IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Adriel Halminster


Liczba postów : 14
Join date : 15/08/2017

PisanieTemat: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Czw Sie 24, 2017 12:30 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Adriel Halminster


Liczba postów : 14
Join date : 15/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Czw Sie 24, 2017 12:51 am

Minęło naprawdę dużo czasu odkąd Adriel widział Barry'ego. A dokładnie ponad 9 miesięcy, jak to się stało, że dopiero teraz przyszedł mu do głowy taki pomysł? Cóż, alkohol i inne używki na pewno miały z tym bardzo dużo wspólnego. Chłopak nie mógł przeżyć tego, że jego najlepszy przyjaciel tak sobie po prostu wyjechał bez słowa i go zostawił. W końcu był jego jedynym przyjacielem, który zawsze powtarzał, że nigdy go nie zawiedzie. Adriel mimo, że wypierał się tego, żeby mu uwierzyć, to zaufał Allenowi i miał nadzieję, że nigdy się to nie stanie, aż tu pewnego, pięknego dnia dowiedział się, że chłopak wyjechał od tak i nie wiadomo ile to zajmie. Nawet nie miał odwagi powiedzieć mu tego w twarz. Na początku Adriel to zignorował, bo stwierdził, że pewnie to jakiś wyjazd z pracą i za kilka dni, w porywach do tygodni wróci. Problem był taki, że nie wracał, ani się nie odzywał. Nie odbierał telefonów i nie odpisywał na smsy. Halminster czuł się porzucony, ale próbował dać sobie z tym radę, bo w końcu w swoje gorsze dni przewidywał taki koniec.
Tego dnia jednak coś mu odbiło, czuł się tak źle, że postanowił poprawić sobie humor odrobiną alkoholu. Odrobina zamieniła się w więcej i więcej, aż w końcu wylądował z zapasowym kluczem pod domem Allena. Chłopak dał mu go kiedyś w razie jakiegoś wypadku, a on sobie właśnie stwierdził, że to est taki wypadek. Wpadł do środka z butelką whisky i zatrzymał się na chwilę w salonie. Zapalił światło i zastanawiał się czy to co widzi jest prawdą. Wszystko było pokryte kurzem, a rzeczy które powinny być chociaż ruszone albo zabrane ze sobą, leżały jak gdyby nigdy nic w tych samych miejscach pod warstwą kurzu. Zignorował myślenie nad tym i postanowił na stole butelkę z alkoholem, zrobił sobie z jakiegoś wazonu popielniczkę i usiadł na podłodze,opierając głowę o kanapę. Zapalił papierosa, wypił jeszcze więcej alkoholu, a gdy zbierało mu się na płacz, na co pozwolić sobie nie mógł, wyjął z kieszeni jointa i palił go tak siedząc skulonym na podłodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 51
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Czw Sie 24, 2017 7:50 pm

Te dziewięć miesięcy było dla Barry'ego trudne. Chociaż pewno bardziej dla jego bliskich, którzy usłyszeli bajeczkę o nagłym wyjeździe. Oficjalnie pomagał szukać seryjnego mordercy, nieoficjalnie leżał w śpiączce w jednej z baz SHIELD. Nic dziwnego, że zainteresował sobą agencję, skoro po trafieniu do szpitala zaczął wykazywać dziwne impulsy. Jego serce biło za szybko, przez co aparatura miała go za martwego. Był idealnym królikiem doświadczalnym, kluczem do odpowiedzi na pytanie jak dokładnie wybuch acelatora wpłynął na obecnych ludzi, zwłaszcza że sporo ze świadków widziało jak Barry oberwał błyskawicą. Nie powinien  tego przeżyć, a mimo to ciągle żył gdy przybyło pogotowie.
Kiedy się wreszcie ocknął, pierwsze co odkrył to obce pomieszczenie, a później swoją prędkość. Zaczęły się treningi, jeden za drugim. Chciano ujarzmić jego umiejętność, a potem ją rozwinąć aby stworzyć bohatera ba miarę czasów. Szybko został bohaterem. Nazwano go Flash, co mu się naprawdę podobało. Biegał po mieście, ratował ludzi. Ciągle trenował, chcąc zwiększyć prędkość. Mimo to jednak ciągle brakowało mu dawnego życia. Jedyną jego namiastką był dom, do którego wpadał czasem, aby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Tym razem jednak musiał znaleźć coś ważnego, mianowicie własne notatki dotyczące zabójstwa mamy. Owszem, chciał odwiedzić Adriela, ale nie mógł go narażać na coś paskudnego. Flash miał wielu wrogów przecież, a Barry Allen... jeszcze nie wrócił do domu, nie czuł się na siłach na razie aby wrócić. Musiałby wtedy zmierzyć się z czymś gorszym niż wrogowie: z gniewem i zawodem swoich przyjaciół.
Wpadł do domu, czując znajomy zaduch i szybko przeszukując szafki. Prawdę mówiąc dopiero po chwili dostrzegł Aktorka i aż się zatrzymał. Nie myślał teraz ani o rozmazaniu swojej twarzy ani o zmianie głosu. Nie myślał o niczym tak naprawdę.
- Po dragach jesteś niespokojny. Miałeś więcej się nie truć.- zauważył, nadal będąc w masce. Właściwie nie powinien z nim rozmawiać. Dla jego własnego dobra powinien teraz uciec i wrócić do bazy SHIELD.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Adriel Halminster


Liczba postów : 14
Join date : 15/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Pią Sie 25, 2017 5:13 pm

Nie tylko tego Adriel miał nie robić, ale po nim nigdy nie można się spodziewać, że grzecznie przestanie być niegrzeczny. Nigdy nie robił tego, czego od niego wymagano i kazano, a poza tym lubił takie szkodzące rozrywki. Mimo, że Barry nie wiedział o wszystkich, to przecież nie znali się od wczoraj. Miał pojęcie o tym jaki był toksyczny dla samego siebie. Takie życie mu się podobało i nie wyobrażał sobie prowadzić go inaczej. Naprawdę nie wiadomo, co musiałoby się stać, żeby zmusić go do ogarnięcia się. Chociaż może jeszcze z tego wyrośnie, w końcu każdy ma kiedyś ten moment, w którym staje się odpowiedzialny (chociaż trochę) pod presją społeczeństwa i uczestniczenia w nim. Adriel zawsze się tego bał i miał nadzieję, że to się nigdy nie stanie, ale wiedział, że zawsze jest taka możliwość.
Teraz jak tak siedział to czuł się nawet dobrze. Na dobrą sprawę wszystko zawdzięczał paleniu, bo sprawiło, że poczuł jakąś taką ulgę, ale ta ulga mogła się szybko zmienić w coś gorszego, bo przecież nie powinno się palić, kiedy ma się zły humor, ale Adriela to nie interesowało. Twierdził, że jeśli jakaś mała szansa na to, że poczuje się lepiej jest, to może zaryzykować. Najpierw usłyszał jakiś hałas i zastanawiał się czy mu się to wydawało czy nie. Nawet nie myślał o możliwości tego, że ktokolwiek inny może być w domu. Nie widział, żeby ktoś w chodził ani nic, więc tylko rozmyślał nad tym hałasem. Tylko,że ten hałas po chwili zamienił się w kolesia ubranego w jakiś dziwny czerwony strój. Coś mu się nawet wydawało, że skądś ten strój kojarzył. Może w telewizji widział albo coś? Wpatrywał się uważnie w tego człowieka i intensywnie nad czymś myślał. Nie było do końca pewny czy to prawdziwe, ale Barry się w końcu odezwał, a Adriel przeżył prawie że zawał.
- Co do cholery? - zapytał całkiem spokojnie, ale podniósł się z podłogi i usiadł na kanapie. Dobrze znał ten głos, a poza tym tylko jedna osoba we wszechświecie mówiła mu takie rzeczy i wcale nie musiał być całkowicie trzeźwy i nieurajany, żeby dojść do tego, że stoi przed nim Barry. - Miałem nie robić wielu rzeczy, a trucie się nie jest jedną z nich. - powiedział i się zaśmiał. Opadł na poduszki i wbił spojrzenie w sufit. - Czy ty umarłeś i teraz nawiedzasz mnie w tym dziwnym kostiumie? - zapytał całkiem poważnie i znów spojrzał na czerwoną maskę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 51
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Pią Sie 25, 2017 7:11 pm

Właśnie tego obawiał się Barry odkąd na nowo zaczął żyć w tym dziwnym życiu jakie dostał. Adriel nie umiał być grzeczny. Nie umiał zostawić dragów, alkoholu i odpocząć. Nie. On zawsze musiał mieć jakiś uszczęśliwiacz kiedy było mu źle. Wziął głęboki wdech, nawet odrobinę się uśmiechając do niego kiedy wspominał o nawiedzaniu. Zdecydowanie gdyby miał go nawiedzać, nie robiłby tego jako Flash.
- Nie, nie umarłem i nie nawiedzam Cię. To tylko...musiałem po coś przyjść.- powiedział poważnie, zdejmując kaptur a także przez to maskę.nie było teraz mowy o pomyłce, nie było też co ukrywać - Adriela odwiedził Barry Allen we własnej osobie.
- Ostatnie miesiące były skomplikowane. Pojawiłbym się szybciej gdybym mógł. - dodał po chwili. Okropnie gryzło go sumienie. Miał przecież być blisko niego, byc dla niego wsparciem oraz przyjacielem. Zawiódł Adriela, tak jak wszystkich innych.
Możliwe nawet, że w Adriela uderzyło to bardziej niż nawet w rodzinę Allena. Mógł się założyć, że Joe miał chociaż informację o realnym miejscu pobytu Allena i jego stanie zdrowia. Adriel pozbawiony był tej możliwości.
- Jakbym miał być nawiedzającym Cię duchem, przypomniałbym Ci, że nie pozwalam abyś palił w moim domu. - usiadł obok niego. Miał sporo czasu. Nikt nie potrzebował Flasha, a notatki raczej nie uciekną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Adriel Halminster


Liczba postów : 14
Join date : 15/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Pią Sie 25, 2017 8:53 pm

- Szkoda, że nie po mnie. - powiedział i parsknął śmiechem, jakby to była naprawdę zabawna rzecz. Trochę mu się to wydawało na ten moment śmieszne. Wyobraził sobie, że Barry przyszedł tutaj nie-po-Adriela, a właśnie Adriela znalazł i z jakiegoś powodu go to śmieszyło. Ale wystarczyło poczekać chwilę, żeby dotarło do niego to co powiedział i wtedy już by mu tak bardzo do śmiechu nie było. Nie przyznałby się oczywiście, że w jakiś sposób został zraniony przez Allena. Nigdy w życiu, będzie udawał, że w sumie nic go to nie obchodzi, że jak go zostawił to jego sprawa, ale prawda będzie zupełnie inna i oboje o tym doskonale wiedzieli.
- Moje były całkiem proste. Nic nowego. Ten sam, żałosny Adriel co zwykle. - uśmiechnął się do niego i wziął głęboki wdech. Trochę mu się słowa mieszały i przedłużał, niektóre sylaby, ale co się dziwić skoro był pijany i zjarany. Idealna kombinacja. Oczywiście chciał, żeby Allen mu wszystko wyjaśnił, bo po tym, że był Flashem Adriel mógł spodziewać się czegokolwiek. Dopuszczał do siebie myśli, że wydarzyło się coś naprawdę poważnego i kiedy się o tym dowie wszystko będzie między nimi okej, ale niestety nadal był sobą, więc zamiast wysłuchać i pogadać wolał bawić się w odtrącenie i niwelowanie problemu.
- Twoim? Byłem pewien, że nikt tutaj nie mieszka. - odparł całkowicie poważnie. Brzmiało to jakby go to nie obchodziło, a z drugiej strony dawało znać, że jednak coś. - U mnie jest remont, więc pomyślałem, że skorzystam. - perfidnie skłamał, ale nawet nie obchodziło go czy Barry o tym wie. Chodziło tylko o to, żeby nikt nie powiedział na głos tego, co tak naprawdę Adriela bolało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 51
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Nie Sie 27, 2017 5:51 pm

Jak zawsze. Barry próbował wszystko naprawić, więc zepsuł jeszcze bardziej. Że też właśnie on musi mieć takiego cholernego pecha w życiu. Nie chciał aby to zabrzmiało tak jak zabrzmiało, ale co poradzić. Czasu przecież nie cofnie, bo konsekwencje są zniewalające, a poza tym musiałby chyba kręcić się w okolicy promu kosmicznego aby taką prędkość pożyczyć od otoczenia.
- Po ciebie też. Nie chciałem jednak aby to spotkanie wyglądało w ten sposób. Musiałem sobie wszystko poukładać ostatnio. Sporo się zmieniło. - Nie był pewien ile mu powiedzieć, aby ten nie został później wpakowany w jakieś problemy. Flash zaczął swoją działalność w mieście, zbiry pewno wiele by dały za jego tożsamość, a jeśli już ją będą znać to co dalej? Dobiorą się do bliskich mu osób, a prawdę mówiąc, Barry wolałby umrzeć niż pozwolić aby ktoś z jego otoczenia zapłacił życiem za jego bohaterzenie. Nie umiałby żyć z poczuciem winy.
- Nie jesteś żałosny. - Zaprzeczył od razu, może nawet zbyt szybko jak na siebie. Nie panował nad tym, że szybkość weszła całkowicie w jego życie, sprawiając, że nawet mówił z prędkością przez którą słowa brzmiały jak jeden potok i zlepek liter pozbawionych sensu.
- Bo nie mieszkał. Ostatnie miesiące spędziłem w skrzydle szpitalnym. - Skrzywił się odrobinę. Nie lubił wspominać swojej nieobecności. Całe dziewięć miesięcy w śpiączce. Kiedy się obudził, miał wrażenie, że odbył podróż w czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Adriel Halminster


Liczba postów : 14
Join date : 15/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Sro Sie 30, 2017 9:57 pm

- Ale czasu nie cofniesz, wygląda jak wygląda. - odparł wzruszając ramionami i w ogóle nie zdając sobie sprawy jak bardzo mijał się z prawdą. Może teraz Barry cofnąć czasu nie może, ale z pewnością przyjdzie dzień, w którym będzie mógł i co wtedy? Może przypomną mu się te słowa i cofnie się do tego momentu, żeby ich pierwsze spotkanie wyglądało inaczej? Kto go tam wie? Przecież jemu do głowy mogło wszystko wpaść, niestety. - Na pewno wszystko mi wyjaśnisz. - dodał i poklepał Allena po ramieniu, jakby nic wielkiego się nie stało. Naprawdę liczył na to, że chłopak mu w najbliższym czasie wszystko wyjaśni i nie będzie ukrywał nic a nic. Gdyby był trzeźwy to na pewno wziąłby pod uwagę to, że Barry od razu wplącze w ich życie to całe "ale ja chcę cię chronić", a Adriel by się tylko oburzał, ale na szczęście był nietrzeźwy i taką awanturę możemy odłożyć na później.
- Woah, czy ty się nauczyłeś jakiegoś kosmicznego języka czy mam jakieś omamy słuchowe? - zapytał, całkowicie zapominając o tym, że wspomniał coś o byciu żałosnym, na to też przyjdzie czas. Na wszystko miał przyjąć czas, trzeba było tylko czekać. Oparł głowę na ramieniu Barry'ego, niezdolny już do panowania nad swoim ciałem. Nie że w ogóle nic nie mógł zrobić, ale tak mu było naprawdę wygodnie. Zamknął na chwilę oczy, a potem otworzył je gwałtownie i się wyprostował, jakby chciał zapanować nad ciałem, które bardzo chciało już spać. Pociągnął jeszcze jednego bucha zielska, a potem je schował, bo wiedział, że na więcej mu Barry nie pozwoli, tym bardziej, że teraz był bogiem szybkości w czerwonym lateksie. Zmarszczył brwi, słysząc jego słowa.
- W czym szpitalnym? Nie na Hawajach? - zapytał poważnie i spojrzał na niego z miną współczesnego myśliciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 51
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   Wto Wrz 05, 2017 1:27 pm

- Nie?- Zdecydowanie miał teraz nowy cel w życiu, który pewno stanie się nadrzędnym. Zmieni czas. Nie teraz i nie pewno w najbliższym czasie, ale w końcu to zrobi. Zmieni przeszłość, aby naprawić przyszłość. Już nawet zaczął obliczać ile potrzebował aby to zrobić. Nic wielkiego, ot prędkość światła w próżni. Ewentualnie anomalia podobna strukturą do czarne dziury.
- Jasne. Wszystko ci wyjaśnię. Tyle ile będę mógł bez ryzyka, że ktoś zapuka do twoich drzwi aby zadać ci kilka nieprzyjemnych pytań. -Kiwnął głową, przestając na moment rozważać podróże w czasie. Na to przyjdzie czas kiedy już pobije swój rekord prędkości. Miał nadzieję, że będzie to w ciągu kolejnych dziesięciu lat, a najlepiej jak najszybciej. - Przepraszam, czasem nad tym nie panuję. - Uśmiechnął się mimowolnie, kiedy Adriel wspomniał coś o języku kosmicznym. Czasem za bardzo dawał się ponosić szybkości, można powiedzieć że czynności wykonywane z normalną dla ludzi prędkością szybko go nudziły. Gdyby miał teraz stracić swoją moc, pewno dostałby depresji z powodu tej powolności i niemożności niesienia pomocy ludziom. Pogłaskał przyjaciela po włosach, uśmiechając się ponownie. Lubił jego bliskość i kamień spadł mu z serca, kiedy wiedział że Adriel nie jest wściekły na niego. Przynajmniej na razie.
- Na Hawajach są za duże ograniczenia prędkości. - Dobra, zawsze musiał rzucić czymś takim, co nawet obok suchara nie leżało. Taki już był i to właśnie jego urok. Nie licząc oczywiście czerwonego lateksu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork   

Powrót do góry Go down
 
[2012] Dom Barry'ego Allena, Nowy Jork
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nowy Świat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: