IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2014] Góra Wundagore

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Nie Paź 29, 2017 11:35 pm

Cóż Pietro mógł poradzić. Był praktycznie na wakacjach, miał okazję się wybiegać, pogoda była ładna, a górskie powietrze rześkie, w takiej sytuacji ciężko było mu przybrać poważny nastrój. A sam ton kobiety nie był wystarczający, by uświadomić mu, jak wiele od niego zależało. Należał raczej do typów, którzy muszą coś zobaczyć i przekonać się na własne oczy, żeby zrozumieć, o co toczy się gra.
Nietypowe imię lekko go zaskoczyło, mimo wszystko spodziewał się raczej jakiejś… Andrei? Aleksandry? Marii? Nie skomentował tego jednak, bo w sumie cała ta sytuacja była sama w sobie dość niecodzienna, więc czemu imię rozmówczyni miałoby być normalne?
Przed wejściem w podejrzaną szczelinę lekko się zawahał. A co jak czeka tam na niego jakaś horda bandytów, którzy go zaatakują i-… Och, będą powolni, poradzi sobie. No tak. Podążył więc za Mou już bez większego niepokoju. Sama przewodniczka pewnie nawet nie zauważyła tej chwili niepewności. Jednak atmosfera nieco ostudziła jego entuzjazm. A nie, to ten zimny wiatr, bo przecież nie miał żadnych cieplejszych ubrań. Ciemność ograniczająca pole widzenia w połączeniu z wilgocią, wiatrem i ogólnie mało przytulnym otoczeniem sprawiła, że Maximoff miał się na baczności. I czekały go jeszcze jakieś rewelacje? Wypowiedź kobiety wydawała się ciężka od czającej się za nią prawdy. Którą Pietro miał zaraz poznać. Albo dowiedzieć się, że już nigdy nie opuści tej jaskini. Osobiście wolał jednak to pierwsze.
< Jakiej? > — nie brzmiał może tak poważnie jak jego towarzyszka, ale z pewnością już sobie nie żartował.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pon Paź 30, 2017 5:12 pm

Niedługo o wszystkim Pietro przekona się na własne oczy, tego mógł być pewien. Choć niekoniecznie w taki sposób i w tym kontekście, w jakim by się spodziewał. Nie uprzedzajmy jednak faktów.
Pytanie chłopaka odbiło się echem od kamiennych, wilgotnych ścian i przez chwilę tylko je było słychać. Kobieta ponownie zawahała się na dłuższą chwilę, nim kontynuowała temat. Wyglądało na to, że powróciło do niej zdenerwowanie, którego doświadczała na samym początku ich spotkania.
— < My... nie ukrywamy się w tych górach bez powodu. Ty na razie poznasz jeden, którego ukrywanie nie ma dalszego sensu. Jednak... o resztę nie dopytuj. Im mniej będziesz wiedział, tym lepiej. Po co, dlaczego, od kiedy... to nie jest coś, co powinno cię interesować, chłopcze. Skup się na tym, co dotyczy tylko ciebie. Och, i twojej siostry oczywiście. Ale to nie ja będę ci o tym mówić, to nie teraz. W każdym razie... nie musisz wiedzieć wiele o nas i o tym miejscu, by zrozumieć, w jaki sposób wy jesteście z nim powiązani. Ale to jedno... przydałoby się wiedzieć. Żebyś potem nie był zszokowany > — powiedziała Mou, nie dając sobie przerwać, gdy tylko ułożyła wszelkie myśli w głowie. Wzięła głębszy wdech i... w końcu podniosła ręce do kaptura, ściągając go. Choć wokół było dość ciemno, to jednak nie panował tu całkowity mrok. Pietro mógł więc zobaczyć, że tym, co jego rozmówczyni kryła przez cały czas, była twarz... porośnięta futrem. Nie, to nie było do końca poprawne określenie. Cała jej głowa była zupełnie niepodobna do głowy ludzkiej, a kojarzyła się raczej z... niedźwiedziem? Czarne oczy błyszczały spomiędzy brunatnego futra.
— < Nie jesteśmy ludźmi. Nikt, kto tu mieszka, nie jest człowiekiem. Nie jesteśmy też mutantami. To... długa historia, nie potrzebujesz jej znać. Ale o samym fakcie dowiedziałbyś się prędzej czy później. Wolałam teraz... by nie było potem żadnych problemów. >
Czuć było, że mówienie o tym wszystkim przychodzi jej z trudem. Wyraźnie obawiała się reakcji, uciekała wzrokiem. Chyba najzwyczajniej w świecie miała kompleksy na punkcie swojego wyglądu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pon Paź 30, 2017 9:42 pm

Pietro mrugnął raz. Potem drugi. Trzeci. I jeszcze czwarty, tak dla pewności. Ona ma futro… A on się imieniu dziwił!
I zanim ktokolwiek zacznie oskarżać Maximoffa o zaskoczenie to jednak bycie superszybkim bratem wiedźmy to jedno, a zobaczyć kogoś, kto wygląda jak postać z kreskówki to coś zupełnie innego! Był to mimo wszystko widok niespodziewany i niecodzienny, do którego jego oczy nie były przyzwyczajone. Po prostu nie był na to przygotowany, i tyle, o. Nie mógł się oprzeć i wykorzystując swoją superszybkość, dotknął twarzy (pyska?) kobiety – prawdziwe! Mou powinna co najwyżej zauważyć lekkie drgnięcie (jeśli w ogóle akurat patrzyła na speedstera) i nawet nie poczuć naruszenia przestrzeni osobistej. Tak z resztą byłoby lepiej dla jej nerwów.
Sam Quicksilver musiał jeszcze przetworzyć to, co widział. Kiedy już udało mu się w miarę oswoić z tą rewelacją, zaczął w zamian roztrząsać to, co usłyszał. Całe szczęście jego mózg pracował szybciej niż u zwykłego człowieka, więc milczenie nie zdążyło się dać rozmówczyni we znaki. Aż tak. Miejmy nadzieję, bo wciąż było zauważalne.
< Dzięki za przygotowanie > — mówił to absolutnie szczerze, choć mogło tak nie brzmieć, bo wciąż był w lekkim szoku. A w każdym razie nie wiedział do końca, jak ma się zachowywać w tej sytuacji. Właściwie było coś pocieszającego w tym, że on i jego siostra nie byli największymi dziwadłami na tym świecie… Ale rodziło to również wiele pytań. — < Więc czym? Wiecie o mutantach? I jak to-… > — wyrzucił z siebie na jednym wydechu, ale urwał, przypominając sobie, że miał nie zadawać pytań. — < A, nieważne > — machnął ręką, zanim jeszcze kobieta zdążyła go upomnieć. — < Jeszcze coś powinienem wiedzieć? >


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pon Paź 30, 2017 11:37 pm

Była przygotowana na zdziwienie, nawet na obrzydzenie. Z różnymi reakcjami już się spotykała. Spuściła więc po prostu wzrok, przez chwilę nie patrząc na twarz chłopca. Tak było lepiej, wiedziała to z doświadczenia. Po prostu czekała, że Pietro się ze wszystkim oswoi i jakoś to skomentuje. W międzyczasie na nowo naciągnęła kaptur na głowę, czując się z tym bardziej komfortowo. Teraz już jednak nie zamierzała tak obsesyjnie dbać o to, by nie pokazać twarzy. Nie miało to już znaczenia.
— < Pomyślałam, że tak będzie lepiej > — odpowiedziała, oddychając z niejaką ulgą. Nie było tak źle. I już miała otworzyć usta, by mu przypomnieć, że nie zamierza odpowiadać na więcej pytań, niż to potrzebne, ale nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, chłopiec się zreflektował. Zastanowiła się jednak nad jego pytaniem.
— < Chyba... chyba nie. Wszystkiego dowiesz się od niej > — powiedziała po chwili, po czym odwróciła się i ruszyła w głąb korytarza. Tym razem nie odzywała się, a jej chód zdawał się być sprawniejszy, co mogło być spowodowane prostszym, łatwiejszym terenem.
Po pewnym czasie doszli do ślepego zaułka. Nie kończył się on jednak skałą, a... ścianą. Białą ścianą ze stalowymi drzwiami i elektronicznym panelem. Mou podeszła bliżej, zasłaniając swoją sylwetką klawiaturę numeryczną, po czym Pietro mógł usłyszeć dźwięk charakterystyczny do wpisywania dziewięciocyfrowego kodu. Zaraz coś stęknęło, coś skrzypnęło, kobieta się odsunęła, a drzwi otworzyły... unosząc do góry i znikając w skale.
— < No, dotarliśmy na miejsce. Idź za mną, nie odzywaj się do nikogo, nie oddalaj i bezwzględnie mnie słuchaj > — powiedziała Mou, odwracając na chwilę głowę w stronę chłopca, po czym ruszyła przodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Wto Paź 31, 2017 12:17 am

< Od ko-… > — zaczął pytać, ale zaraz zrezygnował. Kimkolwiek była ta „ona”, od której miał się wszystkiego dowiedzieć, miał ją poznać w (miał nadzieję) niedługim czasie.
Gdyby Pietro był bardziej przezorny, starałby się pewnie zobaczyć wstukiwany przez kobietę kod – tak na wypadek, jakby zdobyte tu informacje były niewystarczające i chciał tu potem wrócić… na własną rękę (albo z siostrą). Ponieważ jednak dalekosiężne planowanie nigdy nie było jego mocną stroną, ograniczył się po prostu do lekkiego stanięcia na palcach i niezbyt udanej próby zajrzenia jej przez ramię, bardziej dla zasady niż dla czegokolwiek innego. Nawet ruchu jej ręki nie widział. W tym miejscu userka wspomniałaby, że przysadziste gabaryty kobiety w tym pomogły, ale nie wypada.
Słysząc takie polecenie Mou, kiedy tylko ta z powrotem odwróciła głowę, zmarszczył nos i uniósł lekko górną wargę w komicznym wyrazie niezadowolenia na taki stosunek do niego. Jakby był małym dzieciakiem na wycieczce w muzeum! Nie dotykaj, trzymaj mnie za rękę, nie rozmawiaj z obcymi, nie oddalaj się od grupy, no naprawdę! Był już pełnoletni i umiał się zachować! O, a co robi ten guzik?
Przemilczał to jednak, założył ramiona na piersi i ruszył za swoją przewodniczką.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Wto Paź 31, 2017 5:21 pm

Tym razem droga była już krótka, choć dość specyficzna. Szli przez sterylne korytarze, kojarzące się z laboratorium lub szpitalem. Ściany były surowe, pozbawione ozdób. Co jakiś czas mijali tylko kolejne drzwi, każde opatrzone tabliczką z kodem, który nic nie mówił komuś, kto nie znał panującego tu systemu.
Mou na nowo przejawiała objawy zdenerwowania. Rozglądała się co chwila, szczególnie gdy mijali jakieś skrzyżowanie, jednak przez całą drogę nie natknęli się na nikogo. Mimo to łatwo można było się domyślić, że wizyta Pietro nie pozostała niezauważona, bo co jakiś czas dało się dostrzec kamerę.
Po paru skrętach i dwóch kondygnacjach, Mou zatrzymała się przy drzwiach nieróżniących się od innych.
— < Poczekaj tu chwilę > — powiedziała do chłopca, po czym weszła do środka. W tym czasie, jeśli tylko Pietro się rozejrzał wokół, mógł zauważyć okno. Wcześniej żadnego po drodze nie widział. Wychodziło ono na... ogromny budynek. Najwyraźniej był on ukryty wśród gór, korzystając z ich masywów. Jeśli Pietro podszedłby bliżej i wyglądnął, mógłby zauważyć, że obecnie jest w części jakby "wmurowanej" w zbocze, która korytarzem łączy się z głównym gmachem.
Minęły może dwie, trzy minuty, a Mou wróciła. Tym razem jednak nie sama. Tuż za nią z pomieszczenia wyszła jeszcze jedna postać. Była to... krowa. Miała brązową sierść, choć przy kącikach oczu i pyska pojawiły się już siwe włosy, i niebieskie oczy. Z głowy wyrastały jej dwa niewielkie białe rogi. Miała na sobie długi, zielony płaszcz, a na ramiona narzuconą czerwoną chustę. Trudno było określić spojrzenie, jakim obdarzyła Pietro. Mieszanka nostalgii, ciepła i mądrości. Zdawało się też, jakby czegoś szukała wzrokiem w twarzy chłopca.
— < Pietro... to jest Bova. Zostawiam cię w jej rękach. Ona opowie ci wszystko, co potrzebujesz wiedzieć. > — Mou wydawała się odczuwać sporą ulgę. Uśmiechnęła się jeszcze do speedstera, skłoniła lekko głowę przed koleżanką i powolnym, ospałym krokiem ruszyła w swoją stronę. Gdy oddaliła się parę kroków, odezwała się Bova.
— < Wejdź, dziecko. To nie jest rozmowa, którą powinno się odbywać na korytarzu. > — Jej głos był miły dla ucha. Mógł się skojarzyć Pietro ze starą cyganką, którą znał jeszcze z czasów podróżowania z taborem, a która wszystkie dzieci traktowała jak własne wnuki. To była dobra osoba.
Bova cofnęła się, by pozwolić chłopcu wejść do środka. W momencie, gdy Pietro przekroczył próg, mógł się poczuć, jakby teleportował się w zupełnie inne miejsce. Był to pokój. Zwyczajny pokój starszej kobiety. Był w nim podział na część dzienną i nocną. W jednej znajdował się stół z dwoma krzesłami, wygodny fotel tuż przy regale z książkami oraz niewielki aneks kuchenny, zaś w drugiej stało łóżko, a obok niego toaletka i komoda. Wokół roznosił się zapach lawendy.
— < Usiądź sobie, gdzie ci wygodnie. Herbaty? > — zaproponowała Bova, podchodząc powoli do czajnika.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Czw Lis 02, 2017 12:33 am

Nowe otoczenie wcale mu nie pasowało. Było chyba nawet gorsze od ciemnej jaskini – czuł jakby wrócił do bazy Hydry, do tego sterylnego laboratorium z masą naukowców o niezaspokojonej chęci przeprowadzania coraz to kolejnych testów i kamerami na każdym rogu obserwującymi wszystkie jego ruchy. Siłą woli powstrzymywał się przed puszczeniem się biegiem przez korytarz, tak, żeby monitoring nie zdążył nawet go zarejestrować. Robił tak z resztą w bazie, ale tutaj… tutaj musiał trzymać się Mou, bo sam nie wiedziałby, gdzie iść, w czym tylko utwierdzały go kompletnie niezrozumiałe oznaczenia pokoi.
< Ta, chwilę… > — mruknął ironicznie pod nosem, kiedy Mou była już poza zasięgiem słuchu. Przynajmniej miał okno, bo już po pół minuty zaczął się nudzić. Wyjrzał na zewnątrz i gdyby był architektem, pewnie podziwiałby genialnie wbudowaną w zbocze góry konstrukcję. Ponieważ jednak projektowanie budynków nigdy go nie interesowało ograniczył się tylko do: — < Nieźle. >
Zdążył jeszcze zrobić kilka rundek od jednej ściany do drugiej i wyjrzeć przez okno pod każdym możliwym kątem, zanim Mou przyprowadziła… krowę. Całe szczęście miał wcześniej okazję nastawić się na odbiór takich niespotykanych wcześniej widoków i teraz mógł nawet udawać, że nie robi to na nim wrażenia. Choć w sumie na niewiele się to zdało, bo wzrok, którym ta go obdarzyła był… zastanawiający. Czuł się oceniany, więc uniósł brwi, jakby wyzywająco. Mechanizm obronny.
< Dzięki > — rzucił jeszcze do Mou, choć większość uwagi poświęcał osobie, która miała mu pomóc. Niewdzięczny bachor.
O ile wcześniej starał się swoją postawą rzucać wyzwanie Bovie to kiedy się odezwała, spuścił nieco z tonu. Było coś w jej głosie, co go uspokoiło. Jednocześnie mądrość, jak i dobre intencje. Choć może to kwestia skojarzenia z cyganką z ich taboru, z tego jednak nie zdawał sobie sprawy. Brzmiała jakby znajomo, ale nie potrafił określić, z kim mu się kojarzyła. Na propozycję skinął tylko głową i wszedł za nią do pokoju, który… no, przynajmniej nie było to laboratorium.
Uch… — zaczął, stojąc w wejściu i zastanawiając się, od jakiego pytania powinien zacząć. Na raz w głowie pojawiło mu się ich kilkanaście i miał je sortować, kiedy kobieta zaproponowała, żeby usiadł. — < Och, tak > — mruknął, uświadamiając sobie, że to pewnie dobry pomysł. Już miał usiąść w fotelu, kiedy znowu odezwała się jego mentalna Wanda i zganiła go, że starszej osobie powinien zostawić wygodne miejsce, więc zajął jedno z dwóch krzeseł. — < Woda wystarczy > — odparł na pytanie o herbatę. Wolał chłodne napoje, zwłaszcza po biegu. Nie mógł jednak cierpliwie siedzieć i kiedy Bova krzątała się przy kuchni, on już wyrzucił z siebie część pytań: — < Więc wiesz coś o mnie i Wandzie? Urodziliśmy się tutaj? Albo przynajmniej tu byliśmy? Czy znasz naszych rodziców? > — Właściwie sam nie wiedział, o których rodziców pyta. Czy chciał dowiedzieć się, kim byli jego biologiczni rodzice, czy może chciał też porozmawiać z kimś, kto znał Maryę i Django w młodości? Pewnie oba na raz. Choć odpowiedzi na pierwsze strapienie trochę się obawiał.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pią Lis 03, 2017 2:51 am

— < Jesteś ubrany jak na lato, a na zewnątrz wcale nie jest najcieplej. Powinieneś się napić czegoś gorącego > — powiedziała, nastawiając wodę. Tak czy siak i tak chciała zrobić herbatę i sobie. Szczególnie że teraz czekać ją będzie sporo mówienia... Ale wszystko po kolei.
Czekając na zagotowanie wody, przysiadła w fotelu i ponownie skupiła wzrok na Pietro. Jej spojrzenie było takie samo, jak na początku. Nie zdawało się być w żaden sposób natarczywe, peszące. Po prostu... ciepłe.
— < Spokojnie, dziecko, spokojnie. Wiem, że męczy cię teraz wiele pytań. To normalne. Domyślałam się, że pewnego dnia ty i twoja siostra tutaj traficie, by poznać prawdę o waszych narodzinach i pochodzeniu. Wręcz dziwię się, że jesteś tu tylko ty > — powiedziała, poprawiając chustę na swoich ramionach. Chwilę zastanawiała się, jak zacząć i w jaki sposób ubrać myśli w słowa. — < Pozwolisz, że zacznę od początku? Tak będzie mi najprościej... To nie jest najprostsza i najprzyjemniejsza historia. Tyle to już czasu... osiemnaście lat. Niedawno mieliście urodziny, prawda? Pierwszego. >
Jej spojrzenie zaszło na chwilę mgłą wspomnień. Przymknęła zaraz oczy, kręcąc głową do swoich myśli. Na jej twarzy widniał lekki uśmiech.
— < Magda. Tak nazywała się wasza matka. Nie była stąd. Znalazłam ją pewnej nocy, błąkającą się wśród tych gór. To były naprawdę zimne dni... Śnieg zalegał w dolinach, trudnością było dostać się do sąsiedniego miasta. A ona brnęła przez zaspy, będąc w zaawansowanej ciąży... Nie dopytywałam wtedy, co ją do tego skłoniło. Wzięłam ją tutaj, zaopiekowałam się. Dałam jej wszystko, czego było jej potrzeba. Tej samej nocy... urodziliście się wy. Ja odbierałam poród. Nie jestem pielęgniarką, ale... na nikogo lepszego nie można było wtedy liczyć. Najpierw na świat przyszła twoja siostra, a jakieś dwadzieścia minut po niej ty. Mimo moich obaw, byliście silnymi, zdrowymi dziećmi. Niesamowitymi od pierwszych chwil życia. Cała góra jaśniała w momencie waszych narodzin...! Nawet Magda, mimo wyczerpania, wyglądała lepiej. Nie była najmłodsza... bałam się, że poród może ją zabić. Ale gdy tylko wzięła was w ramiona, na jej twarzy pojawił się tak czuły uśmiech i zdawało się, jakby nagle wróciły jej siły. Bardzo was kochała, było to widać w jej oczach. >
Na chwilę Bova przerwała swoją opowieść. Zdawać się mogło, że w jej spojrzeniu błysnęła jakaś niepokojąca nuta. Jakby... smutek? Westchnęła ciężko, ponownie poprawiając swoją chustę, lecz nim podjęła historię na nowo, dało się słyszeć gwizd czajnika. Zdawało się, jakby kobieta przyjęła to z ulgą. Podniosła się ciężko, by podejść do kuchenki.
— < Może jednak napijesz się tej herbaty? Dobrze ci zrobi, dziecko. >


Ostatnio zmieniony przez Matka Smoków dnia Czw Lis 23, 2017 3:06 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pią Lis 17, 2017 7:37 pm

< Nie jest mi zimno. > — No, może trochę. Ale w pomieszczeniu było już cieplej, więc i tak powoli się rozgrzewał. A jeszcze dodatkowo pomagało mu w tym podrygiwanie nogi, z którego nawet nie zdawał sobie sprawy. Przeważnie robił takie rzeczy podświadomie, kiedy miał siedzieć w miejscu i ten raz nie był wyjątkiem.
Odwzajemnił wzrok Bovy, jednak nie na długo i po chwili zaczął błądzić spojrzeniem po pomieszczeniu. Chyba zdążył się odzwyczaić od bycia obserwowanym z tak… niemal matczynym uczuciem. A tym bardziej przez kompletnie mu obcą osobę. Czuł się z tym trochę niezręcznie, a wspomnienie o nieobecności siostry przy tej, jak się zapowiadało, ważnej rozmowie tym bardziej go speszyło. Nie zamierzał oczywiście dać tego po sobie poznać i przyjął obronną postawę, po prostu wzruszając ramionami i udając, że to nic wielkiego.
Rozmówczyni jednak widocznie nawet nie oczekiwała żadnego dokładniejszego wytłumaczenia, bo po chwili (…w normalnym postrzeganiu czasu) kontynuowała swój ciąg myślowy.
< Skąd…? > — zdziwił się na jej znajomość ich daty urodzin, choć mógł się tego spodziewać. Zaraz zresztą otrzymał odpowiedź, kiedy kobieta podjęła swoją opowieść.
Magda. Poczuł się dziwnie. Jak w ogóle miał zareagować na fakt, że dopiero po osiemnastu latach poznał imię swojej matki? Czy to powinno cokolwiek zmienić? Czy miał czuć się inaczej? Bo póki co był tylko zagubiony. Kolejna część historii zresztą wcale tego nie ułatwiała – czemu ich matka tak ryzykowała swoje życie? Nie było z nią ich ojca? Musiał być ku temu jakiś ważny powód, a Pietro zaczął się zastanawiać, czy ten powód… dalej istniał.
< Zaraz, Wanda jest starsza? > — wciął się kobiecie w słowo, nie mogąc się powstrzymać. Ale jak to, przecież to on był wyższy… Wyglądało na to, że jego siostra miała rację za każdym razem, kiedy zarzekała się, że „to ona na pewno jest starsza, bo jest rozsądniejsza”. I to o całe dwadzieścia minut! Nie jakieś dwie czy pięć, a prawie pół godziny! W tym momencie chłopak poczuł, że przegrał ich wewnętrzną rywalizację. Ale nadal był tym wyższym.
Kiedy doszedł już do siebie po tej sromotnej klęsce, pozwolił Bovie dalej mówić i dla odmiany wcale nie zdziwiły go efekty świetlne towarzyszące ich urodzinom– akurat wzmiankę o tym znalazł w gazecie.
Ostatecznie jednak temat wrócił do Magdy i chłopak znów czuł się nieswojo i… nie na miejscu. Wiercił się niezręcznie na krześle i utkwił wzrok z blacie stołu, słuchając słów Bovy. Niemal widział ten obraz przed oczami: obca kobieta… ich matka, w jego wyobraźni bez twarzy, choć dziwnie podobna do Wandy, wyczerpana trzyma w ramionach dwa niemowlaki i się uśmiecha. Kochała ich? Mimo że ledwo ich znała. On sam nawet nie pamiętał tych wydarzeń, a przecież też tam był! Czy też powinien ją kochać, mimo że nigdy z nią nie rozmawiał i nawet nie wiedział jak wygląda? Czy było to w ogóle możliwe?
< Co się stało? > — podniósł wzrok i spytał stłumionym głosem. Czemu nie mogła ich wychować? Bova wyznała, że bała się, że poród zabije Magdę, ale ostatecznie ich matka to przeżyła, tak? Musiała żyć, skoro wzięła ich w ramiona i się uśmiechnęła, prawda? Więc co się stało?
Drgnął zaskoczony, kiedy rozległ się gwizd czajnika, i zamrugał szybko, wracając świadomością do pokoju, w którym byli. Na ponowną propozycję herbaty wzruszył ramionami. Już mu było wszystko jedno.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Czw Lis 23, 2017 3:05 am

Zaśmiała się nieznacznie, słysząc niedowierzanie w głosie chłopca, gdy ten dowiedział się, że jest młodszym z bliźniąt. Bova domyślała się, że coś takiego faktycznie może mieć dla nich znaczenie. Jakoś rodzeństwa miały to do siebie, że uwielbiały używać swojego wieku jako argumentu. Szczególnie będąc jeszcze tak młodym...
— < Jest. Mogę zapewnić, że w tym przypadku nie nastąpiła żadna pomyłka > — zapewniła, na zawsze rozwiewając szanse Pietro na wygraną w kwestii pierwszeństwa. Biedak nie wie, że ma jeszcze jedną starszą siostrę.
Bova doczłapała do kuchenki, po czym wyjęła dwa kubki i zaczęła przygotowywać herbatę. Choć jej gość nie wyglądał na wielkiego entuzjastę, wciąż uważała, że dobrze mu to zrobi. Mimo wszystko... trudno było się jej o niego nie troszczyć. Nawet jeśli minęło kilkanaście lat od czasu, gdy zajmowała się bliźniętami, zaskarbiły sobie one malutką cząstkę jej serca. Nie potrafiła zliczyć, ile razy zastanawiała się, czy wszystko u nich w porządku, czy są zdrowe, jak sobie radzą. Spotkanie więc Pietro po tylu latach było dla niej prawdziwym błogosławieństwem. Zawsze miała nadzieję, że one w końcu do niej wrócą. Choć na chwilę.
Jednak teraz nie było czasu na czułe wspomnienia. Pietro musiał poznać prawdę.
Cisza przeciągała się, a pytanie chłopca pozostawało bez odpowiedzi. Nawet jeśli Bova miała tyle lat, by przygotować się na tę rozmowę, wciąż nie potrafiła ująć w słowa tego, co musiało zostać powiedziane. Westchnęła ciężko, kończąc przygotowywanie herbat. Zostawiając je, by ostygły, podeszła do regału.
— < Musiała uciekać. Była przerażona, zagubiona. Obawiała się, że jeżeli zostawi was przy sobie, czeka was niebezpieczeństwo. Uciekła więc sama, uważając, że tak będzie lepiej. To... nie była dla niej łatwa decyzja. I składało się na nią wiele innych rzeczy. > — Mówiąc, przeglądała cały czas książki, jakby szukając konkretnej. W końcu wyciągnęła grubo oprawiony wolumin i otworzyła go na zaznaczonej złożoną kartką stronie. Zamiast jednak zainteresować się tekstem na stronach, wyjęła wspomniany kawałek papieru, patrząc na niego z nostalgią. Był wyraźnie stary i... zapisany? — < Ale to nie ja powinnam ci o tym opowiadać. Nim Magda uciekła, zostawiła list. Nie wyjaśniła w nim wszystkiego, nie spodziewaj się więc wiele, ale da ci trochę lepsze spojrzenie na to, co wtedy się działo. Oczywiście... jeśli w ogóle chcesz go przeczytać. >
Bova odłożyła książkę, a rękę z listem wyciągnęła w kierunku Pietro. Od niego tylko zależało, czy go weźmie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pią Gru 01, 2017 2:20 am

Burknął coś pod nosem, niezadowolony z niezaprzeczalnej pewności Bovy co do jego wieku. Jak Wanda śmiała być od niego starsza? Powinien się obrazić!
Dłuższa przerwa, jaka potem nastała, była dla chłopaka istną torturą rozdarcia między chęcią usłyszenia odpowiedzi a obawą przed tym, jak ta odpowiedź może brzmieć. Z napięciem patrzył to na krowę, to na swoje dłonie, które leżały splecione na stole, co chwilę zaciskając się i rozluźniając. Cała jego uwaga jednak natychmiastowo skupiła się na kobiecie, kiedy tylko usłyszał pierwszy dźwięk opuszczający jej usta.
…I poczuł jak coś ciężkiego opada mu na dno żołądka. Więc matka ich zostawiła. Świadomie i z własnej woli. Nawet jeśli miała poważne powody, nawet jeśli była to słuszna decyzja to… była to jej decyzja. Sam nie wiedział, czemu ta informacja tak nim wstrząsnęła, przecież była to jedna z oczywistych odpowiedzi. Przecież już wcześniej o tym myślał, a jednak… w tym była ostateczność, która nie pozostawiała wątpliwości i która zaciskała jego gardło. Spróbował się opanować i ruchami niezauważalnymi dla zwykłego człowieka przejechał dłonią po twarzy, ucisnął nasadę nosa kciukiem i palcem wskazującym i przeczesał palcami włosy, całą sekwencję kończąc masowaniem karku już w dostrzegalnym dla ludzkiego oka tempie. Zastanawiał się, czy lepszą informacją nie byłaby śmierć matki, jakkolwiek okrutnie by to nie brzmiało. A może nie. Może po prostu w tej sytuacji nie było lepszych informacji.
Na słowo „list” gwałtownie poderwał głowę i nawet wyprostował się na krześle. Niewiele myśląc, wziął wręczaną mu kartkę, kompletnie zapominając o powstrzymywaniu swojej naturalnej prędkości. Zanim jednak zdążył ją rozłożyć, ujawniając treść, dotarło do niego, że trzyma w dłoniach jedyną rzecz, która łączyła go z biologiczną matką. I miał przeczytać jej myśli przelane na papier, jej słowa spisane jej ręką, ten świstek stanowił jego pierwszy w życiu kontakt z nią. Upuścił list na stół, jakby ten go oparzył. Wszystko działo się na tyle szybko, że Bova prawdopodobnie widziała tylko krótkie mignięcie – w jednej chwili wręczała chłopakowi kartkę, a w następnej ta sama kartka leżała przed Pietro, który patrzył na nią, jakby ta miała zamiar go ugryźć.
W końcu po to tu przyszedł, prawda? Kto wie, czy to nie jest jego jedyna szansa… Ale Wanda powinna tu być, powinni to czytać razem, ramię przy ramieniu, jak zawsze… Czy siostra znosiłaby to lepiej niż on? Nie wiedział, jakby to wyglądało, gdyby była tu sama, na jego miejscu, ale gdyby była tu z nim… Przez moment aż miał wrażenie, że czuje dłoń bliźniaczki zaciskającą się na jego własnej – wyraz jednocześnie wzruszenia i niecierpliwości, poszukiwanie wsparcia i dodanie mu odwagi. Które z nich ostatecznie sięgnęłoby po list?
…cóż, był tu sam, więc to musiał być on.
Wziął głęboki oddech, po czym otworzył wiadomość i zaczął czytać.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Czw Gru 07, 2017 1:19 am

List był wyraźnie stary i podniszczony. Trzymając go w ręce miało się wrażenie, że w każdej chwili może się rozpaść na drobne kawałeczki. Tekst na kartce napisany był prosto, momentami niechlujnie. Można było odnieść wrażenie, że ktoś się naprawdę spieszył. W niektórych miejscach słowa były już wyblakłe, w niektórych część tekstu skreślona, ale wciąż dało się rozczytać bez większych problemów. Całość zapisana była po romsku.


Droga Bo przyjaciółko,
Przede wszystkim jestem Ci winna wdzięczność za wszystko, co zrobiłaś dla mnie i dla moich dzieci. Żadne z nas nie przeżyłoby bez Ciebie. Jestem Twoją dozgonną dłużniczką. Dlatego też tym trudniej przychodzi mi zrobić to, co zamierzam, a co z Twojej perspektywy już zrobiłam.
Odchodzę. Tych ostatnich parę dni, które spędziłam pod Twoją opiekę, pozwoliły mi odpocząć i na spokojnie przemyśleć wiele spraw. I choć dziękuję za Twoją propozycję, nie mogę tu dłużej zostać.
Erik jest uparty i naprawdę inteligentny. Zdolny jest też do rzeczy, które nie śniłyby się normalnemu człowiekowi. To kwestia czasu, aż mnie znajdzie i żadne tajne laboratorium nic tu nie zmieni. Zostając więc tutaj, wraz z dziećmi, narażę je. On nie może się o nich dowiedzieć. Będzie im lepiej Będą bezpieczniejsze, jeśli nigdy nie odkryje ich istnienia. Chcę dla nich normalnego ży, szczęśliwego życia. Nie chodzi mi o to, że Erik by je skrzywdził. Nie wierzę, że mógłby to zrobić własnym dzieciom. Potrafi być okrutny i bezwzględny, ale to człowiek, który wymordował setki ludzi, by pomścić Anyę. Ale właśnie dlatego nie może przy nich być. Boję się, że pewnego dnia ściągnie na nie niebezpieczeństwo lub stanie się jeszcze bardziej nieprzewidywalny i zdolny do najgorszych rzeczy oraz całkiem podda swoim maniom. Choć wciąż go kocham i potrafię po części zrozumieć, skąd się w nim wzięło to wszystko, przeraża mnie i nie potrafię powiedzieć.
Jeśli odejdę, nigdy nie dowie się o naszych dzieciach. Nie wiedział, że jestem w ciąży, więc nawet, jeśli mnie znajdzie, będą bezpieczne. A jeśli mnie nie znajdzie... i ja, i one będziemy mogli żyć w spokoju. Nawet jeśli z dala od siebie.
Ta decyzja rozrywa moje serce. Chciałabym być przy nich i patrzeć jak dorastają. Gdy myślę o wszystkich rzeczach, które mnie ominą, naprawdę ciężko mi odejść. Straciłam już córkę, teraz stracę kolejne dzieci... Ale powtarzam sobie, że to dla ich dobra.
Może jestem po prostu tchórzem i to wszystko mnie przerasta. Może podejmuję złą decyzję. Chciałabym wiedzieć, co jest w tej chwili najlepsze. Chciałabym być dobrą matką. Ale Możliwe jednak, że nie potrafię. Mimo wszystko kocham je całym sercem. Proszę, nie pozwól, by kiedykolwiek w to zwątpiły.
Wiem, że to dużo i może jestem niewdzięczna, ale na sam koniec chciałabym prosić, abyś znalazła im dobry dom i rodzinę, która zajmie się nimi i pokocha jak własne dzieci. Zasługują na szczęście i miłość, a nie życie ciągłą ucieczkę i strach.
Dziękuję Ci raz jeszcze za wszystko i przepraszam. Przeproś też ode mnie moje dzieci.

Magda Lehnsherr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pią Gru 22, 2017 10:46 pm

Za pierwszym razem niewiele do niego dotarło, poza przepraszającym tonem wiadomości i znanym mu już faktem, że kobieta odeszła z własnej woli. Większą reakcję wywołał u niego dopiero podpis – wpatrywał się w niego dłuższą chwilę w miernej próbie ogarnięcia umysłem faktu, że właśnie poznał imię swojej matki. Magda. Pietro, syn Magdy. Pietro Lehnsherr?
…ugh, nie, to brzmiało okropnie.
Ta myśl pozwoliła mu się nieco otrząsnąć i przeczytać list ponownie, może tym razem z większym zrozumieniem. Dopiero wtedy doszło do niego to, czego kobieta się obawiała.
Erik. Okrutny i bezwzględny. Własnym dzieciom. Wymordował setki ludzi.
To miał być ich ojciec? Człowiek, który zmusił ich rodzicielkę do ucieczki i zostawienia własnych dzieci? Jakiś masowy morderca? I co takiego Bova mówiła wcześniej? Coś o samotnej podróży przez góry, w śniegu, podróży, która o mało nie zabiła kobiety w zaawansowanej ciąży? Jak bardzo Magda musiała się go bać?
Chyba było mu słabo. Położył kartkę na stole i oparł głowę na jednej ręce, wciąż wbijając wzrok w napisane litery, choć chyba nie do końca je widział. Miał wrażenie… Czuł się… Sam nie wiedział, jak się czuł. Był zagubiony, a gdzieś tuż pod skórą kotłowało mu się zbyt wiele emocji, żeby mógł je zrozumieć. Obraz na obrzeżach jego kąta widzenia był zamazany, stracił poczucie kierunku jakby zakręciło mu się w głowie, choć jednocześnie był doskonale świadomy krzesła, na którym siedział i stołu, o który się opierał. Oddychał, ale nie czuł że oddycha.
Zamknął oczy, próbując się uspokoić i jeszcze bardziej niż do tej pory przeklinając, że nie ma z nim Wandy. Z nią byłoby łatwiej. Nawet gdyby jego odczucia były takie same, to przynajmniej mógłby się skupić na tym, żeby wesprzeć ją, zamiast próbować zmagać się z własnymi emocjami. Pocieszanie siostry było łatwiejsze, łatwiej mu było znaleźć siłę na cokolwiek.
Nawet bez bliźniaczki obok, te myśli wystarczyły, by mógł nieco przywrócić się do porządku. Pierwszy szok minął. Otworzył oczy, unosząc głowę i natrafiając wzrokiem na Bovę. Cokolwiek, byle nie patrzeć na ten przeklęty list.
— otworzył usta, choć nie wiedział, co chce powiedzieć. Przełknął ślinę i spróbował ponownie: — < Czy wiesz, co stało się z nią później? >
Czy ten Erik faktycznie ją znalazł? A może udało się jej uciec? Czy czasem o nich myślała? Czy w ogóle jeszcze żyła?


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pią Gru 29, 2017 12:10 am

Dała mu dłuższą chwilę, by Pietro mógł na spokojnie przeczytać list i przetrawić jego treść. Nie chcąc mu przeszkadzać, siadła na ten czas znowu w fotelu i jedynie obserwowała chłopca zmartwionym spojrzeniem. Znała treść listu Magdy praktycznie na pamięć. Domyślała się więc, jak jego treść może wpłynąć na chłopaka. Jak słowa w nim zawarte mogą wpłynąć na kogokolwiek, kto choćby znał Magdę. Wciąż pamiętała, jak wpłynęły na nią.
Nigdy sobie nie wybaczyła, że nie dała rady jej wtedy zatrzymać.
Bova westchnęła ciężko, wiedząc, że nie może skupiać się teraz na wspomnieniach. Najważniejsze było, by zając się Pietro i pomóc mu przetrawić nowe informacje. To nie mogło być dla niego proste. Nie na co dzień poznawało się prawdziwą historię własnej matki, której do tej pory nie znało się nawet imienia.
Spodziewała się pytania, które w końcu padło. Choć już dawno powinna mieć przygotowaną na nie odpowiedź, to jednak uświadomienie Pietro, co stało się z Magdą, było trudniejsze, niż zakładała.
— < Wiem. > — Na dłuższą chwilę zapanowała cisza. Bova spuściła spojrzenie, nie będąc w stanie patrzeć chłopcu w oczy. — < Gdy śniegi stopniały, znaleźliśmy jej ciało. Prawdopodobnie była zbyt słaba, by przeżyć. Pochowaliśmy ją niedaleko, w miejscu, gdzie ludzie zazwyczaj nie uczęszczają. >
Zamrugała kilkakrotnie, czując, jak pod powiekami zbierają się jej łzy. Wzięła jeden głębszy, trochę drżący oddech.
— < Przykro mi. >
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Czw Sty 04, 2018 3:34 pm

Patrzył na nią wyczekująco, a cisza zdawała się dla niego ciągnąć w nieskończoność. Kiedy kobieta w końcu ujawniła los jego matki, jego ręka drgnęła odruchowo, choć sam nie wiedział, jaki ruch chciała wykonać. Pokiwał głową na znak, że usłyszał jej słowa, choć nie wiedział co o tym myśleć. Powinno mu być przykro, ale jakoś czuł jedynie pustkę, jakby nagle zniknęło coś, co do tej pory musiał dźwigać. To było dobre uczucie, spokojne, choć dziwne. Chyba Magda i tak była dla niego martwa już od dawna, teraz po prostu dostał tego potwierdzenie i nie musiał się zastanawiać nad żadnymi „co jeśli”.
Pomyślał o jej grobie, o perspektywie odwiedzenia go i… nie chciał. Chyba wolał zachować tę cząstkę nieuchwytności, po co mu kolejny obraz, który będzie mógł przywołać i się nim prześladować? A może to właśnie pozwoli jeszcze bardziej ostatecznie zamknąć ten rozdział? Ale co powiedziałby Wandzie? Wanda pewnie myślałaby, że należy odwiedzić to miejsce. Chociaż raz.
Problem w tym, że tam szczególnie nie chciał iść sam.
< Możesz mnie tam zaprowadzić? > — zapytał wbrew sobie. Chyba jednak przez ostatnie lata przyzwyczaił się do podejścia, że może w dane miejsce już nie wrócić, więc trzeba wykorzystywać oferowane szanse.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Czw Lut 01, 2018 6:42 am

W czasie, gdy Pietro trawił wiadomość o śmierci matki i o tym, co zrobić w związku z jej grobem, Bova ponownie zaczęła czegoś szukać wśród kart książki, w której wcześniej krył się list. Skrawkiem chusty otarła załzawione oczy, sama zdziwiona tym, że wspomnienie tej tragicznej historii wciąż w jakiś sposób ją poruszało. Do tej pory nieraz myślała zarówno o Magdzie, jak i o jej dzieciach, jednak pojawienie się tu jednego z nich na nowo obudziło jej emocje, sprawiając, że wydarzenia sprzed osiemnastu lat odżyły w jej pamięci.
Gdy akurat znalazła to, czego szukała, Pietro zadał swoje pytanie. Bova przeniosła wzrok na niego, uśmiechając się czule.
< Oczywiście. Ale wpierw... jest coś, co chciałabym ci dać. Niestety nie zachowało się dobrze przez te wszystkie lata, ale... ale powinniście to mieć > — powiedziała, po czym wyciągnęła w jego kierunku rękę, w której trzymała małą, postrzępioną fotografię. — < Zostało zrobione tuż po waszych narodzinach. >



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Czw Cze 14, 2018 11:43 pm

// *wpada spóźniony z kubkiem ze Starbucksa i koroną z Burger Kinga* Sorki, ale straszne korki w tych internetach!

Tylko mimochodem odnotowywał ruch Bovy po pomieszczeniu, zbyt pochłonięty własnymi rozterkami, by poświęcać jej większą uwagę i dopiero gdy czekał na jej odpowiedź, zastanowił się nad tym, co ona robi. Podszedł do niej zaciekawiony i wyciągnął rękę, żeby wziąć to, co mu podawała – zamarł jednak, widząc fotografię. Naprawdę, powinien już powoli oswajać się z tymi rewelacjami albo przynajmniej być gotowy na coś takiego, ale nadal każdy ślad matki wydawał się czymś surrealnym, co mogło zniknąć przy najlżejszym dotknięciu. Spojrzał niepewnie na Bovę – widok humanoidalnej krowy jakoś wcale nie upewnił go, że to wcale nie sen, z którego zaraz się wybudzi – po czym wziął fotografię w dłoń z taką ostrożnością, jakby papier miał go ugryźć.
Nie wiedział, ile czasu wpatrywał się w zdjęcie, wydawało się to trwać niesamowicie krótko i długo jednocześnie – przez jego głowę przeszło tyle myśli, że wydawały się nieść ze sobą ciężar kilku lat, choć skumulowały się do tego stopnia, że on sam za nimi nie nadążył. Znowu podniósł wzrok na rozmówczynię i uchylił usta, czując, że powinien to jakoś skomentować.
< …wygląda jak Wanda. > — To było jedyne, co przyszło mu do głowy. Choć właściwie to chyba Wanda wyglądała jak ona. Kropka w kropkę, tylko kobieta na zdjęciu była starsza i dużo bardziej zmęczona – poza tym zmęczeniem nie był w stanie zinterpretować wyrazu jej twarzy; nie czuł się na siłach. Przekręcił lekko dłoń, tak, żeby już nie widzieć dokładnie fotografii i cicho zapytał: — < Naprawdę nam to dajesz? Tak na stałe? >


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pon Cze 25, 2018 1:37 pm

Ponownie nie pozostawało jej nic innego, jak po prostu przypatrywać się reakcji chłopca. Bova domyślała się, że cała ta sytuacja nie jest dla niego prosta i możliwe, że zbyt wiele zostało na niego zrzucone zbyt nagle, jednak… czy kiedykolwiek jeszcze miałaby okazję, by mu to przekazać? Gdy Pietro stąd wyjdzie, prawdopodobnie już nigdy nie będzie miał powodu, by wrócić. Choć się tu narodził wraz ze swoją siostrą, tak naprawdę nic go nie łączyło z tym miejscem. Oczywiście odnalazł je, by dowiedzieć się prawdy o swoim pochodzeniu, ale skoro ją już poznał… pozostawało mu tylko odejść i zostawić przeszłość za sobą. Dlatego też nie mogła patrzeć na to, czy nie przekazuje mu zbyt wiele, bo jej obowiązkiem było przekazać mu teraz wszystko. Tego chciałaby Magda.
Na stwierdzenie Pietro na ustach Bovy pojawił się lekki uśmiech.
< Czyli twoja siostra wdała się w matkę? Jeśli tak, wyrośnie w przyszłości na piękną kobietę. > — Za to w Pietro, gdy tak mu się przyglądała, z trudem odnajdywała jakiekolwiek cechy po swojej dawnej przyjaciółce. Zakładała więc, że chłopiec odziedziczył po ojcu równie wiele, co dziewczynka po matce. Ciekawe, czy równie podobnie było z ich charakterami…?
< Oczywiście, że tak. To zdjęcie od początku należy do was, ja po prostu je przechowywałam. > — Prawdę mówiąc w pierwszej chwili nieco ją zmyliła nagła zmiana w sposobie wypowiadania się Pietro, jednak po chwili zdecydowała się zwyczajnie to pociągnąć. W końcu, nawet jeśli był tu obecnie tylko on, sprawa rzeczywiście dotyczyła ich obojga. — < Po prostu weź je, moje dziecko. Powinniście je mieć. Proszę. >
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Sro Sie 22, 2018 1:50 pm

Sam nie wiedział (i Sam też nie wiedziała), czy kiedykolwiek jeszcze tutaj wróci, więc również chciał wyciągnąć ze spotkania jak najwięcej a wszelkie rewelacje przyjmować dzielnie i nie dać po sobie poznać zbytniego wstrząśnięcia. Wizja powrotu wydawała się dziwna, była czymś, do czego nie był przyzwyczajony – w końcu od śmierci rodziców (tych prawdziwych, którzy ich wychowali) zawsze z Wandą szli przed siebie, ciągle do przodu, nigdy nie zawracając do miejsc niosących zbyt bolesne wspomnienia. Może się bali.
Na komentarz o urodzie Wandy nie wiedział, co odpowiedzieć. Stwierdzenie "wyrośnie na piękną kobietę" brzmiało tak typowo i infantylizująco, że na usta cisnęło się skrzywienie i jeszcze stęknięcie do kompletu, ale z drugiej strony było... domowe, rodzinne i nikt od dawna tak do nich nie mówił. Hydry nie obchodziło, na kogo wyrosną, nie pod tym względem i nawet jeśli takie słowa padały, miały na celu tylko ocieplenie stosunków z bliźniakami. Bova za to mówiła szczerze i bez ukrytych motywów.
Opuścił dłoń trzymającą zdjęcie i pokiwał niemrawo głową, ruch kończąc ze wzrokiem wbitym w podłogę. Patrzył na swoje buty, na skrawek płaszcza Bovy, znowu na buty, w bok na ścianę, w drugi bok, na rękę i trzymaną w niej fotografię, po czym ponownie uniósł ją wyżej i spojrzał na zdjęcie, tym razem gotowy na to, co ujrzy. Objął spojrzeniem sylwetki niemowlaków, trzymające je dłonie, różową kołdrę, poszarpane krawędzie, po czym obrócił papier, sprawdzając, czy znajdzie coś po drugiej stronie. Ostatecznie jednak znów spojrzał na lekko wypłowiały obraz i utkwił spojrzenie w twarzy Magdy Lehnsherr.
< Dziękuję > — powiedział w końcu dość cicho, czując się niepewnie i wręcz głupio przy wypowiadaniu tego słowa.
Musiał wziąć się w garść – i pewnie będzie musiał to robić wielokrotnie. Głębszy oddech, podnieść głowę, a potem wrócić do stolika i zabrać wciąż leżący na nim list. Ostrożnie złożył papier po liniach zgięć, w środek wkładając też fotografię, po czym powoli – i to w ludzkim rozumieniu powoli – włożył pamiątki do jednej z bezpieczniejszych kieszeni.
< Możemy iść? > — Chciał to wszystko już mieć za sobą.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Nie Paź 21, 2018 1:20 am

Niestety czy stety – zdjęcie było tylko zdjęciem; Pietro nie znalazł na nim żadnych dopisków, ukrytych motywów czy innych znaczących szczegółów. Z drugiej strony fotografii był jedynie zżółknięty papier, przybrudzony nieco w paru miejscach. Wyglądało na to, że limit rewelacji na jeden dzień został zakończony.
Bova dała Pietro tyle czasu, ile tylko ten potrzebował. Nie poganiała, nic nie mówiła, choć jeśli tylko chłopak czegoś by potrzebował, była tuż obok, oferując pomoc. Pytania, prośby, cokolwiek – dziś była do jego dyspozycji. Nie mogłaby spojrzeć sobie w twarz, gdyby nie zrobiła chociaż tyle dla syna Magdy.
< Drogie dziecko, nie musisz dziękować. Cieszę się, że miałam w końcu okazję, by ci je dać. > — Jej ręka nieznacznie drgnęła, jakby zamierzała ją wyciągnąć w stronę chłopca, ale ostatecznie się powstrzymała. Nie chciała naruszać jego strefy osobistej. W końcu… była dla niego całkiem obca.
Na pytanie Pietro Bova skinęła głową. Poprawiła chustę na swoich ramionach, rozejrzała się po pokoju, zastanawiając, czy czegoś nie zapomniała, po czym ruszyła przodem. Krok kobiety był całkiem dziarski jak na jej wiek – szczególnie jeśli porównać go do powolnego, niepewnego chodu młodszej Mou. Przemierzali więc korytarze sprawnie, kierując się do wyjścia.
Pietro mógł nie zwrócić na to uwagi, jako że większość korytarzy wyglądała tutaj identycznie, jednak tym razem szli zupełnie inną drogą. Już po wyjściu z pokoju Bova skręciła w przeciwną stronę niż ta, z której koleżanka przyprowadziła jej chłopca, jednak nie wyglądało to na pomyłkę. Pewnie szła przed siebie, mijając kolejne sale, pokoje i zakręty, aż w końcu dotarła wraz z Pietro do ciężkich, stalowych drzwi. Podobnie jak Mou wcześniej, tak teraz Bova musiała wpisać kod, by w ogóle otworzyć przejście. Najwyraźniej zabezpieczenia miały utrudnić ucieczkę stąd tym, których laboratorium nie chciało wypuścić.
Gdy szyfr uruchomił mechanizm, przed oczami Pietro pojawił się kolejny tunel w głębi góry oraz uderzyło go chłodne, rześkie powietrze. Jego towarzyszka prawie natychmiast wznowiła chłód, pokonując szybko kręty i zadziwiająco krótki korytarz, który wychodził u podnóża Wundagore. Bova ruszyła wzdłuż skalnych ścian, a po kilku minutach skręciła w górską ścieżkę, biegnącą w dół między drzewami. Kończyła się ona polaną, samotną i opustoszałą, jeśli nie liczyć jednego elementu, psującego wrażenie skrawka ziemi nietkniętego ludzką ręką. Na środku stał nagrobek. Była to prosta, kamienna płyta wyraźnie nadgryziona przez czas, zarośnięta po części dzikimi kwiatami i z wyrzeźbionym tylko jednym słowem – Magda.  
Bova zatrzymała się przy krańcu ścieżki, najwyraźniej nie mając zamiaru iść dalej.
< To tutaj > — szepnęła, jakby cokolwiek głośniejszego mogło zaburzyć spokój tego miejsca. Posłała czułe spojrzenie w kierunku ostatniej pamiątki po przyjaciółce, po czym spojrzała na chłopca. — < Tu kończy się moja rola. Mam nadzieję, że to, czego się dzisiaj dowiedziałeś, pozwoli tobie i twojej siostrze ruszyć dalej. Życzę wam w życiu wszystkiego dobrego. I pamiętaj, chłopcze – jeśli kiedykolwiek będziecie potrzebować pomocy, tu ją znajdziecie, póki wciąż jestem na tym świecie. Bądźcie zdrowi. > — Uśmiech, który Bova posłała młodemu speedsterowi, pełen był zarówno troski, jak i smutku. Wciąż był on jednak bardzo ciepły. Kobieta zacisnęła dłonie na skraju swojej chusty, po czym ruszyła powoli w górę zbocza, zostawiając Pietro po raz pierwszy sam na sam z jego własną matką.


Ostatnio zmieniony przez Matka Smoków dnia Pon Gru 17, 2018 3:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Czw Lis 01, 2018 1:48 am

// 1 listopada, idziemy na groby

Zawsze mówili, że „nie musisz dziękować”, ale gdyby nie podziękował to wyszedłby na niewdzięcznika, który nie docenia wykonywanych w jego stronę gestów, co po części było prawdą, ale nikt nie musiał o tym wiedzieć ale to było takie błędne koło grzecznościowe, więc nie skomentował słów Bovy. Poza tym miał ważniejsze rzeczy na głowie, bo chyba właśnie zbliżał się punkt kulminacyjny tego spotkania, jak i zresztą całej jego wyprawy.
Ruszył za krową, wlepiając wzrok w jej plecy i co chwila sięgając dłonią do swojej kieszeni, żeby upewnić się, że list i fotografia nadal bezpiecznie tam spoczywają. Był zbyt przejęty, żeby jakkolwiek zwracać uwagę na drogę, którą podążali – zresztą zdążył zaufać przewodniczce na tyle, żeby wierzyć, że nie prowadzi go ona w żadną pułapkę. Niezwykle lekkomyślne, biorąc pod uwagę okoliczności, ale może właśnie ze względu na nie jak najbardziej usprawiedliwione. A może w jakimś stopniu podobnie do Wandy miał jakiś szósty zmysł czy przeczucia, które mówiły mu, że może być spokojny? Może nieświadomie została mu udzielona cząstka zdolności siostry w ramach miernej rekompensaty jej fizycznego braku obok? Nie zastanawiał się nad tym, po prostu ślepo – z ufnością – podążał za osobą, która znała jego biologiczną matkę i miała zaprowadzić go na jej grób.
Co innego mógł zrobić?
Przez całą drogę skupiał się na swoim oddechu i próbie zachowania spokoju, kiedy przez jego głowę przelatywały przeróżne myśli i niechciane wizje. Dopiero gdy się zatrzymali, wyrwał się z tego transu, który wydał się odcinać go od świata wokół.
Och.
Na moment wraz z jego oddechem wszystko się zatrzymało. Możliwe, że jakiś dźwięk opuścił jego usta, westchnienie lub mruknięcie, a może jednak nie, nie wiedział – wydawało się, jakby po prostu wszelkie czynności zostały u niego na sekundę wstrzymane. Nie zdążył (nie chciał) przeprocesować jeszcze roztaczającego się przed nim widoku, bo tak szybko jak wróciły zmysły, zrozumiał, że Bova zamierza odejść. Że się żegna, odwraca się, kończy rozmowę, że zostawi go tu samego, że…
< Poczekaj > — zatrzymał ją odruchowo, nawet nie myśląc po co i dlaczego i co dalej – jak zwykle u niego wszystko działo się na bieżąco. Wlepił wzrok w przewodniczkę, boleśnie uświadamiając sobie, że tak naprawdę nadal nic nie wiedział, a możliwe nawet, że miał jeszcze więcej pytań niż na początku. Przez moment, nie wiadomo jak szybki, po prostu stał i bez słowa na nią patrzył.
To nie tak, że nie miał nic do powiedzenia, wręcz przeciwnie – miał za dużo.
Kim jest Erik? Co o nim wiesz? Jak długo Magda tu była, czy mówiła coś więcej? Jaka była? Czy naprawdę z Wandą jesteśmy mutantami? Co to w ogóle tak naprawdę znaczy? O co chodzi z tą jaśniejącą górą – to tak na serio czy tylko jakaś metafora? Nic już nie wiem!
< Nasi rodzice > — zaczął w końcu — < rodzice Maximoff, Marya i Django… > — uściślił szybko, na jednym wdechu, by potem krótko wciągnąć powietrze i wyrzucić już wolniej: — < Ich też znałaś, prawda? To ty nas im dałaś, tak? >Ty jesteś tym aniołem, o którym mówili?
Poczuł jak ciężar rośnie mu w klatce piersiowej na tę myśl. Od śmierci rodziców minęło już dobrych kilka lat i wydawało się, że ruszyli z siostrą naprzód, mogli już ich wspominać i w miarę swobodnie o nich mówić, ale w tym momencie, gdy stał twarzą w twarz z kimś, kto też ich znał, kto był niczym łącznikiem z przeszłością – to było zupełnie tak, jakby przeniósł się w czasie, jakby na nowo to wszystko otworzył.
(Czy właśnie nie to zrobił, przybiegając tutaj?)
Bova była obecnie najbliższą im osobą, ostatnią żyjącą…
Coś go uderzyło, jedna myśl, uświadomił sobie coś tak prostego, tak oczywistego, a jednocześnie tak trudnego i bolesnego do przekazania.
< Wiesz, że nie żyją, prawda? > — wyszeptał przez ściśnięte gardło, wypuścił wraz z ciężkim oddechem, czując się niemal głupio. Na pewno wiedziała, wydawała się wiedzieć wszystko, głupie pytanie, Quicksilver, skąd to powątpiewanie, Bova wie… Ale przecież skąd? — < Zginęli. W bombardowaniu. Kilka lat temu. >
Cholera, nadal bolało.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Nie Gru 02, 2018 5:19 am

Bova przystanęła nieco zdziwiona, choć jakaś jej część chyba nawet oczekiwała, że Pietro nie da jej tak po prostu odejść. Chciała być zatrzymana, chciała spędzić z nim choćby chwilę dłużej. Równocześnie wiedziała, że z każdą minutą trudniej będzie jej zostawić chłopca i odciąć się od przeszłości, której ten przecież nawet nie pamiętał.
Nie chciała się w żaden sposób narzucać, więc jedynie spokojnie poczekała, aż młody speedster ułoży swoje myśli. Opatuliła się nieco szczelniej swoją chustą, w myślach zauważając, że z wiekiem coraz trudniej znosić jej przymrozki. Rozmowa w jej pokoju była zdecydowanie bardziej komfortowa, jednak w tej chwili warunki miały nikły priorytet.
< Tak... Tak i nie. Mam na myśli… pozwól mi wytłumaczyć. > — Choć w pierwszej chwili zdziwiła się tym pytaniem, było ono jednak całkiem sensowne i zrozumiałe. Pietro chciał znać początki. Sprawy, które dla Bovy były tak oczywiste, że nawet nie pomyślała, by o nich wspomnieć. — < Kiedy szukałam dla was rodziców, sprawdzałam potencjalnych kandydatów. Chciałam spełnić ostatnią wolę waszej matki i upewnić się, że traficie w dobre ręce. Obserwowałam więc Django i Maryę, nie chcąc się wychylać, ale… przez przypadek doszło do bezpośredniego spotkania. Byli dla mnie naprawdę mili. Od razu czułam, że to dobrzy ludzie. Przekazałam to potem naszemu lordowi. To on wcześniej wskazał ich na kandydatów i to on potem przekazał was nowym rodzicom. >
Nie mogła nie dostrzec emocji, które pojawiły się na twarzy Pietro. Uśmiechnęła się do niego ciepło, nieco smutno i już wyciągała w jego stronę rękę, już chciała coś dodać, kiedy dotarły do niej kolejne słowa chłopca. Zamarła i przez chwilę nie była w stanie wykrztusić słowa.
< ...och. > — Ta wiadomość nie powinna była jej zaskoczyć i zapewne rozważała taką opcję wśród innych, ale trudno było przygotować się na usłyszenie tego bezpośrednio. — < Rozumiem. Nie miałam pojęcia… Przepraszam. > — Nie była pewna za co przeprasza, ale czuła, że powinna to zrobić. Zupełnie jakby ponosiła odpowiedzialność za to, że dzieci jej przyjaciółki znów straciły rodziców. — < Jak sobie z tym poradziliście…? Kto się teraz wami opiekuje? >
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Fietro

Liczba postów : 133
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pon Gru 10, 2018 10:40 pm

Ten „lord” brzmiał podejrzanie, nieprzyjemnie, ale Pietro nie zdążył zwrócić na to uwagi, bardziej skupiony na tym, że ktoś jednak postarał się, żeby para niemowląt trafiła w dobre ręce – że te wszystkie dobre wspomnienia z ich rodzicami (jak nadal o nich myślał i pewnie nigdy nie przestanie) nie były tylko zasługą szczęśliwego zrządzenia losu, a jakiejś przemyślanej decyzji mającej to właśnie na celu. To było pocieszające, że komuś na tym zależało, ale raczej nie pomagało na to, jaki finał spotkał tę rodzinę. Widocznie szczęście nigdy im nie sprzyjało.
Wzruszył tylko ramionami na jej przeprosiny – nie miała za co.
< Chciałem tylko… Pomyślałem, że skoro ich znałaś to powinnaś wiedzieć. > — Jej zmartwienie i zainteresowanie ich losem trochę go zmieszały, widocznie tak zdążył się odzwyczaić od tego, że ktokolwiek się o nich troszczy, że nie spodziewał się takiego naturalnego pytania. Nie chciał troski i współczucia, te uczucia nic nie zmieniały, choć zdecydowanie nie czuł się pokrzywdzony przez pytanie Bovy, po prostu… nie był przygotowany. — < Dajemy radę > — odparł po prostu — < zajęła się nami specjalna organizacja. > — Odpowiedź gładko przeszła mu przez gardło i w duchu pogratulował sobie zgrabnego wyminięcia tematu. W końcu mogło chodzić o organizację charytatywną zajmującą się wojennymi sierotami, a nie potomka nazistowskiego ruchu terrorystycznego, co – jak uświadomił sobie dopiero o tym myśląc – mogłoby nie być najlepszym wyznaniem. Kto wie, może nawet Bova próbowałaby ich od tego odwieźć, zaopiekować się nimi, wyciągnąć z Hydry, a tego nie chciał. Wspólnie z siostrą stwierdzili, że ta współpraca zbliży ich do tego celu i zamierzali przy tym zostać. Z całym szacunkiem dla Bovy – Pietro przyszedł tam tylko poznać odpowiedzi na swoje pytania, a nie po kolejną matkę.
Przez moment jego wzrok uciekł na bok i w ostatniej chwili powstrzymał się od zerknięcia na nagrobek, wracając spojrzeniem do Bovy.
< Czy ma- Magda mówiła coś jeszcze? O tym, skąd jest? O naszym… ojcu? >


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków
Postrach Forum

Liczba postów : 58
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Yesterday at 3:33 pm

< Dziękuję. Doceniam to. > — Uśmiechnęła się nieco smutno, myśląc o tym, jak wiele nieszczęść w życiu spotkało te dzieci, mimo że tyle osób próbowało zadbać o ich bezpieczeństwo. Pocieszała się myślą, że mimo wszystko nie byli zdani jedynie na siebie samych oraz że ostatecznie nikt ich nie rozdzielił.
< Wiem, że się powtórzę, ale pamiętaj, że jeśli jednak coś by się stało i potrzebowalibyście pomocy, zawsze zrobię wszystko, co tylko w mojej mocy, aby jej wam udzielić. > — Czuła, że musi wspomnieć o tym raz jeszcze, skoro tylko okazało się, że bliźnięta nie mają już nawet tej namiastki rodziny, którą lata temu postarała się im stworzyć. Nawet jeśli nie miała wpływu na śmierć Maryi i Django, w jakiś sposób poczuwała się do odpowiedzialności za tę sytuację.
< Niech pomyślę… Nie mówiła zbyt wiele o swojej przeszłości, starała się jej unikać. Jakby bała się, że mówienie o tym może sprowadzić na was niebezpieczeństwo. Czasem jednak wymsknęło się jej zdanie czy dwa, często oderwane od kontekstu. Mówiła o tym, że myślała, że “to już za nimi”, że chciała wierzyć, że Erik jest dobrym człowiekiem, choć czuła, że wiele przed nią ukrywa. Że czekała na niego tyle lat, a teraz sama przed nim uciekła. Och… i mówiła o Anyi, waszej siostrze. > — Trudno było po tylu latach wrócić pamięcią do rozmów z Magdą, ale tamten okres na tyle wyrył się w pamięci Bovy, że wciąż potrafiła wyłapać skrawki zdań dawnej przyjaciółki z odmętów czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   

Powrót do góry Go down
 
[2014] Góra Wundagore
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: