IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 [2014] Góra Wundagore

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Quicksilver
Pietruś Pan

Liczba postów : 87
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Nie Paź 29, 2017 11:35 pm

Cóż Pietro mógł poradzić. Był praktycznie na wakacjach, miał okazję się wybiegać, pogoda była ładna, a górskie powietrze rześkie, w takiej sytuacji ciężko było mu przybrać poważny nastrój. A sam ton kobiety nie był wystarczający, by uświadomić mu, jak wiele od niego zależało. Należał raczej do typów, którzy muszą coś zobaczyć i przekonać się na własne oczy, żeby zrozumieć, o co toczy się gra.
Nietypowe imię lekko go zaskoczyło, mimo wszystko spodziewał się raczej jakiejś… Andrei? Aleksandry? Marii? Nie skomentował tego jednak, bo w sumie cała ta sytuacja była sama w sobie dość niecodzienna, więc czemu imię rozmówczyni miałoby być normalne?
Przed wejściem w podejrzaną szczelinę lekko się zawahał. A co jak czeka tam na niego jakaś horda bandytów, którzy go zaatakują i-… Och, będą powolni, poradzi sobie. No tak. Podążył więc za Mou już bez większego niepokoju. Sama przewodniczka pewnie nawet nie zauważyła tej chwili niepewności. Jednak atmosfera nieco ostudziła jego entuzjazm. A nie, to ten zimny wiatr, bo przecież nie miał żadnych cieplejszych ubrań. Ciemność ograniczająca pole widzenia w połączeniu z wilgocią, wiatrem i ogólnie mało przytulnym otoczeniem sprawiła, że Maximoff miał się na baczności. I czekały go jeszcze jakieś rewelacje? Wypowiedź kobiety wydawała się ciężka od czającej się za nią prawdy. Którą Pietro miał zaraz poznać. Albo dowiedzieć się, że już nigdy nie opuści tej jaskini. Osobiście wolał jednak to pierwsze.
< Jakiej? > — nie brzmiał może tak poważnie jak jego towarzyszka, ale z pewnością już sobie nie żartował.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków


Liczba postów : 19
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pon Paź 30, 2017 5:12 pm

Niedługo o wszystkim Pietro przekona się na własne oczy, tego mógł być pewien. Choć niekoniecznie w taki sposób i w tym kontekście, w jakim by się spodziewał. Nie uprzedzajmy jednak faktów.
Pytanie chłopaka odbiło się echem od kamiennych, wilgotnych ścian i przez chwilę tylko je było słychać. Kobieta ponownie zawahała się na dłuższą chwilę, nim kontynuowała temat. Wyglądało na to, że powróciło do niej zdenerwowanie, którego doświadczała na samym początku ich spotkania.
- < My... nie ukrywamy się w tych górach bez powodu. Ty na razie poznasz jeden, którego ukrywanie nie ma dalszego sensu. Jednak... o resztę nie dopytuj. Im mniej będziesz wiedział, tym lepiej. Po co, dlaczego, od kiedy... to nie jest coś, co powinno cię interesować, chłopcze. Skup się na tym, co dotyczy tylko ciebie. Och, i twojej siostry oczywiście. Ale to nie ja będę ci o tym mówić, to nie teraz. W każdym razie... nie musisz wiedzieć wiele o nas i o tym miejscu, by zrozumieć, w jaki sposób wy jesteście z nim powiązani. Ale to jedno... przydałoby się wiedzieć. Żebyś potem nie był zszokowany > - powiedziała Mou, nie dając sobie przerwać, gdy tylko ułożyła wszelkie myśli w głowie. Wzięła głębszy wdech i... w końcu podniosła ręce do kaptura, ściągając go. Choć wokół było dość ciemno, to jednak nie panował tu całkowity mrok. Pietro mógł więc zobaczyć, że tym, co jego rozmówczyni kryła przez cały czas, była twarz... porośnięta futrem. Nie, to nie było do końca poprawne określenie. Cała jej głowa była zupełnie niepodobna do głowy ludzkiej, a kojarzyła się raczej z... niedźwiedziem? Czarne oczy błyszczały spomiędzy brunatnego futra.
- < Nie jesteśmy ludźmi. Nikt, kto tu mieszka, nie jest człowiekiem. Nie jesteśmy też mutantami. To... długa historia, nie potrzebujesz jej znać. Ale o samym fakcie dowiedziałbyś się prędzej czy później. Wolałam teraz... by nie było potem żadnych problemów. >
Czuć było, że mówienie o tym wszystkim przychodzi jej z trudem. Wyraźnie obawiała się reakcji, uciekała wzrokiem. Chyba najzwyczajniej w świecie miała kompleksy na punkcie swojego wyglądu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Pietruś Pan

Liczba postów : 87
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pon Paź 30, 2017 9:42 pm

Pietro mrugnął raz. Potem drugi. Trzeci. I jeszcze czwarty, tak dla pewności. Ona ma futro… A on się imieniu dziwił!
I zanim ktokolwiek zacznie oskarżać Maximoffa o zaskoczenie to jednak bycie superszybkim bratem wiedźmy to jedno, a zobaczyć kogoś, kto wygląda jak postać z kreskówki to coś zupełnie innego! Był to mimo wszystko widok niespodziewany i niecodzienny, do którego jego oczy nie były przyzwyczajone. Po prostu nie był na to przygotowany, i tyle, o. Nie mógł się oprzeć i wykorzystując swoją superszybkość, dotknął twarzy (pyska?) kobiety – prawdziwe! Mou powinna co najwyżej zauważyć lekkie drgnięcie (jeśli w ogóle akurat patrzyła na speedstera) i nawet nie poczuć naruszenia przestrzeni osobistej. Tak z resztą byłoby lepiej dla jej nerwów.
Sam Quicksilver musiał jeszcze przetworzyć to, co widział. Kiedy już udało mu się w miarę oswoić z tą rewelacją, zaczął w zamian roztrząsać to, co usłyszał. Całe szczęście jego mózg pracował szybciej niż u zwykłego człowieka, więc milczenie nie zdążyło się dać rozmówczyni we znaki. Aż tak. Miejmy nadzieję, bo wciąż było zauważalne.
< Dzięki za przygotowanie > — mówił to absolutnie szczerze, choć mogło tak nie brzmieć, bo wciąż był w lekkim szoku. A w każdym razie nie wiedział do końca, jak ma się zachowywać w tej sytuacji. Właściwie było coś pocieszającego w tym, że on i jego siostra nie byli największymi dziwadłami na tym świecie… Ale rodziło to również wiele pytań. — < Więc czym? Wiecie o mutantach? I jak to-… > — wyrzucił z siebie na jednym wydechu, ale urwał, przypominając sobie, że miał nie zadawać pytań. — < A, nieważne > — machnął ręką, zanim jeszcze kobieta zdążyła go upomnieć. — < Jeszcze coś powinienem wiedzieć? >


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków


Liczba postów : 19
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pon Paź 30, 2017 11:37 pm

Była przygotowana na zdziwienie, nawet na obrzydzenie. Z różnymi reakcjami już się spotykała. Spuściła więc po prostu wzrok, przez chwilę nie patrząc na twarz chłopca. Tak było lepiej, wiedziała to z doświadczenia. Po prostu czekała, że Pietro się ze wszystkim oswoi i jakoś to skomentuje. W międzyczasie na nowo naciągnęła kaptur na głowę, czując się z tym bardziej komfortowo. Teraz już jednak nie zamierzała tak obsesyjnie dbać o to, by nie pokazać twarzy. Nie miało to już znaczenia.
- < Pomyślałam, że tak będzie lepiej > - odpowiedziała, oddychając z niejaką ulgą. Nie było tak źle. I już miała otworzyć usta, by mu przypomnieć, że nie zamierza odpowiadać na więcej pytań, niż to potrzebne, ale nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, chłopiec się zreflektował. Zastanowiła się jednak nad jego pytaniem.
- < Chyba... chyba nie. Wszystkiego dowiesz się od niej > - powiedziała po chwili, po czym odwróciła się i ruszyła w głąb korytarza. Tym razem nie odzywała się, a jej chód zdawał się być sprawniejszy, co mogło być spowodowane prostszym, łatwiejszym terenem.
Po pewnym czasie doszli do ślepego zaułka. Nie kończył się on jednak skałą, a... ścianą. Białą ścianą ze stalowymi drzwiami i elektronicznym panelem. Mou podeszła bliżej, zasłaniając swoją sylwetką klawiaturę numeryczną, po czym Pietro mógł usłyszeć dźwięk charakterystyczny do wpisywania dziewięciocyfrowego kodu. Zaraz coś stęknęło, coś skrzypnęło, kobieta się odsunęła, a drzwi otworzyły... unosząc do góry i znikając w skale.
- < No, dotarliśmy na miejsce. Idź za mną, nie odzywaj się do nikogo, nie oddalaj i bezwzględnie mnie słuchaj > - powiedziała Mou, odwracając na chwilę głowę w stronę chłopca, po czym ruszyła przodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Pietruś Pan

Liczba postów : 87
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Wto Paź 31, 2017 12:17 am

< Od ko-… > — zaczął pytać, ale zaraz zrezygnował. Kimkolwiek była ta „ona”, od której miał się wszystkiego dowiedzieć, miał ją poznać w (miał nadzieję) niedługim czasie.
Gdyby Pietro był bardziej przezorny, starałby się pewnie zobaczyć wstukiwany przez kobietę kod – tak na wypadek, jakby zdobyte tu informacje były niewystarczające i chciał tu potem wrócić… na własną rękę (albo z siostrą). Ponieważ jednak dalekosiężne planowanie nigdy nie było jego mocną stroną, ograniczył się po prostu do lekkiego stanięcia na palcach i niezbyt udanej próby zajrzenia jej przez ramię, bardziej dla zasady niż dla czegokolwiek innego. Nawet ruchu jej ręki nie widział. W tym miejscu userka wspomniałaby, że przysadziste gabaryty kobiety w tym pomogły, ale nie wypada.
Słysząc takie polecenie Mou, kiedy tylko ta z powrotem odwróciła głowę, zmarszczył nos i uniósł lekko górną wargę w komicznym wyrazie niezadowolenia na taki stosunek do niego. Jakby był małym dzieciakiem na wycieczce w muzeum! Nie dotykaj, trzymaj mnie za rękę, nie rozmawiaj z obcymi, nie oddalaj się od grupy, no naprawdę! Był już pełnoletni i umiał się zachować! O, a co robi ten guzik?
Przemilczał to jednak, założył ramiona na piersi i ruszył za swoją przewodniczką.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków


Liczba postów : 19
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Wto Paź 31, 2017 5:21 pm

Tym razem droga była już krótka, choć dość specyficzna. Szli przez sterylne korytarze, kojarzące się z laboratorium lub szpitalem. Ściany były surowe, pozbawione ozdób. Co jakiś czas mijali tylko kolejne drzwi, każde opatrzone tabliczką z kodem, który nic nie mówił komuś, kto nie znał panującego tu systemu.
Mou na nowo przejawiała objawy zdenerwowania. Rozglądała się co chwila, szczególnie gdy mijali jakieś skrzyżowanie, jednak przez całą drogę nie natknęli się na nikogo. Mimo to łatwo można było się domyślić, że wizyta Pietro nie pozostała niezauważona, bo co jakiś czas dało się dostrzec kamerę.
Po paru skrętach i dwóch kondygnacjach, Mou zatrzymała się przy drzwiach nie różniących się od innych.
- < Poczekaj tu chwilę > - powiedziała do chłopca, po czym weszła do środka. W tym czasie, jeśli tylko Pietro się rozejrzał wokół, mógł zauważyć okno. Wcześniej żadnego po drodze nie widział. Wychodziło ono na... ogromny budynek. Najwyraźniej był on ukryty wśród gór, korzystając z ich masywów. Jeśli Pietro podszedłby bliżej i wyglądnął, mógłby zauważyć, że obecnie jest w części jakby "wmurowanej" w zbocze, która korytarzem łączy się z głównym gmachem.
Minęły może dwie, trzy minuty, a Mou wróciła. Tym razem jednak nie sama. Tuż za nią z pomieszczenia wyszła jeszcze jedna postać. Była to... krowa. Miała brązową sierść, choć przy kącikach oczu i pyska pojawiły się już siwe włosy, a oczy niebieskie. Z głowy wyrastały jej dwa niewielkie białe rogi. Miała na sobie długi, zielony płaszcz, a na ramiona narzuconą czerwoną chustę. Trudno było określić spojrzenie, jakim obdarzyła Pietro. Mieszanka nostalgii, ciepła i mądrości. Zdawało się też, jakby czegoś szukała wzrokiem w twarzy chłopca.
- < Pietro... to jest Bova. Zostawiam cię w jej rękach. Ona opowie ci wszystko, co potrzebujesz wiedzieć. > - Mou wydawała się odczuwać sporą ulgę. Uśmiechnęła się jeszcze do speedstera, skłoniła lekko głowę przed koleżanką i powolnym, ospałym krokiem ruszyła w swoją stronę. Gdy oddaliła się parę kroków, odezwała się Bova.
- < Wejdź, dziecko. To nie jest rozmowa, którą powinno się odbywać na korytarzu. > - Jej głos był miły dla ucha. Mógł się skojarzyć Pietro ze starą cyganką, którą znał jeszcze z czasów podróżowania z taborem, a która wszystkie dzieci traktowała jak własne wnuki. To była dobra osoba.
Bova cofnęła się, by pozwolić chłopcu wejść do środka. W momencie, gdy Pietro przekroczył próg, mógł się poczuć, jakby teleportował się w zupełnie inne miejsce. Był to pokój. Zwyczajny pokój starszej kobiety. Był w nim podział na część dzienną i nocną. W jednej stał stół z dwoma krzesłami, wygodny fotel tuż przy regale z książkami oraz niewielki aneks kuchenny, zaś w drugiej łóżko, a obok niego toaletka i komoda. Wokół roznosił się zapach lawendy.
- < Usiądź sobie, gdzie ci wygodnie. Herbaty? > - zaproponowała Bova, podchodząc powoli do czajnika.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Pietruś Pan

Liczba postów : 87
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Czw Lis 02, 2017 12:33 am

Nowe otoczenie wcale mu nie pasowało. Było chyba nawet gorsze od ciemnej jaskini – czuł jakby wrócił do bazy Hydry, do tego sterylnego laboratorium z masą naukowców o niezaspokojonej chęci przeprowadzania coraz to kolejnych testów i kamerami na każdym rogu obserwującymi wszystkie jego ruchy. Siłą woli powstrzymywał się przed puszczeniem się biegiem przez korytarz, tak, żeby monitoring nie zdążył nawet go zarejestrować. Robił tak z resztą w bazie, ale tutaj… tutaj musiał trzymać się Mou, bo sam nie wiedziałby, gdzie iść, w czym tylko utwierdzały go kompletnie niezrozumiałe oznaczenia pokoi.
< Ta, chwilę… > — mruknął ironicznie pod nosem, kiedy Mou była już poza zasięgiem słuchu. Przynajmniej miał okno, bo już po pół minuty zaczął się nudzić. Wyjrzał na zewnątrz i gdyby był architektem, pewnie podziwiałby genialnie wbudowaną w zbocze góry konstrukcję. Ponieważ jednak projektowanie budynków nigdy go nie interesowało ograniczył się tylko do: — < Nieźle. >
Zdążył jeszcze zrobić kilka rundek od jednej ściany do drugiej i wyjrzeć przez okno pod każdym możliwym kątem, zanim Mou przyprowadziła… krowę. Całe szczęście miał wcześniej okazję nastawić się na odbiór takich niespotykanych wcześniej widoków i teraz mógł nawet udawać, że nie robi to na nim wrażenia. Choć w sumie na niewiele się to zdało, bo wzrok, którym ta go obdarzyła był… zastanawiający. Czuł się oceniany, więc uniósł brwi, jakby wyzywająco. Mechanizm obronny.
< Dzięki > — rzucił jeszcze do Mou, choć większość uwagi poświęcał osobie, która miała mu pomóc. Niewdzięczny bachor.
O ile wcześniej starał się swoją postawą rzucać wyzwanie Bovie to kiedy się odezwała, spuścił nieco z tonu. Było coś w jej głosie, co go uspokoiło. Jednocześnie mądrość, jak i dobre intencje. Choć może to kwestia skojarzenia z cyganką z ich taboru, z tego jednak nie zdawał sobie sprawy. Brzmiała jakby znajomo, ale nie potrafił określić, z kim mu się kojarzyła. Na propozycję skinął tylko głową i wszedł za nią do pokoju, który… no, przynajmniej nie było to laboratorium.
Uch… — zaczął, stojąc w wejściu i zastanawiając się, od jakiego pytania powinien zacząć. Na raz w głowie pojawiło mu się ich kilkanaście i miał je sortować, kiedy kobieta zaproponowała, żeby usiadł. — < Och, tak > — mruknął, uświadamiając sobie, że to pewnie dobry pomysł. Już miał usiąść w fotelu, kiedy znowu odezwała się jego mentalna Wanda i zganiła go, że starszej osobie powinien zostawić wygodne miejsce, więc zajął jedno z dwóch krzeseł. — < Woda wystarczy > — odparł na pytanie o herbatę. Wolał chłodne napoje, zwłaszcza po biegu. Nie mógł jednak cierpliwie siedzieć i kiedy Bova krzątała się przy kuchni, on już wyrzucił z siebie część pytań: — < Więc wiesz coś o mnie i Wandzie? Urodziliśmy się tutaj? Albo przynajmniej tu byliśmy? Czy znasz naszych rodziców? > — Właściwie sam nie wiedział, o których rodziców pyta. Czy chciał dowiedzieć się, kim byli jego biologiczni rodzice, czy może chciał też porozmawiać z kimś, kto znał Maryę i Django w młodości? Pewnie oba na raz. Choć odpowiedzi na pierwsze strapienie trochę się obawiał.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Matka Smoków


Liczba postów : 19
Join date : 01/03/2017
Skąd : Alfa Draconis

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pią Lis 03, 2017 2:51 am

- Jesteś ubrany jak na lato, a na zewnątrz wcale nie jest najcieplej. Powinieneś się napić czegoś gorącego - powiedziała, nastawiając wodę. Tak czy siak i tak chciała zrobić herbatę i sobie. Szczególnie że teraz czekać ją będzie sporo mówienia... Ale wszystko po kolei.
Czekając na zagotowanie wody, przysiadła w fotelu i ponownie skupiła wzrok na Pietro. Jej spojrzenie było takie samo, jak na początku. Nie zdawało się być w żaden sposób natarczywe, peszące. Po prostu... ciepłe.
- Spokojnie, dziecko, spokojnie. Wiem, że męczy cię teraz wiele pytań. To normalne. Domyślałam się, że pewnego dnia ty i twoja siostra tutaj traficie, by poznać prawdę o waszych narodzinach i pochodzeniu. Wręcz dziwię się, że jesteś tu tylko ty - powiedziała, poprawiając chustę na swoich ramionach. Chwilę zastanawiała się, jak zacząć i w jaki sposób ubrać myśli w słowa. - Pozwolisz, że zacznę od początku? Tak będzie mi najprościej... To nie jest najprostsza i najprzyjemniejsza historia. Tyle to już czasu... osiemnaście lat. Niedawno mieliście urodziny, prawda? Pierwszego.
Jej spojrzenie zaszło na chwilę mgłą wspomnień. Przymknęła zaraz oczy, kręcąc głową do swoich myśli. Na jej twarzy widniał lekki uśmiech.
- Magda. Tak nazywała się wasza matka. Nie była stąd. Znalazłam ją pewnej nocy, błąkającą się wśród tych gór. To były naprawdę zimne dni... Śnieg zalegał w dolinach, trudnością było dostać się do sąsiedniego miasta. A ona brnęła przez zaspy, będąc w zaawansowanej ciąży... Nie dopytywałam wtedy, co ją do tego skłoniło. Wzięłam ją tutaj, zaopiekowałam się. Dałam jej wszystko, czego było jej potrzeba. Tej samej nocy... urodziliście się wy. Ja odbierałam poród. Nie jestem pielęgniarką, ale... na nikogo lepszego nie można było wtedy liczyć. Najpierw na świat przyszła twoja siostra, a jakieś dwadzieścia minut po niej ty. Mimo moich obaw, byliście silnymi, zdrowymi dziećmi. Niesamowitymi od pierwszych chwil życia. Cała góra jaśniała w momencie waszych narodzin...! Nawet Magda, mimo wyczerpania, wyglądała lepiej. Nie była najmłodsza... bałam się, że poród może ją zabić. Ale gdy tylko wzięła was w ramiona, na jej twarzy pojawił się tak czuły uśmiech i zdawało się, jakby nagle wróciły jej siły. Bardzo was kochała, było to widać w jej oczach.
Na chwilę Bova przerwała swoją opowieść. Zdawać się mogło, że w jej spojrzeniu błysnęła jakaś niepokojąca nuta. Jakby... smutek? Westchnęła ciężko, ponownie poprawiając swoją chustę, lecz nim podjęła historię na nowo, dało się słyszeć gwizd czajnika. Zdawało się, jakby kobieta przyjęła to z ulgą. Podniosła się ciężko, by podejść do kuchenki.
- Może jednak napijesz się tej herbaty? Dobrze ci zrobi, dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Quicksilver
Pietruś Pan

Liczba postów : 87
Join date : 19/12/2016
Skąd : Transia/Sokovia

PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   Pią Lis 17, 2017 7:37 pm

< Nie jest mi zimno. > — No, może trochę. Ale w pomieszczeniu było już cieplej, więc i tak powoli się rozgrzewał. A jeszcze dodatkowo pomagało mu w tym podrygiwanie nogi, z którego nawet nie zdawał sobie sprawy. Przeważnie robił takie rzeczy podświadomie, kiedy miał siedzieć w miejscu i ten raz nie był wyjątkiem.
Odwzajemnił wzrok Bovy, jednak nie na długo i po chwili zaczął błądzić spojrzeniem po pomieszczeniu. Chyba zdążył się odzwyczaić od bycia obserwowanym z tak… niemal matczynym uczuciem. A tym bardziej przez kompletnie mu obcą osobę. Czuł się z tym trochę niezręcznie, a wspomnienie o nieobecności siostry przy tej, jak się zapowiadało, ważnej rozmowie tym bardziej go speszyło. Nie zamierzał oczywiście dać tego po sobie poznać i przyjął obronną postawę, po prostu wzruszając ramionami i udając, że to nic wielkiego.
Rozmówczyni jednak widocznie nawet nie oczekiwała żadnego dokładniejszego wytłumaczenia, bo po chwili (…w normalnym postrzeganiu czasu) kontynuowała swój ciąg myślowy.
< Skąd…? > — zdziwił się na jej znajomość ich daty urodzin, choć mógł się tego spodziewać. Zaraz zresztą otrzymał odpowiedź, kiedy kobieta podjęła swoją opowieść.
Magda. Poczuł się dziwnie. Jak w ogóle miał zareagować na fakt, że dopiero po osiemnastu latach poznał imię swojej matki? Czy to powinno cokolwiek zmienić? Czy miał czuć się inaczej? Bo póki co był tylko zagubiony. Kolejna część historii zresztą wcale tego nie ułatwiała – czemu ich matka tak ryzykowała swoje życie? Nie było z nią ich ojca? Musiał być ku temu jakiś ważny powód, a Pietro zaczął się zastanawiać, czy ten powód… dalej istniał.
< Zaraz, Wanda jest starsza? > — wciął się kobiecie w słowo, nie mogąc się powstrzymać. Ale jak to, przecież to on był wyższy… Wyglądało na to, że jego siostra miała rację za każdym razem, kiedy zarzekała się, że „to ona na pewno jest starsza, bo jest rozsądniejsza”. I to o całe dwadzieścia minut! Nie jakieś dwie czy pięć, a prawie pół godziny! W tym momencie chłopak poczuł, że przegrał ich wewnętrzną rywalizację. Ale nadal był tym wyższym.
Kiedy doszedł już do siebie po tej sromotnej klęsce, pozwolił Bovie dalej mówić i dla odmiany wcale nie zdziwiły go efekty świetlne towarzyszące ich urodzinom– akurat wzmiankę o tym znalazł w gazecie.
Ostatecznie jednak temat wrócił do Magdy i chłopak znów czuł się nieswojo i… nie na miejscu. Wiercił się niezręcznie na krześle i utkwił wzrok z blacie stołu, słuchając słów Bovy. Niemal widział ten obraz przed oczami: obca kobieta… ich matka, w jego wyobraźni bez twarzy, choć dziwnie podobna do Wandy, wyczerpana trzyma w ramionach dwa niemowlaki i się uśmiecha. Kochała ich? Mimo że ledwo ich znała. On sam nawet nie pamiętał tych wydarzeń, a przecież też tam był! Czy też powinien ją kochać, mimo że nigdy z nią nie rozmawiał i nawet nie wiedział jak wygląda? Czy było to w ogóle możliwe?
< Co się stało? > — podniósł wzrok i spytał stłumionym głosem. Czemu nie mogła ich wychować? Bova wyznała, że bała się, że poród zabije Magdę, ale ostatecznie ich matka to przeżyła, tak? Musiała żyć, skoro wzięła ich w ramiona i się uśmiechnęła, prawda? Więc co się stało?
Drgnął zaskoczony, kiedy rozległ się gwizd czajnika, i zamrugał szybko, wracając świadomością do pokoju, w którym byli. Na ponowną propozycję herbaty wzruszył ramionami. Już mu było wszystko jedno.


You won't see me comin'

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Sponsored content



PisanieTemat: Re: [2014] Góra Wundagore   

Powrót do góry Go down
 
[2014] Góra Wundagore
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Avengers Assemble :: Rozgrywki fabularne :: Mroki dziejów-
Skocz do: