IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Red Devil

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Red Devil   Pią Sie 18, 2017 8:44 pm



Jedyna taka restauracja w mieście, w której jest tylko jeden kolor wszystkiego. Jak się można domyślić: czerwony. Raczej spokojne miejsce, dają tu najlepszą whisky w całym Nowym Jorku.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pią Sie 18, 2017 9:05 pm

Barry chyba miał dziwny fetysz co do czerwieni. Kiedy nie zasuwał ulicami, ubrany w bardzo skórzany czerwony strój, to spędzał czas wolny właśnie w Red Devil. Najbardziej inspirowała go ta jasna smuga na ścianie, aż czasem szczerzył się jak głupi do sera. Tym razem tez tam wpadł. Dopiero co skończył ratować ludzi z płonącego budynku, więc musiał uzupełnić swoje minerały i jakoś załatać pusty żołądek. Bycie bohaterem mimo wielu zalet, miało swoje minusy: Barry przejadał niemal całą wypłatę i to nie było śmieszne. Kończył właśnie kolejną porcję frytek, zastanawiając się co dalej. Bez ratowania świata czuł się... pusty. Nie miał żadnego celu w swoim życiu. Właściwie od pewnego czasu całe jego istnienie się kręciło wokół ratowania niewinnych. Westchnął ciężko, rozglądając się po ludziach. Byli tacy wolni...przerażająco wręcz. Nawet nie zauważył kiedy zaczął wystukiwać szybki rytm palcami o blat, czekając na...właściwie sam nie wiedział co. Mogło być nawet wezwanie do SHIELD.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pią Sie 18, 2017 9:28 pm

Siedzenie w mieszkaniu jako forma odpoczynku i relaksu mogło się w końcu znudzić. W każdym razie Zannyi się znudziło, i to dość szybko (jakoś nie była specjalnym typem domatora, w końcu młodość, "korzystaj z życia" i tym podobne bzdury), więc jako zamiennik wpadała przynajmniej raz na jakiś czas do któregoś z mniej lub bardziej przypadkowego lokalu w Nowym Jorku. To zawsze jakaś forma poznawania miasta, no a poza tym w takich miejscach można było spotkać całkiem ciekawych ludzi, jeśli akurat miało się szczęście. No i po prostu dobrze było gdzieś się na moment zatrzymać, a że tego dnia padło akurat na ten lokal - czysty przypadek.
Zann nie była jakąś specjalną fanką monochromatyzmu, ale restauracja wyglądała całkiem przyzwoicie, więc mogła jakoś znieść tę wszechobecną czerwień bijącą po oczach. Zanim coś zamówi postanowiła przynajmniej na moment usiąść i odetchnąć. Zresztą przy którymś ze stolików wyhaczyła skądinąd znaną jej twarz, więc teraz tym bardziej miała powód zostać. Oczywiście, o ile wzrok jej nie mylił, bo to czerwone światło... Podeszła bliżej i już definitywnie sprawdziła, że to ten laborant, którego nie tak dawno spotkała.
- Hej. Mogę się przysiąść? - raczej nie wyglądał, jakby na kogoś czekał. Albo czekał i został wystawiony, sądząc po poziomie niezadowolenia wymalowanym na twarzy.
W ten czy inny sposób właśnie miał towarzystwo, Zann raczej nie spodziewała się, że jej odmówi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pią Sie 18, 2017 9:46 pm

On sam też nie był fanem monotonii, zwłaszcza w wystrojach, ale naprawdę podobało mu się w czerwonej restauracji. Czerwień była jego kolorem, a jemu samemu było w niej do twarzy. Szkoda, że nikt nie mógł o tym wiedzieć, dla swojego dobra. Czasem naprawdę chciał komuś wygadać się ze swoich sekretów, ale obawiał się, że szczęściarz, który odkryje tożsamość Flasha skończy naprawdę okropnie. Nie chciał aby tak się stało, więc udawał, że nie wie kim jest Flash.
Zauważył wejście Zann, zanim ona zauważyła jego obecność. Poruszył się odrobinę nerwowo, niemal natychmiast przestając męczyć stolik, w którym powstały dwa niewielkie wgłębienia od częstotliwości drgań palców Allena.
- Heej. Jasne. Zamówić Ci coś? Koktajl, drink, może coś do jedzenia?- Możliwe, że mówił zbyt szybko, nieco chaotycznie. Potarł kark, czując że jego policzki robią się czerwone z powodu rumieńców. Nigdy nie umiał rozmawiać z pięknymi kobietami. Posłał jej przepraszające spojrzenie, zabierając swoją kurtkę z krzesła obok, aby zrobić jej miejsce.
- Jak u ciebie? Nie widzieliśmy się trochę. - Uśmiechnął się do niej lekko. Pewno częściej widywała Flasha jak Barry'ego Allena. W sumie w przypadku większości osób tak było.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pią Sie 18, 2017 10:09 pm

Zannya osobiście bardziej wolała fiolet... i niebieski. Niebieski przynajmniej wyciszał i pozwalał się odprężyć, z kolei czerwień wywierała kompletnie odwrotny efekt. Pewnie dlatego tak odpowiadała Allenowi i jego temperamentowi. W każdym razie i ona nie zamierzała narzekać, bo było tutaj całkiem klimatycznie i po prostu ładnie - a Zann, jako estetka, lubiła wszystko co ładne.
Skoro rzeczywiście otrzymała odpowiedź twierdzącą, usiadła na krześle obok, skinąwszy Barry'emu głową. Oczywiście nie brała pod uwagę innej możliwości, ale i tak miło z jego strony. Sama posłała mu uprzejmy uśmiech widząc to mimowolne zawstydzenie i lekką nieporadność. Miało to swój osobisty urok. Nie przeszkadzało jej też specjalnie mówienie zbyt szybko lub chaotycznie tak długo, jak rozróżniała słowa i docierał do niej sens.
- Nie odmówię skoro proponujesz - Choć zwykle zgrywała "kobietę niezależną", raczej nie zdarzało się jej w takich sytuacjach kręcić nosem. Zresztą, dlaczego by miała? - Drink. - Nie zamierzała się rzecz jasna upijać, ale od wypicia jednego drinka wielka krzywda się jej nie stanie. Szczególnie że nie ma problemu z wsiadaniem za kierownicę, kiedy może się po prostu teleportować do mieszkania.
- Fakt, minęła chwila czasu - Aż szkoda. Barry był całkiem sympatycznym towarzystwem. - Raczej w porządku, choć czasami nieco nudnawo - uśmiechnęła się znów wzruszając ramionami. Drobne kłamstwo. - A u ciebie? Czekasz tu na kogoś? - zapytała dla pewności, bo kto wie, może jednak w czymś przeszkadza?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pią Sie 18, 2017 10:33 pm

Niebieski był spokojny, ale czerwony jakby pulsował. Nie było bardziej odpowiedniego koloru dla Speedsterów jak tylko czerwony. Szybki, nieprzewidywalny i wybuchowy jak właśnie oni. Dlatego właśnie czerwony był super. Niebieski Speedster to nie Speedster. Tyle w temacie.
Posłał jej kolejny uśmiech, tym razem odrobinę pewniejszy i może nawet bardziej uroczy. Dobrze, że nie musiał powtarzać słów wolniej. Niezwykle to to denerwowało, zwłaszcza że przecież się starał mówić wolniej aby być zrozumiany, więc jak miał mówić? Sylabizować czy literować?
- W porządku. Poczekaj, zaraz wracam. Sekunda. - Podniósł się z miejsca, idąc zaraz do kontuaru aby zamówić drinka dla Zann oraz dla siebie, chociaż dobrze wiedział, że nawet nie poczuje tej dawki alkoholu. Ciężkie życie Speedstera. Cierpliwie czekał jakieś dwie sekundy, zanim w mgnieniu oka zrobił sam te drinki, zostawił napiwek i już zwykłym, powolnym krokiem udał się do stolika. Postawił drink przed uroczą brunetką i zajął swoje miejsce.
- Nie, nie. Właściwie ostatnio dużo ćwiczę i wpadłem coś zjeść. Nie czekam na nikogo.- Uśmiechnął się znowu. Czuł się właściwie ostatnio dziwnie. Nawet nie spotykał się z nikim poza swoimi dobrymi znajomymi. Po prostu nie czuł się dobrze w kontaktach międzyludzkich kiedy musiał uważać aby nie zrobić nic zbyt szybko.
- U mnie po staremu. Nadal pełno roboty, ostatnio same sprawy X. Takie życie w mieście bohaterów. - stwierdził spokojnie. Nie było tajemnicą, że to miasto przyciągało różne dziwadła.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pią Sie 18, 2017 11:20 pm

Speedsterom pasowały żywe, energiczne kolory, ciepłe barwy, i nic dziwnego. Dlatego Red Devil był idealnym lokalem dla Barry'ego, a dla Zann - po prostu ciekawym miejscem tonącym w czerwieni. Zresztą ona nie była speedsterem, i niebieski czy jego wariacje też by jej odpowiadały. Pewnie nawet bardziej.
Allen od samego początku wydawał się jej dość roztrzepany, więc nie wymagała od niego jakiegoś specjalnego ułożenia. Szczególnie, że naprawdę nie było dla niej problemem jego szybkie mówienie. Też miało swój specyficzny urok. Cały Barry miał specyficzny urok. Poczekała cierpliwie aż wróci, ale wcale tak długo czekać nie musiała - prawdę mówiąc, nawet zaskakująco krótko.
- Szybko poszło - stwierdziła z lekkim rozbawieniem, kiedy już wrócił. Skinęła mu z wdzięcznością głową i wzięła łyk drinka. Na nią, na szczęście, alkohol działał. Równie na szczęście, nie przesadnie mocno.
- Naprawdę? Właściwie... chyba nawet widać efekty - stwierdziła i pokiwała głową, krótko taksując go spojrzeniem. - Typowa praca w nowojorskiej policji, jak zgaduję? - Nie była jakoś wyjątkowo dobrze zorientowana w temacie, w końcu nie pracowała w policji (a i tak działała przecież na własną rękę!), ale to całkiem niezły punkt zaczepienia. Poza tym, lubiła... wiedzieć. Orientować się w życiu innych ludzi. Choćby z samej ciekawości. - Cóż, życie tutaj ma swoje plusy i minusy. Przynajmniej zwykle nie narzekamy na nudę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pią Sie 18, 2017 11:43 pm

Speedsterzy tacy już byli, zbyt żywotni, zbyt nadpobudliwi. Jak dzieci z ADHD po wypiciu pięciu szklanek kawy. Siłą woli powstrzymywał nerwowe drganie nogi. Nie lubił bezruchu, monotonii i nic nie robienia. Potrzebował ruchu, jakiegokolwiek. Nawet jeśli próbował się powstrzymać, niewiele to dawało. Znacznie łatwiej prowadziło mu się rozmowy w czasie spaceru albo przebieżki.
- Um. Tak, akurat nikt nie czekał na swojego drinka i jakoś się tak udało. Można powiedzieć, że mam szczęście.- potarł kark niepewnie. Oczywiście, szczęście. Mama mówiła, że nie wolno kłamać, ciekawe co powiedziałaby na to, że jej mały Barry to Flash.
Zaśmiał się cicho, słysząc o efektach. Kto by się spodziewał, że uderzenie piorunem nie tylko wzmocni mutację ale również wyrzeźbi jego mięśnie? Jeszcze przed tym incydentem był raczej mniej umięśniony.
- Dokładnie. Nie narzekamy na nudę, ciągle coś się dzieje i jest inaczej. Ciągle coś jest do roboty. Trudno o chwilę przerwy, ale lubię moją pracę. - przyznał, bardziej się ożywiając. Zdecydowanie lubił swoją robotę. Zarówno tę w policji jak i jako bohater. Nawet jeśli do tej pierwszej poszedł tylko aby znaleźć mordercę matki.
Upił łyk drinka, cicho wzdychając. Jego wielkie picie alkoholu skończyło się na poczuciu gorzkiego smaku. Nie lubił tego, że nie mógł się upić. Czasem właśnie tego potrzebował.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Sob Sie 19, 2017 11:18 am

Przy takim poziomie nadpobudliwości to i tak dziwne, że wytrzymał tyle czasu w jednym miejscu i że w ogóle powstrzymuje się od niecierpliwych ruchów. Zresztą samo stukanie palcami czy poruszanie nogą raczej niespecjalnie pomaga w uzewnętrznianiu zniecierpliwienia. Zann dla odmiany była całkiem spokojna (w końcu ona nie zmagała się z odmianą ADHD) i zadowolona z chwili odpoczynku, gdzie mogła posiedzieć w jednym miejscu.
- A właściwie oboje mamy. Na pewno nie zamierzam na to narzekać - W końcu dostała swojego drinka wyjątkowo szybko, więc na co tu być niezadowolonym? A nie była na tyle podejrzliwa (zresztą, nie miała zbyt wielu powodów by być) żeby dopytywać. To tylko zamówienie, czasem idzie szybciej, czasem wolniej.
Całkiem szybko mu się udało nabrać formy jak na taki czas, pomyślała tylko, patrząc na to jak zdążył się zmienić. Cóż... widocznie przyłożył się do tych ćwiczeń! A trochę się jednak nie widzieli. Zresztą, to w ogóle nie jej sprawa.
- W Nowym Jorku ciężko o nudę pod jakimkolwiek względem, a w policji to pewnie już w ogóle. Szczególnie że ilość przestępców mamy tu zbliżoną do ilości superbohaterów - Policja ma co robić... ona też ma co robić! - Może ja czasem wpadam w rutynę, ale wam to na pewno nie grozi - uśmiechnęła się znów. Dobrze, że Barry lubił swoją pracę; grunt to robić coś, przy czym nie dostaje się kociokwiku z irytacji i niezadowolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Sob Sie 19, 2017 8:23 pm

Musiał wytrzymać, jeśli chciał jeść, a jak wiadomo speedsterzy są najlepszymi klientami wszelkich pubów, restauracji, barów czy innych takich. Serio. Barry wydawał niemalże całą wypłatę na samo jedzenie, które byłoby w stanie uzupełnić jego braki. Dobrze, że szybkość dawała szybszy metabolizm, bo od taco już dawno by się turlał zamiast biegać, a przecież tak być nie może. Nie był zniecierpliwiony, był po prostu zbyt długo w bezruchu (według siebie, ciekawe czy podobne obserwacje mają klienci, widzący jak Barry się wierci i kręci na krześle, nieustannie zmieniając swoją pozycję i teatralnie wzdychając).
- Jasne. Szczęśliwi z nas ludzie, co? - Uśmiechnął się do niej, chcąc odrobinę rozluźnić sytuację. Oparł łokieć o blat stolika, przechylając głowę nieznacznie w lewo. Właściwie nie wiedział jak z nią rozmawiać. Była piękna, to na pewno. Pewno by nawet była w jego guście, gdyby nie był taką ciapą w kontaktach z kobietami.
- Umm, tak. Tak właśnie. Nie narzekam na nudę, nie mam na co. Moja praca to ciągle coś nowego, ciągle mam co robić. Nawet nie wiesz jaki bałagan zostawiają kryminaliści po sobie. Znaczy pewno wiesz, ale...ach, nieważne. - absolutnie miał ochotę zapaść się pod ziemię i stamtąd nie wychodzić przez najbliższe lata. Tam było ciepło!
- Właściwie...żeby przełamać rutynę, chciałem zaprosić pewną kobietę na karaoke. Co chciałabyś usłyszeć na jej miejscu?- lekko się zarumienił, pytając o tę radę, ale przecież Zannya jako kobieta wiedziała co lubią kobiety. Pure logic.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Nie Sie 20, 2017 5:00 pm

Klienci prędzej wezmą pod uwagę możliwość, że nieszczęsny Barry ma owsiki i to dlatego tak się kręci i wierci. Zann wydawała się albo nie widzieć problemu tej mniejszej lub większej nadpobudliwości, albo przynajmniej udawała, że nie widzi. I na szczęście nie miała tego problemu - taki tryb życia musiał być wyjątkowo uciążliwy i denerwujący na dłuższą metę. Bo jak tu żyć, kiedy prawie wszystkie pieniądze idą na jedzenie? Cóż... bycie speedsterem miało swoje plusy i minusy. Jak wszystko. Bycie czarodziejką też zresztą nie było drogą usłaną różami. No, może było, ale przecież róże mają kolce.
- Przynajmniej pod takimi drobnymi względami jak brak kolejki - W przeciwieństwie do Barry'ego nie miała problemu z rozmową. Często rozmawiała z ludźmi, w tym także z mężczyznami, więc nie było to dla niej takim problemem. Zresztą... Allen był po prostu sympatyczny i gawędziło się z nim raczej dobrze, nawet (albo szczególnie) o zupełnych głupotach. Miła odmiana od poważnych rozmów i poważnych problemów dorosłego życia.
- W mniejszym czy większym stopniu domyślam się, jakie są z nimi problemy, ale raczej nie tak dobrze jak ty. - Z jakiegoś powodu przecież tego jednego razu szukała pomocy. Policyjne sprawy nie były jej specjalnością. I szkoda by było, gdyby Barry niespodziewanie zapadł się pod ziemię w środku rozmowy!
- To zależy - uśmiechnęła się znowu, słysząc to pytanie. - Ale w odpowiednim towarzystwie to niemal bez różnicy.
Pociesznie nieporadny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Nie Sie 20, 2017 5:55 pm

Zdecydowanie były jednak rzeczy, dzięki którym los speedstera nie był taki zły. Szybkość, uczucie niemal lotu, kiedy ledwo dotykał ziemi, to wrażenie pędu, który mógłby trwać cały czas. Podczas biegu czuł się niezwyciężony, oczywiście nie był kuloodporny, ale tak łatwo było o tym zapomnieć kiedy widział przelatujące obok niego kule. Czasem zapominał o swoich słabościach, o tym jak jest naprawdę ograniczony, ale kto by nie zapomniał czując tę energię przebiegającą przez całe ciało? To chyba była właśnie jego największa słabość: zapomnienie o ograniczeniach. Wszelkiego rodzaj począwszy od swoich słabych stron, poprzez ograniczenia miejsca w którym był, aż po bariery swojej prędkości, których nie powinien przekraczać. Dla dobra wszystkich.
- Widocznie mamy razem więcej szczęścia, skoro tak szybko poszło. Może powinniśmy częściej się spotykać w takich miejscach? Wiesz, może znowu szczęście nam dopisze.- Uśmiechnął się ponownie, zaraz biorąc łyk swojego drinka. No dobra, smakowało całkiem dobrze. Szkoda tylko, że nie umiał się upić ani nawet poczuć przyjemnego szumienia w głowie. Nie żeby bardzo tego żałował ale czasem miał ochotę po prostu pozwolić sobie, aby to szumienie zagłuszyło nieprzyjemne myśli. Miał dopiero dwadzieścia cztery lata i już nie mógł pić alkoholu jak inni. Nie było to fair.
- Większość uważa, że to wina ery bohaterów. Właściwie mogą mieć rację, ale... zwykli kryminaliści całkiem sprytnie wykorzystują cień złoczyńców z mocami, aby ukryć swoją obecność. - Wzruszył lekko ramionami. Prawdę mówiąc, to chyba najbardziej ostatnio leżało mu na sercu oprócz śmierci matki czy sprawy z ojcem w więzieniu. Kryminaliści się wtopili w cienie, które całkiem efektywnie kryły im zadki. Policja była czasem bezradna, a Flash nie mógł być wszędzie. Nie mógł uratować wszystkich, nieważne jak się starał.
- Więc... zechcesz kiedyś wyskoczyć do jakiegoś baru na karaoke albo drinka? Może oa..? - odrzucił od siebie dołujące myśli. Nie musiał przecież obarczać wszystkich swoimi problemami, a on sam potrzebował czasem rozrywki innej niż bieg tak szybki, że przypominał smugę.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Nie Sie 20, 2017 8:05 pm

To właśnie były plusy takiego życia. Koniec końców nic nie jest do końca czarne albo białe (według Zannyi nawet dobro i zło bywało dość płynne, choć Barry zapewne by się z nią nie zgodził): także posiadanie mocy. Uczucie nieograniczonej wolności, kojarzącej się już niemal z lotem, trzeba było przypłacić nadpobudliwością i problemem z wypłatą... ale w ostatecznym rozrachunku najpewniej było warto. Trudności były zresztą integralną częścią życia, czy miało się moce, czy nie. Zaś pod względem zapominania o swoich ograniczeniach, to i czarodziejka miała podobnie - zdarzało się jej być zbyt pewną siebie, zdarzało jej się przesadzać. Zdarzało się jej popełniać błędy... ale kto ich nie popełnia?
- Nie mam nic przeciwko! Choć następnym razem można poszukać czegoś... mniej czerwonego. Tak dla odmiany, rozumiesz - Nie żeby bardzo jej to przeszkadzało, bo nadal nie przeszkadzało, ale oczy mogły się zmęczyć od tego monochromatyzmu. Nawet jeśli ładnego.
- Ciężko nie zauważyć, że wraz z superbohaterami przybywa i superzłoczyńców - westchnęła ciężko i zakręciła szklanką na blacie, zamyślając się na moment. - Równowaga sił w przyrodzie... w przełożeniu na nasze warunki. Ale rzeczywiście, teraz zwykli przestępcy to większy problem niż wcześniej. Zwyczajnie... zdaje się, że nie poświęca się im tyle uwagi co wcześniej, a im to pewnie bardzo na rękę - Co oznaczało jedno: więcej problemów. Niestety ilość złoczyńców rosła podobnie do ilości bohaterów. Niech szlag trafi takie zachowanie proporcji.
- Oba - uśmiechnęła się nieco szerzej z pewnym zadowoleniem - Różnie stoję z czasem, ale jak tylko nadarzy się okazja to bardzo chętnie - Nic nie stało na przeszkodzie żeby chociaż raz na jakiś czas gdzieś wyjść. Szczególnie że trochę się z Barrym nie widziała i dobrze by było odnowić kontakt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Madame Web
Prezes

Liczba postów : 100
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Red Devil   Sob Sie 26, 2017 8:13 pm

Kiedy niczego nieświadoma parka romansowała rozmawiała, ktoś postanowił zakłócić nie tylko ich, ale i całego miasta spokój dnia. Oczywiście nie powinno to nikogo dziwić, w końcu to Nowy Jork! Miasto pełne świrów i innych wariatów, którzy mając w rękach RPG od razu postanawiają zdemolować kilka lokali w centrum miasta jednocześnie uszkadzając kilka ciał.
Taki oto przestępca pojawił się i w okolicy restauracji Red Devil. Właściwie przestępczyni… Dość skąpo ubrana dziewczyna o długich turkusowych włosach jechała czerwonym porsche, kradzionym swoją drogą, szukając odpowiedniej lokalizacji. Wysiadła z wozu i wyjęła z tylniego siedzenia właśnie wyrzutnie rakiet, wzbudzając większe zainteresowanie ciekawskich gapiów niż strach i odpaliła ją. Huk był słyszalny nawet przez gwar ulicy, który momentalnie zmienił się w piekło. Fala uderzeniowa zmiotła szyby w kilku lokalach obok, a dziewczyna odrzuciła RPG i z torebki przewieszonej przez ramie wyciągała granaty rzucając na około śmiejąc się przy tym opętańczo. Kiedy kolejne wybuchy następowały po sobie w minimalnych odstępach tworząc psychodeliczną symfonie, sięgnęła po ostatnią rzecz z samochodu, microgun, po czym ruszyła podskakując przed siebie. A przynajmniej starając się, bo broń swoje warzyła. Ludzie krzycząc w panice uciekali jak najdalej od niej, ale i tak zostawiła za sobą co najmniej jedne rozerwane zwłoki i kilka ogłuszonych i mocno poranionych eksplozją ludzi, nie licząc rzecz jasna nieszczęśników ze sklepu… Jeśli hałas to za mało, nasza przestępczyni postanowiła wleźć na dach jednego z porzuconych w pośpiechu samochodów, aby oddać z niego serie ze swojej broni.
- Uciekacie? Zabawa dopiero się rozpoczęła! – krzyknęła rozbawiona, choć nieco zdyszana i szarpnęła broń do góry, aby pociągnąć za spust chcąc przeorać serią wszystkich, którzy znajdowali się ukryci za szklanymi witrynami barów, sklepów i restauracji. Ale… może znajdzie się ktoś, kto ją powstrzyma?



Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Nie Sie 27, 2017 6:30 pm

Dla Barry'ego jako daltonisty bohatera, wszystko miało jasno określone ramy. Dobro było dobre, zło było złem. Nie istniała cała paleta szarości, po prostu przestępstwo było przestępstwem i nic go nie mogło uargumentować w sposób satysfakcjonujący aby zmienić zdanie. Zabójstwo pozostanie nim, bez różnicy czy zabija się z przyjemności czy konieczności. Nie mówiąc już o tym, że w to drugie Barry szczerze wątpił. Nie ma czegoś takiego jak konieczność uśmiercenia kogoś. Możliwe, że z czasem mu się to zmieni, ale jak na razie myślał raczej w kategorii zero jedynkowej.
- Jasne, nie ma problemu. Poszukam czegoś mniej czerwonego. Żaden problem, absolutnie. Może następnym razem coś w błękitach dla odmiany? - Uśmiechnął się do niej szeroko. Żartował co prawda z tymi błękitami, ale był w stanie znaleźć takie miejsce, jeśli Zann by chciała. Przecież nie jest problemem dla Speedstera zajrzenie do wszystkich pubów, lokali, restauracji, barów i innych takich w mieście. To zajmie maksymalnie dobę, a może nawet mniej.
- Więc daj znać kiedy będziesz mieć czas. Dopasuję się. - No cóż, zdecydowanie szybciej wbiłby się w jej ramy czasowe, jak ustalił własne. Tak było po prostu wygodniej. Usłyszał najpierw huk, potem krzyki przerażonych osób a następnie poczuł silę uderzeniową. W zwolnionym tempie zobaczył kawałki szkła, lecące na ludzi w pomieszczeniu, więc nie myślał zbyt długo nad tym co robi. Korzystając ze swojej umiejętności, pociągnął Zann na podłogę, narzucając na nią swoją kurtkę aby nie poraniło jej szkło i w nadludzkim tempie zaczął odsuwać ludzi od okien. Ci pewno nawet nie wiedzieli kiedy znaleźli się po drugiej stronie pomieszczenia. Dziękował w tym momencie wszystkim bytom niebieskim za fakt posiadania stroju przy sobie. W kilka chwil przebrał się na zapleczu i zaraz pojawił na ulicy.
- Fatalne wyczucie czasu. - Zauważył, chcąc zwrócić na siebie uwagę dziewczyny, zanim zaczął przemieszczać się szybko w jej stronę, mając zamiar odebrania jej broni.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Sro Sie 30, 2017 12:55 pm

Zapowiadał się spokojny i przyjemny dzień, ale przestępcy mieli swoje własne plany i jak zwykle postanowili narobić zamieszania w kompletnie nieodpowiednim momencie (czyli, dokładnie, jakimkolwiek momencie). Zannya nie zdążyła nawet odpowiedzieć Barry'emu, kiedy ogłuszył ją huk, a nim się spostrzegła leżała już na ziemi, nie wiedząc jak i kiedy się tam znalazła. Huczało jej w głowie, ale podniosła wzrok i rozejrzała się szybko po lokalu, w którym zaistniały jakieś nieoczekiwane zmiany, nad którymi nie było teraz czasu się zastanawiać. Nad tym gdzie podział się Allen też zresztą nie. Nadal przykryta kurtką (skąd to się, u licha, wzięło?), powoli podnosząc się z ziemi, wymamrotała szybkie zaklęcie zmieniające jej strój i rzuciła iluzję, żeby nie dało się rozpoznać jej twarzy. Nie było to może najlepsze miejsce do czarowania, ale na ziemi, kiedy praktycznie leżała pod stołem, w takim chaosie i tak nikt nie powinien zwrócić na to szczególnej uwagi. Zresztą, były rzeczy ważne i ważniejsze... a na zewnątrz działy się właśnie dantejskie sceny.
Znalazła się poza lokalem. Aż za dobrze wiedziała, do czego szykuje się ta niebieskowłosa wariatka; a patrząc na to, co już zdążyła zrobić, nie zapowiadało się to ani trochę dobrze. Zannya w pierwszej chwili miała ochotę przede wszystkich rzucić się ludziom na pomoc, ale tak długo jak amatorka eksplozji miała w rękach broń i sprawiała zagrożenie, mogło to być syzyfową pracą; mogła liczyć, że to szybko się skończy i że ktoś zdążył wezwać już odpowiednie służby, oraz że sama zdąży jakoś pomóc. Wtedy dostrzegła też i tego oszołoma w kolorowym stroju. Zapewne był szybszy od niej (ciężko się dziwić!), ale i czarodziejka nie zamierzała stać bezczynnie; szczególnie, że w optymistycznym scenariuszu uwaga nie była skupiona na niej, a na tym drugim. Niezależnie od tego, czy speedsterowi udało się odebrać broń czy nie, Zann rzuciła zaklęcie zamykające przestępczynię w "bańce". W razie niepowodzenia Flasha, miejmy nadzieję że zanim ta zdążyła oddać strzały. Tarcze nie były ulubionymi zaklęciami Zannyi, ale w tej sytuacji wydawało się to być najbezpieczniejszym wyjściem: powinna wytrzymać taki ostrzał przez przynajmniej kilka sekund, kupując chociaż chwilę czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Madame Web
Prezes

Liczba postów : 100
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Red Devil   Czw Sie 31, 2017 5:18 pm

Barry i Zannya postanowili najpierw pokonać niebezpieczną agresorkę zanim zajmą się poszkodowanymi, bo jak wiadomo w parze najlepiej radzić sobie z problemami. Czy coś… Może ranni do tego czasu nie umrą? Może oni do tego czasu nie umrą!
Kiedy jednak Zee przebierała się do nowego występu, Barry już zdołał przykuć swoją osobą uwagę szalonej przestępczyni.
- A to ci pech! – krzyknęła rozbawiona, ale tylko na moment Flash odwlekł czas egzekucji otoczenia. Koncentrując się właśnie na dziwacznym gościu w stroju lateksowej wersji świętego Mikołaja, pociągnęła za spust, a szarpnięcie bronią poderwało jej broń siekając wpierw chodnik, a potem… Nogi biegacza.
Praca kryminologa na nic się przydaje, kiedy pośpiech sprawia, że Allen najwyraźniej zapomina w istotnym momencie o szybkości pocisku microguana. Albo zbytnio wierzył w swoje moce? Niemniej… Pociski z lufy broni dziewczyny wypadały z prędkością 990m/s, natomiast Flash biegł ledwo 340 m/s. Całe szczęście pociski przeszywające mu nogi aż po kolana nagle urwały się, kiedy Witchress podniosła bańkę wokół kryminalistki. Ta krzyknęła zirytowana na niewidzialne pole ograniczające jej ruchy i postanowiła i tak na siłę przestrzelić się przez ochronę, która ją otaczała. Trzask pękającego szkła i szybko rozprzestrzeniające się pajęczyny na różowawej bańce potwierdzały tylko rychłą możliwość jej wydostania się.

Statystyki:
Flash
Życie: - 40 (Obecnie 60) Kończyny dolne aż po kolana na szczęście nie zostały całkiem oderwane, czy skrajnie poszatkowane, ale na pewno bieg jest wykluczony na co najmniej dwie rundy. O ile oczywiście czas ten wykorzysta się na odpoczynek.
Energia: Bez zmian (Obecnie 100)

Witchress
Życie: Bez zmian (Obecnie 100)
Energia: - 10 (Obecnie 90)


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pią Wrz 01, 2017 2:38 pm

Łatwo zapomnieć o wszystkim, kiedy działa się impulsywnie i skupia swoją uwagę na zajęciu wroga zanim ten zaatakuje niewinnych ludzi i ich skrzywdzi. Jak każdy bohater, Barry wołał aby coś stało się jemu niż przypadkowym ofiarom, które na szczęście chyba były teraz bezpieczne. O dziwo nie miał czasu aby sprawdzić czy wszystko z nimi jest w porządku. Nie miał na nic czasu, kiedy pociski utknęły w jego nogach, a niektóre przeszły na wylot. Chociaż ciężko było nawet stać, musiał się wynieść z tego miejsca. Mimo wszystko jednak ciągle był bohaterem i ciągle nie mógł zostawić wszystkich w stanie wysokiego zagrożenia życia. Dostał się pod ścianę, lądując pomiędzy samochodem a restauracją. Potrzebował dosłownie chwili aby wszystko wróciło do normy, a przynajmniej chociaż w części odzyskał swoje zdolności. Wyciągnął z ciała kule, które w nim utknęły aby ułatwić proces gojenia. Dopiero po upływie kilku kolejnych sekund, wychylił się zza samochodu i ocenił jak daleko od niego jest kobieta, która spowodowała to całe zamieszanie. Wprowadził zaraz swoją rękę w drgania a chwilę później zaczął nią machać, aby wywołać odpowiednią szybkość do wytworzenia się niewielkich błyskawic. Złapał jedną mocno i cisnął w stronę terrorystki, mając nadzieję, że chociaż to odrobinę ją zdekoncentruje.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Nie Wrz 03, 2017 6:47 pm

Pewnie odetchnęłaby z ulgą, że ta część improwizowanego "planu" się powiodła i było chociaż kilka chwil spokoju, gdyby nie to, że odrobinę się spóźniła; ale po fakcie doskonale mogła zobaczyć co stało się z nogami tamtego biegacza. O dziwo nie wydawał się specjalnie przejęty tym faktem, a zaraz i tak schował się w, jak się wydawało, w miarę bezpiecznym miejscu. Tymczasem bańka Zannyi zaczęła pękać - cóż, była na to przygotowana, ciężko by wytrzymała taki ostrzał. Nim rzuciła się na pomoc rannemu Flashowi (który miał na pewno dobre intencje, czyli... był teraz potrzebny!), wypowiedziała kolejne zaklęcie, zanim tarcza zdążyła się rozsypać (miejmy nadzieję).
- Nrut stellub otni seilfrettub - ponownie rzuciła garść pozornie pozbawionych sensu słów, które oczywiście miały konkretny cel - zmienić bardzo mordercze naboje w zupełnie niegroźne motyle. Dramatyczność dramatycznością, ale zawsze można ratować dzień w bajeczny sposób, prawda? Jeśli to się nie udało, telekinezą spróbowała wyrwać jej broń z ręki, co było opcją już nieco bardziej ryzykowną, jeśli amatorka przemocy postanowiła broń mimo wszystko nadal mocno trzymać.
Niezależnie czy któraś z opcji się udała, czy nie, Zannya zaraz znalazła się przy Flashu, chcąc jakoś pomóc jedynemu w tej chwili sojusznikowi, jak się zdawało (przy okazji miejmy nadzieję, że nie wpadła pod błyskawicę... starałaby się nie...?). W końcu znała też zaklęcia leczące, które postanowiła teraz wykorzystać. Nie była w tym ekspertką, ale robiła co mogła, nie mając wiele czasu na kręcenie nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Madame Web
Prezes

Liczba postów : 100
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pon Wrz 04, 2017 8:10 pm

Allen wykorzystał okazje i chwilowo nie ryzykując otwartej konfrontacji schował się za jednym z samochodów porzuconym w ogólnym chaosie i panicznej ucieczce. Nie mogło uniknąć jego uwadze to, że do walki z psychopatką stanął ktoś jeszcze o czym świadczyła bariera ratująca jego życie od zostania najszybszym serem szwajcarskim. Ulokowany za jednym z samochodów postanowił jednak dać okazje wspólnikowi do zaatakowania chcąc odwrócić uwagę przestępczyni… Niestety nieudolnie.
Nie mógł przecież złapać błyskawicy, skoro nigdy o czymś takim nie pomyślał! Same iskry wytworzone podczas ruchu ręką jedynie bez ładu i składu skrzyły wokoło nie robiąc nic więcej, jak tylko ładne widowisko zasłonięte stalową kurtyną samochodu.
W tym samym czasie bariera Zann całkiem pękła i niczym stłuczone szkło posypała się uwalniając agresorke. Ta postanowiła nie stracić ani chwili więcej i wzrokiem odszukała winowajczynie, aby odwrócić działko w jej stronę i pociągnąć za spust. W tym momencie czarodziejka skończyła zaklęcie, a z lufy broni zaczęły wylatywać kolorowe motylki. Każde naciśnięcie spustu tworzyło kolejną kolorową gamę tych owadów w powietrzu. Nie robiły oczywiście szkody, a niczym zwyczajne motylki po prostu rozlatywały się będąc wolne.
- Co u diabła? – Niebieskowłosa spojrzała na lufę oglądając ze wszystkich stron zdziwiona tymi czarami. Nagle uwielbiająca chaos sama wpadła w chaos! Pociągnęła jeszcze kilka razy za spust po czym odrzuciła zirytowana broń grzebiąc w torbie.
Czas ten Witchress wykorzystała na podejście do Flasha, nieco tracąc czas na unikanie iskierek, ale w ostateczności docierając cała i zdrowa regenerując kończyny dolne sprintera. Udało jej się to na tyle sprawnie, że Barry odzyskał swoją mobilność, niestety kosztem jej energii.
Wygrzebując z torebki ostatnie trzy granaty przestępczyni rozgląda się za bohaterami, a tracąc oboje z oczu zajęta microgunem i grzebaniem w torbie nie zauważyła kierunku, w którym uciekli. Ściskając granaty ruszyła przed siebie nawołując ich.
- Cip, cip, bohaterowie. Zabawa wciąż trwa! Ale nie bawimy się w „chowanego”, tylko w „rozszarp dzieciaka w rajtuzach”.

Statystyki:
Flash
Życie: + 30 (Obecnie 90)
Energia: - 1 (Obecnie 99)

Witchress[
Życie: Bez zmian (Obecnie 100)
Energia: - 33 (Obecnie 57) We znaki daje się nieco zmęczenie

Dodatkowe uwagi:
W Karcie Postaci Flash ma zapisane, że nie kontroluje tych błyskawic. Latają bez ładu i składu, a sam speedster nawet nie jest ich świadom. Nagle w poście twoja postać postanawia zrobić coś, nad czym nigdy nawet nie myślała, ot tak. Mistrz Gry upomina zatem o trzymanie się mocy postaci i ich ewentualny rozwój uzasadniać w poście. Są to przemyślenia odnośnie mocy, ich możliwości, sposobie użycia, a potem ewentualne próby podczas testowania i dalszej nauki opanowywania.



Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Wto Wrz 05, 2017 2:48 pm

Westchnął zirytowany, kiedy z jego planów nic nie wyszło. Potrafił zrobić błyskawice, co prawda mogły latać bez ładu i składu, ale umiał je robić. Podejrzewał, że te iskry wzięły się stąd, że nadal był ranny i sporo energii skupiało się na regeneracji jego nóg. To wyjaśniałoby też jego rozkojarzenie, przynajmniej chwilowe. Spojrzał w górę i zauważył...motyle? Aż zamrugał kilka razy.
- Od kiedy efektem ubocznym postrzelenia są omamy?- mruknął bardziej do siebie niż do kogoś innego. Świetnie, teraz rozmawiał ze sobą. Gorzej być nie mogło. Westchnął ponownie, cierpliwie mimo wszystko czekając aż wreszcie całkiem skończy się regenerować.
Spojrzał na swoją sojuszniczkę, która...rzucała zaklęcia? Brzmiało to niesamowicie, wyglądało też efektywnie. Na tyle, że nawet nie próbował rozmazać przed nią swojej twarzy, aby efektywniej zagwarantować sobie bezpieczeństwo i anonimowość. Był niemal na sto procent przekonany, że nie zna czarodziejki.
- Dzięki.- Jej czary znacząco wszystko przyspieszyły, nie musiał więc czekać aż jego komórki się ogarną. Bogu dzięki, że wcześniej wyciągnął kule, zaoszczędzili trochę czasu. - Postaram się ją rozbroić.- Oznajmił czarodziejce, zanim poderwał się z miejsca, biegnąc szybko w stronę agresora. Dzięki spowolnionej wizji zauważył granaty w jej rękach, jej położenie jak i całkiem spory kawałek żelastwa pewno z jakiegoś sklepu. Złapał szybko przedmiot i rzucił go w stronę kobiety, nadając mu znacznej energii kinetycznej. Cały czas się przemieszczał, aby nie mogła w żaden sposób mu zaszkodzić i wreszcie kiedy udało mu się podbiec odpowiednio blisko, wyrwał jej granaty z rąk, a przynajmniej się starał. Jeśli mu się udało, korzystając z maksymalnej prędkości jaką posiadał, ruszył w stronę mostu aby rzucić je do wody. Jeśli się nie udało, natychmiast zaczął biegać wokoło kobiety ze swoją maksymalną prędkością, aby stworzyć ścianę soniczną między nią a resztą ulicy. Przy ewentualnym wybuchu w tym momencie, znacząca część energii powinna pozostać w środku tego swoistego wiru.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Sob Wrz 09, 2017 10:44 pm

Za samochodem nie czuła się specjalnie bezpiecznie, ale nieco bezpieczniej niż w bezpośrednim zasięgu wzroku tej wariatki. W pośpiechu nie rzuciła nawet żadnych zaklęć obronnych, i dopiero teraz wymamrotała kilka krótkich formułek, które mogłyby chociaż trochę ją uchronić. Nic specjalnie ambitnego - nie miała na to ani czasu, ani energii, bo zmęczenie spowodowane zaklęciami powoli zaczynało dawać się jej we znaki. Kto by pomyślał, że ze zwykłą dziewczyną z bronią może być tyle problemów...
- Tylko nie wbiegaj jej prosto pod broń - mruknęła przyciszonym głosem, pomna na jego szalony blok prosto w kule. Nie widziała przestępczyni i nie zamierzała się wychylać, przynajmniej chwilowo, ale była niemal pewna, że to nie koniec niespodzianek z jej strony. - Drugi raz ci tak nie pomogę.
Mówiła niestety szczerze. Leczenie było męczące i na pewno nie był to najlepiej opanowany przez nią rodzaj magii, przynajmniej jeśli szło o poważniejsze uszkodzenia. A zmasakrowane nogi, cóż, BYŁY poważniejszym uszkodzeniem. Ciężko było na to patrzeć, ale Zann miała mocną psychikę.
I żołądek.
Może zastanowiłaby się dłużej nad sprawą twarzy Flasha, ale na to też specjalnie nie miała czasu. Może potem sobie o tym przypomni... był jednak bezpieczny mimo swojego drobnego zapomnienia. Były w tej chwili sprawy ważniejsze.
- Rorrim - cichym zaklęciem pojawiła sobie lusterko (oczywiście jej własne, które miała "na stanie"). Ostrożnie wysunęła je poza bezpieczną osłonę, jak najbliżej ziemi, gdzie powinno być najmniej widoczne. Starała się by słońce nie błysnęło do lustrzanej powierzchni, zresztą, ta wariatka i tak powinna być teraz bardziej zajęta Flashem. Gdy udało się jej coś dostrzec i względnie rozeznała się w sytuacji (jeśli nie za pomocą lusterka, to po prostu sama wychyliła się ostrożnie, w każdej chwili gotowa zasłonić się jakąś tarczą), wykradła się w końcu zza samochodu i znalazła przy najbliższym rannym cywilu. Cóż... lepiej żeby Flash jakoś sobie radził, przynajmniej chwilowo, bo aktualnie Zann zajęła się próbami udzielenia pomocy jak największej ilości osób. Leczenie nadal nie było zbyt łatwe, ale starała się pomóc chociaż na tyle, by umożliwić im ucieczkę na własną rękę. Instruowała też którędy najbezpieczniej się teraz wycofać, i żeby zrobić to jak najciszej i najostrożniej jak się da... na tyle na ile się da w takiej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Madame Web
Prezes

Liczba postów : 100
Join date : 28/02/2017
Skąd : (któryś z kolei) wymiar równoległy

PisanieTemat: Re: Red Devil   Nie Wrz 10, 2017 2:34 am

Tym razem szczęście postanowiło uśmiechnąć się do bohaterów. Przestępczyni ruszyła w kompletnie innym kierunku niż znajdowała się bohaterska para, więc Flash bez problemów zdołał zaskoczyć ją uderzając… stojakiem na ubrania. Siła pocisku z jej broni musiała wyrzucić pogięty kawał metalu ułatwiając speedsterowi uderzenie kobiety z ogromną prędkością. Ta poleciała do tyłu siłą rozpędu i uderzyła plecami o samochód upadając na ziemię. W tym czasie Flash rozbroił ją pozbywając się niebezpiecznych materiałów, a Zannya uleczyła każdego możliwego człowieka pomagając uciec.
Jednak nie mógł to być koniec ich walki. To miasto miało renomę i zarówno bohaterowie, jak i przestępcy wykazywali się szczególną upierdliwością i przebiegłością. Otumaniona dziewczyna z warkoczykami siedziała oparta plecami o samochód i pomimo bólu w połamanych żebrach śmiała się czując, jak rdzawawy posmak krwi kłębi jej się w ustach.
- Ha-ha-ha… Myślicie, że wygraliście? – spytała nie umiejąc jednak podnieść zbytnio głosu i ledwo patrzyła przed siebie. – To dopiero preludium… - zakaszlała wypluwając nieco krwi. – Teraz to dopiero będzie bombowo… Jeszcze tylko kilka minut, a dwie ważne lokacje wylecą w powietrze powodując prawdziwą anarchie. – Zaśmiała się, po czym straciła przytomność przestając być zagrożeniem, przynajmniej ona sama, bo dwie bomby nadal odliczały czas do detonacji znajdując się gdzieś w mieście.  

Statystyki:
Flash
Życie: + 10 (Obecnie 100)
Energia: -2 (Obecnie 97)

Witchress
Życie: Bez Zmian (Obecnie 100)
Energia: - 27 (Obecnie 30)

Dodatkowe uwagi:

The Flash napisał:
- Elektrokineza - Kiedy osiągnie pewną prędkość, może tworzyć błyskawice. Nie jest tego świadomy i zwykle latają bez ładu i składu.

Najwyraźniej pierwsze ostrzeżenie zostało jawnie zlekceważone, ale za kolejne takie sytuacje Mistrz Gry będzie wyciągał konsekwencje fabularne. Dodatkowo iskry są także takimi z rodzaju elektrycznych, a Flash był zwyczajnie ciężko ranny.


Oh, the blooming, bloody spider went up the spider web,
The blooming, bloody rain came down and washed the spider out,
The blooming, bloody sun came out and dried up all the rain,
And the blooming, bloody spider came up the web again.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
The Flash
Never on time

Liczba postów : 124
Join date : 13/08/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Pon Wrz 11, 2017 3:27 pm

Dwie ważne lokacje. Spojrzał na nieprzytomną kobietę i zaraz zerknął w stronę tej, która mu pomogła a teraz zajmowała się ludźmi. Co prawda zdążył pozbyć się granatów ale skoro to początek... natychmiast znalazł się obok brunetki, sprawiając wrażenie wysoce niespokojnego. Tak właśnie się czuł. Dosłownie rozedrgany.
- Przeszukam miasto. Jeśli możesz jakoś te bomby namierzyć, wyczuć czy cokolwiek... To właśnie jest pora aby tego użyć. Mogę nie zdążyć znaleźć obu miejsc. Daj mi znać jeśli coś znajdziesz.- Wyciągnął ze swojego stroju komunikator. Właściwie swój własny rozłożył na części, zostawiając sobie słuchawkę, a jej dając część służącą do komunikacji. Nie potrzebował możliwości rozmowy z czarodziejką, potrzebował móc ją słyszeć. Zerknął raz jeszcze na nieprzytomną terrorystkę i błyskawicznie przywiązał ją do samochodu zabranym komuś szalikiem. Na razie musiało wystarczyć.
Pobiegł przed siebie, zostawiając za sobą czerwoną smugę kiedy zaczął przeszukiwać w nadludzkim tempie ulice oraz budynki w mieście. Podejrzewał, że wkrótce będzie się gęsto tłumaczyć SHIELD z tych szkód jakie wyrządzone zostały chociażby na ulicy.



I'll never let the pain, the darkness, determine who I am.

Battle song ||Run Barry, run! ||Super Friends ||Come running home to you ||

I cannot stop this sickness taking over
It takes control and drags me into nowhere.
I need your help I can't fight this forever.
Save me if I become my demons

Karta Postaci || Relacje ||

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Zannya Zachery


Liczba postów : 27
Join date : 15/06/2017

PisanieTemat: Re: Red Devil   Nie Wrz 17, 2017 2:07 pm

Przestępczyni przestała w końcu być zagrożeniem, pozostawało za to inne. Cóż, miło z jej strony że miała przynajmniej tę typową dla zbirów jej pokroju tendencję do dzielenia się takimi "ciekawostkami", bo mogli coś z tym faktem zrobić. Choć Zann... odczuwała już zdecydowanie poważne zmęczenie, ale póki co nie zamierzała się rozwodzić nad tym problemem, póki nadal była w stanie czarować. Tymczasowy wspólnik nie dał jej zbyt wiele czasu na reakcję, ale nie musiał - kiwnęła tylko głową i przyjęła komunikator, choć, prawdę mówiąc... nie znała zaklęć, które bezpośrednio pomogłyby jej te bomby znaleźć. Nie mogła ich sobie tak po prostu teleportować, nie wiedząc gdzie są, namierzyć też nie było jak, skoro, cóż, nie miała źródła, poza tym... nie miała zaklęć lokalizacyjnych opanowanych w dostatecznie zaawansowanym stopniu.
Musiała jednak coś wymyślić, bo przecież nie będzie tak bezczynnie stać i czekać na zbawienie. Szczególnie, że sam speedster powiedział, że może niekoniecznie uda mu się znaleźć obie bomby. Nowy Jork to duże miasto, to jak szukanie igły w stogu siana. Nawet, kiedy ma się superszybkość. Spojrzała na nieprzytomną przestępczynię (nieufnie i uważnie, złoczyńcy mieli tendencję do bycia wyjątkowo upierdliwymi, jeszcze jest gotowa za chwilę się ocknąć) i wpadła na jedyny w tej chwili możliwy dla niej do zrealizowania pomysł. Spróbowała wedrzeć się jej do głowy i po prostu znaleźć informację, gdzie się te bomby znajdują. Wprawdzie była nieprzytomna, ale... mogło zadziałać. Jeśli nie będzie musiała ją ocucić i wyciągnąć z niej to inną metodą. Na to też miała zaklęcia, tylko czy starczy jej na to w ogóle siły...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Red Devil   

Powrót do góry Go down
 
Red Devil
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City-
Skocz do: