IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2012] Ogród w Nowym Jorku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Sue Storm


Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Czw Wrz 14, 2017 6:39 pm

Chociaż Stark nie bardzo interesował się ani firmą, ani niczym innym poza zbroją, to na szczęście fundacja imienia jego matki znajdowała się w dobrych rękach i robiła kawał dobrej roboty... Jednym z takich przedsięwzięć był bankiet charytatywny, na który sproszono wszystkich, którzy chcą jakoś pomóc potrzebującym. Oczywiście w tym zaproszenia wysłano osobom, które miałyby uświetnić to wydarzenie. Dlatego i do Baxter Building trafiło jedno. Niestety większość z Fantastycznej Czwórki albo była zajęta badaniami, albo dawała więcej powodu do wstydu niż dumy, albo jak Ben nie lubiła takich wydarzeń ze względu na poważny charakter… Ale nawet wbrew oczekiwaniom Sue, wcale nie była to sztywna niczym stypa impreza.
Bardzo zdziwiła się, kiedy przyszła ubrana w swoją najlepszą wieczorową suknię z srebrzystego materiału połyskującego niczym jej biżuteria, ale zamiast do sali pełnej wytwornie wyglądających ludzi trafiła do ogrodu otwartego dla każdego... Zamiast szwedzkiego stołu i małych talerzyków z chińskiej porcelany byli ludzie sprzedający gotowaną kukurydzę i corn-dogi podawane na plastikowych talerzykach.
Stojąc z boku na drewnianych deskach altanki patrzyła na to wszystko czerwona ze wstydu namiętnie ściskając kopertową torebkę. Czuła się strasznie głupio widząc innych i siebie w prostej, ale w obecnych okolicznościach przesadnej sukni. Nie mogła się wycofać i musiała zostać, dlatego nawet jej wielkie chęci zniknięcia musiały ustąpić poczuciu obowiązku…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 85
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Pią Wrz 15, 2017 8:11 pm

Bal charytatywny u samego Tony'ego Starka! Wciąż nie mogła uwierzyć, że jej kancelaria adwokacka wysłała ją jako towarzystwo reprezentanta firmy. Kto by pomyślał, że ta głośna sprawa przyniesie im aż taką sławę? Jennifer powoli pięła się po szczeblach kariery. Który to był już rok jej pracy? Nie była pewna, ten czas tak szybko leciał. Mimo to, powoli zyskiwała sprzymierzeńców. Tak samo jak wrogów. Mafia w Los Angeles tylko czekała na jeden fałszywy krok ze strony Jen. Ale tej już to nie interesowało. Uśmiechnięta i zadowolona przyszła na przyjęcie.
Znając ekscentryczność Tony'ego Starka, co prawda tylko z gazet, ale nawet się nie łudziła, że może pozna go kiedykolwiek bliżej, oraz badając lokalizację przyjęcia zdołała wyśledzić, że ma do czynienia z ogrodową imprezą. Cóż, pan Stark był odrobinę... ekscentryczny. Dlatego ona założyła fioletową koktajlową sukienkę z zielonym paskiem na talii, biały niby słomkowy kapelusz, szerokie srebrne kolczyki z nefrytowym oczkiem pasujące do naszyjnika z tym samym motywem, oraz sandały na drobnej szpilce. Włosy natomiast upięła w kok. Teraz czuła się gotowa do zmierzenia z rzeczywistością. Choć wcale tak nie było.
Była skrajnie poddenerwowana, gdy tylko weszła w tłum bogaczy. Tyle ludzi, tyle osób, tak wiele par oczu wpatrzonych w nią... stchórzyła. Co gorsza stchórzyła w pełni świadoma tej sromoty. Szybko uciekła w jeden z dalszych kątów imprezy w poszukiwaniu mniej oceniającego ją, jej strój, jej historię, towarzystwa. Aż tu nagle zauważyła kobietę dużo bardziej wytworną niż sytuacja wymagała. Mimo to wręcz od razu Jen poczuła zazdrość o figurę stojącej przed nią kobiety. I natychmiast się tego zawstydziła. Przecież nieznajoma nic nie zrobiła, poza faktem że wyglądała zabójczo. Stanęła niedaleko niej i zerkała na otoczenie, jednocześnie nieśmiało co jakiś czas patrząc na tak blisko stojącą jednostkę ludzką. Skądś ją kojarzyła, ale nie potrafiła sobie przypomnieć skąd... Zaczęła bawić się torebką, która była elementarnym dodatkiem na jakiekolwiek przyjęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sue Storm


Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Nie Wrz 17, 2017 9:12 pm

Chyba też dała się zwieść informacji, że fundacja imienia Marii Stark należy do Stark Industries, a co za tym idzie i do samego Tony’ego Starka... Zbyt powierzchownie oceniła te przyjęcie zakładając, że wszystko na nim byłoby urządzone pod człowieka kryjącego się pod żelazna maską. Nie było sztywnie, nie było z przepychem, ani tym bardziej wytwornie…. Wiele ludzi przyszło tutaj po prostu chcąc wesprzeć innych, chociażby i niewielką sumą pieniędzy. Jednak co bogatszych poczęstunek musiał nieźle zdziwić… Jednak większość osób przygotowała się chociażby na tyle, aby odpowiednio się ubrać. Jeszcze bardziej chciała się zapaść pod ziemię, kiedy obok niej stanęła kobieta wprost idealnie dopasowana kreacją do scenerii. Ile by dała, aby móc się z nią zamienić sukienką… Nieświadoma jej zazdrości, sama jej zazdrościła! A przecież kobieta na pewno nie wyglądała gorzej od niej! Widząc na sobie jej spojrzenia uśmiechała się niepewnie czując, że chyba jest bardziej gorąco niż przy rozpalonym (nie napalonym!) Johnnym. Wzięła wdech i zgodnie z założeniami nie izolowania się i robienia wszystkiego dla potrzebujących postanowiła zagadać towarzyszkę, która… nerwowo ściskała swoją torebkę. Może też się czymś stresowała? Tym bardziej chyba rozmowa jej się przyda.
- Piękna sukienka. – odważyła się w końcu coś powiedzieć zaczynając temat. Bardzo oklepany temat wśród kobiet, ale Sue nie interesowała się aż tak mediami, aby skądkolwiek kojarzyć rozmówczynie. – Zielony to naprawdę ładny kolor. A niestety mało kto go wybiera… - wypaliła właściwie stawiając się w grupie tych niewybierających zielonego. Na swoje usprawiedliwienie miała to, że taki kolor nie pasował jej do karnacji. – Ale tobie bardzo pasuje. – dodała od siebie przerażona, jak nawet zwykły i prosty temat mogła zepsuć…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 85
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Wto Wrz 19, 2017 7:49 pm

No proszę, jeszcze blond włosa piękność zdecydowała się do niej zagadać. I raczej sama kancelaria ani tym bardziej przyszła She Hulk nie były wypominane specjalnie w mediach. Raczej to sprawca oraz powód sprawy byli na pierwszym planie, chyba że grzebało się bardziej przy wypowiedziach jego adwokata. Ale wracając do sprawy Jen mimowolnie się zarumieniła, aczkolwiek zielone to miała jedynie dodatki i to też nie wszystkie.
- Lubię zielony, to przyjemny kolor. - bawiła się kosmykami włosów, luźno spadającymi z jej koka. Denerwowała się, jak zwykle gdy miała zrobić coś nie związanego z jej pracą. Gdzie podziewała się pewność pani adwokat, którą dawał jej ten urząd?!
- Dziękuję bardzo za komplement, pani... - zawahała się chwilę nim podeszła bliżej i wysunęła dłoń. To było naprawdę śmiałe, dlatego jej ruchy były dosyć sztywne - Gdzie moje maniery, Jennifer Walters. - spojrzała na nią niepewnie czy kobieta chwyci za jej dłoń. Czy takim damom wypada?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sue Storm


Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Nie Wrz 24, 2017 1:12 pm

- Nawet czytać ze zrozumieniem nie umiesz… Albo aż tak zielony z podpisu rzucił ci się na mózg. – Deadpool… nikt nie wie jakim cudem wyłonił się zza krzaków, aby zakpić z userki, która błyskawicznie rzuciła go butem, aby zniknął w czarnej dziurze, z której wypełzł. Może nikt nie zauważy? To tylko błąd w systemie, który powinien umknąć zwyczajnym postaciom… No Sue na pewno nie zauważyła zarówno zbyt zdenerwowana przyjęciem, jak i nieświadoma możliwości łamania czwartej ściany. Zwłaszcza tak bezczelnego łamania czwartej ściany na zupełnie innej postaci… Chyba nie dostanie za to ostrzeżenia? Za to Wade na pewno nie zwróci jej pieniędzy… Jakby kiedykolwiek za coś zwracał!
- Miło cię poznać, Jennifer. Ja jestem Susan Storm. – uścisnęła dłoń kobiety uśmiechając się do niej przyjaźnie. Ma nadzieje, że nie wyszło zbyt sztywnie. A jeśli jej dłoń zbytnio się spociła?! Ale chyba jednak nie wygłupiła się rzucając komplementem, a skoro i nie patrzono na nią krzywo uciekając w popłochu, to bardzo dobry znak. Oby tego nie zepsuła! Ale obecnie wróży się jej przyjemna rozmowa będącą miłym zajęciem dla jej rozbieganych z przejęcia myśli. – Ale proszę, mów mi Sue. – Invisible Woman nie zdawała sobie aż tak sprawy ze swojej sławy. Swoją drogą bardziej rozdmuchanej przez jej brata… Patrzyła na siebie, jak na całkiem normalną osobę i chyba bardziej wolała być oceniana przez pryzmat osiągnięć naukowych, a nie… supernienaturalnych mocy.
- Pierwszy raz na takiej imprezie? – nieświadoma rozpoznania postanowiła zagaić kolejny temat, aby nie pojawiła się jakaś niezręczna cisza, która chyba obu nie wyszłaby na dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 85
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Czw Wrz 28, 2017 3:19 pm

- Zielony to śliczny kolor, masz z tym jakiś problem? - She Hulk łypnęła groźnie na Deadpoola, biorąc się pod boki i unosząc dumnie głowę, na chwilę zatrzymując akcję w Stopklatce. Zmroziła Deadpoola wzrokiem, po czym ostentacyjnie przekręciła głowę, dając znak, że nie zamierza kontynuować rozmowy z tym type... a nie, po prostu spojrzała na mnie.
-Przejdziemy do konkretów w poście? Chcę sobie po awwować.
- Ta jest! Pani Ponton! - pobiegłam do maszyny, aby stukać post ignorując pełne politowania spojrzenie.
- Susan Storm? TA Susan Storm? Od Fantastycznej Czwórki? - nie dało się nie zauważyć podziwu i lekkiego niedowierzania w głosie przyszłej She Hulk. W końcu... hej, ile razy w życiu człowiek ma szansę spotkać kogoś kto potrafi randomowo znikać aby ułatwić sobie życie?!
Co do bycia naukowcem... może jej kuzyn by tak spojrzał, ale Jennifer nie była tym specjalnie zainteresowana. Fizyka kwantowa, biologia, chemia... nie, zdecydowanie wolała uczyć się łaciny, niż mierzyć z kolejnymi funkcjami trygonometrycznymi. Ale może gdy spotkają się z kuzynem ten ją bardziej uświadomi?
- T-tak... - na jej twarzy pojawił się rumieniec. A niech to! Tak łatwo ją przejrzeć?! - Re-eprezentuję moją filię adwokacką. Dostaliśmy zaproszenie z powodu... a, to nie jest raczej ważne.- ścisnęła mocniej torebkę w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sue Storm


Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Sro Paź 11, 2017 12:46 pm

Całe szczęście, że Sue nie ma takiego wejrzenia w sprawę. Jeszcze bardziej by się tylko zestresowała dodatkową sytuacją. Dziwną i niezręczną, jakby na to spojrzeć z jej strony... Na szczęście przyszłej She Hulk umiejącej też robić zatrzymanie filmu (rozgrywki?) uszło na sucho rzucanie w stronę Deadpoola i swojej userki komentarzy odnośnie zaistniałej sytuacji.
Uśmiechnęła się niepewnie na ten entuzjazm kobiety, ale skinęła delikatnie głową potwierdzając swój bohaterski status. Chyba powinna już przywyknąć, że właśnie tak widzą ją inni ludzie. Miała tylko nadzieję, że ta sława nie obróci się kiedyś przeciwko niej i jej rodzinie…
Humanistyka była zaś trudniejsza dla Sue, która to z kolei wolałaby poznawać wzory trygonometryczne niż uczyć się łaciny. Chociaż wiedziała, że w jej przypadku każda nauka jest ważna…
- Więc… Jesteś adwokatem? – spytała i dopiero po chwili zrozumiała jak oczywiste było to pytanie. Zarumieniła się i postanowiła jednak podłapać porzucony przez Jen wątek. – Nie, proszę opowiedz. Z powodu jakieś ważnej rozprawy? Może o niej słyszałam? – miała przynajmniej nadzieję, że o niej słyszała. A jeśli nie, to właśnie usłyszy… Miała jednak nadzieję, że rozmowa o pracy jakoś pomoże przestać się spinać jej koleżance. Reed o wiele lepiej czuł się wykładając naukowe przemowy, niż próbując normalnie z kimś porozmawiać… Może jeśli Jennifer lubi swoją pracę, to i ona bardziej śmielej opowie o tym, na czym się zna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 85
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Pią Paź 13, 2017 8:00 pm

Biedaczka. Ale przynajmniej nie musiała obserwować Deadpoola i jego twarzy jak pizza pepperoni. To jest wielki plus!
- Wracaj do konkretnej fabuły i skup się na tym co trzeba! - She Hulk delikatnie, jak na nią, pociągnęła userkę za ucho przypominając jej, że to nie pora na odautorskie wynaturzenia. Westchnęła ciężko, strzyknęła palcami i usiadła do maszyny...
No pacz panie, jak się dobrały! Prawdziwe przeciwności! Ale może i tak zdołają się dogadać?
- Owszem. Pracuję w  filii w Los Angeles. - pogrzebała chwilę nerwowo w torebce i podała jej wizytówkę. Dostali je niedawno, a przyszła Shulkie nie miała jeszcze okazji nikomu takowej podarować. Gdy kobieta wzięła od niej, ta poczuła rumieniec na policzkach. Niby taka praca, ale jednak... czasami człowiek odczuwał wstyd. Czuła się, jakby próbowała się sprzedać, a przecież nie miała nic złego na myśli!
- Właściwie, ja tylko przy tej sprawie pomagałam. Po prostu zgłosił się do nas mężczyzna, którego synowi uaktywniły się mutanckie zdolności. Potrzebowaliśmy dużej ilości argumentów by chłopaka nie zsyłać do poprawczaka. Na szczęście, obyło się bez tego. - sprawy z nadnaturalnie uzdolnionymi zdarzały się coraz częściej. To było naprawdę niepokojące, ale trzeba było próbować. Miała tylko nadzieję, że nie skończy się to kiedyś katastrofą.
- Cóż, ja właściwie bardziej próbuję rozpracować pewną grupę przestępczą szlajającą się po moim ogródku. - zdenerwowanie z niej uleciało, gdy tłumaczyła kolejne sprawy. Praca była bezpieczna i nie wymagała od niej aż tylu emocji.
- Ach... Nie będę cię zanudzać, opowiedz mi coś więcej o sobie, w końcu życie superbohaterki musi być ciekawsze niż nędznej adwokaciny z drugiego krańca kraju. - no bo przecież musiało być ciekawsze, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sue Storm


Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Nie Paź 15, 2017 12:30 am

Obie najwyraźniej i tak miały pociąg do nauki, nie ważne czy do wkuwania wzorów mechaniki kwantowej, czy zapamiętywania na wyrywki kodeksu karnego. Obie też były kobietami sukcesu, a przynajmniej starały się robić wszystko, aby kobieca siła miała coś do gadania zarówno w karierze naukowej, jak i prawnej. 
Zapamiętała zarówno imię, jak i miejsce zamieszkania. Chociaż okazało się, że wcale nie będzie musiała szukać nowej koleżanki w książce telefonicznej! Przyjęła ze skinieniem głową wizytówkę i przelotnie obejrzała ją. Nazwa firmy i estetyka samej takiej wizytówki była… No wiecie, wizytówką kancelarii! Schowała przedmiot do swojej torebki zapełniając tym samym jeden ze slotów w swoim ekwipunku. Oczywiście adwokaci nie mieli najlepszej reputacji, ale nie oznaczało to, że każdy jest tylko złym grubasem zacierającym ręce od zysków z wygrania sprawy jakiegoś narkotykowego bossa. 
Słuchała uważnie ogólnikowych informacji i z powodu swoich własnych mocy sama się mocno zaangażowała w opowieść. Może nie była mutantką, ale zdobyła unikalne moce, które mogły faktycznie zagrażać ludziom. No dobrze, to bardziej Johnny takie miał… Chyba tym bardziej powinna się wdrążyć w ten temat! 
- Całe szczęście… - odetchnęła z ulgą. Może nie znała tego chłopaka i nie wiedziała, co konkretnie się wydarzyło, ale myśl, że ktoś miałby pójść do więzienia tylko dlatego, że urodził się z mocami, do których nikt nie dołączył instrukcji obsługi ją przerażała. Tym bardziej, jeśli miał to być młodzieniec. – Dużo zdarza się takich spraw? – spytała zaciekawiona na jak wielki fenomen zakrawa taki ostracyzm mutantów. Możliwe, że powoli schodziło to na polityczne tory, ale była po prostu ciekawa, a Jen najwyraźniej trochę się na tym znała. 
- Nie, wcale nie zanudzasz! I to ty tutaj rozpracowujesz grupę przestępczą. Bez mocy, a jedynie ze wspaniałym umysłem i prawem po swojej stronie. Z nas dwóch, to ty bardziej zasługujesz na miano bohaterki. – Och, pewnie ktoś od tego cukru by zaopatrzył całą fabrykę żelek, albo lukrowych baranków, ale Sue naprawdę wolała doceniać innych. Zwłaszcza kobiety! Zaraz utworzy się tutaj feministyczny ruch… 
- Poza tym… Nie każdy dzień Fantastycznej Czwórki jest pełen akcji i adrenaliny podczas ratowania świata. Takie luksusy to u Avengers! Ja i Reed na przykład spędzamy dużo czasu na naukowych sprawach. Badania, obserwacje, eksperymenty. I to nie takie wybuchające. – od razu ubiegła pytanie odnośnie niesamowitych eksperymentów polegających na wysadzaniu czegoś w powietrze, co było widowiskowe, ale mało pomocne. – Ale… Gdybyś potrzebowała pomocy, no wiesz, z tą grupą przestępczą, to możesz śmiało się do nas zwrócić. – zapewniła nową koleżankę. Raczej nie trudno trafić do budynku, gdzie urzęduje, poza tym… Prawdę powiedziawszy nawet nie pamiętała numeru telefonu. Na pewno jednak od razu po powrocie do domu zadzwoni do Jen!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 85
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Sob Paź 21, 2017 7:40 pm

Ważne, że miały w sobie to, czego userka mimo tego że wmawia sobie inteligencję nie posiada, czyli zapał do nauki i chęć poznawania nowych rzeczy. A raczej tych, które są potrzebne by zdać kolejny przedmiot i móc robić to co się kocha. Lub robić to dzięki czemu można dokopać mordercom swojej matki, tak też można.
I proszę, nie nasyłajcie na mnie gwałciciela, by zmienić mnie z wrednej suki w dobrą i kochającą panią prawnik, która ulituje się nad biednym dziecięciem. Wolę już być wielka i zielona.
- Ponadprzeciętnie uzdolnionych? Coraz więcej. Doprawdy, mutanci wyskakują jak grzyby po deszczu. Ewentualnie po prostu ofiary ich mocy uświadomiły sobie, że to też są jednostki które można zaskarżać. Niekiedy trzeba bronić ludzi przed mutantami, szczególnie takimi, którzy nie boją się krzywdzić innych. - nakręciła jeden z loków na palec delikatnie przegryzając pomalowane błyszczykiem wargi i zapominając, że teraz ma go na zębach. Miała nadzieję, że zorientuje się wcześniej, nim uśmiechnie się do jakiegoś miłego dżentelmena, który zauważy.
Na słowa Sue zarumieniła się mocniej, spuszczając wzrok i delikatnie kopiąc czubkiem buta w ziemi. Ubrudzi go najpewniej, ale szlag by to! Została pochwalona przez samą Invisible Woman! Nawet nie ekscytując się specjalnie bohaterami, to dużo znaczyło!
- Dziękuję, to dla mnie naprawdę wiele znaczy. - zapewniła ją zgodnie z prawdą, biorąc pośpieszny wdech i walcząc z uśmiechem, który zaczął wciskać się bezczelnie na jej twarz.
- Naprawdę? Jeśli to możliwe, to mogłabym wiedzieć nad czym pracujecie? Wiesz, mój kuzyn jest fizykiem kwantowym. - powiedziała tonem, jakby co najmniej ona nim była - Pracuje z armią nad jakimś projektem. Niestety... ostatnio nie mam z nim kontaktu. Ale mam nadzieję, że niedługo mnie odwiedzi. - uśmiechnęła się pogodnie, czując napływ nadziei. To było dla niej naprawdę ważne, może zdoła na nowo odzyskać utraconą z kuzynem więź z dzieciństwa?
- Grupa... ojej, nie, nie! - zamachała przestraszona ręką, jakby przerażona samą myślą - Ich nie można tak! To trzeba bardzo powoli, ostrożnie... gdyby grupa herosów zainteresowała się nimi... z resztą. - spochmurniała - Ich szefowi nie da się niczego zarzucić. Ma świetne alibi. - zacisnęła mocno ręce, wiedząc że musi wymyślić kolejny sposób by go pokonać - Ale ja go dopadnę. Za to co mi zrobił. Za to co zrobił mojemu ojcu. - pokręciła nagle głową, patrząc znów na kobietę. Uświadomiła sobie, że przyznała się do powodu swojej zapalczywej walki. Przestraszona rozejrzała się, jakby wszędzie były podsłuchy i ktoś mógł zauważyć co takiego wygaduje. Ale poza Sue nikt się nimi nie zainteresował.
- Przepraszam to... to bardzo delikatna sprawa. - wyjaśniła ciszej, znów przegryzając wargę. Jeszcze trochę a będzie zdziwiona, że cieknie jej po twarzy krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sue Storm


Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Pon Paź 30, 2017 7:05 pm

- Człowiek człowiekowi wilkiem… - dodała zamyślona. – Po prostu niektóre wilki mają supermoce. – dodała strapiona takim obrotem spraw… Jakby nie wystarczało, że ludzie umieli sobie normalnie skakać do gardeł bez powodu, to teraz mieli dodatkowe usprawnienia naprawdę stanowiące zagrożenie. Na wzniecanie pożarów samozapłonem nie trzeba było zdobywać licencji, jak na broń… Chociaż w drugą stronę było podobnie i o ile niektórzy wierzyli w pozwy, tak inni woleli bawić się w samosądy na niewinnych obywatelach. Często nawet dzieciach dopiero odkrywających swoje moce… 
Sama odwzajemniła jednak uśmiech szczęśliwa, że faktycznie jej słowa mogą coś znaczyć w tak wielkim świecie. Szczególnie dla kobiety, którą ledwo poznała. Może jednak to nie był tak głupi pomysł zostać bohaterką… Może tak uda się zrobić jej jeszcze więcej dla dobra innych…
- Och, lepiej nie! Jeszcze byś mi zasnęła, albo co gorsza uciekła przerażona. Jak zacznę mówić o naukowych sprawach, to nawet własny brat ma mnie dość. Za to twojego kuzyna z chęcią bym poznała. I wiesz jak to jest w rządzie… To ściśle tajne. – dodała końcówkę ściszając konspiracyjnie głos, jakby była agentem federalnym w kiczowatym filmie. Zaśmiała się nieco nerwowo mając nadzieję, że faktycznie choć trochę udało jej się rozbawić towarzyszkę. Najwyżej sama spali się potem ze wstydu… 
- Spokojnie, rozumiem... Ale wiesz, gdybyś jednak wpadła w tarapaty, chociaż Boże uchowaj, to możesz na nas liczyć. Ewentualnie, jakby ktoś cię nękał… Spokojnie, jako ochroniarza nie dam ci mojego brata, bo sam zacząłby cię nękać. Ma ogromną słabość do ładnych kobiet… - chyba nie powinna mówić tego na głos. Zarówno informacji o słabości Johnny’ego do kobiet, jak i tego, że Jen jest ładną kobietą... Chociaż jest! 
- Jestem pewna, że go dorwiesz i wymierzysz mu sprawiedliwość. – skomentowała całość rozumiejąc, że kobietę poniosły emocje i powiedziała więcej, niż chciałaby się zwierzać przelotnej znajomej. Ledwo się poznały i nie wymagałaby od niej od razu opowiadania o swojej traumatycznej przeszłości... Może w przyszłości? Miała wrażenie, że dogadałyby się i mogły zostać przyjaciółkami na dłuższą metę. Może nawet po tym całym bankiecie spotkają się jeszcze kiedyś na kawie? Albo najlepiej w domu, gdzie nie będą musiały chodzić w okropnych szpilkach… Czy ona już planuje zaprosić Jen na pidżama party? Zdecydowanie potrzebuje przyjaciółek…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Shulkie


Liczba postów : 85
Join date : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   Sob Lis 04, 2017 10:40 am

Właściwie, mutanci nie byli ludźmi, co zaznaczało ciągle Bractwo, będące jednak grupą terrorystyczną. Czy Magneto robiąc raban wiedział jak funkcjonuje ludzka psychika? Ludziom nie potrzeba było wiele, aby nienawidzić lub walczyć z niewidocznym wrogiem. Są gotowi zabijać nie tylko mutantów, ale także zwykłych ludzi, którzy ich zdaniem mutantami są.
- Niemniej, lepiej by chodzili do sądów, niż samodzielnie bawili się w udowadnianie win. - zadrżała na wspomnienie tych zdarzeń których była światkiem. Spalenie domu, bo dziecko było podejrzewane o nadnaturalne moce. Topienie. Bicie. A w większości przypadków polegało to na zwykłej ludzkiej zawiści. Oni mieli piękny dom w lat pięć, a ja pracując dwadzieścia pięć wciąż gnieżdżę się w tej ciasnej klitce. Typowy mechanizm.
- Tak, naukowcy mają to do siebie, że potrafią mówić językiem kompletnie niezrozumiałym dla innych. Ale ja sądzę, że każda branża ma taki. Pewnie gdyby jakiś laik posłuchał mojej rozmowy podczas pracy z innymi, to pewnie złapałby się za głowę i stwierdził, że to nie na jego nerwy. - zaśmiała się cicho, kładąc rękę na policzek i patrząc odrobinę zaskoczona na kobietę. Po chwili na jej twarzy pojawiły się dołeczki, gdy się uśmiechnęła.
- Bruce Banner... znaczy Doktor Robert Bruce Banner. - poprawiła się zaraz, w końcu nie powinna traktować kuzyna aż tak pieszczotliwie, szczególnie przed nowo poznaną kobietą.
Słysząc jednak, słowa Sue poczuła pod powiekami łzy. Powoli zaczęła łapać się na poczuciu beznadziei gdy jej cel po raz kolejny uciekał z jej rąk. Ale gdy ktoś ją wspierał... wspierała ją bohaterka, której jeszcze nie znała... na jej twarzy pojawił się znów szeroki uśmiech.
- Dziękuję. To dla mnie wiele znaczy, gdy ktoś mnie wspiera. - przyznała cicho, wyciągając z torebki chusteczkę i ocierając zwilżone kąciki oczu- Doprawdy, jeszcze tego brakuje bym się rozmazała. - zauważyła śmiejąc się cicho i uśmiechając.
- Bardzo się cieszę, że mogłam cię poznać Sue....
o-o ile mogę tak mówić. -
poczuła znów atak stresu, na myśl, że tak spoufala się ze znaną osobistością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2012] Ogród w Nowym Jorku   

Powrót do góry Go down
 
[2012] Ogród w Nowym Jorku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zapomniany Ogród Venusaura

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: