IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Czw Sie 24, 2017 8:12 pm

Piękny dzień nastał w Nowym Jorku szykując mu kolejny niezwykły widok. Co prawda spokój mieszkańców nie został zmącony żadną wredną paskudą chcącą zniszczyć miasto, albo najlepiej całą Ziemię, ale niebo przecięła jakaś nieznana forma…
To ptak? To samolot?
Nie, to tylko dron… Kara wyglądała przez okno zza swojego biurka na jednym z najwyższych pięter budynku Daily Bugle strasznie znudzona nudą! Już niemal na siłę szukała jakiegoś nierealnego zagrożenia, które odciągnęłoby ją od żmudnej, papierkowej roboty, która nijak nie pasowała do emocjonującej dziennikarskiej pracy dzielnej reporterki, którą wszakże chciała być!
Westchnęła ciężko i podeszła do okna otwierając je na oścież, aby zaczerpnąć jakże świeżego nowojorskiego powietrza. Chociaż chyba bardziej zależało jej na przyjemnym słoneczku… Przymknęła oczy zwracając twarz ku najjaśniejszemu punktowi nieba i chwilę ogrzewała się w jego promieniach. Wtedy los postanowił dać jej nieco ruchu, bo nagle zerwał się wiatr, który porwał jej notatki i wyrwał za okno wprost na spotkanie z ulicą znajdującą się kilkanaście pięter niżej.
W pierwszym odruchu Kara błyskawicznie przechyliła się chcąc złapać kartki, niestety jedna wymsknęła jej się dalej i sama blondynka za mocno przechylona wypadła z okna. Nie miała jednak się czego bać, w końcu potrafiła latać! Nim jednak wzbiła się w powietrze jeszcze chciała złapać ostatnią stronę potrzebną jej do zrobienia artykułu. Na pewno zniknie ludziom z oczu, nim ktokolwiek zauważy, jak naprawdę wygląda Sunny girl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pią Sie 25, 2017 7:38 pm

Naprawdę nie zamierzał tego dnia bohaterzyć. To miał byc wolny dzień, w pełni poświęcony relaksowi, na który przecież zasłużył. Ubrany w cywilne rzeczy, szedł spokojną o tej porze ulicą, trzymając ręce schowane w kieszeniach swoich ciemnych spodni. Ku zdziwieniu wszystkich, nie spieszył się na razie nigdzie. Nie zamierzał pędzić, miał wystarczająco ruchu w swoim życiu. Podniósł wzrok w stronę słońca i spojrzał przez ułamek sekundy na budynek Daily Bugle. Dzięki spowolnionej wizji, dostrzegł wyglądającą z okna kobietę. Nie myślał długo, ba!, nie myślał wcale. Od razu zaczął biec, rozwijając odpowiednią prędkość aby ją złapać w locie i zabrać bezpiecznie na ziemię.
- Cholera! - Szybko bieg i zwykłe ubrania to absolutnie słabe połączenie. Nerwowo zaczął tupać w miejscu aby pozbyć się płomieni z butów. Już na nowo pamiętał za co uwielbia swój strój bohatera. Przynajmniej nie płonął! Spojrzał po chwili na kobietę i po raz kolejny pobladł. Ratować obcych to co innego jak tych, którzy byli mu znajomi.
- Paskudny sposób na samobójstwo.- stwierdził jak gdyby nigdy nic. Szybko przyjrzał się jej. Wyglądało na to, że wszystko było w porządku z blondynką.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Sie 26, 2017 10:12 am

Nie miała zamiaru przerywać wolnego czasu Barry’emu. Sama wiedziała, jak bohaterskie życie może zabierać te chwilę relaksu i na pewno nie chciałaby, aby ktoś je tracił. Zwłaszcza na nią! Bo wbrew pozorom wcale nie była damą w opałach i, w większości przypadków, dawała sobie radę sama.
Chociaż czy bohater kiedykolwiek może powiedzieć o „dniu wolnym”? W końcu przestępcy też nie brali urlopów, a nawet w święta mogli realizować swoje najpaskudniejsze plany!
Teraz jednak nikt nie dybał na życie ciekawskiej dziennikarki i żaden superprzestępca nie wypchnął jej przez okno z premedytacją. Oczywiście nie była to też samobójcza próba, bo Kara, jak było wspomniane, nieźle latała.
Już miała złapać ostatnią kartkę materiału, kiedy coś innego nią szarpnęło. Gdyby nie jej szybkość, pewnie nim by się zorientowała byłaby na dole. Problem był taki, że Sunny wcale nie była zwyczajną dziewczyną, która pozwoliłaby się ot tak porwać. Odwróciła głowę i zobaczyła twarz „wybawcy”. Zachowała jednak komentarz na czas, kiedy oboje stanęli już na ziemi.
Oczywiście tu też musiała chwilę odczekać, aż biegacz ugasi swoje nogi. Chociaż mógłby nie tylko to, bo był naprawdę gorący! Znaczy… Kara spojrzała na swoje ubranie i na szczęście ona nie stanęła w płomieniach. Bardzo dobrze, bo ledwo wczoraj kupiła bluzkę, którą miała na sobie i szkoda byłoby ją stracić!
- Gdybym się próbowała zabić to tak, ale panowałam nad sytuacją! – no dobrze, dziewczyna, która leci na spotkanie z ziemią bez żadnego zabezpieczenia nie brzmi, jak osoba panująca nad sytuacją. Bo w końcu jest Karą, a nie Sunnygirl. Rozejrzała się nerwowo dookoła, ale wcale nie w obawie przed dekonspiracją tajnej tożsamości jej bohatera. Wzrokiem chciała odnaleźć kartkę, która zaginęła jej po drodze.
- O nie, o nie, o nie! – spanikowana ruszyła przed siebie rozglądając się badawczo. Nawet jeśli artykuł był nudny, to musiała go napisać i nawet wypadnięcie z okna nie usprawiedliwi jej w oczach Jamesona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Nie Sie 27, 2017 6:06 pm

Faktycznie, superzłoczyńcy nie brali urlopów. Niestety tacierzynskiego też najczęściej nie. Niemniej, czasem zdarzały się spokojne dni, nie zakłócone cichym alarmem w banku, wybuchem w metrze, mutantem grożącym ludzkości czy brakiem kofeiny w ulubionej kawiarni. Czasem było spokojnie i można było przez kilka niewiele znaczących chwil poczuć się lepiej, niemal jakby się nagle na nowo stało zwykłym człowiekiem. Najwyraźniej jednak kiedy nie trzeba łapać zbirów, należy ratować damy w opresji. Nawet jeśli te w takowej nie były, ale przecież nie wiedział, że Kara to Sunnygirl i umie latać.
Kiedy tylko ugasił płomienie, nadal przeklinając swój brak wyobraźni i uniformu w torbie, spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- Absolutnie. Panowałaś nad sytuacją, lecąc w dół bez żadnego zabezpieczenia. Kara, to się mogło naprawdę źle skończyć. Wiedział, że brzmi teraz jak Joe, który go ciągle kiedyś strofował za wiele nieprzemyślanych akcji, ale przecież Kara się mogła zabić. Wziął głęboki wdech, rozglądając się za tym czego szukała Kara. Dostrzegł po chwili kartkę, która spadała w stronę ziemi, więc błyskawicznie ją złapał i przyniósł Kent.
- Wypadłaś z okna...dla artykułu?- Uniósł lekko brew, patrząc na nią uważnie. To było...cóż, powinna dostać podwyżkę za bycie wzorowym pracownikiem, gotowym do poświęcenia życia dla pracy.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Nie Wrz 03, 2017 7:40 am

Naprawdę nie chciała przerywać tych wolnych chwil Barry’emu! Będzie jej potem bardzo głupio, jak dowie się, że przez swoje szaleństwa go wymęczyła biegiem, zabrała wolny czas i na dodatek nastraszyła. I to wydaje się z tak błahego powodu. Sumienie Kary potrafiło ją gryźć z nawet najmniej istotnych kłopotów, które sprawiała. Chociaż bardziej denerwowało ją to, że ludzie zbytnio zamartwiali się o nią, kiedy ona była… niezniszczalna! No może nie całkowicie, ale na spokojnie mogła odbijać pociski z pistoletów czy karabinów. To ona powinna zamartwiać się o innych.
Rozumiała jednak, że Barry nie wiedział o jej mocach, z czego ona o jego jak najbardziej. Nawet nie raz było jej głupio, że mu nie powiedziała o sobie. Przyjaciele nie powinni mieć przed sobą tajemnic? Tylko że spokoju jej nie pozwalała reakcja mężczyzny na to kim ona jest. On był mutantem. Ba! Nic dziwnego nie byłoby w tym, jakby po prostu nabył swoje moce w jakimś wypadku, ale ona… Ona po prostu była kosmitką! Nie chciała aby śmiał się z jej domniemanych czułek i zielonej skóry. Co prawda Barry nigdy nie byłby tak okropny, ale… I tak był w niej ten irracjonalny strach, a nie chciała stracić przyjaciela.
Jego słów nie skomentowała. Zawstydzona jedynie spuściła głowę słuchając nagany. Allen miał jak najbardziej racje. Mogłaby umrzeć będąc zwyczajną dziewczyną! Ale pewnie będąc zwyczajna nie wyskakiwałaby z okna za materiałem do reportażu!
- To ważny artykuł! – przyjęła kartkę chcąc się bronić, ale miała świadomość, że wcale nie brzmiało to najlepiej. Przynajmniej dla niej nie był to jakiś gorący temat. – Jakbym tego nie napisała, to mój szef wyrzuciłby mnie z okna! – może nieco demonizowała postać Jamesona, ale czasem naprawdę wydawał jej się największym wrogiem Spidermana. I chyba całej ludzkości! Głos miał donośny…
- Przepraszam. To było naprawdę głupie. Ale całe szczęście przechodziłeś obok! Mam nadzieję, że nie opóźniłam jakichś twoich planów swoim brawurowym skokiem? – spytała szczerze mając nadzieję, że faktycznie nie sprawiła, że Barry spóźni się na jakieś ważne spotkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Wto Wrz 05, 2017 2:29 pm

Barry mimo wszystko znał Karę na tyle, aby nie dzielić się z nią tym, że akurat nie zamierzał nikogo dzisiaj ratować, a raczej chciał spędzić czas na spokojnym spacerowaniu w jak najbardziej ludzkim tempie. Poza tym, jak było mówione, od bycia bohaterem nie ma urlopu, zwłaszcza na żądanie. Pozostawała jeszcze kwestia adrenaliny. Lubił czuć ją w żyłach kiedy kolejnej osobie ratował życie, nawet jeśli to była jedna ze znajomych mu osób, przez to cała akcja stawała się niesamowicie osobista.
- Postanowiłaś więc go w tym wyręczyć i samej wyskoczyć? W sumie doceniam poświęcenie, ale następnym razem po prostu zadzwoń. Dopilnuję żeby nikt cię znikąd nie wyrzucił. Zwłaszcza z okna wydawnictwa. -uśmiechnął się do niej lekko, właściwie rozbawiony przez samą wizję redaktora naczelnego, który wyrzuca pracownicę za nienapisanie ważnego artykułu.
- No coś ty. Nawet jeśli miałbym jakieś spotkanie, pewno i tak bym się spóźnił. Superszybkość równoważą tylko superspóźnienia. O czym piszesz?- Skoro się spotkali, mógł przecież jej pomóc z artykułem. Nie był może pisarzem ale na dobrą sprawę, mógłby zabrać ją w każde miejsce tego miasta aby stamtąd mogła pisać, mógłby też zdobyć jakieś rzeczy gdyby ich potrzebowała do artykułu.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Czw Wrz 14, 2017 3:21 pm

Na szczęście Kara nie stwarzała za często takich kłopotów Barry’emu, lub raczej Flashowi. Starała się jako cywil trzymać z dala od kłopotów, co było i tak trudne przy jej pracy osoby brnącej w kłopoty dla sensacji. Jednak starała się! I bardzo dobrze wychodziło jej to omijanie kłopotów… A w razie czego zawsze mogła liczyć na pomoc nowej bohaterki – Solargirl. Naprawdę chciałaby o tym wspomnieć Barry’emu. Chociażby dla samego pytania, czy dobrze wygląda w sukience i pelerynie. Ona, nie Barry. To że speedster wygląda lepiej w jej stroju to fakt wszystkim znany… Ale co, jak Flash nie lubi konkurencji?! Znów zganiła się w myślach. Przecież Barry taki nie był!
- Zapamiętam. – dodała z szerokim uśmiechem przyciskając do siebie kartkę nieco zawstydzona. Na jego słowa o spóźnianiu zaśmiała się. Zastanawiała się też przez chwilę czy choć trochę dorównuje mu szybkością i czy i w jej przypadku pojawią się spóźnienia. Za to chyba Jamson wyrzuciłby ją z okna, zebrał jej rozpaćkane ciało z chodnika, wskrzesił i wyrzucił raz jeszcze!
- Nudy… - machnęła ręką lekceważąc temat. W sumie nie powinna tak traktować tematu o zatruciach hot-dogami z jednego z wózków na ulicy, ale jej redaktor umiał każdą sprawę podnieść do „winy Spider-Mana” i aż odechciewało się pracować.
- Ale skoro już udało mi się wyskoczyć z pracy, to może pójdziemy na lody? – poziom żartu, który właśnie rzuciła przebijał nawet największe suchary mogące odwodnić całe lasy tropikalne w porze deszczowej. Niestety w większości przypadków Kara mówiła takie rzeczy całkowicie nieświadomie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Czw Wrz 14, 2017 4:14 pm

Nie było to żadnym problemem! Mógłby ją łapać nawet cały dzień, w końcu przyjaciele tak mają, że są zawsze aby złapać to drugie. Może nie tak dosłownie, ale wiadomo - różne rodzaje przyjaźni, mają różne formy, a przecież ich była wyjątkowa. Barry jeszcze nie wiedział jak super jest ich relacja. Nie wiedział przecież o Solargirl, ale raczej nie uznałby jej za konkurencję. Przecież nie o to chodzi w całym biznesie superbohaterow.
Na pewno spóźnienia były sprawą indywidualną, Barry po prostu uważał, ze w taki sposób może dbać o równowagę w naturze, co też było istotne. Co prawda, była to też dobra wymówka na robienie wszystkiego w ostatniej chwili.
- Skoro już wyskoczyłaś z pracy i nie wypada Ci nic ważnego, to w sumie czemu nie.- Uśmiechnął się do niej, naprawdę doceniając jej poczucie humoru. Wiedział, że Kara często mówiła coś takiego bez świadomości jakimi sucharami rzuca i przez to było to jeszcze bardziej zabawne. Objął swoim ramieniem jej ramiona w przyjacielskim geście i po chwili odrobinę zmrużył oczy. Coś mu właśnie zaświtało.
- Mówiłaś, że panowałaś nad sytuacją. Liczyłaś na pomoc kogoś innego czy miałaś przeczucie, że jestem w okolicy? - Mimo wszystko to nie dawało mu spokoju. Znał Kent na tyle aby wiedzieć, że raczej nie kłamała. Więc... jak miała to pod kontrolą? Spadanie z dużego budynku? Tego nie można mieć pod kontrolą.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Czw Wrz 14, 2017 8:02 pm

Właściwie chyba nie miałaby nic przeciwko takiemu łapaniu… Znaczy, Barry to tylko przyjaciel! A ona miała swoją dumę kobiety niezależnej, ale na pewno nie miała problemów z przyjmowaniem pomocy od innych. O ile oczywiście nie robiła komuś zbyt wielkiego kłopotu! Nawet nie wie, jak bardzo bycie bohaterem robi kłopot innym, którzy się o ciebie martwią.
Równowaga w naturze chyba była zbyt skomplikowanym zagadnieniem dla kosmitki, albo zwyczajnie była zbyt super, aby myśleć nad pracą nad różnicami między sobą, a swoim alterego. Może powinna zacząć?
- W razie czego powiem, że wypadłam przez okno, ale złapał mnie niesamowicie szybki i przystojny superbohater, a ja postanowiłam zrobić z nim wywiad dla ciekawego artykułu! – Przyjaciele są od tego, aby mówić sobie komplementy, a akurat w przypadku szybkości mówiła prawdę! A propos prawdy… Objęta niemal poczuła jak zamiast przyjacielskiego ciepła naciska na nią chłód. Zdecydowanie powinna powiedzieć Barry’emu. Zwłaszcza, że jak sam wiedział, nie umiała kłamać. Nawet omijanie prawdy sprawiało jej problemy!
- Przyjacielski radar? – spytała nieśmiało, jakby to on miał lepiej wiedzieć. Zdając sobie jak źle to zabrzmiało z zażenowania na chwilę schowała twarz w jego ramieniu, ale zaraz się wyprostowała obejmując go. – Okej… Wcale nie, ale to tajemnica, którą zna jedynie moja rodzina. – ściszyła głos do konspiracyjnego szeptu. Zdecydowanie ulica nie była więc najlepszym miejscem do takich wyznań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pią Wrz 15, 2017 2:56 am

On też nic nie miał przeciw łapaniu pięknych i zdolnych młodych dam. Oczywiście, Kara była przyjaciółką, a więc należało ją mieć szczególnie na oku. I wcale nie tylko ze względów estetycznych, ale przede wszystkim dlatego, że jak widać, nawet praca za biurkiem może być zabójcza. Poza tym, jakby nie było, Barry zawsze starał się chronić przyjaciół. Zwłaszcza urocze blondynki, które same w sobie były zbyt delikatne i za dobre dla tego świata. Tak jak Kara. Była takim promyczkiem, a on nie chciał aby na jej niebie pojawiły się chmury.
- To brzmi jak plan. Tylko nie zapomnij podkreślić jak przystojny był ten bohater. To zawsze jakaś poprawa wizerunku. - Uśmiechnął się ponownie, właściwie jak zawsze dobrze się bawiąc w samym towarzystwie panny Kent. Miała w sobie coś takiego niewinnego i uroczego, co obok jej (nawet jeśli nieswiadomego) poczucia humoru, sprawiało ze była świetnym towarzyszem.
- Przyjacielski radar? Właściwie... to jest wtedy kiedy mówisz coś w tym samym momencie co przyjaciel? - Zaśmiał się cicho, jakoś nie mogąc sobie wyobrazić przyjacielskiego radaru i jego działania. Nie mniej, Kara mu zdecydowanie poprawiła nastrój, chociaż właściwie to złe określenie. Ona sprawiła, że jego dzień stał się znacznie lepszy. Dobrze było od czasu do czasu wpaść na przyjaciółkę. Nawet jeśli ta w sumie według wszelkich znaków na niebie i na ziemi oraz w książkach od fizyki wpadła na niego, bo w sumie on tylko ją złapał.
- Tajemnica? W takim razie... musimy chyba znaleźć bardziej ustronne miejsce. Dokąd cię zabrać?- To było ważne aby zjeść z ulicy. Cenił prywatność innych, nie chciał też narażać jej rodzinnych sekretów. W końcu po coś były sekretami. Poza tym, mógł zabrać ją gdzie tylko chciała i to w parę sekund. Czemu więc odmawiać sobie komfortu rozmowy w jakimś ciekawym miejscu na rzecz ulicy pełnej ludzi?



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pon Wrz 18, 2017 2:23 pm

Na pewno działali na siebie nawzajem jako bardzo dobre rozganiacze chmur. Zarówno Kara jako promyczek słońca dla Barry’ego, ale i Barry jako błyskawica rozcinająca mrok dla Kary. Uzupełniali się i oboje pasowali do siebie swoją uroczą postawą. Oboje byli za dobrzy dla tego świata, chociaż ona miała to do siebie, że jako kobieta bardziej wzbudzała rozczulenie, bo akurat jej tak wypada w tym nadal stereotypowym świecie. Chociaż wątpliwe, aby Barry’emu przeszkadzało nazywanie go uroczym. Dlatego Joe trafił z określeniem go jako drugiej córki…
- Przystojny bohater w masce, oczywiście! – a jakby tego było mało, Flash czasem miał tendencje do rozmazywania i tak już zamaskowanej twarzy w otoczeniu bliskich. No ale na pewno czytającym artykuł kobietom spodoba się nazywanie bohatera przystojnym! To chyba fakt oczywisty, że bohater sam w sobie jest dzielny, odważny, dobrze zbudowany i przystojny.
- Też. Albo kiedy wspominasz o przyjacielu, a on akurat do ciebie dzwoni, albo wpada. – pstryknęła palcami, jakby w mgnieniu oka po jednej czynności nastąpiła druga. Szkoda, że taki radar raczej był nieświadomy. Może gdyby miała telepatie, to mogłaby i samymi myślami sprowadzać przyjaciół? Ale czy to nadal byłby przyjacielski radar?
Na jego pytanie rozejrzała się. Oczywistym wyborem byłby dom, któregoś z nich, albo chociaż park. Central Park był na tyle ogromny, że na spokojnie znalazłoby się w nim jakieś odludne miejsce. Kara jednak chciała znaleźć coś, gdzie mogłaby udowodnić swoje moce. Strzelanie laserami w domu nie brzmiało najlepiej!
- Tam. – wskazała palcem dach jednego z biurowców. Na dachach ludzie się nie kręcą, a jest wystarczająco dużo powierzchni do zaprezentowania swoich umiejętności. Poza tym… Bieganie po pionowych ścianach to łatwizna dla Barry’ego, więc na razie i nie potrzebowali jej umiejętności latania. Chociaż może od tego biegania nie przeniosą się niechcący w czasie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pon Wrz 18, 2017 5:50 pm

Dla niej mógłby rozgonić każdy mrok, żeby tylko poczuła się lepiej. Przecież tak robili przyjaciele, a uważał się za jednego z nich względem Kary. Mógłby dla niej cofnąć czas nawet! W końcu była takim promyczkiem, którego musiał chronić przed złym światłem lepiej niż niejedna zbroja. Miał też taką przewagę, że był szybki i faktycznie mógł być przy niej w mgnieniu oka w razie kłopotów. Jakichkolwiek kłopotów. Wystarczyło przecież jedno wezwanie, a mógł uratować dzień!
- Wszyscy lubią przystojnych bohaterów i uważają, że sama nazwa "bohater" oznacza że musi być przystojny. Możesz więc potwierdzić, że się nie mylą. - Uśmiechnął się do niej, roztaczając wokół siebie urok, którego pewno próbowałby się wyprzeć gdyby ktoś mu go zarzucił. Nie był uroczy, był... groźny i niebezpieczny dla złoczyńców. O tak właśnie.
- Hej, chyba mam też taki radar. Pomyślałem, że fajnie będzie cię odwiedzić, a Ty mi spadłaś z nieba! Właściwie byłaś szybsza niż ja. - Zauważył, udając głębokie zamyślenie nad tym. Radar przyjacielski więc działał aż za dobrze w ich przypadku. Ciekawa obserwacja. Rozejrzal się zaraz wokoło. Spodziewał się, że Kara wybierze albo swój dom (w którym na pewno miała ciasteczka), albo jego dom (w którym też były ciasteczka i konsola, więc mógłby próbować ją pokonać w grze) albo Central Park (w którym można było znaleźć ludzi, którzy sprzedawali ciasteczka). Nie spodziewał się za to dachu wieżowca.
- Tam nie ma ciastek.- powiedział właściwie zanim pomyślał. Ot, wada szybkości we wszystkim co robił. Uśmiechnął się do niej z zakłopotaniem zanim złapał ją w ramiona i zaczął biec. Faktycznie pionowe ściany nie robiły żadnego wrażenia na Flashu, jednakże wymagały maksymalnej koncentracji oraz szybkości, a to połączenie prowadziło często do powstawania tuneli czasoprzestrzenny. Można było nawet nie poczuć kiedy się wylądowało w innym czasie, chyba, że mowa o wizji przyszłości rodem z filmu o końcu świata.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sługa Imperatywu


Liczba postów : 11
Join date : 22/09/2017
Skąd : Galaxy far, far away.

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Wrz 23, 2017 12:53 am

A więc nasza para bohaterów postanowiła uciąć sobie osobistą pogawędkę na dachu wieżowca. Szkoda by było, gdyby… jakiś MG postanowił im przeszkodzić. Speedster w cywilu złapał w ramiona młodą dziennikarkę i rozpędził się, by wbiec po pionowej ścianie budynku. Na ułamek sekundy uszy dwójki przyjaciół wypełnił świst wiatru i otoczyły ich iskierki wyładowań elektrostatycznych. Ten sam ułamek sekundy wystarczył, by Barry i Kara znaleźli się w zupełnie innym miejscu – nagle zamiast Nowego Jorku wokół nich rozpościerała się pusta przestrzeń, tylko gdzieniegdzie w górę wznosiły się nędzne szkielety sugerujące, że kiedyś było tu miasto. Nie był to z resztą nowy stan rzeczy, bo spomiędzy resztek konstrukcji wyrastały młode drzewka, a sterty gruzu porośnięte były mchem. Nie mówiąc już o tym, że przyjemne słoneczne popołudnie zamieniło się w chłodny wieczór.
Choć Flash i Solargirl raczej nie mieli okazji tego pokontemplować, biorąc pod uwagę, że utraciwszy podłoże pod stopami, teraz spadali z wysokości ósmego piętra prosto na przyjaźnie szczerzące się w ich stronę stalowe pręty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Wrz 23, 2017 3:42 pm

Skoro nie ma kuzyna, który dla niej cofnąłby czas, to i taki przyjaciel jest kochany! Chociaż Kara na razie nie miała jeszcze aż tak traumatycznej sytuacji, poza zniszczeniem jej planety, aby faktycznie chcieć naruszać kruchą i wątłą linię czasu. I oby nigdy jej się taka nie przydarzyła! Mimo wszystko lepiej nie ruszać rzeczy, które wpływają na to kim się jest. A podobno każde cierpienie wzmacnia!
Na razie cieszyła się obecnością przyjaciela i ciepłym, bezchmurnym dniem, który mógł w końcu przynieść jej ulgę w powiedzeniu prawdy przyjacielowi. Naprawdę trudno jej było kłamać i zwyczajnie tego nie lubiła. Szczególnie, kiedy chodziło o bliskie jej sercu osoby.
- Absolutnie! I ha, nawet nie muszę ci dodawać żadnych centymetrów wzrostu. Już jesteś idealny dla każdej dziewczyny! – Flash nie należał do najniższych osób, co było zresztą widać nawet w odniesieniu do stojącej obok Kary. Ale to tym lepiej! Kobiety uwielbiają mężczyzn, przy których nawet w szpilkach nie muszą kłopotać się ze schylaniem do partnera.
- Szybsza niż Flash? To naprawdę komplement. – dodała rozbawiona znów zastanawiając się nad różnicą ich prędkości. Nigdy nie mierzyła, bo i jak, swojej maksymalnej szybkości. Kto wie, czy faktycznie nie mogłaby się poszczycić kolejnym atutem w swojej liście mocy.
Zaśmiała się głośno na jego komentarz. Chyba oboje mieli tendencje do mówienia szybciej, niż pomyślą, ale żadnemu to nie przeszkadzało. Zwłaszcza, że przeważnie były to drobne i nie rażące w oczy uwagi. Ot, zwykła szczerość.
- Obiecuję, że potem skoczymy na ciasteczka! – Po bo ratowaniu świata zawsze chodziliśmy na kremówki. No ale ledwo zdążyła dokończyć zdanie i już mknęli po budynku. Świst powietrza jej nie przeszkadzał, co najwyżej czasem przechodziło jej przez myśl, czy aby te błyskawice nie zrobią Barry’emu kiedyś krzywdy.
Nim zdołali wbiec na górę coś się zmieniło. Pierwsze co ją uderzyło to nagły chłód. Zamrugała zdezorientowana, a jej mózg szybko wyłapał brak powierzchni, po której speedster mógłby biec. Kolejną rzeczą, którą zauważyła była spróchniała paszcza wieżowca, w którą… spadali! Nie tracąc czasu na myślenie, co Flash może zrobić w tej sytuacji, nie miała go tak dużo jak Barry, postanowiła działać. Tym razem to ona złapała jego w pasie i zwyczajnie zawisła w powietrzu, a przynajmniej spróbowała mając nadzieje, że nadal może latać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Wrz 23, 2017 5:40 pm

Nie potrzebowała kuzyna kiedy miała takiego super przyjaciela! Gotowy był cofnąć się w czasie i nawet próbować ratować jej planetę gdyby chciała. Chociaż nie wiadomo jakby to wpłynęło na teraźniejszość. Czasu nie powinno się ruszać, mimo wszystko. Ale dla przyjaciół łamało się zasady. Zawsze tak było. Cierpienie niby wzmacnia, bagaż emocjonalny podobno pomaga wytworzyć pancerz ochronny, ale i tak wolałby oszczędzić Karze przykrych doświadczeń. Była w końcu jego promyczkiem!
- Lubisz prawić komplementy, co? W dodatku jesteś w tym piekielnie dobra. Jak będę mieć gorszy dzień to zadzwonię, abyś mi powiedziała jaki jestem super.- Uśmiechnął się do niej. Oczywiście że dzwoniłby wtedy, ale szybciej aby wyciągnąć ją do kawiarni. Może faktycznie był bardziej jak druga córka Joe niż jak syn. Przynajmniej jeśli chodzi o emocje i pewne reakcje.
- Widocznie szybsza niż Flash. Jak się z tym czujesz? - uniósł brew lekko, podpierając jedną rękę o biodro. Nie dał jej czasu na odpowiedź, zabierając ją na dach. Taki był przynajmniej plan.
Pierwsze co wyczuł to zimno, potem pustkę pod nogami. Panika natychmiast pojawiła się w jego oczach, gdy starał się zorientować jak może się zaczepić gdzieś albo gdzie może się odbić aby wbiec po czymkolwiek. Niestety mógł jedynie widzieć w slow motion jak zbliża się nieuchronne uderzenie. Nie wyglądało to dobrze, ale nagle...zawisnął? Odruchowo poruszył nogami, zaraz podnosząc głowę aby spojrzeć na swojego wybawiciela.
- Ty...latasz czy mam już omamy przez pobyt w tym dziwnym miejscu? - zapytał niepewnie. Gdziekolwiek byli, miejsce nie napawało optymizmem, a dodatkowo te zdolności Kary...potrzebowal kilku sekund aby sobie to poukładać jeszcze w głowie.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pon Wrz 25, 2017 7:42 pm

Nagle rozmowa sprzed chwili stała się odległa i zamazana w obliczu szarej teraźniejszości. Może nie dosłownie szarej, bo zielona trawa i drzewka zdołały już się rozprzestrzenić, ale mowa raczej o kolorze w przenośni. Ponury widok upadłego świata nigdy nie wyglądał dobrze, bo chociaż zjawiskowo, to niósł ze sobą świadomość śmierci wielu istnień. Tak samo jak stare świątynie Majów będące jedynym światkiem istnienia swych budowlańców, tak teraz pokraczne ruiny betonu i stali świadczyły o minionej epoce jakiejś cywilizacji. Czyżby tej należącej do nich? Czy nadal byli w Nowym Jorku, a jeśli tak, to co się stało ze światem dookoła? Może jednak to nie jest ich świat? Jakaś iskierka nadziei zatliła się i serce postanowiło żarliwie rozpalać ten płomień.
Zamrugała zdezorientowana i spojrzała na trzymanego z łatwością Flasha. Całe szczęście, że jednak nadal miała swoje moce i nie skończyli oboje jako szaszłyki dla współczesnej fauny. Chociaż kto wie, czy i flora nie jest tutaj mięsożerna… Z braku wyboru i tak musiała odstawić speedstera na jakiś grunt, a on był ograniczony do gruzowisk i tak porośniętych mchem.
- To nie omamy. Ani jakieś nadnaturalne zdolności tego miejsca… - więc lepiej dla ciebie, Barry, abyś nie próbował sam uczyć się latać niczym pisklaki. Sama niepewnie stanęła na mchu tuż obok poprawiając włosy. Zakłopotała się, bo powinna już wcześniej powiedzieć o tym przyjacielowi, ale w sumie i tak to właśnie planowała!
- O tym… właściwie chciałam ci powiedzieć. Nie urodziłam się na Ziemi. – to brzmiało naprawdę dziwnie, ale taka była prawda i chyba wypada ją wpierw wyjaśnić, aby była jasność na ile mogą sobie pozwolić w tym świecie… Podczas jego eksploracji w poszukiwaniu Czarnoksiężnika z Oz. – Jestem kosmitką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pon Wrz 25, 2017 9:31 pm

Nie miał pojęcia co to za świat, ale współczuł jego mieszkańcom. Co też musiało się stać aby doszło do tego? Wybuch wojny, apokalipsa? Nie wiedział. Nie miał pojęcia, ale grał w wystarczającą ilość gier aby spodziewać się zombie zza rogu. Ewentualnie psychopatów z siekierami albo innymi niebezpiecznymi przedmiotami. Dodatkowo okazało się, że Kara potrafi latać! Właściwie przez chwilę rozważał czy to przez to miejsce i miał zamiar próbować latać wystarczy przecież tylko wiara i magiczny pył, Wendy! ale szybko mu to przeszło. Latanie jakie fajnie by nie było, nadal nie dawało tej frajdy co bieganie.
Stanął na mchu, odruchowo szukając bossa tej planszy jakikolwiek ruchu. Najwidoczniej jednak albo byli w wymarłej strefie albo w mieście widmo. Nie miał pewności co przeraża go bardziej.
- To nie omamy i nie tracę zmysłów. Dobrze. Bardzo dobrze. Jeszcze nie oszalałem. - potarł kark, czując ze bardzo potrzebuje swojego stroju. Ciężko zachować tożsamość w sekrecie w świecie postapo, nie mając stroju. Spojrzał po chwili uważnie na Karę, a jego mina wyrażała zdezorientowanie i pewnego rodzaju szok.
- Jesteś...kosmitką? To w sumie wyjaśnia urodę nie z tej Ziemi.- uśmiechnął się, próbując tym maskować zdezorientowanie. Wziął głębokich wdech, zaraz patrząc uważniej na otoczenie. Napawało go dziwnym strachem.
- Mogłaś wcześniej powiedzieć, że jesteś z innej planety. Wszyscy tam latają?- mimo wszystko był ciekawski. Cmon, nie spotyka się często kosmitów! A jeszcze rzadziej okazuje się że jeden z nich to twój przyjaciel!



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sro Wrz 27, 2017 2:56 pm

Na dosłownie jeden moment Kara zupełnie zapomniała o tym, w jakich okolicznościach przyszło jej wyznawać prawdę. Tyle dobrego, że faktycznie żaden boss nieprzyjazny stwór nie wyłonił się z chaszczy betonowej dżungli, bo obecnie była bardziej skupiona na Barrym i jego reakcji na niezwykłe wieści. Nie bez powodu przecież to ukrywała… Od najmłodszych lat rodzice wpajali jej, aby zachowała w tajemnicy swoje moce i to skąd jest. A teraz? Przyznaje się Tarczownikowi! Komuś, kto jak w koszmarach mógł ją zamknąć i przeprowadzać eksperymenty!! No dobrze, to akurat ani trochę nie pasuje do jej przyjaciela, a na pewno też i obroniłby ją przed takim losem, ale… Na pewno miał swoje obowiązki i nie chciała robić mu kłopotów.
Rozumiała jego zdezorientowanie. Pewnie gdyby miała moce nie wyróżniałaby się aż tak, skoro i on je miał. Problem w tym, że ona nie była mutantem czy zmutowanym człowiekiem, a… Kosmitką. Prawdziwą! Co prawda jej kapsuła nie była typowym spodkiem, ale to nadal spotkanie pierwszego stopnia z pozaziemską cywilizacją. Musiało być przejmujące dla takiego naukowca.
Na komplement zaśmiała się krótko i może nieco sztucznie? Mogła się spodziewać jakiegoś żartu na rozluźnienie atmosfery, ale nadal od środka zżerały ją nerwy. Odruchowo zaczęła miętosić skrawek sweterka chcąc czymś zająć dłonie. Z kolejnymi jednak zdaniami wszystko jakby uspokajało się. Wzięła głęboki wdech i uśmiechnęła się przepraszająco. Nie miała żadnego dobrego argumentu, aby jakoś się wybronić. Zaraz jednak nieco posmutniała na wspomnienie jej rasy.
- Nie… Na mojej planecie było inne słońce, a dopiero to na ziemi daje mi super moce. – Nie bez powodu użyła formy przeszłej odnośnie swojego domu i liczby mnogiej, co do zdolności. Zaraz jednak pokręciła głową. Będą mieli jeszcze czas nadrobić zaległości, ale teraz musieli dowiedzieć się gdzie są i jak wrócić do siebie.
- Robi się późno… Powinniśmy kogoś znaleźć i dowiedzieć się, co się tutaj dzieje. – zaproponowała zastanawiając się czy nie wygodniej będzie latać/biegać w poszukiwaniu żywej duszy. Chociaż szkoda jej ściągać swój sweterek, a nie przepadała latać w cywilu od kiedy postanowiła zostać oficjalną bohaterką z oficjalnym uniformem roboczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pią Wrz 29, 2017 1:11 am

Łatwiej było zapomnieć o okolicznościach kiedy gubiło się w nieprzyjaznym miejscu razem z przyjacielem. W dodatku super przyjacielem w obu znaczeniach tego słowa! Nie przeszkadzało mu, że Kara to kosmitka. Ani trochę! To w końcu było fascynujące i niesamowite. Dodatkowo nie miała żadnych typowych dla kosmitów z popkultury aspektów. Nie była ani zielona ani nie miała macek. Dobry Boże, dobrze że Barry nie miał tak silnej wyobraźni aby widzieć Karę z mackami.
Właściwie rzecz ujmując, szybciej by ją złapał i zabrał na Hawaje albo jeszcze dalej, aby uratować ją przed zamknięciem i eksperymentami. Była przecież jego przyjaciółką, nie szczurem laboratoryjnym. Nawet gdyby zaryzykował swoją pracą, zabrałby ją w bezpieczne miejsce. Nie mógłby przecież nazywać siebie samego bohaterem, gdyby skazał na los gorszy od śmierci kogoś tak bliskiego dla siebie. Miał od dawna w sobie coś z obrońcy cholernego świata czy wręcz można powiedzieć że męczennika i szybciej dałby skrzywdzić siebie niż kogokolwiek. Zwłaszcza tych, którzy mu zaufali.
Zauważył, że posmutniała, nie potrzebował do tego slow motion. Smutna Kara zawsze sprawiała, że jemu też robiło się smutno. Odruchowo ją przytulił, aby dodać jej otuchy. Wyłapał ten czas przeszły i nie brzmiało to zbyt kolorowo. Podejrzewał, że musiało się stać coś strasznego na jej rodzinnej planecie i uznał, że pytanie o to będzie najwyższą formą bezduszności, więc sobie darował. Puścił ją po krótkiej chwili i uśmiechnął się do niej niepewnie.
- Jak wrócimy do domu, pójdziemy do mnie. Zjemy ciasteczka i opowiesz mi o swoich mocach. Latanie musi być fajne. - Uśmiechnął się ponownie do niej. Musial przyznać jej rację. Robiło się zimno i chłodno idealna pora aby zmutowane zombie z Resident Evil wyszły na łowy, pacjenci szpitala z Outlast poszli kogoś rozerwać, Annabell wpadła z wizytą, a TO wróciło, a oni nie wiedzieli gdzie są. Nawet nie wiedzieli...kiedy są, bo jakby nie było coś mi się wydaje, że to nie jest Kansas, Dorotko, to raczej nie był Nowy Jork. Chociaż może. Nowy Jork rodem z 2012 filmu katastroficznego. Albo postapo. Ewentualnie... właśnie w tym momencie Barry zdał sobie sprawę, że zbyt wiele czasu poświęca na gry pełne przemocy i oglądanie filmów postanowił więc ze następnym razem kupi sobie jakąś grę wyścigową i pokona w nią Karę.
- Jeśli się rozdzielimy może nam p ojsc szybciej, ale... może lepiej się nie rozdzielać? - nie wiedzieli co ich tu czeka. Mogli potrzebować bronić nawzajem swoich tyłów, poza tym... lepiej byłoby aby się nie pogubili w obcym świecie.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Wrz 30, 2017 9:48 am

Prędzej wyobrażała sobie czułka, a nie macki… Barry musiał oglądać naprawdę dziwne pornosy horrory, skoro tak wyobrażał sobie przybysza z innej planety. Ale faktycznie Karze poszczęściło się i wyglądem nie różniła się od przeciętnego Ziemianina. No chyba, że jak zauważył jej przyjaciel, wyróżniała się nieziemska urodą. Chociaż zawsze starała się jakoś skromnie wyglądać i nie rzucać się w oczy. Rodzice dobrze ją wychowali na cnotliwą i porządną dziewczynę.
Chyba każdy bohater miał w sobie coś z męczennika i gotów był poświęcić całe swoje życie dla innych. Rodzinę, karierę, miłość, a czasem i przyjaciół trzeba było odrzucić, aby zająć się tym, czym trzeba się zająć. Chociaż osobiście wolałaby niczego nie tracić… Nie umiała być samotniczką, a chciała mieć jeszcze inne życie poza zamaskowanymi przyjaciółmi. Oczywiście lubiła Barry’ego i w wielu sprawach by się dogadywali wliczając w to bohaterską, jak i cywilną działalność, ale chciała osiągnąć coś jako dziennikarka i znaleźć sobie chłopaka. Nawet najzwyklejszego śmiertelnika, ale czułego i kochającego.  
Czując jego troskę w postaci przytulenia sama odwzajemniła ten gest na chwilę znikając w jego ramionach. Dość mocno odczuwała te stratę, bo była już w pełni świadomą zagłady dziewczynką. Pamiętała dorastanie na Uxas i swoich biologicznych rodziców. Nagle jej utopijny dom przepadł. Na zawsze. Postarała się jednak nie zatracać w smutku. Nie teraz przynajmniej, bo na pewno będzie i tak chciała opowiedzieć Barry’emu co się stało. Aby po prostu znał ją lepiej.
Odwzajemniła uśmiech zbierając się w sobie dzięki sile przyjaciela. Pomimo wszystkich tych mocy, które posiadała, nadal była kobietą potrzebującą trochę troski mężczyzny i jego opiekuńczego ramienia. Co pewnie wcale i nie przeszkadzało aż tak speedsterowi.
- Lepiej się nie rozdzielajmy. – powiedziała szybko po przemyśleniu sprawy. Z siostrą też obejrzała kilka horrorów i wiedziała, że takie rozdzielanie kończy się pojedynczym wybijaniem członków drużyny. No i ona chce swojego Freda do szukania poszlak! A poza tym… Nawet jeśli Kara miała super słuch, to mogło być to za mało w ponownym odnalezieniu się. A kto wie czy w tym świecie są satelity. Czy nie rozpadły się przez upływ czasu? Albo dużą ilość wybuchów termojądrowych w atmosferze? Chociaż oby nie to ostatnie, bo istniało ryzyko radiacji ich okolicy.
- Idziemy na wschód. - Tam musi być jakaś cywilizacja. Zarządziła po chwili rozglądania się. Obecnie każdy kierunek był tak samo dobry, a chociaż podjęta męska decyzja pozwoli im ruszyć gdziekolwiek. Sama uniosła się kilka centymetrów nad ziemię odwracając w obranym kierunku, aby podążyć ku... a nie, zachodzące słońce było z drugiej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sob Wrz 30, 2017 12:22 pm

Macki są fajniejsze. Mają więcej zastosowań. Znaczy... Tak mówił znajomy mojego znajomego. Mimo wszystko dobrze, że jednak Kara nie miała ani macek ani czułek, nie mówiąc już o dwóch metrach wzrostu i wielkich oczodołach.  Koniecznie czarnych. Albo mózgu na wierzchu.  Dobra, stop.  Jego wyobraźnia działała za szybko i był w stanie to wszystko zobaczyć niemal na raz co było jak terapia szokowa. Spojrzał na Karę uważnie. Dobrze, że nadal była sobą.  W sumie był ciekaw jak dokładnie działa słońce na nią, jakie było na jej planecie i czemu akurat słońce.  Zostawił sobie jednak to na później, jak wrócą do siebie, może nawet spróbuje wybadać czy słońce ma bardziej wpływ chemiczny czy fizyczny i stworzy coś jak... Lekarstwo instant dla Kary na wypadek wpadnięcia gdzieś gdzie słońca nie ma? Nawet jeśli musiałby przeczytać wszystkie książki o słońcu aby to zrobić, zajmie mu to może jedną noc. Ot, zalety prędkości.
Przytulił ją, co było zupełnie naturalne. Kara była dla niego jak siostra, o którą lubił dbać i się o nią troszczyć. Właściwie czasem chyba był nadopiekuńczy względem niej ale jak na razie nie słyszał aby się skarżyła na to.
- Masz telefon? Powinien automatycznie się przestawić jeśli istnieją tu satelity.  Jeśli nie... Musimy szukać gazet.  Nad nagłówkiem masz zawsze datę i miejsce.  Gazety wychodzą codziennie. - Spojrzał na nią uważnie, zgadzając się na to żeby się nie rozdzielać.  Przecież to samobójstwo w obcym miejscu.  Uśmiechnął się lekko, widząc jak zaczęła lewitować. Potrzebował jeszcze czasu aby przywyknąć ale dobrze było widzieć ze nie ma oporów przed byciem sobą, skoro już mu powiedziała. Kiwnal głową, podążając za nią. - Jak szybko latasz? - zapytał po chwili.  Kierowany był teraz ciekawością stricte zawodową! I może trochę był ciekaw czy mógłby się z nią ścigać.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sługa Imperatywu


Liczba postów : 11
Join date : 22/09/2017
Skąd : Galaxy far, far away.

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Nie Paź 01, 2017 2:06 pm

Po wyjaśnieniu najbardziej naglących spraw, takich jak obce pochodzenie Solargirl i rola macek w kreacji wizerunku ufoludków, nasza para podjęła kroki w celu zorientowania się w bardziej aktualnej sytuacji. Barry wyciągnął swój telefon tylko po to, by zobaczyć czarny ekran, a próby włączenia go spełzały na niczym - speedster najwyraźniej zapomniał naładować baterie. Lub takie podróże międzywymiarowe źle działały na podzespoły, tego nie mogli stwierdzić, gdyż komórka Kary nadal spokojnie leżała na jej biurku w Daily Bugle. Wygląda na to, że nawet wyskakując z okna należy wziąć ze sobą torebkę!
Za to spaceru na wschód nic im nie przerwało... do czasu aż drogę zagrodziła im rzeka. Słońce za ich plecami zdążyło już zajść za horyzont i w półmroku ciężko było określić stan wody, na pewno jednak daleko jej było do krystalicznie czystej. Nigdzie też nie było widać śladu mostu, chyba że liczyć pojedyncze filary, smętnie wystające ponad powierzchnię. Choć dla dwójki bohaterów raczej nie powinno to stwarzać problemu.
Robiło się jednak coraz zimniej i warto by rozejrzeć się za jakimś mniej opuszczonym przez Imperatyw Boga miejscem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Solargirl
Radosny promyczek słońca

Liczba postów : 65
Join date : 26/02/2017
Skąd : Z kosmosu!

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Sro Paź 04, 2017 6:45 pm

Na pytanie odnośnie telefonu odruchowo przeszukała kieszenie, których nie miała za dużo. Właściwie nie miała ich wcale. Rozłożyła bezradnie ręce patrząc przepraszająco na przyjaciela.
- Chyba zapomniałam zabrać torebki… - powiedziała zakłopotana. Nie spodziewała się ucieczki przed pracą do innego wymiaru… Czasu… Cokolwiek! Ale najwyraźniej i tak na niewiele by się zdał ten sprzęt patrząc na komórkę Barry’ego. Westchnęła ciężko i rozejrzała się znów. Ten świat… Jeśli papier jeszcze się nie rozłożył, to chyba faktycznie byłoby najlepsze źródło informacji. Bo jakoś wątpiła w pradawne hieroglify. Chociaż… Grafficiarze czasem stawiali daty pod swoimi pracami!
- Och… Jakoś nigdy tego nie mierzyłam. Nie bardzo miałam jak. – dodała znów zmieszana. Nie należała do Tarczy czy X-Menów. Nie miała specjalistycznego sprzętu, który sprawdziłby pełen zakres jej możliwości. Przeważnie więc działała na czuja w kwestii swoich mocy.
Po jakimś czasie zwiedzania postapokaliptycznego pustkowia wpadła jej do głowy nowa myśl. Aż sama zganiła się za to, że nie pomyślała o tym zanim ruszyli.
- Może polecę do góry i sprawdzę teren? Zobaczę czy wokoło jest jakieś życie, albo coś usłyszę? – Nim dostała pozwolenie poleciała wysoko w niebo i zawisła w powietrzu starając się dostrzec coś wokoło. Ściągając okulary z nosa i mrużąc oczy skanowała teren. Może jej wizja rentgenowska pomoże? O ile nie ma za dużej ilości ołowiu w okolicy… A jak nie, zostawał jej jeszcze super słuch, który w panującej wokoło ciszy znajdzie jakiś trop? Ciągle jednak miała świadomość Flasha znajdującego się gdzieś tuż pod nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Szczeniaczek

Liczba postów : 149
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Pią Paź 06, 2017 6:10 pm

Spojrzał ponownie na telefon, jakby oczekując że ten magicznie zadziała. Przecież nie mógł się zepsuć akurat teraz! Co za złośliwość rzeczy martwych! Akurat, gdy był potrzebny, telefon stwierdził sobie, że nie zadziała. Pięknie. Idealnie wręcz. Chociaż Barry starał się nie używać słów potocznie uznanych za wulgaryzmy, te same cisnęły się na usta w tej chwili. Mimo to, dzielnie wytrzymał i jedynie westchnął z niekrytą irytacją, wciskając urządzenie do kieszeni swoich spodni.
- Więc... co powiesz na przymusowe wakacje w innym miejscu...albo czasie?- Uśmiechnął się dosyć nerwowo. Nie chciał się przenieść w czasie czy w wymiarze. Nie planował tego i to była całkowicie jego wina. Gotowy był wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za całą aferę z ich podróżą. Przecież wiedział jak kończy się jego bieg, kiedy pozwalał myślom zbyt swobodnie krążyć, a rozwijał sporą prędkość. Jak mógł zaryzykować tak tym, że trafią w takie miejsce jak to? Czuł się cholernie winny, niemal było mu wstyd za tak bezmyślne zachowanie.
- Jak wrócimy, koniecznie chcę się z tobą ścigać. Po jednym wymiarze i czasie. - Uśmiechnął się lekko, zmierzając w stronę obranego wcześniej kierunku. Wkrótce doszli do rzeki, która dla niego wyglądała paskudnie. Kiwnął tylko głową, gdy Kara zaproponowała wybranie się na zwiady.
- Uważaj na siebie.- Powiedział tylko, nie kryjąc troski. Sam nie zamierzał stać w miejscu i czekać aż coś go zje. W swoim tempie cofnął się o plus minus dwa kilometry i korzystając z rozpędzenia, próbował przebiec przez taflę rzeki, korzystając z faktu że z odpowiednią prędkością powinien być w stanie po niej po prostu się przemieścić.



Battle song || Run Barry, run! || Super Friends || Come running home to you
I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Sługa Imperatywu


Liczba postów : 11
Join date : 22/09/2017
Skąd : Galaxy far, far away.

PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   Nie Paź 08, 2017 1:53 pm

Dzięki swojej umiejętności lotu Kara miała teraz bardzo wyraźny obraz okolicy i mogła się przekonać, że idąc wciąż na wschód, po chwili stanęliby u brzegu oceanu. Widok z góry pozwolił dziewczynie również rozwiać wątpliwości co do miejsca ich pobytu – w układzie linii brzegowej i ulic (które teraz były raczej po prostu miejscami wolnymi od gruzu) mogła rozpoznać dobrze sobie znany Nowy Jork. Gdzieś niedaleko było nawet widać coś, co mogło dawniej być Central Parkiem, a wylądowali na Manhattanie, prawdopodobnie dokładnie w tym samym miejscu, do którego zmierzali. Cały teren Wielkiego Jabłka wyglądał na kompletnie opuszczony przez wszelkie formy życia większe od szczurów, a prześwietlanie okolicy wzrokiem ujawniło tylko standardową miejską sieć kanalizacji i piwnic, równie pustą. Co jednak ciekawe, o ile od wschodu dawne miasto było otaczane przez suchego przestwór oceanu wodę, to w pozostałych kierunkach jakieś dziesięć kilometrów od granicy ciągnęło się ogrodzenie. Metalowa siatka, która nie mogła przetrwać czegoś, co zmiotło z powierzchni ziemi kilkudziesięciopiętrowe wieżowce. Albo więc była magiczna, albo po prostu została tam umieszczona już po zniszczeniu metropolii. Co może jeszcze ciekawsze, za siatką było widać jakiś ruch.
Tymczasem Flash, korzystając ze swojej superszybkości, dostał się na drugą stronę rzeki i po wyhamowaniu sam mógł zobaczyć roztaczają się przed nim wodę aż po horyzont.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]   

Powrót do góry Go down
 
Dawno temu w przyszłości... [Kara&Barry]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Odrealniona strefa-
Skocz do: