda i to właśnie jego nie chciała wzywać. Z góry wykluczył osiedlowe gangi i drobnych oprychów. Dziewczyna nie miała śladów gwałtu, a do tego najczęściej wykorzystywali ładne dziewczyny życiowi przegrywi ze spodniami opuszczonymi do kolan. Może wpakowała się w coś gorszego? Nie, prędzej to jej ojca posądzałby o zadarcie z niewłaściwymi ludźmi. A przecież rodzina to najczulszy punkt, co nie? Nie tracił jednak wiele czasu na dedukcje. Zbyt dużo było niewiadomych, więc traciło sens wymyślanie kilku teorii. Mógł jedynie czekać aż ona się obudzi.
Z nasłuchiwania wyrwał go niezidentyfikowany dźwięk wydobywający się z gardła gościa. Od razu podniósł się z fotela i podszedł bliżej, aby nie musiała się wysilać do głośniejszych słów. Nigdy nie wiadomo czy "pić" nie będzie ktoś wolał zastąpić "uciekaj". Ratowanie skóry bywało większym priorytetem. Słysząc jednak jęki o picie, udał się do kuchni nieco spokojniejszy. Schował broń do kabury i nalał szklankę wody, aby wrócić do Janice i nieco tylko unieść jej głowę pomagając jej się napić.
O nic nie pytał, nie patrzył na nią wymownie czy nawet z naganą, że to akurat jemu zrzuciła się na głowę. Najpierw niech doprowadzi się do w miarę używalnego stanu, a potem będą mogli pogadać o tym, co się stało. Bo na pewno będzie chciał wiedzieć, w co i on mógł się przypadkowo wplątać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Joystick


Liczba postów : 29
Join date : 11/11/2017
Skąd : Phoenix, Arizona, Stany Zjednoczone.

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Czw 1 Lut 2018 - 10:31

Chłodna woda, zwilżająca w końcu jej gardło i przełyk, zdecydowanie poprawiła jej stan. Może był to po części efekt placebo, jednak dzięki niej umysł dziewczyny otrzeźwił się jeszcze bardziej, a migrena trochę zmalała. Z drugiej jednak strony... nie pamiętała, kiedy ostatni raz piła, a odwodnienie było czymś naprawdę niebezpiecznym. Prawdopodobne więc, że ta szklanka wody faktycznie miała na nią zbawienny wpływ. Nieważne jednak, co było powodem jej lepszego poczucia, bo meritum pozostawało to, że mogła w końcu ogarnąć swoją sytuację.
Janice nie lubiła być na czyjejś łasce. Tym bardziej nie chciała pokładać w kimś bezwarunkowej nadziei, nie ustaliwszy wcześniej... niczego. Nie potrafiła czuć się bezpieczna w takiej sytuacji. Ojciec nauczył ją, że nie powinno się ufać nikomu, nawet najbliższym, więc jak zaufać obcemu? Dlatego też tak zależało jej, by jak najszybciej postawić sprawę jasno. Szczególnie że miała do czynienia z Leo. Jasne, lubiła go i zdawało się, że i on lubi ją, ale wciąż pozostawał typem spod ciemnej gwiazdy, który nie bawi się w wolontariat. Janice była tego świadoma.
Spróbowała podnieść się do pozycji siedzącej, nie czując się komfortowo leżąc. Jej ciało jednak zbuntowało się od razu, a fala bólu sprawiła, że skrzywiła się mocno. Musiała zagryźć wargę, by nie jęknąć. Odpuściła więc niechętnie, rozluźniając mięśnie i mając nadzieję, że jak najszybciej wróci jej zdolność kontrolowania własnego ciała.
- Dzie-dzięki. - Mimo tego, że już zdążyła się napić, potrzebowała chwili, by na nowo zacząć choć minimalnie funkcjonować. Jej głos nie był wyjątkiem. - Wy-wybacz za... z-zwale... nie ci się na... na głowę.  
Czuła irytację, słysząc siebie samą. Trudno było w ten sposób przekazać jakiekolwiek informacje, nie mówiąc już o normalnej rozmowie. Odchrząknęła, skupiła się chwilę i miała nadzieję, że całe to jąkanie szybko jej minie.
- Dłu... długo spa... łam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Leonard Fries


Liczba postów : 35
Join date : 16/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Sob 3 Lut 2018 - 16:39

Kiedy już nieco zwilżyła gardło, to odstawił szklankę na bok i przysiadł na stoliku stojącym najbliżej kanapy zamienionej teraz w prowizoryczne łóżko. Nie miał kiedy go rozłożyć, więc wygody Jesse kończyły się na tym, że miała miękko i sucho. To było i tak bardzo dużo, patrząc na to, że faktycznie zwaliła mu się na głowę.
Nawet nie próbował jej powstrzymywać przed wstaniem. Nie miało największego znaczenia na siłę ją powstrzymywać, skoro chwilę później sama przekonała się, że to głupi pomysł i lepiej z niego zrezygnować. Zresztą, nie dziwiło go, że śpieszyło jej się do wstania… Sam nawet nie chcicałby komuś nadal siedzieć na kwadracie, gdyby tak wpadł niezapowiedziany.
- Niezbyt interesują mnie przeprosiny. – powiedział wystarczająco lekceważąco, aby było wiadomo, że najmniej obchodzą go w takim momencie nic nie warte słowa. Zrzuciła się, to i teraz na pewno jakoś spłaci dług wdzięczności. Chociaż jego wartość oczywiście będzie zależna od tego, w co w ogóle mogła i jego przy okazji wplątać. Pomoc w opatrzeniu ran po przypadkowym rabunku nie równała się pomocy po opatrzeniu ran zadanych przez gang, który uwziął się konkretnie na nią.
- Pare godzin. – Nie był do końca pewien ile, ale nadal była noc, więc okres ten nie mógł sięgać nawet powyżej siedmiu godzin. Niezbyt interesował się zegarkiem podczas pracy nad sprzętem, więc nawet nie mógł dokładnie stwierdzić, kiedy przyszła. – Wystarczająco by mówić? – spytał rzeczowo. Nadal miała chrypkę, ale zatarte gardło mogło dopiero się oswajać z mową. Najważniejsze tylko, czy miała już siły na mówienie. A przynajmniej odpowiadanie na jego pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Joystick


Liczba postów : 29
Join date : 11/11/2017
Skąd : Phoenix, Arizona, Stany Zjednoczone.

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Sob 3 Lut 2018 - 23:40

Kanapa była dla niej w tej chwili wręcz luksusowym posłaniem. W domu co prawda zwykle miała do dyspozycji łóżko, ale nie zawsze mogła z niego skorzystać. A przez ostatnie dni... podłoga była najbardziej miękką rzeczą, z którą miała do czynienia. Janice jednak nie narzekała na zimną posadzkę, na której musiała wtedy leżeć. Dzięki niej mogła choć trochę schłodzić swoje obrażenia.
Słysząc słowa Leonarda, mimowolnie uśmiechnęła się lekko, z przekąsem. No tak. Miał rację. Przeprosiny nie miały teraz najmniejszego znaczenia. Janice była świadoma tego, że nie wystarczą one, by odwdzięczyć się mężczyźnie choćby za samo to, że nie zostawił jej na progu swojego mieszkania. Była jednak gotowa zapłacić cenę za jego pomoc. Poza tym... czy miała jakikolwiek wybór?
Parę godzin. Nie brzmiało tak źle. Zawsze mogła usłyszeć, że była nieprzytomna przez trzy dni, a to już zdecydowanie nie byłoby jej na rękę. Można więc powiedzieć, że odetchnęła z ulgą.
- Chy... chyba tak. - Wciąż jej głos nie brzmiał tak, jak powinien, ale miała wrażenie, że powoli wraca do normy. Odchrząknęła, jakby chciała się w ten sposób pozbyć nieprzyjemnej suchości w gardle. - Ale nie o-obraziłabym... się za ko... kolejną szklankę... wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Leonard Fries


Liczba postów : 35
Join date : 16/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Sob 24 Lut 2018 - 14:47

Czy mógłby ją ot tak zostawić na pastwę losu? Szczególnie, że akurat jęczałaby pod jego drzwiami? Nawet jeśli sąsiedzi nie interesują się tutaj nikim, to jednak taka rzecz mogłaby niepotrzebnie narobić zamieszania i zbytnio uprzykrzyć życie Leonardowi. Zbytnio podobała mu się obecna miejscówka, ale chyba i tak nici z siedzenia w niej dłużej… A chociaż ratując ją miał na sumieniu jeden dobry uczynek. Ha, nie. Nie miał serca ani sumienia, ale za to teraz Janice miała u niego dług, który mógł w każdy możliwy sposób wykorzystać na swoją korzyść. Miał wrażenie, że chyba nie jedyny dług, który u niego chwilowo zrobi.
Życie na kreskę na pewno nie jest miłe, przynajmniej u dłużnika. Leonard miał zamiar bardzo dobrze wykorzystać to w przyszłości. Kto wie, jak potoczy się los, a może młoda dziewczyna jeszcze wyrośnie na kogoś ambitnego, mogącego załatwić mu niezłe profity w ramach odwdzięczenia się za te poświęcenie w postaci przygarnięcia jej w chwilach kryzysu? Miał może niewielkie prawdopodobieństwo, ale zawsze lepiej mieć niż nie mieć.
Jemu też niezbyt podobałoby się, gdyby spała dłużej. Już i tak wystarczająco czuł się niepewnie. Nie lubił tego uczucia, a póki spała nie mógł dowiedzieć się niczego konkretnego. Bez odpowiedzi zostawał bezradny w obliczu nadchodzących konsekwencji. No, pomijając gotowy wóz na dole. Zawsze musiał mieć jakiś plan ucieczki…
Wstał więc i zabrał szklankę, a potem poszedł szybkim krokiem do kuchni nalewając do niej wody i wracając do niej równie szybko, by podać jej napój. Nie poganiał jej, ale było widać, że trochę śpieszy mu się do uzyskania wyjaśnień.
Dla pewności jeszcze raz dyskretnie wyjrzał przez okno i dopiero po upewnieniu się, że nic podejrzanego się nie dzieje, wrócił na swoje poprzednie miejsce patrząc na nią wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Joystick


Liczba postów : 29
Join date : 11/11/2017
Skąd : Phoenix, Arizona, Stany Zjednoczone.

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Nie 15 Kwi 2018 - 9:22

Z wdzięcznością przyjęła kolejną szklankę wody, nawet jeśli z trudem ją utrzymywała. W tym momencie jednak nawet oddychanie było dla niej bolesne. W jakiś sposób dawała radę ignorować niedogodności. Mimo wszystko… i tak było lepiej niż przez ostatnie dni. Jej rany były opatrzone, ona sama leżała na miękkiej kanapie w ciepłym pokoju, a w najbliższej perspektywie nie czekały ją kolejne obrażenia. Doceniała to, więc bez słowa czy jęku znosiła wszystko. Poza tym… nie chciała zirytować Leo. Tego tylko brakowało, by wkurzyć jedyną osobę, od której mogła oczekiwać jakiejkolwiek sensownej pomocy. Nawet jeśli nie za darmo.
Kiedy ponownie zwilżyła gardło, odetchnęła, starając się zapanować nad własnym głosem. Jąkanie się było niepraktyczne i męczące dla obu stron. Janice wiedziała jednak, że nie może sobie pozwolić na powrót do pełni sił. Leo miał prawo wiedzieć, co się stało, skoro tak nagle zwaliła mu się na głowę.
- Spo… spokojnie. Raczej nikt za mną nie szedł. Nie sądzę, żeby… ktokolwiek o tym pomyślał - zaczęła, widząc zachowanie mężczyzny. Mówiła wolno i czasem przerywała, jednak już zdecydowanie łatwiej było ją zrozumieć. Jej głos był także dość cichy, ale nie na tyle, by Leo miał problem z usłyszeniem go.
Skoro najważniejsza w tej chwili kwestia została mniej więcej wyjaśniona, najwyższy czas przejść do historii głównej. Janice naprędko myślała, jak całość skrócić, a równocześnie nie pozbawić najważniejszych szczegółów.
-  Mój ojciec… oszukał pewnego gościa. Na sporą ilość hajsu. Facetowi się to nie spodobało… i chciał odzyskać forsę, więc mnie porwał. Wiesz, chciał zasztanażować Waltera. - Uśmiechnęła się gorzko. Gdy wspominała o tym na głos, brzmiało to jeszcze bardziej absurdalnie. - Mówiłam, że to… to nic nie da. Znam swojego ojca. No i faktycznie. Dni mijały i nic. Trochę im się nudziło, więc… no, sam widzisz, jak skończyłam. Gość był wściekły, że jestem… bezużyteczna. - Dopiła resztkę wody ze szklanki. - Pewnie bym tam zdechła, ale miałam szczęście. Mieli… mieli jakiś nalot czy coś. Wiesz, psy. Wykorzystałam zamieszanie i zwiałam.
Myśląc teraz o swojej ucieczce, wciąż nie wierzyła, że jej się udało. Janice miała świadomość, ile potrafi dać adrenalina, ale nigdy nie sądziła, że aż tyle. Przecież nie powinna była być w stanie ruszyć się z podłogi… a tym bardziej dotrzeć aż do mieszkania Leo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Leonard Fries


Liczba postów : 35
Join date : 16/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   Sob 28 Kwi 2018 - 12:35

Pewnie gdyby nawet ją upuściła, to pretensje powinien mieć jedynie do siebie. W końcu najlepiej widział, że dziewczyna nie wygląda najlepiej i nawet mówienie sprawia jej kłopot. Obyło się jednak bez moczenia kanapy i Janice przy okazji, co nie przysporzyło kolejnych problemów w tej właśnie chwili. Ale na pewno i nie rozwiązało żadnych innych. Jednak cierpliwość Leonarda można porównywać do tej u świętych, bo nawet przy takim wypadku spokojnie postarałby się wszystko posprzątać i na nowo poukładać. I chociaż narzekanie byłoby najmniej odpowiednim podziękowaniem, to i tak trudno by mu było ją ot tak wyrzucić na bruk. Mogła naprawdę cieszyć się z luksusu nie dobrego serca Leonarda, ale jego przywiązania do siostry, którą miała szczęście przypominać. Miałby sumienie wykopać każdego, każdego z wyjątkiem własnej siostry i Micka, a skoro Janice pasowała pod schemat jego siostry, to chcąc nie chcąc trochę jej pobłażał.
Na jej zapewnienie jedynie uniósł brew w niemym geście ironicznego niedowierzania. Wytłumaczenie jej spekulacji musiało być naprawdę dobre, bo sama nie wyglądała na wystarczająco przytomną, kiedy zastał ją pod drzwiami, ani tym bardziej kiedy ją opatrywał.
Splótł ręce na torsie i wsłuchiwał się w opowieść o tym, co konkretnie się wydarzyło i jakie rzeczy do tego doprowadziły. Każde kolejne słowo tylko utwierdzało go w tym, że najchętniej sam zmieniłby Waltera w lodową rzeźbę i rozbił w drobny mak. Jednak nie był to zwyczajnie bohaterski akt, a kolejna łącząca go z Janice sprawa – ojciec roku. Z powodu własnych przeżyć nienawidził ludzi takiego rodzaju i gotów był rozwalić nos, gdyby się taki napatoczył. Zachował jednak dla siebie przemyślenia odnośnie tego, co zrobiłby mężczyźnie zostawiając maskę powagi.
Faktycznie nalot na ich melinę mógł być wystarczająco dekoncentrujący uwagę, ale pewności nigdy za wiele. Nadal brakowało mu informacji z kim konkretnie zadarł Walter, ale to już wyjaśni na mieście nieco ruszając swoje kontakty. Teraz pozostawała sama Janice jako główny problem.
Wziął szklankę i poszedł do kuchni, aby nalać jej znowu wody i wrócił stawiając blisko niej. Nie chodziło nawet o to, aby jej jakoś jeszcze bardziej pomóc wrócić do siebie, ale sam Leo musiał się przejść. Ruch pozwolił mu skupić myśli i ustalić jakiś plan.
- Dobra, słuchaj. – odezwał się przerywając ciszę i w końcu zabierając głos. – Po zmierzchu wyjdę sprawdzić jak sprawy stoją. Ty masz za to udawać, jakby cię tutaj nie było, jasne? Odpoczywaj. – dał jej instrukcje na chwilę obecną i odwrócił się, aby udać do kuchni. Jeśli czegoś się dowie, to dopiero będzie mógł wymyślić co dalej. Oczywiście na pewno było w dalekosiężnych planach było pozbycie się jej, ale od informacji, które pozyska okaże się jak szybko to nastanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2012] Mieszkanie w Phoenix   

Powrót do góry Go down
 
[2012] Mieszkanie w Phoenix
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: