IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Averith i Antonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Antonio Fernandez


Liczba postów : 15
Join date : 24/10/2017

PisanieTemat: Mieszkanie Averith i Antonia   Nie Lis 05, 2017 6:34 pm



Mimo nieciekawej okolicy, nie najgorsze lokum. W jego skład wchodzi obszerny salon (z kanapą), kuchnia, jeden pokój sypialny, łazienka oraz piwnica w podziemiach budynku.
Wyposażenie mieszkania raczej nie odbiega od standardowego, jednak warto zwrócić uwagę na wyjątkowo bogaty barek. Wspomniana piwnica także nie jest niczego sobie - przerobiona na coś między zbrojownią a salą treningową.  
Lokatorzy niezbyt dbają o porządek, więc niczym dziwnym nie są porozrzucane ubrania, plamy krwi czy puste butelki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Averith
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 50
Join date : 20/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Nie Lis 05, 2017 7:39 pm

Na szczęście paraliż mijał dość szybko, Averith oczekiwała, że odzyska czucie w nodze nim zupełnie się wykrwawi. Siedziała na dachu obserwując jak funkcjonariusze przeszukują zaułek, w którym jeszcze przed chwilą znajdował się wilkołak. Bez problemu znaleźli nieprzytomną kobietę i skupili się całkowicie na niej, nie zauważając śladów krwi prowadzących na klatkę ewakuacyjną. Minuty mijały, a stan dziewczyny pogarszał się coraz bardziej. Co prawda mogła poruszyć uszkodzoną nogą, ale rana na ręce okazała się o wiele głębsza i bardziej niebezpieczna niż początkowo oceniała. Widziała, że nie może już dłużej siedzieć bezczynnie na dachu, bo prowizoryczny opatrunek w końcu przestanie wystarczać. Podniosła się powoli, opierając ciężar ciała na zdrowej nodze i ruszyła w kierunku mieszkania, jednak chodzenie okazało się zbyt powolne. Zmaterializowała najmniejszy ze swoich sztyletów, rzuciła nim i teleportowała się. Takie przemieszczanie się kosztowało o wiele więcej energii, ale Averith wiedziała, że jeśli nie zdąży dotrzeć do Antonia zanim straci przytomność, to równie dobrze może w ogóle się nie ruszać.
W końcu stanęła przed drzwiami wejściowymi do ich mieszkania. Była w kiepskim stanie, w głowie jej się kręciło i musiała podtrzymać się futryny by nie zaryć twarzą w podłogę. Po kilku głębszych wdechach, nacisnęła klamkę, a drzwi otwierając się skrzypnęły głośno. Powłócząc nogami, przeszła przez próg, kierując się w stronę salonu, jednak zabrało jej siły by dotrzeć do kanapy; runęła na podłogę zaledwie kilka kroków przed nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Antonio Fernandez


Liczba postów : 15
Join date : 24/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Nie Lis 05, 2017 9:43 pm

Antonio siedział w kuchni, krzątając się przy obiedzie. Co prawda dla normalnego człowieka był właśnie czas na kolację, jednak jeśli wstawało się w południe, a śniadanie jadło o czternastej, to jakoś tak wszystkie posiłki się przesuwały. Dla Hiszpana już od dekad był to naturalny rytm dnia.
Raz na jakiś czas zerkał na zegarek. Miał wrażenie, choć mógł się mylić, że Averith powinna już być. I to nie od chwili. Nie przejmował się tym jednak więcej, niż trzeba było. Zbyt dobrze ją znał, by nawet parę godzin spóźnienia zaczęło go martwić (prawdopodobnie gdyby wróciła jutro, to wciąż przyjąłby to ze spokojem). Inną kwestią było, w jakim stanie wracała, ale zazwyczaj nie było to problemem. Dokończył więc obiad, uśmiechając się z zadowoleniem po spróbowaniu sosu, nałożył sobie porcję i... nie zdążył nawet usiąść przy stole, gdy doszło do niego skrzypienie drzwi. Nawet mu przez głowę nie przeszło, że to mógł być ktoś nieproszony. Spodziewał się Averith, więc od razu założył, że to właśnie ona. Nie spieszył się w takim razie, czekając, aż dziewczyna dołączy do niego w kuchni. Zdanie zmienił dopiero, gdy usłyszał huk z salonu.
- ...Ave? - zawołał, odkładając talerz i idąc do salonu. Rozglądnął się, będąc już w nim, jednak dopiero po spojrzeniu w dół zdołał ją zauważyć. -  Aj, skarbie...
Westchnął, kucając obok niej i wprawnym okiem oceniając stan blondynki. Z ręką nie było najlepiej, ale reszta nie wyglądała tak źle. Nie powinno być problemu z doprowadzeniem jej do stanu używalności. Ciekawe jednak kto ją tak urządził? I chyba dość mocno się wykrwawiła w międzyczasie... Dziwne, zwykle aż tak źle pod tym względem nie kończyła. Nie myśląc jednak nad tym, ale mając zamiar ją potem wypytać, wziął dziewczynę na ręce i położył na kanapie, przysiadając obok niej na skraju i chwytając za dłoń, by mieć z Averith fizyczny kontakt. Pierwsze za co się wziął, to zasklepienie jej ran. Potem na spokojnie ogarnie się wszystko inne. Ech, obiad ostygnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Averith
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 50
Join date : 20/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Pon Lis 06, 2017 2:06 pm

Spodziewała się, że Antonio będzie w domu, ale zawsze pozostawał cień niepewności. Mógł akurat wyjść do sklepu lub na spacer, nie byłoby to zresztą dziwne, bo ich tryb dnia nieco odbiegał od ogólnie przyjętej normy. Słysząc jego głos, dziewczyna odetchnęła z ulgą. Pozwoliła się zanieść na kanapę, starając się nie sprawiać przy tym kłopotów. Leżała grzecznie, uważnie przyglądając się jego twarzy, gdy przyspieszył regenerację jej tkanek. Zawsze robił przy tym uroczą minę, a obserwowanie go sprawiało dziewczynie dziwną radość. Według niej był bardzo przystojny, łagodne latynoskie rysy, brązowe włosy, które często mierzwiła, ale największe wrażenie robiły jego oczy - zielone, żywe i mądre. Ave często łapała się na tym, że tonęła w jego spojrzeniu. Nigdy nie przyzna się jak ważną osobą stał się dla niej Antonio. Był jak promień słońca, który rozgrzewał jej puste i chłodne życie. Wcześniej sama musiała opatrywać swoje rany, jadła podrzędnie zupki z proszku, nie miała nawet z kim porozmawiać, nie mówiąc już o wspólnym spędzaniu czasu. Chociaż ich relacja nie zawsze wyglądała tak cukierkowo. Często kłócili się, rozstawali, dochodziło nawet do rękoczynów, ten związek zdecydowanie nie należał do normalnych. Był chory, pokręcony, a jednocześnie najnormalniejszy na jaki stać było dwoje chorych i pokręconych ludzi, pozbawionych kręgosłupa moralnego.
Stan ręki powoli się poprawiał, rany zasklepiały, a dziewczynie wracało czucie, mogła już poruszyć palcami. Za kilka dni powinna odzyskać pełną sprawność. Odwróciła głowę w stronę drzwi wejściowych i zauważyła na dywanie sporą plamę krwi - kolejną.
- Nie zastanawiałeś się nad położeniem paneli? Łatwiej je doczyścić. - rzuciła, marszcząc brwi. Nie żeby była jakąś szczególną pedantką, ale czerwone plamy nie wyglądały atrakcyjnie. Po chwili ponownie spojrzała na Antonia. - Raz w życiu postanowiłam komuś pomóc i patrz jak to się skończyło. Bohaterstwo to zdecydowanie nie moja brożka.
Nagle coś uderzyło jej zmysły, niemalże zerwała się z kanapy i teleportowała się do kuchni.
- Czy zrobiłeś na obiad ten pyszny sos? - niemalże pisnęła z radości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Antonio Fernandez


Liczba postów : 15
Join date : 24/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Sro Lis 08, 2017 7:24 pm

Nie dość, że zajął się ranami dziewczyny, to przy okazji przyspieszył także produkcję nowych krwinek w organizmie Averith i pozbywał się resztek paraliżującej substancji, by szybciej stanęła na nogi. Nie miał jednak zamiaru całkiem jej leczyć tak za jednym razem - zajęłoby to sporo czasu, zużyło mu niemałą ilość energii (ingerowanie w ciało innych zawsze było bardziej męczące niż w swoje własne), a przecież nie było to aż tak konieczne. Tonio będzie miał potem jeszcze niejedną okazję, żeby doleczyć dziewczynę. Averith nie miała w końcu zwyczaju uciekać przed jego dotykiem.
Spojrzał na twarz dziewczyny, która powoli odzyskiwała kolory. Uśmiechnął się ciepło, pochylił i pocałował lekko jej usta. Nim jednak zdążył zrobić cokolwiek więcej, Ave rzuciła uwagą, na którą odruchowo spojrzał za siebie.
- Hm. To brzmi całkiem sensownie. Ale dywany są wygodniejsze. I jak coś, zawsze można je wywalić i kupić nowe~ - z wymianą paneli, jeśliby już zbyt przesiąknęły krwią, mógłby być pewien problem. Zaraz jednak Tonio ponownie wrócił uwagą na swoją dziewczynę, przy okazji dostając wyjaśnienie jej stanu. Zmarszczył lekko brwi, analizując jej słowa. - Co dokładnie się stało?
Nim jednak na porządnie zaczął to roztrząsać, czując narastający gniew na potencjalnego autora Averciowych ran, wylądował na ziemi szybciej, niż zdążył zrozumieć dlaczego. Hej, nie znika się tak! Szczególnie gdy się siedzi z kimś na tak wąskiej kanapie! Entuzjazm dziewczyny był jednak dla Tonia zaraźliwy, więc po prostu zaśmiał się na jej reakcję, podniósł i stanął w drzwiach kuchni, opierając się o framugę.
- Sí, sí. Powinno jeszcze być ciepłe. Leć zmienić ciuchy, skarbie, ja ci nałożę - powiedział, po czym podszedł do dziewczyny, obejmując ją na chwilę jednym ramieniem w talii i dając buziaka w policzek, by za chwilę sięgnąć do szafki, coby wyjąć talerz.



sí - hiszp. tak
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Averith
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 50
Join date : 20/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Pią Lis 24, 2017 1:11 am

Dotyk Antonia działał cuda, łagodził ból, koił zszargane nerwy dziewczyny i nie chodziło tu wcale o jego lecznicze zdolności, ale o to, że Averith czuła się przy nim całkowicie bezpiecznie. Kochała go za to. Nigdy wcześniej się tak nie czuła, przez większość życia patrząc przed siebie widziała jedynie śmierć, a teraz? Teraz miała pewność, że gdy wróci do domu ktoś będzie na nią czekał i zamiast oceniać i krytykować, po prostu pomoże. Na Antonia zawsze mogła liczyć, nawet gdy aktualnie się kłócili lub po raz kolejny się rozstali, on i tak jej nie opuści. Dla Ave była to nowość, ostatnia osoba, która ją kochała, zmarła wiele lat temu, na tyle dawno, że dziewczyna zapomniała jak to jest. Zdawała sobie sprawę, że prawdopodobnie idealizuje obraz Tonia w swojej głowie, ale nie przeszkadzało jej to, przynajmniej dopóki uczucia nie zagłuszały zdrowego rozsądku. W życiu odebrano jej tak wiele, więc mogła choć przez chwilę pobyć szczęśliwa, prawda?
Dzięki zabiegom Antonia, rany, choć wciąż upierdliwe, przestały być groźnie. Poruszyła się lekko na łóżku, by ocenić swoją ogólną sprawność, a gdy chłopak pocałował ją w usta, uśmiechnęła się ciepło. Ten uśmiech zarezerwowany był tylko dla niego, bo był jedyną na świecie istotą, którą darzyła szczerym uczuciem (nawet jeśli nie wiedziała, co, tak na prawdę, to oznacza). Ponownie podążyła wzrokiem w stronę plamy na dywanie.
- Masz rację. Lubię mięciutkie dywany, chociaż te - wskazała podbródkiem w stronę podłogi. - wręcz błagają o wymianę.
Zamilkła na chwilę, zastanawiając się co powinna powiedzieć. W końcu westchnęła głośno i zaczęła:
- W drodze do sklepu usłyszałam jakąś awanturę w zaułku, chciałam zobaczyć co się działo... - opisała dokładnie całe spotkanie z wilkołakiem i Feliksem, po czym dodała: - Nie mam pojęcia co to było, chyba jakiś mutant czy coś takiego, ale ta wielka kupa futra uciekła, nim zdążyłam cokolwiek zrobić. No i jeszcze ten bałwan, który bawił się w bohatera, zadzwonił po pogotowie, musiałam się schować.
Niemalże dostała ślinotoku na widok dania, które Antonio przygotował. Walczyła ze sobą, by nie rzucić się na zawartość garnka, gdy słowa chłopaka zupełnie odwróciły jej uwagę. Marszcząc brwi, spojrzała na swoje ubranie i zrozumiała co miał na myśli, mówiąc, że powinna się przebrać. Ciuchy nadawały się jedynie do wyrzucenia; bluza była podarta w miejscach, w których wilkołak zanurzył swoje pazury, bokserka, prawdopodobnie w takim samym stanie, a spodnie poplamione od krwi. Wzdychając teatralnie, poczłapała do sypialni w poszukiwaniu czegoś wygodnego do założenia, po chwili wygrzebała stary, porozciągany T-shirt z wyblakłym nadrukiem róży, kilka rozmiarów za duży i czarne szorty. Wracając do kuchni wciąż rozmyślała o wcześniejszych wydarzeniach, ale na widok pełnego talerza przestało to mieć jakiekolwiek znaczenie.
- Mówiłam Ci kiedyś, że wyśmienicie gotujesz? - zapytała, przełykając kolejny kęs. - Musisz mnie podszkolić, bo jedyne co potrafię przygotować to zupka chińska. Nawet jajecznicę przypalam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Antonio Fernandez


Liczba postów : 15
Join date : 24/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Sob Gru 02, 2017 3:16 am

Antonio powinien być w stanie rozumieć uczucia zdecydowanie lepiej niż Averith. W końcu przez wiele lat (a przynajmniej w odczuciu normalnego człowieka) otoczony był przez bliskich, którzy okazywali mu miłość i troskę. Miał rodzinę, przyjaciół, znajomych. Do pewnego momentu jego życie nie różniło się od przeciętnego. Wszystko było takie, jak powinno być. A mimo to... on nie był "taki, jaki powinien być". Emocje, które odczuwał, były wypaczone, skrajne. Poddawał się im, mylił je, przeinaczał. Nie potrafił przez to tworzyć normalnych, zdrowych relacji. Zawsze miały one w sobie niebezpieczną nutę. Choć jednak wszystko było pod tym względem tak zawirowane, jednego Antonio był pewien i nie było to z jego strony błędem. Kochał Averith. I spośród wszystkich kobiet, to ją pragnął mieć przy sobie.
Dlatego też cieszył go jej uśmiech. Cieszyła ciepła skóra pod jego palcami. Cieszył błysk w zielonoszarych oczach.
I dlatego miał ochotę zamordować każdego, kto ośmielił się ją skrzywdzić.
Z każdą chwilą opowieści dziewczyny, brwi mężczyzny marszczyły się coraz bardziej. Słuchał jednak uważnie, starając się zapamiętać szczegóły dotyczące zamieszanych w to osób... czy też stworzeń, trudno powiedzieć.
- ...nie mieszaj się w takie sytuacje, ¿bien? - Mimo zapytania na końcu, nie była to prośba. Nigdy nie zabraniałby Ave wykonywania jej specyficznego zawodu (wręcz przeciwnie, w pewien sposób kręciła go ta strona dziewczyny), ale pakowanie się bez powodu w walkę, która nawet jej nie dotyczy? Nie podobało mu się to. W żadnym stopniu.
Mimo to sposób, w jaki Averith się zachowywała, stopniowo go uspokajał. Beztroska, pogodna, taka, jaką widział ją tylko w domu. Ani trochę mu nie przeszkadzało, że inni nie mieli takiej możliwości. W każdym razie trudno było utrzymać mu złość w takiej sytuacji. Póki nie miał pod ręką sprawców tego całego zamieszania, było dobrze.
Postanowił więc skupić się na obiedzie. W czasie, gdy dziewczyna się przebierała, z Tonia zeszły już całkiem negatywne emocje. Mężczyzna przysiadł ponownie przy stole, czekając na partnerkę, a gdy ta się pojawiła i zaczęła od skomplementowania jego małego dzieła, zaraz się uśmiechnął.
- Dzisiaj jeszcze nie - parsknął, nie mając zamiaru się bawić w przesadną skromność. Akurat ze swojej kuchni był naprawdę dumny! - Jeśli tylko masz chęci, to czemu nie~ Chwila pod moimi skrzydłami, a sama się zdziwisz, co potrafisz przyrządzić!



bien - hiszp. dobrze, zgoda


Ostatnio zmieniony przez Antonio Fernandez dnia Czw Cze 14, 2018 2:38 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Averith
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 50
Join date : 20/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Nie Kwi 15, 2018 6:24 pm

Nawet gdyby Antonio nie zasugerował, by przestała się mieszać w pomaganie innym, po wcześniejszych wydarzeniach sama skutecznie się z tego wyleczyła. Choć zgadzała się w tej kwestii w stu procentach, rozkazujący ton działał na nią jak płachta na byka i gdyby był to ktokolwiek inny, skończyłby ze sztyletem w plecach albo toporem w głowie. Jednak Antonio miał nieco więcej praw, więc Ave obdarzyła go jedynie nieprzyjaznym spojrzeniem, powstrzymując swoje mordercze zapędy.
- Uhmm... - odburknęła w odpowiedzi, z wyraźnym niezadowoleniem. Nie chcąc wywołać awantury, postanowiła przemilczeć resztę i ponownie skupiła się na dotyku Antonia. Lubiła swoją pracę i na prawdę nie chciała z niej rezygnować.
Chłopak był jedną z nielicznych osób, które mogły zobaczyć jej prawdziwe oblicze, to które ukrywała głęboko pod warstwą lodu. Wciąż czując osłabienie organizmu, stąpała ostrożnie po mieszkaniu, nie chcąc nadwyrężyć ledwo wyleczonych mięśni. Pomimo leczniczego dotyku Antonia, ciało potrzebowało odpoczynku, którego nic nie zastąpi. Uważnie omijając plamy z krwi na podłodze, dotarła do kuchni.
- W takim razie teraz mówię. - wymachując widelcem, roześmiała się głośno. - Trzymam Cię za słowo! Chociaż "chwila" mogłaby nie wystarczyć. Na szczęście czasu mamy pod dostatkiem.


// przepraszam, że taki krótki post, ale muszę na nowo wbić się w pisanie bo tak długiej przerwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
Antonio Fernandez


Liczba postów : 15
Join date : 24/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Sro Maj 09, 2018 3:44 am

Wiedział doskonale, że Averith nie lubiła rozkazów, jednak nie potrafił powstrzymać się od prób narzucania jej momentami swojej woli. I choć z jednej strony chciałby, by ta czasem go zwyczajnie posłuchała, tak z drugiej... nie mógł powiedzieć, by nie lubił jej buńczuczności. Charakterek i temperament dziewczyny były między innymi tym, co w niej tak uwielbiał. Gdyby była potulną owieczką, Tonio pewnie już dawno znudziłby się taką relacją, a tak to ich starcia dostarczały mu adrenaliny, której tak potrzebował. Poza tym... Averith była naprawdę seksowna, gdy się złościła. Przynajmniej w opinii Tosia.
Równocześnie jednak Tonio cenił tę spokojną, radosną stronę dziewczyny. Świadomość, że prawie nikt inny nie może jej zobaczyć, często łechtała jego męskie ego. Lubił czuć się wyjątkowy, wyróżniony. Szczególnie że i Averith była wyjątkowa dla niego. No i zwyczajnie chciał, by ta mogła czuć się przy nim swobodnie, a najwyraźniej tak właśnie było. Oboje nie musieli się kryć ani ze swoimi emocjami, ani z ciemniejszą stroną natury. Luźne żarty tuż po dokonaniu morderstwa lub seks na brudnym od krwi dywanie - kto im zabroni? Mogli być sobą i nikt tutaj nie patrzył na to krzywo. To chyba była rzecz, którą Antonio najbardziej doceniał.
- , czas to najmniejszy problem~ A ja z chęcią ci pokażę to i owo - powiedział w przerwach między kęsami. - Kto wie, może w końcu się doczekam, że to ty będziesz na mnie czekać z obiadem? - parsknął.
Podczas jedzenia na chwilę wrócił myślami do tego, o czym mówiła wcześniej Averith. Tym razem, gdy już na spokojniej do tego podchodził, skojarzył jedną rzecz.
- Querida, bo mówiłaś, że ten, co cię zaatakował, to był prawdopodobnie mutant, ¿sí? A mogłabyś powiedzieć o nim więcej? Jefe byłby pewnie zainteresowany.



querida - hiszp. kochanie, słońce, skarbie
jefe - hiszp. szef
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Averith
Strażnik Chatboxa

Liczba postów : 50
Join date : 20/10/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   Nie Cze 17, 2018 11:32 pm

Nie miała ochoty na takie rozmowy, na rozpamiętywanie wcześniejszych wydarzeń. Cała ta sytuacja z wilkołakiem była jedną wielką pomyłką. Ave nie potrafiłaby powiedzieć po co w ogóle właziła do tego zaułka, przeważnie trzymała się od takich spraw z daleka, zwłaszcza jeśli bezpośrednio jej nie dotyczyły. Na szczęście miała swojego prywatnego anioła, który pomagał i naprawiał błędy dziewczyny, zawsze mogła na niego liczyć, niezależnie od tego jak wielką głupotą się wykazywała. Tym razem przeszła samą siebie i chciała jak najszybciej zmienić temat i po prostu o tym zapomnieć. Westchnęła, nie podnosząc oczu na Tośka powiedziała cicho:
- Nie ma o czym gadać. Nawet nie wiem czy to faktycznie mutant, nie podam ci za bardzo konkretów. Wielka, agresywna kupa futra, dysponująca jakimś paraliżującym jadem. - wpakowała do buzi ostatni kęs posiłku, nad którym od dłużej chwili znęcała się widelcem, przerzucając go po talerzu.
Gdy skończyła jeść, zsunęła się z wysokiego stołka barowego (był to całkowicie normalny stołek, ale przy jej wzroście każdy mebel wydawał się wielki), odłożyła naczynia do zlewu. Dobry humor gdzieś się ulotnił, ale znała lekarstwo, doskonale wiedziała co mogłoby pomóc. Alkohol i to spora jego ilość. Przeczesała włosy palcami i poczłapała do chłopaka, przytuliła się do jego pleców, obejmując go w pasie. Jego skóra była tak przyjemnie ciepła. Averith cieszyła się, że nie miał na sobie koszulki, to był bardzo miły bonus. Stała tak dłuższą chwilę, wdychając jego zapach.
- Zrobisz coś dla mnie? - powiedziała cichutko. Stanęła na palcach, objęła go za szyję i pocałowała w policzek. - Napij się ze mną, ale tak normalnie.
Cały czas przytulała się do chłopaka, cmokając go w policzek i żuchwę. Rzadko zdarzały się momenty, gdy Ave faktycznie potrzebowała czułości i tego typu wsparcia, teraz jednak tego właśnie oczekiwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Averith i Antonia   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Averith i Antonia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Bronx-
Skocz do: