IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Seven Grand

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Caitlin Lincoln
Zabójca Mróz

Liczba postów : 22
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Seven Grand   Sob Paź 28, 2017 8:09 pm


Subiektywnie mówiąc miejsce dość ładne wizualnie, jednak nie jest to jego najważniejszy atut. Seven Grand według niektórych opinii uchodzi za jeden z najlepszych barów whisky w całym Los Angeles, a na taki tytuł trzeba sobie zasłużyć. Oczywiście, taka renoma nie bierze się znikąd, choć zapewne najlepiej samemu ją zweryfikować. Przynajmniej jeśli lubi się tego typu miejsca... lub nie ma nic lepszego do zrobienia z wolnym czasem i pieniędzmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Caitlin Lincoln
Zabójca Mróz

Liczba postów : 22
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: Seven Grand   Sob Paź 28, 2017 8:24 pm

Aktualnie nie musiała przejmować się brakiem pieniędzy lub ich szybko kurczącym się zasobem. Drobną zemstę i plany mordu również odłożyła na później, jako że uganianie się za ludźmi, którzy w jakiś sposób jej podpadli, nie było bynajmniej jej największym hobby, a nawet złodzieje i mordercy przynajmniej raz na jakiś czas zasługują na chwilę odpoczynku i złapanie oddechu w normalnym, znanym przeciętnemu cywilowi życiu. W każdym razie Caitlin z całą pewnością nie zamierzała sobie tego prawa odbierać, czerpiąc przyjemność z takich przypadkowych wycieczek po barach i klubach.
Kręciła się po całych Stanach, zależnie od woli. Często zdarzało się jej przesiadywać w Nowym Jorku, ale nie samym "Miastem Bohaterów" człowiek żyje, więc czasami wywiewało ją gdzieś dalej; w tym przypadku aż do Kalifornii. Można się zdziwić, że chciało się jej tłuc taki kawał aż z Luizjany, ale kto powiedział, że nie zatrzymywała przy różnych okazjach na inne atrakcje? Była kobietą czynu. W dodatku nie zawsze skupioną tylko na źle i występku.
Los Angeles nie umywało się może liczbą atrakcji do Nowego Jorku (ani nie biegały tu przerośnięte jaszczury, ani co drugi wtorek nie urządzali eventu "koniec świata"), ale i tak ciężko było narzekać na brak zajęć. I ciekawych miejsc, o które warto było zahaczyć w razie nudy. Takich jak choćby i Seven Grand, które skusiło Caitlin zarówno przyjemnym, dość ciemnym wnętrzem, jak i możliwością napicia się czegoś mocniejszego. Cóż, tego też nie mogła sobie odmówić!
Wprawdzie pieniędzy miała pod dostatkiem, przynajmniej jak na razie, ale wykorzystała nadarzającą się okazję. Wystarczył ładny uśmiech, zatrzepotanie rzęsami i parę zamienionych przelotnie zdań, żeby wyciągnąć jakiegoś naiwniaka na postawienie jej szklanki whisky. Zmyła go całkiem szybko i prosto w przeciągu następnych kilku krótkich minut, nie czując wyrzutów sumienia z powodu urażonego, męskiego serca. Nigdy nie czuła się winna z wykorzystywania ludzi; nie jej wina, że dawali się wykorzystywać.
Siedziała przy ladzie nieco znudzona, sącząc złoty trunek i studiując strukturę drewna i twarze wokół. Nie wydawało się, by miała tu spotkać kogoś specjalnie interesującego, ale z drugiej strony... nie przyszła tu szukać towarzystwa, tylko się napić. W jakimś ładnym miejscu. Była estetką, miała swoja wymagania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Seven Grand   Nie Paź 29, 2017 2:19 am

Mając nadmiar wolnej przestrzeni i wolnego czasu można zacząć się nudzić. Tak było w przypadku Vanishera - nie wiedział gdzie i po co ma być. Pojawiał się w Tokyo, tylko żeby zjeść sushi, a zaraz potem leciał na wódkę i do Kijowa - śniadanie mistrzów. On po prostu nie wiedział co miał robić. Był bez pracy i jakiegokolwiek celu w życiu, a pustkę po tym zapełniał imprezami, dragami i alkoholem -I'm the fuckin' rockstar baby! - czyli dzień jak co dzień.
Chcąc jednak zaznać odrobiny klasy wybrał jedno z miejsc, które mu z takową się kojarzyły - cichy i niepozorny bar w Mieście Aniołów. Zdawało sobie dość dobrze sprawę, co to za miejsce i jaki typ ludzi może tam spotkać. Celował, że będą tam - jak zwykle gdy tam "wpadał" - same bogate buce. Jak pomyślał tak i zrobił przebrawszy się w jednym ze swoich domów w czarną obcisłą koszulę, czarne spodnie i równie czarne pantofle "przeskoczył" do barowej toalety. Oczywiście, że wolałby wskoczyć od razu do sali, jednak jego pojawienie się mogłoby wzbudzić spore zamieszenie. A tak, nikomu nie wpadając niepotrzebnie w oko pojawił się w jednej z kabin w toalecie, na jego szczęście była pusta. Teraz przydałoby się zerknąć na towarzystwo i może wywinąć jakiś numer, od tak żeby podrażnić się z tymi bufonami.
Gdy tylko Telford wyszedł z toalety, począł lustrować towarzystwo - tak jak się spodziewał, same ważniaki w garniturach, jednak.... Holly Molly Motherfucker! Gdyby oczy mogły wystrzelić z czaszki, to tak pewnie stałoby się właśnie teraz. Dziewczyna przy barze.
Tu właśnie Telford uznał, że warto było wpaść do baru - od razu odezwała się w nim natura podrywacza i postanowił zdobyć tę dziewczynę. Wedle niego miała ona wszystko, co lubił, a do tego biło od niech nienaturalnym wręcz chłodem - aż miło.
Nie czekając, aż ktokolwiek z tu obecnych uprzedzi go w zbliżeniu się do tej niewiasty mutant ruszył pewnym siebie sprężystym krokiem, a po chwili usiadł koło niej. Nie zamawiał nic, wbił wzrok w butelki prezentujące sprzedawane w barze trunki. Miał idealny plan jak ją zdobyć - wystarczyłaby do niego odrobina pewności siebie i chamstwa, a te cechy Vansher posiadał w nadmiarze, więc plan powinien udać się aż za dobrze.
- ...więc mówisz kochanie, że gdzie chciałabyś polecieć na wakacje w tym roku? - zarzuciła jak gdyby wracając do rozmowy przerwanej zaledwie sekundę temu. Nadal jednak na nią nie patrzył. Wiedział co robi.
Powrót do góry Go down
avatar
Caitlin Lincoln
Zabójca Mróz

Liczba postów : 22
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: Seven Grand   Nie Paź 29, 2017 6:00 pm

Nie miała ochoty urządzać sobie wycieczki po zatłoczonych, głośnych klubach, w każdym razie nie dziś. Wieczór był ładny i spokojny, dość chłodny, aż kusił by wejść do spokojniejszego baru, usiąść i napić się czegoś mocniejszego, co zresztą Caitlin uskuteczniała. Jakkolwiek lubiła mocne wrażenia i często kręciła się tam, gdzie było dużo ludzi - choćby z samej ciekawości czy z chęci zdobywania informacji, znalezienia sobie zajęcia - od czasu do czasu lubiła przysiąść we względnej ciszy i spokoju. Ponudzić się trochę też nie było źle; nadmiar adrenaliny źle jej robił na cerę.
Oczywiście jednak, nie dane jej będzie zbyt długo nacieszyć się złudną perspektywą świętego spokoju. Prawie była przyzwyczajona, że jej plany szybko ulegały drastycznym zmianom. Ot, życie lubiło ją zaskakiwać. A to wypadek, a to przypadkowe morderstwo, kradzież w wolnej chwili czy spotkanie jakiejś ciekawej osobowości - nie zawsze niespodzianki były negatywne. Przynajmniej było co robić. Albo przynajmniej na co patrzeć.
Posłała krótkie, średnio zainteresowane spojrzenie mężczyźnie, który usiadł obok. Zdążyła zlustrować go, ocenić i uznać, że szklanka whisky zasługuje jednak na więcej uwagi, niż wytatuowany, łysy facet. Mało takich chodziło po ulicach? Zwykle niedzielne dresy lub członkowie średnio znanych gangów, które uciekały się co najwyżej do pomazania sprayem po ścianie lokalnej komendy policji. Może trochę nie pasował do towarzyskiej śmietanki w dość drogim barze, ale Caitlin w to nie wnikała.
Znała większość taktyk podrywu, które stosowali mężczyźni. Nieraz ich na niej próbowali. Czasami nawet z czystej ciekawości łapała haczyk i potem tylko patrzyła, jak nieporadnie mistrzowie romansów usiłują zdobyć jej serce choćby na jedną noc. Uśmiechnęła się do siebie półgębkiem, wychylając część złotego trunku ze szklanki, jakby przypadkowo wyprężając się nieco na krześle.
Uwielbiała takie gierki, jeśli miała w nich przewagę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Seven Grand   Nie Lis 05, 2017 9:43 pm

Pierwszy z celów Telforada został osiągnięty - dziewczyna zwróciła na niego uwagę, teraz pozostawało zrobić coś, żeby zainteresować ją sobą. Miał nawet plan jak to zrobić. Tak.
Oczywiście nie używając swojej osobiści, a mocy - przecież to oczywiste. Choć bajere też musiał podkręcić.
- Więc co taka zimna laska jak Ty, robi w tak gorącym mieście jak to? - zadał unosząc obydwie brwi w górę - Nie mów, pozwól, że zgadnę - tu się na chwilę zamyślił. Musiał coś wymyślić, w końcu był mistrzem gadki.
- Uciekłaś od bogatego męża i szukasz tu frajera? - zaśmiał się. Kurcze, chciał powiedzieć coś uzupełnienie innego. Było to coś o znudzeniu życiem i inne tego typu pierdoły. Chyba że.... O jasna cholera, zapomniał, że dwie godziny temu zjadł kwasa. Zdążył już przeklinać dilera, ale jak to mawiają - im dłużej czekasz na początek działania, tym faza będzie mocniejsza. Wiedział, że go strzeli i pewnie zepsuje mu randkę. Musiał więc to kontrolować.
- Więc na czym to ja stanąłem? - czuł się dziwnie zbity z tropu - Aha, nie postawię Ci drinka. Dobryś, dobryś - dodał lekko chichocząc.
Cholera jasna, tracił panowanie nad ciałem. Skup się debilu, to nie tak ma wyglądać. Wiesz przecież jak mocne są kwasy. Nic nie mógł na to poradzić - rozpierała go energia, chciał skakać i latać i tańczyć i może kogoś zabić. Nie, co? Stój i wróć.
- Więc jak, zgadłem? - zarzucił szybko. Tak bardzo chciał zapalić. Starał się panować nad swoim stanem, chyba mu wychodziło.
Powrót do góry Go down
avatar
Caitlin Lincoln
Zabójca Mróz

Liczba postów : 22
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: Seven Grand   Pią Lis 10, 2017 8:06 pm

Wieczór był spokojny, cichy i zapowiadał się wyjątkowo udany - taka przyjemna odskocznia od zwyczajowego natłoku wrażeń - a tu nagle znalazło się jej jakieś niespodziewane towarzystwo. Znowu. Wprawdzie nie powinna być nawet specjalnie zaskoczona, że ktoś ją zaczepia, ale jakoś nie był to szczyt jej aktualnych marzeń; nie zamierzała jednak specjalnie się wzbraniać i przesadnie ostentacyjnie go ignorować, przynajmniej dopóki nie był zbyt upierdliwy ani irytujący. A na razie po prostu gadał, a raczej - pieprzył trzy po trzy, Caitlin nie bardzo wiedziała o czym. Drgnął jej kącik ust w lekkim, pewnie dość drwiącym uśmiechu. Podejrzewała, że mógł się albo upić, albo naćpać. Absolutnie nie byłoby to nic dziwnego. W Los Angeles jedna połowa miasta ćpała, a druga udawała, że nie.
- Chowam się przed policją za morderstwo bogatego męża - odparła lekko i spokojnie, rzucając pierwszą uwagę, która przyszła jej do głowy. Nie to, żeby próbowała go wystraszyć. Nie wydawał się tym typem osoby, która łatwo daje się zbyć.
Być może niestety.
Rzeczywiście gadał od rzeczy. Trochę szkoda, że spokój zakłóca jej akurat facet, który albo ma problem ze sobą, albo z nałogiem (albo oba), bo tacy potrafili być wyjątkowo uciążliwi w zniesieniu. A Caitlin jakoś niespecjalnie paliła się do opuszczania całkiem miłego lokalu tylko dlatego, że ktoś ją zaczepia. No nic... pożyjemy, zobaczymy.
Jakoś zdarzyło się jej puścić mimo uszu chaotycznie rzuconą uwagę o drinku. Nie narzekała chwilowo na zawartość szklanki, a z drugiej strony nie zamierzała się upijać... notabene whisky nadal dostawała jakby więcej uwagi niż ten przypadkowy jegomość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Seven Grand   Wto Lis 21, 2017 12:13 am

Szumy i dziwne plamy raz po raz przesuwały się pod sklepieniem czaszki mężczyzn - coś siedzące w nim nakazywało mu siać chaos oraz masę bezsensownych rzeczy. Serio, starał się słuchać dziewczyny, a jednocześnie powstrymywał się od oblania się całym barowym zapasem whisky i odśpiewania hymnu Kanady stojąc na rękach. Był z nim na prawdę kiepsko, jednak silna wola robiła swoje.
- No cóż, ja jestem tylko biednym magikiem - rzucił z ironicznym smutkiem. - Chcesz zobaczyć moją sztukczę? - w jego głosie drżała dziwna nutka podniecenia i zniecierpliwienia. Nie czekał nawet na odpowiedź dziewcyny, tylko wskazał jej siedzących w kącie sali mężczyzn. Obydwaj ubrani byli w garnitury i o czymś zawzięcie dyskutowali - pewnie sprawy biznesowe.
-Patrz i podziwiaj - dodał pewnym siebie tonem.
Jego prawa dłoń rozmyła się, aby zaraz pojawić się na stole tamtej dwójki. Doskonele wiedział, że żaden z nich tego nie widzi, gdyż obydwaj zajęci byli sobą. Dłoń Telforda sprawnym ruchem chwyciła leżący na stole portfel jednego z nich, po czym wróciła do swego właściciela.
Fakt, nie powinien był popisywać się mocą, jednak to było silniejsze do niego. Po prostu musiał. Jako nie obchodziło go jak zareaguje na to dziewczyna, jeżeli zacznie krzyczeć, to po prostu ucieknie.
-Dziękuję za oklaski, kolejny pokaz już za chwilę, tylko wypiję - dorzucił lekko chichocząc. Oczekując na reakcję schował portfel do kieszeni spodnie. - W nagrodę chcę drina, albo coś innego. Potrafię więcej sztuczek - wyszczerzył do niej ząbki w uśmiechu.
Niezmiernie ciekawiło go jej reakcja.
Wracjąc do dziwnej schizy w jego głowie - wywinięty przed chwilą numer sprawił, że jego rozbiegane bezsensownie myśli na chwilę się uspokoiły.
Powrót do góry Go down
avatar
Caitlin Lincoln
Zabójca Mróz

Liczba postów : 22
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: Seven Grand   Pią Lis 24, 2017 12:02 am

Gdyby postanowił zrealizować chociaż jeden z tych trzech punktów, przynajmniej zrobiłoby się ciekawie. Personel baru zapewne nie byłby specjalnie z tego faktu zadowolony, ale Caitlin miałaby na co popatrzeć. Jakoś wyjątkowo satysfakcjonował ją widok ludzi, którzy z różnych powodów ściągali na siebie problemy. Albo odstawiali żenującą szopkę. Jak do tej pory jednak całkiem przyjemnie siedziało się jej w spokoju, bez dodatkowych atrakcji w najbliższym otoczeniu.
Chciałaby powiedzieć "nie", ale była boleśnie świadoma, że jakakolwiek nie byłaby jej podpowiedź, ten facet i tak zrobiłby to, co miał zaplanowane. Znała ten typ ludzi. Uparci pozerzy, znudzeni życiem, szukający wrażeń, przypuszczalnie czasem cierpiący z powodu ADHD. Albo narkotyków, jak w tym przypadku, co Caitlin zgadła bez trudu choćby po wyglądzie źrenic i typowego dla odlotu zniecierpliwienia, objawiającego się niekontrolowanymi skurczami mięśni i wierceniem się w miejscu. LSD, może amfetamina, ewentualnie jakieś inne świństwo, sporo tego robili. Jeszcze trochę i pożałuje, że w ogóle wziął. A potem pewnie weźmie znowu. Trochę jej wyglądał na ćpuna.
W końcu normalni ludzie nie robili sobie takich tatuaży.
Odwróciła głowę i spojrzała we wskazanym kierunku, nie siląc się na specjalną dyskrecję. Obserwowała przez chwilę pokaz i musiała przyznać, że mężczyźnie trafiła się... ciekawa, bardzo przydatna moc. Teleportacja, która najwidoczniej działała też na pojedyncze części ciała - było to nawet dość zadziwiające! Prawdę mówiąc, nie spodziewała się, że ma do czynienia z mutantem, ale nie dziwiło jej to aż tak, skoro sama się do tej kategorii zaliczała. Zastanowiła się krótko, które geny należałoby wyodrębnić, żeby dokopać się do kodu takich umiejętności... ale to nie był niestety ani czas, ani miejsce na eksperymenty genetyczne. Szkoda.
Pociągnęła kolejny łyk whisky i spojrzała przelotnie na mężczyznę. W tym około metrze sześćdziesiąt pięć zamknięte było marzenie każdego złodzieja. Uśmiechnęła się sztucznie.
- Skoro już ukradłeś portfel, to równie dobrze możesz teraz wykorzystać jego zawartość - zaproponowała mu bardzo uprzejmie co do żebrania o drinka, choćby czysto po złości wyglądając na niezainteresowaną. Choć zainteresowana była. Takie sztuczki, nawet jeśli wykorzystane tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę, dawały jednak całkiem niezły obraz tego, jaki potencjał mają takie umiejętności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Seven Grand   Pon Gru 04, 2017 4:48 am

Stan psychiki Telforda poprawił się nieco - albo był tak zaprawiony w "boju", albo drops miał efekt mocny, lecz krótkotrwały. Tego nie wiedział. Tak, czy inaczej jego mózg wracał do normy, a on sam zaczynał myśleć trzeźwo - choć w jego przypadku to było co najmniej dziwne.
Wracając jednak do sytuacji przy barze - Vanisher czuł się nieco dziwnie. Poza wydurnianiem się i dziwnymi próbami podrywu nie robił absolutnie nic ciekawego.
- Widzisz. - zaczął - Nie chodzi o to, aby kraść dla zysku - choć to niekiedy dochodowe - ale dla mnie liczy się sam fakt, trofeum - była to prawda, fakt. Nie licząc oczywiście przypadków, gdy wkradał się do tajnych baz i wykradał z nich dokumenty, aby później je sprzedać.
I zasadniczo nie chciało mu się nawet pić - liczył, że jedna z jego taktyk na poderwanie tej laski podziała. Jednak nic nie działało, ona serio była zimna - gorsza niż zima w Rosji.
- Mogę latać wszędzie, gdzie tylko chcę - to był fakt - Gdzie byś chciała polecieć? - zdecydowanie nie powinien był tego mówić i ogólnie chwalić się mocą, nie wiedział w końcu na kogo trafił, ale jakoś chciał jej zaimponować. Może choć teraz uda mu się zabrać ją stąd? To byłoby dla niego całkiem dobre.
Powrót do góry Go down
avatar
Caitlin Lincoln
Zabójca Mróz

Liczba postów : 22
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: Seven Grand   Nie Gru 10, 2017 8:52 pm

Za to Caitlin czuła się absolutnie zwyczajnie. Spotykała na swojej drodze różnych ludzi - i nieludzi, skoro już o tym mowa, bo mutanci też się zdarzali. Większość z nich nie reprezentowała sobą jakichś specjalnie porywających, intrygujących cech charakteru, i w zasadzie stanowili wierne kopie milionów takich jak oni. Choć akurat Vanisher... miał ciekawą moc, to musiała przyznać - za to, jak się zdawało, mniej ciekawą osobowość. A w każdym razie podryw szedł mu wyjątkowo topornie.
Właściwie to było niemal zabawne.
- Kradzież dla samej satysfakcji? Mało opłacalne - zawyrokowała, będąc, oczywiście, zdecydowaną fanką kradzieży dla zysków. Choć - również oczywiście - sam fakt zdobycia czegoś też bardzo ją cieszył. Lubiła drażnić policję, ale skoro kradła, to zwykle do czegoś jej to było potrzebne. Zwykle. - Czyli jesteś kleptomanem.
Była zwyczajnie niezainteresowana. Raz jeszcze krytycznie zmierzyła go wzrokiem i uśmiechnęła się pobłażliwie.
- Możesz odlecieć sam - Czyż to nie był dostatecznie jednoznaczny sygnał "mam cię gdzieś"?! Być może nie! - Słuchaj, słońce, jesteś przynajmniej 15 centymetrów za niski, żebym mogła spojrzeć na ciebie łaskawszym okiem. I zdecydowanie za bardzo toporny w swoich staraniach. Poszukaj kogoś ze znacznie niższym IQ od mojego, to może uda ci się coś zdziałać.
O rany, jak ona lubiła być uprzejmie niemiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Seven Grand   Sob Gru 23, 2017 1:47 pm

O nie! Nie, nie i jeszcze raz nie! Mogła mu odmówić, ale ubliżać? Nie, tak nie mogła robić. Tym bardziej nie mogła czepiać się jego wzrostu. To było coś poniżej pasa, co zabolało Telforda zdecydowanie. Czas pokazać pazurki i udowodnić, że nie da sobą pomiatać.
- Fakt, jestem klaunem. Może mam nierówno pod sufitem i wrzucam w siebie całą masę dziwnych rzeczy. - nawet lekko się zaśmiał - Ale nazywanie mnie niskim to obraza. Nie mam zamiaru więcej z Tobą siedzieć, jesteś okropna. - był na granicy wściekłości, jednak wzięte prochy sprawiały, że non stop wyglądał na wyluzowanego.
Sięgnął do kieszeni po skradziony portfel i powoli go otworzył, po czym wyjął ze środka gotówkę.
- Barman! - zawołał uśmiechając się szyderczo. Nim jednak ten zdążył podejść, Vanisher rzucił portfel lekko do dziewczyny. - Masz tu złodziejkę. - powiedział, gdy tylko ten podszedł. Sam jednak nie miał zamiaru pozostawiać w lokalu, więc po prostu znikł przenosząc się w inny koniec świata.
// zt
Powrót do góry Go down
avatar
Caitlin Lincoln
Zabójca Mróz

Liczba postów : 22
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: Seven Grand   Nie Kwi 08, 2018 3:44 pm

// patrzcie kto się właśnie zorientował że od końca grudnia siedzi w jednym temacie :v

No jaki się nagle drażliwy zrobił; a to tylko jedna drobna uwaga. Ale Caitlin postanowiła w to nie wnikać, mężczyźni stawali się jakoś szczególnie wrażliwi, jeśli w grę wchodził ich wzrost (albo szerokość w barach), taki czuły punkt. Przewróciła tylko oczami na ten uprzejmy, stłumiony przez narkotyki wybuch złości, który brzmiał dla niej bardziej jak oburzone kwilenie siedmiolatka - zwłaszcza to ostatnie zdanie. Z drugiej strony, dla niej bardzo wiele rzeczy, które mówili mężczyźni, tak właśnie brzmiało; och, że niby była uprzedzona? Co? W życiu. To po prostu faceci byli w znakomitej większości przypadków kompletnie ograniczeni umysłowo. Może dlatego, że zamiast mózgu myśleli często zupełne innym rodzajem narządu.
Może nawet zamierzała mu jakoś odpowiedzieć, pewnie znowu uszczypliwie, skoro mówimy o Caitlin, ale zanim postanowiła to zrobić - w jej dłoni wylądował portfel, który złapała zupełnie odruchowo. Posłała Vanisherowi mordercze spojrzenie na jego słowa, ale nim zdążyła chwycić go za ramię i przerobić w lodową rzeźbę - zniknął.
- Co za podstępny...
Musiała srogo się z tego tłumaczyć - nie zawsze od razu sięgała po rozwiązania siłowe, to by było nierozsądne, czasem można było się uciec do dyplomacji. W tym wypadku... nawet pomogło.
Jakkolwiek barman i tak skończył z dłonią przymrożoną do lady, a Caitlin w ekspresowo szybkim tempie opuściła lokal.
Mężczyźni.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Seven Grand   

Powrót do góry Go down
 
Seven Grand
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Kalifornia :: Los Angeles-
Skocz do: