IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pub nad Rodanem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Gość
Gość


PisanieTemat: Pub nad Rodanem   Pon Lip 24, 2017 5:19 pm


Zaskakująco przyjemny pub o prostym, ale gustownym wystroju. Elementy jego wyposażenia to w znacznej mierze stare, drewniane meble udające Ludwika któregośtam. Klientelą lokalu są zazwyczaj... Zwykli mieszkańcy miasta, którzy chcą spędzić miło czas nad kuflem lub kieliszkiem niedrogiego i niepodłego alkoholu (Ewentualnie soczek dla tych słabych i niemęskich!) Sam bar przyozdobiony został rozmaitymi butelczynami z całego świata. Dostrzec tu można również sporych rozmiarów telewizor, na którego ekranie regularnie goszczą kanały sportowe. Z okien rozciąga się piękny widok na rzekę Rodan.
Powrót do góry Go down

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Pon Lip 24, 2017 5:35 pm

-Allons enfants de la Patrie, le jour de gloire est arrivé! - Zafałszował Chris wymachując nad głową do połowy opróżnionym kuflem Saverne Kingsbräu Lagera. Krople złocistego trunku wzburzonego energicznymi ruchami obficie zrosiły ladę baru. Spłoszeni dzikimi wrzaskami goście lokalu usunęli się w kąty starając nie zwracać na siebie uwagi śpiewaka. Oneshot był nawalony w trzy dupy, ale jeszcze nie miał zamiaru kończyć. Właściwie już pogubił się, które to właściwie piwo. Nieco mętnym wzrokiem omiótł stojące nieopodal butelki i szklanice. Wszystkie opróżnił on sam? Nie był tego pewny i w zasadzie nie miało to żadnego znaczenia. Przystawił ściskane naczynie do usrist i dopił pieniste "na hejnał", a następnie rąbnął nim o ladę. Dno kufla pękło z głuchym trzaskiem. Agent otaksował je z grymasem wyraźnego niezadowolenia malującym się na jego zarośniętej twarzy, a następnie wzruszył ramionami.
- Zapłacę za to!- Poinformował barmana z obojętnością. Mężczyzna nie wyglądał na przekonanego, a może po prostu nie zrozumiał, bowiem Chris zwrócił się do niego po angielsku.
- Cholerne żabojady... - Mruknął zezując na klientelę.
- Aux armes citoyens, formez vos bataillons! - Zawył znowu nieczysto paskudnie kalecząc hymn Francji, czknął i zamilkł. Kiedy był pijany nachodził go zawsze jeden z dwóch stanów: Albo wszystkich kochał, albo popadał w wyjątkowo paskudny humor. Dziś zdecydowanie narąbał się na smutno. Zaczął pogrążać się we wspomnieniach, rozpamiętywać przeszłość i wylewać z siebie całą swoją frustrację odreagowując ją (W sposób nieprzesadnie inwazyjny) na otoczeniu.
- Odwagi w was tyle co w stadzie kurczaków... Cioty... - Mruknął znowu pod adresem Francuzów, którzy najwyraźniej po raz kolejny nie zrozumieli i może dobrze. Chwilami zapominał, że sam jest w połowie Francuzem...
Powrót do góry Go down
avatar
Neena Thurman


Liczba postów : 162
Join date : 22/04/2017
Skąd : Baza Projektu Armageddon, bagna Evergaldes, Floryda, USA

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Sro Lip 26, 2017 4:02 pm

Zlecenie było koszmarnie trdne, ale najemniczka po pięciu dniach zakończyła zadanie kolenym sukcesem na swoim koncie. Miała ochotę odpocząć, ale to miasto, ten kraj zawsze były dla niej obce. Dlatego Domino nie miała zamiaru szukać jakiegoś luksusowego baru czy restauracji. Nie miała na to czasu, poza tym wychodziła z przekonania, że świętować można wszędzie. Idąc ulicą w dół, minęła kameralny bar. Typowy, zwykły pub dla zwykłych ludzi.
Wchodząc do środka czuć było w powietrzu unoszącą się woń sfermentowanego chmielu i spalonej kiełbasy. Ludzie pochłonięci swoimi sprawami, nawet nie zauważyli wejścia Domino. Nie była z tego powodu obrażona, wręcz przeciwnie trochę jej to schlebiało, że umie się tak cicho zakraść. Najemniczka wybrała sobie stołek po prawej, tuż  przy barze bo wszystkie bardziej prywatne sofy były już zarezerwowane przez innych. Nie wiedziała czego się napić, nie wiedziała nawet czy będzie umiała złożyć zamówienie po francusku. Zaczęła rozglądać się za zieloną butelką jej ulubionego alkoholu, ale Absyntu nigdzie nie mogła znaleźć. Jej myśli skutecznie rozpraszał pewien pijaczyna, który na całe gardło śpiewał Francuski hymn, chociaż śpiewaniem niemożna było tego nazwać. Domino spojrzała na owego mężczyznę.
- Sacrebleu. - powiedziała cicho, przypominając sobie jedyne słowo po francusku, które pamiętała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Czw Lip 27, 2017 7:41 pm

Chris z trudem rzucił okiem na dziewczynę, która pojawiła się w jego najbliższym otoczeniu jednocześnie niszcząc jego małe, alkoholowe sanktuarium swoją w nim bytnością. Otaksował nowo przybyłą wzrokiem, a było to niełatwe, bowiem utrzymanie choćby namiastki koncentracji w tym momencie było niezwykle trudne. Wyglądała... Dziwnie... Znaczy jak na Francuzkę... W stanach widywał o wiele bardziej popapranych ludzi... Bardziej... Ekscentrycznych. Ale tutaj? Tutaj było to nadal rzadkością. Niedbałym ruchem wsunął palec wskazujący pod krawat, który w jego mniemaniu właśnie ożył i usiłował go udusić. Czy to nie zbyt wcześnie na delirium? Nie. Małe, zielone pieski siedzące na ladzie baru pokręciły przecząco główkami rozwiewając obawy Oneshota.
- Ten... - Rzucił zupełnie nie dbając o to, że dziewczyna zapewne go nie zrozumie. Francuzi nie grzeszyli znajomością angielskiego albo nie przyznawali się do niej. Było to chyba następstwem uprzedzenia zrodzonego jeszcze za czasów Wojny Stuletniej? Coś takiego... Najwyraźniej nadal im nie przeszło.
- Rozmazałaś się o tutaj... - Kontynuował niezrażony pokazując na okolice oka.
- W ogóle... Taka blada jesteś... Hm... Wyglądasz jak ten gość z "Kiss". Paul Stanley. - Wyraził nagłos swoje skojarzenie jednocześnie chwilowo tracąc zainteresowanie Neeną. Zamiast tego machnął niedbale ręką na barmana sugerując mu, by nalał mu kolejne pieniste.
- Znasz Kiss? Jasne, że nie... Wy znacie tylko to wasze "Voyage Voyage" i "Voulez Vous Coucher Avec Moi"... - Marudził pod nosem grzebiąc w kieszeni nieco wymiętej, służbowej marynarki. Wreszcie wydobył z niej telefon, pogrzebał w nim chwilę i odpalił Rock & Roll All Nite. Kilka chwil napawał się dźwiękami płynącymi z głośnika, a potem zwiększył głośność.
- TO jest muzyka. - Rzucił bardziej do siebie niż kogokolwiek innego.
Powrót do góry Go down
avatar
Neena Thurman


Liczba postów : 162
Join date : 22/04/2017
Skąd : Baza Projektu Armageddon, bagna Evergaldes, Floryda, USA

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Sob Lip 29, 2017 6:17 pm

Chciała mu odstrzelić ten paskudny, niewyparzony język. Mimo, że całość idealnie współgrała z dość mocno zarysowaną szczęką, dużymi ciemnobrązowymi oczami, które teraz niestety błądziły wzrokiem po całej sali i nienagannym lekkim zarostem. Jednak niewyparzony język tego mężczyzny tak bardzo denerwował najemniczkę. Jego chamstwo, sposób picia, teksty. Właściwie wszystko. Nie przyzna na głos, że perfekcyjnie wyrzeźbione ciało mężczyzny, widoczne nawet pod warstwą ubrań rekompensowało zupełny brak manier tego typa. Mężczyzna nie wyglądał na typowego pijaczynę, awanturnika bez manier. Domino nie wiedziała jak zareagować, ale po dłuższym namyśle uznała całą sytuację za pijackie czcze gadanie. Nie warte krytykowania a tym bardziej marnowania jej czasu. Odwróciła wzrok od nieznajomego. Była zmęczona a brak Absyntu nie napawał jej optymizmem. Zapach piwa, przyprawiał ją o mdłości a szczęście najemniczki magicznie znikło, kiedy naprawdę było potrzebne. Dźwięk muzyki i pierwsze słowa jej tekstu, tak dobrze znanej najemniczce sprawiły, że Domino uśmiechnęła się delikatnie. Kąciki jej ust drgnęły a w głowie jak na zawołanie pojawił się cały tekst utworu. Na sekundę zapomniała o chamstwie mężczyzny i pierwszym złym wrażeniu.
- Tak, to jest muzyka. - powiedziała cicho pod nosem. Spojrzała na półkę z alkoholem i nie mogła znaleźć nic dla siebie. Jedynie pewien likier, który znała i piła nawet w Ameryce. - Crème de cassis. - powiedziała po farncusku, ale jej umiejętność posługiwania się tym obcym językiem  była żenująca. Jednak barman, który chyba ją zrozumiał, kiwną jedynie głową, że zaraz poda wybrany trunek. Najemniczka wróciła myślami do nieznajomego, który podkręcał głos w swoim telefonie, skutecznie przeszkadzając pozostałym klientom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Wto Sie 01, 2017 8:03 pm

Chris złapał za nowy kufel piwa, przystawił go do ust, upił łyk i... Parsknął opryskując pianą barmana w chwili, w której siedząca obok dziewczyna odezwała się po angielsku. Z lekkim niedowierzaniem przyglądał się jej z dość szeroko rozwartymi oczami i wyraźnie uniesionymi brwiami, a następnie otarł wargi przedramieniem. Przez chwilę można by pomyśleć, że zobaczył trójgłowego niedźwiedzia w stroju cyrkowca żonglującego pozłacanymi piłami łańcuchowymi, ale nie... To nadal była tylko ta nieco dziwnie umalowana kobieta.
- Więc ty... Jesteś normalna? - Rzuciły pytaniem, którego w żadnym wypadku nie można było nazwać grzecznym ani na miejscu. W gruncie rzeczy nie miał na myli nic złego, tylko zawartość krwi w jego alkoholu była obecnie tak niska, że formułowanie składnych i sensownych wypowiedzi było dla niego niezwykle trudne. Krótka analiza pozwoliła mu stwierdzić, że z dużym prawdopodobieństwem nie była Francuzicą. Miała zbyt czysty akcent. Zbyt dobry... Za to z francuski... Cóż...
- No to zdrowie! - Uśmiechnął się promiennie wznosząc kufel i osuszył go "na hejnał". Mlasnął, czknął i uśmiechnął się raz jeszcze.
- Nie mów nikomu... - Przyłożył sobie palec wskazujący do ust w geście nakazującym milczenie.
- ...ale chwilowo nie jestem zbyt trzeźwy. - Wyjaśnił rozglądając się podejrzliwie na boki tak, jakby spodziewał się, że kogokolwiek może to obchodzić.
- To... Co tu robisz? Utknęłaś tak jak ja? - Zagadnął od niechcenia grzebiąc palcem w misce z fistaszkami.
Powrót do góry Go down
avatar
Neena Thurman


Liczba postów : 162
Join date : 22/04/2017
Skąd : Baza Projektu Armageddon, bagna Evergaldes, Floryda, USA

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Sro Sie 02, 2017 11:20 am

Neena nie wiedziała jak zareagować. Gdyby wdała się w sprzeczkę z tym pijakiem, mogłaby niepotrzebnie ściągnąć na siebie uwagę miejscowej policji, a to byłoby jej nie na rękę. Mogłaby poczekać aż mężczyzna wyjdzie z baru i zaatakować go w jakiejś ciemnej uliczce. Domino mogłaby to zrobić, ale facet miał dobry gust muzyczny i to jedyna rzecz jaka ratowała go na chwilę obecną. Dobry wygląd mógłby tym razem nie wystarczyć, ale gust muzyczny wiele mówi o człowieku. Domino czekała cierpliwie aż barman zetrze z siebie pianę po piwie i przyniesie jej butelkę likieru z czarnych porzeczek.
Najemniczka zesztywniała na sam dźwięk słowa normalna. Spojrzała na mężczyznę z niedowierzaniem. Zachowywał się tak jakby specjalnie chciał zarobić w pysk, aż się prosił o nauczkę. Kobieta traciła nerwy na impertynencję nieznajomego mężczyzny, który zapewne nie zdawał sobie sprawy ze swojego nietaktu. Chciała mu coś odpowiedzieć, ale nie zdążyła bo nieznajomy zdążył już wznieść toast.
Spojrzała na uśmiech mężczyzny i zastanawiała się czy był szczery. Kobieta sama nie wiedziała jak interpretować zachowanie tego typa, ale skłamałaby mówiąc, że uśmiech nie dodaje mu męskiego uroku. Gdyby tylko nie to pijackie zachowanie, pomyślała kobieta, rezygnując z podjęcia jakiekolwiek konwersacji z tym typem. Kolejne zdanie mężczyzny, rozbawiło najemniczkę. Nie zdołała ukryć swojej reakcji. Może nie roześmiała się na głos, ale kąciki jej ust drgnęły a szeroki uśmiech, który zawitał na jej twarzy jedynie rozświetlił jej zwykle poważną minę i ukazał szereg równych, białych zębów. Domino za późno ukryła uśmiech, zasłaniając usta dłonią. Zdziwiona faktem iż nieznajomy nie zdaje sobie sprawy, że wszyscy obecni w barze i tak wiedzą, że na stołku barowym siedzi bełkoczący pijaczyna, odwróciła się do mężczyzny. - Nie zupełnie. - odpowiedziała na jego ostatnie pytanie. - Byłam w pracy. - powiedziała głośniej. Jej ton głosu zdradzał zadowolenie. Misja się powidła, cel zlikwidowany a pieniądze na koncie. Czego chcieć więcej? Zapytała najemniczka, samą siebie w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Czw Sie 03, 2017 1:03 pm

- W pracy... - Powtórzył w zamyśleniu wodząc wzrokiem gdzieś po powale, zupełnie tak, jakby właśnie tam w obecnym momencie znajdowały się najciekawsze obiekty, którym było można się poprzyglądać. W rzeczywistości znalazł tam jedynie kilka ospałych much.
- Grasz w jakimś zespole metalowym? - Zapytał znienacka, zerkając na dziewczynę. Szybko, dość dyskretnie (W jego mniemaniu) otaksował ją od stóp do głów. Jej aparycja zdecydowanie wskazywała na profesję tego typu. Nie sądził by ktoś taki jak ona został wysłany w delegację służbową do Lyonu w celu podpisania ważnego kontraktu. Choć bardzo się starał jego wyobraźnie nie zdołała wcisnąć nieznajomej w ramkę z podpisem "Korposzczur". Po prostu się nie dało. Właściwie może to i lepiej? Nie dość, że Amerykanka (prawdopodobnie, wnosząc po akcencie), to jeszcze nie będzie smęciła o papierologii stosowanej, przetargach i o tym jak to trudno utrzymać się stołka nie mówiąc już o awansie. A skoro o stołkach już mowa, ten na którym siedział Chris wydał mu się w tym momencie wyjątkowo niewygodny. Agent zawiercił się lekko, zachwiał i niemal nie spadł w ostatniej chwili łapiąc się barowego blatu.
- Nic mi nie jest! Sytuacja opanowana, grawitacja zwyciężona! - Zapewnił tryumfalnie zwracając się do... Wszystkich zgromadzonych. Nieczęsto się upijał. Dzisiaj po prostu popłynął i właściwie nie żałował. Być może czas na żal przyjdzie rano kiedy na kolanach będzie pełzał szukając mleka, wody lub soku z cytryn. Obecnie... Było mu wszystko jedno.
- Skoro BYŁAŚ w pracy to już nie jesteś? I... Nie mieszkasz tutaj co nie? - Snuł dalej swoje rozważania ponownie maltretując postawione przed nim fistaszki. Tym razem skupił się na wybieraniu z miseczki wyłącznie tych całych - nieprzepołowionych i układaniu ich w zgrabną stertę. W jego obecnym, nieco pesymistycznym i gorzkim nastroju nie chciało mu się wierzyć by ktokolwiek czerpał przyjemność z przebywania w tym mieście. Tak: Chwilowo w tej materii mierzył wszystkich swoją miarą. Bo mógł.
- Czyli w sumie utknęłaś. Ja zrywam się pierwszym lotem do Nowego Yorku czyli na nieszczęście dopiero rano. To oznacza, że muszę wytrzymać tu jeszcze... - Zawiesił na chwilę głos podciągając rękaw koszuli. Na jego nadgarstku spoczywał dość stary zegarek. Po niedługich oględzinach Oneshot doszedł do wniosku, że jego wskazówki się nie poruszają.
- Stanął mi cholera... - Mruknął pod nosem stukając palcem wskazującym w szybkę. Nic to nie dało.
- Tak czy inaczej za długo. - Dodał podsumowując ten wyjątkowo nieinteresujący wywód.
Powrót do góry Go down
avatar
Neena Thurman


Liczba postów : 162
Join date : 22/04/2017
Skąd : Baza Projektu Armageddon, bagna Evergaldes, Floryda, USA

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Sob Sie 05, 2017 9:50 am

Mężczyzna poniekąd zgadł. Neena faktycznie, tak jakby utknęła w tym mieście. Po wykonanej robocie miała mieć załatwiony transport do domu, ale z niewiadomych jej przyczyn przewoźnik z który była umówiona, nie dotarł na miejsce. Kobieta patrzyła na mężczyznę, zupełnie go nie słuchając. Nieznajomy wyglądał groźnie. Domino nie potrafiła sprecyzować czemu akurat sprawiał takie wrażenie, ale pomimo upojenia alkoholowego i złego pierwszego wrażenia, kobieta wiedziała, że mężczyzna nie jest zwykłym pijaczyną. Może to szósty zmysł albo kobieca intuicja, ale Domino wiedziała, że trafiła na nietuzinkowe towarzystwo. Barman wreszcie przyniósł najemniczce jej zamówienie. Schłodzona butelka wysokoprocentowego likieru z czarnych porzeczek, została postawiona tuż przed kobietą. Neena nie chciała szklanki, dlatego też oddała ją barmanowi, który usilnie chciał podać kobiecie kryształ odpowiedni do likieru.
Wszyscy nagle spojrzeli na mężczyznę, który zachwiał się na stołku i o mały włos nie zaliczył gleby. Jednak dzięki szybkiej reakcji i własnej zręczności, uratował się z opresji podtrzymując się na blacie baru. Damskie grono siedzące nieopodal, roześmiało się na głos. Klientki komentowały zachowanie mężczyzny, ale z braku znajomości francuskiego, Domino nie zrozumiała sensu wypowiedzi, który rozbawił też pozostałą część widowni. Mężczyzna niezdarnie wrócił na stołek na co nie liczyła zgraja gapiów. Neena wzięła butelkę ciemnoczerwonego trunku i wstała ze swojego miejsca. Podeszła powoli do mężczyzny i zajęła stołek tuż obok niego. Nie czekała na pozwolenie, nie dbała o to czy mężczyźnie to nie będzie przeszkadzać. Chciała to zrobić, więc to zrobiła.
- Nie to nie jest makijaż. Wiem, że jestem blada. Znam Kiss, ale wolę Guns N' Roses i AC/DC. Pojęcie normalności jest w tych czasach dość względne. Raczej nie jestem uzdolniona muzycznie. Tak, prace już skończyłam. Mieszkam w Queens. Mój powrót do domu został znacznie opóźniony. - powiedziała kobieta, odpowiadając na wszystkie wcześniejsze pytania nieznajomego.
- Nie sądzisz, że za dużo pijesz? - zapytała, odkręcając butelkę z Crème de cassis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Nie Sie 06, 2017 7:23 pm

Kiedy nieznajoma przysiadła się bliżej Oneshot chciał zaprotestować, powiedzieć coś o naruszaniu jego przestrzeni osobistej, prywatności i strefie komfortu, ale ostatecznie ograniczyło się do filozoficznego uniesienia palca wskazującego i przeciągłego "Eh...". Zrezygnował. Sformułowanie tak złożonej myśli w tym momencie przekraczało jego możliwości. Zamiast tego upił kolejny łyk piwa i... Zakrztusił się słysząc potok słów, który wylała z siebie dziewczyna. Przez krótką chwilę trzymał kufel na wysokości ust wpatrując się z Neenę uważnie, czujnie i podejrzliwie.
- Em... Ok..? - Zdecydował się wreszcie na pierwszą odpowiedź, która przyszła mu do głowy. Kosmyk długich, falowanych włosów opadł mu na czoło łaskocząc nieprzyjemnie. Podjął kilka prób zdmuchnięcia go, ale gdy to nie przyniosło żadnego efektu, przewracając oczami zdjął gumkę, którą spięta była jego (Obecnie nieco zmaltretowana kitka), potrząsnął głową, przeczesał grzywę palcami i ponownie związał - tym razem o wiele bardziej... Estetycznie.
- A ja lubię pikantną pizzę, czekoladę z orzechami... - Uznał, że też powinien się czymś podzielić skoro ona zaczęła. Tylko właściwie co to miało na celu..? Sam nie wiedział.
- To mówisz... Że też do Nowego Yorku się wybierasz? Czyli pewnie lecimy tym samym lotem... - Zamyślił się na głos wpatrując się w oblany jego własnym chmielowym napojem bar.
- Gdzie się zatrzymałaś? Masz gdzie przenocować? - Zapytał zupełnie bezmyślnie, niepotrzebnie zakładając, że ktoś taki jak Domino może potrzebować jego pomocy. Mimo alkoholowego zamroczenia, coś podpowiadało mu, że powinien być przynajmniej trochę... Uprzejmy.
- I nie, nie piję za dużo. Piję okazjonalnie! - Wypiął dumnie pierś przybierając poważną, skupioną minę.
Powrót do góry Go down
avatar
Neena Thurman


Liczba postów : 162
Join date : 22/04/2017
Skąd : Baza Projektu Armageddon, bagna Evergaldes, Floryda, USA

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Pon Sie 07, 2017 5:42 pm

Kobieta zignorowała zachowanie nieznajomego mężczyzny. Drażnienie ludzi sprawiało jej frajdę. Tak niewiele rzeczy sprawiało jej ostatnio przyjemność. Można śmiało powiedzieć, że ostatnio miała pecha. Pechowe, męczące zlecenia. Pech przy doborze kontrahentów, którzy kończyli martwi za niewypłacalność. Brak wskazówek dotyczących jej brata. Ostatnio pech nie opuszczał Domino. Nawet teraz trafił jej się niekulturalny rozmówca. Jednak był to mężczyzna godny uwagi Domino. Na wzmiankę o czekoladzie, Domino parsknęła śmiechem.
- Nie musisz dzielić się swoimi upodobaniami. Uznałam, że miło będzie tak dla odmiany, pogadać z kimś jak człowiek z człowiekiem. - powiedziała najemniczka, ale jej ton wyrażał lekką niechęć do słowa "człowiek". Choć dla większości ludzi była to nieistotna zmiana w jej tonie.  Po chwili zaczęła siłować się z butelką likieru. Cholerstwo było tak mocno zakręcone, że kobieta musiała włożyć znacznie więcej siły w dostanie się do porzeczkowego trunku, niż przypuszczała.
- Tym samym? - zapytała zaskoczona, dodając - Kto wie, może i mamy miejsca koło siebie. - mówiąc to kobieta nie kryła swojego zadowolenia, zwłaszcza, że mężczyzna chyba nie cieszył się jej towarzystwem.
- Nie planowałam postoju w tym mieście. Nocleg nie wchodził w grę. - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Nie lubiła nie mieć planu awaryjnego, ale prawdę mówiąc nie brała pod uwagę niekompetencji swojego przewoźnika.
- Okazjonalnie? - zapytała z lekkim niedowierzaniem w głosie. Najemniczka nadał siłowała się z butelką, która miała czelność stawiać jej czynny opór.
- Kolejny zaskakujący zbieg okoliczności. Dziś też piję okazjonalnie. - powiedziała Domino, ściągając czarne skórzane rękawiczki. Kobieta pomyślała, że dzięki temu łatwiej złapie nakrętkę i wreszcie pozbędzie się jej z gwinta butelki. Jej białe dłonie miały dziwny czerwony odcień. Lekko brudnawa barwa zaschniętej krwi idealnie prezentowała się na jej porcelanowej skórze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Pon Sie 07, 2017 7:57 pm

Chris wyłączył się na chwilę patrząc jak dziewczyna siłuje się z butelką nie mogąc jej odkręcić. Jego spojrzenie zdawało się puste, nieobecne i utkwione w jednym punkcie. Odpłynął? Być może, ale jeśli tak, to tylko na parę sekund. Potem szybkim ruchem sięgnął w dół - do nogawki dobrze skrojonych, garniturowych spodni. Pod nią była ukryta przytroczona do łydki pochwa wraz z tkwiącym w niej ostrzony laserowo nóż wojskowy. Wkładając w cięcie trochę więcej siły niż powinien, jednym ruchem odciął nakrętkę wraz z kawałkiem szyjki. Następnie jak gdyby nigdy nic, z niezmienioną miną ukrył klingę tam, gdzie było jej miejsca. Cóż... Prawie jak gdyby nigdy nic, bowiem tym razem wsunięcie majchra do pokrowca kosztowało go aż trzy próby. Alkohol robił swoje.
- Denerwowała mnie... - Wyjaśnił z obojętnością lekko wzruszają ramionami, a następnie wrócił do grzebania w misce orzeszków, zaś czoło mężczyzny wyraźnie się zmarszczyło zdradzając nieprzeciętne skupienie.
- Mam tu niedaleko metę... Rudera, ale jak chcesz możesz się przespać. Oczywiście jeśli nie boisz się trudnych warunków. - Zaproponował wybierając wreszcie w jego rozumieniu "Idealny fistaszek", który to po chwili wylądował w jego ustach. Rozgryzł soloną zdobycz i przepił piwem.
- Komuś innemu bym nie zaproponował ale, że jesteś swojak... - Uściślił znacząco zawieszając głos. Jako w tym momencie propozycja noclegu złożona przez pijanego nieznajomego z nożem nie wydawała mu się niedorzeczna.
Powrót do góry Go down
avatar
Neena Thurman


Liczba postów : 162
Join date : 22/04/2017
Skąd : Baza Projektu Armageddon, bagna Evergaldes, Floryda, USA

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Pon Sie 14, 2017 7:40 am

- Nie prosiłam o pomoc. - powiedziała najemniczka. Może i była zadowolona z faktu otwarcia butelki, ale chciała to zrobić sama. Kobieta patrzyła jak mężczyźnie z trudem przychodzi schowanie noża z powrotem do pokrowca. Widok był trochę śmieszny, ale też trochę żałosny. Mężczyzna miał umiejętności. Bynajmniej we władaniu nożem. Pomimo upojenia alkoholowego, cięcie było nadzwyczaj precyzyjne. Godne podziwu nawet w oczach najemniczki.
- Dziękuję. - powiedziała i po chwili upiła większy łyk słodkiego likieru. Mieszanka słodyczy z nutą cierpkiej dojrzałej czarnej porzeczki zawsze pobudzała zmysły kobiety. Zaproszenie na wspólny nocleg z ust mężczyzny brzmiało bardzo niedorzecznie. Choć z drugiej strony nawet kuszące. Kto by tam chciał spać sam w zupełnie obcym mieście? Jednak Domino za mało o nim wiedziała. Miała nieodparte wrażenie, ze na trzeźwo byłby niebezpieczny. Chociaż i po pijaku wykazywał umiejętności nieosiągalne dla zwykłego obywatela.
- Metę? Czyli bywasz tu częściej? - zapytała najemnicza, odstawiając butelkę z alkoholem na blat. Postanowiła doczyścić swoje zakrwawione ręce. Starała się zetrzeć zeschniętą krew poprzez tarcie zabrudzonych miejsc, skórzaną rękawiczką.Nie szło to jednak tak dobrze jak powinno. Domino spojrzała na towarzysza. Słowo "swojak" zabrzmiało nawet przyjemnie, ale Domino wątpiła by chodziło o coś więcej niż obywatelstwo czy cel podróżny.
- Domino. - powiedziała, nadal czyszcząc swoje ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Nie Sie 20, 2017 7:49 pm

Chris mętnym, pijackim wzrokiem omiótł ponownie Neenę jednocześnie unosząc swoją równą brew. Milczał chwilę z kuflem w dłoni, które to zamarła mniej więcej w połowie podróży pomiędzy ustami mężczyzny, a blatem baru.
- Nie prosiłaś o pomoc, a ja ci jej nie udzieliłem... - Wzruszył wreszcie ramionami z udawaną obojętnością.
- Jedynie uporałem się ze swoim natręctwem. Jak wspomniałem - denerwowała mnie. - Zełgał bez chwili namysłu. Dlaczego? Nie chciał się przyznać do tego bezinteresownego i zdecydowanie przesadnego  gestu altruizmu, bo... Pff... Został mu wypomniany? Nie oczekiwał wdzięczności, ale stwierdzenie "Nie prosiłam o pomoc" sprawiło, że poczuł się zwyczajnie głupio (Mimo alkoholowego zamroczenia). To ten dziwny stan, kiedy robisz coś, co wydaje ci się słuszne i ostatecznie zostajesz skrytykowany. Któż z nas tego nie zna? To jak nietrafiony prezent urodzinowy, który kupiłeś będąc pewnym, że sprawi obdarowanemu choćby minimalną przyjemność podczas gdy w ostatecznym rozrachunku zostanie wrzucony na samo dno szafy wypełnionej ogólnie rozumianym, nikomu niepotrzebnym szmelcem. No... Tutaj może na nieco mniejszą skalę, ale zasada była w zasadzie ta sama. Na szczęście niezręczny moment nie trwał długo, bowiem po chwili rozmowa ponownie skupiła się na czymś innym, a dokładniej rzecz ujmując na wizji ewentualnego zakwaterowania.
- Czy bywam częściej..? Nie. Ale mam metę. - Odparł niemal filozoficznie drapiąc się palcem wskazującym po lewej brwi. Odpowiedź być może była dość enigmatyczna, ale... Czy był sens rozwijać temat? Obecnie chyba nie...
- Jak mówiłem, mogę cię przenocować... - Powtórzył beztrosko. Po pijaku zdarzało mu się podejmować głupie decyzje i składać lekkomyślne deklaracje jak choćby ta, by wpuścić kogoś obcego pod swój dach. W takich chwilach nie zastanawiał się czy po obudzeniu nadal będzie szczęśliwym posiadaczem swojego portfela.
-Oczywiście jeśli nie brzydzi cię ogólnie rozumiany syf. Jeśli liczysz na świeżą pościel, wykrochmalone firanki to... Niewłaściwy adres. - Dodał po krótkiej chwili namysłu, zmarszczył czoło jakby coś sobie uświadomił i chrząknął lekko.
- Ta pościel to bez żadnego podtekstu. - Doprecyzował szybko zdając sobie sprawę, że wspomnienie o niej mogło być odebrane... Niewłaściwie. Z resztą... Był zalany. Nawet gdyby chciał (A nie chciał) to... Pewnie i tak nie stanąłby na wysokości zadania. Tak mu się zdawało. Chyba. Z drugiej strony alkohol zawsze go pobudzał. Nie. Nie było sensu nada tym debatować, nawet jeśli rzeczona dyskusja toczyła się tylko w jego głowie.
- Ale, że co Domino? - Zapytał najwyraźniej nie zrozumiawszy co kobieta miała na myśli.
Powrót do góry Go down
avatar
Neena Thurman


Liczba postów : 162
Join date : 22/04/2017
Skąd : Baza Projektu Armageddon, bagna Evergaldes, Floryda, USA

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Nie Sie 27, 2017 2:27 pm

– Imię. To moje imię. Chyba, że przedstawienie się to za duży wysiłek dla twojego stanu. – powiedziała kobieta lekko podirytowana zachowaniem mężczyzny. Co prawda nie do końca było to jej imię, ale zawsze jakaś namiastka przedstawienia się. Czego nie mogła powiedzieć o swoim rozmówcy. Gdyby ktoś zapytał, dlaczego najemniczka była tak podirytowana, nie umiałaby udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Jednak obecnie ten nieznajomy był jedyną osobą z którą mogła rozmawiać. Bariera językowa stanowiła duży problem, ale Domino nie miała wyboru. Trafił jej się dość osobliwy egzemplarz.
– Chętnie. – powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy. – Spartańskie warunki mi nie straszne. Podłoga nawet wystarczy, ale ledwo się znamy. – powiedziała z lekką obawą w głosie. Mężczyzna nie był zwyczajny. Miał umiejętności, ale nie szpanował nimi. Może prócz otwarcia butelki. Przecież każdy normalny człowiek użyłby rąk, nie noża. Gdyby był najemnikiem, znałaby go. Znała każdego, kto się liczył w tym fachu. Jednak jego przyjemna aparycja była jej obca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Wto Wrz 05, 2017 6:54 pm

- Domino? Serio..? - Zapytał z wyraźnym niedowierzaniem przyglądając się kobiecie z miną mówiącą "Chyba sobie jaja robisz". Milczał dłuższą chwilę nie zmieniając ani pozycji, ani wyrazu oblicza, a następnie... Wzruszył ramionami.
- Ok... Niech będzie. - Stwierdził wreszcie najwyraźniej godząc się z takim stanem rzeczy. Co prawda nie był pewny czy dziewczyna nie robi sobie z niego żartów ale... Nie miał zamiaru jej legitymować. Z kilku powodów. Po pierwsze nie było przyczyny, by miał to robić. Po drugie nie przypuszczał by ona sama się na to zgodziła. Po trzecie nie chciało mu się... Tak bardzo mu się nie chciało. Nic. Nawet myśleć. Podrapał się po niedogolonym poliku. No tak... Co do jednego miała rację... Tak naprawdę o nim samym nie wiedziała nic.
- Chris... - Odpowiedział z ociąganiem krzywiąc się nieznacznie.
-Po prostu Chris... Ostatnio z Upper West Side, ale nie tylko... - Doprecyzował wymieniając swoje ostatnie miejsce zamieszkania. Przeprowadzał się tyle razy i tułał po tylu dzielnicach i budynkach, że wymienienie ich wszystkich mijało się z celem no i nie sądził by samą Domino w jakikolwiek sposób mogło to interesować. Zamyślił się znowu.
- To teraz już... Nie... Jednak po namyśle nie. Nadal ledwo się znamy... - Zmarszczył lekko brwi skrobiąc paznokciem lewą z nich.
- Ale chyba na wiele więcej nie liczysz? Dobrze wiesz, że mógłbym powiedzieć ci wszystko. Równie dobrze mogłem przedstawić się jako Alvaro z Bostonu... Zweryfikowanie tego w tych warunkach i tak jst niemożliwe.... Przyznam szczerze, że też ciężko uwierzyć mi w to, że w twojej metryce faktycznie widnieje imię Domino, ale...Zostawmy to... - Westchnął kończąc swój brutalnie szczery wywód. Właściwie nie powiedział nic, czego ona sama by nie wiedziała ale... Czuł potrzebę wyrzucenia tego z siebie. Uśmiechnął się lekko, samym tylko kącikiem ust.
- Chyba się nie boisz? - Zagaił żartobliwie.
Powrót do góry Go down
avatar
Neena Thurman


Liczba postów : 162
Join date : 22/04/2017
Skąd : Baza Projektu Armageddon, bagna Evergaldes, Floryda, USA

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Sro Wrz 13, 2017 8:48 am

Kobieta była zaskoczona. Pierwsze wrażenie o nieznajomym było fatalne. Kobieta miała wrażenie, że mężczyzna ma wszystko w głębokim poważaniu a swoim chamskim zachowaniem uprzykrza innym wieczór dla dziwnej satysfakcji. Z jednej strony cham i prostak zaś z drugiej, niebezpieczny nieznajomy. Domino nie lubiła dla zabicia czasu zagłębiać się w skrzywione psychiki podpitych mężczyzn, ale ten konkretny facet wydawał się godny odrobiny jej uwagi. Zwłaszcza, że nie znała tu nikogo. Luksusem było znaleźć w obcym mieście kogoś mówiącego w tym samym języku. Neena nie miała zamiaru gardzić taką znajomością chociaż dużo ją kosztowało utrzymanie nerwów w ryzach i nie strzelenie do Chrisa. Na słowa o zweryfikowaniu tożsamości, kobieta spojrzała na Chrisa. Taki tekst zawsze słyszała od agentów rządowych. Zdarzyło się nie raz, nie dwa, że była przesłuchiwana w dość niehumanitarny sposób, ale to na wzmiankę o weryfikacji danych, zawsze zapalała jej się czerwona lampka, ostrzegając przed niepożądanymi skutkami ubocznymi. Domino nie widziała sensu podawać Chrisowi swojego prawdziwego imienia, bo i po co? Nie sądziła, że znajomość przetrwa. Nie liczyła na nic więcej. Chociaż z drugiej strony, kobieta zmienną jest.
– Niecodzienny wygląd to i niecodzienne imię. – powiedziała, odsuwając od siebie butelkę z alkoholem. Kobieta westchnęła zmęczona i spojrzała się na Chrisa.
– Racja. Możesz być kimkolwiek. Możesz kłamać, możesz nawet mówić prawdę. Tutaj nikt cie nie sprawdzi. Chyba, że ktoś bardzo by chciał. Swoją drogą pnie Alvaro, zabrzmiał pan jak żołnierz lub pies jakiejś agencji. – stwierdziła Neena, obserwując uważnie zachowanie mężczyzny.
– Może pan powinien się bać? – zapytała kobieta, zupełnie zmieniając sens pytania. Już nie chodziło o wspólne nocowanie pod jednym dachem. Domino uśmiechnęła się, nie zdając sobie sprawy z poważnego tonu, jakim zadała swoje pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Sob Wrz 23, 2017 10:39 am

Oneshot nie mógł się nadziwić z jaką niechęcią przyglądała mu się kobieta. W zasadzie nie rozumiał co mogło być tego powodem. Dla ścisłości w tej właśnie chwili nie rozumiał nic.
- Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że patrzysz na mnie jakbym ci ojca harmonią zabił... - Oświadczył wreszcie wzruszając lekko ramionami, a jego brwi powędrowały zauważalnie w górę. Na lekko czerwonym obliczu mężczyzny zagościł wyraz zdziwienia jednak już po chwili ustąpił miejsca szczeremu, szerokiemu i nieprzyzwoicie beztroskiemu uśmiechowi.
- Żołnierz mówi pani, pani Domino? - Powtórzył za dziewczyną przyglądając jej się uważnie.
- Dość celnie... - Przyznał beztrosko. Nie wdawał się w szczegóły. Nie miał zamiaru tłumaczyć, że jego ogólnie rozumiana kariera wojskowa ni potoczyła się tak jak życzyłby sobie jego rodziciel i właściwie żołnierzem nigdy faktycznie nie został ale... Zasadniczo nie przeszkadzało mu to. Znaczy Chrisowi... Jego ojciec (Gdyby żył) z pewnością nie podzielałby jego optymizmu.
- Ja powinienem się bać? - Mruknął raz jeszcze otaksowując rozmówczynię wzrokiem.
- Ależ boję się. Boję się nieustannie, bo to strach utrzymuje nas przy życiu. To swędzące w lędźwiach uczucie mówiące nam "Nie rób tego, bo to głupie". Pozwala szacować - Warto czy nie? Co za tym idzie jest też wyznacznikiem pewnych wartości, standardów... Jeśli jest coś dla czego decydujemy się go przezwyciężyć, to musi być to naprawdę ważne. - Zdawało się, że spoważniał na chwilę, skupił jednak trwało to jedynie tyle, co ten nieco przydługi monolog. Potem znowu uśmiechnął się głupkowato.
Powrót do góry Go down
avatar
Pani Kar
Kapryśna Pani.rar

Liczba postów : 601
Join date : 10/12/2016
Skąd : Mroczny wymiar

PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Pią Lis 17, 2017 3:33 pm

Komunikator Oneshota zadzwonił w wybranej przez niego melodii, informując, że musi stawić się z powrotem w USA. Nie było specjalnie wiele informacji, ale na pewno czekała go wyczerpująca podróż. A na pewno dotarcie na miejsce nie będzie ostatnią z atrakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avengers-assemble.forumpolish.com

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   Sob Lis 18, 2017 11:33 am

Słysząc charakterystyczne pikanie Chris westchnął ciężko. Sięgnął do kieszeni wymiętych, garniturowych spodni i wyciągnął z nich komunikator. Przez chwilę przyglądał się urządzeniu z miną mówiącą "Naprawdę kurwa..?". Najchętniej cisnąłby nim o ścianę ale... Potem musiałby się z tego wytłumaczyć... Pewnie by mu potrącili albo... Eh...
- Przepraszam... - Mruknął podchodząc się ze stołka na którym do tej pory siedział i... Zachwiał się. Podłoga jakoś dziwnie się kołysała. Krótką chwilę rozważał oddanie do niej kilku strzałów, by ostatecznie ją uśmiercić i zapobiec dalszym ruchom, ale zrezygnował z tego pomysłu. To pewnie tylko delirium...
- Obowiązki... - Zaczął, ale przerwał szybko i czknął zasłaniając usta pięścią.
- ... wzywają... - Dokończył przewracając wymownie oczami, a potem ruszył w stronę wyjścia. Oczywiście zygzakiem. Czekała go długa i cholernie ciężka podróż... Zastanawiało go, czy przynajmniej S.H.I.E.L.D. szybko go przechwyci...

z/t
Powrót do góry Go down

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Pub nad Rodanem   

Powrót do góry Go down
 
Pub nad Rodanem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Reszta świata :: Europa :: Francja :: Lyon-
Skocz do: