IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Route 66

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 619
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Route 66   Czw Lut 23, 2017 9:06 pm




Jedna z najdłuższych stworzonych przez człowieka powierzchni do poruszania się pojazdem kołowym. Ma dokładnie 3939 kilometry i przebiega przez osiem stanów.
Route 66 została wykreślona z listy autostrad krajowych 27 czerwca 1985 roku, zastąpiona przez autostradę Interstate.
Jednakże, jest ona tak kultowym elementem historii Ameryki, że na pewno co jakiś czas pojawiają się osoby chętne przejechać się po starej nawierzchni, chcąc przypomnieć sobie dawne czasy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 3:59 pm

She Hulk nie lubiła gdy wezwania do spraw osób nadprzyrodzonych ciągały ją po wszystkich pięćdziesięciu stanach, ale gdy było się jedyną osobą od takowych, ciężko aby ludzie (albo raczej nieludzie) nie zwracali się z prośbą do niej. Pojechanie drogą 66 wynikało raczej z faktu drobnej pomyłki, zawartej na starej mapie, wepchniętej na wszelki wypadek do szufladki z przodu samochodu, gdyby GPS przestał działać. Ironicznie, akurat zaprzestało, bo jak wiadomo przedmioty martwe maja tendencję do bycia wrednymi.
Tak samo było w przypadku smukłego autka Shulkie, które zdecydowało się zatrzymać na środku pustkowia uprzednio dziwnie stukając pod maską. Kark kobiety pokrył pot, gdy raz za razem przekręcała kluczyk, a samochód wyłącznie kaszlał, obrażony, że ktoś znów wymaga od niego dalszej pracy. Niestety, uparte wozidło nie chciało zapalić.
Jennifer nie była jednak słabą kobietą, więc po prostu wysiadła i sprawdziła w czym problem. Niestety studia jakie skończyła były prawnicze, z mechaniką miała niewiele wspólnego, dlatego przyczyna dziwnego stukania i zatrzymania pojazdu była jej nieznana.
- Nosz cholera jasna!- rozejrzała się sama nie wiedząc na co liczy. Raczej nigdzie nie stoi budka mechanika i bar z chłodnymi napojami co wcale by nie przeszkadzało. Nie widząc innej opcji przekształciła się w swoją znajomą, zieloną formę. Chwyciła mocno za auto i podniosła go nad głowę i zaczęła dreptać w stronę w którą się kierowała. Przynajmniej miała cień, aczkolwiek noszenie tej średnio gustownej jak na torebkę machiny nie bardzo jej się podobało. Szczególnie na szpilkach, koszuli i ołówkowej spódnicy, teraz opiętych. Szczęśliwie, że wcześniej założyła trochę większe ubrania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:02 pm

Ryk silnika rozdzierał ciszę pustkowi znajdujących się pomiędzy "gdzieś", a "nigdzie". Harley mknął gładką po równej, czarnej nagrzanej nawierzchni, zaś na nim zasiadał nie kto inny jak Johnny Blaze - Osoba, która gnała przed siebie każdego dnia, nie znając celu własnej podróży, nie wiedząc gdzie zakończy się jego dzień i dokąd maszyna poniesie go następnego dnia. Jego życie wyglądało tak od wielu lat, jednak taki stan rzeczy o dziwo zupełnie mu nie przeszkadzał. Na początku, być może bywały cięższe chwile, jednak teraz podchodził do rzeczywistości z charakterystyczną dla niego, rozbrajającą obojętnością.
Tak naprawdę nie spodziewał się by dziś miało go cokolwiek zaskoczyć. W miejscach takich jak to niezwykle rzadko natrafiało się na jakiekolwiek ciekawe zjawisko, a na interesujące osoby jeszcze rzadziej niemniej los zdecydował się postawić na drodze kaskadera nader niecodzienną postać.
Już z pewnej odległości dostrzegł bliżej nieokreślony kształt, którego nie potrafił zidentyfikować. Z miejsca, w którym się znajdował, spoglądając pod słońce obiekt zdawał się być czarnym, pozbawionym detali grzybem o wielkim kapeluszu i dość wątłej nóżce.
Wydawało się to niedorzeczne, jednak po ledwie paru chwilach, kiedy wreszcie zbliżył się do rzeczonego grzyba, zdał sobie sprawę, że grzybem bynajmniej nie był, a czymś jeszcze bardziej niewiarygodnym.
Z dość zmieszaną miną, wysoko uniesionymi brwiami i lekko rozchylonymi ustami zwolnił przejeżdżając obok wysokiej, zielonoskórej kobiety niosącej nad głową... Samochód?
Sytuacja ta zaskoczyła go w takim stopniu, że zupełnie zapomniał się zatrzymać. Dopiero po kilku czy też kilkunastu kolejnych metrach zastopował Harleya.
- Eee... - Zaczął drapiąc się po zmierzwionej czuprynie z wyraźnym zmieszaniem.
- Em... Tego... - Ponowił próbę, jednak nadal nie wiedział jak skomentować to co widział.
- Cześć! - Wreszcie z zabójczą naturalnością uniósł dłoń w powitalnym geście uśmiechając się może niezbyt mądrze, ale za to bez wątpienia rozbrajająco.
- Tego... Coś się... Stało? Znaczy... Pomóc? Ale nie, że nieść, tylko... - Wyrecytował gestykulując żywo, zupełnie tak, jakby ruchy jego dłoni mogły uporządkować niezbyt składną wypowiedź, której dopiero co się dopuścił
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:09 pm

Podróż w tej formie, była dużo wolniejsza i cięższa niż wewnątrz klimatyzowanego kabrioleta. Shulkie zdołała przepocić już swoją koszulę, żałować że akurat dzisiaj zdecydowała się tylko na podkolanówki i zaczynała się martwić co do stanu swoich szpilek. Dodatkowo jej nieszczęsna fryzura również ucierpiała, ale spokojnie nie było to coś czego nie szło naprawić przed spotkaniem.
Ryk silnika motocykla wyprzedził Ghost Ridera, więc She Hulk zatrzymała się, postawiła auto najdelikatniej jak w tej sytuacji potrafiła i otarła twarz ramieniem ze spływających po jej twarzy kropel potu i oparła się o dach samochodu.
- Cześć przystojniaku.- mrugnęła jednak z uśmiechem do Blaze'a bo nawet spocona, lekko zmęczona Shulkie była w dalszym ciągu przekonana o swoim seksapilu. Dopiero po chwili uświadomiła sobie że właśnie na karoserii oraz swojej białej koszulce zostawiła piękne odbicie swojej dłoni przez smar którym musiała usyfić obie dłonie. Jęknęła w duchu przeklinając (wredną, irytującą i doprawdy bezczelną userkę!) swój pech.
- Coś zepsuło mi się w silniku. Zaczął stukać i potem przestał działać. Więc stwierdziłam, że szkoda torować drogę i zdecydowałam się znaleźć kogoś kto ogarnia w mechanikę bardziej niż ja.- nie ma to jak klasyczny przykład damy w opresji... tylko, że nie każda dama w opresji ciągnęłaby swoją opresję ze sobą... a właściwie to niosła, no ale to już są szczegóły!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:11 pm

Johnny przez dłuższą chwilę milczał przenosząc zdziwione spojrzenie z dziewczyny, na jej samochód i z powrotem. Następnie z gracją koczkodana zamkniętego w zbyt ciasnej klatce poskrobał się po głowie i obejrzał za siebie zastanawiając kogo stojąca przed nimi kobieta nazwała "przystojniakiem". Dopiero, gdy zdał sobie sprawę, że nikogo oprócz ich dwojga nie było w promieniu kilku najbliższych mil, zrozumiał że chodziło o niego.
Z nadal wyraźnie uniesionymi brwiami i lekkim niedowierzaniem wskazał na siebie samego (A dokładniej rzecz ujmując na swoją klatkę piersiową) palcem wskazującym i chrząknął zmieszany.
- Ymm... Ogarnia mechanikę? Znaczy ja mogę zobaczyć się... Znaczy jeśli zechcesz! Jeśli nie nie to nie ma sprawy, rozumiem! W końcu się nie znamy... Choć moglibyśmy... Jestem Johnny! Johnny Blaze! - Wyrecytował niezwykle szybko, z tym samym niezbyt mądrym i rozczulającym uśmiechem. Już wyciągał dłoń w powitalnym geście, jednak coś zakorzenionego głęboko w jego łepetynie, coś o czym niemal zupełnie zapomniał (Jakiś zaczątek dobrych manier - Zaczątek, który nigdy nie miał okazji się rozwinąć) podpowiedziało mu, że chyba nie powinien być aż tak bezpośredni. Szybko i płynnie uniósł wyciągniętą dłoń przeczesując nią swoje włosy. Przez ułamek sekundy, ledwie krótką chwilę na jego twarzy widoczne było zmieszanie. Zazwyczaj mówił i robił szybciej niż myślał.
- To tego... Mam zobaczyć co się stało? - Powtórzył prytanie zaplatając ręce na piersi i lekko kiwając głową potakująco. Chciał zachować postawę jak najbardziej powściągliwą by jego rozmówczyni nie doszła do wniosku, że ma do czynienia z pomyleńcem. Zbyt długie okresy, które spędzał z dala od cywilizacji i dużych miast najwyraźniej wywarły piętno na zachowaniu kaskadera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:16 pm

Doprawdy, to było naprawdę urocze. Shulkie zachichotała. Może akurat w tym momencie (wredna, parszywa i niedobra userka) los zdecydował się ją nagrodzić za wszystkie dobre uczynki które spełniła? A była tego całkiem długa lista, jeśli miałaby być szczera.
- Jasne, jeśli ogarniasz w to więcej niż ja to nie odmówię jakiejkolwiek formy pomocy.- uśmiechnęła się najmilej by go jednak nie przestraszyć. Jej nowy znajomy miał w sobie coś tajemniczego i aktualnie She Hulk mogła się założyć, że była to aura tzw. "niegrzecznego chłopaka", łamacza niewieścich serc, przystojny jak cholera i równie niedostępny. Zwykle z upośledzeniem werbalno-emocjonalnym, ewentualnie zakrywający się upośledzeniem werbalno-emocjonalnym. Akurat jednak w tym przypadku mogła uwierzyć, że ten samotny wilk aktualnie cierpi na pierwszą formę przypadłości. Chyba, że prowadził ożywione dyskusje intelektualne ze swoim motorem.
- She Hulk, ale niektórzy mówią mi Shulkie.- mogła co prawda powiedzieć, że nazywa się Jennifer Walters, ale cóż po co tracić frajdę w taki sposób? Szczególnie, że niezbyt kryła się ze swoją tożsamością, ale wolała zabrzmieć bardziej profesjonalnie, na ile było to możliwe. Obserwowała fana motoryzacji w akcji, czując że raczej to nie mogło być coś prostego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:19 pm

Kiedy dziewczyna zachichotała, Blaze przekrzywił głowę przyglądając jej się uważniej. Była... Ładna. Nawet bardzo ładna, a rozczochrane włosy oraz ślady smaru na jej zielonej twarzy absolutnie nie wpływały na postrzeganie jej urody. Motocyklista otrząsnął się z tych przemyśleń zdając sobie sprawę, że najprawdopodobniej od przynajmniej kilku dłuższych chwili z rozmarzoną miną i maślanym wzrokiem taksuje rozmówczynię, a dokładniej rzecz ujmując jej buzię.
Raz jeszcze ze słabo skrywanym zmieszaniem chrząknął podchodząc do swojego motocykla.
- Aamm... Zaraz ciebie zobaczę. Znaczy dla ciebie samochód... - Sprostował rozpinając skórzane pasy, którymi spięte były sakwy umocowane przy jego Harleyu. Po chwili, z jednej z nich wydobył płaski klucz 27 mm. Z nietęgą miną zważył narzędzie w dłoni i wreszcie ruszył w stronę pojazdu nowo poznanej kobiety.
Maska auta powędrowała do góry, zaś Johnny szybko i sprawnie zsunął z ramiona skórzaną, dość mocno znoszoną kurtkę zawieszając ją na skraju uniesionej w górę klapy.
Teraz już bez żadnych przeszkód mógł rozpocząć diagnostykę. Parę sekundy później już nurkował w odmętach silnika pomrukując i wzdychając. Odgłosom tym od czasu do czasu towarzyszył szelest świadczący o tym, że były kaskader dość intensywnie czochrał się po głowie innym znów razem słyszeć było można intensywny metaliczny zgrzyt oraz stukanie. Z perspektywy postronnego obserwatora przyglądającego się temu przedstawieniu, jedynym elementem jakiego brakowało był ustawiony obok Blaze'a migający neon z napisem "Nie mam pojęcia co robię". Choć Johnny znał się na mechanice naprawdę dobrze, to w tym momencie absolutnie nie dał tego po sobie poznać.
Wreszcie, kiedy już wszyscy zdążyli stracić nadzieję na jakikolwiek rozwój akcji Johnny wyłonił się spod maski. Jego brwi (A jakże) były uniesione, zaś pod lewym okiem widniała czarna plama oleju, która nadawała mu wygląd małej, szczęśliwej pandy.
- Już wiem w czym problem. - Stwierdził drapiąc się za uchem przy pomocy trzymanego w ręce klucza przy okazji rozsmarowując niemałą ilość smaru na swojej szyi.
- Nie działa. - Wyjaśnił odkrywczo z poważną, skupioną miną.
Szybko wyjaśniło się, że na tym nie miały zakończyć się oględziny, bowiem motocyklista, nie czekając ani chwili zasiadł za kierownicą dopiero co "reperowanego" samochodu przekręcając kluczyk w stacyjce. Skutkiem jaki osiągnął było głośne rzężenie krztuszącego się silnika i... W zasadzie tyle. Musiał szukać dalej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:25 pm

Tymczasem sama zainteresowana, na której skupił się Blaze miała kompletnie inne skojarzenia. Przede wszystkim ubrudzoną, przepoconą i rozchełstaną koszulę, nieprzyjemnie uwierającą spódnicę, chyba pękły jej gdzieś na udzie rajstopy (co za delikatne draństwo musi pożyczyć te od Kary bo inaczej nie wytrwa), a obcasy nieprzyjemnie piły w stopy, dodatkowo jej ciemnozielone włosy zamiast tak jak powinny były całkowicie w nieładzie i lepiły się do karku i twarzy. I ej, zwykle panowie woleli się patrzeć trochę niżej tak pomiędzy brzuchem a ramionami, więc ten przynajmniej możesz mieć nadzieję, że nie oberwiesz.
-Jakbyś mógł.- stwierdziła odsuwając się i przestępując z nogi na nogę. Cóż, przynajmniej co jak co, ale ona nie musiała obawiać się porwania albo zboczeńców.
Zdaniem Shulkie, która miała niezbyt często do czynienia ze specjalistami w aucie, to takie zachowanie podejrzane się nie wydało, w końcu to tylko durny samochód. Z resztą, rajdowiec na mistrza śrubokrętu nie wyglądał, raczej dawałaby mu jakiś inny zawód, choć aktualnie nie była pewna, który by pasował, bo nie jeden szalony psychopata na motorze to przykładny ojciec z żoną i córką, która wplata mu warkoczyki w wikingową brodę.
- Naprawdę?- jednak nadzieja, która zagościła na jej twarzy szybko z niej znikła- cóż, Nobla za to odkrycie nie dostaniesz.- spojrzała osłaniając oczy w niebo. Chyba właśnie mignął jej na niebie jakiś sęp... niee, to raczej nie to.
- Pytaniem zasadniczym jest: dlaczego nie działa. - ale nie przerywała jedynemu dostępnemu aktualnie specowi w pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:27 pm

Johnny raz jeszcze podrapał się za uchem nie wstając z fotela kierowcy. Zamiast tego z dziwną miną wpatrywał się w deskę rozdzielczą. Z jego oblicza było można wyczytać swoistą mieszaninę zaskoczenia i niedowierzania. Cóż, teraz przynajmniej mógł zaspokoić ciekawość dziewczyny.
- Bo skończyło się paliwo... - Odpowiedział na pytanie zielonoskórej stukając palcem w jedną z szybek tuż nad kierownicą. Tchnięty nagłą myślą poderwał się z nader wygodnego fotela tylko po to by ułożyć się na rozgrzanym asfalcie na plecach. Szybko wsunął się pod samochód przyglądają się jego podwoziu. Mimo iż było ciemno wiedział czego powinien szukać i gdzie powinien szukać.
- Ym... A... Właściwie dokąd jedziesz? Znaczy nie chcę się mieszać w nie swoje sprawy... - Zagadnął nieoczekiwanie starając się nawiązać jakąkolwiek imitację konwersacji i choć jego głos był tłumiony przez masę metalu znajdującego się tuż nad jego głową, to jednak nie udało jej się zamaskować sporej dozy skrępowania i nieporadności. Najwyraźniej motocyklista nie był osobą, która zbyt często miała okazję prowadzić towarzyskie rozmowy niemniej jednego nie można mu było odmówić - Naprawdę starał się nie wyjść na kompletnego tłumoka. A że efekt był taki, a nie inny to już zupełnie inna sprawa.
- Bo ten... To może chwilę potrwać, a tutaj jest dość... Em... Daleko... Wszędzie... - Wytłumaczył, a ledwie sekundę później dało się słyszeć głuche stuknięcie i jęk świadczący o tym, że najprawdopodobniej kaskader z dość dużą siłą musiał przywalić w coś łepetyną. Wreszcie, po paru długich minutach wyłonił się otrzepując ręce. Teraz niemal całe jego oblicze i dłonie pokryte były siwym kurzem, plamami smaru i oleju. Wyglądał jak obraz nieszczęścia i rozpaczy, choć on sam był z siebie najwyraźniej całkiem zadowolony i ewidentnie nie zdawał sobie sprawy ze swojego stanu.
- Przewód paliwowy... - Zawyrokował z uśmiechem, jednak niezwykle szybko zdał sobie sprawę, że wcale nie było powodu do radości bowiem było to pyrrusowe zwycięstwo.
Po raz kolejny zmieszany odchrząknął.
- Mogę to prowizorycznie załatać ale... - Westchnął wycierając powoli dłonie w niegdyś białą, a obecnie brudnoszarą szmatę.
- Ale nadal nie mamy benzyny... - Dodał mrużąc oczy by ochronić je przed rażącymi promieniami zachodzącego słońca.
- Kilka kilometrów stąd jest stacja... Można tam zatankować... - Sapnął siadając raz jeszcze na ziemi jednocześnie opierając łokcie na kolanach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:37 pm

Obserwowała swojego nowego mechanika, ale słysząc coś takiego.... zaraz podeszła do auta by móc wyrazić swoje niezadowolenie za te paskudnie stereotypowe podejście, ale sama zerknęła na deskę rozdzielczą. I dosłownie zbaraniała.
- Nie rozumiem, przecież uzupełniałam paliwo... - dodała marszcząc brwi, gdy Johnny zanurkował pod podwozie.
- Los Angeles. Mam tam klienta do sądu.- westchnęła ciężko- Doprawdy czasami praca prawnika wymaga ogromnych poświęceń.- poprawiła włosy i skrzywiła się do reszty wycierając dłoń o koszulkę, już tej nic się nie stanie.
Skrzywiła się na dźwięk zderzenia się czaszki Ghost Ridera z podwoziem samochodu. Ale w sumie, samochód chociaż w jakiś sposób odwdzięczył się za obrażanie swojej pani. Kochany staruszek nie ma co.
-Cóż, musi na razie wystarczyć. - pyrrusowe czy nie, to zawsze było jakieś osiągnięcie i przybliżało ich do końca tego draństwa. przeszła na tył samochodu znów przestawiając go na drogę i popychając go. Po co laweta, skoro może sobie sama z tym poradzić pff.
- Cóż, przynajmniej jest plus, że nie wyszłam na kompletną kretynkę, która nie umie zatankować własnego auta. - dlatego wolała latać wszelkiej maści samolotami. W sumie... czemu by nie zrobić sobie jakiś lekcji z nauką pilotowania? Na pewno jej by się przydało. Jen zawsze utrzymywano w stanie natychmiastowej gotowości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:41 pm

Johnny rozmasowując czoło w miejscu, w którym miało ono bliską styczność z podwoziem samochodu zielonoskórej z niedowierzaniem przyglądał się temu, jak jego nowa znajoma przestawia pojazd i zaczyna bezceremonialnie pchać go w kierunku stacji benzynowej.
Przez kilka chwil, nie wstając z nagrzanego asfaltu odprowadzał kobietę wzrokiem, a kiedy oddaliła się od niego na dobrych kilkanaście metrów, zerwał się jak oparzony dopadając do swojego motocyklu. Nie wsiadł na niego, ale zaczął pchać go podobnie, jak czyniła to Shulkie. Szybko zrównał się z atrakcyjną panią adwokat. Po pierwsze dlatego, że jego kurtka nadal spoczywała na masce auta, a także dlatego, że dziewczyna nie dała mu sposobności do załatania przewodu paliwowego, a skoro tak, to dopchanie go do stacji niczego nie rozwiązywało.
- Zaczekaj... - Westchnął nieco zdyszany. Na jego pokrytym smarem czole zalśniły pojedyncze kropelki potu.
- Właściwie to i tak miałem zamiar zawrócić... - Zełgał bez wahania wpatrując się gdzieś w dal, udając kompletny brak zainteresowania sprawą. Nie dlatego, że chciał być niemiły. Raczej dlatego, że nie chciał wyjść na dziwnego, uciążliwego natręta, a przecież jedyne do czego dążył to naprawa tej nieszczęsnej usterki, a przynajmniej jak napomknął "prowizoryczna".
Kilka kolejnych minut dreptał obok towarzyszki w milczeniu, a jedynym dźwiękiem umilającym wędrówkę było skrzypienie jego skórzanych spodni oraz butów, które czasy swojej świetności miały dawno za sobą.
- Ummm... - Mruknął wreszcie, po czym chrząknął w pięść nadal przyglądając się otaczającym ich pustkowiom.
- Tak sobie myślałem... Zastanawiałem się... To She Hulk... To tak w metryce? Znaczy nic mi do tego tylko... - Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że z sekundy na sekundę coraz bardziej się pogrąża.
- A więc jesteś prawnikiem? - Nieoczekiwanie zmienił temat próbując wybrnąć z krępującej sytuacji, a na jego obliczu zagościł ten sam rozbrajający, szczery uśmiech - Markowy, oryginalny i prawdopodobnie unikatowy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 4:50 pm

Nie zwracała zbytniej uwagi na motocyklistę który ją zaczepił. Była mu wdzięczna, że sprawdził co z tym dziadostwem się stało, oraz pomógł jej stwierdzić gdzie to cholerstwo trzeba dopchać, ale aktualnie już powinna poradzić sobie sama. No nie licząc tej paliwo coś tam... ee na stacji powinni mieć mechanika, prawda?
Jednak słysząc, że ten jednak z nią idzie... zrobiło jej się przyjemnie. Przynajmniej miała do kogo usta otworzyć i nie była to irytująca userka, której wydaje się, że jest nie wiadomo jak pomysłowa. Doprawdy to denerwowało jeszcze bardziej niż sama sytuacja w której się znaleźli. Jedynie nadzieja w tym, że nie będą mieli powtórki z rozrywki, bo za to chyba jej urwie łeb, o ile dopadnie to irytujące małe, złośliwe draństwo.
-Spoko. - stwierdziła z uśmiechem zwalniając krok, aczkolwiek nie było jej to do końca na rękę. Ale na szczęście była ciepłolubnym stworzeniem. Jednak nie zamierzała przebierać się z przepoconego stroju przy tym... no jakby nie patrzeć wciąż nie do końca znanym kolesiu. Nie jeden chciałby położyć łapy na jej seksownym ciele, co wcale jej nie dziwiło, sama była przekonana, że jest chodzącym przykładem seksapilu, niemniej nie lubiła robić za darmowy pornhub czy jak tam się zwą wszelakie strony internetowe.
- Dzięki, że ze mną idziesz. Jeszcze trochę, a gotowa byłabym gadać sama ze sobą, a po jakimś czasie pewnie poszłabym za to do zakładu dla obłąkanych. Jakby już nie wystarczająco jestem inna.- starała się rozluźnić atmosferę, ale cała sprawa była całkiem... cóż, miła. W końcu, samotny wilk mógłby zostawić ją, biedną, słabą, bezbronną....
Zapędzasz się, Złotko, proszę cię nie przesadzaj.
Ależ to tylko ironia! Każdy przecież wie, że ty i DwO to dwie ekstremalnie różne kategorie.
Zabawa w pochlebstwa ci nie pomoże...
dodała na razie w myślach. Jeszcze tego by było, żeby uznał ją za dziwaczkę, bo gada sama ze sobą. Ugh... czasami to irytujące, gdy potrafisz łamać czwartą ścianę, ale nikomu o tym nie możesz powiedzieć.
- Jennifer Walters. She Hulk, to mój pseudonim "artystyczny". - aż oderwała dłonie od pojazdu by zaznaczyć czterema palcami zamknięcie cudzysłowu i wróciła do popychania pojazdu- ale jak chcesz możesz zdrabniać do "Shulkie".- a na kolejne pytanie skinęła głową.
- Tak. Na początku zajmowałam się pewną grupą mafijną, ale odkąd stałam się She Hulk, bardziej stawiam na wszelkie problemy z nadludźmi. Wiesz, bronię racji tych, którzy nie zawsze mogą liczyć na sumiennego prawnika.- a właściwie... bardzo rzadko mogli na tych liczyć. Lincz osób ponadprzeciętnych nie był niczym niezwykłym- A ty? Jakim parasz się zawodem?- motocykl, skóra i samotne przemierzanie autostrady nie zawsze oznaczało kaskadera, czy też dostawcę pizzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Pią Mar 24, 2017 8:05 pm

Johnny osłaniając oczy otwartą dłonią przed dokuczliwymi promieniami zachodzącego słońca przeczesywał okolicę wzrokiem. Mimo później godziny nadal było gorąco, zaś powietrze zdawało się suche niczym dowcipy samego motocyklisty.
- Cała przyjemność po mojej... Stronie... - Odpowiedział z uśmiechem na słowa swojej nowej towarzyszki.
- Jak dotrzemy na miejsce załatam przewód. Powinno wytrzymać do Los Angeles... Z resztą... Na tej trasie na wiele więcej liczyć nie możesz... Nie na tym odcinku... - Dodał wzdychając ciężko. Pchany przez niego motocykl toczył się dość wolno. Mimo iż kaskader należał do mężczyzn raczej silnych niż słabych, to jednak ciężka maszyna nie miała zamiaru umilać mu spaceru. Cóż... Przynajmniej nie musiał pchać samochodu. Stwierdzenie to niebywale go ucieszyło. Rzecz jasna w duchu.
- Em... Czasami mówię do siebie. Znaczy kiedy nie mam się do kogo odezwać... Nieważne... - Poddał się po chwili marszcząc czoło w wyrazie zamyślenia. Najwyraźniej zdawał sobie sprawę, że to stwierdzenie nie zabrzmiało dobrze.
- A tak, słyszałem... - Przytaknął po dłuższej chwili odnosząc się do kwestii dotyczących zawodu zielonoskórej piękności i "nadludzi".
- Chyba w jakiejś gazecie... Był taki starszy gość... Nosił lekarski fartuch i miał metalowe ramiona przytwierdzone do pleców... - W tym miejscu poruszył dłońmi tak, by zainscenizować wygląd szczypiec.
- Strasznie nieprzyjemna sprawa... Tak myślę... - Podrapał się po poliku. Wywód ten mógł wydać się kompletnie oderwany od tematu, jednak było to pierwsze skojarzenie Johnnego kiedy Jennifer wspomniała o "nadludźiach".
- Ja zajmuję się... Tymi takimi... Różnymi... Rzeczami. - Oświadczył poważnym tonem kiwając potakująco głową, jakby właśnie wygłosił coś niebywale ważnego i mądrego zarazem.
- Znaczy potrafię naprawić to i owo, ale też mogę podjąć się dowolnej innej pracy, a potem ruszam dalej. - Wytłumaczył ostatecznie uznając, że sprawę należałoby sprecyzować.
- Kiedyś pokazywali mnie w cyrku. - Dodał po dłuższej chwili milczenia.
- Znaczy występowałem w cyrku! Byłem kaskaderem. - Poprawił się szybko.
- Razem z rodzicami podróżowaliśmy po kraju i... Właściwie to z adoptowanymi rodzicami. Przybranymi. Oni byli przybrani, a ja adoptowany... - Wyraźnie zaplątał się w terminologii, która tak naprawdę powinna być bliższa jego rozmówczyni z racji wykonywanego przez nią zawodu.
- A potem się... Pokomplikowało... - Podrapał się po głowie, a na ułamek sekundy, ledwie chwilę jego twarz jakby zbladła i stężała. Zupełnie jak wtedy, kiedy w naszej głowie pojawia się wyjątkowo bolesne lub straszne wspomnienie.
- A teraz jestem tutaj... - Uśmiechnął się znowu, w ten rozbrajająco szczery, dobry i bezinteresowny sposób spoglądając na Shulkie.
_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Sob Mar 25, 2017 2:40 pm

Ciężko było osłaniać oczy jednocześnie pchając samochód, no ale z resztą jak się człowiek troszeczkę pochyli to nawet, nawet jest w stanie schować się w cieniu samochodu. Niestety i tak złośliwe promienie mówiły "lol nope" i dalej dawały po oczach, przez co twarz bolała od ciągłego mrużenia.
I cóż, pewnie Shulkie nie miałaby problemu z oboma pojazdami, sęk w tym, że po prostu byłoby to cholernie niewygodne. A ona mimo wszystko wolałaby, gdyby to pieprzone auto jednak nie skończyło od razu na złomowisku, choć w takim tempie gotowa była jednak machnąć ręką i zrobić z tym porządek. Niemniej w dalszym ciągu podróżowanie piechotą, ani autostopem nieszczególnie jej się uśmiechało.
- Nie przejmuj się. Czasem tak jest, że jedyną rozsądną osobą do rozmawiania w okolicy jesteś ty.- w tym momencie obejrzała się i Rider mógł pomyśleć, że sprawdza czy coś nie dzieje się za nimi, ale tak naprawdę posłała swojej ulubionej userce sugestywne spojrzenie. Ona z kolei z głupim uśmiechem pomachała Shulkie i informując, że jej męczarnia potrwa jeszcze trochę, na co ta tylko westchnęła i wróciła do patrzenia przed siebie po raz kolejny wracając do mrużenia oczu. Że też musiała nie mieć... zaraz chwila... Co za kretyństwo! Zatrzymała się i otworzyła drzwi do auta wyciągając z plastikowej pułki swoje okulary przeciwsłoneczne. Na coś te usery się chociaż raz przydały. Wróciła do pchania pojazdu, tylko tym razem mogła rozluźnić mięśnie twarzy i słuchała co ciekawego do powiedzenia ma Blaze.
Z jednej strony jego wypowiedzi przypominały pierwszą spowiedź trzecioklasisty, gdy ten mieszał się niepewny, czy nie zapomniał wspomnieć o jednej z wielu formułek, ale w jakiś niezrozumiały sposób było to tak cholernie urocze, że Shulkie nie mogła się nie uśmiechnąć. Przez co znów bolały ją mięśnie twarzy, ale chrzanić to i tak to było urocze.
- To akurat w Nowym Jorku, doktor Octopus, jeden z wrogów Spider Mana.... o ile mówimy o tym samym kolesiu z metalowymi mackami na plecach. Ogólnie jest dosyć... cóż, no zły. I przynajmniej nie muszę go bronić, bo został złapany na gorącym uczynku.- no i Shulkie była ostatnią osobą, by bronić ewidentnych przestępców przed karą. Mogła bronić mutantów, którzy zrobili coś niechcący przy użyciu swojej mocy, albo w obronie własnej, ale prawdziwych przestępców tykać nie zamierzała. No chyba, że ci naprawdę okazjonalnie byli bez winy.
- Wielozadaniowiec jak słyszę. A okna też myjesz? - albo auta. Gdzieś, gdzie jest dużo wody... nie Shulkie, to jest złe!... She hulk znów obejrzała się sugestywnie na userkę... ... okej, to była hipokryzja, ale nie zamierzam tego szukać pff! Prychnęła tym razem i wróciła jaźnią na swoje miejsce, choć na pewno chętnie patrzyłaby na coś takiego. Pff, kto powiedział, że tylko faceci mają prawo do brudnych myśli i sprośności.
- Z chęcią bym zobaczyła co potrafisz.- dobrze, że ocknęła się na wspomnienia o kaskaderach. Sama chciała kiedyś zostać aktorką, ale chyba nie było co liczyć na takie szczęście.
- Och - wolała na niego nie naciskać. Choć teraz zżerała ją ciekawość co przekonało go do porzucenia chyba całkiem przyjemnej roboty. Ryzykownej co prawda, ale ej! Nie wyglądał na kogoś kto obawiał się jeździć na tym jednoosobowym potworze potocznie nazwanym harleyem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Sob Mar 25, 2017 5:10 pm

Jedno było dla Johnnego zaskakujące - Wszystko wskazywało na to, że Shulkie nie oceniała go. Większość ludzi, z którymi miewał styczność uważało go za dziwaka i w efekcie starało się jak najszybciej uciąć rozmowę. Tutaj było inaczej. Nie zbywała go, nie usiłowała spławić zdawkowymi odpowiedziami i wykrętami. Wreszcie od bardzo dawna mógł normalnie porozmawiać. No... Prawie normalnie.
- Doktor jak? - Dopytał Blaze ściągając na chwilę brwi w wyrazie skupienia. Najwyraźniej nie złapał nazwiska czarnego charakteru grasującego na terenie Nowego Yorku.
- Ohh... Rozumiem. Zły doktor. - Skinął poważnie głową zastanawiając się jakiej też mógł być specjalizacji. Zapewne stomatolog. Mimo iż motocyklista nie miewał problemów z uzębieniem, to jednak od czasu do czasu coś strzykało go w gnatach (Hehe) i momentami zastanawiał się, czy nie powinien tego skonsultować ze specjalistą.
- Ostatnio jakoś mnie tak pobolewało... - Nawet nie zauważył kiedy wyraził swoje przemyślenia w sposób werbalny jedną ręką rozmasowując plecy powyżej prawej nerki. Dopiero po paru sekundach dał zdał sobie sprawę, że rzeczony Octopus mógł nie być doktorem medycyny.
Zmieszany lekko chrząknął w pięść odwracając na chwilę wzrok.
Na szczęście z ratunkiem przyszła mu sama towarzyszka sprowadzając rozmowę na inny, mniej kłopotliwy tor.
- Tak, jak mówiłem robię te... Rzeczy... - Potwierdził, a szczery uśmiech zagościł na jego spalonym słońcem obliczu.
- Ale okien nigdy nie myłem. - Dodał szybko wznosząc wzrok ku niebu. Osłonił oczy otwartą dłonią sprawdzając pozycję słońca i co za tym szło - godzinę.
- Ale nie wiem czy byłoby na co popatrzeć. Chyba wystarczy wiadro, woda... I szmata... Nie wiem czy wymaga to wybitnych umiejętności. - Dodał spojonym tonem. Oświecenie nadeszło jak zawsze - Po chwili. Do tej skrzywionej przez niekończącą się walkę z drzemiącym pod powierzchnią skóry Ghost Riderem i długie tygodnie samotności oraz izolacji łepetyny dotarło, że stwierdzenie "Z chęcią bym zobaczyła co potrafisz" dotyczyło pokazów kaskaderskich, a nie mycia okien.
- Oh, to było coś! - Ożywił się nieoczekiwanie wracając myślami do lepszych czasów, a miał do tego tak niewiele okazji.
- Było na co popatrzeć... Gdybyś widziała jak przeskakuję przez płonące obręcze, a tłumy na trybunach skandują "Blaze, Blaze, Blaze!"... - Oddał się wspomnieniom. To zdawało się być tak dawno... Czemu to wszystko musiało się skończyć? Był szczęśliwy, choć wtedy zdawał się tego nie rozumieć.
- No tak... - Westchnął i zamilkł, jednak nie na długo, bowiem po pokonaniu kilku kolejnych metrów zaczął cicho... Nucić...
- Love is a burning thing, and it makes a fiery ring... Bound by wild desire... I fell into a ring of fire... - Mruczał pod nosem rozglądając się dookoła. W pewnym momencie jego wzrok zatrzymał się na zielonoskórej, atrakcyjnej dziewczynie, która dreptała obok niego. Przyglądając się jej zamrugał zaskoczony, zupełnie tak, jakby widział ją pierwszy raz.
- Wybacz. Znasz to? Johnny Cash. Klasyk. - Wyjaśnił raz jeszcze się uśmiechając i przy okazji prezentując garnitur białych zębów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Nie Mar 26, 2017 10:06 am

She hulk zamachała głową. Skąd do cholery owady na tym pustkowiu?! A może wolała tego nie wiedzieć.
-Doktor Octopus.- nie miała w zwyczaju denerwować się o niedosłyszenie niektórych informacji. Byleby potem nie dawał jej recept od laryngologa bo nagle osłabł mu słuch. Słysząc stwierdzenie o chorobach mimo wszystko uśmiechnęła się krzywo.
- Na pewno chętnie by cię przebadał. Choć nie wiem czy tak dobrze by ci się to wspominało...- chyba Octopus swoją kolekcją serum odreagowuje brak wykształcenia w weterynarii...
Iii im dłużej ta rozmowa trwała to zamiast walnąć tego idiotę na odlew i stwierdzić "o mój Boże, z jakim ograniczonym bezmózgiem muszę się stykać, przecież zdałam jako jedna z lepszych prawo!", Shulkie coraz bardziej darzyła sympatią bardzo nietuzinkowego Ghost Ridera. Upośledzony na emocjach i może trochę na spostrzegawczości, ale w dalszym ciągu bardzo sympatyczny facet. Takiemu możnaby podarować i serce, gdyby She Hulk była nastoletnią dziewczyną. Na szczęście była już dojrzałą kobietą, a krew naładowana promieniowaniem gamma płynący w jej mięśniu po lewej stronie klatki piersiowej nie dawało się pierwszemu lepszemu urokliwemu motocykliście!
- ... przepraszam jeśli to zbyt trudny temat, ale dlaczego zrezygnowałeś?- mimo wszystko... wydawał się taki szczęśliwy wspominając tamten czas. Co za okropna rzecz mogła sprawić że zrezygnował ze swoich marzeń. Jednak jej rozmówca zdecydował się zanucić piosenkę. She Hulk potrzebowała chwili by dopasować tekst do melodii.
- Nie szkodzi. Całkiem fajna piosenka... choć chyba bardziej ballada... nie jestem pewna.- zdawała prawo (To naprawdę TRZEBA zawsze podkreślać? Serio, nie jest to dla mnie nic dziwnego![/] Ale to zabawne.Twoje poczucie humoru ssie po całości nie muzykoznawstwo.


Ostatnio zmieniony przez Shulkie dnia Nie Mar 26, 2017 8:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Nie Mar 26, 2017 5:01 pm

Blaze jeszcze krótką chwilę nucił pod nosem tą samą melodię, jednak nieoczekiwanie przerwał kiedy jego towarzyszka zadała pytanie, którego się nie spodziewał, a dotyczyło ono jego przeszłości. Co do jednego miała rację - Temat był zdecydowanie trudny. Oblicze motocyklisty straciło beztroski, obojętny i radosny wyraz. Stało się bardziej poważne, jakby zmęczone i nie był to rodzaj zmęczenia jakiego doświadczają ludzie, który wracają do domu po długim dniu pracy. Było to zmęczenie widoczne w jego oczach. Zmęczenie, które ciężko opisać słowami.
Kilka sekund, a może minut wpatrywał się w zielonoskórą w skupieniu. Mimo wszystko nie znał jej, ale biła od niej życzliwość, której tak rzadko doświadczał.
- Po prostu... - Zaczął wzdychając ciężko, a jego niebieskie oczy spoglądały gdzieś w dal przed nimi.
- Po prostu zepsułem bardzo wiele rzeczy... - Dokończył wreszcie z wyczuwalną rezygnacją w głosie.
- Ojciec był kaskaderem. Bardzo dobrym kaskaderem. Podróżowaliśmy razem z Quentin Carnival gdzie występował. Pewnie słyszałaś o tym festiwalu? Był naprawdę znany... - Zagadnął na chwilę przerywając swoją opowieść, jednak zaraz do niej wrócił pogrążając się we wspomnieniach.
- Bardzo słabo go pamiętam... Zginął w wypadku podczas jednego z pokazów. Matka nie mogła sobie chyba z tym poradzić i po prostu odeszła. Właśnie wtedy zajęli się mną Simpsonowie. To do nich należał cały Show. - Kontynuował powoli i zaskakująco dokładnie jak na tego rozkojarzonego i nieco oderwanego od rzeczywistości motocyklistę.
- Właściwie chyba miałem sporo szczęścia. Byli naprawdę świetni i starali się zastąpić mi rodzinę jak tylko mogli... No i była jeszcze ich córka - Roxanne. Jak ja ją strasznie... Znaczy... Lubiliśmy się bardzo... - Wybrnął z niezręcznej sytuacji dość płynnie, jednak sam nie był pewny czy wystarczająco.
- No ale wracając... Może życie bardzo się nie zmieniło i dalej podróżowałem po kraju. Kiedy podrosłem pozwolono mi brać udział w pokazach. Talent chyba odziedziczyłem po ojcu i szło mi naprawdę nieźle. Nie potrafię tego wyjaśnić ale po prostu "czułem" to. Zdawało mi się to naturalne jak chodzenie czy oddychanie. - Tłumaczył niestrudzenie pchając swój motocykl po nagrzanym asfalcie. Opowieść pochłonęła go do tego stopnia, że zupełnie zapomniał o upale i zmęczeniu.
- Chyba byłem zbyt pewny siebie i choć mówiono mi, że to nie była niczyja wina to do dziś myślę inaczej. Podczas jednego z występów coś... Poszło nie tak. Nie wiem co się stało. Robiliśmy ten trik dziesiątki razy... Mona nie przeżyła. Wtedy właśnie poprzysiągłem nigdy więcej nie wsiadać na motocykl. - Przełknął głośno ślinę, a jego rysy lekko stężały zupełnie tak, jakby przez ułamek sekundy, ledwie chwilę poczuł niemal fizyczny ból.
- Trzeba było żyć dalej... Nie było łatwo, ale czy mieliśmy wybór? Zgodnie z postanowieniem zrezygnowałem z występów. Ograniczyłem się jedynie do pomocy technicznej i tak się to jakoś toczyło. Myślałem, że tak już zostanie. Czy mogło być jeszcze gorzej? - Uśmiechnął się zupełnie niewesoło, a w uśmiechu tym było coś naprawdę gorzkiego.
- Jak się okazało mogło. Craig zaczął czuć się źle... Słabł... Badania wykazał nowotwór. Złośliwy, nieoperacyjny. Nie mogłem się z tym pogodzić, a może nie chciałem? Chyba było tego po prostu za dużo. Potem... - Urwał na chwilę i jakby wzdrygnął się lekko, a może jedynie potknął nieznacznie? Ciężko było stwierdzić.
- Potem zrobiłem coś bardzo głupiego. - Dokończył wreszcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Nie Mar 26, 2017 8:56 pm

Nie przeszkadzała mu pozwalając by wynucił się w spokoju. Mówienie o sobie nie każdemu przychodziło łatwo i trzeba było umieć uszanować, że inni potrzebują trochę czasu by się otworzyć. Albo... aby w ogóle się odezwać. Dlatego, gdy jednak Ghost Rider zaczął swoją "spowiedź" Jennifer nie odzywała się zajęta pchaniem i co jakiś czas zerkała w stronę mężczyzny.
Właśnie mogła poznać kawałek jego historii. Zastanawiało ją jak wiele osób przed ni miało okazję ją poznać, le szczerze mówiąc mało ją to obchodziło. Poczuła się lepiej ze świadomością, że uznał ją za wystarczająco dobrą, aby zdradzić jej swoją tajemnicę. To było w pewien sposób pochlebiające.
- Co takiego zrobiłeś?- młodzi ludzie robili głupie, bardzo głupie i ekstremalnie głupie rzeczy. Była ciekawa do jakiej kategorii zaliczyć głupi czyn Johnny'ego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Nie Mar 26, 2017 9:23 pm

Blaze milczał dość długo jedynie wpatrując się w przestrzeń gdzieś przed nimi. Słońce schodziło coraz niżej, zaś cienie wydłużały się. Temperatura też jakby spadła odczuwalnie, a motocyklista wzdrygnął się, jednak ciężko było stwierdzić czy było to spowodowane nagłym ochłodzeniem czy też wspomnieniem, które w tej właśnie chwili zdawał się przeżywać na nowo. Nieczęsto wracał myślami do tamtych wydarzeń, więc dlaczego robił to teraz? Sam tego nie wiedział. W jego uszach nadal brzmiało pytanie zadanie przez zielonoskórą dziewczynę, która przez tak długi czas w skupieniu słuchała jego opowieści. "Co takiego zrobiłeś?" No właśnie... Co zrobiłeś Johnny? Zakurzone tomiszcza i stare zwoje, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Niemal mógł poczuć zapach papieru i stęchlizny, który od nich bil, niemal widział migotliwe światło żarówki i cienie przemykające po ścianach kiedy studiował zapisane w nich formuły. Wzdrygnął się raz jeszcze.
- Zrobiłem najgorszy interes świata... - Odparł wreszcie dziwny tonem, który ciężko było zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii. Odpowiedź była być może enigmatyczna, jednak jaki sens miałaby próba wyjaśnienia co tak naprawdę zaszło? Ludzi obwieszczających wszem i wobec o tym, że przehandlowali swoją dusze zazwyczaj zamykało się w zakładach dla obłąkanych.
- Tak czy inaczej nie ma już Quentin Carnival. - Podsumował kończąc swój i tak być może zbyt długi wywód.
- A co z tobą? - Zagadnął nieoczekiwanie zmieniając temat, a jego głos znowu nabrał dawnej lekkości i swoistego oderwania od rzeczywistości.
- Znaczy bo wiesz... Jesteś... - Podrapał się po potylicy rozważając najodpowiedniejszy dobór słów, a to zdecydowanie nie była jego najmocniejsza strona.
- Bo ten... Wyjątkowa. Chodzi mi o ten kolor. To znaczy nie uważam tego za dziwne! - W tym miejscu lekko minął się z prawdą, ale cóż było robić?
- Jesteś bardzo... Piękna ale... Czy... - Zapowietrzył się jedynie gestykulując dość nieporadnie. Uznał, że nie jest najlepszym pomysłem pytać czy Jennifer z taką karnacją urodziła się czy też była to cecha nabyta, choć z drugiej strony, gdyby zadał to pytanie może wyszłoby mniej niezręcznie.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 130
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Route 66   Nie Mar 26, 2017 9:42 pm

She Hulk nie umiała w telepatię, a nawet w tym momencie wolała nie wdzierać się siłą do umysłu Blaze'a. Ceniła ludzką prywatność i rozumiała, że ktoś nie chce o czymś mówić. Chyba, że aktualnie musi bronić tego kogoś przed twardą ręką sprawiedliwości. W takich momentach nie ma miejsca na kłamstwo i nieszczerość. Więc wyskakuj ze swoich brudnych grzechów, pani prawnik słucha.
Otworzyła usta chcąc zażartować w stylu "sprzedałeś nerkę za magiczne fasolki" ale po tonie jego wypowiedzi, stwierdziła, że jednak lepiej będzie jak się tak nie stanie. I ej, gadasz z laska którą promieniowanie gamma przerobiło na zielono + pomaga ludziom z nadprzyrodzonymi umiejętnościami wyjść z prawnego bagna. To nie było coś w co nie mogła uwierzyć.
Na jego kolejną falę uroczego zaplątania tylko się uśmiechnęła.
- Czyli teraz moja kolej na historię całego życia? No dobrze więc: Na początku byłam zwykłą dziewczynką, ukochaną córeczką prawego policjanta, która w wieku dziecięcym chciała zostać prawniczką, a w nastoletnim tancerką. Niestety odkąd moja mama miała wypadek, a mówiąc wprost została zamordowana przez szefa mafii z którym mój tata miał na pieńku wróciłam do starego pragnienia bycia prawniczką. Samo to zdarzenie wpędziło to mojego staruszka w obsesję na punkcie tego gościa. Ja dzięki dużej motywacji i przyłożeniu się do roboty zdałam Harvard z wyróżnieniem....- przez chwilę milczała jakby zastanawiając się nad tym co ją spotkało - Ale zamiast odciąć się i przyjąć jedno z lukrowanych kontraktów z jakiejś adwokackiej kancelarii ja postanowiłam wrócić do Los Angeles by rozpocząć moją małą prywatną wojnę z Nickiem Traskiem, znaczy z tym gościem który zamordował moją matkę. Prowokowałam ich, drażniłam i przeszkadzałam, aż się doigrałam. Zdecydowali się działać, gdy odwiedził mnie mój kuzyn, Bruce. Ostrzelali mój dom, a ja zostałam ranna.-wzdrygnęła się na to wciąż żywe wspomnienie i strach jaki wtedy czuła. Naraziła swoją rodzinę na atak ze strony niebezpiecznej grupy gangsterów. Nie potrafiła sobie tego wybaczyć- Poważnie ranna i chyba straciłam przytomność bo nic nie pamiętam. Ocknęłam się dopiero w szpitalu. Mój kuzyn uciekł a mnie przyszli "odwiedzić" panowie, którzy stali za całym zajściem. Chcieli dokończyć to co zaczęli i wtedy stałam się pierwszą, zieloną panią adwokat. To właśnie jeden z nich nazwał mnie She Hulk. I teraz próbuję znaleźć czas na walczenie ze złem. - poruszyła palcami, bo jednak jej historia była ewidentnie milsza jak ta Johnny'ego. Gdzieś w tle zamajaczył mała budka stacji paliwowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ghost Rider
Okultystyczna Safanduła

Liczba postów : 63
Join date : 08/03/2017
Skąd : Z piekiełka

PisanieTemat: Re: Route 66   Nie Mar 26, 2017 9:46 pm

Cóż... Johnny słuchał z uwagą i w skupieniu potakując od czasu do czasu zdawkowymi kiwnięciami głowy. Opowieść jego towarzyszki była ciekawa i dość zaskakująca, a sam Blaze dostrzegł jak wiele mieli ze sobą wspólnego. Być może nie w sposób oczywisty i widoczny na pierwszy rzut oka, ale jednak. Oboje stracili kogoś bliskiego, oboje odczuwali żal, oboje nie mogli albo nie chcieli pogodzić się z losem i w konsekwencji oboje podjęli decyzję i działania, które doprowadziły ich do punktu, w którym obecnie się znajdowali. Każde z nich zapłaciło cenę za swój upór i determinację. Każde z nich zmieniło się. Tylko, że to on ciągle uciekał... To on nie mógł uporać się z przeszłością.
Nawet gdy Shulkie zamilkła nie odzywał się dłuższą chwilę pogrążony we własnych myślach. Dawno nie prowadził z nikim rozmowy... Takiej zupełnie zwyczajnej, banalnej... Nikt też nie interesował się jego przeszłością ani nie opowiadał mu o swojej. Obecność zielonoskórej dziewczyny była tak bardzo... Miła... Odmienna, ale w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mimo iż byli tak bardzo inni rozumiał ją zaskakująco dobrze.
W oddali majaczył już budynek stacji benzynowej wraz z wiatą osłaniającą dystrybutory paliwa. Pozostało im jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów do pokonania. Najwyższa pora... Było już naprawdę późno...

2x zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Route 66   

Powrót do góry Go down
 
Route 66
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Kalifornia-
Skocz do: