IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 I will try to fix you [Zoom&Flash]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 270
Join date : 13/08/2017
Skąd : Central City

PisanieTemat: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Nie Lis 12, 2017 3:35 pm

Plan był ryzykowny, to trzeba było przyznać wprost. Szansa, że się uda naprawdę nie była jakaś duża, ale póki istniała należało z niej korzystać. Nawet jeśli Barry uważał, że sama idea jest w pewien sposób jednak okrutna. Nie mieli jednak ani czasu ani możliwości aby poszukać bardziej humanitarnych metod. Jego zadaniem było poprowadzić za sobą drugiego speedstera, mając po cichu nadzieję, że nagle nie okaże się, że ten jest od niego szybszy. Wtedy przecież ryzyko wzrastało, bo jakby nie patrzeć zbyt wiele zmiennych wchodziło w grę. Przecież wystarczyło aby Barry dał się złapać a wtedy cały plan się sypał. Widocznie jednak miał szczęście, bo wyszło tak jak miało. Flash po prostu biegł, zgodnie z wyznaczonymi punktami w których musiał się znaleźć, aby jego przeciwnik stanął przed tekturowymi wizerunkami swoich rodziców. Czy Allen tego chciał czy nie, w jednym Zoom miał rację. Byli do siebie podobni pod kilkoma względami. Na przykład słabością do rodziny, chociaż z różnych względów. Korzystając z rozkojarzenia przeciwnika, od razu uziemił go, blokując drogę ucieczki. Przynajmniej na razie.
- Nie skrzywdzisz już nikogo. Na żadnej Ziemi.- Spojrzał na niego uważnie, zdejmując po chwili własną maskę. Nie było po co ukrywać tożsamości, która przecież nie była tajemnicą dla Zooma. Allen zbliżył się do niego i zdjął także jego maskę, aby móc spojrzeć mu w oczy. Po cichu liczył na to, że zobaczy w nich coś więcej niż mrok, mający ukryć ból.



Ballad of Allen || Theme || Super Friends || Come running home to you
Jestem taki słodki i bezbronny, meow-meow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Speed Demon
Karta SD

Liczba postów : 82
Join date : 04/04/2017

PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Sob Lis 18, 2017 2:01 pm

Hunter nigdy nie przypuszczałby, że Barry będzie na tyle zdesperowany w złapaniu go, aby cofnąć się w czasie i poprosić mordercę swojej matki o pomoc. Dodatkowo, nie mając żadnych oporów przed użyciem kradzionej technologii do zwiększenia własnej szybkości. Chociaż i tak zamiast się o to martwić, to jedynie napuszyłoby jego ego. Jak wielkim przeciwnikiem musiał być dla Flasha, aby ten posunął się do tak radykalnych środków i na dodatek postanowił zaryzykować stawiając wszystko na jedną kartę?
W sumie dwie. Pomijając szybkość, której nawet Zoom nigdy nie musiał wykorzystywać do granic możliwości, a co za tym idzie wszelkie obliczenia Caitlin, Wellsa i Cisco mogły okazać się bezwartościowe, to jeszcze Barry wierzył w sentymentalizm Huntera… Miał nadzieję, że wciąż w seryjnym mordercy kryje się jakieś dobro aktywowane rodzinnym wspomnieniem, które będzie mógł wykorzystać przeciwko niemu.
Oczywiście już dawno wyzbył się uczuć i przywiązania. Owszem, podświadomie trochę pragnął mieć z kimś więź, ale sam usilnie udawał brak takiej potrzeby. A już szczególnie z rodziną, którą uważał za niepotrzebny balast. Coś, co tylko ograniczało…
O samej pułapce nie miał pojęcia. Dlatego w pierwszej chwili nawet zaintrygowała go ta śmiałość protagonisty. Był zwyczajnie ciekawy, co takiego ten zaplanował… Tylko dlatego pozwalał się wyprzedzić. Jego ciekawość prowadziła go wprost w pułapkę, której miał świadomość. Jednak wysokie ego skutecznie ignorowało zagrożenie, bo przecież nie ma rzeczy, z którą by sobie nie poradził.
Mylił się. Jego pewność siebie go zgubiła, ale i bohaterowi sprzyjało szczęście. Pomimo tego, że Hunter usilnie starał się zapomnieć swoją przeszłość, to mózg utrwalił w sobie traumatyczny moment. Słabością Huntera nie była sama rodzina, ale psychiczna choroba, której nie mógł zaakceptować z wyidealizowanym wizerunkiem samego siebie. Przez zespół stresu pourazowego wystarczyły tylko kartonowe obrazy jego rodziców, aby wszystkie wspomnienia wróciły i rozkojarzyły go.
Krzyki, błagania i huk. Z tego wyrwały go kolejne ciosy, które mocno nim zachwiały. Wystarczyło jednak, aby założono mu pułapkę przyszpilającą do podłoża.
Zacisnął zęby i powoli opadł na kolano, a potem całkiem usiadł na ziemi unieruchomiony. Musiał się wyrwać z tego odrętwienia umysłowego. Wróć do rzeczywistości.
- Mylisz się, Barry. – warknął odruchowo w odpowiedzi podnosząc gniewne spojrzenie na Flasha, w jego oczach widać było jedynie iskierki szaleństwa migoczące w mroku.
- Ale muszę ci przyznać… To była pięknie perfidna sztuczka. Niemal jestem dumny z twojego wyrachowania. – dodał już nieco bardziej uspokajając się i obracając na niekorzyść brak cierpliwości byłego przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 270
Join date : 13/08/2017
Skąd : Central City

PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Sob Lis 18, 2017 5:07 pm

On sam nie przypuszczał, że będzie na tyle zdesperowany, aby wylecieć poza swoje własne odczuwanie powinności oraz samej w sobie sprawiedliwości. Kradzież nigdy nie leżała w jego naturze, a teraz korzystał z ukradzionej technologii, mającej sprawić, że będzie szybszy od speedstera w czarnym stroju. Tak samo jak nie wyobrażał sobie aby mieć jakiekolwiek zobowiązanie wobec Reverse Flasha, a później po prostu cofnął się w czasie aby prosić o rozwiązanie równania prędkości, którego sam nie potrafił rozgryźć. Ba! Uśpił swoją własną wersję z tamtego okresu czasu, a nawet wpłynął odrobinę na rzeczywistość, zmieniając kilka detali. Nie mówiąc już o sprowadzeniu na swoich przyjaciół Widm Czasu. Problem polegał na tym, że nie potrafił podejść do tego przeciwnika ze spokojem, nie umiał myśleć analitycznie i opracować planu pozbawionego ryzyka. Zwłaszcza kiedy poskładali fakty w jedną całość i odkryli tożsamość wroga. To była druga tak znacząca zdrada. Za pierwszym razem wrogiem był mentor, teraz ktoś kto został kimś nawet więcej - przyjacielem. To bolało, cholernie. Po raz drugi Barry poczuł jakby ktoś mu wbił nóż w plecy, po raz drugi zaufał niewłaściwej osobie.
Allen nie musiał być psychologiem, aby wiedzieć jak duży wpływ mają wspomnienia i najbliższe otoczenie na jednostkę. Poza tym, wystarczyło aby spróbował postawić się w sytuacji Huntera. Nie miał stu procent pewności, ale wystarczająco dużo aby postawić założenie, że nie do końca jednak Zoom był wolny od swoich własnych demonów, nawet jeśli udawał, że jest ponad wszystkim co czyniło go słabym. Gdyby nie był sentymentalny, nie zostawiłby sobie hełmu. Barry miał wrażenie, że mimo wszystko coś trzyma go w miejscu, nie pozwalając się tak naprawdę wyrwać z tamtej nocy sprzed wielu lat. On sam czasem czuł przecież to samo. Nie widział momentu śmierci matki, jego ojciec nie był winny, ale Barry i tak tam utknął, dokładnie w chwili gdy wrócił do środka i zobaczył ciało przykryte workiem i policjantów wyprowadzających jego ojca. Miał szczęście, że Joe go przygarnął i pomógł powoli wyjść z traumy, a nawet zrobił więcej - stworzył dla niego rodzinę, której wtedy Allen potrzebował najbardziej. Właściwie ponad wszelkimi emocjami czuł względem Huntera współczucie. Po tym jak stracił rodziców, jak widział morderstwo własnej matki, został zupełnie sam.
Może było to naiwne, a nawet nieco głupie, ale Barry wierzył, że w każdym jest chociaż trochę dobra. Każdy miał kogoś o kogo się martwił, nawet na swój sposób, który nie był całkiem normalny. Poza tym, nikt nie rodził się zły. Wpływ na człowieka ma zawsze wszystko co znajduje się wokoło niego. Wystarczyło kilka zmiennych, aby ścieżka którą kroczył jego wróg była znacznie inna. Kto wie, może gdyby miał swojego Westa zostałby bohaterem? Może w alternatywnej rzeczywistości czy też na jednej z wielu innych Ziemi, to Barry jest zabójcą, bo zabrakło mu wsparcia i zrozumienia ze strony bliskich osób.
Pokręcił jedynie głową na jego słowa. Nie mylił się, obliczyli wszystko i wiedział - a przynajmniej myślał, że wie - o tym jak ciężko się uwolnić z takiej pułapki. Nawet speedsterowi. Póki więc Zoom miał zablokowane możliwości ruchu, nie istniała żadna szansa, że zdoła się uwolnić i kogoś skrzywdzi.
Wytrzymał jego gniewne spojrzenie, patrząc mu prosto w oczy. Jego własne pełne były mimo wszystko wyrzutów sumienia. Nie powinien był przecież zgadzać się na takie zagranie, nie powinien był wykorzystywać rodziny jako słabości. Poza tym uczuciem, bez żadnych przeszkód można było zobaczyć coś na kształt współczucia i jakby nawet...zrozumienia.
- Tylko tak mogłem cię zatrzymać - powiedział odruchowo, na moment odwracając wzrok aby wbić go gdzieś w podłogę. To było naprawdę, naprawdę podłe - z tym się absolutnie zgadzał. Nie miał jednak wyjścia, a przynajmniej nie znalazł żadnego sensownego kiedy się miotał między czasem i przestrzenią, szukając sposobu aby być szybszym.
- Wiem, że zostałeś kiedyś skrzywdzony, ale krzywdzenie innych to nie jest sposób aby poradzić sobie ze swoim bólem. To, że kogoś zranisz nie sprawi, że twoje rany przestaną boleć. - Zauważył po chwili, chociaż nie powinien w ogóle tego robić. Plan był zupełnie inny, ale Barry nie umiał go teraz zostawić. Tym bardziej, że go rozumiał na tyle na ile mógł. Kucnął naprzeciwko niego, ciągle patrząc mu w oczy.



Ballad of Allen || Theme || Super Friends || Come running home to you
Jestem taki słodki i bezbronny, meow-meow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Speed Demon
Karta SD

Liczba postów : 82
Join date : 04/04/2017

PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Nie Maj 20, 2018 8:47 pm

To prawda, Hunter nie urodził się zły. Można powiedzieć, że z początku był naprawdę dobrym dzieckiem. W końcu, kiedy twój ojciec to bohater, to starasz się być jak on: odważny, zahartowany, pomocny i honorowy. Nie wiesz czym jest wojna, więc żołnierz kojarzy ci się jedynie z obrońcą gotowym walczyć z wrogami dla dobra twojego i całego kraju. Tak Hunter postrzegał ojca do tamtej chwili. Możliwe, że w jego hełmie nadal chciał widzieć tamtego idola swoich dziecięcych lat. Ale nie zmieniało to tego, że przeszedł traumę rujnującą mu cały świat. Jego ojciec naprawdę był mordercą, widział to. Stracił zarówno jego, jak i swoją matkę.
Możliwe, że faktycznie jego losy potoczyłyby się inaczej, gdyby miał przy sobie kogoś takiego jak Joe. Kogoś, kto pomoże mu poradzić sobie z demonami i otoczy troską i miłością, której potrzebował w tak młodym wieku. Niestety… Nie miał. Nie było co gdybać nad tym, co by było… Po prostu miał pecha i dorastał w sierocińcu, gdzie był poniżany i traktowany jak nikt. Albo i jeszcze gorzej. Nie miał nic, co ciągnęłoby go do bycia dobrym, więc poddał się mrokowi, który coraz mocniej zaciskał się wokół niego. Stał się jednym z demonów, bo tak było łatwiej. Nie czuć, ukrywać.
Parsknął na jego tłumaczenie się. Żałosne próby maskowania złych uczynków dobrym celem. Żałosne, że jakimś cudem bohaterom uchodzi na sucho wszystko to, czego się dopuszczają w imię wyższych wartości. Chociaż jeszcze bardziej bawiło go to, że Flash myślał, że i tak wygrał.
- Mylisz się. – zapewnił go rozbawiony. Myślenie speedstera było błędne, bo za bardzo widział siebie w Hunterze. Myślał, że mają podobnie, że przecież na pewno każdy się naprawi po wzruszającej przemowie bohatera. Ale Hunter nie był Barrym. Wcale nie czuł się źle z tym, że kogoś rani. Wręcz przeciwnie! – Przestają boleć. – zagryzł dolną wargę w przypływie ekstazy wspomnieniem strachu i cierpienia innych z jego rąk. Przyjemność czucia się lepszym, posiadanie władzy nad losem innych pomagało mu poczuć się dobrze. W końcu to nie on był ofiarą, ale inni. Z przyjemnością chełpił się swoimi rzeziami.
- Czuję się cudownie raniąc innych i z wielką rozkoszą zmasakruje wszystkich, na których ci zależy, Barry. – wycedził przez zęby na samym końcu uśmiechając się upiornie, w myślach już widząc swoje czyny. Z Iris, z Joe, z Cisco, z… Wszyscy zapłacą za jego ból.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 270
Join date : 13/08/2017
Skąd : Central City

PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Nie Maj 20, 2018 10:24 pm

Zamierzał odkryć to dobro, które na pewno gdzieś tam był pod warstwą mroku, jaki miał chronić Huntera przed dawnym bólem. Wiedział, że to nie będzie łatwe, ale jakbym byłby bohaterem gdyby go tak zostawił, nawet nie poświęcając mu uwagi? Jakim byłby w takim wypadku człowiekiem? Nie mógł pozwolić na to, żeby to skończyło się tu i teraz, zamknąć go w S.T.A.R. Labs i zapomnieć o sprawie. Zwłaszcza, że podczas tej - bądź co bądź - krótkiej współpracy, zdążył zauważyć to dobro, zwłaszcza względem Caitlin, ale też całej reszty drużyny. Widział przecież jak między mężczyzną, a ich Caity powstaje jakaś więź. Nie mógł więc być zupełnie pozbawiony emocji, chociażby dlatego że coś czuł do doktor Snow. Przez chwilę przeszło mu przez myśl, że to mogła być tylko gra, ale tak błyskawicznie jak pojawiła się ta wątpliwość, tak szybko zniknęła. Zbyt mocno wierzył w prawdziwość uczuć, w ludzi. Już przecież kilka razy słyszał, że jest zbyt naiwny i tylko cudem jeszcze żyje.
Chociaż cud to znowu nie był. Miał cały zastęp aniołów stróżów, który nie pozwalał aby zrobił sobie trwałą krzywdę. Bez Cisco, Cait, Joe, Harry'ego czy Iris pewno już dawno skończyłby swoją bohaterką karierę. Dużo zawdzięczał też Eobardowi, nawet jeśli niechętnie to przyznawał. Na całą jego karierę składała się pomoc, cierpliwość i zaangażowanie innych osób, bez których nie było drużyny. Nie było jego. Hunter też należał do drużyny. Jako Jay był ich przyjacielem, a nawet jeśli to miał być tylko podstęp, przyjaciół się nie zostawia na pastwę losu. Szczególnie Barry nie potrafił nikogo zostawić.
- Ten jeden raz, mam wrażenie, że absolutnie się nie mylę. To nie musi się tak kończyć, Hunter. Wystarczy, że pozwolisz sobie pomóc. - Westchnął ciężko, obserwując go czujnie. Był świadomy tego, że nie miał do czynienia z amatorem, dodatkowo przecież Huntera nie ograniczała żadna moralność, więc ciągle czyniło go to wszystko trudnym, nieprzewidywalnym przeciwnikiem, którego nie można było lekceważyć. Niby pułapka była skuteczna, ale nie mieli stuprocentowej pewności, że zatrzyma sprintera.
- Przelewając własny ból na innych, nie sprawiasz że twoje rany przestają istnieć. Im dłużej będziesz je ignorować, tym bardziej je kiedyś odczujesz. Posłuchaj, wiem, że to nie jest proste, ale mogę ci pomóc sobie z tym poradzić, nie musisz sam mierzyć się z przeszłością. - Nie odrywał od niego wzroku, nie będąc jakoś nagle fizycznie w stanie odwrócić głowy. Był...zdumiony i zaskoczony jego podejściem. Kolejne słowa sprawiły jednak, że po plecach przeszły go zimne dreszcze, a krew w jego żyłach niemal zamarznęła. Mógł przysiąc, że pobladł, wiedząc że Hunter jest zdolny pozbyć się ważnych dla niego ludzi.
- Nie pozwolę ci na to abyś ich skrzywdził. Nie skrzywdzisz już nikogo, Hunter. - Odruchowo położył jedną dłoń na podłodze, nadal kucając. Gest można było odebrać jako przejaw strachu. Szukał podparcia aby się odepchnąć od podłoża, żeby od samego początku wystartować w razie zagrożenia z pełną szybkością. Swoich przyjaciół, którzy byliby w niebezpieczeństwie, gotowy był bronić aż do śmierci, dopóki tylko był zdolny stawiać opór.[/color]



Ballad of Allen || Theme || Super Friends || Come running home to you
Jestem taki słodki i bezbronny, meow-meow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Speed Demon
Karta SD

Liczba postów : 82
Join date : 04/04/2017

PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Wto Maj 22, 2018 5:10 pm

Naiwność Flasha w końcu wprowadzi go w poważne tarapaty, o ile już tego nie zrobiła. Powinien od razu przenieść Huntera do zamkniętej celi. Gdzieś, gdzie nie zdoła już nikomu zrobić krzywdy, a gdzie jego nienawiść do świata znów będzie rosła, aby móc eksplodować przy kolejnym szczęśliwym zrządzeniu losu. Na razie jednak jeszcze łatwiej było wydostać mu z obecnej pułapki i uciec, ale bawiło go to, że bohater ciągle wierzy. Sam siebie stara przekonać, że w Hunterze jest jeszcze coś dobrego. Nie było! Przyjaźń? Po prostu musiał dobrze odegrać rolę, aby się zbliżyć. Miłość do Caitlyn? Egoistyczna i nie odwzajemniona. Po co mu więc by była potrzebna w resocjalizacji?
Nie miał nic, co mogłoby mu pomóc zmienić to kim się stał przez ostatnie lata. Miał za to samego siebie oraz swoje doświadczenia pozwalające stać mu po stronie mroku. Czy Barry naprawdę nie pomyślał, jak głupim jest próbowanie naprawiania kogoś, kto zabił prawie sto osób własnymi rękoma i nie miał problemu z usuwaniem innych w taki sposób? Czym chciał go przekonać do swojej strony? Swoim głupim przeświadczeniem, że wie lepiej?
- Byłoby ci to na rękę, co? – spytał zgryźliwie. W końcu ile by sobie nasz bohater zaoszczędził zachodu, gdyby jego wróg odpuścił. Znów pojawił się problem, że Hunter nie miał żadnych korzyści z tego zmieniania się. Zamknął go, znowu, i będą upokarzać. Już to przeszedł, tak wyglądała resocjalizacja, a teraz na co innego miałby liczyć?
- NIC NIE WIESZ! – krzyknął zdenerwowany tym świętym przeświadczeniem. Chociaż byli podobni, to Flash nigdy nie spróbował zabijać. Nie miał przyjemności nawet pozbyć się mordercy swojej matki. Nie mógł więc wiedzieć, jak czuje się Hunter. Nie miał prawa tak mówić, a to na moment zabrało rozsądek Zoomowi. Szybko jednak się zreflektował i skupił na bardziej oziębłej stronie.
- Czemu ty nie spróbujesz zabić, Flash? Wtedy może zrozumiałbyś, że to jednak pomaga. Mi daje wytchnienie, przyjemność, satysfakcje. – spytał zaskakująco łagodnie, nagle zmieniając się o sto osiemdziesiąt stopni. Uśmiechnął się miło patrząc na speedstera przed nim ze spokojem. Cały czas wbijał niebieskie oczy w mężczyznę przed nim. Nie czuł potrzeby odwracania wzroku, nie wstydził się niczego. Na nowo też odzyskał przewagę w rozmowie.
- Nie powstrzymasz mnie, Barry. Ani ty, ani żadne z twoich przyjaciół. – kontynuował spokojnie. Nie było już nikogo, kto dałby mu radę. Wiedział to, był nadal najszybszy. A jeśli ktoś nawet chciałby go powstrzymać, to musiałby go zabić. Nie było innej drogi dla bezpieczeństwa innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 270
Join date : 13/08/2017
Skąd : Central City

PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Wto Maj 22, 2018 6:15 pm

Niby wiedział, że nie powinien z nim rozmawiać w tym miejscu, ale chciał pokazać, że poniekąd nie chce go zamykać, ale przede wszystkim zrozumieć i mu pomóc. Znowu popełniał ten sam błąd i za bardzo odnosił sytuację do siebie. On sam lepiej by się przecież czuł, gdyby ktoś mu okazał minimum zaufania i rozmawiał z nim właśnie w taki sposób: bez żadnych cel, szklanych pomieszczeń czy zamkniętej przestrzeni. Dosłownie mówiąc, Barry traktował Huntera tak jakby chciał być sam traktowany gdyby został złapany przez wroga. Nadal dosyć dziecinnie wierzył, że gdyby trafił w ręce swojego przeciwnika, ten zachowałby się w stosunku do niego tak samo. Chyba zbyt mocno ufał, że w każdym jest dobro.
Nie skomentował jego pierwszych słów. Nie chciał odpowiadać. Oczywiście, że byłoby łatwiej jakby przyznał że potrzebuje pomocy i ją po prostu przyjął, nie musiałoby być więcej komplikacji. Nie mógł jednak tego przyznać, bo...To brzmiało tak egoistycznie, a przecież egoistą nie był.
Drgnął lekko kiedy tylko Hunter podniósł głos. Zabawne, że nawet jeśli to Barry był w lepszej sytuacji, czuł się na gorszej pozycji w tej konwersacji. Nawet jeśli jego przeciwnik był uziemiony, odruchowo napiął mięśnie, gotowy do biegu albo
...ucieczki? Hunter nadal budził w nim strach, sama ta agresja wzbudzała wspomnienie łamania kręgosłupa i tego upokorzenia, kiedy wszyscy zobaczyli jak jest bezsilny w obliczu wroga.
- J-ja? Nie można zabijać, nikt nie ma prawa decydować o tym kto przeżyje a kto nie. Poza tym, to nic nie zmienia. Chwilowa ulga, przepłacona wyrzutami sumienia do końca życia? Co daje ci to, że kogoś zabijasz? Czujesz się lepszy? Ważniejszy? - Nie rozumiał tego jak można czuć przyjemność i satysfakcję kiedy się komuś odbierało życie. Nie potrafił tego pojąć. Nie umiał też zrozumieć tej nagłej zmiany w jego głosie. Teraz on sam czuł się zaskoczony, przyparty do ściany i postawiony w niewygodne sytuacji. Nie wiedział jak reagować na to co się dzieje. Nie tego się spodziewał.
Odruchowo przyłożył rękę do komunikatora ukrytego w masce, kiedy usłyszał głos Joe, każący mu się wycofać. On sam wiedział, że to nie idzie w kierunku w który chciał aby szło, ale głos Westa gdzieś mu się zatarł w tle.
- Mylisz się.- Jego samego głos nagle stracił na pewności siebie, dopiero po krótkim zawahaniu zyskując dawną stabilność. To nie miało być tak!



Ballad of Allen || Theme || Super Friends || Come running home to you
Jestem taki słodki i bezbronny, meow-meow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Speed Demon
Karta SD

Liczba postów : 82
Join date : 04/04/2017

PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Sob Maj 26, 2018 12:53 pm

Nie widział sensu w czymś takim. I tak zostałby zamknięty, a takie przedłużanie odbierał jako przedrzeźnianie go. Jakby Flash chciał się jedynie napawać swoim zwycięstwem, które tak naprawdę nigdy nim nie było. Jedynie on pozwolił mu w nie wierzyć w nadziei, że może jednak go czymś zaskoczy. Może korzystając z okazji coś się zmieni? Miał jasno określone swoje cele, ale może jednak stanie się coś niespotykanego? Niespodzianki były całkiem zabawne i chociaż lubił trzymać rękę na pulsie, to po prostu mało co i tak było w stanie jakoś go rozdrażnić. Wszystko było jedynie drobnymi komplikacjami, które szybko mógł obejść.
Rozumiał milczenie Flasha. Było swoistym potwierdzeniem jego założenia, że byłoby to na rękę bohaterowi, ale w żaden sposób nie zmieniało na lepsze jego życia. A Hunter wcale nie potrzebował pomocy, to świat potrzebował jej w szukaniu schronienia przed nim. Wierzył w to, a niestety i druga część faktycznie się zgadzała. Na chwilę obecną całe multiversum było w większym niebezpieczeństwie i wymagało pomocy bardziej. I to chyba bardziej skutecznej od tej rozmowy…
- Nikt nie ma prawa decydować o tym kto przeżyje? Ale cofnąłeś się w czasie, prawda? Nawet jeśli nie uratowałeś matki, to chciałeś to zrobić nawet narażając na niebezpieczeństwo całe miasto. Przez twoją zachciankę decydowania zginął Ronnie. – syknął rozbawiony tym czczym gadaniem, którego niekonsekwentnie trzymali się bohaterowie. Z jednej strony święci, a z drugiej wcale nie lepsi od tych „złych”. Trochę nasłyszał się jako Jay o tym co się stało i miał zamiar wykorzystać to na swoją korzyść.
- Ja nie mam sumienia, Barry. – powiedział rozbawiony, że w ogóle miałyby go dręczyć jakieś wyrzuty. Dawno się wyzbył czegoś takiego, lub raczej to życie nauczyło się go pozbyć. Dzięki temu nie dodawał sobie niepotrzebnych zmartwień… - I jeśli robisz to w kółko, jeśli przypominasz sobie, że jesteś silniejszy, ważniejszy i lepszy… To nie ma dla ciebie chwilowej ulgi, ale w kółko powtarzające się pasmo chwały i sławy pozwalające ci się pozbyć ran. Wiem, że nie jestem już człowiekiem, jestem kimś lepszym. Za sobą zostawiłem przeszłość, bo teraz kimś innym. – Chciał w to wierzyć. Najpierw z człowieka został potworem zabijając osoby odpowiedzialne za jego cierpienie w młodości, a potem jako speedster miał już nieograniczoną możliwość napawania się bycia kimś ponad innymi.
- Mylę? – spytał unosząc brew i zawibrował dłonią, którą zniszczył trzymającą jego nogę pułapkę, która roztrzaskała się i uwolniła go, a Zoom podniósł się uśmiechając triumfalnie. – Chyba to raczej ty się mylisz, Barry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 270
Join date : 13/08/2017
Skąd : Central City

PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   Sob Maj 26, 2018 7:39 pm

Nie napawał się zwycięstwem, żadnego nie było przecież. Na początku faktycznie chciał po prostu zamknąć mężczyznę i w ten sposób zadbać o bezpieczeństwo multiwersum, ale później poznał część jego genezy i to właśnie zdecydowało o tym, że jednak chciał mu pomóc. W końcu, nie był zły. Nie tak całkiem, prawda? Był zagubiony, potrzebował kogoś kto nim się zaopiekuje i pokaże mu inną drogę, a Barry mógł to zrobić. Gdyby jeszcze tylko Hunter chciał z nim współpracować... Ten jednak był wyjątkowo oporny. Zbyt głęboko utknął w swoim mroku. Barry podejrzewał, że może faktycznie nie da rady go ocalić, ale nie był z tych którzy się poddają. Dopóki była chociaż mała szansa, zamierzał ją wykorzystać.
- To był błąd. Nie powinienem był tego robić, wiem co się stało i przyjmuję na siebie wszystkie błędy. Ale właśnie dlatego wiem, że nie można się bawić w Boga. Nikt nie powinien tego robić. Ja chciałem...chciałem to naprawić. - Odruchowo się skrzywił. Starał się aby wszystko wróciło do pierwszej linii czasu jednak nie mógł tego naprawić. Stał się dokładnie taki jak jego wrogowie. Skłonny robić wszystko aby osiągnąć własny cel i...próbował to naprawić. Z marnym skutkiem.
- Nadal jesteś człowiekiem. Nieważne co p tym sam myślisz, jesteś nim. Nawet jeśli nie masz sumienia, a przynajmniej tak uważasz, wiem że ono kiedyś musiało być. Nie wiem dokładnie co się z Tobą działo, ale wiem, że nadal jesteś człowiekiem, a każdy ma jakieś własne urazy. Coś, co nie pozwala ruszyć dalej. Pozwól sobie pomóc. - Spojrzał na niego prosząco, jeszcze bardziej niewinnie niż zwykle, z tą całą swoją troską. Patrzył na niego znowu jak na przyjaciela który wpakował się w kłopoty, nie jak na wroga, którym przecież Hunter był.
On sam szybko się podniósł kiedy tylko jego przeciwnik się uwolnił. Barry od zawsze był jak otwarta księga, bez problemu obok strachu w jego oczach, można było zobaczyć determinację. Obiecał przecież że nikt nie zginie i nawet jeśli demoniczna natura Zooma była przerażająca, musiał być gotowy bronić swoich bliskich. Nawet za cenę swojego życia. Nie spodziewał się że Hunter z taką łatwością się uwolni, był zaskoczony ale nie mógł tego aż tak jawnie pokazać. Starał się to maskować ulotną pewnością siebie i odwagą a także gotowością poświęcenia dla ludzi którzy na niego liczyli.



Ballad of Allen || Theme || Super Friends || Come running home to you
Jestem taki słodki i bezbronny, meow-meow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: I will try to fix you [Zoom&Flash]   

Powrót do góry Go down
 
I will try to fix you [Zoom&Flash]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: