IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2014] Las na południu Finlandii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Cliff Rosswell
Dobry Samarytanin

Liczba postów : 145
Join date : 26/02/2017
Skąd : Waszyngton

PisanieTemat: [2014] Las na południu Finlandii   Pią Cze 16, 2017 10:57 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Cliff Rosswell
Dobry Samarytanin

Liczba postów : 145
Join date : 26/02/2017
Skąd : Waszyngton

PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Pią Cze 16, 2017 11:06 pm

2014, 20 marca

Finlandia jako bardzo zalesiony kraj mógł być uważany za bardzo urokliwe miejsce na Ziemi. Tak samo twierdził Cliff - za jego drobną słabostkę uznany mógł być fakt, że lubił przyrodę. Wiatr delikatnie rozwiewał liście, a czasami ucho blondyna wyłapywało odgłosy fauny. Nic, tylko odczuwać spokój!
Cliff w tej chwili nie wyrózniał się niczym od zwykłego człowieka. Typowe sportowe buty, jeansy i niebieska koszula z podwiniętymi rękawami do łokci. Niby prosto, ale ten "zestaw" mężczyźnie pasował. Nigdy nie miał problemu z dobrym ubraniem się. W tej właśnie chwili szedł leśną ścieżką, trzymając ręce w kieszeniach i rozglądając się dookoła. Brak ludzi, cisza (czasami przerywana świergotem ptaków) i spokój dobrze działały na jego psychikę. Jest to pewien kontrast do jego dawnej ludzkiej osobowości, gdy lubił głośne imprezy i lubił jak coś się dzieje.
- kawe ile lat minie, nim ludzie wytną w pień wszystkie ładne krajobrazy.
Pomyślał na głos, krzywiąc się przy tym. Tak, tak - ten zły Cliff znowu narzeka na ludzi. Jednak wycinanie lasów nie zwiastuje niczego dobrego. (Choć lasy w Europie to nic w porównaniu do lasów deszczowych.) Rozejrzał się czerwonymi ślepiami dookoła. Przysiadł obok ścieżki i po chwili się położył na ziemi. Podparł głowę na rękach założonych za głowę i przymknął oczy. Najpewniej minie trochę czasu nim się ruszy, jeśli nie zaniepokoi go żaden bodziec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Pią Cze 16, 2017 11:42 pm

Lot od pewnego czasu był inny. Lepszy. Dzięki Zoli była w stanie pokonywać długie szanse znacznie szybciej, co było pewnym ułatwieniem. Co prawda musiała się zatrzymać kilka razy, ale stwierdziła, że to nic i nic jej nie powstrzyma przed doskonaleniem umiejętności. W końcu nigdy nie wiadomo kiedy trzeba będzie dopaść jakiegoś obrońcę ucisnionych, biednych obywateli, którzy zawsze drą te swoje głupie ryje zamiast się chować. Psychologia tłumu zawsze była dla niej abstrakcją, bo serio ktoś może być tak głupi aby dać sprowadzić swoją inteligencję do IQ najgłupszej, najsłabszej i w ogóle godnej śmierci osoby? Z gracją wylądowała na ścieżce, podpierając się pod boki w iście superbohaterskiej pozie. Nawet zadarła odrobinę głowę do góry. Swoim czerwono granatowym strojem całkiem nie pasowała do otoczenia, zwłaszcza że było dość rześko, a jak strój to... Cóż, body. Rozejrzała się wokoło uważnie, rejestrując życie niedaleko.
- Ładnie tu macie. -Stwierdziła jak gdyby nigdy nic i uśmiechnęła się do mężczyzny zaraz olśniewająco. Była prawdziwą aryjką z krwi i kości. Długie blond włosy, zgrabna talia, niebieskie oczy i ten niewinny uśmiech za który niektórzy sprzedaliby duszę diabłu.
.
Powrót do góry Go down
avatar
Cliff Rosswell
Dobry Samarytanin

Liczba postów : 145
Join date : 26/02/2017
Skąd : Waszyngton

PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Sob Cze 17, 2017 12:14 pm

Dalej się spokojnie nie wylegiwał, aż usłyszał dźwięk jakby... coś latało. Bardzo szybko latało. Otworzył swoje czerwone oczy, ociągając się ze wstaniem. Superbohaterka? Wygląda na taką. Wyzywający strój, na widok którego ludzcy samcy ślinią się jak idioci. - wywrócił oczami na swoją własną myśl.
- A mialem nadzieję, że nie będę musiał słuchać ludzkiej mowy.
Odparł raczej sam do siebie, ale raczej kobieta bez problemu mogła słyszeć tę uwagę. Jedyne w sumie co blondyna odróżniało od ludzi to tęczówki o szkarłatnej barwie. Poza tym - po prostu przystojny blondyn, który najpewniej dużo ćwiczy.
- Nie jestem stąd, sweetie. - Uśmiechnął siędo niej olśniewająco, jak to miał w swoim zwyczaju. Jakby kobieta dłużej się przypatrzyła, to mogłaby zauważyć to, że jego zęby nieco bardziej przypominają te u drapieżnika niż u człowieka. Chociaż nie było to takie znowu łatwe do wychwycenia. - Ale fakt. Ładnie jest tutaj. A brak obecności pierwiastka ludzkiego idealnie wpływa na psychikę.
Najpewniej mógłby uchodzić za męską wersje tej bohatero-podobnej kobiety, gdyby nie to, że nie nosił takiego dziwnego kubraczka. I w sumie nie zamierzał nosić takiego stroju.
- Nie, żeby coś, ale nie wyglądał mi na tutejszą. - Co prawda jako blondynka pasowałaby tutaj, jednak... akcent. Amerykański akcent. - Długo musiałaś lecieć na swoich skrzydełkach, co?
Uniósł brew na to pytanie, po czym oparł się plecami o drzewo. Co prawda mogła ona przebywać tutaj - jednak zazwyczaj superbohaterowie kręcili się wokół Stanów. A zwłaszcza wokół pewnego miasta, no... cóz. Nie, żeby Cliff w nim często bywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Sob Cze 17, 2017 12:40 pm

Spojrzała na niego uważnie, uśmiechając się zaraz lekko do blondyna, zanim usiadła, wisząc kilka centymetrów nad ziemią. Był w końcu marzec, zapewne ziemia była zimna, a ona nie chciała się zaziębić. Nawet nie wiedziała czy może to zrobić. Przyjrzała się rozmówcy, stwierdzając, że on sam tu pasował. Blondyn, postawny... Tylko te oczy. Czerwone? Takich jeszcze nie widziała, a widziała sporo. - Pardon. Niemniej, ładnie tutaj. - uśmiechnęła się lekko do niego i przechyliła głowę rozglądając się wokoło. Zdecydowanie bez pierwiastka ludzkiego było tu w porządku. - Zapewne cały urok tego miejsca tkwi w tym, że ludzie go nie zmienili. Przynajmniej nie próbowali wycinek czy czegoś. - mimo wszystko lubiła zielone tereny i szanowała przyrodę bardziej jak budynki w Nowym Jorku. Przeciągnęła mięśnie, zastygłe przez lot w jednej pozycji, ostatni kawałek zajął najwięcej czasu, ale nie chciała po drodze robić przerw. - Sporo. Moje biedne skrzydełka bolą. Tak na poważnie, wybrałam się w podróż i jakoś trafiło na to miejsce. Mówiłeś, że też nie jesteś stąd. Amerykanin? Brytyjczyk? - uśmiechnęła się do niego, zmieniając po chwili dzięki mocy kamienia strój w zwykle jeansy i czerwoną koszulę. Tak było lepiej niż w stroju superbohatera, którym nie była.
Powrót do góry Go down
avatar
Cliff Rosswell
Dobry Samarytanin

Liczba postów : 145
Join date : 26/02/2017
Skąd : Waszyngton

PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Sob Cze 17, 2017 1:39 pm

Gdyby miał w planach udawanie zwykłego zjadacza chleba, wówczas jego oczy przybrały by kolor łagodnego błękitu. Jednak sam wolał swoją czerwień. Na słowa o wycinkach wywrócił oczami.
- Możliwe, że to... niestety kwestia czasu. - Absolutnie nie pochwalał żadnych wycinek. Tia, ludzie się namnożyli i będą płuca świata wycinać, bo papier toaletowy. - z jednej strony może i nie potrzebował tlenu. Z drugiej strony niekoniecznie chciał żyć na zurbanizowanym pustkowiu za jakieś 100 lat. - Długo musiałaś lecieć. Ameryka a Europa to trochę spory kawałek świata... pomijając fakt,że dla przeciętnego Amerykanina USA jest całym światem.
Tutaj zarechotał na swój własny żart i na jej pytanie lekko zmarszczył brwi. Tak, zamierzał się bawić w teatrzyk, że nie ma z ludźmi nic wspólnego! Na jej pytanie odparł.
- Chyba wystarczy ci fakt, że należę do ziemskiej biocenozy. Pochodzenie nie gra roli a ja nie mam nic wspólnego z ludzkimi tworami, które zwą się państwami. - Zdecydowanie trafiła z Amerykaninem, nie dał po sobie jednak tego poznać. Chociaż czuł większe przywiązanie do Norwegii niż USA. - Zmiana ubrania? Nie powiem, ciekawa umiejętność. Lot, zmiana ubrania... fiu, fiu fiu. Pełnoetatowy superidiota pokroju Iron Mana czy ktoś, kto z takimi lubi się bić...? Tak zwany "super-złoczyńca".
Uśmiechnął się do niej uroczo i przechylił lekko głowę. Jego sposób mówienia raczej wskazywał na to, że jest czymś więcej od człowieka... a może się przechwalał? Prawdopodobnie jakby kazała mu udowodnić siłę, on by miał to gdzieś.
- Osobiście mam nadzieję, że to drugie. Chyba się powieszę, jeśli będę musiał słuchać o moralności i dobru na świecie.
Po tym zdaniu puścił jej oczko i znowu uśmiechnął się olśniewająco, ukazując zęby. Kobieta mogła być czymś lepszym od zwykłego człowieka, a ostatecznie chwila rozmowy nie zaszkodzi. Dopóki ta nie zacznie go irytować, chociaż... nie, na razie nic takiego się nie działo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Sob Cze 17, 2017 3:32 pm

Ona sama wolała niebieski od czerwonego, ale specjalnie jej nie przeszkadzał. Uśmiechnęła się ponownie, przeciągając się lekko w powietrzu. Zdecydowanie lot źle działał na jej mięśnie. Więc musiała robić więcej przerw aby się rozruszać. Hm. Ciekawa obserwacja, podzieli się nią z naukowcami, aby jej to usprawnili, znali się przecież na tym, więc może coś zaradzą. - Fakt. Trochę mi to zajęło, ale było warto. Czy USA to cały świat? Hm. Nie, raczej nie. Lubię Europę z jej wszystkimi plusami i minusami. Teraz nawet łatwiej się ją zwiedza, oszczędzam na samolocie. - zaśmiała się cicho, patrząc na jasne, błękitne niebo uważnie. Powietrze tutaj było czyste, nie tak paskudne jak w Nowym Jorku czy innym wielkim mieście. Lubiła takie rześkie powietrze, spokój i naturę, daleko od ludzi. - Głębokie. Wyznajesz więc, że każde miejsce możesz nazwać domem o ile jest...pasujace do twoich wymogów? - Zagadnęła, zaciekawiona tym tematem. Sama słyszała o takich postawach, w dodatku nie jeden raz. Popierała, bo czemu nie? Dobrze jeśli ktoś czuje się jak w domu w każdym miejscu na świecie.
- Jedyne co szanuję w Iron Manie to jego pieniądze. Zdecydowanie ktoś, kto ma mało wspólnego z dobrą stroną mocy. Zamierzasz się ze mną bić? - uniosła lekko brew, patrząc na niego. Nie wyglądał na kogoś kto popiera superidiotów. Uspokoiła się słysząc, że wręcz obstawiał że będzie tym drugim rodzajem. Zasmiala się cicho, poprawiając jasne włosy. - Moralność i dobro to kwestia względna. Niemniej, wkurwiają ci wszyscy obrońcy sprawiedliwości. Lepiej byłoby bez nich. -wzruszyla ramionami, stwierdzając oczywisty fakt.
Powrót do góry Go down
avatar
Cliff Rosswell
Dobry Samarytanin

Liczba postów : 145
Join date : 26/02/2017
Skąd : Waszyngton

PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Sob Cze 17, 2017 4:00 pm

Słuchał kobiety, od czasu do czasu unosząc brew. Sam nie czuł potrzeby dzielenia informacjami o sobie, a nawet jeśli, to najpewniej skłamie. Na jej uwagę o oszczędzaniu na samolocie odparł.
- Samolot to nudy. Ciężko wycierpieć lot, aż się dziwię tym, co latają co chwilę. - Czasami latał samolotem. To znaczy... po przemianie, bo za "ludzkiego" życia robił to dużo częściej. Jednak nie lubił za bardzo podrózować w ten sposób, choć był to relatywnie szybki sposób na pokonanie dużej odległości. Często jednak opuszczał te maszyny w trakcie lotu. - Głębokie? Nie uważam. Ale powiedzmy, że trafiłaś. Przywiązywanie się do miejsca to oznaka słabości, to może owocować nieumiejętnością poradzenia sobie po tej sytuacji.
Niezła jest. - pomyślał. To nie był aż tak oczywisty przekaz. Sam nie miał problemu z "czytaniem z ludzi". Jednak nie czuł się zagrożony... to akurat nie była informacja, której ujawnienia się obawiał. Żył chwilą, lubił zmieniać swoje położenie i nie lubił zbytnio siedzieć wiecznie w miejscu.
- Mam inne pojmowanie dobra od ludzi. Z kolei moralność jest zbędna. - Mało który złol mówił sobie otwarcie "tak, jestem zły". W swoim pojmowaniu takowi ludzie nierzadko nie byli źli. Cliff miał podobnie, jako istota o zgoła odmiennej mentalności. A przynajmniej odmiennej od typowo ludzkiej. - Wiesz, moja droga. Ja się nie biję... ja nawet nie walczę. Ja zabijam albo odbieram swoją własność.
Nie był wcale typem wojownika. Zabicie przeciętnego człowieka było dla niego o tyle proste, że nie potrzebował walczyć. Ostrzału policyjnego nie musiał się też obawiać. Zagrożeniem było dopiero wojsko.
- Byłoby lepiej, sweetheart. Jednak można podejmować pod dyskusję czy kiedyś faktycznie wyginą.
O ile nie pałał do bohaterów sympatią, to jednak zdawał sobie sprawę, dlaczego źli nierzadko przegrywali. A przynajmniej miał całkiem dobre domysły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Nie Cze 18, 2017 12:25 am

- Mój sposób podróżowania jest męczący, ale nie nudny. Najlepsze uczucie jest wtedy kiedy mijasz samolot, a dzieci nie mogą oderwać oczu od ciebie, patrząc jak dzielnie lecisz i... Myśląc, że w razie katastrofy będzie ktoś kto ich ocali. Gorzki zawód, ale nie każdy jest Iron Manem i czuje powołanie aby ratować obywateli. - wzruszyła ramionami, nawet jako doktor, związany przecież mimo wszystko przysięgą Hipokratesa, że będzie robić wszystko aby uzdrowić pacjenta, nie zatruje go lekami etc...nadal nie czuła potrzeby ratowania ludzkiego życia. Jej kariera psychiatry zaprowadziła ją do oryginalnego Moonstone'a, któremu z łatwością odebrała moc i pseudonim. Co prawda nieco się w nim zakochując, ale czy tacy złoczyńcy jak ona, w ogóle potrafią kochać?
- Więc nie lubisz zmian? - tyle wywnioskowała z jego słów. Właściwie pasowało jej to do typu osobowości jaki nakreślił sie jej na razie w głowie. Mimo wszystko była dobrą obserwatorką i może to było jednym z powodów pokonania Carol. - Oczywiście. Dobro jest płynne, tak samo jak zło. Ludzie często myślą, że coś białe albo czarne, ignorując całą paletę szarości.- Kiwnęła powoli głową, przybierając poważniejszy wyraz twarzy. Wchodziła powoli w swoją profesję.
- Zawsze można zdominować świat i pozbyć się takich cicho i bez świadków. Wyobrażasz sobie to? Świat bez superbohaterów, pogrążony w mroku i anarchii, obracający się powoli w pył, aby móc zbudować coś lepszego, bardziej trwałego. Zniszczyć ich budynki, wieżowce, drapacze chmur, zniszczyć widmo przeszłości i stworzyć przyszłość na ruinach dawnego życia, na prochach ich twierdz, dawniej nie do zdobycia. - niemalże się rozmarzyła, mówiąc o tym wszystkim.
Powrót do góry Go down
avatar
Cliff Rosswell
Dobry Samarytanin

Liczba postów : 145
Join date : 26/02/2017
Skąd : Waszyngton

PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Pon Cze 19, 2017 7:21 pm

- To, co kto robi z swoimi zdolnościami to jego sprawa. Nie rozumiem ratowania życia kogoś, kto ci się nie przyda nawet.
Można śmiało powiedzieć, że rozumiał kobietę. On sam ratowałby kogoś tylko jak ktoś mógłby mu się przydać. No... okej, mogło by się zdarzyć, że z "wyższego" powodu. To jednak było mało prawdopodobne. Z kolei nawet jako człowiek nie czuł takiej potrzeby by kogoś ratować. Ba, nie czuł zazwyczaj nic, jak ginął ktoś nieznajomy. Tylko krzywda dzieci na nim robiła jakieś wrażenie. Obecnie nawet to nie.
- Jesteś mi obojętna. Mogłabyś właśnie teraz zginąć, a ja najpewniej miałbym to gdzieś. - odparł szczerze. W sumie gdy nie udawał czcigodnego obywatela, to z natury nie był kłamliwy. - Mam gdzieś palety szarości między DOBREM a ZŁEM. Nie istnieje ani jedno, ani drugie. Istnieją SILNI i SŁABI, a słabi będą zawsze na dole jakiejkolwiek hierarchii.
Sam uważał się za silnego, ale w sumie... miał prawo! I tutaj też miał nie do końca na myśli. Gdy słuchał jej rozmarzania o nowym świecie skrzyżował ramiona i słuchał z uniesioną brwią. Po chwili westchnął cicho i pokręcił głową.
- Powodzenia. "Źli" to bezkształtna masa, która nie potrafi zdziałać nic o wspólnych siłach. Ich przewaga tkwi w jednym: znacznie rzadziej szukają zysk, bardziej chcą... ekhem, ratować świat. Więc... powodzenia, moja droga! - Tu prześmiewczo się zaśmiał. Cóż, fioletowy kolor nie zobowiązywał go do patrzenia na rzeczywistość przez różowe okulary. - Jeśli chcesz to osiągnąć, to nie mów. Musisz robić wszystko, by do tego doprowadzić. Wszystko, ale to WSZYSTKO. Właśnie to gubi ludzi... zbytnia wiara w słowa i własne chęci. Marzenia, słowa i plany nie znaczą nic, dopóki nie podejmiesz poważnych kroków.
Czy chciałby takiego świata? Byłoby chyba prościej żyć. Nie był w stanie stwierdzić, nie był istotą, która lubiła gdybać. W sumie Cliff tego nie robił prawie nigdy. Co najwyżej starał się przewidzieć sytuację na podstawie logiki, jednak i tego nie brał za pewnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Gość
Gość


PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   Sob Cze 24, 2017 6:41 pm

- Tak! Dokładnie tak! Nie ma po co poświęcać swoich mocy do ratowania ludzi, którzy w ogóle są bezużyteczni.- zgodziła sie z nim, uśmiechając szeroko. W końcu ktoś, kto rozumie jej podejście do sytuacji i do tego całego ratowania ludzkości. Serio, trzeba być naprawdę zdrowo pogrzanym aby ratować kogoś, kto ostatecznie i tak będzie mieć problem, bo coś nie pasuje i w ogóle coś jest fuj i be, bo budynki zniszczone, etc.- To się dobrze składa, bo to samo czuję w stosunku do ciebie.- wzruszyła ramionami od niechcenia. Jeśli mężczyzna umrze, to co? Ludzie codziennie umierają i nikt o to afery nie robi. Umrze jeden, urodzi się następny. Wszystko będzie się toczyć nadal. Umarł król, niech żyje król.
- Zło to masa, która jednak podlega psychologii tłumu. Wystarczy tylko dobrze nim zarządzać, a do tego potrzeba lidera. Nie mówię o sobie, ale na przykład może przywódca jakiejś organizacji? Mutant o wyjątkowo dużej mocy? Wielu się nadaje, brakuje im tylko możliwości, ale kto wie co przyniesie przyszłość.- uśmiechnęła się tajemniczo, patrząc na niego czujnie. Kiwnęła głową, zastanawiając się nad jego słowami, było w tym sporo racji. Mniej gadania, więcej działania.
Powrót do góry Go down

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2014] Las na południu Finlandii   

Powrót do góry Go down
 
[2014] Las na południu Finlandii
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Strefa mroku i króliczków-zabójców :: Porzucone retrospekcje-
Skocz do: