IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park Narodowy Fulufjellet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Park Narodowy Fulufjellet   Nie Wrz 10, 2017 7:35 pm



Fulufjellet Park Narodowy to nieprzerwany teren lasów i gór. W parku narodowym Fulufjell typowymi górami są płaskowyże stanowiące granicę pomiędzy Norwegią a Szwecją. Można tutaj zobaczyć wiele dziedzictwa kulturowego. Najstarsze osady z epoki kamienia i ślady wczesnego rolnictwa w powiecie Istnieje możliwość łowienia ryb.
Opis wzięty stąd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Diorbhail Hallrdottir


Liczba postów : 24
Join date : 21/03/2017

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Nie Wrz 10, 2017 8:15 pm

| początek.
Pomimo tego, że dziewczyna klęczała przed oprawcą, to wciąż miała nad Ingvarem przewagę. Brat nie znając jej anormalnych zdolności, nie był w stanie przewidzieć, że dziewczę zniknie mu z oczu. Zniknie z jego życia już na zawsze, z egzystencji potomków Inga (o ile się takowych dorobił) również. Ona już nie należała do tego świata, należała do innego- do Nowego Świata.
Jeżeli zaś mowa o przewidzeniu powyżej sytuacji, to warto wspomnieć, iż Diorbhail nie miała pojęcia, że wskoczy w nurt rzeki zwanej czasem i podda się jej, aż ta wyrzuci ją kilkaset lat później, by spróbowała kontynuować swoje marne życie.
Może był to żart bogów? Kpili sobie bezwstydnie z jej osoby.
W końcu po co ratowali życie Hallrdottir, skoro i tak ślad po strzale z łuku oraz wszechobecna krew zwiastowała tylko jedno… Śmierć.
Podróż w czasie trwała kilka sekund. W stanie między X a XXI wiekiem, blondynka zdawała się unosić, ale w rzeczywistości ciało jej nigdy od ziemi się nie oderwało. Czuła jednak, że nie może wziąć oddechu, dźwięki zanikły, nie słyszała swego krzyku, choć jej wrzask powinien być doskonale słyszalny, a obraz przed nią zamazał się, zupełnie jakby dziewczyna oślepła. Plusem w tamtej chwili było to, że ostrze brata jej nie dosięgło.
Jakby przez coś popchnięta upadła na ziemię. Przez chwilę nie była się w stanie ruszać, lecz potem zerwała się do pozycji siedzącej, a miecz, który dzierżyła w dłoniach, znalazł się przed swoją panią jakby gotowy do wykorzystania. Bhail wymachiwała nim na wszystkie strony, czuła zagrożenie, lecz nie mogła sobie nic przypomnieć. Krzyczała przez parę chwil chcąc się upewnić, iż jest żywa, ciało Dior lekko drgało, a jej oddech był niewyobrażalnie szybki.
Głowa ją straszliwie bolała, jednak ten ból nie był porównywalny z niczym innym co przeżyła przez niemal 20 lat swojej egzystencji. Czuła, że jest coś nie tak.
Po chwili przypomniała sobie wszystko, a zwłaszcza brata i jego groźbę śmierci, lecz… Ingvara nigdzie nie było. Okolica również nieznacznie się zmieniła, tak samo jak pogoda i pora dnia. Coś było nie tak, ale Hallrdottir nie zamierzała się nad tym zastanawiać. Musiała znaleźć osadę, w której dobrzy ludzie pomogą jej dojść do siebie. Wszakże wiele mężnych wojowników przetrwało niejedną taką strzałę.
Schowała miecz do pokrowca, który miała na plecach.  
Chcąc wstać… Złapała się za brzuch. Mimowolnie wydała z siebie kilka przekleństw, które zwiastowały tylko jak źle z nią jest.
Gdy w końcu wstała, zaczęła obracać się wokół własnej osi w poszukiwaniu… No właśnie, czego? Czegokolwiek co w jakiś sposób mogłoby jej w tym momencie pomóc. Czuła, że moce zdecydowanie dobiły jej stan, toteż chwiejnym krokiem poczęła kroczyć przed siebie, tam gdzie niegdyś był dom Hallra. Wyciągnęła z kieszeni amulet i zaczęła prosić Odyna, aby bezpiecznie dotarła do domu oraz by zwrócił jej zdrowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Nie Wrz 10, 2017 9:32 pm

Był to chłodny dzień, aczkolwiek nie było to nic specjalnego dla twardej wojowniczki. Wiecznie zielone sosny były małą podpowiedzią co do pory roku, jednakże drobne roślinki, dumnie wytykające swoje łebki kwiatki o białych, skromnych płatkach.
Szczęśliwie, jakby wiedząc, że w przyszłości córka Halla wyląduje w tej okolicy i musi się powoli dostosowywać. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby miało się na nią rzucić ktokolwiek. Ptaki nic sobie nie robiły z obecności wojowniczki, aczkolwiek ich śpiew był zdecydowanie skromniejszy w ilość wyjących gardeł.


Ostatnio zmieniony przez Pani Kar dnia Sob Wrz 16, 2017 12:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Diorbhail Hallrdottir


Liczba postów : 24
Join date : 21/03/2017

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Pią Wrz 15, 2017 8:18 pm

Ścisnęła mocno amulet, który dzierżyła w dłoni. Na jej bladej skórze ciągle były ślady krwi. Czasem była ona zaschnięta, lecz w niektórych miejscach ciągle jeszcze wydobywała się z ran.
Dlatego też owy amulet ozdobiony był szkarłatem. Mogłoby się wydawać, iż to właśnie z krwi zrobiony był talizman, a nie z metalu.
- Wszechojcze…-  jęknęła w swoim języku.
Zatrzymała się by spojrzeć na niebo. Jednakże zamiast obserwować nieskończony błękit, który rozpościerał się aż za horyzont…  Ona spojrzała na drzewa. Były takie jakie pamiętała, a zieleń w pewnym sensie dawała ukojenie jej bolącej duszy.
Gdy ruszyła dalej, wiatr mocno uderzył w Hallrdottir. Kosmyki włosów, które wyleciały z misternie ułożonej fryzury, falowały na wietrze niczym zboże mające wykarmić całą wioskę. Dziewczę nie wiedziało dlaczego wiatr chce ją zatrzymać. Czyż nie powinna kroczyć dalej?
Nie zważając na to, iż żywioł ma dla niej inne plany, znów poczęła kroczyć w miejsce, gdzie miał się znajdować jej były dom. Chłód co jakiś czas pokazywał wojowniczce, że jest tylko człowiekiem, wnikając w jej otwarte rany. Chciała znaleźć się w chacie, chciała być otoczona przez rodzinę, usiąść przy ognisku… Pragnęła by wtenczas na ustach jej matki pojawiła się kolejna historia, która opowiadać miała o dzielnych bogach. Słuchałaby słów rodzicielki, a jej oczy same zamknęłyby się, by wprowadzić ją w stan spokojnego snu.
Ale to wszystko było teraz niemożliwe. To co było dla niej normalnością zdawało się być niesamowicie odległe. W miejscu, w którym powinna się czuć jak w domu… Czuła się obca, choć poznawała swe otoczenie. Wiedziała, że coś jest nie tak, a zniknięcie Ingvara nie było jedynym skutkiem użycia jej mocy, coś się zmieniło.
W milczeniu przeszła resztę drogi, mocno zaciskając zęby, gdy tylko pomyślała o bólu jaki przyszło jej odczuwać. Diorbhail nie chciała pokazywać, iż jest słaba. Nie kiedy bogowie na nią patrzą. Przecież to bardzo możliwe, iż jest to próba, która ma sprawdzić siłę Kuling. Nie mogła pokazać swej słabości, musiała być wytrzymała niczym córy Odyna- Walkirie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Pon Wrz 18, 2017 7:38 pm

Diorbhail przedzierając się przez polanę, a w końcu trafiając do lasu, gdzie nie musiała się tak szarpać z gwiżdżącym w uszach i szarpiącym za poły ubrania wiatrem.
Uparty marsz na przód dał jej możliwość dotarcia na szlak turystyczny, choć da samej zainteresowanej była to po prostu żwirowana droga. Obie strony zdawały się prowadzić dalej w las, jednakże kobieta mogła się domyślać, że szlak musi być połączony z jej osadą. W końcu... to ona była najbliższym siedliskiem ludzkim, jeśli dobrze pamiętała. Pytanie tylko czy ruszy do niej, czy jednak spróbuje się oddalić?
Albo może porzućmy życie jak człowiek i zostańmy w leśnych ostępach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Diorbhail Hallrdottir


Liczba postów : 24
Join date : 21/03/2017

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Nie Wrz 24, 2017 11:52 am

Las stał się dla kobiety czymś w rodzaju osłony przed wiatrem, który sprawiał jej niemały problem. Stwierdziła jednak, że otoczona przez drzewa spowolni trochę swój marsz. Chciała się jak najdłużej nacieszyć otoczeniem zanim pozna prawdę o swoim byłym domostwie. W końcu nie wiedziała co na nią czeka, a wątpliwości się tylko powiększały. Azali jej rodzina wciąż była w chacie? Ingvar zniknął czy to może ona przeniosła się w jakże bliskie, lecz zarazem obce, miejsce?
Nie przypominała sobie opowieści, w której bogowie zostawiliby człowieka w takiej sytuacji. Może był to nowy rodzaj kary? Ale kary za co? Przecież była wojowniczką, dumnie reprezentowała rodzinę, wierzyła całym sercem... Była idealnym przykładem wikinga, więc to co się działo wokół Dior było całkowicie przez dziewczę niezrozumiane.
Ponowne ściśnięcie medalionu zdawało się być w pewnym sensie naciskiem na odpowiedź od bogów. Bhail częściowo wierzyła, że zaraz Azowie ześlą do jej umysłu wszelkie potrzebne wyjaśnienia... Dlaczego więc nic się nie działo?
Gdy zobaczyła ścieżkę, to zatrzymała swą tułaczkę, by spojrzeć za siebie i przed. Wiedziała, że ta droga musiała gdzieś prowadzić, w końcu każda droga gdzieś prowadziła.
Na jej zbolałej twarzy pojawił się uśmiech. Dostała odpowiedź! Musiała prędko podążyć ścieżką, bo była pewna, iż na jej końcu czekają wszelkie wyjaśnienia.
- Wzywam światło Baldura i moc Thora aby ochraniały mnie przed wszelkimi mocami ciemności! Przed wszelkiego rodzaju bezpodstawnymi atakami!- zaczęła krzyczeć, gdy wlokła swą postać przez resztę lasu.
Nie była zdolna do walki, toteż chciała się uchronić przed jakimkolwiek starciem z wrogiem... Albo gorzej- z magią, która mogła się czaić w każdej, nawet najmniejszej, norze czy dziupli w tym lesie.
Jak można się domyślić poszła... Poszła ścieżką w nadziei na odpowiedź co stało się z jej krewnymi i osadą.  A czy ją dostanie? To już zależy od bogów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Nie Wrz 24, 2017 8:08 pm

Albo raczej od bardzo złośliwych MG.

Dior szła już dłuższy czas, gdy nagle do jej uszu dobiegł dziwny warkot, który mógł jej się kojarzyć jedynie z wyobrażeniami o smokach albo gorszych bestiach. Gdy obróciła się mogła zobaczyć jak coś, szybciej niż wszystko co do tej pory widziała zbliża się do niej. W istocie był to wyłącznie jeep straży parku, który powoli poruszał się wyznaczoną trasą, aby sprawdzić czy na pewno wszystko jest w należytym porządku... a tu nagle jakaś dziwna kobieta idąca krańcem lasu. Doprawdy, dość przerażająca rzecz, ale mężczyzna wiedział że musi zadbać o zbłąkanych turystów. Auto zatrzymało się kilka metrów przed nią, nim drzwi otworzyły się i wyszedł.
Oboje pewnie mocno się zdziwili widząc siebie w strojach z kompletnie innych epok. O ile Dior wcześniej nie uciekła z powrotem do lasu, aczkolwiek przy jej wychowaniu wydało się to absurdalne.
- Przepraszam, mogę w czymś pomóc? - spytał uprzejmie i choć minęło wiele lat, Dior całkiem dobrze rozumiała co ten do niej mówi. Choć pewnie gdy trafi w jakąś młodszą grupę kompletnie nie dałaby sobie rady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Diorbhail Hallrdottir


Liczba postów : 24
Join date : 21/03/2017

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Pią Wrz 29, 2017 9:19 pm

Gdy skończyła wysyłać do bogów prośby, to nie odzywała się do momentu, aż usłyszała dziwny warkot. Cały czas patrzyła na podłoże przed nią, ale w pewnym momencie zwróciła się licem w stronę nadjeżdżającego jeepa. Przymrużyła oczy, by lepiej widzieć jednak nie wiedziała czym jest jadące w jej stronę coś, toteż pozwoliła sobie chwycić rękojeść miecza.  Nie wyciągnęła go jednak, lecz była przygotowana, aby odeprzeć jakikolwiek atak. Nie wiedziała z czym ma do czynienia, a to wzbudzało w niej niepewność. Może i by się bała, gdyby nie była nauczona, że strach jest wstydem. Bo niby czego można się bać, nie licząc bogów? Jeżeli Odyn ci sprzyja, to nawet śmierć nie powinna na ciebie źle wpływać, ba, śmierć powinna być słodka jak miód, który podają, gdy ucztujesz z bogami.
Jak dziwne zjawisko było coraz bliżej, Dior ścisnęła miecz w ręce i naprężyła mięśnie w swoim pokaleczonym ciele. Zaczęła zbierać energię, aby użyć jakiejś swojej mocy. Wiedziała, że nie może liczyć na to, że cokolwiek jej się uda. Była bardzo zmęczona. Najchętniej wróciłaby do domostwa, lecz to wszyscy już dobrze wiemy…
Gdy zobaczyła człowieka siedzącego w dziwnym pojeździe, jej ręka wróciła do normalnej pozycji. Choć owa niepewność wzrosła. Nie rozumiała co się dzieje wokół niej, a  to coś przyśpieszyło proces narastających wątpliwości co do wyzwania jakie dostała od bogów. Nigdy nie widziała czegoś takiego. Dlaczego przemieszczają się w tym dziwnym urządzeniu? Czy nie lepsze byłby konie?
Gdy jeep się zatrzymał, Diorbhail uczyniła to samo. Dokładnie obserwowała samochód wysyłając w stronę mężczyzny krzywe spojrzenia.
Dlaczego jego ubranie było tak cienkie? Nie miał żadnych futer ani warstw, które mogłyby go chronić podczas wyprawy. Bhail uważała bowiem, iż ten człowiek nie jest stąd, wszakże nigdy go nie widziała w swojej okolicy.
- Zaprowadź mnie do domu Hallra, jestem jego córą- odpowiedziała niemal od razu jak skończył mówić.
Specjalnie podała te dane, aby wiedział z kim ma do czynienia. W końcu Diorbhail była bardzo znana w Norwegii jako wojownicza Kuling, dziecko Hallra. Miała nadzieję, że dziwacznie ubrany przybysz razem ze swoim dziwnym pojazdem pokaże jej dom, w którym się wychowywała. W końcu sam zaproponował pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Pią Paź 06, 2017 8:11 pm

Mężczyzna lepiej przyjrzał się Dior, po czym wręcz od razu postarał się przybrać Groźny Wyraz Twarzy, ale na pewno nie było to nic specjalnie przejmującego dla prawdziwej wojowniczki.
- Informuję panią, że znajduje się na terenie Narodowego Parku Fulufjellet, czy ma pani przy sobie jakiekolwiek dokumenty? - zaczął rzeczowym tonem i w tym momencie Dior ma całkowite prawo kompletnie go nie rozumieć bo ponad połowa użytych przez mężczyznę słów była jej nieznana.
- I jak pani dostała się tak głęboko do rezerwatu? Gdzie pani grupa? - mówił rzeczowym tonem, trochę jakby znudzonym, przywykły, że turystom z miast potrafiły wpaść dziwne rzeczy do głowy. Jak zapomnienie, że zwierzęta w parku pozostają dzikimi i mogą im zrobić krzywdę. Wewnątrz jego czaszki zaczął natomiast wyrastać niepokój, skąd u diabła ta kobieta się wzięła. Przecież żadnej grupy rekonstrukcyjnej na teren parku nie wpuszczano, a na pewno pojawiłaby się taka informacja, nawet w formie ciekawostki przez krótkofalówkę od kolegi wpuszczającego przebierańców. Kłusowniczka? Gdzie broń, strój, jakieś przybory... nie, raczej nie. Cyba tylko rozmowa z tą kobietą pozwoli mu dowiedzieć się czegoś więcej.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Diorbhail Hallrdottir


Liczba postów : 24
Join date : 21/03/2017

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Sob Paź 28, 2017 5:39 pm

Dior obserwowała, według niej, groteskowego rozmówcę. Nie bała się, wszakże była przekonana, iż w starciu z nim (nawet w tak opłakanym stanie) mogłaby wygrać. W końcu bogowie są po jej stronie i zawsze będą, póki spełnia ich świętą wolę. Zwłaszcza że ona na plecach posiada swój miecz, a broni u rozmówcy nie zauważyła oraz sądziła, iż nie mado niej tak łatwego dostępu.
Gdy wyraz twarzy mężczyzny się zmienił, Bhail podniosła do góry swoją lewą brew w geście zdziwienia. Nie przypuszczała, że przedstawiciel płci brzydkiej kompletnie zignoruje jej słowa i nie okaże należytego szacunku tak znanej wojowniczce.
Następne wyrazy, które wydobyły się z ust obcego jej człowieka, były dla niej całkowicie niezrozumiałe. Poznała jednak swój język, lecz nie mogła rozszyfrować znaczenia tej wypowiedzi. W dodatku zaczynała ją ta cała sytuacja denerwować, miała wrażenie, że mężczyzna czegoś od niej chce, a przecież nikt prócz bogów nie może nic od niej wymagać.
Hallrdottir była przekonana, iż ten człowiek jej nie pomoże. Nie zamierzała go jednak zabijać. Była zbyt zmęczona i pokaleczona, by walczyć, a jeżeli istnieje opcja braku rozlewu krwi, to raczej powinna z niej skorzystać.
- Niech bogowie będą z tobą...- oznajmiła.
Kompletnie zignorowała obecność strażnika parku i zaczęła podążać do przodu, tak jakby nigdy się nie spotkali. Jeżeli mężczyzna za nią wołał, to jego krzyki nic nie dały. Dziewczę po prostu kroczyło przed siebie, bo zwyczajnie nie widziało sensu w kontynuowaniu znajomości z tą dziwaczną istotą.
Uważała, że nie ma on możliwości, aby jej pomóc, a skoro nawet nie wiedział kim jest... Musiał kompletnie nie mieć do czynienia ze światem, skoro nie kojarzył tak znanej osoby jak ona, wśród wojowników tego regionu.
Oddalając się nie była przygotowana na to, że mężczyzna będzie chciał ją zatrzymać. Nie wiedziała bowiem, że jest w parku narodowym, a jego pracą jest ochrona tego obszaru. Myślała jednak, że szybko zapomni o spotkaniu z nieznajomym, a temu już więcej nie będzie dane oglądać bladego lica bogobojnej Diorbhail.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Sob Paź 28, 2017 8:31 pm

Mężczyzna zdziwiony jej zachowaniem wręcz natychmiast się podirytował. Zwykle normalni ludzie spotykając strażnika parku się mu podporządkowywali, kłusownicy uciekali, ale ta kobieta... go zignorowała! Natychmiast do niej podbiegł, łapiąc za ramię.
- To jest niebezpieczne! Pełno tu dzikich zwierząt, mogą zrobić pani krzywdę! - wreszcie zaczął gadać z sensem! Mężczyzna naprawdę zaczął się martwić, że kobieta jest upośledzona, dlatego wspomina o bogach i zachowuje się... tak. Może ukradła z jakiegoś muzeum broń, stąd pewnie też te wszystkie rany.
- Proszę natychmiast ze mną wrócić, zabiorę panią w bezpieczne miejsce. Musi mi pani jednak powiedzieć swoje imię i nazwisko! I najlepiej imię przewodnika z którym pani się przemieszczała. - zaczął stanowczo ciągnąć ją z powrotem do stalowego, ryczącego potwora z którego trzewi wyszedł. Naprawdę, martwił się o to kim jest ta kobieta. Pojęcia nie miał co z nią zrobić. Ale skoro już była, obowiązki służbowe, oraz zwyczajnie dobre serce nie pozwoliły zostawić jej samej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Diorbhail Hallrdottir


Liczba postów : 24
Join date : 21/03/2017

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Sob Lis 04, 2017 11:17 pm

Chłodne powietrze było mniej irytujące niż napotkany przez nią mężczyzna. Dziewczynie wydawało się, iż postradał on zmysły. Zachowywał się tak nienaturalnie... W dodatku ten jego warczący pojazd, czy co to tam mogło być, niepokoiło wojowniczkę, dla której samo to spotkanie zdawało się być bardzo groteskowe.
Gdy złapał ją za ramię i krzyczał coś, patrzyła na niego zbulwersowana. Nie wiedziała dlaczego pozwolił sobie tak ją potraktować, ani też w jakim celu ciągnie ją w stronę hałasującego potwora.
- Jak śmiesz?! Zostaw mnie!- wykrzyknęła, a następnie odepchnęła od siebie strażnika.
Takie gwałtowne ruchy nie sprzyjały ranom, które posiadała na bladym ciele. Od razu poczuła ból, tam gdzie niegdyś znajdowała się strzała, jaką dostała w prezencie od mściwego brata bliźniaka. Cierpienie, które towarzyszyło obrażeniu, mieszało się z agonią, która wewnętrznie doskwierała Diorbhail. Uraz jaki doznała psychicznie bolał jeszcze bardziej, niż strzała wbita w ciało.
Mężczyzna, którego spotkała Hallrdottir, zdawał się być nieugięty. Nie przeszkadzało mu, iż dziewczyna jest zdecydowanie niezadowolona z jego postawy. Zachowanie przedstawiciela płci brzydkiej było anormalne dla blondynki, która znów musiała się zmierzyć z natarczywością innych istot.
Gdy tylko znów ją dotknął czy próbował też gdzieś zaciągnąć...
Dior złapała za rękojeść miecza, która wystawała zza jej pleców, a potem zwyczajnie za nią pociągnęła. Sprawiło to, iż mężczyzna, który był zdecydowanie zbyt blisko uzbrojonej Bhail, mógł poczuć strach, bowiem dziewczę przyłożyło mu końcówkę ostrza do szyi.
Przez tak nagły ruch znów zaznała bólu. Gdy jedna ręka dzierżyła ostrze, druga owinęła się wokół tali. Hallrdottir ścisnęła ranę, chciała jakoś zapobiec wykrwawieniu się.
- Gdzie jest dom Hallra?!- wykrzyknęła.
Ponowiła swoje wcześniejsze pytanie już w mniej miły sposób. Wszak uprzednio ten człowiek nie był tak uprzejmy, by jej pomóc w znalezieniu rodziny.
Gdyby mężczyzna próbował uciec, ba próbował się nawet ruszyć, ona skróciłaby jego marny żywot. W końcu nie mogła sobie pozwolić, aby zleciało się tu więcej takich jak on w tych samych dziwnych, warczących monstrach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Nie Lis 05, 2017 8:51 am

Spojrzał zszokowany na ostrze które przyłożono mu do gardła. Przerażony zadrżał, czując jak krople potu spływają mu po plecach.
- P-proszę pani. Proszę zachować spokój. A-atak na pracownika parku narodowego będzie miał p-poważne konsekwencje. P-proszę zabrać broń ode mnie. - niecodziennie szalone kobiety przykładały mu ostrze do gardła. Tego nie było na treningach dla opiekunów parku.
- Na pewno nie tutaj, ani w najbliższej okolicy. Jest pani w samym środku Parku Narodowego Fulufjellet. - zastanowił się chwilę, obserwując jej strój, zachowanie, broń... nie, to nie możliwe, co za durne pomysły chodzą ci po głowie Larsie Utne.
- S-są tu co prawda jakieś fundamenty kilka kilometrów dalej, a-ale tego nie można nazwać domem. Zabiorę panią tam, tylko proszę zachować się przyzwoicie! - może choć tyle zdoła uzyskać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Diorbhail Hallrdottir


Liczba postów : 24
Join date : 21/03/2017

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Nie Gru 03, 2017 8:52 pm

Przeszkadzało jej przerażenie opiekuna parku. Oczywiście, że chciała je wywołać, lecz przeszywało ją zdziwienie, gdy patrzyła na jąkającego się mężczyznę, który nawet nie spróbował  z nią walczyć. Wyglądał jakby od razu chciał spełnić wszystkie jej życzenia, a jego słowa tylko to potwierdzały. Czy aż tak bardzo bał się śmierci? Azali nie miał godności, by stanąć z nią do walki? Może wiedział z kim ma do czynienia, choć to nie miało sensu. W końcu wcześniej z pewnością jej nie rozpoznał...
Nie zrozumiała niektórych słów, ale kiedy wspomniał o fundamentach, to po ciele przeszedł ją dreszcz. Nie można nazwać domem? Miała nadzieję, że nie chodzi mu o jej dom.
- Zabierz mnie tam!- rozkazała.
Powolnym ruchem ręki uwolniła jego gardło od Depotfunna. Jeżeli mężczyzna zwrócił swą osobę w stronę warczącego potwora, ta zagrodziła mu drogą ostrzem, a potem niemal wysyczała przez zęby, iż albo doprowadzi ją tam pieszo, albo w ogóle nigdzie nigdy już nie pójdzie, bo pozbawi go życia.
W myślach znów zwróciła się do bogów. Prosiła o odpowiedź, a bała się, że jeżeli to wszystko będzie podążać w takim kierunku, to nigdy nie dostanie upragnionych wyjaśnień.
Pozwoliła Larsowi prowadzić. Gdy szedł w swoim kierunku, kobieta trzymała miecz tak, by czubek dotykał miejsca pomiędzy jego dwiema łopatkami. Chciała, żeby cały czas był świadomy kto kroczy za nim i co się stanie, jeżeli Dior nie trafi do domu Hallra lub też zostanie oszukana. Dziewczę trzymało się za brzuch, który ciągle dawał znaki, że z organizmem blondynki nie jest zbyt dobrze.
- Pośpiesz się- odezwała się, gdy Diorbhail zdawało się, iż "towarzysz" idzie wolniej.
Gdy, od trzymania miecza, zmęczyła jej się ręka, to przekładała Depotfunn do drugiej dłoni, tak aby się jeszcze bardziej nie przemęczać. Była wykończona, marzyła o tym by trafić do domu, do rodziny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Wto Gru 05, 2017 3:50 pm

Jeszcze tego mu brakowało, aby utknąć z jakąś wariatką w drodze. Przez chwilę przeraził się, że to jest jedna z tych osławionych terrorystek, ale nie wyglądała na wyznawczynię Allaha. Ani tym bardziej by o nim nie wspominała. Coraz mniej rozumiał, ale zezując na kobietę zastanawiał się, czy może faktycznie nie miał do czynienia z czymś innym.
- Ale to jest dobre dwa kilometry stąd! - odparł oburzony samą wizją takiego spaceru, ale chyba nie miał innej opcji niż tylko podążyć tam gdzie chciała wariatka. Ostry miecz przypominał mu kto jest górą.
Strach i chęć udowodnienia tej szalonej babie, że do reszty jest z nią nie tak, sprawił, że dotarli na miejsce w około pół godziny.
Na początku kobieta mogła mieć problem z dostrzeżeniem jakiejkolwiek różnicy z lasem. Wielka sosna sterczała w otoczeniu jej młodszych sióstr, a może nawet i córek, dumnie prężąc igły do marcowego słońca. Najpewniej pognany Lars zaraz wskazał jej omszałe kamienie, które układały się w znajomy rozkład domu.
- Co prawda, podobno po odkryciu ich trzydzieści lat temu archeolodzy chcieli tu grzebać, ale przegoniliśmy ich. To maleństwo - tu wskazał dumnie stojącą sosnę - ma już pięćset lat i szkoda by zapłaciło sobą, dla próżnej, ludzkiej ciekawości. - wydawał się całkiem zadowolony, jakby sam bronił do niej dostępu. Tymczasem Dior, choć pewnie przychodziło jej to z trudem mogła zauważyć że młodsze od niej drzewo rosło w samym centrum największego pomieszczenia jej dawnego domu. Dwór Hallara przestał istnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com
avatar
Diorbhail Hallrdottir


Liczba postów : 24
Join date : 21/03/2017

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Czw Gru 07, 2017 4:43 pm

Jego spojrzenie, które starało się cokolwiek odczytać z postury, bądź też mimiki twarzy Diorbhail, było śmieszne. Nie na tyle, by nasza bohaterka się zaśmiała, lecz idealne, aby stwierdziła, że Lars rzeczywiście nie może być zagrożeniem. Nigdy nie spotkała tak nieporadnej istoty i trzeba przyznać, iż nawet nie przypominał mężczyzn, z którymi ona przebywała przez całe życie.
Spacer jej nie przeszkadzał.
Aczkolwiek musiała przyznać, że przydałby się jej porządny odpoczynek. Czuła, że siła powoli z niej ulatuje, tak jak krew, która przesiąkała przez jej ubranie. Miała za sobą potwornie trudny dzień, choć czuła się jakby nie spała od stuleci. Nadmierny wysiłek spowodowany użyciem mocy był dobijający, jednakże wiedziała, że musi dotrzeć do domu, dowiedzieć co się wokół niej dzieje.
Gdy Lars się zatrzymał, a zdezorientowana Dior w istocie nakazała mu pokazać to po co tu przybyli, w pierwszej chwili nie wiedziała jak ma się ustosunkować do wskazanych kamieni.
Nie słuchała co mówi mężczyzna. Była we własnym świecie, gdy powoli do niej dochodziło, że to miejsce jest jej bardziej znajome niż myśli.
Parę głębokich wdechów i wydechów, koleje spojrzenie na ruiny, a potem nawracający ból głowy. To jest jej dom. To był jej dom.
I dopiero drzewo, które stało w środku coś jej uświadomiło. Warczący potwór, niezrozumiała mowa Larsa, jego okropnie dziwne ubrania... Dior musi śnić.
Pewnie ma kolejną wizję dotyczącą przyszłości, bo to niemożliwe, by osada przestała istnieć. Może bogowie dają jej znak, że coś niedobrego wydarzy się za jakiś czas? Nie umiała zinterpretować tych obrazów.
Choć ból zadany przez strzałę, był naprawdę bardzo prawdziwy, tak dziewczę nie pamiętało co było po tym jak Ingvar ją zaatakował... Może umarła? Albo umiera w śnie...
Wszystko wydawało się tak bezsensowne.
- Idź! Zostaw mnie!- krzyknęła w stronę Larsa ze łzami w oczach, a jeżeli ten jej nie posłuchał, to parę razy pomachała przed nim mieczem, choć w rzeczywistości nie chciała go nawet drasnąć- Uciekaj skąd przybyłeś lub cię zabiję!
Spojrzała na ruiny... A co jeśli to jej moc? Co jeśli mogła przenieść się w czasie? Albo przeniosła się w przyszłość, albo w dziwną przeszłość. To wydawałoby się bardziej prawdopodobne niż wizja, wszystko tu było takie prawdziwe i odbierała wszystkie bodźce z otoczenia.
Lecz... Jeżeli ta teoria jest prawdziwa, to bogowie muszą ją naprawdę nienawidzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pani Kar
Główny Mistrz Gry

Liczba postów : 352
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   Pią Gru 08, 2017 5:58 pm

Lars cofnął się o krok przed groźnie wymachującą ostrzem kobietą. Nie znał się na walce bronią, więc nieszczególnie wiedział, że nie zamierza go skrzywdzić. I przez chwilę naprawdę pomyślał o ucieczce... ale myśl, że miałby zostawić tutaj tę kobietę na pastwę zwierząt i czasu, szczególnie że jest ranna.
- Musisz się uspokoić! Jesteś ranna, muszę zadzwonić po pomoc... - ale najwidoczniej kobieta go i tak nie słuchała - Zostań tutaj! Pobiegnę po pomoc! - może powinien odebrać jej broń, ale jak do cholery miałby to zrobić. Napędzany jednak niepokojem o drugą osobę, ruszył pędem w stronę drogi, aby zadzwonić po pomoc ze strony innych pracowników parku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Park Narodowy Fulufjellet   

Powrót do góry Go down
 
Park Narodowy Fulufjellet
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Reszta świata :: Europa :: Norwegia-
Skocz do: