IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kamienica - część klubowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Sro Lut 07, 2018 11:02 pm

- I’m evil to the core
What I shouldn't do I will
They say I’m emotional
What I want to save I’ll kill
Is that who I truly am?
I truly don’t have a chance
Tomorrow I’ll keep a beat
And repeat yesterday’s dance*
- zanuciła, po czym upiła kolejny łyk piwa. Od dłuższej chwili ta piosenka chodziła jej po głowie. Wright nuciła dalej, odtwarzając w głowie kolejne dźwięki. Cały czas obserwowała Chey i Amelie oraz otoczenie dokoła nich. Czuła lekki dreszczyk niepokoju, mrowiący ją po karku. Miała wrażenie, że zaraz zadzieje się coś złego. Czuwała, więc oczekując zagrożenia, które dość szybko się napatoczyło. Zauważyła jak jakiś czarnoskóry gościu, wciska się między dziewczyny. Momentalnie zareagowała, odstawiając piwo. Ruszyła w kierunku pań,wsuwając dłoń do kieszeni, aby upewnić się, czy jej scyzoryk dalej tam jest oraz czy jest w stanie z łatwością po niego sięgnie i go otworzy.
Była już niedaleko, gdy zobaczyła jak Chey się zatacza. Momentalnie przyśpieszyła, nie bawiąc się w uprzejmości tylko przepychając się. Zacisnęła dłonie w pięści. Wściekłość, która od dłuższej chwili się w niej czaiła, nabrała na sile. On musiał coś zrobić. Musiał. Tknął JEJ Chey. Zapłaci za to. Oj, zapłaci.
Wepchnęła się między swoją ukochaną, a tamtego typa. Nie miała zamiar bawić się w uprzejmości i zwyczajnie odepchnęła go, wkładając w to ciut więcej siły niż powinna. Nie przejęła się tym ani trochę. Niech ten szczur zna swoje miejsce.
Spierdalaj, jebany skurwielu. Ona jest MOJA! - warknęła niczym rozwścieczony pies, gotowy zaatakować w każdej chwili. Uważnie przyglądała się swojemu oponentowi. Tak, w spojrzeniu Wright czaiło się coś niebezpiecznego, dzikiego.



*Twenty One Pilots - Fairly Local
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 09, 2018 4:39 pm

A miało być tak przyjemne wyjście z koleżankami... niestety najwidoczniej cały ten wypad był jedną wielką pomyłką. Jedyną osłodą jak na razie stanowiło poznanie tych dwóch ślicznych dam, których nigdy wcześniej nie widziała.
Ale najwidoczniej ten cholerny NPC pacan nie rozumie słowa nie. A resztka spokój opuściła ją, gdy ten koleś popchnął ją w jedną ze stron, ku jej zdumieniu, odpychając od Chey. Wściekła zatoczyła się, mrugając silnie, gdy ten dziwny zapach do niej dotarł. Co to właściwie było? To nie było ważne, za to reakcja jej nowej znajomej wyraźnie ją zaniepokoiła.
- Chelsea! - krzyknęła, zaraz sama próbując obiec dziwnego typa, by podejść do wyraźnie zmroczonej koleżanki. Jeśli się jej udało, przypadła do niej, próbując pomóc jej wrócić do normy i zabrać ze sceny. Między zdenerwowaną Alex, a tego typa nie zamierzała wchodzić jeśli nie okaże się to konieczne. Choć pewnie byłoby to skrajnie głupie, przecież nie miała przy sobie broni. Niech to diabli wszystkie przyjacielskie wypady i ludzi, którzy to proponują!
- Musisz usiąść i odpocząć. - rzuciła tylko do Chey, przełykając ślinę i mierząc w tego dziwnego typa wzrokiem, patrząc czy właśnie sytuacja nie zaczyna się robić zbyt niebezpieczna. Może nie miała broni, ale przecież walczyć też potrafiła. Była agentką, a o umiejętnościach Alex nie wiedziała nic.



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 09, 2018 4:50 pm

Mężczyzna najwyraźniej nie spodziewał się już żadnego oporu bo zrobił krok bliżej Corn, ale rycerz na białym koniu zjawił się. Co prawda słownictwem dorównywał bardziej zwykłemu żołnierzowi niż osobie stanu szlacheckiego, ale liczy się gest, prawda?
Tymczasem Amelie udało się uniknąć faceta i tego dziwnego zapachu, który mu towarzyszył i zabrać Chey z "pola rażenia". Szczególnie, że facet wyraźnie skupił się na Alex.
- Chciałem dwie, ale najwidoczniej w promocji dostanę trzy. - uśmiechnął się szeroko nim... zawarczał na Alex... choć może to po prostu wina dudniącego w uszach techno.
- No, dalej dziwko, pokaż mi na co cię stać! - mężczyzna rozłożył ręce rozcapierzając obie dłonie jakby zamierzał drapać ją palcami, nie przestając przy tym szczerzyć kłów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 09, 2018 7:57 pm

Odsiecz przyszła w postaci Alex, która najwidoczniej była na tyle wkurwiona, że mogła roznieść faceta gołymi rękami. W takim wypadku Corneille mogła w spokoju zsunąć się po kolumnie i przycupnąć na podłodze, nie bojąc się, że jakiś desperat będzie chciał ją chociażby dotknąć. Wright odepchnie natręta na bok, a ona w spokoju dojdzie do siebie...
Nie. W uszach zadzwonił jej głos tkwiącej obok kobiety, na którą dopiero teraz zwróciła uwagę. Kiwnęła głową i jakimś cudem udało jej się podnieść i dać zawlec gdzieś poza parkiet. W pewnym momencie jedynie zerknęła przez ramię, jak ma się sytuacja z upierdliwym śmierdzielem i aż znieruchomiała, widząc jego groźną, bojową pozę. Coś tu nie pasowało. To na pewno nie był zwykły dupek, który chciał wyrywać laski na swoje perfekcyjnie ułożone włosy. Wierzyła w Alex, bo przecież nie była byle narwanym gówniarzem, tylko osobą, której płacą za mordowanie albo chociażby trwałe okaleczanie, lecz wiedziała, że to nie było dobre miejsce na tego typu działanie, więc dziewczyna będzie musiała się bardziej nagimnastykować.
- Dziękuję ci bardzo. Mogłabyś jeszcze przynieść mi wodę? Byłabym wdzięczna - zagadała do Amelie, gdy tylko usiadła na jednej z klubowych kanap, żeby chociaż na chwilę odciągnąć jej spojrzenie od bójki, na którą to kobieta tak intensywnie zerkała. Jeśli Wright w tym krótkim czasie postanowiła zrobić cokolwiek złego, krwawego czy niemoralnego, Chey miała nadzieję, że chociażby jedna para "niewinnych" oczu nie będzie na to patrzeć i skupi się na czymś innym. Sama jednak co jakiś czas rzucała okiem na bójkę, gotowa w razie czego... Jeszcze nie wiedziała co, ale na pewno COŚ zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 09, 2018 10:12 pm

Nigdy jakoś nie aspirowała do bycia rycerzem. No, dobra! Macie mnie! Zawsze bardziej wolała robić za rycerza podczas dziecięcych zabaw niż księżniczkę, ale to było dawno. Bardzo dawno, gdy jeszcze nie wiedziała, że w przyszłości będzie w stanie tak bardzo skrzywdzić drugiego człowieka.
Zmarszczyła lekko brwi, spodziewała się, że mimo wszystko gościu odpuści, a mało, że tego nie zrobił to jeszcze ustawił się w osobliwej pozycji do ataku. Jeszcze to powarkiwanie tamtego. Gość coraz bardziej przypominała Wright wilka czy innego psowatego. Nie podobało jej się to, ale nie miała zamiaru tego pokazywać. Najważniejsze było to, aby Chey była bezpieczna. Nic innego się nie liczyło. Nic, a nic. Zerknęła ukradkiem na Chey. Był z dala od tego wszystkiego. Dobrze.
Sięgnęła dłonią do kieszeni kurki, aby wyjąć i otworzyć scyzoryk. Wiedziała co musi zrobić. Zadanie było proste: dotknąć go, popieścić prądem na tyle, aby stracił przytomność, chociaż osobiście skusiłaby się o bardziej radykalny krok, i wynieść się stąd. Wrócić do mieszkania i zapomnieć o całej sytuacji. Mieć resztę wieczoru wyjebane. Niech inni zajmą się tym psycholem, ona i Cor nie są od tego.
Splunęła mu na buty, chcąc go zdezorientować, aby zaraz rzucić się w jego stronę, próbując dotknąć jakiejkolwiek części jego ciała od pasa w górę, by mógł poczuł na własnej skórze kilka sporych wyładowań elektrycznych, które powinny powalić go na ziemię bez większego problemu. W razie potrzeby gotowa była zaatakować go scyzorykiem. Marna broń, ale zawsze jakaś. Ważne było, że dało się ją wbić boleśnie w ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Nie Lut 11, 2018 4:14 pm

Amelie z ulgą przyjęła fakt, że Chey zaczęła się lepiej czuć. Odetchnęła z ulgą, sadzając ją na jednej z wolnych kanap po tym jak jakiś uprzejmy koleś zrobił jej miejsce (a może to wina spojrzenia agentki, które wtedy mu posłała, mogące pewnie zabić).
- Jasne, nie rób nic głupiego, Chelsea. - ruszyła w stronę baru, przez tłum ludzi, który się najpewniej przy nim kręcił. Kobieta znów została popchnięta na ladę i próbowała zwrócić na siebie uwagę barmana, aby pozyskać konieczną do pomocy koleżance wodę.



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Wto Lut 13, 2018 4:43 pm

Panny Kent i Levittoux zostawiły wszystko w rękach Alex, jakby co najmniej ta miała poziom umiejek Kapitana Ameryki i wytrzymałość Hulka. Ale no dobra, dwie na trzy postaci nie licząc standardowych NPCtow wiedzą, że na pewno nie da się rozgnieść byle pijanemu kolesiowi w barze.
Plunięcie Alex sprawiło, że mężczyzna się skrzywił, a może po prostu zwyczajnie w świecie odsłonił tylko bardziej zęby, cofając się o krok, co utrudniło atak prądem, gdy ona podsunęła się bliżej i ten nagle uderzył ją między łopatki zaciśniętą pięścią, chyba zostawiając tam siniaka i śląc na kolana.
Jednakże, nikt nie spodziewał się scyzoryka, który niczym Hiszpańska Inkwizycja, zatopił się w ciele przeciwnika, z racji uderzenia w plecy, z pięć centymetrów od ostatnich żeber. Mężczyzna bardzo realnie zawały, cofając się gwałtownie, pozbawiając przy tym broni Alex i zatrząsł się. Nagle jego twarz zaczęła się wydłużać, a całe ciało rosnąć i zmieniać się. Paczcie pani, wilkołak! Stojący na dwóch łapach, z psią mordą i przerastający nawet basiory na sterydach, znów zawył, przyciągając wzrok towarzystwa. Ktoś wrzasnął, ktoś rzucił się do wyjścia, inni natomiast wyciągnęli komórki i robili materiał. Sam wilk odrzucił wyszarpnięty z rany scyzoryk na parkiet, pozbawiający Alex tej podstawowej broni. Z plusów: Ludzie zrobili im miejsce na parkiecie.

Alex Wright:
HP: - 1 (99)
Energia: -4 (96)



Ostatnio zmieniony przez Pani Kar dnia Pią Lut 23, 2018 10:32 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Czw Lut 15, 2018 5:43 pm

Była tu jedna osoba, która wiedziała, jak bardzo słowa "nie rób nic głupiego" skierowane w stronę Corneille są głupie i bezsensowne i bynajmniej nie była to osoba, która tak powiedziała. To mijałoby się przecież z celem, prawda? Ale tego Amelie nie mogła wiedzieć, więc idąc w stronę baru, prawdopodobnie nie spodziewała się, że jej nowa koleżanka zaraz coś odwali.
A odwalić musiała, bo w tego co widziała, sprawa nie miała się ciekawie. Na początku to jeszcze zakrawało o zwykłą bójkę z knajpię, jakich przeżyły już dziesiątki i zazwyczaj wychodziły z nich cało, toteż nawet faktu, że Alex zbierała bęcki, nie przyjęła z ogromnym przejęciem. Wkurwiła się, fakt, ale dopiero widząc, iż mężczyzna rozpoczął przemianę w coś wielkiego i włochatego, wzięła sprawę na poważnie i postanowiła interweniować. Tym bardziej, że ten pieprzony wilkołak jak gdyby nigdy wyjął sobie scyzoryk spod żeber i rzucił go na parkiet. Tego jeszcze nie grali. Racja: w swoim życiu zamordowały dziesiątki ludzi, ale jeszcze nigdy nie próbowały wykończyć wilkołaka gołymi rękami, bo tylko to im zostało. Przeklęte kluby i ich ochroniarze. Gdyby pozwolili im wnieść chociażby jeden pistolet, byłoby o niebo łatwiej.
Ucieszyła się, że na parkiecie zrobiło się minimalnie luźniej, bo dzięki temu mogła podejść odrobinę bliżej i bez większego problemu znaleźć wyrzucony scyzoryk. Wzięła go i rzuciła w stronę wilkołaka, celując w korpus. Nie miało to na celu zrobienie realnej krzywdy, a raczej odciągnięcie uwagi monstrum od Alex. Czy udało jej się trafić czy też nie, wychyliła się na chwilę z tłumu ludzi kręcących całe zajście i pomachała do niebieskowłosej, a później machnęła ręką w stronę wyjścia.
- Zwiewaj! - zawołała do niej, po czym sama spróbowała przedrzeć się przez tłum, unikając rozwścieczonego, przerośniętego kundla. Miała też nadzieję, że panna Kentówna również poszła za głosem rozsądku i ewakuowała się w momencie, gdy zaczęło się robić nieciekawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Sro Lut 21, 2018 10:17 pm

Ten jakże nieprzewidywalny cios spowodował chwilowe zamroczenie u Wright. Cóż, to nie było dobre posunięcie... Ta, było trzeba poczekać, aż tamten palant się przysunie. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Spokojnie zdąży się jeszcze odgryźć. Albo i nie.
Zdążyła się ogarnąć i wstać, aby zobaczyć jak gościu zmienia się w coś ala psowatego. Amerykanka zawsze lubiła psy, ale tego ewidentnie by uśpiła. Nie podobał się jej nic, a nic oraz nie sądziła, aby stał się z niego porządny pies. Szybko zaczęła analizować sytuację, która zdawała się beznadziejna. Okej, zabijała. Nie było to dla niej nic nowego, ale do jasnej cholery nigdy nie zatłukła gołymi rękami psowatego gościa, który pewnie był z dwa razy silniejszy od niej, a dodatkowo miał przewagę w postaci pazurów i kłów.
- Ja pierdole. Co za pojebaństwo... Matka to musiała cię bardzo nie kochać - mruknęła. Oj tak, ktoś jej tu będzie coś wisiał jeśli to przeżyją i ten ktoś powinien być tego jak najbardziej świadomy.
Co miała zrobić? Przychodziła jej do głowy tylko ucieczka. Zerknęła na tłum i uwierzcie mi, nie wahała się, ani chwili, gdy zobaczyła Chey. Zerknęła tylko w stronę wilka, a dokładnie tuż za niego na żarówki, aby spróbować je rozwalić mocą, aby jeszcze bardziej zdezorientować typa. Rzuciła się biegiem do wyjścia, odpychając każdego, kto stanął jej na drodze. Starała się zerkać na Chey, aby przypadkiem jej nie zgubić. Chciała się stąd jak najszybciej wydostać, pobiec do auta i odjechać stąd jak najdalej ze swoimi złotowłosym lwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 23, 2018 10:07 am

Słysząc wycie, odwróciła się i zamarła. Na początku patrząc na ogromne psisko, które wewnątrz lokalu zdecydowało się robić rozróbę. Stała w stuporze, czując jak robi jej się sucho w ustach i dłonie drżą jej nienaturalnie. Zamrugała jednak po chwili i spojrzała w stronę, gdzie zostawiła Chey. Kobiety nigdzie nie było! Rozejrzała się za nimi, ale zobaczyła tylko jak Alex rzuca się do ucieczki i zrozumiała, że musi działać. Sama nie miała broni, ale zaraz wyciągnęła z kieszeni telefon, próbując wybrać numer na policję. Nie wiedziała czy policjanci sobie z nimi poradzą, ale przede wszystkim mieli broń i środki. Do cholery, gdzie jest ochrona tego lokalu?!



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 23, 2018 10:29 am

W lokalu rozpoczęło się piekło. Ludzie rozumiejąc, że sytuacja jest cholernie niebezpieczna rzucili się w dwie drogi: jedni do wejścia, którym dostali się do lokalu, inni, bardziej doświadczeni, drogą ewakuacyjną. Łatwo się więc domyślić, że wręcz momentalnie w drzwiach zrobił się korek, ludzie pchali się niczym sardynki do puszki, byleby tylko uciec od zagrożenia.
Łatwo się jednak domyślić, że nasze urocze najemniczki nie uciekną stąd tak szybko jakby chciały, a ochrona lokalu nie była w stanie przedostać się z wejścia do środka, z resztą starając się skupić na wyprowadzeniu przerażonych ludzi, aby udrożnić ruch.
Ruch Alex okazał się jednak całkiem skuteczny i choć pękające żarówki nie mogły skrzywdzić potwora przez grube futro, to ich dźwięk sprawił, że automatycznie odwrócił się, aby sprawdzić co takiego się dzieje.
Chey wykorzystała wtedy moment aby rzucić w psa nożem. Normalnie, raczej nie przebiłaby się przez gęste futro z takiej odległości, ale wilkołak podniósł ramię, odsłaniając krótszą i mniej zabezpieczającą szczecinę pod prawym bokiem. Ostrze wbiło się tylko do połowy i zaraz zostało na nowo wyszarpnięte przez gwałtowny skręt ciała, ale wystarczyło by wilkołak zawył i wrócił spojrzeniem w stronę kolejnego przeciwnika. I to w samą porę bo niczym Deus Ex Machina na środku parkietu i prawie przed pyskiem wilkołaka pojawił się właściciel lokalu, w całej swojej czarodziejskiej okazałości.
Co się zaś tyczy Amelie, pomysł miała całkiem dobry, szczególnie, że zrobiło się luźniej, gdy ludzie rzucili się na boki. Hałas na pewno nie ułatwiał komunikacji, ale zdołała przekazać najważniejsze informacje. Tylko raczej panowie policjanci nie potrafią w teleport i najpierw będą musieli zająć się ludźmi, próbującymi dostać się na zewnątrz.

Statystyki:
Alex Wright:
HP: 99
Energia: -3 (93)

Corneille:
HP: 100
Energia: -1 (99)

Zaczyna Magnus Bane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 23, 2018 3:14 pm

Magnus uwielbiał podróżować przez magiczne szczeliny rzeczywistości, pozwalające przedzierać się w mgnieniu oka z jednego punktu prosto w drugi. Zazwyczaj, kiedy już decydował się na wielkie, brokatowe wejście prosto w serce swojego klubu, to witał go przy tym szereg oszałamiająco przystojnych mężczyzn i zniewalająco pięknych kobiet. Tym razem było jednak inaczej. Nie dość, że nikt na wejściu nie podał mu Martini, to w dodatku jedynym, co na niego czekało, był obślizgły wilkołak. Chociaż sam Bane uważał, że nie można określić kogoś jednoznacznie brzydkim lub ładnym. Wszystko zależało od pewnej iskry, którą się albo posiadało, albo nie. A on wiedział doskonale, ile temperamentu potrafi drzemać w zmiennokształtnych…
- No i czemu ten wilk tak wyje? – uniósł jedną brew, krzyżując na chwilę ręce na torsie. Rzecz jasna, jeżeli tylko odczytał jakiekolwiek negatywne zamiary z postawy dotkniętego likantropią, to po prostu go zatrzymał. A zrobił to przy pomocy prostego zaklęcia, do którego rzucił krótko inkantację o treści „Duratus*”.
- I really hate party crashers… – mruknął ze zrezygnowaniem i chyba nutką złości. Nie mógł się oprzeć wrażeniu, że zna tego wilkołaka, i że to nie był pierwszy raz, kiedy ten robił problemy. Ale może się mylił? Przez Pandemonium przewijało się tyle osób, że nawet on nie mógł spamiętać wszystkich.
Brunet rozejrzał się spokojnie po wszystkich zebranych, szukając twarzy kogoś, kto wyglądał na współwinnego. Jego oblicze rozjaśnił szeroki, pełny nonszalancji uśmiech, a diabełki w jego źrenicach fiknęły koziołka. Niestety, na pierwszy rzut oka nie był w stanie nikogo odróżnić. Wzruszył więc ramionami, zawiesił dłonie na biodrach i czekał na rozwój wydarzeń. Może ktoś go – do jasnej anielki! – oświeci?

* https://youtu.be/fFKxQHkXh4M?t=19  - mniej więcej o takie zaklęcie chodzi, tylko wymierzone w samego wilczka, gdyby był agresywny
Powrót do góry Go down
avatar
Corneille
Gruba Wrona

Liczba postów : 164
Join date : 04/11/2017

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 23, 2018 4:54 pm

Plan był dobry i o dziwo nawet komunikacja między nimi nie zawiodła. Nóż w boku, rozbryzgujące się na wszystkie strony żarówki: tyle na szczęście wystarczyło, żeby skutecznie odciągnąć uwagę wilczka i spróbować czmychnąć. Niestety, ludzie to utrudniające życie dupki. Nawet w przypadku dwóch wyjść z lokalu, tłum posuwający się w stronę obu był niezwykle gęsty i dziki. Ach, zupełnie jakby od tego zależało ich życie!
Corneille odwróciła się jeszcze, zerkając, czy wilkołak aby nie próbuje dalej biec za którąkolwiek z nich, ale wyglądało, że jakiś brokatowy rycerz i miłośnik Pocahontas koleś o mocy przewyższającej umiejętności przeciętnego śmiertelnika postanowił zabawić się z agresywnym zwierzątkiem. Wspaniale. Widząc, iż mężczyzna rozgląda się po otoczeniu, Cheyenne najzwyczajniej w świecie odwróciła spojrzenie i postanowiła wtopić się w tłum ludzi biegnących do wyjścia, bo chyba nie chciała zadzierać z kimś, kto ustawiał do pionu wielkie potwory, więc na pewno nie miałby problemu z jednym stawiającym się kurduplem. Łatwiej było spróbować zniknąć, co jakiś czas zerkając, czy Alex przypadkiem nie rozmyśliła się po drodze i nie postanowiła jednak spuścić wpierdolu dużemu pieskowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Alex Wright
Haker Grubej Wrony

Liczba postów : 86
Join date : 03/11/2017
Skąd : Boyne City

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Pią Lut 23, 2018 5:50 pm

Wow, któż by się spodziewał, że tak ładnie to wszystko pójdzie? Na pewno nie Amerykanka. Co jak co, ale dziś za dużo rzeczy poszło nie tak, a pewnie jeszcze wiele miał skończyć się kiepsko. No tak, właśnie miała tego przykład w postaci niemożliwości wydostania się z klubu. Normalnie jakiś żart. No nic, jak to się nie udało to chociaż inna rzecz musiała. Zwłaszcza, że ten gościu się pojawił i chyba miał zamiar przywalić nie tylko wilkołakowi.
Zaraz odnalazła Chey, aby ruszyć w jej kierunku. Nie minęła dłuższa chwila, a już stała u jej boku, łapiąc ją za dłoń.
- Wypadałoby się stąd zmywać, dość mam wrażeń jak na dziś - szepnęła, nachylając się nad jej uchem. Naprawdę nie miała ochoty oberwać od tego typa. W końcu nie miała dalej broń. Choć licho wie czy w ogóle by jej się ona przydała przy tym typie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Sob Lut 24, 2018 1:05 pm

To wszystko nie miało najmniejszego sensu. Najpierw pijany koleś, potem wilkołak, a teraz jeszcze koleś, który teleportował się tutaj znikąd.
Nawet dla kogoś, kto za przyrodnią siostrę ma kosmitkę, to było jednak ZA DUŻO. Amelie zawiesiła obie dłonie, unosząc jedną brew i obserwując całe zajście w krótkim stuporze, nim zdecydowała. Musi się stąd jak najszybciej wynieść. Rozejrzała się jeszcze raz w poszukiwaniu Alex i Chey ale nigdzie ich nie zauważyła. Zdecydowała się jednak chyłkiem uciec i dyskretnie przedostać się w stronę jednego z wyjść. Może przy odrobinie szczęścia zdąży stąd wyjść w jednym kawałku nie dostrzeżona ani przez wilkołaka, ani tym bardziej przez tego dziwnego mężczyznę, który nagle się tu pojawił. A przynajmniej, jeśli już ją zobaczy, to przynajmniej nie zrobi jej krzywdy i wysłucha na spokojnie.
Zaczęła powoli przekradać się wzdłuż baru, nie chcąc zwrócić niczyjej uwagi.



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Sob Lut 24, 2018 1:20 pm

Magnus nie musiał nawet rzucać zaklęcia, bo wilkołak gdy tylko go zauważył, rzucił się w stronę baru, w locie zmieniając postać na ludzką i skierował się w stronę drzwi, w których znikł barman, aby wyjściem dla pracowników wydostać się na zewnątrz.
Tymczasem, przy współpracy ochrony klubu i policji, udało się odblokować drogę wyjścia i obie najemniczki, popchnięte przez masę ludzką, wydostały się na zewnątrz, gdzie po sprawdzeniu czy nic im się nie stało, zostały puszczone dalej.
W lokalu zostało kilku maruderów, którzy po pojawieniu się właściciela lokalu tylko wrócili na swoje miejsca jakby od niechcenia, a poza nimi w pomieszczeniu została jeszcze tylko Amelie, ze względu na jej opieszałość w ucieczce.

z/t <- Corn i Alex
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Sob Lut 24, 2018 6:23 pm

Magnus naprawdę nie był dumny z okresu swojego życia, w którym sam dźwięk jego imienia wywoływał popłoch, a „Bane” znaczyło dosłowną zmorę, truciznę, pomór. Aktualnie jego nazwisko kojarzyło się raczej z rozwiązłym, brokatowym hucpiarzem wystawiającym najlepsze przyjęcia w Nowym Jorku. Czarodziej musiał jednak przyznać, że w takich chwilach jak ta, żałował trochę opuszczenia pewnych standardów. Znowu ktoś mu zrobił zadymę w klubie. I bądź tu dobry. Głośnym pstryknięciem przywołał sobie wytrawne Martini w pięknym kieliszku, a kolejnym – stek medium rare. Usiadł na wygodnej kanapie, w którą dosłownie można się było zatopić i zaczął jeść. I pić. Nie spieszył się. Wzrokiem przeskakiwał pomiędzy kolejnymi osobami, przełykając nowe porcje mięsa. W międzyczasie poprosił kilku magicznych znajomych o uprzątnięcie tego bajzlu w dość nieinwazyjny sposób, gdyż impreza musiała trwać dalej, prawda?
- Khmm… – podniósł się niemal w taneczny sposób, a jego dłonie przystąpiły do misternego tańca pełnego dziwnych wywijasów, którym towarzyszyły wyładowania magicznej energii. Po robocie strzelił sobie kolejną porcję alkoholu, a następnie podszedł do któregokolwiek znajomego i zaczął wypytywać o szczegóły tego, co się wydarzyło. Właściwie, to nawet nie miał zamiaru nic z tym robić. W końcu rozróby w klubach się zdarzały. I już. Taka była natura miejsc tego typu. Po prostu chciał wiedzieć, bo lubił być dobrze poinformowany. Chyba będę musiał zostawić tutaj jakichś poważniejszych ochroniarzy, niestety.
Powrót do góry Go down
avatar
Amelie Kent


Liczba postów : 37
Join date : 09/11/2017

PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   Wto Lut 27, 2018 3:33 pm

Wszystko się skończyło. Mogła odetchnąć z ulgą, jakkolwiek dziwne było to czego doświadczyła. Rozejrzała się jeszcze trochę po klubie, zerknęła w stronę dziwnego człowieka posiadającego moce. Będzie pewnie musiała zraportować o tym dowództwu, może nawet kogoś tutaj wyślą, by poznali lepiej właściciela.
Ale na razie musiała odetchnąć. W domu, w spokoju, bez muzyki, migających świateł oraz wilków na parkiecie. Szybko zmyła się w przeciwną stronę niż wracający imprezowicze.
[z/t]



My first job is big sister and I take that very seriously.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Kamienica - część klubowa   

Powrót do góry Go down
 
Kamienica - część klubowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Brooklyn :: Klub PanDEMONium-
Skocz do: