IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pią Paź 13, 2017 1:45 am

Na pewno z telefonami byłoby łatwiej… Może poza możliwością rozmowy na odległość i data automatycznie by się ustawiła? Ale w przypadku posiadania tylko jednego takiego komunikatora i tak wiele by nie zdziałali, bo Kara miała przeczucie, że chyba i tak Barry byłby jedynym posiadaczem tego cudu techniki. Nadal więc cieszyła się ze swoich umiejętności. Nie miała pewnie zasięgu telefonu komórkowego i raczej działało to tylko w jedną stronę, ale zawsze było jakąś możliwością przekazania informacji albo odnalezienia się… Tak jak w przypadku odbiegnięcia nieco Flasha od Kary skupionej na krajobrazie.
Faktycznie z lotu ptaka było widać dużo więcej i na szczęście było też co zauważyć. Prawdopodobnie wielki mur postawiony już w postapokaliptycznej erze był całkiem dobrym punktem zaczepienia, a tym bardziej jakiś ruch za nim. Kara zmrużyła oczy wytężając wzrok, ale nic konkretnego nie dało się już wybadać z tej odległości. Wygląda na to, że będą musieli się tam pofatygować osobiście.
Rozejrzała się, tym razem w poszukiwaniu przyjaciela, który zdołał odbiec już spory kawałek dalej i natrafić na ocean. Pewnie możnaby sprawdzić, co kryje się za bezmiarem tej wody, ale lepiej było zbadać bliższe tereny. Bo… dalszych mogło przecież nawet nie być.
- Jeśli nie planujemy podróży Titaniciem, to w pozostałych kierunkach kawałek od byłego miasta znajduje się spore ogrodzenie, chyba zbudowane po zniszczeniu tych wszystkich budynków, a za nim wyłapuje jakiś ruch. Nie jestem pewna, co to, ale warto by sprawdzić? – co do swoich rewelacji odnośnie odkrycia w tym zielonym placu Nowego Jorku wolała nie mówić. Mimo wszystko zrujnowane budynki pokryte mchem i zielony placek w samym środku były mało przekonującym dowodem. Albo po prostu nie chciała w to wierzyć?
Oczywiście nie miała żalu do Barry’ego o to, że znaleźli się w tym miejscu i czasie. Właściwie lepiej, że tylko ich tak przerzuciło, a nie rozpaćkało na ścianie, kiedy ze swoją szybkością Flash się by zamyślił. Chociaż chyba nawet wtedy nie umiałaby być na niego zła… No i w swoim przypadku mogłaby nadal robić cokolwiek, bo ze swoją wytrzymałością przeżyłaby tak niemiłe spotkanie może tylko z kilkoma siniakami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Paź 14, 2017 5:09 pm

Chociaż Barry uwielbiał biegać, mając swoją moc, teraz każdy krok był bardziej niepewny. Nie wiedział czy chce zobaczyć do czego się zbliża, nawet nie wiedział czy faktycznie do czegoś zmierza czy wkrótce okaże się, że stanie przed przeszkodą nie do pokonania. Zwłaszcza, że byli w świecie, gdzie najwyraźniej nie było ludzi. Przynajmniej nie zauważył żadnego przypadkowego człowieka. Co jeśli wszyscy zginęli? Chociaż rozglądał się podczas biegu, nie widział nikogo. Nawet w slow motion. Co też musiało się stać z tym światem? Nie rozpoznał w nim Nowego Jorku, chociaż położenie prześwitującego przez zieleń betonu, sugerowało układ ulic, który kojarzył skądś. Nie skupiał się jednak na tym. Nie mógł sobie pozwolić na rozproszenie, bo jeszcze znowu gdzieś zniknie, zostawiając Karę samą.
Wreszcie zatrzymał się tuż przed roztaczającą się przed nim wodą, która ciągnęła się aż po sam horyzont. Mógł próbować ją przebiec, pewno dałby radę, ale musiał poczekać cierpliwie na Kent. Nie chciał wybrać się Bóg wie gdzie bez żadnego słowa, poza tym ona sama mogła wyłapać więcej informacji z przestrzeni. Była w końcu kosmitką! Taką prawdziwą!
- Titanic źle skończył, prawda? Zostawmy sobie takie fajerwerki na kiedy indziej. Ten mur kojarzy mi się z filmami o zombie, takimi krwiożerczymi i szukającymi mózgów do pożarcia. Jestem więc za tym, żeby to sprawdzić. Myślisz, że mogę zabrać sobie jednego zombie? - Wyrzucił z siebie szybko, tak że pewnie gdyby rozmawiał z kimś pozbawionym mocy, wszystko brzmiałoby jak jeden, niesamowicie długi wyraz, w dodatku na bezdechu.
- Przepraszam, Kara. Miałem cię zabrać na dach wieżowca, nie tutaj. Moja wina. - Spojrzał na nią ze zmartwieniem w oczach. To była jego wina. Nie miało sensu tłumaczenie mu teraz ze wcale nie. Wziął to na siebie i gotowy był zrobić wszystko aby odstawić bezpiecznie Karę do domu. Na razie jednak musieli sprawdzić ten mur.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sługa Imperatywu


Liczba postów : 7
Join date : 22/09/2017
Skąd : Galaxy far, far away.

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sro Paź 18, 2017 2:17 pm

Ogrodzenie z bliska wcale nie zyskiwało na efektywności - poza obejmowaniem całkiem sporego obszaru, w ledwie dwuipółmetrowej siatce nie było nic imponującego. Nawet drut kolczasty, którym była zakończona, wydawał się raczej pełnić funkcję straszaka niż stwarzać faktyczne zagrożenie.
Z pewnością jednak uwagę bohaterów dużo bardziej przykuła ludzka sylwetka, rysująca się coraz wyraźniej po drugiej stronie płotu w miarę zbliżania się. Na nieszczęście Flasha poruszała się ona zbyt sprawnie, by być zombie (mózgożercze mutanty nie są najlepszym materiałem na zwierzątko domowe, Barry, może zamiast tego spróbuj żółwia). Postać sztywnym i równomiernym krokiem spacerowała wzdłuż siatki, patrząc prosto przed siebie, zupełnie jakby patrolowała teren.
Zanim jednak dwójka podróżników zdążyła podejść wystarczająco blisko, by zobaczyć więcej szczegółów, sylwetka zatrzymała się, po czym... uniosła w powietrze i ruszyła w ich stronę, przelatując nad ogrodzeniem. Lot musiały jej umożliwiać silniki umieszczone na dłoniach, plecach i w butach, z których to miejsc sączyło się blade światło, ujawniając metalową konstrukcję - Kara i Barry mieli do czynienia z robotem lub człowiekiem w zbroi o nieznanych intencjach i znajdowali się na całkowicie odkrytym terenie. Mogli spróbować uciec, zaatakować... albo po prostu poczekać aż postać do nich dotrze i liczyć, że chce im zaoferować ciastka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Wto Paź 24, 2017 8:08 pm

Kara tak samo jak Barry uwielbiała swoje moce i bardzo się z nich cieszyła, a przez lata doświadczeń nabrała wprawy w ich wykorzystywaniu nie tylko na własną korzyść. Ale wiedziała też, jak niebezpieczne potrafią one być. Laserowy wzrok brzmi mega groźnie! No i czuła, że nie osiągnęła wszystkich limitów, a to poniekąd też przerażało… Na jak wiele może sobie pozwolić nie robiąc przy tym krzywdy innym? Nie musiała jednak tego nigdy sprawdzać żyjąc jako cywil. Wystarczyło podstawowe opanowanie, ale teraz i tak miała zamiar to zmienić.
Zawsze jednak oddalała od siebie strach o to. Ważniejsze było, jak wiele może dzięki nim zrobić, a każdy uczy się niejako na własnych błędach. Ona czy Barry nie mieli nikogo, ani Supermana, ani Garricka kto mógłby ich nauczyć wszystkiego związanego z ich mocami. Byli też nadal ludźmi, no może ona mniej, ale nadal ludźmi. A popełnianie błędów jest wpisane w ten gatunek i przecież nigdy nie zrobiliby komuś naumyślnie krzywdy.
Co prawda zostanie samej na tym pustkowiu nie byłoby zbytnio fajne, ale na szczęście nie była bezbronną dziewczynką. Pewnie w razie problemów poradziłaby sobie, i to bardziej martwiąc się o samotnego Flasha, ale lepiej dla obojga nie rozstawać się. W grupie raźniej i chociaż żadne nie będzie się zamartwiać o drugiego.
- Wątpię, aby zombie było dobrym suwenirem z takiej podróży. – zauważyła roztropnie, ale nie karcąc nijak Flasha za tak ekstrawaganckie pomysły mogące naprawdę narobić kłopotu w ich świecie. W World War Z były skubańce szybkie! Na dodatek nie zauważyła szybko wypowiedzianych słów po prostu dostosowując się prędkością do jego mowy. Akurat się dobrali mocami, jak w korcu maku.
- Barry… - powiedziała cicho, zmartwiona jego strapieniem i stanęła całkiem na ziemi, aby go przytulić. Nie za mocno, ale właśnie po przyjacielsku. Chciała go wesprzeć, bo zamartwianie się teraz było najgorszym możliwym wyborem. – Nie musisz się zadręczać. Każdemu się zdarza. Poza tym… - osunęła się uśmiechając serdecznie. – Zależało mi na tym, aby powiedzieć ci o swoich mocach i w sumie ten cel został osiągnięty! – powiedziała rozbawiona. Czy na dachu, w sklepie albo innym domu nie miało znaczenia. Chciała zwyczajnie w świecie się wygadać, aby nie musieć już dłużej się z tym kryć. A przynajmniej nie przed Barrym. – To ja powinnam cię przepraszać, że nie powiedziałam ci wcześniej. – dodała chcąc na siebie też wziąć kawałek odpowiedzialności. Gdyby nie jej udziwnienia, co do miejsca, to pewnie nigdy by się tutaj nie znaleźli.
Całą jednak sytuacje przerwał w końcu jakiś żywy duch na tym zapomnianym pustkowiu. Zauważyła od razu ruch i spojrzała w tamtym kierunku uradowana. Przynajmniej będą mogli spytać kogoś o drogę do domu! Albo chociaż do czarnoksiężnika z Oz…
- Przepraszam! Halo! – zawołała do istoty, kiedy ta się uniosła. Czemu mieliby uciekać?! Co może pójść nie tak w zaczepianiu jakiegoś obcego człowieka przy obronnym płocie? No absolutnie nic nie wpadało blondynce do głowy, dlatego postanowiła skupić na sobie uwagę wartownika, który całe szczęście postanowił i tak podlecieć do nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pią Paź 27, 2017 3:20 pm

Właściwie to próbował utrzymać jakoś pozytywne myślenie, ale jakby tak na to patrzeć...zombie mogło być fajne, gorzej jeśli to pustkowie spowodowane jest apokalipsą zombie, powstałą po zabraniu jednego stąd do ich świata. Paradoks paradoksem, lepiej jednak nie ryzykować. Co prawda, Barry wiedział, że czas jest kruchy i czasem próba powstrzymania przyszłości, powoduje właśnie jej powstanie, ale nie miał nikogo kto dokładnie by mu wytłumaczył dlaczego to jest takie niebezpieczne i że nie da się potem wszystkiego naprawić pstryknięciem palców gdzie jest Garrick i jego filiżanka, kiedy jest potrzebny?, bo po prostu jedno wydarzenie może wymazać poprzednie. Albo następne. W każdym razie, pomysł z zabieraniem zombie odpadał. Z zabieraniem czegokolwiek co należy do tego czasu właściwie. Kto wie jak się zaczęło umieranie tego miasta.
- Racja. Zostawmy najlepiej wszystko stąd tutaj. Nie wiadomo czy to nie jest jakieś radioaktywne...jesteś odporna na promieniowanie? - Zgodził się z Karą, bo w sumie miała rację. Teraz dopiero jednak do niego dotarło, że nie zawsze apokalipsa bierze się z kryzysu a czasem z wybuchu czegoś radioaktywnego. Dotarło też, że on sam nie jest odporny na promieniowanie, jeśli będzie zbyt długo w strefie skażenia a zwłaszcza w wschodniej Zonie, ale na Stalkera się nie nadawał raczej.
Przytulił Karę mocno, mimo wszystko uważając aby jej nie zgnieść. Dopiero się przyzwyczajał do tego, że to jego Kara mogłaby połamać, pewno nawet nie wkładając w to zbyt dużo siły, a po prostu chcąc go przytulić i zapominając o tym, że jest po prostu szybki, a przy okazji nie jest ze stali.
- Zastanówmy się gdzie jesteśmy i jak wrócić, tak chyba będzie najlepiej dla nas.- Powiedział po chwili. Szukanie własnej winy i obrzucanie się nią nawzajem jak na razie nie miało sensu. Teraz musieli wrócić do siebie, a później pewno będą po prostu uznawać to za przygodę. Tak na pewno będzie. - Faktycznie, dzięki temu że masz moce, jeszcze jakoś żyjemy. - Uśmiechnął się do niej zaraz. Gdyby nie Kent, zostałoby z nich...niewiele, a przynajmniej z niego, nie miał pojęcia jak działa jej organizm i jaką ma wytrzymałość.
Zauważył także zbroję czy też robota i w każdej chwili był gotowy podbiec, żeby przyjrzeć mu się uważnie, wolał jednak poczekać aż będzie trochę bliżej nich, a przynajmniej bliżej ziemi. - To na pewno bezpieczne?- Zapytał cicho i szybko, kiedy Kara zwróciła na nich uwagę tego dziwnego czegoś. Widząc latającą puszkę, Barry zaczął żałować że nie ma swojego stroju, dzięki któremu mógłby nie tylko ukryć tożsamość, ale również który gwarantował pewnego rodzaju ochronę, chociażby wmontowane AED na wszelki wypadek. Był graczem, z gier wiedział, że to absolutnie zły pomysł aby zaczepiać obcego w podobnym miejscu.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sługa Imperatywu


Liczba postów : 7
Join date : 22/09/2017
Skąd : Galaxy far, far away.

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Nie Lis 05, 2017 10:37 pm

/* MG serdecznie przeprasza za tak długą zwłokę z odpisem, ale Imperatyw życiowy skutecznie odciągnął jego uwagę. */

Wkrótce postać wylądowała kilka kroków przed nimi, wyłączając swoje silniki. Bez lekkiej poświaty, która z nich emanowała, wokół znów zapadł półmrok – nie przeszkadzał on jednak w obserwowaniu zdarzeń, a jedynie ukrywał jakieś pomniejsze szczegóły, których MG nie chciało się opisywać. Z tej odległości Kara mogła usłyszeć cichy szum machin i podzespołów i zobaczyć, razem z Barrym, jak w pewnym momencie na wysokości oczu sylwetki miga czerwona dioda, zbyt szybko, by mógł to dostrzec zwykły człowiek.
Stać – odezwała się postać mechanicznym głosem. – Wkroczyliście na skażony teren o ograniczonym dostępie, wymagane jest potwierdzenie tożsamości. – Ton postaci był monotonny i dość jasno dawał do zrozumienia, że ma się do czynienia z robotem. Z resztą nawet nie czekał na jakąkolwiek reakcję „intruzów”, tylko kontynuował dalej, jakby po prostu spełniając kolejne komendy programowania: – Wykryto gen X. Wykryto obcy genotyp. Zostajecie aresztowani na podstawie decyzji o niedopuszczeniu antyludzi do życia społecznego wydanej trzynastego grudnia dwa tysiące dziewiętnastego roku przez Kongres Stanów Zjednoczonych. – Dłonie robota złamały się w nadgarstkach, ujawniając po parze kajdanek i maszyna zaczęła miarowym krokiem podchodzić do pary bohaterów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sro Lis 08, 2017 6:56 pm

Właściwie, nigdy nie miała okazji sprawdzić czy jest odporna na promieniowanie. Znaczy, lubiła promienie słoneczne, ale nie była pewna czy tak samo dobrze reaguje na rentgenowskie, albo nuklearne. Nie była też pewna czy chce sprawdzać takie umiejętności… Znaczy, na pewno byłoby dobrze wiedzieć w razie problemów, ale bez sprzętu trudno byłoby tego dokonać w miarę bezpiecznych warunkach. Mogłaby w sumie poprosić Tarczę, ale obiecała siostrze, że nie będzie robiła żadnych bohaterskich popisów, a do czego innego miałaby się jej niby przydać znajomość swojej wytrzymałości?
- Przynajmniej będziemy mieli jakiś punkt zaczepienia. – odpowiedziała przyjacielowi pełna wiary w to, że jednak nowy towarzysz nie okaże się bojową machiną chcącą ich zagłady. To byłoby bardo nie fajne! Chociaż pozwoliłoby trochę więcej dowiedzieć się o tym świecie… Nie! Nie wolno widzieć pozytywów w chęci zamordowania ciebie i twojego szybkonogiego przyjaciela. Chyba?
- Antyludź? To było niemiłe! –Ani trochę nie była usatysfakcjonowana z nazwania tak jej osoby. Owszem, obcy genotyp był prawdą, ale to wcale nie zabierało jej statusu człowieczeństwa! Zaraz jednak zreflektowała się, bo coś innego zwróciło jej uwagę. – Dwa tysiące dziewiętnastego roku? – spytała zaskoczona powtarzając słowa maszyny. Przecież byli w dwa tysiące czternastym! No i nadal nie rozumiała najważniejszej sprawy, jak ktokolwiek mógł wydać decyzje o niedopuszczeniu „antyludzi” do życia? Jak ktoś mógł nazwać ją antyludziem! Ją albo Barry’ego. Jedno było pewne, nie chciała zostać zamknięta. Ceniła sobie swoją wolność i nie zrobiła nic, za co czuła się winna i gotowa uwięzić. Uniosła się nieco nad ziemię zaciskając dłonie w pięści.
- Obawiam się, że odmawiam aresztu. – powiedziała groźnie do maszyny. Pewnie powinna przedyskutować z Flashem ich postępowanie, ale zwyczajnie w świecie nie chciała tracić czasu przy kimś stwarzającym zagrożenie, a zamknąć by się na pewno nie dała. Jeśli maszyna nie ustąpiła, to termicznym wzrokiem spróbowała usmażyć jej łeb. Skoro był to tylko robot, co uznała ze słuchu, to chyba nie będzie źle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sro Lis 08, 2017 7:46 pm

Ciągle miał dziwne wrażenie, że powinni stąd zmiatać i to jak najszybciej. Maszyna z każdym krokiem była coraz większym zagrożeniem, a nie potrzeba pajęczego zmysłu aby stwierdzić, że coś tu nie gra. Wziął głęboki wdech, przygotowując się mentalnie do biegu. Każdy mięsień w jego ciele był napięty do granic możliwości, on sam oddychał dosyć płytko, na wypadek gdyby powietrze było skażone jakimś chemicznym szajsem. Cholernym problemem była migająca dioda. Skupiał się na niej mimowolnie i doprowadzała go poniekąd do szału swoim dosyć miarowym miganiem.
- Antyludzie? Co to są antyludzie? - Zamrugał, czując się...obrażony w pewien sposób. Był bohaterem a jego przyjaciółka była uroczą kosmitką. Co za rasista uznał ich za antyludzi? Kto mógłby wpaść na taki głupi pomysł, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że obydwoje mimo wszystko nie stanowili zagrożenia, a wręcz pomagali przecież ludziom!
- Jeśli tak wygląda przyszłość, następnym razem pobiegnę w przeszłość. - Skrzywił się nieznacznie, stwierdzając fakt jakby miał nad tym jakąkolwiek kontrolę. Nie powinien w ogóle robić takich rzeczy, dla dobra innych i aby nie wykreować przypadkiem Flashpointu. Nie miał za to zamiaru dać się aresztować, co to to nie. Nie był gotowy spędzić reszty życia w więzieniu, a w dodatku w przyszłości. - Nie zostawiliśmy czegoś ważnego...gdzieś indziej? - Spojrzał na Karę, zaraz patrząc jak używa swoich mocy. Okej, był pod wrażeniem. Przeniósł wzrok na robota, zaraz skupiając się na wytworzeniu rękami na tyle silnych podmuchów wiatru aby chociaż go cofnąć o kilka kroków.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sługa Imperatywu


Liczba postów : 7
Join date : 22/09/2017
Skąd : Galaxy far, far away.

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pią Lis 17, 2017 12:27 am

Maszyna kompletnie zignorowała zadane przez dwójkę pytania, zareagowała natomiast na dość klarowną odmowę Kary. Głowa robota obróciła się lekko w jej stronę i diodka ponownie zamigała, tym razem krócej.
Przyjęto – odparł, po czym jedna para kajdanek została schowana i ponownie zastąpiona dłonią, tym samym zaskakując dziewczynę i na moment ją rozpraszając. – Nadano status: niekooperatywny, pozwolenie na użycie siły. – Wraz z końcem zdania z dłoni wystrzeliła wiązka energii, uderzając Solargirl w pierś i odrzucając ją kilka metrów do tyłu, zanim ta zdążyła użyć swoich laserów z oczu. Samej kosmitce nic jednak się nie stało, poza sekundowym wykluczeniem z walki i wypaleniem pięknej dziury na pół klatki piersiowej w bluzce.
Większą efektywnością mógł za to pochwalić się Flash. Całkowicie skupiony na atakowaniu Kary, robot nie zdążył w żaden sposób zareagować i wytworzony przez speedstera wiatr powstrzymał jego następny ruch i zmusił do cofnięcia się o kilka kroków. Barry jednak nie mógł utrzymać tego zbyt długo i już po chwili uwaga wroga skupiła się na nim. Znów dało się zobaczyć krótkie mrugnięcie diody.
Wykryto atak na funkcjonariusza. Nadano status: niebezpieczny. Pozwolenie na użycie siły.
Do tego czasu Kara miała już okazję się pozbierać i mogła widzieć jak ręka przeciwnika celuje w jej przyjaciela i strzela w niego kolejną wiązką energii, jednak większą od tej, która trafiła dziewczynę.

Statystyki:
Kara Kent:
HP: -1 (99)
Energia: 100

The Flash:
HP: 100
Energia: -5 (95)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Kara Kent
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 60
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Lis 18, 2017 6:47 am

Może i faktycznie powinni wpierw uciec i przemyśleć strategie. Nie znali możliwości robota, ani skali na jaką sięga ten chaos traktujący obdarzonych mocami ludzi jednakowo, jak kryminalistów… Niestety wygrały emocje i na samą myśl zamykania ludzi pokroju Barry’ego targała nią wściekłość. Nie zrobili nic złego, ba! Byli bohaterami, a przynajmniej Flash był już takim z doświadczeniem. Dodatkowo napędzała ją myśl, że złapanych jest dużo więcej. „Niedopuszczeni do życia społecznego” wciąż krążyło jej po głowie zasnuwając ją ciemnymi chmurami wizji jakiegoś obozu dla mutantów i zmutowanych.
Te myśli i nagła zmiana klasyfikacji umundurowanego robota z aresztanta na wojownika nieco wybiła ją z rytmu. Nim zdążyła opuścić głowę, aby znad okularów posłać irytującej rzeczy wiązankę… laserową, ta ją ubiegła robiąc to pierwsza. Cios nie był zbyt mocny, ale wystarczający do odepchnięcia jej. Spojrzała na swój tors i dostrzegła przez ogromną dziurę w koszulce symbol swojego rodu na stroju Solargirl. Całe szczęście, że jest wytrzymała, bo pewnie miałaby teraz dziurę przez całą pierś. No i dobrze, że akurat nosi na sobie swój strój… Walka z gołymi piersiami nie jest czymś, co chciałaby robić przy…
- Barry! – krzyknęła dostrzegając ruchy robota i natychmiast ruszyła do przodu. Chociaż wiedziała o jego szybkości, to odruchowo postanowiła zabrać go z trajektorii lasera. Nawet jeśli miałaby przy tym zapłacić własnym życiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Lis 18, 2017 6:07 pm

Nie brzmiało dobrze. Nic tutaj nie brzmiało dobrze. Ktokolwiek nazwał mutantów antyludźmi, musiał mieć niezłe ego. Przecież większość próbowała ratować miasto! To nie miało sensu, tym bardziej, że niejednokrotnie mogli zginąć ratując cywili. Niektórzy nawet zginęli!
- Kara! - Ruszył się w jej stronę, kiedy zobaczył, że robot w nią celuje, ale nie zdążył zareagować inaczej jak tylko go odpychając podmuchem wiatru. Przeniósł wzrok na maszynę, dosłownie na ułamek sekundy, zanim zerknął w stronę Kent. Martwił się o nią. Okey, była kosmitą, ale uderzenie laserem wyglądało na poważne. Kiedy tylko Kara krzyknęła jego imię, odwrócił się do robota, który nadal mu status "niebezpieczny". Widział w slow motion cały czas kiedy czuł się zagrożony, a więc i teraz. Odruchowo chciał uskoczyć w bok, ale zobaczył kątem oka jak Solargirl rusza w jego stronę. Nie mógł pozwolić aby znalazła się na linii laserów. Podjął decyzję, mając nadzieję, że fizyka go poniekąd uratuje. Wydawało mu się, że jest w stanie obiec dookoła maszynę, wskoczyć w nią i rozwalić wewnątrz na części. Musiał jednak najpierw uratować Karę, która chciała ratować jego. Próbując uciec przed laserem, skoczył w bok, jednocześnie próbując wytworzyć na tyle silny podmuch powietrza aby chociaż na chwilę wstrzymać Karę, by nie wpadła w laser. Był to skomplikowany manewr, więc czy się udał czy nie, potrzebowali lepszego planu.
- Spróbuję go przefazować.- Powiedział cicho do Solargirl, czekając na jej reakcję. Może miała lepszy pomysł?



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   

Powrót do góry Go down
 
Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: