IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Forest Lawn Memorial Park (Glendale)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Lis 05, 2017 10:49 am

Przestrzeń należąca do sieci "Forest Lawn Memorial-Parks & Mortuaries". Cmentarz przypomina trochę park, jednak nie przestaje być ziemią w której dokonuje się pochówku. Należy zachować kulturę i ciszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Lis 05, 2017 11:01 am

Shulkie... a raczej Jen stała przed bramą cmentarza. Ubrana cała na czarno, dzieląc strój na czarną garsonkę, lakierowane obcasy i małą torebkę z cekinami. Przez całą tę sprawę z Gorgem miała trudności z przyjęciem z powrotem swej zielonej formy. Westchnęła ciężko, patrząc w głąb bramy na zielone pola pełne nagrobków. Oblizała wargi i zerknęła na zegarek. Jej przyjaciel powinien niedługo do niej dojechać. Brakowało jej odwagi by samej udać się na grób.
Dawno nie czuła się tak winna jak teraz. Potrzebowała wsparcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Lis 05, 2017 2:30 pm

Chociaż odległość między Los Angeles, a Nowym Jorkiem była ogromna, to nie widział problemu w transporcie. Istniała świetna sieć połączeń między tymi dwoma wielkimi miastami i nawet dla niego nie stanowiło problemu dostać się tam w szybki sposób. Autostrady były niesamowitym miejscem, ciągnące się milami otwarte drogi były kwintesencją amerykańskości. W filmach głównie horrorach były idealnym miejscem zabłądzenia wśród własnych myśli. Niestety z powodu braku prawa jazdy musiał odpuścić sobie przyjemność jazdy samochodem i wybrać jako środek transportu samolot.
Niestety przez całą drogę dręczyło go coś innego… Prawdę powiedziawszy z początku nie chciał opuszczać rodzimego miasta. Nie chodziło o strach przed zobaczeniem kawałka świata, w końcu nie bał się niczego, ale czuł się zdrajcą. Porzucał swoje miasto, kiedy najbardziej go potrzebowało. Właściwie, kiedy według niego ono potrzebowało Daredevila… Spoczywała na nim odpowiedzialność i kto inny mógłby zająć się ratowaniem ludzi podczas jego nieobecności?
Bóg postanowił wystawić go na próbę, między obowiązkami mściciela, a przyjaciela. Najwidoczniej wygrała bardziej ludzka osobowość i dlatego kilka godzin później Matt wysiadał z samolotu na płycie lotniska w Los Angeles. Cały czas wmawiał sobie, że właśnie tak powinien postąpić. Nie chciał stać się taki jak Stick i zostawić osobę, która najbardziej go potrzebowała. A czuł to podczas rozmowy telefonicznej z Jen.
Wysiadł z taksówki tuż pod bramą i po krótkiej uwadze kierowcy, aby uważał na głowę wysiadł dziękując za pomoc. Widział wiele różnych reakcji, ale przeważnie ludzie dzielili się na osoby zbytnio pomagające mu przez kalectwo, albo kpiące z każdego jego ruchu. Przywykł już i starał się wszystko przyjmować z dystansem i nie przejmować się, a każdą pomoc i tak z wdzięcznością przyjmować.
Nie chciał komukolwiek mówić, że z jego ślepotą to nie do końca jest tak, jak inni myślą. Dlatego też musiał pamiętać, aby w normalnym życiu utrzymywać te pozory. Wyczuł zapach starej przyjaciółki i mógł śmiało określić, w którym kierunku powinien się udać i jak daleko. Pomimo tylu lat rozłąki pamiętał ciągle jej zapach, chociaż teraz wydawał się nieco bardziej… specyficzny. Nie umiał jednak określić konkretnie. Ruszył przed siebie i jeśli jeszcze nie zwróciła na niego uwagi postanowi sam na nią wpaść.
- Najmocniej przepraszam! – odezwał się od razu – Jestem tutaj umówiony z przyjaciółką. – wyjaśnił szybko. Zazwyczaj wtedy niezadowolony człowiek mruknął konkretny kierunek, gdzie widział potencjalną osobę, albo mniej miło kazał spadać. Tego drugiego raczej po Jen się nie spodziewał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Wto Lis 07, 2017 6:04 pm

Shulkie nawet nie zdawała sobie sprawy z poświęcenia jakie Daredevil jej przekazywał. Nie miała okazji jeszcze dowiedzieć się, że to on jest Śmiałkiem, który doprowadzał Kingpina do szału. Owszem, zdołała przeczytać kilka artykułów o zdolnym wojowniku, który dogryzał mafiozom i od razu zapałała do niego sympatią. Mieli podobne cele, to przecież bardzo łączy ludzi. Niemniej, to nie to było teraz najważniejsze.
Matt niczym pies gończy, już wyczuwał jej ukrytą zieloną barwę, ewentualnie na Jen mściło się skromniejsze użycie perfum. Wiedziała, że mężczyzna jest mocniej wyczulony na zapachy a przynajmniej takie plotki krążą o niewidomych po internecie więc starała się aby przynajmniej on nie czuł się źle. Słysząc jednak znajomy głos, przestała wędrować ze zdenerwowania i uśmiechnęła się do mężczyzny, który opuścił taksówkę.
- Matt! - ucieszona podeszła do niego i mocno go przytuliła - Tak dobrze cię widzieć! Okropnie tęskniłam! - coś, co jeszcze dwa lata temu było dla niej nie do pomyślenia, teraz nie sprawiało jej kompletnie żadnych trudności.
- Przepraszam, że cię wezwałam tak bez uprzedzenia, po prostu... - znów załamał jej się głos. Zacisnęła mocniej wargi - Po prostu strasznie się bałam. - przyznała cicho, patrząc w stronę wejścia cmentarza - Czuję się tak strasznie winna... - Jen wzięła głęboki wdech i uświadomiła sobie, że ciągle go trzyma.
- Najmocniej cię przepraszam... - puściła go, pośpiesznie poprawiając jego garnitur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Sro Lis 08, 2017 5:23 pm

Matt starał się dość skrzętnie ukrywać swoją tożsamość. W oczach niektórych był bohaterem, ale w jeszcze innych zagrożeniem. Rozumiał, że są osoby chcące zrobić krzywdę nie tylko jemu, ale i jego bliskim w przypadku poznania jego prawdziwej tożsamości. Dlatego też musiał ukrywać to kim jest, niestety także i przed przyjaciółmi. Nie mógł nikogo narażać, a rozterki musiał rozpatrywać samodzielnie.
Na pewno doceni jej gest związany ze skromniejszym użyciem perfum, chociaż jeśli nie byłyby zbyt ostre, to raczej nie przeszkadzałyby mu za nadto. Gdyby nie nauczył się ignorować chociaż części otaczających go bodźców, to już dawno by oszalał. W sumie, kiedy był dzieciakiem, to było ku temu całkiem blisko.
- Jen! – odwrócił głowę w kierunku, z którego dobiegł go głos kobiety. Na szczęście nie musiał stosować żadnych forteli, aby ją zaczepić bez wzbudzania podejrzeń. Zawsze mógł zrzucić na wyczulone pozostałe zmysły po utracie jednego, ale było to bardzo naginane. Nawet jeśli nie mijało się aż tak z prawdą… Stick był na to najlepszym dowodem.
- Och, ciebie także dobrze widzieć. Nowa fryzura? – odparł uprzejmie uśmiechając się do niej. Zagadał bardziej dla rozluźnienia atmosfery. Widział, że kobieta jest spięta i chociaż nie było na miejscu rozśmieszanie jej, to czuł się w obowiązku polepszenia jej nastroju. Nawet bardzo słabymi żartami.
- Daj spokój… Przyjaciele są od tego, aby wspierać. – położył dłoń na jej ramieniu, kiedy już go puściła i sam starał się wspierać ją swoim uśmiechem. – I winny powinien czuć się tylko morderca. – dodał rozumiejąc, że chciała na siebie nałożyć niepotrzebnie kare. Samobiczowanie nie pomoże jej w tym momencie… Hipokryzja!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Lis 12, 2017 5:10 pm

Kobieta nie czuła się już kompletnie zagrożona. Jej matka zginęła w wypadku, ojciec zmarł gdy poszła na uczelnię, od zbyt dużej ilości stresu i przepracowania, choć ze względu na pogarszające się zdrowie, został przeniesiony na wcześniejszą emeryturę. Jedyny moment kiedy bała się o rodzinę, to gdy jej dom został ostrzelany przez wynajętych zbirów. Ale jej kuzyn okazał się być kimś kompletnie innym niż kiedykolwiek przypuszczała. To było szokujące odkrycie, ale uratowało jej życie. Więc nie miała co ukrywać swej tożsamości, z resztą widzieli ją w niej tak wielu ludzi, że nie miało to najmniejszego sensu.
- Jedynie upięłam włosy. Ale dziękuję. - potarła oko chusteczką, wyciągniętą z jednej z kieszeni. Jak dobrze, że zainwestowała w wodoodporny tusz.
- Tak, zdaję sobie z tego sprawę ale... - wzięła pośpieszny oddech i zamknęła oczy, kierując się w stronę wejścia na teren cmentarza- Był z dziesięć metrów ode mnie. I Gorge i... i ten morderca. - zacisnęła mocniej pięść. Niech piekło pochłonie to... to coś!
- Był w stroju policjanta, to wszystko było tak szybko, a ja... a ja stałam i się gapiłam jak on.. - wzięła spazmatyczny wdech. Minęło już trochę czasu od tego wszystkiego, ale ona wciąż nie potrafiła się z tym tak po prostu pogodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Lis 12, 2017 10:18 pm

O rodziców Matt już też raczej się nie musiał martwił. Matki co prawda nigdy nie poznał, ale nadal wierzył w to, że zmarła kiedy był jeszcze mały. Ojca mu zamordowano na długo przed studiami… Ale nadal miał jeszcze inne osoby bliskie jego sercu. Karen, Foggy, Claire… Nie mógł ryzykować ich życia dla chęci wprowadzania sprawiedliwości własną pięścią. Co prawda czasami przez głowę przechodziła mu myśl, aby się od nich odsunąć i nie narażać w razie zdradzenia swojej tożsamości wrogowi, ale... Po prostu nie umiał. Z Foggym przyjaźnili się od studiów i był jedną z niewielu osób, której zawierzyłby wszystko. Nie chciał go tracić, nawet jeśli to mogłoby być zbawienne dla jego bezpieczeństwa. Nawet jeśli faktycznie powoli go tracił.
To miłe, że Jen stara się nie zwracać uwagi na jego kalectwo, a on dawał jak najmniej powodów do przypominania o tym, ale jednak nie powinna całkowicie o tym zapominać! Usłyszał jej kroki i poczuł, jak ciepło jej ciała się oddala, ale jako przeciętny niewidomy miał tylko mgliste pojęcie o takich rzeczach i tak naprawdę dopiero oddalający się głos pozwolił mu ustalić, że kobieta ruszyła z miejsca. Poruszył niespokojnie głową wyłapując kilka otaczających go dźwięków i zaraz sunąc laską po chodniku postarał się wyrównać z nią kroku.
- Tym bardziej trudno było zareagować szybciej. Mundur stwarza poczucie bezpieczeństwa. – Nie był psychologiem, a i nie ufał też oczom, więc mógł jedynie próbować się domyślać, co działało na niekorzyść Jennifer.
- Nie wiem dokładnie co się stało, jedynie tyle co z gazet. Wiem jednak, że na pewno nie zrobiłaś naumyślnie nic, co byłoby na niekorzyść tego biednego człowieka. – Położył dłoń na jej ramieniu. Bohaterowie, czy to zamaskowani mściciele, czy zwyczajni lekarze, zawsze tak samo źle znosili śmierć osoby, którą mieli się opiekować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Wto Lis 21, 2017 5:10 pm

Nie jej wina, że tak dobrze ci idzie poruszanie się! Jak pamiętać, że ktoś jest ciągle ślepy, gdy ostatnie co byś mu zarzucił to właśnie ślepota?! No i przynajmniej nie powiedziała czegoś w stylu: "o, spójrz tutaj!" albo coś podobnego, gdy ludzie zapominają o kalectwie drugiej strony. Ale czy teraz warto się tym przejmować, zamiast skupić się na niepotrzebnym angście, stworzonym w sumie tylko po to by userka mogła się wyżyć i ponapawać się swoim odgrywaniem postaci? EJ! Bo cię oddam!
Zatrzymała się przed bramą, podając mu ramię, gdyby chciał się wesprzeć i dzięki czemu mogliby razem bezpiecznie przemierzyć niebezpieczną, żwirową drogę, pełną kamieni, zdradliwie czekających aż ktoś na nie ustanie by przewrócić nieszczęśnika. No i jeszcze Matt gotów nie widząc nic przed sobą, wleźć na czyjś nagrobek, bo niektóre takie płaskie są.
- Ugh, nie potrafię sobie wybaczyć. To jest takie trudne, Matt. Mam wrażenie, że gdybym... gdybym zareagowała odrobinę szybciej to mogłabym mu pomóc. - westchnęła ciężko patrząc na ludzi chodzących po cmentarzu.
- Następnym razem nie mogę pozwolić by komuś stała się krzywda. I złapię tę przebrzydłą gnidę, gdziekolwiek teraz się schowała. - napięła mocniej mięśnie czując napływ złości, ale nie wywołało to przemiany. Wciąż odczuwała swoistą blokadę której nie potrafiła obejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Sro Gru 06, 2017 8:59 pm

Nie raz już znalazł się w takiej sytuacji, ale zamiast obrażać, jedynie obracał czyjąś gafę w żart. Miał sporo dystansu do swojej ślepoty i rozumiał, jak wielu może się ona wydawać niekomfortowa w luźnej rozmowie. Dlatego starał się mało zwracać uwagę innych na jego kalectwo. Wolał, aby ludzie czuli się przy nim swobodnie, chociaż może nie na tyle, aby dał się zdemaskować ze swoją przypadłością. Sam musiał nieustannie pamiętać, że dla świata jest całkowicie ślepy i nie może sobie pozwolić na wszystko, co naprawdę dostrzega. Czasami było to jeszcze bardziej ciężkie…
- Rozumiem. – Trudno było znaleźć słowa pocieszenia. W takich sytuacjach, przy temperamentnych charakterach, nawet najbardziej racjonalne argumenty nic nie znaczyły. Mógł więc wspierać Jennifer jedynie swoją obecnością i wyrozumiałością. Uchem, które wszystkiego wysłucha.
Zsunął dłoń po jej ramieniu, aby objąć je objąć. Nadal nie widział podanego ramienia, a domyślenie się tego po uniesionym barku byłoby trudne. Sam więc niby postanowił skorzystać z jej pomocy.
- Jeśli ma choć krzty rozumu, to najpewniej nie będzie się teraz wychylać. – zauważył logicznie przewidując ruchy przeciwnika. Oczywiście po takim ataku równie dobrze portret psychologiczny stawiałby na kolejny gwałtowny atak. Może głód zmusił go do tak nieostrożnych ruchów? Skoro tak, to tym bardziej teraz nie będzie musiał się długo pokazywać. Może z jakiegoś był na głodzie i teraz nie popełni takiego błędu? Trudno będzie pewnie ponownie znaleźć tego osobnika. Ślepy Traf tak naprawdę zesłał ich wtedy w jednym czasie do tego samego miejsca. – Ale wierzę, że uda ci się go złapać. – Dodał szybko chcąc zapewnić ją w żarliwym i słusznym postanowieniu. W końcu kogoś takiego powinna dosięgnąć sprawiedliwość, a Jennifer spełniała warunki równej rywalizacji z Olbrzymem.
- …Tylko uważaj na siebie. – Powiedział po dłuższej chwili ciszy zmartwiony. Wierzył w nią i rozumiał, jak silna potrafi być. To jednak nie zmieniało faktu, że zwyczajnie bał się o jej życie. Bohaterstwo było bardzo niebezpieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Sob Gru 09, 2017 3:27 pm

Ruszyła więc do przodu. Choć zdawałoby się, że kobiecie niewiele pomógł, to jego łagodne słowa i przekonanie pozytywnie wpływały na Jenifer. Czuła się pewniej, słysząc zapewnienia pochodzące nie tylko od niej ale również od drugiej osoby ani też userki, która ma nagłą i nikomu niepotrzebną chęć dowalenia wszystkiemu co chodzi, żyje i oddycha, w trybie wręcz natychmiastowym.
-Złapię go, zobaczysz. - kobieta znów poczuła dziwny spokój, jak wtedy gdy siedziała sama ze swoim ojcem w ich małym domku po pogrzebie mamy. Wtedy też obiecała mu, że zrobi wszystko by pomóc mu przyskrzynić sprawców. Ojciec jej wtedy nie uwierzył, ale ona wciąż uparcie do tego zmierzała. A Gigant był po prostu kolejną osobą na liście, która stała między nią a celem.
- Zawsze na siebie uważam, Matt. - uśmiechnęła się odrobinę, unosząc mocniej głowę i wyciągając twarz w stronę słońca. Był ciepły, majowy dzień. Jen miała przed sobą wiele szans, których nie mogła zmarnować. Nawet jeśli nie do końca była szczera, bo niekiedy zdarzało jej się popaść w ślepą furię. Ale przecież, przy takim poziomie samoczynnych zabezpieczeń raczej nie miała się o co martwić?
- Stanę się jeszcze lepsza. I nigdy więcej nie pozwolę by stało się coś takiego, jak wtedy z Gorgem... biedny Gorge. - tej obietnicy również planowała dotrzymać. Była zbyt uparta by sobie odpuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Wto Gru 26, 2017 4:42 pm

Może nie powinien nakłaniać jej do walki? Najchętniej sam znalazłby tego potwora, ale zdawał sobie sprawę z tego, że jest zwykłym człowiekiem. Jakie miałby szanse? Powiedzmy sobie szczerze, jego zwinność i spryt mogły być pomocne w walce z Kingpinem, ale nie z Olbrzymem. Zostałaby z niego jedynie krwawa plama… Oczywiście z chęcią pomógłby i Jen, gdyby jednak do konfrontacji doszło, ale raczej nie mógł chodzić za nią krok w krok, aby pilnować jej. Było to niewykonalne skoro jego miejsce znajdowało się w Hell’s Kitchen. A przynajmniej tak sobie wmawiał…
On za to nie wątpił w jej obietnicę. Z jednej strony po prostu w nią wierzył, a z drugiej miał dowód w postaci pokonanego już kartelu, który przyczynił się do morderstwa jej matki. Skoro udało jej się coś takiego, to miała ogromne szanse i pokonać tego przeciwnika. Oczywiście nadal sceptycznie podchodził do możliwości znalezienia go. Wiadomo, nikt nie znika ot tak. Ale świat był ogromny, a ich Olbrzym mógł być teraz wszędzie. I być ostrożniejszy…
Odwzajemnił uśmiech, ale nadal w głębi duszy zdawał sobie sprawę jak to naprawdę w życiu bywa. Podczas walki człowieka ponosi adrenalina. Prawda? W jego przypadku tak było, więc coś musiało być na rzeczy. A wtedy człowiek staje się i mniej ostrożny. Porywczość to wróg, gniew zaćmiewa umysł, a ona jak najbardziej miała powody popaść w ślepą furię. Na same wspomnienia drgnęła mu głowa i przez chwilę nasłuchiwał otoczenia.
- Sąd da mu na pewno odpowiednią karę. – podkreślił, jakby w słowach Jen wyczuwał nieco mroczną nutkę. Chyba był najmniej odpowiednią osobą do dawania moralnych wykładów, ale skoro chciała stawać się lepsza, to na pewno owe „nigdy więcej nie pozwolę by stało się coś takiego” nie mogło brzmieć jakby chciała zabić Giganta, aby faktycznie nie dopuścić więcej do takiej zbrodni.
- Poza tym.. Jestem pewien, że Gorge chciałby, abyś nie skupiała się tylko na zemście. – postanowił zmienić temat. Drążenie w kółko tak bolesnego wątku nigdy nie było najlepsze. No i w przeciwieństwie do niej… Matt był zwyczajnym człowiekiem. Przynajmniej oficjalnie nie mógł za wiele pomóc w tych bohaterskich rzeczach. - Zatem jako dobry znajomy, który widzi cię raz na rok, spytam tradycyjnie… A znalazłaś już sobie jakiegoś kawalera, młoda panno? – W przeciwieństwie do babci, która teraz wwiercałaby spojrzenie w dorosłą wnusię, Matt dalej patrzył gdzieś przed siebie z szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Sob Gru 30, 2017 9:52 am

Jak to mówią, jeśli podczas czytania komiksu pojawia się Thor to wiedź, że będzie się napierdalał. Jeśli pojawi się Daredevil to najpewniej ma jakąś kluczową informację, która uratuje dupę reszty tego zgromadzenia kolorowych bohaterów.
- Ewentualnie zgłosi się do misji o charakterze samobójczym, jak to teraz ma miejsce na lądowisku w T.A.R.C.Z.Y...
TY TEŻ BĘDZIESZ TO WYPOMINAĆ?! Daj narzekać innym, którzy mają gorzej przejebane niż ty! Ciebie tam nawet nie ma!
Odkasłuje, przez chwilę mamrocząc coś o naprawdę irytujących rozmowach...
W każdym razie, świadomość choćby mentalnego wsparcia ze strony Śmiałka była dla Shulkie ogromnym motorem napędowym. Chyba znów popadnie w pracoholizm, ale chciała wymierzyć sprawiedliwość temu cholernemu skurczybykowi. Ile na świecie może być gigantów-ludojadów? Na pewno ktoś taki zostawia po sobie znaczący ślad. Zerknęła w stronę jego, przez chwilę zatopiona we własnych myślach i dogryzaniu swojej biednej, pokrzywdzonej, niewinnej...
Skończ.
... userce i zerknęła na Matta.
- Oczywiście że sąd. Nie jestem morderczynią. - prychnęła cicho, nawet jeśli czasem zdarzało jej się myśleć że łamie wielki kark i miażdży wredny uśmieszek na gębie potwora. Ale to tylko myśli, prawda? To, że ktoś czasem pomyśli o mordzie na kimś innym nie czyni jeszcze z niego mordercy. Z resztą, jakby mogła spojrzeć na siebie, gdyby zrobiła coś takiego?
Na pytanie, którego kompletnie się nie spodziewała, a przynajmniej nie po Mattcie lekko zaskoczona uniosła brwi, a potem zalała się mocnym rumieńcem, uciekając spojrzeniem.
- No... ten... spotkałam jednego takiego. Znaczy, nie żebyśmy byli razem ale był naprawdę miły... i pomógł mi, gdy miałam problem z autem. - oraz w powstrzymaniu rozszalałego giganta, ale postanowiła nikomu nie mówić o tym, czego doświadcza Blaze. Z resztą, gdyby sama nie widziała tego na własne oczy, pewnie nigdy by nie uwierzyła w jego demoniczną formę.
- Nie wiem czy coś z tego będzie ale... był naprawdę sympatyczny... a ty? - zerknęła w stronę jego - Jak się żyje w Wielkim Jabłku? Korki za mocno nie przeszkadzają? Ataki złoczyńców nie psują planów? I ostatnia apokalipsa za bardzo nie uszkodziła? - twoje poczucie humoru ssie.
To TWOJE poczucie humoru, które wkładasz w moje usta. Ja nie mogę nic na nie poradzić.
No w sumie racja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Sob Gru 30, 2017 11:09 pm

Może to hipokryzja, znowu, ale nie chciał, aby Jen skupiała się tylko na bohaterskiej działalności jako She Hulk. Wiedział, że potrafiła popaść w pracoholizm, szczególnie podczas sprawy, do której podchodziła emocjonalnie. A nie da się ukryć, że nawet Matt widział, jak mocno śmierć George’a działała na nią.
Człowiek targany silnymi emocjami często zapominał o granicach, które sobie wyznaczył i dlatego istotne było, aby jednak nie wciągała się aż tak w tę zemstę. Tylko dla przypomnienia o najważniejszym delikatnie poruszył temat sądu… Cóż, Shulkie jako typowy tank nie miała tyle subtelności.
- Nie sugerowałem, że jesteś. – od razu dał na swoją obronę. W końcu wierzył w dobre serce Jen, ale każdemu zdarza się nieco za bardzo oddać mrokowi. Hipokryzja brzmi jakoś bardziej adekwatnie na jego pseudonim… Może powinien jednak się przemianować? Nawet jeśli sam nikogo nie zabił, to nie raz komuś dosłownie zmasakrował twarz i nie miał problemów ze spojrzeniem na siebie. Chociaż nie, w sumie to pewne problemy miał.  
Chciał, a nawet czuł się w obowiązku, odciągnąć ją zatem od tego popadania w psychozę, gdzie prym wiedzie jedynie chęć znalezienia Olbrzyma. To naprawdę mogła okazać się droga do nikąd, nieważne jak mocno by się nad tym ślęczyło. A Jen musiała mieć normalne życie.
- Mam nadzieję, że masz jego numer telefonu i adres? – spytał rozbawiony. Pytanie rzucił losowo, ale trafiło mu się, jak ślepej kurze ziarno idealnie odciągając choć na moment jej myśli od morderstwa. Może nie zobaczył jej rumieńca, ale wyczuł jej ekscytację na samo wspomnienie pomocnego dżentelmena.
Jennifer nie miała tyle szczęścia i trafiła raczej, jak kulą w płot ze swoimi żartobliwymi pytaniami. Dla kogoś spoza Nowego Jorku apokalipsa w każdy wtorek brzmiała naprawdę zabawnie, ale gorzej kiedy brało się w tym udział. Kiedy cała twoja dzielnica stawała w płomieniach…
Postarał się jednak nie psuć miłej do tej pory atmosfery i poruszył tylko głową skupiając się na dosłownie moment na otaczających go dźwiękach.
- Jeżdżę metrem, wiec na korki nie narzekam. Ale poza tym jest… - zamilkł szukając odpowiedniego słowa. - …Zajmująco. Zawsze znajdzie się jakieś zajęcie, więc człowiek nie myśli o głupotach. Spodobałoby ci się. – Nie chciał pozbawiać Los Angeles wspaniałej prawniczki i superbohaterki, ale to Nowy Jork był otwarty dla właśnie takich, jak ona. Dla kogoś energicznego, żywiołowego, towarzyskiego i oryginalnego. No i pracowitego…
- A jeśli chodzi o moje życie uczuciowe, to nie. Jeszcze nie widziałem nikogo, kto by mi pasował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Czw Sty 04, 2018 6:09 pm

Matt jesteś pierdolonym hipokrytą...
... ale i tak cię kochamy - She Hulk pokiwała pewnie głową, po raz pierwszy od dłuższego czasu zgadzając się ze swoją userką z czymś. Bo czemu nie, w końcu jakoś tak wyszło że nowojorski męczennik jest całkiem uroczy i fufny i daj się wyściskać mała kulko nieszczęścia!
Ale zmasakrowanie twarzy wydaje się mniej okropne niż zabicie. Zmasakrowaną twarz można naprawić, trupa... no nie bardzo. I phi! Jakby się nie pchali w nielegalne interesy, to by mieli całe twarze! Więc sami są sobie winni!
- No ja myślę... - uśmiechnęła się patrząc z rozbawionym błyskiem w oku na Matta... a no tak, on tego nie widzi. Damn. Uścisnęła więc mocniej, ale wciąż delikatnie aby nie pogruchotać mu tej dłoni, jego rękę.
Na wspomnienie numeru telefonu i adresu spochmurniała.
- Niestety to typ włóczykija: jego jedynym towarzystwem jest motor. Wiesz, dawny cyrkowiec, kiedyś niestraszne mu były płonące obręcze i inne kaskaderskie wyczyny na motocyklu. - przypomniało jej się, jak Blaze opowiadał jej swoją historię. Zrobiło jej się przykro na wspomnienie tego, jak to wszystko się zakończyło - Co do telefonu to też nie miał. Ale ma mój numer telefonu, może w tym świecie istnieją jeszcze budki albo mili ludzie, którzy pozwolą mu zadzwonić do mnie, wyczekującej z utęsknieniem. - rozbawiła ją wizja siebie, wpatrzonej w telefon i czekającej by usłyszeć znajomy głos na drugim końcu linii. Rozbawiło ją to, bo jakoś nigdy nie wyobrażała sobie siebie w tej roli. Ale przynajmniej nie musiała się martwić o to czy coś mu się stanie. Raczej ciężko skrzywdzić wysłannika piekieł.
- Tutaj wbrew pozorom też zdarzają się różne sytuacje! Los Angeles nie jest takie małe i nieznaczące jak może się wydawać! - choć nie wiadomo dlaczego większość złoli działa w NY. A to nawet nie jest stolica!
- Och, w końcu znajdziesz taką, która okaże się odpowiednia! - nagle zrobiła stop klatkę widząc do czego zmierza jej userka.
NIE! NIE WAŻ SIĘ ROBIĆ SOBIE TYCH NIEPOPRAWNYCH ŻARTÓW! To mój przyjaciel, nie wypada, NIE!
Oj no weź, będzie fajnie!
NIE! - Jak tu żyć, panie adwokacie, jak żyć?
- Która by nie chciała takiego uroczego, mądrego faceta jak ty? - kobieta zaśmiała się wesoło, uśmiechając szeroko. Matt mógłby pewnie ze swoją urodą z łatwością łamać serca, choć raczej na ślepo.
*PLASK*
Nisegoniezałuje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Sty 28, 2018 4:04 pm

Zdecydowanie nie chciałby być wyściskany. Szczególnie z takiego powodu, ale chyba trudno odmówić dużo silniejszej Jen czegokolwiek? Na szczęście to tylko dla nielicznych znane fakty z jego życia. Mowa tutaj między innymi o byciu męczennikiem Nowego Jorku, za którego swoją drogą się nie uważał. Oczywiście czyjeś subiektywne oko mogło wyłapać coś, czemu on do głębi zaprzeczał.
- Ktoś w tych czasach naprawdę nie ma telefonu? – zdziwił się, a jego brwi uniosły się w zdumieniu. Chociaż był ślepy, to nawet on korzystał z takich cudów techniki jak telefon czy laptop. Szczególnie z tego drugiego, kiedy akurat potrzebował sprawdzić dokładnie jakieś prawne zagadnienie. Wydawało mu się jednak nierealne nie posiadanie chociażby ceglastej Nokii do komunikowania się ze światem, albo wezwania pomocy w przypadku bycia świadkiem jakiegoś nieszczęścia. Ktoś biegałby zostawiając ofiarę samą, bo musiał złapać kogoś z telefonem? To wydawało się nierealne, nawet dla wolnego anarchisty nienawidzącego systemu.
Pokręcił jednak głową. Nie chciał jakoś psuć jej humoru tym, że może włóczykij jedynie udawał brak telefonu. Nie kontynuował więc swoich dogłębnych przemyśleń, które zarazem wynikały z pracy adwokata, który z dowodów wyciągać musiał równie wiele wniosków co Sherlock. Wyrzucił także z głowy obraz Jennifer wzdychającej na łóżku i jedzącej czekoladowe lody, wpatrującą się w telefon w oczekiwaniu na to, aż jej Romeo zadzwoni. Co prawda był to bardzo abstrakcyjny obraz, zarówno dlatego, że kobieta nie robiłaby tak głupiej rzeczy, jak i z powodu, że nie mógł jej sobie normalnie wyobrazić.
- Powiedz to złoczyńcom, którzy jakoś nagminnie łamią prawo na wszelkie możliwe sposoby akurat w Nowym Joru. – Nie negował tego, że LA było ciekawe o niebezpieczne atrakcje. Było dużą metropolią i nic dziwnego, że i tam szerzyło się przestępstwo, ale chyba ze świecą szukać tam biegającego po ulicach miasta przestępcy w obcisłych kalesonach uciekającego z wielką torbą pieniędzy, jednocześnie za pomocą pistoletu zmieniającego przechodniów w błoto.
Na jej komplement delikatnie uśmiechnął się zawstydzony tym. Akurat problemu w tym nie było. Jakoś łatwo rozkochiwał w sobie kobiety samym swoim urokiem osobistym, ale po prostu... Nie chciał kogoś mieć. Szczególnie teraz, kiedy dzielił swoje życie z Daredevilem. Lub raczej to chyba Daredevil łaskawie dawał trochę życia Mattowi, co nie omieszkał mu wypomnieć Foggy. Na wspomnienie przyjaciela przez jego twarz przeszedł dziwny cień, ale szybko pozbył się go wracając do uprzejmego uśmiechu.
- Pamiętaj, że jeszcze to ona musi mi wpaść w oko. – zażartował odnośnie realnej sytuacji z jego związkami. Był skromny, ale przy tym i w miarę szczery. Czasami... Ale akurat nie było to coś, co miał zamiar na siłę ukrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Lut 04, 2018 9:33 am

Oj, przecież nie zrobi ci krzywdy, umie naprawdę dobrze kontrolować swoją siłę! No i w zwykłej formie nie jest tak groźna.
”A z resztą, nie naruszałabym jego przestrzeni osobistej od tak!”
Naprawdę?
”Postaraj się trzymać fason, Kass.”
Dużo wymagasz…
- Też byłam zaskoczona. - przez myśl jej przeszło, że może Ghost Rider ją tylko zbył, ale od razu ją odrzuciła. Raczej nie tłumaczyłby się spławionej dziewczynie z całego swojego życia i głupich decyzji. Choć może okoliczności wskazywały, że jest to najrozsądniejsze wyjście z tego sajgonu.
- Ale on trochę wyglądał tak jakby urwał się z kompletnie innego świata. - a potem wyszło, że to całkiem prawdziwe określenie tego kim był Blaze. Życie lubiło zaskakwiać, szczególnie w tym uniwersum.
- Sama nie wiem co wszystkich ciągnie do Nowego Jorku… - może po prostu, w myśl marketingu, jak jest popyt to jest i podaż. Im więce frajerów do ratowania, tym więcej ludzi, którzy chcą zabłysnąć w drugą stronę!
-... ale Wielkie Jabłko to ogromna aglomeracja i najgęściej zaludnione miasto USA. Może liczą, że w tym miejscu zdobędą sławę szybciej niż gdzie indziej? - jakoś tak wyszło.
Trochę nawiązywanie do ślepoty ją zmieszało, ale zaraz się rozpogodziła. Matt miał naprawdę ogromną tolerancję co do swojej straty, co szczerze podziwiała.
- No przecież. Zgodnie z moją wiedzą zaczerpniętą z filmów, tylko miłość od pierwszego wejrzenia, szczególnie w początkowych latach życia, ma jakiekolwiek szanse na udanie się. Czyli mi pewnie zostanie wyłącznie gromada kotów - w sumie, posiadanie kota nie brzmiało tak źle… nah, nie była złoczyńcą aby sobie robić hodowlę. Szczególnie przy jej rozjazdach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Lut 25, 2018 9:31 am

Właśnie dlatego to Jen jest jego przyjaciółką. Chociaż na takiego nie wyglądał, to Matt miewał problemy z kontaktami z ludźmi. Zawsze czuł się źle, winny wszystkiego. Na pozór wydawał się miłym kolesiem, przyjacielskim i z łatwością spoufalającym się z innymi, ale wewnątrz miał problemy z tym, czy aby w ogóle pasuje do reszty społeczeństwa.
- Pamiętaj, że czasem wzrok może mylić. – I mówi ci to ślepy, więc wie co mówi. Wyglądem można było łatwo oszukać innych. Ludzie przeważnie zwracali uwagę na to, co widzą, więc najczęściej właśnie tak starano się wywołać odpowiednie uczucia. Pierwsze wrażenie, przeważnie biorące się po spojrzeniu na coś lub kogoś pozwalało łatwo zmanipulować resztę rozmowy. Z czego wyjaśnienie zostawił dla siebie, zostawiając Jen jedynie radę ślepego mędrca. Chyba miał więcej ze Sticka niż by przypuszczał. – Zresztą serce też. – dodał jeszcze zamyślony. Człowiek zawsze ma pod górę, niczemu nie może w tym świecie na poważnie zaufać, aby jakoś ułatwić sobie egzystencje.
- Nagle przestępcy brzmią jak gwiazdy muzyki pop. Niektórzy robią karierę, a inni są mistrzami jednego przeboju. – Takie porównywanie nie było zbyt mądre. Zaraz w myślach się zganił, że może jednak żartowanie z takiego tematu, szczególnie znajdując się na cmentarzu, gdzie ktoś od takiego Elvisa zmarł, nie było taktowne. Zmarszczył brwi w zastanowieniu.
- Ale lepiej, aby ludzie korzystali z innych metod wybicia się ponad tłum.
Tak naprawdę czasem miał wrażenie, że jest mu nawet lepiej bez wzroku. Co prawda nadal miał ślepe problemy, ale jego wyszkolenie pozwalało mu czasem zapominać o tej umie na jego zdrowiu. Nie miał zresztą po co przeklinać na czym świat stoi trapiąc się czymś takim. Miał przecież na głowie inne problemy, więc jakoś chociaż tą mógł sobie wyjaśniać Boskim Planem, który poniekąd doprowadził go do bycia Daredevilem. Chociaż to chyba też nie najlepszy finał tej historii.
- Nie narzekałbym. Koty są całkiem miłe i ciepłe w dotyku. - Na jej żart o miłości od pierwszego wejrzenia uśmiechnął się nieco szerzej. Tak, w jego przypadku to powiedzenie miało jak najbardziej sens! - I z mojej wiedzy, jest z nimi równie ciężko mieszkać. – Bo o ile psa można wytresować, tak kot może ci się po prostu trafić złośliwy i musisz jakoś z tym żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Nie Mar 04, 2018 1:22 pm

Dobrali się na zasadzie podobieństw. I jak już raz wleźli na przyjacielską chmurkę, to jeszcze nic się nie wydarzyło, co mogłoby zmienić ich wspólne spędzanie czasu. Do Shulkie Daredevil jednak pasował idealnie. Jak torebka, albo rękawiczki, które dodatkowo jeszcze cię uraczą rozmową...
"Czy ty właśnie porównałaś mojego przyjaciela do rękawiczek?"
Ee...
"Cierpliwości. Cierpliwości na to indywiduum bo jak strzelę, to się nie podniesie"
Próbuję być zabawna, okej?
- Cóż, patrząc na twoje doświadczenie w tej kwestii,
musi być w nim sporo racji. Ale mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie.
- Może i była naiwna, ale rzadko spotykała człowieka, z którym tak dobrze jej się rozmawiało. No i wiedza, że kolesia opętuje duch zemsty jest raczej ogromnym gwarantem szczerości. To coś większego niż kredyt na dwadzieścia pięć lat.
- Szczerze wolę tych jednego przeboju. Przynajmniej mniej to wszystkich kosztuje. - spochmurniała na samo wspomnienie. Biedny Gorge, poczucie winy jeszcze raz do niej wróciło. Ale tym razem zdecydowanie słabiej, co mogła zawdzięczać swojemu rozmówcy.
- Na przykład zostawali bohaterami? - zasugerowała dość częstą drogę ludzi posiadających ogromne moce. Szkoda, że tak niewielu młodych bohaterów miało świadomość jak wielką odpowiedzialnością są ich moce.
- A w razie gdybyś umarł w domu, to cię zjedzą. Same plusy. - mimo obojętnego tonu wzdrygnęła się na samą myśl. Bycie pożartym, nawet po śmierci wydało jej się skrajnie obrzydliwe.
- Po prostu mają swój charakter. Jak ludzie. Czasem trafi się człowiek, którego ledwo można znieść, ale trzeba bo innej drogi nie ma. - tu niby się obejrzała ale tak naprawdę spojrzała znacząco na userkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Pon Mar 19, 2018 5:13 pm

No nic poza odległością czterech tysięcy kilometrów w linii prostej. Ale nawet jeśli to tylko przyjaźń na odległość, to cały czas faktycznie dobrze się trzyma i nie przeżyła jeszcze aż tak drastycznej próby, która by jakoś poróżniła dwójkę adwokatów. Chociaż czy przyjaźń jest tutaj dobrym określeniem? Co prawda nawet blisko związane ze sobą osoby mają jakieś tajemnice, ale chyba Matt nie powinien przed She Hulk ukrywać swojej drugiej tożsamości. Nie wypada? Nie ma sensu, skoro sama jest bohaterką? A mimo to nie wspomniał jej nawet słowem o tym, że jest bezwzględnym mścicielem, który na swoim koncie już ma już całkiem sporo pojedynków z lokalnym zbirami, a nawet i Kingpinem, którego ostatecznie jako prawnik wpakował za kratki. Nie wstydził się swojej działalności, chyba, ale wolał w to wtajemniczać jak najmniej osób. Bez słuchania o tym, jakie to niebezpieczne. Bez potrzeby korzenia się za swoje czyny opisywane w gazetach, a często podkoloryzowane.
Zakończył już temat nieznajomego rycerza na mechanicznym rumaku, którego spotkała Jen. Nie znał go, a więc miał najmniejsze prawo w ogóle go oceniać. Liczyło się jedynie to, aby faktycznie nie złamał zielonego serduszka szanującej się pani adwokat, bo ta złamie jego. I chociaż jego sceptycyzm podpowiadał, że nic z tego nie będzie, to życzył jej oczywiście szczęścia. Na pewno zasługiwała na nie bardziej od niego…
- Na przykład zostawali prawnikami albo lekarzami. – powiedział stanowczo. Jako Matt Murdock wolał odcinać się od bohaterskiego świata i stawał trochę w opozycji do zamaskowanych mścicieli. W końcu najciemniej pod latarnią i kto brałby pod uwagę ślepego adwokata wojującego z kolesiami w rajtuzach o to, że jest jednym z nich? Poza tym… Matt naprawdę wolałby, aby dzieciaki zostawały bohaterami na szczeblach odpowiednich zawodów. Strażacy, policjanci, lekarze, architekci, naukowcy… To oni byli najbardziej potrzebni temu światu. Osoby nie bawiące się w bicie ludzi w imię dobra, ale ludzie, którzy po prostu byli dobrzy i robili to co jest „normalne”.
- Kota znosić nie musisz. Zawsze możesz oddać go do schroniska. Nielubianej siostry tak nie oddasz. – Chociaż naprawdę lubił zwierzęta, to jednak oddzielał ich poziom od poziomu człowieka. Nadal była różnica między zabiciem agresywnego psa, a zabiciem agresywnego człowieka. Nawet jeśli poziom rozbestwienia mógł być ten sam, to jednak człowiek pozostawał człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Sob Mar 24, 2018 8:22 pm

Cztery tysiące to jest ledwo trzynaście skoków nakoksowanej Shulkie! Więc ten, damy radę, odległości nam nie straszne, szczególnie przy stałym WiFi w telefonie i szybkich lotach między oboma miastami.
Matt po prostu nie był gotowy zaufać Jen, choć ta pewnie będzie robiła mu wyrzuty jak się w końcu dowie. Bo dowie się na pewno, gdyż Imperatyw tak tego nie zostawi i już zaciera ręce złowieszczo chichocząc.
- W sumie, to całkiem ciekawa opcja. Telepaci jako śledczy w policji albo... - próbowała wymyślić jeszcze coś - Ale czy tacy super ludzie nie wyparliby innych, pozbawionych tych umiejętności... - choć tak się działo zawsze. Szczęśliwie, zwykle uzdolnionych było mniej niż tych nieposiadających mocy, więc raczej nie czekało ich przejęcie rynku przez takowych, ale na pewno nie wzbudzałoby to w otoczeniu przychylnych emocji.
- Aj tam, jeszcze siedmiolatkę idzie upchnąć do okna życia... starszą też jak się odpowiednio zegnie...- przerwała na chwilę akcję i spojrzała na userkę.
Poważnie? Czy ty nie masz nawet ODROBINY wstydu przed takimi żartami?
Przecież pasuje, nie rozumiem w czym problem, Shulkie.
DOBRZE WIESZ W CZYM PROBLEM!
Nikt nie powiedział, że zielony humor nie jest pokrewny z czarnym!
Jeszcze kilka takich akcji i chyba oddam się do przekazania jakiemuś normalniejszemu userowi..
Jakby ktoś cię chciał, ale no dobra.
- W sumie masz rację. - westchnęła ciężko, przeciągając się i patrząc w stronę horyzontu i również poruszających się po cmentarzu ludzi.
- Wiesz, zabawnie by było gdybyś też był superbohaterem. Moglibyśmy razem zwalczać zło i występek! - rzuciła rozbawiona nagłą myślą, żartobliwie obracając twarz w stronę Daredevila. I znów dokonując stopklatki i patrząc na userkę.
... JESTEŚ MISTRZYNIĄ SUBTELNOŚCI
Wiem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Wto Mar 27, 2018 7:03 pm

Chyba zacząłby się niepokoić, gdyby faktycznie Shulkie kiedyś zrobiłaby mu nalot na dom dosłownie kilka minut po tym, jak przez telefon nie brzmiał najlepiej. Albo co gorsza tego telefonu nie odbierał, co zdarzało się często podczas jego zajmowania się biciem przestępców. Powiedzmy sobie jednak szczerze, o ile pani adwokat jeszcze była na tyle mobilna, by nawet wsiąść w samolot, to dla Matta było to niesamowicie trudne i męczące. Myśl żeby zostawić Hell’s Kitchen? Nawet teraz czuł się winny, ale trudno mu było i odmówić kobiecie spotkania w tak przykrej chwili. Po problemach z Foggym obiecał sobie jednak nie zaprzepaszczać przyjaźni, o którą tak wojował ze Stickiem.
Spojrzał na nią wymownie. Zdecydowanie nie o to mu chodziło, kiedy proponował takie kierunki kariery. Co prawda umiejętności niektórych mutantów czy magów wykraczały poza współczesną medycynę i mogłyby uratować życie wielu osobom, ale telepata w policji? Nie. To szło już za daleko, naruszało przy okazji ludzkie prawa. Coś, na co jako adwokat był najbardziej wyczulony. Co zaś tyczy się problemów lepszej rasy… To chyba myśli podobne do przejęcia władzy przez maszyny. Realne, ale na razie to tylko gdybanie.
Na jej „żart” o współpracy superbohaterskiej skomentował parsknięciem, naturalnym przecież w takim momencie. W końcu… Był ślepy! To trochę utrudniało ratowanie ludzi, przynajmniej w teorii. Dla przeciętnego człowieka było niemożliwe i dlatego też tak samo miał zamiar traktować to Matt. Już nawet pomijając jego przykład, jako ulepszonego chemikaliami, znał zwyczajnego mężczyznę, który kompletnie bez wzroku potrafił walczyć lepiej niż niejeden rzezimieszek.
- Przecież już je zwalczamy. Jak prawdziwi superbohaterowie stoimy na straży prawa. Naszymi mocami jest słowo i paragrafy, które odpowiednio dobrane mogą uratować wiele istnień. Możemy robić o wiele więcej dla innych ludzi, nie tylko podczas inwazji czy napadu jakiegoś rabusia. Nie tylko karzemy, ale i ratujemy ludzkie istnienia przed niesprawiedliwością i pozwalamy im odzyskać utracone dobra. – powiedział zamyślony „patrząc” gdzieś pod nogi. Czy był hipokrytą przy tych słowach? Nie, a przynajmniej nie czuł się tak. W końcu jako adwokat walczył o to, aby jakaś firma korporacyjna za swoje przekręty wypłaciła niewinnej kobiecie zadośćuczynienie. Ratował niewinnie skazanych przed więzieniem, w którym mogliby się załamać. Ironicznie robili wiele dobra w porównaniu do niszczenia budynków, odbierania ludziom domostw, miejsc pracy, czasami wręcz życia.
Ale mimo tych prawdziwych dowodów na to, że bohaterowie szkodzą… Nie chciał przestać robić tego, co robi. Może dlatego, że nie uważał się za bohatera? To co robił nie było w żadnym wypadku bohaterskie, ale jakoś usprawiedliwiało go. Uciszało chociaż trochę jego sumienie i duszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Wto Kwi 03, 2018 11:29 am

Zrobi specjalnie w nagłym momencie by wesprzeć go swoją pięścią i poznać bliżej jego jeszcze-nie-przyjaciółkę z Defenders. Na pewno w końcu uda nam się napisać taką fabułę, a przynajmniej wiemy na czym stoimy. Sama Shulkie nie czuła się tak przywiązana do miejsca i pewnie nie zrozumiałaby tej ogromnej potrzeby chronienia tylko tego konkretnego miejsca wstrętna globalizacja, zżarła miłość do małej ojczyzny, ot co!
- Masz rację, przecież nie po to męczyłam się z Harvardem żeby nosić obcisłe wdzianko i posługiwać się przemocą. - Choć ratowanie ludzi od problemów też nie było twoim głównym priorytetem, Shulkie. Twoim priorytetem była własna wendetta, a o innych pomyślałaś dopiero gdy twoim najulubieńszym kolorem został zielony. Dlatego więc oboje cywilnych bohaterów miało swoje za uszami.
- Jednak... jeśli jestem w stanie jeszcze jakoś pomóc swoim współobywatelom... - uniosła do oczu dłoń, którą zacisnęła w pieść - Będę dalej wykorzystywać moją moc tak, aby nie krzywdzić innych i im pomagać. Może sama niewiele zdziałam, ale jeśli moja postawa mogłaby zainspirować innych, zwykłych ludzi? Na Jennifer Walters nikt nie zwróciłby uwagi, kropla w morzu inteligentnych i zdolnych prawników. Ale She Hulk ma możliwości, o których nigdy by mi się nie śniło. - spojrzała w niebo i uśmiechnęła się szeroko, choć pewnie zwracała uwagę innych zgromadzonych tu ludzi.
- Dziękuję że przyjechałeś Matt - powiedziała spokojnie, trzymając go pewniej... i nagle czując jak wraca do swojej dużej, zielonej formy. Szczęśliwie, ubrania nie trzasnęły na niej z hukiem.
- Och... - ta nagła przemiana trochę ją zaskoczyła - Dobrze że nie założyłam bardziej obcisłych ciuchów. - zauważyła, przystając i starając się delikatnie zdjąć garsonkę, bo już krępowała jej ruchy i obawiała się, że ta zaraz się rozerwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Daredevil
Ślepe awokado

Liczba postów : 27
Join date : 07/10/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Pią Kwi 20, 2018 10:57 pm

O ile w końcu tutaj skończymy, bo na razie przerwać trudno, a do niczego nie zmierzamy. Ale nie zależy mi zbytnio na nagłej zmianie i pojawieniu się wartkiej akcji w postaci przestępcy. (Chyba, że masz pod ręką szalik.) Matt lubił Hell’s Kitchen, to był jego dom i czuł się z nim związany. Może nieco bardziej niż z innym miejscem na Ziemi? Na pewno jednak gotowy byłby bronić ludzi wszędzie, gdzie akurat by się pojawił. Tylko, że to właśnie w Nowym Jorku czuł się pewniej i bliżej innych. Znał tam każdy zaułek, sporo osób, miał tam w końcu przyjaciół, no i wiedział czego może się spodziewać oraz przede wszystkim jedna dzielnica była i tak ogromnym wyzwaniem dla Diabła. Nie porównywał się z bohaterami działającymi globalnie, bo to była zupełnie inna liga. Miał naprawdę skromne wyobrażenie o sobie, chociaż jednocześnie czuł się jedynym zbawcą.
I to zawsze było i tak jej marzeniem, jej celem do osiągnięcia. Matt żył tak naprawdę ambicjami ojca. To Jack chciał, aby syn się uczył i został lekarze albo prawnikiem. Bez wzroku zostało mu już tylko prawo. Starał się dla ojca wytrwale uczyć i zdać w ostateczności Harvard. Jego samego ciągnęło do czegoś zupełnie innego. Właśnie do posługiwania się przemocą.
I to tylko jego własne przekonania sprawiły, że nie przerwał Jennifer ucinając skrzydeł zbędnym komentarzem. Jeśli chciała być bohaterką, to jego słowa o zachęcaniu dziewczynek do bicia się z innymi nie były dobrą motywacją. A w sumie zależało mu na tym, aby jednak Shulkie korzystała ze swoich mocy w słusznej sprawie. O ile przy tym nie zapomina i o prawie. Tak jak on…
- Czy coś się stało? – spytał zdezorientowany czując jak ramie towarzyszki zwiększa objętość, a materiał na niej napina się niebezpiecznie. Pokręcił nerwowo głową nasłuchując jakichkolwiek niebezpieczeństw, bo nie wiedział czemu nagle kobieta postanowiła zmienić swoją formę i czy nie miało to właśnie związku z czającym się zagrożeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 125
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   Pią Kwi 27, 2018 6:25 pm

Spokojnie, postaram się na to zaradzić.
Daredevil, czyli gdyby Jezus był superbohaterem bohaterem i nie stronił od przemocy. Niestety, szalików jak na złość nigdzie nie było, nawet sama zainteresowana nie nosiła żadnej apaszki ani nic.
Więc mają między sobą dużo więcej wspólnego niż im się wydaje. Za to kobiecie udało się zdjąć ubranie wierzchnie, bez rozerwania go, co było jej małym sukcesem. Spojrzała w stronę mężczyzny, rozumiejąc jego niepokój.
- Spokojnie, jedynie się odblokowałam. Dobry miesiąc nie byłam zielona. Jak to dziwnie musi brzmieć. - mimo wszystko, tęskniła za swoją zieloną formą. Jej niespodziewany powrót wywołał jej radość.
- Chyba wystarczy tego użalania się nad sobą. No i nie wiem jak ciebie, ale mnie trochę bolą nogi. Co powiesz na kawę u mnie? - nie chcąc stracić animuszu i odzyskanej swobody zacisnęła rękę w pięść patrząc na przyjaciela z uśmiechem którego on wciąż nie może zobaczyć.
Po zgodzie, zadzwoniła więc po taksówkę i trafili do domu Shulkie. Po jakimś czasie spędzonym razem, Matt mógł z czystym sumieniem wrócić do Hellskitchen i sprać paru drani, bo się narobiły zaległości.
Imperatyw śpiewa i tańczy.
Ale za zgodą, więc proszę mnie nie dissować.

[z/t] - oboje, żeby nie było
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Forest Lawn Memorial Park (Glendale)   

Powrót do góry Go down
 
Forest Lawn Memorial Park (Glendale)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Kalifornia :: Los Angeles-
Skocz do: