IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Black Rider


Liczba postów : 32
Join date : 10/06/2017
Skąd : Shant East

PisanieTemat: Salon   Sro Lip 12, 2017 7:29 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nightcrawler


Liczba postów : 14
Join date : 21/06/2017

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Wrz 01, 2017 9:12 pm

//z Głównej sali z ladą

Kurt teleportował się nagle, gdy tylko usłyszał, że ktoś wchodzi do baru. Wątpił by ten "gość" zdążył przejść przez drzwi wejściowe nim  on i Anette zniknęli. Niestety popełnił malutki błąd i pojawili się nad kanapą. Ale... ważne, że w pomieszczeniu do którego Wagner chciał trafić. W końcu mogło  być gorzej i zamiast spaść z dosłownie niewielkiej wysokości na miękką kanapę mogli na przykład pojawić się na jakieś ulicy gdzie przypadkowi przechodnie mogliby zauważyć płaczącą kobietę wtuloną w elfika.
Oczywiście Kurt nieco się przestraszył gdy po teleportacji nie poczuł gruntu pod nogami ale chwilę później siedział na kanapie z Anette na kolanach która spadła trochę później, prosto na elfa. Wagner wyłączył holoprojektor i od razu przytulił Black. Jedną dłonią lekko ją do siebie docisnął a drugą zdjął jej kapelusz.
-Lepiej?
Zapytał z troską w głosie. Nie chciał jej puszczać ale zaraz pewnie będzie musiał wrócić do baru i go zamknąć. Będzie musiał też wyprosić ewentualnych gości, Tylko gdzie ona trzymała te klucze?
Nie zamierzał wypuszczać Anette w takim stanie. Kobieta musi trochę odpocząć i się uspokoić. Nawet gdyby prosiła to i tak została uziemiona w salonie. Uśmiechnął się do niej i przesunął ogonem po jej plecach.
-Proszę, nie płacz
Szepnął jej do ucha i zaczął ją głaskać. Widział już wiele zachowań i "twarzy" Anette. Od, jak ona to nazywa, potwora na którego widok powinno zacząć się modlić do Boga bo jeśli jesteś jego ofiarą to zostało ci najwyżej kilka sekund życia. Przez twardą, opiekuńczą i kończąc na tej która próbuje zaciągnąć elfa do łóżka. Teraz jak widać uderzyły w nią wspomnienia, pojawił się lęk przed samotnością i oto mamy biedną, zalewającą się łzami niewinna istotkę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Rider


Liczba postów : 32
Join date : 10/06/2017
Skąd : Shant East

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Paź 17, 2017 3:22 am

Pozwoliła Kurtowi na wszystko, co zaplanował. Była w takim stanie, że nie potrafiła pozbierać myśli.
Może i mieli, ale to też zależało od tego, co dana osoba z Projektu Weapon X przechodziła. Zatem, mogło też być tak, że Anette faktycznie była wyjątkiem.
Teleportacja nieco sprowadziła ją, przysłowiowo na ziemię. Jak tylko znalazła się na kolanach Kurta, przytuliła się do niego. Oparła prawy policzek na jego lewe ramię. Zacisnęła uścisk na tylnej części jego ubrania.
Czułą to ciepło bijące od elfa, które tak koiło jej szalone teraz nerwy. Wtuliła się bardzo mocno w przyjaciela, tak jakby nie miała go nigdy puszczać, tudzież miałby zaraz zniknąć.
Nie przeszkadzało jej w ogóle to, że elfik poruszał ogonem po jej pelcach, ba nawet jej to pomagało w pewien sposób.
Posłyszała ten specyficzny odgłos wyłączania holoprojektora. Nie ruszyła się jednak, bo Kurt dociskał ją do siebie.
Słuchała go, ale nie odpowiadała. Po prostu cieszyła się tym, że elf był obok niej, tak blisko. Sama jego obecnośc koiła jej zszargane nerwy, zupełnie jak jakieś lekarstwo.
Siedziała jeszcze tak chwilę, przytulona do Kurta, po czym wyprostowała się, tak aby spojrzeć na niego. W jej oczach mieszał się ból z ulgą i...miłością. Spojrzenie jakim uraczyła Kurta było bardzo wyjątkowe, ale Kurt, jeśli pomyślał, zorientuje się, że tylko na niego w taki sposób patrzyła.
An patrzyła uważnie w te żółte oczy, w których się odbijała. Bardzo delikatnie dotknęła policzków elfa. Oparła się czołem o jego, a potem zamknęła powieki. Starała się zrównać swój oddech, z oddechem przyjaciela. Nadal się nic nie odzywała, nie chciała popsuć tej atmosfery jaka zaczęła się pojawiać i rosła stopniowo.
Odsunęła czoło od czoął Kurta, aby spod przymrużonych powiech spojrzeć na niego. On uważał się za demona, diabła, a ona widziała w nim anioła. Takiego, który spadł z nieba i przyniósł jej szczęście i wiarę, że zawsze jest lepiej.
Kobiecie nie przeszkadzało to jak wyglądał, a wręcz przeciwnie. To właśnie to ją w nim pociągało. To, że tak się wyróżniał na tle wszystkich. Nawet wtedy, w bibliotece, dostrzegła Kurta, bo coś było w nim wyjątkowego. Nie wiedziała, na tamten czas, co to mogłobyć. Teraz było inaczej.
-Aishiteru.- wyznała Kurtowi miłość po japońsku, a następnie czule go pocałowała.
W pocałunek włożyła całe uczucie, którym pałała do elfa. Wiedziała, że teraz już nie będzie odwrotu, ale czuła, że powinna to zrobić teraz, bo potem może nie mieć tyle odwagi.
Jak tylko oderwała wargi od jego warg, odgarnęła kosmyki z czoła elfa, żeby go w nie ucałować. Przytuliła Kurta tak, aby słyszał bicie jej serca. Serca, które teraz biło głównie dla niego.
Wiedziała, ile ryzykuje, zwłaszcza będąc tym kim była, ale nie potrafiła walczyć z tym uczuciem. Kochała Kurta i nie zamierzała już tego ukrywać. Wiedziała, że to może mocno zmienić ich relacje, ale zawsze jest też opcja zerwania kontaktu, żeby ewentualnie zapomnieć. Miała, w razie czego w planach takie posunięcie.
Nic więcej nie powiedziała, znów oparła policzek o jego lewe ramię. Było jej tak dobrze, że zapomniała o kliencie, który został na dole w barze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nightcrawler


Liczba postów : 14
Join date : 21/06/2017

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Paź 17, 2017 8:21 pm

Teleportacja sprowadziła też Anette na ziemię w dosłownym tych słów znaczeniu... a może raczej na kanapę albo na elfa? W sumie, kto by się takimi detalami interesował gdyby jego oczy ujrzały taki słodki widok. Ta twarda i nieustraszona Black siedzie teraz wtulona w demona który na dodatek jest wierzący. W sumie Kurt jest demonem tylko z wyglądu bo cała reszta to aniołek. Co wcale nie oznacza, że nie może być groźny czy niebezpieczny, w końcu te szable to nie ozdóbki. Chociaż nawet bez nich bez problemu załatwił całą ochronę Białego Domu za co Anette zrobiła mu niezły opierdziel.
Szczerze elf nie spodziewał się, że jego obecność będzie miała aż tak dobry wpływ na Black i tak szybko zacznie się uspokojać. Ich oczy spotkały się gdy Anette postanowiła obdarzyć elfa swoim pełnym bólu i miłości spojrzeniem. Kurt uśmiechnął się do niej szczerze a po chwili zdał sobie sprawę z pewnego faktu, takim wzrokiem Black nie obdarzała chyba nikogo poza elfem. Lekko się zarumienił.
Atmosfera powoli rosła i Kurt nie chciał tego psuć. Nim się obejrzał już usłyszał słowo w obcym języku od którego dostał... ogromnego zdziwienia, delikatnie mówiąc. Znał trochę japoński bo Anette dosyć często go używała. Nie spodziewał się wyznania miłości, a co dopiero w języku japoński. Wagner już jakiś czas temu zauważył, że coś go ciągnie do tej kowbojki ale starał się to ukrywać. Raz mu się udawało a innym razem odpalała się w nim nieśmiałość.
Nie pozwoliłby jej na zerwanie kontaktu, wiedział, że nie wytrzymałby długo bez tej pozbawionej kultury kowbojki której czasami zdarzyło się stracić nad sobą równowagę. Zbyt się do niej przywiązał. Jeśli Anette miała coś takiego w planach to Kurt weźmie te plany i je spali a popiół rozsypie na wietrze.
Przez chwilę ze sobą walczył ale wreszcie zdobył się na odwagę i odwzajemnił pocałunek wkładając w niego całe uczucie jakim darzył pannę Maxwell. Przy okazji położył się z nią na łóżku tak by kowbojka na nim leżała i nie przerywał pocałunku. O kliencie w barze niestety zapomniał. No cóż, są sprawy ważne i ważniejsze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Black Rider


Liczba postów : 32
Join date : 10/06/2017
Skąd : Shant East

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 09, 2017 11:10 pm

Wiedziała, że bardzo dużo ryzykuje, robiąc taki krok do przodu. Narażała, owszem siebie cały czas, ale teraz i elfika. Skoro stał się jej bliski, to tym bardziej był w niebezpieczeństwie, ale chciała o tym zapomnieć. Przynajmniej teraz. Nie chciała dopuszczać tych myśli do siebie, chociażby dlatego, żeby nie popsuć tego całego nastroju, jaki się pojawił między nimi.
Dała się położyć na elfiku. Jak tylko ich wargi oderwały się podniosła się tak, aby patrzeć w te złote oczy. Widziała swoje odbicie, które po chwili było uśmiechnięte.
Znowu raczyła elfika tym swoim spojrzeniem, tylko dla niego. Dotknęła brzegiem palców prawej dłoni jego lewego policzka. Starała się wodzić delikatnie, aby wywołać przyjemne uczucie ukochanemu.
Pochyliła się, aby musnąc kilka razy wargi Kurta.
-Kocham cię, Kurt.-przymrużyła powieki, a następnie pocałowała elfika w usta, a potem w czoło.
Ułożyła się na nim wygodnie. Chciała słyszeć bicie jego serca, jeszcze wyraźniej niż wcześniej. Słuchała go tak dobrą chwilę.
Zamknęła powieki. Czuła się bardzo dobrze przy Kurtcie. Już wtedy, w bibliotece czuła,  że to wyjątkowa osoba, ale teraz wie, jak bardzo.
Zaczęła cicho mruczeć, bo było jej przyjemnie, a po chwili znowu się lekko uniosła. Odgarnęła kosmyki włosów z niebieskiego czoła. Wpatrywała się w oczy Kurta. Nie mogła się naptrzeć, że taki skarb napatoczył się pod jej łapki. Z jednej strony, Kurt bywał taki nieiwnny i nieśmiały, ale z drugiej strony, potrafił pokazać, że nie jest w ciemię bity.
-Mój uroczy kotek, którym trzeba się opiekować.-pokazała elfowi język.-Kici kici...hehehe.-zaśmiała się się.
Złapała Kurta za ramiona, a potem pociagnęła na podłogę, tak, że to on teraz był na górze. Oboje upadli na mięciutką skórę. Anette położyła palec na wargach Kurta, gdyby coś chciał powiedzieć. Skradła mu czuły pocałunek. Dłońmi wodziła po jego ramionach. Przesunęła je tak, aby pozbawić elfa płaszcza. Rzuciła go gdzieś  na bok. Później dobrała się do guzików od jego koszuli. Odpinała je powoli, zerkając ukradkiem na lico kochanka. Znowu skardła mu pocałunek, a nawet i więcej. Jak tylko ciało Kurta, skryte pod koszulą, ujrzało światło dzienne, Anette zaczęła wodzić po nim dłońmi.
Czuła bardzo dobrze jak wyrzeźbioną klatę miał jej kochanek, ale też widziała tatuaże.
-Skąd je masz?-spojrzała pytająco na kochanka -Ktoś ci je zrobił, czy jednak nie?-nie mogła się nadziwić temu, co zdobiło ciało Kurta.
Wodziła opuszkami palców po, jak ona to nazywała, dziele sztuki. Czuła pod palcami zgrubienia, które tworzyły wzory wytatuowane na ciele elfa.
-Są śliczne.-ucałowała miejsce na klatce piersiowej ukochanego, tam gdzie znajdowało się skryte serce elfika.
Spojrzała jeszcze raz na oczy koloru szlachetego kruszcu, ujęła Kurta za policzki i pocałowała namiętnie, ale z uczuciem.
-Kocham cię, Kurt, kocham.-otarła się policzkiem o jego policzek, a potem przytuliła się do niego.
Bardzo delikatnie, zrobiła elfowi malinkę, tuż za uchem. Dmuchęła mu w ucho, a potem przytuliła się. Nie miała zamiaru puszczać z ramion Kurta, on był jej i koniec kropka. W jej sercu, Kurt uwił sobie urocze i milusie gniazdko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Nightcrawler


Liczba postów : 14
Join date : 21/06/2017

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 16, 2017 8:10 pm

Uśmiechnął się do niej gdy usłyszał, jak się później okazało nie po raz ostatni, te dwa piękne słowa. Gdy Anette postanowiła się na nim położyć ten zaczął bawić się jej włosami nieco niszcząc jej fryzurę i zrzucając kapelusz. Przyglądał się uważnie kobiecie która zakochała się w demonie. Anette też nie była aniołkiem chociaż wyglądała normalnie. Jej druga "postać" była bardziej straszna i zabójcza. Chociaż Kurt nie miał jeszcze okazji jej zobaczyć. A jeśli chodzi o charakterek to istna diablica.
Gdy usłyszał jej mruczenie uśmiechnął się.
-I kto tu jest kotkiem co?
Zapytał drapiąc ją za uchem. Fakt był nieśmiały ale czasem potrafił zebrać w sobie odwagę. Chociaż zazwyczaj unikał ludzi i wstydził się swojego wyglądu. Spojrzał nieco zdziwiony gdy ta postanowiła zmienić miejsce na którym leżeli z kanapy na podłogę.
Pewnie by się odezwał gdyby ta nie przyłożyła mu palca do ust. Chwilę później Anette skradła Kurtowi pocałunek a następnie dobrała się do płaszcza i koszuli. W głowie elfa zapaliło się czerwone światełko i rozważał nawet wycofanie się jeśli kowbojka posunie się dalej. No cóż, uroki dobierania się do osoby nieśmiałej. Patrzył na nią zdziwiony ale nie protestował. Możliwe jednak, że nieco się zarumienił.
Gdy usłyszał jej pytanie kiwnął tylko głową.
-Sam sobie zrobiłem. Po jednym za każdy grzech
Westchnął, te tatuaże miały mu przypominać o przeszłości a ona uważała je za dzieła sztuki. Stwierdziła nawet, że są śliczne. Nie dość, że demon i szermierz to jeszcze artysta. Może powinien uczyć sztuki w szkole?
-Przesadzasz
Uśmiechnął się gdy ta najpierw pocałowała go w klatkę piersiową a później się przytuliła robiąc przy okazji malinkę. Ogon owinął wokół jej nogi i po chwili wahania zrobił jej na szyi to samo co ona mu za uchem. Trzeba było zaznaczyć, że kowbojka należy do elfa. A każdy kto twierdzi inaczej niech rozmawia z szabelkami

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: New York City :: Manhattan :: Midtown :: Broadway :: Bar "Niedźwiadek" :: Mieszkanie Anette-
Skocz do: